Cyceron: Żydowskie złoto

Żydowskie złoto

Date: 14 luglio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/zydowskie-zloto

Cyceron broni Lucjusza Flakusa (Sekcja XXVIII wystapienia) – Auri Judaici (Żydowskie Złoto)

Jest rok 59 p.n.e. Cyceron https://pl.wikipedia.org/wiki/Cyceron broni w sądzie swojego przyjaciela, gubernatora Lucjusza Flakusa https://en.wikipedia.org/wiki/Lucius_Valerius_Flaccus_(consul_86_BC), przed Żydami, którzy oskarżają go o kradzież złota.

………

Sekcja XXVIII mowy „Pro Flacco” Cycerona dotyczy słynnej obrony Lucjusza Waleriusza Flakusa, oskarżonego o nadużycie władzy. W tym konkretnym fragmencie (ustęp 28) Cyceron wygłasza słynną pochwałę trzeźwości i umiaru starożytnych Rzymian, podkreślając, że byli oni oszczędni w życiu prywatnym, ale hojni w dążeniu do chwały i wspaniałości, gdy chodziło o ochronę państwa. Argumentacja ta miała na celu uzasadnienie działań jego podopiecznego związanych z przygotowaniem floty w celu ochrony wybrzeży Azji przed piratami. W standardowej numeracji, rozdział XXVIII wspomnianej mowy znany jest jednak przede wszystkim z tego, że zawiera słynny atak Cycerona na ówczesne praktyki religijne Żydów.

………

Wszystko jest już obecne w obronie Flaccusa przez Cycerona: złoto i Żydzi, ich upodobanie do prawnych oszustw, skłonność do mylenia sprawiedliwości z zemstą, sposób manipulowania władzami, podburzania tłumów, grożenia, zastraszania, oczerniania, zachowywania się jak nienawistna banda i odgrywania ról ofiar, jednocześnie oszukując rzymskie prawoa także ich bezczelność w odwracaniu oskarżenia przeciwko Flaccusa, który jedynie stał na straży prawa.

Wszystko tam jest, oprócz Chrystusa, który miał przyjść później; tak więc to nie chrześcijaństwo wynalazło antysemityzm w świecie rzymskim.

Na długo przed erą diaspory, w Rzymie powstała zamożna społeczność żydowska, która okresowo przekazywała znaczne kwoty strażnikom Świątyni Jerozolimskiej. Obok miejsca modlitwy i ofiar, kwitł cały świat handlu i intryg związanych z praktykami kultu.

Kupcy Świątyni stacjonowali tam na stałe, chronieni przez milicję pod rozkazami Sanhedrynu. Ta „ucieczka kapitału” zmusiła Senat do uchwalenia ustawy zakazującej przewozu złota poza granice Imperium Romanum – jednak Judea została włączona do Imperium dopiero w 6 r. n.e.

W 62 roku p.n.e. Lucjusz Flakkus, protegowany Cycerona, został mianowany namiestnikiem prowincji Azji Mniejszej, położonej między Rzymem a Jerozolimą. To właśnie w ramach swoich obowiązków egzekwował prawo, konfiskując złoto, które Żydzi z Rzymu zamierzali wysłać do Jerozolimy.

Żydzi zatem byli w błędzie, oskarżając Lucjusza Flaccusa o kradzież i grabież. Zmuszony był bronić się przed tymi zarzutami z pomocą Cycerona. W rezultacie „proces Flaccusa mógł zakończyć się jedynie uniewinnieniem. […] Sąd, złożony z 25 senatorów, 25 rycerzy i 25 trybunów skarbowych, orzekł na jego korzyść” (Pierre Grimal, Cicéron , Fayard, 1986, s. 191).

Profesor Robert Faurisson, który jako negacjonista Holokaustu miał kilka konfrontacji prawnych z Żydami i dogłębnie przestudiował procesy norymberskie, skomentował proces Lucjusza Flaccusa w następujących słowach:

Kilka stron, na których Cyceron opisuje Żydów, ma ogromne znaczenie historyczne. Całkowicie obalają one powszechnie panującą teorię, że antysemityzm jest w istocie wynalazkiem chrześcijańskim. W „Pro Flacco” widzimy najwybitniejszych rzymskich mówców – na długo przed erą chrześcijańską – potępiających żydowskie zachowania w tych samych kategoriach, których później, wiek po wieku, używali wybitni autorzy – czy to chrześcijańscy, agnostycy, czy ateiści; lewicowi, czy prawicowi; i to w każdym kraju, w którym żyła społeczność żydowska. Cyceron – jeśli można tak to ująć – utrwalił wizerunek Żyda w sposób, który później przyjęli najsłynniejsi „antysemici”, czy to Szekspir, Wolter, Dostojewski, Drumont, czy Céline. […]

Dla Cycerona w Pro Flacco słowa „Żyd” i „złoto” natychmiast się łączą: „auri Judaici” – żydowskie złoto. Następnie pojawia się myśl, że Żydzi są mistrzami intryg i zastraszania.

Wiedzą, jak się zjednoczyć, aby wywierać znaczący wpływ na wszystkie zgromadzenia.

Tam dają upust swojej furii. Są mistrzami w podsycaniu nienawiści. Rozsiewają oszczerstwa.

Są agresywni. Dopuszczają się oszustw. Obchodzą prawo kraju. Ich jedynym prawdziwym przywiązaniem jest to, co Cyceron nazywa ich „przesądem” – czyli kult złota. Nawiasem mówiąc, Cyceron zauważa, że ​​na ten proces – w którym mieli czelność twierdzić, że Flakkus zabrał im złoto – Żydzi przybyli licznie, zachowując się na sali sądowej z arogancją motłochu.

Wraz z innymi udało im się doprowadzić do wszczęcia poważnego śledztwa przeciwko Flakkusowi w Azji Mniejszej; jednak, jak zauważa Cyceron, całe złoto rzekomo skradzione Żydom znaleziono w skarbcu publicznym. W rzeczywistości, Flakkus po prostu skonfiskował – dla dobra skarbu publicznego – złoto, które Żydzi zwykli eksportować do Jerozolimy we własnym imieniu. Robili to z Rzymu i całej Italii, a także z prowincji. Wielokrotnie eksport ten uznawano za nielegalny, a mimo to Żydzi łamali prawo. Flakkus jednak podjął inicjatywę, aby je egzekwować.

W rezultacie Żydzi oskarżyli propretora o kradzież i złożyli skargę na propretora , którego głównym obowiązkiem było przecież „egzekwowanie praw Rzymu”.

Dla Cycerona historia ta zakończyła się źle kilka lat później, w 43 r. p.n.e.

W czasie podróży w lektyce, w pobliżu Gaety, Cyceron zginął z ręki centuriona Herenniusza, zabójcy wysłanego przez Marka Antoniusza.

Marek Antoniusz był człowiekiem Żydów. Był głęboko uwikłany w interesy ze spekulantami ze Wschodu i skorumpowanymi postaciami w Rzymie, przez co Cyceron nazwał go nowym Katyliną (w 44 r. p.n.e., w „Filipikach”). Był przekupny i skorumpowany; znaczną część swojej kariery spędził w Azji Mniejszej i sprzymierzył się z rodziną Antypatera, ojca króla Heroda.

Marek Antoniusz zorganizował oficjalną wizytę Heroda w Rzymie, gdzie uknuł intrygę, by Senat ogłosił go „królem Judei”. Herod, krwiożerczy psychopata, kazał skazać na śmierć swoją żonę i dzieci, podejrzewając, że chcą go zabić. Nie wspominając o rzezi niewiniątek, opisanej w Ewangelii św. Mateusza obok ucieczki do Egiptu – będącej rezultatem rytualnego mordu wszystkich dzieci poniżej drugiego roku życia w Betlejem.

Głowę Cycerona wystawiono na Forum: winny był próby obrony ojczyzny, zagrożonej przez frakcję sprzymierzoną z zagranicą. Jego odcięte dłonie uniesiono ku górze, by lud mógł je zobaczyć: winny był wskazywania wrogów Rzymu. Rzym potrzebował trochę czasu, by się otrząsnąć, ale reakcja była druzgocąca dla podżegaczy wojny domowej, gdy miecz wbił się w samo serce spisku, niszcząc Świątynię Jerozolimską i samo miasto – przemianowane później na Aelia Capitolina https://en.wikipedia.org/wiki/Aelia_Capitolinaz którego Żydzi zostali wygnani i mieli zakaz osiedlania się. Kto sieje wiatr, zbiera burzę.

Biorąc to wszystko pod uwagę, łatwiej zrozumieć, dlaczego zakrojona na szeroką skalę kampania mająca na celu zdyskredytowanie historii starożytności grecko-łacińskiej – a także badań nad literaturą klasyczną i językami martwyminarodziła się w Stanach Zjednoczonych i rozprzestrzenia się lotem błyskawicy w samym sercu Starej Europy. Niektórzy amerykańscy naukowcy są przekonani, że sposób, w jaki badamy starożytność, jest przyczyną rasizmu i dyskryminacji gender. Na przykład: Padilla Peralta https://en.wikipedia.org/wiki/Dan-el_Padilla_Peralta, profesor historii rzymskiej na Uniwersytecie Stanforda, który wyrzekł się samej dziedziny, której ma nauczać, całkowicie uległ przed publicznością już pozyskaną dla swojej sprawy: „Mam nadzieję, że ta dziedzina zniknie, i to jak najszybciej”.

Johanna Haninck https://en.wikipedia.org/wiki/Johanna_Hanink, profesor filologii klasycznej na Uniwersytecie Browna, twierdzi, że postrzega swoją dziedzinę jako „produkt i wspólnika białej supremacji”.

Wreszcie Donna Zuckerberg wikipedia.org/wiki/Donna_Zuckerberg (siostra Marka), specjalistka od starożytnego Rzymu i absolwentka prestiżowego Uniwersytetu Princeton, zdyskredytowała „dyscyplinę, która historycznie była uwikłana w rasizm i kolonializm, a która w dalszym ciągu jest powiązana z supremacją białych i jej mizoginią”.

Pomimo wysiłków zmierzających do przeciwdziałania temu, przemówienie Cycerona można bez problemu znaleźć w Internecie — po łacinie, angielsku i francusku. Trzy wersje zamieszczono w dodatkach 1, 2 i 3.

W Dodatku 4 przedstawiamy kilka wersetów Ariela Toaffa dotyczących innych antysemitów z czasów przedchrześcijańskich: dwóch Greków – Toaff pisze o mało znanym greckim historyku Damokrycie i Apionie (20 p.n.e. – 40 n.e.) – oraz jednego Rzymianina, Diona Kasjusza (163 n.e. – 235 n.e.). W swojej *Historii Rzymu* Dion Kasjusz napisał w szczególności, że: „Żydzi mieli w zwyczaju ucztować na ciałach greckich i rzymskich wrogów poległych w bitwie. Nie zadowalając się zaspokojeniem tej kulinarnej zachcianki, malowali swoje ciała krwią wrogów i używali ich jelit jako pasów”.

Jeśli chodzi o Apiona, był on tak antysemicki, że żydowski pisarz Józef Flawiusz uznał za konieczne napisanie dzieła Przeciw Apionowi, aby obalić jego zarzuty. Nawet gdyby krążące w starożytności opowieści o Żydach były fałszywe (a prawdopodobnie nie były), to i tak dowodziłyby – tym bardziej, jeśli były fałszywe lub przesadzone – że ani Grecy, ani Rzymianie nie lubili Żydów.

Należy również zauważyć, że tylko pogańscy Aryjczycy faktycznie prowadzili wojny z Żydami (w przypadku Greków były to Seleucydzi przeciwko Machabeuszom, w przypadku Rzymian Pompejusz podczas oblężenia Jerozolimy w 63 r. p.n.e. i Tytus w 70 r. n.e.); wręcz przeciwnie, wszyscy papieże bez wyjątku zapobiegali przemocy fizycznej wobec Żydów (prawdą jest jednak, że Inkwizycja była skierowana przeciwko nieszczerym żydowskim konwertytom).

Odniesienia:

René-Louis Berclaz, De Cicéron à Faurisson (reseauinternational.net)

Załącznik 1: Pro Flacco (w języku angielskim)

Cyceron: Pro Flacco (2)

Stąd odium przywiązane do żydowskiego złota. To jest bez wątpienia powód, dla którego ta sprawa toczy się niedaleko Schodów Aureliana [Schody Aureliana: część placu publicznego z rzędami siedzeń ułożonych jak amfiteatr. To tutaj przede wszystkim zbierały się podburzone tłumy]. Zapewniłeś to miejsce i ten tłum, Laeliuszu, na ten proces. Wiesz, jaki to duży tłum, jak trzymają się razem, jaki wpływ mają na nieformalnych zgromadzeniach. Dlatego przemówię cicho, aby tylko przysięgli mogli usłyszeć; bo nie brakuje takich, którzy by ich podburzyli przeciwko mnie i przeciwko każdemu szanowanemu człowiekowi. Nie będę im w tym pomagał.

Gdy co roku na rozkaz Żydów z Italii i wszystkich naszych prowincji zwyczajowo wysyłano złoto do Jerozolimy, Flakkus edyktem zakazał jego wywozu z Azji. Któż, panowie, nie mógłby szczerze pochwalić tego posunięcia? Senat wielokrotnie wcześniej, a także za mojego konsulatu, najpilniej zabraniał wywozu złota. Lecz sprzeciwianie się temu barbarzyńskiemu przesądowi [kultowi złota] było aktem stanowczości, przeciwstawianiem się tłumowi Żydów, gdy niekiedy na naszych zgromadzeniach płonęli oni namiętnością, gdyż dobro państwa było aktem najwyższej wagi. „Lecz Gnejusz Pompejusz, gdy Jerozolima została zdobyta, nie położył zwycięskiej ręki na niczym w tej świątyni”. W tym był szczególnie mądry – jak w wielu innych sprawach. W państwie tak podejrzliwym i oszczerczym, nie dawał swoim krytykom żadnej okazji do plotek. Nie sądzę jednak, by ów znakomity generał był powstrzymywany przez religijne uczucia Żydów i jego wrogów, lecz przez poczucie honoru. Gdzie zatem jest podstawa oskarżenia przeciwko Flaccusowi, skoro w istocie nigdy nie oskarżasz go o kradzież, zatwierdzasz jego edykt, przyznajesz, że zapadł wyrok za długi, nie zaprzeczasz, że interes został otwarcie zaproponowany i opublikowany, a fakty pokazują, że zarządzali nim znakomici ludzie?

W Apamei nieco mniej niż sto funtów złota zostało otwarcie zajęte i zważone przed siedzibą pretora na forum za pośrednictwem Sekscjusza Cezjusza, rzymskiego rycerza, człowieka prawego i honorowego; w Laodycei nieco ponad dwadzieścia funtów przez Lucjusza Peducaeusa, naszego ławnika. W Adramytcjum… przez Gnejusza Domicjusza, legata, w Pergamonie niewielka ilość. Rachunek złota jest poprawny. Złoto znajduje się w skarbcu, nie zarzuca się żadnej defraudacji, to tylko próba ściągnięcia na niego odium. Apel nie jest skierowany do ławy przysięgłych; Głos adwokata skierowany jest do zgromadzonego tłumu i motłochu. Każde państwo, Laeliuszu, ma swoje skrupuły religijne, my mamy swoje. Nawet gdy Jerozolima stała, a Żydzi żyli z nami w pokoju, praktykowanie ich świętych obrzędów kłóciło się z chwałą naszego imperium, godnością naszego imienia, zwyczajami naszych przodków. Ale teraz jest jeszcze gorzej, gdy naród ten swoim zbrojnym oporem pokazał, co myśli o naszych rządach; jak bardzo był drogi nieśmiertelnym bogom, świadczy fakt, że został podbity, wystawiony na łup płacenia podatków, zniewolony.

Załącznik 2: *Pro Flacco* po łacinie

Cicéron : PLAIDOYER POUR L. FLACCUS. (dwujęzyczny)

XXVIII. Sequitur auri illa inuidia Iudaici. Hoc nimirum est illud quod non longe a gradibus Aureliis haec causa dicitur. Ob hoc Crimen hic locus abs te, Laeli, atque illa turba quaesita est; scis quanta sit manus, quanta concordia, quantum ualeat in contionibus. Sic submissa uoce agam tantum ut iudices audiant; neque enim desunt qui istos in me atque in optymalne quemque incitent; Quos ego, quo id facilius faciant, non adiuuabo.

Cum aurum Iudaeorum nomine quotannis z Włoch i ex omnibus nostris prouinciis Hierosolymam eksportari soleret, Flaccus sanxit edicto ne z Azji eksportari liceret. Quis est, iudices, qui hoc non uere laudare possit? Exportari aurum non oportere cum saepe antea senatus tum me consule grauissime iudicauit. Huic autem barbarae superstitioni stressere seueritatis, multitudinem Iudaeorum flagrantem non numquam in contionibus pro re publica contemnere grauitatis summae fuit. w Cn. Pompeius captis Hierosolymis uictor ex illo fano nihil attigit. In primis hoc, ut multa alia, sapienter; in tam suspiciosa ac maledica ciitate locum sermoni obtrectatorum non reliquit. Non enim credo Religiem et Iudaeorum et hostium impedimento praestantissimo imperatori, sed pudorem fuisse. Vbi igitur Crimen est, quoniam quidem furtum nusquam reprehendis, edictum probas, iudicatum losris, quaesitum et prolatum palam non negas, actum esse per uiros primarios res ipsa declarat? Apameae manifest comprehensum ante pedes praetoris in foro expensum est auri pondo c paulo minus per Sex- Cez, equitem Romanum, castissimum hominem atque integerrimum, Laodiceae xx pondo paulo amplius per hunc L. Peducaeum, iudicem nostrum, Adramytii {c} per Cn. Domitium legatum, Pergami non multum. Stały współczynnik Auri, aurum w powietrzu est; furtum non reprehenditur, inuidia quaeritur; a iudicibus oratio auertitur, uox in coronam turbamque effunditur. Sua cuique ciuitati religio, Laeli, est, nostra nobis. Stantibus Hierosolymis pacatisque Iudaeis tamen istorum religio sacrorum a splendore huius imperi, grauitate nominis nostri, maiorum institutis abhorrebat; nunc uero hoc magis, quod illa gens quid de nostro imperio sentiret ostendit armis; quam cara dis immortalibus esset docuit, quod est uicta, quod elocata, quod serua facta.

Załącznik 3: Pro Flacco po francusku

XXVIII. Vient ensuite l’or des Juifs, et cette imputation si odieuse. Voilà, sans doute, pourquoi cette powodow est plaidée auprès des degrés Auréliens [degrés Auréliens, partie de la place publique où il y avait des degrés en forme d’amphithéâtre. C’est là surtout que s’attroupait le peuple qu’on avait ameuté] ; c’est pour ce szef kuchni d’accusation, Lélius, que vous avez choisi ce Lieu et cette foule de Juifs qui nous entourent. Vous savez quel est leur nombre, leur union, leur pouvoir dans nos assemblées. Je parlerai bas, de manière à n’être entendu que des juges. Comme il ne manque pas de gens qui animent contre moi et contre les meilleurs citoyens ceux que vous protegez, je ne veux pas Fournir ici de nouvelles armes à leur malveillance.

C’était la coutume de transporter tous les ans de l’Italie, et de toutes les prowincje, à Jérusalem, de l’or amassé par les Juifs; un édit de Flaccus défendit cette eksport aux Asiatiques. Qui pourrait, juges, ne pas approuver une telle mesure? Le senat, par les décrets les plus sévères, avant et sous mon consulat, défendit de transporter de l’or. Il y avait de la sagesse à rompre le cours d’une przesąd barbare; de la fermeté à brar, pour le bien de la république, cette wielość de Juifs, qui kłopotliwy quelquefois nos assemblées. Mais, dit-on, Pompée, vainqueur et maître de Jérusalem, n’a touché à rien dans le Temple. C’est de sa part, entre mille autres, un feature de prudence, de n’avoir point donnélieu aux discours de la calomnie dans une ville aussi zupaçonneuse et aussi médisante. Car ce n’est pas, je crois, la Religion des Juifs, d’un peuple ennemi, mais sa propre modération, qui a retenu cet ilustre général. Où donc est ici le délit? Vous ne nous reprochez aucun tom; vous ne pouvez condamner l’ordonnance de Flaccus; vous convenez que le senat a prononcé, qu’un jugement a été rendu, que cet lub été recherché et produit au grand jour; Wyróżnienie les faits mêmes prouvent que ce ministère a été rempli par des hommes de la premiere. Dans la ville d’Apamée, l’or a été saisi aux yeux de tout le monde, et un peu moins de cent livres ont été pesées dans la place publique, aux pieds du préteur, par Sext. Césius, chevalier 682 romain, homme intègre et désintéressé. A Laodicée, L. Péducéus, un de nos juges, en a pesé lui-même un peu plus de vingt livres; w Adramyttium, Cn. Domicjusz, porucznik prowincji, a fait aussi cet Examen; na en saisi fort peu à Pergame. Enfin, na sait le compte de l’or; il a été versé dans le trésor public. Na ne nous reproche pas de vol, na cherche à nous rendre odieux; on se tourne vers le peuple, on déclame avec afektation du côté de la multiple qui environne le tribunal. Chaque ville to syn kultowy, Lélius; nous avons le nôtre. Lorsque les Juifs étaient en paix avec nous, et Jérusalem florissante, nous trouvions cependant les cérémonies de leurs ofiary trop peu dignes de la majesté de notre empire, de la splendeur de notre nom, des instytucje de nos przodkowie: elles le sont encore plus à present que cette nation a fait connaître, en nous faisant la guerre, ses sentyments pour la république; et que les dieux immortels, en permettant qu’elle fût vaincue et tributaire, ont montré leur sollicitude pour elle!

Dodatek 4: Ariel Toaff – KRWAWA Pascha – Żydzi w Europie i mord rytualny

ROZDZIAŁ ÓSMY: DAWNE PRECEDENSY I SAGA PURIM

Od tysięcy lat wobec Żydów wysuwano oskarżenia o mord rytualny. Czasami twierdzono, że morderstwom tym towarzyszył rytualny kanibalizm, ale nie zawsze. W każdym razie jest raczej mało prawdopodobne, aby świadectwa, które dotarły do nas z starożytności, były znane i rozpowszechniane w średniowieczu oraz mogły stanowić istotny punkt odniesienia dla późniejszych oskarżeń o ukrzyżowanie i rytualny kanibalizm. Już w II wieku przed Chrystusem niemal nieznany grecki historyk Damokryt, który prawdopodobnie mieszkał w Aleksandrii, spisał skrajnie stronnicze, antyżydowskie świadectwo, które w tamtych czasach figurowało pod jego nazwiskiem w greckim słowniku Suidy.

Według Damokryta Żydzi mieli zwyczaj oddawać cześć złotej głowie osła; co siedem lat porywali cudzoziemca, aby złożyć go w ofierze, rozrywając ciało na strzępy. Ten straszliwy obrzęd miał podobno odbywać się co siedem lat w Świątyni Jerozolimskiej, sanktuarium religii żydowskiej. Raport Damokryta ma najwyraźniej na celu podkreślenie barbarzyństwa Żydów, „nienawidzących ludzkości”, którzy praktykowali przesądne i okrutne kulty. Należy jednak zauważyć, że grecki historyk nie wspomniał ani o konieczności pobierania krwi ofiary, ani o innych formach rytualnego kanibalizmu. Relacja jedynie częściowo podobna do tej, którą podał Damokryt, znajduje się w polemicznym dziele Józefa Flawiusza „ Contra Apione” , cytującym tendencyjnie antyżydowskiego retora, Apione, który mieszkał w Aleksandrii w I wieku n.e. Według Apione, Antiokch Epifanes, wchodząc do Świątyni Jerozolimskiej, miał być zaskoczony, widząc Greka rozciągniętego na łożu, otoczonego wykwintnymi potrawami i bogatymi daniami. Relacja więźnia była niezwykła i przerażająca. Grek powiedział, że został pojmany przez Żydów i zaprowadzony do Świątyni, gdzie ukrywano go przed wszystkimi, podczas gdy karmiono go siłą wszelkiego rodzaju potrawami. Początkowo niezwykłe okoliczności, w jakich się znalazł, nie zrobiły na nim większego wrażenia, dopóki opiekunowie sanktuarium nie wyjawili mu, jaki los go czeka:

Praktyki ofiarnicze.

„(Żydzi) odprawiają ten (rytuał) co roku, w ustalonym dniu. Łapią greckiego kupca i karmią go przez cały rok. Później zabierają go do lasu, zabijają i składają w ofierze zgodnie ze swoją religią. Następnie delektują się wnętrznościami, a w chwili składania ofiary Grekowi przysięgają nienawiść do wszystkich Greków. Resztki ciała wrzucają do rowu”. Józef Flawiusz donosi, że historia opowiedziana przez Apione nie została przez niego wymyślona, ​​lecz zaczerpnięta z innych greckich pisarzy, co wskazuje, że jej rozpowszechnienie musiało być znacznie szersze, niż możemy sobie wyobrazić na podstawie dwóch jedynych zachowanych relacji, tj. Damokryta i Apiona.

W porównaniu z pierwszą, druga opisuje szereg wariantów, które są niewątpliwie istotne. Ceremonia ofiarna jest obecnie coroczna i odbywa się w ustalonym dniu, nawet jeśli relacja nie określa święta żydowskiego, w które rzekomo miała miejsce. Co więcej, rytualny kanibalizm jest obecnie podkreślany w sposób wyraźny i brutalny, nawet jeśli nadal nie wspomina się o jakiejkolwiek potrzebie ludzkiej krwi, która, jak widzieliśmy, miała stać się dominującym elementem począwszy od średniowiecza.

Z drugiej strony, że zarówno Grecy, jak i Rzymianie mieli stać się ofiarą żarłocznych Żydów, świadczy fakt, że Kasjusz Dio, pisząc o ich buncie w Cyrenie (115 r. n.e.), pospieszył z obrzydzeniem wspomnieć, że Żydzi mieli w zwyczaju ucztować na ciałach greckich i rzymskich wrogów poległych w bitwie. Nie zadowalając się zaspokojeniem tej kulinarnej skłonności, malowali swoje ciała krwią wrogów i używali ich jelit jako pasów.

INFO: theoccidentalobserver.net/cicero-xxviii-pro-flacco-auri-judaici-jewish-gold

WARTO PRZYPOMNIEĆ:web.archive.org/ram.neon24.pl/post/135565,zakazana-ksiazka-czyli-krwawe-paschy-ariela-toaffa

Od Tybru do Świątyni: Cień antysemityzmu w czasach imperium rzymskiego

Od Tybru do Świątyni: Cień antysemityzmu w czasach imperium rzymskiego

Date: 9 luglio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/od-tybru-do-swiatyni-cien-antysemityzmu-w-czasach-imperium-rzymskiego

Historia często przedstawiała obecność narodu żydowskiego w Europie jako anomalię, jednak ich interakcje ze starożytnym światem ujawniają, że napięcia definiujące ich istnienie nie zrodziły się w próżni. W marmurowych salach i prowincjonalnych placówkach Rzymu zasiane zostały ziarna głębokiego geopolitycznego i kulturowego podziału, ujawniając, że „najstarsza nienawiść” nie zaczęła się od współczesnych uprzedzeń, lecz od sprzecznych priorytetów władzy cesarskiej i narodu zdeterminowanego, by zachować odrębność.

Żydzi mieszkali w Rzymie przez ponad dwa stulecia, zanim nadeszły procesy, które zdefiniowały ich pozycję w mieście. Ich społeczność sięga II wieku p.n.e. , kiedy wysłannicy dyplomatyczni wysłani przez Judę Machabiego ustanowili obecność, która nigdy się nie załamała — zorganizowaną społeczność działającą w nieprzerwanej formie od czasów Republiki Rzymskiej do chwili obecnej, dającą rzymskim Żydom prawo do bycia jedną z najstarszych ciągłych populacji żydowskich na ziemi. Rzymscy pisarze traktowali tych mieszkańców z mieszaniną ciekawości i podejrzliwości. Szanowali czystą starożytność wiary żydowskiej, ale odrzucali jej zwyczaje jako dziwne, uparte i mizantropijne (s. 34):  Być może najsłynniejsze pisma antyżydowskie ze świata starożytnego to te Tacyta, który postrzegał judaizm jako „sprzeciwiający się wszystkiemu, co praktykują inni ludzie” (Dzieje, 5.4, 659) i odzwierciedlają żydowskie zachowanie od czasów starożytnych do ludobójstwa w Gazie i czystek etnicznych na Zachodnim Brzegu.

Między sobą są nieugięcie uczciwi i zawsze gotowi okazywać współczucie, choć resztę ludzkości traktują z całą nienawiścią wrogów. Siedzą osobno przy posiłkach, śpią osobno i choć jako naród są wyjątkowo skłonni do pożądania, powstrzymują się od stosunków z obcymi kobietami; między sobą nic nie jest niedozwolone.

Obrzezanie zostało przez nich przyjęte jako znak odróżniający ich od innych mężczyzn. Ci, którzy przechodzą na ich religię, przyjmują ten zwyczaj i najpierw wpaja im się tę lekcję: gardzić wszystkimi bogami, wyrzec się ojczyzny i lekceważyć rodziców, dzieci i braci. ( Historia , 5.5, 659–660)6

Rzymianie zauważyli również żydowską klanowość, czego przykładem jest słynna skarga Cycerona z 59 r. p.n.e. z procesu Flakkusa: „Zobacz, jak jednomyślnie trzymają się razem, jaki wpływ mają w polityce” (Pro Flacco, 66). Juwenalis skarżył się, że Żydzi nie wskażą wędrowcowi drogi ani nie zaprowadzą spragnionego do źródła, jeśli nie będzie on wyznawał ich wiary.

Ta niepewna tolerancja pękła w 19 r. n.e., kiedy Kasjusz Dion zanotował , że cesarz Tyberiusz wygnał większość Żydów ze stolicy, ponieważ „w dużych liczbach przybywali do Rzymu i nawracali wielu tubylców na swoje zwyczaje”.

Wypędzenie miało realne konsekwencje. Władze rzymskie wysłały około 4000 młodych mężczyzn żydowskich na malaryczną wyspę Sardynię pod pretekstem służby wojskowej, a wielu innych całkowicie wygnały z Italii. Starożytne źródła nie są zgodne co do przyczyny tych wydarzeń. Józef Flawiusz obwiniał za to czterech oszustów, którzy wyłudzili od rzymskiej szlachcianki o imieniu Fulwia – żony senatora Saturnina – dary przeznaczone dla Świątyni w Jerozolimie.

Debata naukowa koncentruje się na tym, czego obawiał się Rzym. Niektórzy historycy twierdzą, że prawdziwym niepokojem nie była nienawiść do Żydów jako narodu, lecz obawa, że ​​judaizm rozprzestrzeni się wśród klasy politycznej, choć dowody (rozdz. 4)  na znaczący poziom konwersji są kontrowersyjne i skąpe. Zgodnie z tą interpretacją wydarzeń, represje dotknęły przede wszystkim konwertytów, a nie rodowitych Żydów, ponieważ Rzym tolerował wiarę tak długo, jak jego obywatele jej nie przyjmowali. Rzymskie elity reagowały w ten sam sposób zarówno na obrzędy bachanalia, jak i na kult egipski, traktując każdą obcą formę kultu jako zarazę, którą należało powstrzymać. Niektórzy historycy dodają, że wyprawa na Sardynię służyła również jako bezpośrednia akcja rekrutacyjna, ponieważ Rzym, gdy potrzebował żołnierzy, sięgał po mniej chronione grupy społeczne.

Kolejny przełom nastąpił pokolenie później. Swetoniusz podał, że cesarz Klaudiusz wygnał Żydów z Rzymu z powodu „ciągłych zamieszek podżeganych przez Chrestusa” — jest to kontrowersyjny fragment, którego znaczenie od tamtej pory dzieli uczonych. Wielu uznało imię „Chrestus” za zniekształcone odniesienie do Chrystusa i interpretowało te zamieszki jako spory dotyczące nowego chrześcijańskiego przesłania rozprzestrzeniającego się w społeczności żydowskiej, choć H. Dixon Slingerland przekonująco argumentował, że „Chrestus” był raczej wyzwolonym niewolnikiem pełniącym rolę podżegacza i że żadne dowody nie wskazują na chrześcijaństwo.

Kasjusz Dion opisał pokrewny, ale odrębny środek – dekret ograniczający zgromadzenia Żydów zamiast całkowitego wygnania – a tłumaczenia Philipa Harlanda jasno wskazują, że Dion wyraźnie zaprzeczył wypędzeniu przez Klaudiusza, odnosząc się raczej do zakazu zgromadzeń żydowskich. Wydaje się, że Rzym działał z powodu niecierpliwości wobec niepokojów społecznych, a nie z powodu programu teologicznego. Klaudiusz tolerował religię żydowską, jeśli jej wyznawcy zachowali pokój i nie pozyskali nowych zwolenników. Dekret prawdopodobnie objął tylko tych, którzy zostali uwikłani w zamieszki, i wygasł wraz ze śmiercią Klaudiusza w 54 r. n.e.

Tarcia administracyjne wcześniejszych stuleci ustąpiły miejsca czemuś zupełnie innemu. W 66 roku n.e. w Judei wybuchło Wielkie Powstanie, po tym jak rzymscy namiestnicy splądrowali fundusze Świątyni , biernie przyglądali się masakrze żydowskiej ludności cywilnej w Cezarei i podkopali lokalną wrażliwość, aż prowincja eksplodowała. Rebelianci wypędzili rzymski garnizon z Jerozolimy i utworzyli rząd tymczasowy. Moment bez powrotu nadszedł, gdy kapłani Świątyni przerwali codzienną ofiarę składaną za dobro cesarza – sacrificium pro salute imperatoris – gest, który Rzym odebrał jako całkowite odrzucenie swojej suwerenności.

Neron wysłał Wespazjana na północ, aby stłumił powstanie w Galilei i zepchnął rebeliantów w kierunku stolicy. W Jerozolimie opór załamał się, a rywalizujące frakcje walczyły ze sobą równie zaciekle, jak z legionami. Do 70 roku n.e. Wespazjan objął tron, pozostawiając swojemu synowi Tytusowi dokończenie oblężenia z armią liczącą dziesiątki tysięcy ludzi. Tego lata Rzymianie zdobyli Wzgórze Świątynne i doszczętnie spalili Drugą Świątynię.

To, co nastąpiło potem, miało charakter systematyczny: bojowników zabijano na miejscu, schwytanych żołnierzy stracono, osoby powyżej określonego wieku sprzedano w niewolę, a dzieci poddano zniewoleniu. Badacze od dawna zauważają, że skala zniszczeń służyła również celom dynastii Flawiuszy. Nic tak nie legitymizowało nowej dynastii jak spektakularne zwycięstwo i publiczne upokorzenie podbitego ludu. Tytus przewiózł skarby ze Świątyni do Rzymu, a na Łuku Tytusa na Forum Rzymskim do dziś widnieje wyrzeźbiony wizerunek jego żołnierzy niosących triumfalnie menorę.

Upokorzenie przetrwało wojnę. Wespazjan wprowadził Fiscus Judaicus – podatek pogłówny w wysokości dwóch drachm, przeniesiony z daniny zburzonej Świątyni, a teraz płatny świątyni Jowisza Kapitolińskiego, boga, w którego imię upadła Jerozolima. Zakres nowego podatku przekroczył dawny, ponieważ kobiety, dzieci nawet w wieku trzech lat i konwertyci na judaizm stali się jego dłużnikami. Za Domicjana pobieranie podatków stało się brutalne. Swetoniusz pozostawił osobiste wspomnienie, jak obserwował urzędników podatkowych badających 90-letniego starca w zatłoczonym sądzie, aby sprawdzić, czy jest obrzezany. Otworzyły się drzwi do denuncjacji. Donosiciele mogli teraz oskarżyć każdego, kto wydawał się żyć jak Żyd, co było bronią umożliwiającą szantaż w całym Rzymie i Italii. Rzym utrzymywał podatek przy życiu długo po odbudowie i konsekracji Świątyni Kapitolińskiej – dowód na to, że podatek służył celom wykraczającym poza dochody, głównie zniechęcając do nawracania na wiarę, którą państwo było zdeterminowane powstrzymać.

Przemoc represji oznaczała prawdziwy zerwanie. Nie były to już tarcia biurokratyczne z trudną mniejszością religijną, ale państwowa kampania mająca na celu zniszczenie instytucjonalnego rdzenia religii, która umieściła się, w ocenie Rzymu, poza porządkiem cesarskim. Jednak kampania ta miała niezamierzone konsekwencje: tysiące jeńców wysłanych przez Tytusa na Półwysep Apeniński dało początek najstarszym społecznościom żydowskim w historii kraju. W Apulii, w miastach takich jak Otranto i Trani, ci wygnańcy wznieśli synagogi i akademie, a porty regionu przekształcili w bramy prowadzące z powrotem do wschodniej części Morza Śródziemnego. Ich wiedza naukowa stała się na tyle głęboka, że ​​XII-wieczny francuski rabin Rabbenu Tam sparafrazował Izajasza, aby ich uhonorować: „Z Bari wyjdzie Tora, a słowo Boże z Otranto”.

Osada założona za czasów pogańskich cesarzy nie przetrwała nawrócenia cesarstwa. Kiedy Konstantyn Wielki w 313 roku n.e. wyniósł chrześcijaństwo do rangi religii faworyzowanej, pozycja prawna Żydów w całym imperium zaczęła się chwiać, co doprowadziło do lawiny restrykcyjnych przepisów. Julian na krótko zmienił kierunek, zapraszając Żydów do odbudowy Świątyni, ale droga do tego celu została zamknięta z chwilą jego śmierci. Pod rządami Bizancjum, a następnie Longobardów, historia włoskich Żydów toczyła się pomiędzy okresami względnego spokoju a kolejnymi falami ucisku.

Historia narodu żydowskiego charakteryzuje się uporczywym, nieodłącznym konfliktem w stosunku do otaczającego go świata pogańskiego – to powracająca dynamika, której nie udało się złagodzić w epoce rzymskiej. Gdy Imperium przechodziło od kultu Jowisza do kultu krzyża, ramy prawne i społeczne ugruntowały się, rzucając przed siebie długi, mroczny cień. To starożytne zderzenie było jedynie prologiem. Ostatecznie stało się ono złowieszczym rozdziałem, który zapowiadał dwa tysiąclecia narastających napięć na całym kontynencie europejskim.

INFO: https://www.theoccidentalobserver.net/2026/07/09/from-the-tiber-to-the-temple-the-shadow-of-roman-antisemitism/ (wszystkie odnośniki w oryginale tekstu)

85. rocznica zbrodni w Jedwabnem – kłamstwo jedwabieńskie trwa

85. rocznica zbrodni w Jedwabnem – kłamstwo jedwabieńskie trwa

9.07.2026 Stanislaw Klopotowski nczas/85-rocznica-zbrodni-w-jedwabnem-klamstwo-jedwabienskie-trwa

NCZAS.INFO | Jedwabne,10.07.2001r. Uroczystości żałobne w 60. rocznicę zbrodni. Od lewej : ambasador Izraela prof. Szewach Weiss, Michael Schudrich, rabin Warszawy i Łodzi , prezydent Aleksander Kwaśniewski. Foto: PAP/Jacek Turczyk
NCZAS.INFO | Jedwabne,10.07.2001r. Uroczystości żałobne w 60. rocznicę zbrodni. Od lewej : ambasador Izraela prof. Szewach Weiss, Michael Schudrich, rabin Warszawy i Łodzi , prezydent Aleksander Kwaśniewski. Foto: PAP/Jacek Turczyk

Czas na prawdę o niemieckim mordzie i sfingowanej ekshumacji. 10 lipca 2026 roku mija 85 lat od tragicznych wydarzeń w Jedwabnem. W oficjalnej narracji – tej narzuconej Polakom przez media, część historyków i polityków po 2000 roku – to „polski pogrom Żydów”, w którym okoliczni mieszkańcy mieli spalić żywcem około 340 osób w stodole.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski przeprosił w imieniu Narodu Polskiego, a Instytut Pamięci Narodowej (IPN) w raporcie z 2003 roku potwierdził rzekomą winę Polaków. Jednak dzięki monumentalnej dwutomowej monografii „Jedwabne. Historia prawdziwa” (ponad 2000 stron, Fundacja „Najwyższy Czas!”, pod redakcją dr Tomasza Sommera i prof. Marka Jana Chodakiewicza) oraz filmowi dokumentalnemu o tym samym tytule, prawda wychodzi na jaw. To nie był polski mord. To była niemiecka zbrodnia, a całe „kłamstwo jedwabieńskie” zbudowano na fałszywych świadectwach, przerwanej ekshumacji i politycznych naciskach. Z okazji 85. rocznicy przypominamy fakty, które media establishmentu od lat próbują zatuszować.

Kłamstwo założycielskie – Gross i Wassersztajn

Podstawą oskarżenia Polaków stała się książka Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi” (2000) oraz wcześniejszy film Agnieszki Arnold. Gross oparł się przede wszystkim na relacji Szmula Wassersztajna (Wassersteina) z 1945 roku – głównego „świadka”, którego zeznanie stało się fundamentem całej narracji. Wassersztajn opisywał, jak Polacy z Jedwabnego i okolic mieli zagnać Żydów na rynek, kazać im burzyć pomnik Lenina, a potem spalić ich w stodole. Według niego ofiary liczyły się w setkach, a mord był spontaniczną, antysemicką orgią polskich sąsiadów.

Monografia „Jedwabne. Historia prawdziwa” oraz analizy Tomasza Sommera demaskują to jako zbiór nonsensów i literackiej fikcji. Archeologia i dokumenty IPN pokazują, że relacja Wassersztajna jest wewnętrznie sprzeczna i nie zgadza się z faktami terenowymi. Wassersztajn twierdził np., że grób znajdował się poza stodołą, na cmentarzu, a głowa Lenina leżała gdzie indziej.

Tymczasem ekshumacja (nawet ta częściowa) ujawniła, że masowa mogiła była właśnie w stodole, a fragmenty pomnika Lenina znaleziono tam, gdzie powinny być według logiki wydarzeń.

Gross przepisał te absurdalne zeznania bez weryfikacji, a potem media i politycy podchwycili je jako „prawdę historyczną”. Jak podkreśla Sommer w wywiadach i książce, to klasyczne „kłamstwo założycielskie” – mit stworzony po to, by obciążyć Polaków i otworzyć drogę do dalszych roszczeń oraz szantażu moralnego. Relacje innych „świadków” żydowskich, cytowane w tomie II monografii (ponad 260 dokumentów), także okazują się nieścisłe lub sprzeczne. Nie było spontanicznego polskiego linczu. Była niemiecka operacja Einsatzkommando pod dowództwem Hermanna Schapera z Gestapo z Łomży.

Ekshumacja sfingowana na polecenie Lecha Kaczyńskiego i rabina Michaela Schudricha

Największy skandal to przebieg „ekshumacji” w maju-czerwcu 2001 roku. Oficjalnie kierował nią prof. Andrzej Kola z UMK w Toruniu, a śledztwo prowadził prokurator Radosław Ignatiew. W rzeczywistości – jak ujawnił Tomasz Sommer po analizie wszystkich dokumentów IPN – o wszystkim decydował rabin Michael Schudrich (wówczas rabin Warszawy i Łodzi, później naczelny rabin Polski). Schudrich pojawił się na miejscu i zaczął „przyglądać się każdej łopacie”. Żądał, by prace wstrzymywano, gdy on wyjeżdżał. Nie miał na to żadnego formalnego umocowania prawnego – polskie prawo nie przewiduje takiej roli dla przedstawiciela religii w śledztwie prokuratorskim. Pojawił się też rabin Eckstein, który instruował archeologów, jak mają pracować: najpierw tylko pędzelkami, a gdy to szło za wolno – sam brał łopatę. Używano nawet różdżkarstwa do „wykrywania” zasięgu mogiły.

Gdy w grobie błysnęły niemieckie łuski (łuski po nabojach z karabinów Mauser, z datami z 1939 roku i później), ekshumacja została natychmiast przerwana. Prof. Kola potwierdzał, że łuski leżały na głębokości co najmniej 60 cm, więc musiały się tam znaleźć w momencie tworzenia grobu – 10 lipca 1941. Nie mogły być „wciśnięte później”. Znaleziono też fragment płaszcza pocisku. To dowód na obecność niemieckiej broni palnej – nie widły i siekiery polskich chłopów, jak głosiła narracja Grossa.

Rabin Schudrich i inni przedstawiciele środowisk żydowskich naciskali na przerwanie prac. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Lech Kaczyński (ówczesny) osobiście interweniował i wstrzymał ekshumację po spotkaniu ze Schudrichem. Nie ma dokumentu formalnie desygnującego rabina, ale praktyka pokazała, że to on decydował. Sommer wprost mówi: „O wszystkim decydował rabin Schudrich”. Ekshumacja stała się „dziwna, tajemnicza, różdżkarska” – daleka od standardów naukowych.

Kwaśniewski przeprosił, zanim śledztwo się zakończyło. To nie koniec manipulacji

Prezydent Aleksander Kwaśniewski wygłosił przeprosiny w Jedwabnem już 10 lipca 2001 roku – w 60. rocznicę zbrodni – „w imieniu narodu polskiego”. Stało się to, gdy ekshumacja była dopiero co przerwana, a śledztwo IPN trwało dalej (umorzono je dopiero w czerwcu 2003). Premier Jerzy Buzek, prezes IPN Leon Kieres, prymas Józef Glemp i Lech Kaczyński „już wszystko wiedzieli” na długo przed zakończeniem prac.

Kieres w lutym 2001 deklarował w „Rzeczpospolitej”, że sprawcami byli Polacy, choć śledztwo ledwo ruszyło. Glemp wspominał później, że „poważny Żyd” uprzedzał go rok wcześniej o sprawie. Przeprosiny padły pod naciskiem zewnętrznym, zanim archeolodzy i prokuratorzy zdążyli zweryfikować dowody. Monografia Sommera pokazuje chronologię: deklaracje polityków wyprzedzały fakty. To nie przypadek – to element szerszej operacji politycznej.

https://www.facebook.com/plugins/post.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fnczas%2Fposts%2Fpfbid0Xr7ZCgLmd1aLJP6YbbivcSKdyCWsX598ekMTukhmZG8emnVb1gTri2rPoYbTtHXSl&show_text=true&width=500

Prawdziwi sprawcy i niemiecka zbrodnia

Dokumenty zgromadzone w „Jedwabne. Historia prawdziwa” (w tym wcześniej utajnione akta IPN, odtajnione po decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego) wskazują jasno: zbrodnię zaplanowali i wykonali Niemcy z Einsatzgruppe B lub lokalnego Gestapo Schapera. Polacy mogli być zmuszani do udziału (pod groźbą broni), ale nie byli głównymi sprawcami. Liczba ofiar – szacowana na 300–400 – też budzi wątpliwości po częściowej ekshumacji (znaleziono znacznie mniej szczątków). Nie było rabunku (ofiary nie zostały obrabowane), a łuski niemieckie obalają tezę o „chłopskim narzędziu zbrodni”.

Sommer i Chodakiewicz rekonstruują wydarzenia krok po kroku: Niemcy wkroczyli po ataku na ZSRR, wykorzystywali lokalne napięcia (Żydzi kojarzeni z Sowietami po 1939 roku), ale mord był ich operacją. Oficjalna narracja IPN („Polacy pod niemieckim nadzorem”) jest niekompletna i tendencyjna. Monografia obala ją dokument po dokumencie. Film Sommera „Jedwabne. Historia prawdziwa” (z udziałem Grzegorza Brauna i innych) pokazuje to wizualnie – rekonstrukcje, dokumenty, wywiady.

Dlaczego kłamstwo jedwabieńskie trwa? Bo służy konkretnym celom: osłabieniu Polski moralnie, usprawiedliwieniu roszczeń majątkowych (ustawa 447?), budowaniu narracji „polskiego antysemityzmu”. Przez 25 lat media, część elit i zagranica powtarzały wersję Grossa. Tymczasem książka Sommera (wydana w 2021, ale wciąż aktualna i pogłębiana) oraz film są blokowane, a autorzy oskarżani o „antysemityzm”. Procesy, presja „Nigdy Więcej”, ataki na Sommera – to wszystko dowodzi, że prawda boli.

Z okazji 85. rocznicy składamy hołd ofiarom – ale ofiarom niemieckiej zbrodni. Polacy nie są winni. Winni są Niemcy i ci, którzy przez dekady kłamali, by nas obciążyć. Czas dokończyć ekshumację (pełną, naukową, bez rabina z różdżką), odtajnić wszystkie dokumenty i powiedzieć głośno: Jedwabne to niemiecka zbrodnia. Kłamstwo jedwabieńskie musi upaść.

Monografia „Jedwabne. Historia prawdziwa” to przełom.

Każdy Polak powinien ją przeczytać. Tomasz Sommer, Marek Jan Chodakiewicz i zespół Fundacji „Najwyższy Czas!” wykonali gigantyczną pracę. Prawda wyjdzie na jaw – nawet jeśli niektórzy tego nie chcą. W 85. rocznicę mówimy: dość kłamstw. Polska prawda o Jedwabnem.

Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 27-28, 29 czerwca – 12 lipca 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.

JEST KOSZERNY INTERES DO ZROBIENIA. Krzysztof Baliński

JEST KOSZERNY INTERES DO ZROBIENIA

Krzysztof Baliński

Na początek kilka cytatów. „Jest koszerny interes do zrobienia” – to słowa (już kultowe), które padły podczas wizyty Rywina u Michnika. „Pierwszy milion trzeba ukraść” – to zawołania (też kultowe), które padło z ust Janusza Lewandowskiego, kiedyś ministra przekształceń własnościowych. No i „Tęsknię za tobą, Żydzie!” – graffiti, które wołało przed laty z murów warszawskich kamienic.

Pierwszy stał się mottem procesu grabieży majątku narodowego Polaków, gdy po formalnym odzyskaniu niepodległości kilkakrotnie padli ofiarą rabunku na wielką skalę, na skutek zawartej pod auspicjami Rockefellera umowy Jaruzelski -Geremek, w myśl której masa upadłościowa po PRL została „sprawiedliwie” podzielona między ludźmi Kiszczaka, a środowiskiem tożsamym etnicznie i biznesowo z Rockefellerem.

Drugi to zapowiedź szykowanego kolejnego zamachu na mienie Polaków, „jako rekompensaty dla ubogich ofiar holokaustu”, którego konsekwencją będzie wytworzenie elity mającej ogromną przewagę materialną nad Polakami. Tu przytoczmy „przemyślenia” Dawida Warszawskiego zamieszczone na łamach nowojorskiej „Moment”: „Lobby żydowskie wkrótce wzrośnie w siłę […] w połowie wieku polscy Żydzi będą siłą przewodnią Polski […] Do 2050 roku Polska będzie ekonomiczną potęgą z polskimi Żydami, jako jej siłą napędową”.

„Tęsknię za tobą, Żydzie!” to z kolei motto polsko-żydowskiej „Love Story” w biznesie. Ta niby artystyczna prowokacja żydowskiego artysty pod wszystkimi względami ziściła się – Polska stała się Mekką dla izraelskiego biznesu, tysiące Izraelczyków upatrzyło sobie nasz kraj, jako pierwszą ojczyznę i w rezultacie nie było i nie ma w Polsce żadnego oszustwa, gdzie w cieniu nie kryłby się żydowski geszefciarz.

Podobnymi myślami uraczył nas Donald Tusk. „Nie macie w Europie pewniejszego i bardziej lojalnego sojusznika i prawdziwego przyjaciela, niż Polska” – takie zapewnienie złożył premierowi Izraela (a towarzyszący mu minister zdradził, że „wszystkie ugrupowania sejmowe są niezmiennie usposobione do Izraela przyjaźnie”), co, przekładając na język biznesu, było uspokajającą deklaracją, że bez względu na to, któremu ugrupowaniu Judenrat pozwoli rządzić, żydowscy aferzyści nie będą zagrożeni (i będą mogli ukraść nie tylko pierwszy milion).

Gdy Polską wstrząsnęła afera Zondacrypto, okazało się, że główny aferzysta ma izraelski paszport, że zakupił luksusową posiadłość w Izraelu i że jest nieuchwytny nie tylko dla klientów i mediów, ale… prokuratury. Bo tak zawsze czujny prokurator krajowy ocknął się dopiero wtedy, gdy Przemysław Kral czmychnął z Polski (a wraz z nim co najmniej 500 mln złotych). Dariusz Korneluk podliczył jedynie, że Kral pozostawił po sobie 30 tysięcy poszkodowanych, ale i w tym nie był skrupulatny, bo liczba pokrzywdzonych ciągle rośnie, bo Zondacrypto była największą polską giełdą kryptowalut i deklarowała ponad pół miliona aktywnych użytkowników. Okazało się też, że nasz dzielny prokuratur nie tylko nie zamierza ścigać aferzysty, ale nie zamierza odzyskać ukradzionych pieniędzy. A geszeft nie polegał na tym, że Kral zwiał do Izraela, ale że w Izraelu ukrył ukradzione Polakom miliony.

Gdy pojawiły się żądania, by wystąpili o ekstradycję geszefciarza (poza napomnieniem, że zadawanie takich pytań „to niedobra jest”), mówili, że ekstradycja z Izraela jest praktycznie niemożliwa. Nic natomiast o tym, jak odzyskać ukradzione pieniądze i zwrócić pokrzywdzonym. „Gazeta Wyborcza” przekonywała, że „kontrolę nad giełdą Zondacrypto miała mafia tambowska, powiązana z politykami partii Władimira Putina”, czyli że za wszystkim stoi nie Kral, nie Izrael, nie Mosad, ale Putin. Żydowska gazeta dla Polaków powątpiewała też, czy Kral naprawdę jest w Izraelu, „bo aferzyści nie szukają ucieczki w cywilizowanym kraju z niezależnym sądownictwem, lecz w państwie z dużo mniejszą transparentnością, na przykład w Dubaju”. Sekundował w tym żydowsko-niemiecki Onet, według którego Przemysław Kral był tylko figurantem, a prawdziwym twórcą i właścicielem Zondacrypto biznesmen o pseudonimie „Maniek” z Czeladzi, który pieniądze wywiózł nie do Izraela, ale do Emiratów Arabskich.

Wytoczyli klasyczny już argument w obronie aferzysty: „To sprawa czysto polityczna podszyta antysemityzmem”. A w ślad za nim pojawiły się apele o powściągliwość w „antysemickich komentarzach” dotyczących izraelskiego obywatelstwa Krala, bo mogą zaszkodzić pokrzywdzonym, bo wystarczy je wydrukować z internetu i dołączyć do izraelskiej odpowiedzi na wniosek ekstradycyjny, bo izraelska linia obrony będzie wyglądać tak: Krala nie wydamy, bo nie będzie miał szans na uczciwy proces, bo rozpętano wobec niego antysemicką nagonkę. Krótko mówiąc – nakazali nam milczeć, oczywiście dla dobra pokrzywdzonych.

To nie pierwszy taki przypadek. Antysemityzmem było sprzeciwianie się reprywatyzacji warszawskich kamienic. Burmistrz Pragi Północ Wojciech Zabłocki opisując działania mafii adwokatów i urzędników Hanny Gronkiewicz-Waltz ujawnił, że nie wolno było podważać decyzji, w których występowały osoby pochodzenia żydowskiego, „bo miało to  uchronić ratusz przed zarzutami o antysemityzm”. Mówił, że dokumenty, które do niego docierały z Ratusza były przerażające: „Tam było napisane, żeby się nie interesować sprawą, ponieważ na przykład osoba była pochodzenia żydowskiego, a ten, kto będzie to robił, jest antysemitą i że próba dociekania w danej sprawie naraża miasto na wielomilionowe odszkodowania”.

Nalepkę „antysemita” przyklejają każdemu, kto zagraża ich interesom. Mieliśmy już: „Łączenie reakcji Izraela na nowelizację ustawy o IPN z kwestią majątków pożydowskich jest jaskrawym przykładem antysemickiego fake newsa” (ambasador Izraela). „Antysemityzmem jest mówienie o skorumpowanych sitwach u władzy i ich rozbijaniu” (żydowski uczony z Muzeum Polin). „Antysemityzmem jest prześwietlanie interesów obywateli obcego państwa tylko dlatego, że są Żydami” („Gazeta Wyborcza”). Gdy pod hasłem „Jesteś Polakiem, Kupuj Polskie” pojawiła się inicjatywa promująca patriotyzm konsumencki, zareagowała małżonka Radka Sikorskiego – zrównała je z przedwojennym antysemickim hasłem „Nie kupuj u Żyda”.

Wiedzą, co jest piętą achillesową rządzących, że nie mogą rozliczyć żadnego aferzysty, bo natychmiast poleci do Sorosa ze skargą, że jest ofiarą „antysemickiego pogromu”. I regułą jest, że gdy natrafiają na żydowskiego aferzystę, to pochodzenie staje się okolicznością łagodzącą i usprawiedliwia największe świństwa. Wiedzą, że mają w Polsce immunitet absolutny, bo żaden nie został skazany, nawet za miliardowy przekręt. Wiedzą też, że w Polsce kraść bezkarnie można poprzez nabycie odpowiedniego paszportu (w tym, w przypadku odzyskiwania mienia pożydowskiego, paszportu polskiego).

„Polacy nie lubią banków, bo są głupkami i antysemitami” – taką diagnozę postawił Przemek Gdański, prezes banku BNP Paribas. „Moim zdaniem niechęć do banków ma korzenie w antysemityzmie. Historycznie pożyczaniem pieniędzy, w niektórych okresach nazywanym lichwą, zajmowali się Żydzi. Szło się do Żyda i brało na procent kiedy była potrzeba, nawet, jak się go nie lubiło, bo innych możliwości zaciągnięcia kredytu nie było (…) nadal funkcjonuje skojarzenie, że banki to Żydzi, a przecież Żydów się nie lubi”. Ale nie poprzestał na tym.  „Polska jest krajem, w którym pozornie antysemityzm jest marginalnym zjawiskiem, ale de facto jest on głęboko zakotwiczony w społeczeństwie. (…) śmiem twierdzić, że jakiś element niechęci do banków bierze się z tego głęboko zakorzenionego antysemityzmu i kojarzenia banków z Żydami, czyli tymi, którzy nie pracowali na roli, ale obracali pieniędzmi” – zgłębił temat. A więc nie kredyty we frankach szwajcarskich, nie polisolokaty i niczym nieuzasadnione gigantyczne zyski, ale… antysemityzm! I chyba jesteśmy antysemitami, bo wydaje nam się, że Polacy powierzając swoje pieniądze takim banksterom, jak Przemek Gdański powinni wiedzieć, czy oprócz polskiego nie mają także paszportu izraelskiego.

A co do ekstradycji Krala, to zabrakło najważniejszego – Strona polska nie zwróciła się do Izraela z wnioskiem o ekstradycję! Mało tego – do dziś  nie postawiła mu żadnych zarzutów, nie oskarżyła o żaden zabroniony czyn. Prokurator Dariusz Korneluk, pytany o ucieczkę prezesa Zondacrypto do Izraela, stwierdził: „Kral ma obywatelstwo izraelskie, a to znaczy, że nie zostanie wydany do Polski, bo Izrael nie przekazuje swoich obywateli w ręce służb innych krajów”. Donald Tusk, pytany o to samo, odparł: „Z Izraelem nie jest łatwo. Mamy w swojej historii Polaków, którzy mieli powody uciekać z Polski i znajdowali tam schronienie”. Wiceminister spraw wewnętrznych też odpowiedział wymijająco: „Polskie służby nie mają dobrego doświadczenia ze sprowadzaniem osób z Izraela”. O ekstradycji nic nie mówi Włodzimierz Czarzasty, który niedawno złożył do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Konrada Berkowicza, mimo że ten tylko obraził ambasadora Izraela, a Kral okradł na pół miliarda złotych kilkadziesiąt tysięcy Polaków. No i najważniejsze – nic nie mówią o odzyskaniu od Żydów ukradzionych Polakom pieniędzy!

Jaki jest jeszcze inny powód, że nie występują o ekstradycję? Muszą zostawić sobie otwartą furtkę na wypadek, gdyby sami musieli uciekać. Dokąd ucieknie Tusk, wiemy. Dokąd ucieknie Koroluk, też wiemy. A dokąd Morawiecki i Kowal? Czy nie do Izraela, gdzie schronienie znalazły już ich ciotki? A gdyby zbyt stanowczo żądali ekstradycji, to na ogrodzeniu polskiej ambasady w Tel Awiwie pojawi się namazana swastyka i graffiti „polskie gówno” i „mordercy spieprzajcie”, a składający się aferzystów tłum, z Kralem na czele, wedrze się na teren ambasady i opluje ambasadora. I jeszcze jedno – gdy izraelskie służby bezkarnie porwały na międzynarodowych wodach aktywistów domagających się sprawiedliwości dla Palestyńczyków, to czy naszych polityków nie naszła refleksja, że gdy zbyt namolne będą dopominać się o ekstradycję Krala, to Izrael zrobi z nimi to samo, na przykład porwie sprzed gmachu Sejmu.

To nie pierwszy przypadek, kiedy aferzysta okrada Polaków, a później, bez żadnych przeszkód i z wielkimi pieniędzmi, odnajduje się w Izraelu. Żydowscy oszuści Bagsik i Gąsiorowski, bohaterowie afery Art-B, kilka godzin przed aresztowaniem wsiedli w samolot linii El-Al, wylądowali w Tel Awiwie z siedmioma walizkami wypełnionymi 85 milionami dolarów, zamieszkali kilka kroków od rezydencji kupionej przez Krala i stali się bohaterami światowej społeczności żydowskiej. Bo zgodnie z historycznym wzorcem i tradycją, oszustwa finansowe popełniane przez Żyda przynoszą korzyści wszystkim Żydom, tym w Izraelu i tym międzynarodowym.

Izrael czasami wydaje przestępców. Ale nigdy nie wydaje ukradzionych pieniędzy. Przykładem Józef Jędruch, który wyłudził 430 milionów od należącej do Skarbu Państwa Elektrowni Będzin, uciekł do Izraela i powołując się na żydowskie pochodzenie dostał izraelskie obywatelstwo. Polsce został wydany, ale dopiero po tym, gdy sam zgodził się na ekstradycję. Odpowiadał z wolnej stopy. Skazany zostało na kilkaset tysięcy grzywny. Zdefraudowanych pieniędzy Skarb Państwa nigdy nie odzyskał, bo „zaopiekował się” nim podstawiony żydowski adwokat i podstawiona izraelska żona, po ślubie sfingowanym w izraelskim areszcie.

Szczególnie dobrze idzie im w biznesie mieszczącym się w rubryce „Wasze ulice, nasze kamienice”. Należy do nich większość działających w Polsce firm deweloperskich, także te, które wybudowały kilkanaście centrów handlowych w głównych polskich miastach. Podobnie ma się sprawa z Komisją Nadzoru Finansowego, która wynajmuje siedzibę w biurowcu należącym do… Chabad Lubawicz, a której – przypomnijmy – statutowym obowiązkiem jest zapobieganie przekrętom na rynku finansowym. I tu pytanie: Czy nie dlatego KNF milczała, gdy Kral kradł? Przypomnijmy też, że Timur Mindycz, przed odlotem do Tel Awiwu ze zrabowanymi 100 milionami dolarów, wpadł do synagogi Chabad w Warszawie. Ale nie na modlitwę tylko na rozmowy biznesowe, bo Chabad nie zajmuje się krzewieniem talmudycznych mądrości, lecz… kamienicami. I tu drugie pytanie: Czy to Chabad nie dokończy przedwojennego żydowskiego zamysłu: „Wasze ulice, nasze kamienice”?

Izrael to „Ziemia Obiecana”, także dla… oszustów. To światowe centrum przekrętów finansowych, w tym spekulacji kryptowalutami, które macherom zwabiającym ofiary z całego świata przynoszą miliardowe zyski. Władze izraelskie przyznają, że przestępczość przybrała monstrualne rozmiary i mimo że ich zwalczanie jest niezwykle łatwe, blokują współpracę z międzynarodowymi organami ścigania. Tamtejsze prawo pozostawiło furtkę, dzięki której oszuści często robiący geszefty przez telefon i internet, z „siedzib” mieszczących się w garażach i kotłowniach przenoszą działalność za granicę, między innymi do Polski. Także izraelski kodeks podatkowy sprawia, że Izrael stał się magnesem dla przestępców – zwalnia nowych imigrantów z płacenia podatku od dochodów uzyskanych za granicą oraz z wykazywania źródeł dochodu. Sprzyja temu także prawo zapewniające obywatelstwo każdemu imigrantowi o żydowskich korzeniach. A wszystko to wywołuje pytania: Czy taka rozgałęziona struktura przestępcza i sztaby sterujące geszeftami mogą funkcjonować bez przyzwolenia władz Izraela? Czy taki parasol ochronny nie roztoczyły też nad Zondacrypto?

Takie afery w pomagdalenkowej Polsce posypały się jak z dziurawego wora. Wymieńmy tylko FOZZ, Art-B, NFI, Bank Śląski, Domy Towarowe Centrum, Getin Bank i Amber Gold. W tej ostatniej, metodą piramidy finansowej z kont klientów wyprowadzono 600 milionów. W stworzeniu spółki oraz przekręcie udział brali Ihor Kołomojski i Wadim Rabinowicz, a Amber Gold miało służyć przejęciu PLL LOT. Częścią geszeftu było mianowanie na przewodniczącego rady nadzorczej LOT-u Teofila Bartoszewskiego. W aferze przenikały się tajne służby państewka leżącego w Palestynie i syn Tuska. No i miała ochronę ze strony Agencji Wywiadu kierowanej wówczas przez gen. Macieja Hunię, dziś ambasadora RP w Izraelu. Gra toczyła się na jeszcze wyższym poziomie i pod jeszcze większą ochroną – Kołomojski i Rabinowicz to wyznawcy i sponsorzy Chabad.

To wszystko nie wzięło się znikąd. To ma swoją chronologię. Pierwszym był powrót żydokomuny, czyli przekazanie władzy Żydom nastręczonym Jaruzelskiemu przez Davida Rockefellera. Potem była zmanipulowana transformacja ustrojowa. Bo, kto zakładał albo kto przejmował partie w Polsce? A gdy już uchowała się jakaś czysto polska, to kto wdeptywał jej przywódcę w ziemię albo mordował i to na rytualny sposób? I czy racji nie mają ci, którzy uważają, że Polsce nie można pomóc zakładając partię, bo w jej kierownictwie natychmiast pojawia się dwóch albo trzech „organizatorów” z Chabad?

Dekadę temu na bazarze podziału łupów „Przedsiębiorstwa Holocaust” pojawiają się nowi gracze, którzy nie chcą bezsilnie przyglądać się, jak inni sprzątają im łup spod nosa. Przebiegły i chciwy Chabad Lubawicz próbuje wykroić dla siebie nowe żerowisko, którego nazwę podpowiedział prezydent RP – POLIN. Przy władzy w Warszawie jest sługa narodu niemieckiego. Potrzebny jest więc nowe rozdanie i podmienienie na sługę narodu żydowskiego. W tym celu rabini dobijają targu z Jarosławem Kaczyński. Za pomoc w koszernym coup d’état żądają wiele i dostają wiele.  Od tego czasu mówić też możemy, że agenta Stasi przejął od Niemców rabin prowadzący z Chabad, nadał mu pseudonim „Krzywousty”, kazał posyłać dzieci do żydowskiej szkoły, tolerować żydowskie geszefty i nadać Żydom immunitet absolutny, tak aby żaden nie został skazany nawet za miliardowy przekręt.

Jak to jest, że na jeden gwizdek Szaloma Ber Stamblera do zapalenia świeczek stawiają się prezydent, marszałek Sejmu i Senatu, ministrowie i posłowie ze wszystkich partii? Jak to jest, że w tej kwestii zapanowała jednomyślność nieznana od czasu PRL-owskiego Frontu Jedności Narodu i że w jego miejsce wytworzył się swoisty Front Chanukowy, złożony ze środowisk dotychczas walczących ze sobą na śmierć i życie? Skąd nienotowana od czasu Magdalenki jedność ponad podziałami najbardziej antychrześcijańskiej sekty żydowskiej i Episkopatu, biblistów z KUL, prawosławnych popów, protestanckich pastorów? Kto pociąga za sznurki? Kim jest niewidzialna ośmiornica, która tym steruje? I czy nie jest nią ośmioramienny świecznik? Bo nie jest tak, że w chanukowych ceremoniach chodzi o obrzędy religijne. Tu chodzi o przejęcie Polski, a zwłaszcza polskich kamienic.

Krzysztof Baliński

=========================================

Żydzi na Kaukazie: dwa tysiące lat historii, tradycji i dialogu

gorskie.ru/juhuro/evrei-na-kavkaze-dve-tysyachi-let-istorii-traditsij-i-dialoga

Żydzi na Kaukazie: dwa tysiące lat historii, tradycji i dialogu

17 kwietnia 2025 r



Jak Żydzi górscy stali się integralną częścią Kaukazu – od Persji po Krasną Słobodę

Najstarsze ślady: od Persji po Derbent 1

Historia obecności Żydów na Kaukazie sięga czasów starożytnych. Według danych historycznych i językowych przodkowie Żydów górskich przybyli na Kaukaz w V–VII w. n.e. z Persji, która znajdowała się pod panowaniem Imperium Sasanidów2. Do przesiedlenia doszło w kontekście prześladowań religijnych i wstrząsów społecznych, w tym stłumienia ruchu Mazdaizmu 3i powstania przeciwko Jazdichrytom4.

Według innej wersji, cieszącej się poparciem części naukowców i popularną tradycją, Żydzi górscy wywodzą się z Dziesięciu Zaginionych Plemion Izraela, wypędzonych z Królestwa Izraela w VIII wieku p.n.e. Drogi wędrówek wiodły przez Asyrię, Babilon, Persję i Kaukaz, gdzie część społeczności osiedliła się na zboczach gór i w dolinach.

Wzmianki o Żydach na Kaukazie znajdują się w kronikach autorów starożytnych i średniowiecznych, a także w dokumentach z czasów kaganatu chazarskiego5, gdzie judaizm był religią państwową.

Geografia osadnictwa: od Derbentu do Groznego

Kaukaz to region zamieszkiwany przez wiele grup etnicznych, kultur i religii. Żydzi osiedlali się tu głównie na terenie współczesnego Dagestanu, Azerbejdżanu, Czeczenii, Inguszetii, Karaczajo-Czerkiesji, Kabardyno-Bałkarii i Osetii Północnej. Największymi ośrodkami były:

– Derbent to jedno z najstarszych miast w Rosji, w którym Żydzi mieszkali od czasów starożytnych. Istniały tu synagogi, szkoły, a w XVII–XIX w. kwitło rzemiosło.

– Kuba (Krasnaya Sloboda) to wyjątkowe miejsce na terytorium Azerbejdżanu, w całości zamieszkane przez Żydów. Założona w XVIII wieku, szybko stała się centrum duchowym i kulturalnym.

– Baku, Shemakha, Ganja – istniały tu aktywne górskie społeczności żydowskie, mające kontakt z ludnością muzułmańską i chrześcijańską.

– Grozny i Nalczyk – do końca XX wieku w tych miastach zachowały się duże społeczności z rozwiniętym życiem religijnym i kulturalnym.

Utworzenie grupy etnicznej: Żydzi górscy

Żydzi górscy (Dżugurowie, Dzhuuro6) to wyjątkowa grupa żydowska powstała na Kaukazie. Wyróżniają się:

– Język juuri (górski żydowski)7 – odmiana języka irańskiego z elementami żydowskimi;

– przynależność do sefardyjskiego obrządku judaizmu;

– dostosowanie do lokalnych zwyczajów, w tym elementów życia codziennego, ubioru, kuchni;

– wysoki poziom religijności i struktura patriarchalna.

Ich kultura stała się syntezą kultury żydowskiej i kaukaskiej: surowe przepisy szabatowe połączono z szacunkiem dla starszych, starożytne psalmy z motywami muzycznymi Wschodu, ubiór z elementami stroju górskiego.


Stosunki z sąsiadami

Historia Żydów górskich na Kaukazie jest wyjątkowa także dlatego, że przebiegała bez większych pogromów i ludobójstwa ze strony miejscowej ludności. Mimo izolowanych konfliktów, na ogół Żydzi górscy żyli w atmosferze szacunku i wzajemnego współżycia.
Dlaczego było to możliwe?

– Bliskość językowa i kulturowa z innymi ludami mówiącymi w języku tata8.

– Udział Żydów w handlu, medycynie, kowalstwie i jubilerstwie.

– Neutralna pozycja w konfliktach i lojalność wobec władz.

Chęć przestrzegania ogólnie przyjętych kaukaskich norm honoru i gościnności.

– W wielu regionach górskich Żydów szanowano jako „lud księgi”, zdolny do bezkonfliktowego zachowywania swojej wiary.

Życie religijne

Synagogi były ośrodkami życia w każdej osadzie. Niektóre z nich, jak synagoga w Krasnej Słobodzie, działają już ponad 100 lat.

W XIX w. pojawiły się chedery, a następnie jesziwy – placówki oświatowe, w których nauczano Tory, Talmudu i podstaw judaizmu. Jednocześnie Żydzi nie porzucili świeckiej edukacji, zwłaszcza na początku XX wieku.

W czasach sowieckich, pomimo zakazów, wiele tradycji kultywowano w tajemnicy. W rodzinach obchodzono szabat, w domu wypiekano macę, a święta obchodzono w tajemnicy. Niektórzy działacze religijni byli represjonowani, ale wiara nie zniknęła.

Tradycje zrodzone na Kaukazie

Żyjąc obok innych ludów, Żydzi górscy wykształcili specjalne zwyczaje:

– Ogniska w Nissan (pierwszy dzień miesiąca Nissan, poprzedzający Paschę).

– Govgil to rodzinne święto na zakończenie Paschy.

– Ceremonie ślubne i pogrzebowe z elementami kaukaskimi.

Szacunek dla architektury górskiej: domy budowano w duchu architektury górskiej, z otwartymi dziedzińcami i werandami.

– Związki międzynarodowościowe – Żydzi i Lezgini9, Żydzi i Awarowie, Żydzi i Tatarzy byli przyjaciółmi, współpracowali, a czasem nawet wstępowali w związki rodzinne.

Emigracja i diaspora

Od końca lat 70. XX w., zwłaszcza po upadku ZSRR, znaczna część Żydów górskich opuściła Kaukaz. Główne kraje zamieszkania:

– Izrael jest największą społecznością, szczególnie w Netanji, Haderze, Or Akivie, Hajfie i Sderot.

– USA – społeczności w Nowym Jorku (szczególnie na Brooklynie).

– Rosja – Moskwa, Petersburg, Derbent, Machaczkała, Krasnodar.

– Niemcy, Kanada, Belgia, Francja to osobne ośrodki gmin.

Pomimo przesiedlenia wielu z nich zachowało swój język, zwyczaje, muzykę i kuchnię. Pojawiły się centra kultury, fundacje i media działające w języku juuri i rosyjskim.

Dziedzictwo kulturowe

Kaukaz dał Żydom górskim wiele, w tym umiejętność adaptacji a jednocześnie zachowania własnych wartości.

Dziś zainteresowanie historią Żydów na Kaukazie rośnie. Organizowane są konferencje, publikowane są książki, powstają filmy dokumentalne.


Podsumowanie


Historia Żydów na Kaukazie to historia wyjątkowego współistnienia i wzajemnego oddziaływania. To przykład tego, jak można być częścią gór i jednocześnie częścią narodu żydowskiego, nie tracąc przy tym swojej istoty.

Żydzi górscy są pomostem między Jerozolimą a Kaukazem, między starożytnością a nowoczesnością, między tradycją a życiem.

N. Nisanow

========================================================

1 miasto w Dagestanie

2 dynastia panująca w Iranie w latach 224–651 naszej ery

3 Podstawę mazdaizmu stanowi wyrażony w formie mitologicznej światopogląd dualistyczny; główną w nim jest idea walki przeciwstawnych sił: światła i ciemności, życia i śmierci, dobra i zła itd.

4 ?

5 lud koczowniczy pochodzenia tureckiego

6 Джууро – потомки иранских евреев

7 Горско-еврейский (джуури, джухури) (самоназв.: cuhuri / джугьури / ז’אוּהאוּראִ) — диалект татского языка и родной язык горских евреев Восточного Кавказа

8 Та́ты — иранский этнос, проживающий в Азербайджане и России

9 Лезгины — это дагестанский народ, один из коренных и многочисленных народов Кавказа

Największe zagrożenie dla białych: Żydowska doktryna stojąca za nożownikami somalijskimi i zalewem imigrantów

Największe zagrożenie dla białych: Żydowska doktryna stojąca za nożownikami somalijskimi i zalewem imigrantów

9 Maggio 2026 Uczta Baltazara babylonianempire/najwieksze-zagrozenie-dla-bialych-zydowska-doktryna-stojaca-za-nozownikami-somalijskimi-i-zalewem-imigrantow

Życie nocne (night-life). Z tego właśnie znany był kiedyś Londyn. Dzisiaj Londyn znany jest z „życia nożowego” (knife-life). W październiku 2025 roku, biały mężczyzna o imieniu Wayne Broadhurst został śmiertelnie pchnięty nożem w Londynie przez afgańskiego muzułmanina. Jego zabójstwo zostało całkowicie zignorowane przez brytyjską elitę polityczną i nie wywołało żadnych pełnych niepokoju komentarzy w mediach głównego nurtu. W kwietniu 2026 r. dwóch Żydów zostało pchniętych nożem, ale nie zabitych, w Londynie przez osobę, która według doniesień była somalijskim muzułmaninem. Brytyjska elita polityczna natychmiast zareagowała oburzeniem, a media głównego nurtu są pełne pełnych niepokoju komentarzy na temat biednych, prześladowanych Żydów. Żydowska minister sprawiedliwości Sarah Sackman oświadczyła z powagą, że „atak na brytyjskich Żydów jest atakiem na samą Wielką Brytanię”.

FOTO: Hebrajczyk atakuje Biały Zachód: Żydzi nienawidzą chrześcijaństwa, ponieważ symbolizuje ono białą Europę (zdjęcie z „Guardiana”) [to błędne tłumaczenie FAKTÓW md]

W rzeczywistości atak na Żydów jest atakiem na zagorzałych wrogów Wielkiej Brytanii. A Sackman doskonale o tym wie. Jej bliski współpracownik, lord Hermer, brytyjski „antyfaszystowski” żydowski prokurator generalny, z entuzjazmem uczestniczył w wojnie prawnej przeciwko brytyjskim żołnierzom, która później została zdemaskowana jako oparta wyłącznie na kłamstwach. Hermer i Sackman nadal nadzorują wojnę prawną przeciwko żołnierzom sił specjalnych. Innymi słowy, nienawidzą Wielkiej Brytanii i zawsze dążyli do podważenia dobrobytu brytyjskich białych.

W ataku nożem na dwóch Żydów w Londynie tkwi ironia, która w mediach głównego nurtu pozostanie całkowicie niezauważona. Atak ten został wywołany przez samych Żydów, ponieważ to oni są bezpośrednio odpowiedzialni za zalewanie krajów zachodnich obcymi i niepodatnymi na asymilację grupami, takimi jak Somalijczycy, Afgańczycy i Pakistańczycy. Te trzy grupy są zarówno niebiałe, jak i muzułmańskie, więc czemu Żydom miałoby się to nie podobać?

FOTO: Białe stroje dla antybiałej elity prawniczej: Sarah Sackman, Shabana Mahmood i Richard Hermer (zdjęcie z Wikipedii)

Jako wrogowie Wielkiej Brytanii Żydzi sprowadzili niebiałych muzułmanów jako piechotę w żydowskiej wojnie przeciwko białemu Zachodowi. Innymi słowy, Żydzi sprowadzili muzułmanów, by zaszkodzić białej i historycznie chrześcijańskiej większości, której przodków obwiniają za tysiąclecia niezasłużonych prześladowań. I nie musicie wierzyć mi na słowo. Nie, uwierzcie samym Żydom. Oto żydowski „działacz pokojowy” Uri Avnery wyjaśniający, dlaczego Żydzi kochają imigrację muzułmańską:

Jak powszechnie wiadomo, pod panowaniem muzułmańskim Żydzi w Hiszpanii cieszyli się rozkwitem, jakiego nie zaznali nigdzie indziej aż do niemal naszych czasów. Poeci tacy jak Yehuda Halevy pisali po arabsku, podobnie jak wielki Majmonides. W muzułmańskiej Hiszpanii Żydzi byli ministrami, poetami, naukowcami. W muzułmańskim Toledo uczeni chrześcijańscy, żydowscy i muzułmańscy współpracowali ze sobą i tłumaczyli starożytne greckie teksty filozoficzne i naukowe. Był to rzeczywiście złoty wiek. Jak byłoby to możliwe, gdyby Prorok nakazał „szerzenie wiary mieczem”?

To, co stało się później, jest jeszcze bardziej wymowne. Kiedy katolicy odzyskali Hiszpanię z rąk muzułmanów, zaprowadzili rządy terroru religijnego. Żydzi i muzułmanie stanęli przed okrutnym wyborem: przyjąć chrześcijaństwo, zginąć w masakrze albo opuścić kraj. A dokąd uciekły setki tysięcy Żydów, którzy nie chcieli porzucić swojej wiary? Niemal wszystkich przyjęto z otwartymi ramionami w krajach muzułmańskich. Żydzi sefardyjscy („hiszpańscy”) osiedlili się w całym świecie muzułmańskim, od Maroka na zachodzie po Irak na wschodzie, od Bułgarii (wówczas części Imperium Osmańskiego) na północy po Sudan na południu. Nigdzie nie byli prześladowani. Nie znali tortur inkwizycji, płomieni autodafe, pogromów, strasznych masowych wypędzeń, które miały miejsce w niemal wszystkich krajach chrześcijańskich, aż po Holokaust. […]

Każdy uczciwy Żyd, który zna historię swojego ludu, nie może nie odczuwać głębokiej wdzięczności wobec islamu, który chronił Żydów przez pięćdziesiąt pokoleń, podczas gdy świat chrześcijański prześladował Żydów i wielokrotnie próbował „mieczem” zmusić ich do porzucenia swojej wiary. („Miecz Mahometa”, Scoop, 23 października 2006 r.)

Proislamskie i antychrześcijańskie poglądy Avnery’ego od wielu dziesięcioleci są wśród Żydów całkowicie powszechne:

  • Brytyjscy Żydzi i muzułmanie są naturalnymi sojusznikami, dr Richard Stone, „The Independent”, 15 sierpnia 2001 r.
  • Żydzi i muzułmanie są naturalnymi sojusznikami w walce z dyskryminacją religijną, Daisy Khan i rabin Burton Visotzky, „The Hill”, 24 sierpnia 2017 r.
  • Muzułmanie i Żydzi stoją w obliczu wspólnego zagrożenia ze strony zwolenników supremacji białej rasy. Musimy wspólnie z tym walczyć, Jonathan Freedland i Mehdi Hasan, The Guardian, 3 kwietnia 2019 r.
  • Czując się zagrożeni, amerykańscy muzułmanie i Żydzi łączą siły, Laurie Goodstein, The New York Times, 5 grudnia 2015 r.
  • Żydowskie kobiety „stoją ramię w ramię” z muzułmankami w obliczu islamofobicznych nadużyć, The Jewish Chronicle, 19 kwietnia 2018 r.
  • Były szef CST pomoże grupie muzułmańskiej w walce z islamofobią, The Jewish Chronicle, 10 kwietnia 2014 r.
  • Żydowskie i muzułmańskie kobiety zobowiązują się do współpracy w walce z nienawiścią, The Jewish Chronicle, 24 kwietnia 2018 r.
  • Żydzi i muzułmanie powinni zjednoczyć się w walce z rasizmem, The Jewish Chronicle, 28 marca 2018 r.
  • Prezes zarządu Marie van der Zyl zobowiązuje się być „oddanym sojusznikiem” muzułmanów podczas międzywyznaniowego iftaru, The Jewish Chronicle, 13 lipca 2018 r.
  • Nasza społeczność żydowska musi zrobić więcej, aby wspierać muzułmanów atakowanych przez islamofobów, The Jewish Chronicle, 8 sierpnia 2018 r.
  • Żydzi i muzułmanie zacieśniają sojusze w następstwie wyboru Trumpa, The Jewish Standard, 15 listopada 2016 r.
  • Ta młoda Żydówka i młoda muzułmanka uczą uczniów o rasizmie, „The Jewish Chronicle”, 7 lutego 2019 r.

Jednak kluczowa rola Żydów w migracji muzułmanów nie zostanie poruszona w pełnych niepokoju komentarzach na temat tego somalijskiego nożownika z Londynu. Obdarzając Żydów współczuciem i pochlebstwami, media głównego nurtu nie zapytają, dlaczego w Wielkiej Brytanii jest tak wielu Somalijczyków. Na to niezwykle interesujące pytanie istnieje bardzo prosta odpowiedź. W Wielkiej Brytanii jest tak wielu Somalijczyków dzięki mało znanej Barbarze Roche, intensywnie etnocentrycznej Żydówce, która pełniła funkcję ministra ds. imigracji pod rządami oddanego szabas-goja Tony’ego Blaira:

FOTO: Semicka zwolenniczka agresywnych Somalijczyków: ekspertka ds. migracji Barbara Roche przedstawia „brytyjską historię migracji” w 2011 roku

Najbardziej niewiarygodne rewelacje [dotyczące spisku Partii Pracy na rzecz otwarcia granic Wielkiej Brytanii] dotyczą Barbary Roche, mało znanej posłanki, która w latach 1999–2001 pełniła funkcję minister ds. imigracji. W tym okresie, za zgodą Blaira, po cichu wprowadziła politykę, która zmieniła oblicze Wielkiej Brytanii. […] Podobnie jak [Jack] Straw, Blair starał się nigdy publicznie nie wspominać o rosnącej liczbie imigrantów z Indii i Pakistanu, którzy mogli teraz wjeżdżać do Wielkiej Brytanii. Nie zastanawiał się też, jak zapewnić mieszkania, szkoły i opiekę zdrowotną dla dodatkowych 300 000 osób przybywających rocznie.

Żadne z nich nie zastanawiało się też, czy imigranci będą mieli jakikolwiek wpływ na życie brytyjskiej klasy robotniczej. (Dziewięć lat później raport Komitetu Doradczego ds. Migracji wykazał, że na każde 100 zatrudnionych tu pracowników urodzonych za granicą przypadało 23 brytyjskich pracowników, którzy stracili pracę).

Czy te machinacje mogłyby być jeszcze gorsze? Okazało się, że tak – wraz z mianowaniem Barbary Roche na stanowisko wiceminister ds. imigracji. Jedynym poleceniem, jakie Blair jej przekazał, było deportowanie osób ubiegających się o azyl pod fałszywym pretekstem. Jednak Roche nie zamierzała się do tego stosować. Podczas swojej pierwszej rozmowy z wysokim rangą urzędnikiem ds. imigracji wyraziła się szczerze: „Uważam, że osobom ubiegającym się o azyl powinno się pozwolić na pozostanie w kraju. Procedura wydalania trwa zbyt długo i budzi emocje”. Utrzymywała nawet, że samo słowo „fałszywy” wywołuje negatywne odczucia.

„Było jasne, że Roche chciała, aby do Wielkiej Brytanii przybywało więcej imigrantów” – wspomina Stephen Boys-Smith, nowy szef dyrekcji ds. imigracji. „Nie postrzegała swojej pracy jako kontroli wjazdu, ale patrząc na szerszy obraz „w sposób holistyczny”, chciała, abyśmy dostrzegli korzyści płynące z wielokulturowego społeczeństwa”. Jack Straw nigdy otwarcie nie sprzeciwiał się Roche – po prostu nie warto było ryzykować zrażenia Partii Pracy. Zabrała się więc do pracy nad przemówieniem, w którym nakreśliła zalety ograniczenia kontroli imigracji i przedstawiła osoby ubiegające się o azyl jako wykwalifikowaną siłę roboczą. Nie omówiła tego, co zamierzała powiedzieć, ze Strawem. […]

„Dobra robota, Barbaro” – powiedział Blair do Roche wkrótce [po przemówieniu]. Pomimo kontrowersyjnej treści jej przemówienie przeszło stosunkowo niezauważone. Migranci jednak szybko zrozumieli jego znaczenie i przekazali tę wiadomość swoim przyjaciołom i rodzinom na całym świecie. Partia Pracy wpuszczała więcej ludzi – mówili im – i – w przeciwieństwie do innych krajów europejskich – Wielka Brytania zapewni im zasiłki i mieszkania socjalne. […]

Jednym ze skutków działań Roche’a było pojawienie się setek kolejnych imigrantów, którzy obozowali w nędznych warunkach w Sangatte, na obrzeżach Calais, gdzie próbowali przemycić się do ciężarówek. Wieści o nowym liberalizmie – a w szczególności o świadczeniach socjalnych – zaczęły teraz przyciągać Somalijczyków, którzy wcześniej osiedlili się w innych krajach UE. Chociaż między Somalią a Wielką Brytanią nie istniały żadne historyczne ani kulturowe powiązania, przybyło ponad 200 000 osób. Ponieważ większość z nich nie miała wykształcenia i byłaby uzależniona od pomocy społecznej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych mogło odmówić im wjazdu. Jednak przyznano im „wyjątkowe zezwolenie na pobyt”. (Cyniczny spisek oszusta Blaira mający na celu oszukanie Brytyjczyków i wpuszczenie 2 milionów imigrantów z naruszeniem przepisów, The Daily Mail, 26 lutego 2016 r.)

Mężczyzna aresztowany za pchnięcie nożem dwóch Żydów w Londynie to podobno 45-latek „urodzony w Somalii, który przybył do Wielkiej Brytanii »legalnie jako dziecko«”. Innymi słowy, jest on jednym z Somalijczyków sprowadzonych do Wielkiej Brytanii bez jakiegokolwiek demokratycznego mandatu ani zgody białej większości. Od momentu przybycia wzbogacił Wielką Brytanię w typowo somalijski sposób: ma „historię poważnej przemocy i problemów ze zdrowiem psychicznym”.

Dwie strony tego samego Cohena

Barbara Roche zalała Wielką Brytanię Somalijczykami o niskim IQ i wysokiej przestępczości, takimi jak on, ponieważ uważała, że będzie to dobre dla Żydów. Nie chciała pomóc Somalijczykom: chciała zaszkodzić białym. Krótko mówiąc, chciała zemścić się na białych. I znowu, nie musicie wierzyć mi na słowo. Nie, uwierzcie samej Roche. W 2001 roku powiedziała w wywiadzie dla Guardiana, że jej „rodzice byli częściowo hiszpańskimi, portugalskimi, polskimi i rosyjskimi [Żydami], a ona weszła do polityki – do dziś to podkreśla – aby zwalczać antysemityzm i ksenofobię w ogóle”. W jednym z przemówień w 2000 roku wyraźnie cieszyła się ze swojej zdolności do otwarcia granic Wielkiej Brytanii i wyrządzenia krzywdy białej większości. Była dumną potomkinią Żydów, którzy ponad sto lat temu zostali znieważeni przez ksenofobicznego białego Brytyjczyka. Zwróćcie uwagę, jak rozpoczyna tę część swojego przemówienia rażącym kłamstwem:

Wielka Brytania zawsze była krajem imigrantów. Przed początkiem XX wieku praktycznie nie istniały żadne kontrole imigracyjne. Ustawa o cudzoziemcach z 1905 roku była bezpośrednią reakcją na imigrację żydowską i trudno zaprzeczyć, że częściowo wynikała z antysemityzmu. Major [William] Evans-Gordon, poseł do parlamentu, przemawiając na poparcie tej ustawy, powiedział: „To najbiedniejsi i najmniej zdolni spośród tych ludzi się przemieszczają, a to właśnie resztki z tej grupy przybywają do tego kraju i są tu przyjmowani […] Szanowni posłowie z przeciwnej strony nie żyją w codziennym strachu, że zostaną wyrzuceni na ulicę, aby zrobić miejsce dla nieprzyjemnego Polaka [tj. polskiego Żyda]”.

Podejrzewam, że major Evans-Gordon przewróciłby się w grobie, gdyby wiedział, że ich potomkini nie tylko zostanie ministrem ds. imigracji, ale także stanie dziś przed Państwem, wygłaszając to przemówienie. („Migracja w Wielkiej Brytanii w globalnej gospodarce”, projekt przemówienia Barbary Roche, posłanki do parlamentu i minister ds. imigracji, Londyn, 11 września 2000 r.)

Żydowskie kłamstwo Roche’a, że Wielka Brytania jest „narodem migrantów”, nawiązywało do starszego żydowskiego kłamstwa, że Ameryka jest „narodem imigrantów”. Żydzi jednak nie wierzą we własne bajki: tych kłamstw nie rozpowszechnia się w Izraelu, którego szczelnie zamknięte granice i zdecydowanie judeo-centryczne prawo odzwierciedlają prawdziwe znaczenie słowa „naród”. Słowo to pochodzi od łacińskiego czasownika nasci, oznaczającego „urodzić się”, ponieważ naród jest związany więzami krwi, wspólnym pochodzeniem, religią, kulturą i językiem. W tym sensie Wielka Brytania, Ameryka, Francja, Australia i wiele innych krajów zachodnich przestały być prawdziwymi narodami, ponieważ zostały zalane przez obcych i niepodlegających asymilacji nie-białych przez swoje zdradzieckie, kontrolowane przez Żydów elity. Polityka izraelska kieruje się zasadą „Co jest najlepsze dla Żydów?”. Polityka zachodnia kieruje się zasadą „Co jest najgorsze dla białych?”. Ale te dwie zasady to w rzeczywistości dwie strony tego samego Cohena: Żydzi tacy jak Barbara Roche wierzą, że to, co jest najgorsze dla białych, jest jednocześnie tym, co jest najlepsze dla Żydów.

FOTO: 22 zabitych gojów kontra dwóch zabitych Żydów: ta powódź błota ma znaczenie tylko wtedy, gdy szkodzi Żydom

To wyjaśnia, dlaczego Żydzi sprowadzili na Zachód miliony muzułmanów i innych osób niebiałych wbrew woli białej większości. Jednocześnie Żydzi, sprowadzając tych „naturalnych sojuszników”, demonizowali białą opozycję jako rasistowską i ksenofobiczną, opracowując i narzucając surowe przepisy mające na celu stłumienie białego oporu oraz zastraszenie białych, by milczeli. Osoby niebiałe od dziesięcioleci mordują, gwałcą i wykorzystują białych, ale Żydzi postrzegali to jako zaletę, a nie wadę migracji osób niebiałych. Teraz, gdy ich „naturalni sojusznicy” również się od nich odwracają, Żydzi udają niewinne ofiary i domagają się większej władzy i przywilejów. Rozpowszechniają też śmieszne kłamstwa. Oto dumny z bycia homoseksualistą i intensywnie etnocentryczny Żyd Jonathan Sacerdoti przemawiający do łatwowiernych gojów w cuckservative ( en.wikipedia.org/wiki/Cuckservative) Spectator:

Żydzi uosabiają zachodnie wolności i wartości nie dlatego, że to dzięki nim możemy żyć w wolności, ale dlatego, że wiele z tych wartości jest w rzeczywistości naszymi wartościami, przyjętymi i zaadoptowanymi przez chrześcijaństwo oraz szeroko pojęte społeczeństwo świeckie. Właśnie dlatego ci wrogowie cywilizacji tak bardzo nas nienawidzą, a ich ataki na nas stanowią w rzeczywistości jedynie niewielką część ich szerszych ataków na cały Zachód. („Dlaczego Zachód nie może bronić Żydów?”, The Spectator, 15 grudnia 2025 r.)

FOTO: Jonathan Sacerdoti, dumny z bycia homoseksualistą i głęboko etnocentryczny Żyd

W rzeczywistości prawdziwymi „wartościami” Żydów są etnocentryzm i autorytaryzm. Dlatego właśnie Żydzi atakowali i podważali zachodnie „wolności”, takie jak wolność słowa, wolność badań i wolność zrzeszania się. Ogromnie ceniony – i mocno przereklamowany – żydowski filozof Baruch Spinoza zostałby zamordowany za bluźnierstwo przez swoich współwyznawców, gdyby nie udało mu się znaleźć schronienia wśród nie-Żydów w XVII-wiecznej Holandii. W XXI wieku Holandia jest taka sama jak reszta Zachodu: biali mają tam swobodę konsumowania najbardziej odrażających form pornografii, ale nie mają swobody badania i mówienia prawdy o różnicach rasowych. Realizm w kwestii rasy jest bowiem „mową nienawiści”. A kto wymyślił pojęcie „mowy nienawiści”? Na to bardzo interesujące pytanie ponad siedemdziesiąt lat temu odpowiedział dalekowzroczny ksiądz katolicki, ojciec Leonard Feeney:

CZY NALEŻY ZAKAZAĆ NIENAWIŚCI?

Większość Amerykanów, słysząc to pytanie, bez wahania odpowiedziałaby: „Tak, oczywiście, nienawiść powinna być zakazana!”. Ich chęć udzielenia odpowiedzi można wyjaśnić aż nazbyt łatwo. Przez ostatnie półtorej dekady byli bombardowani propagandą, która miała sprawić, że będą patrzeć na cały świat z ogłupiającą życzliwością. Techniki reklamowe, które zwykle zachęcają Amerykanów do wybredności w kwestii mydła i pasty do zębów, są teraz wykorzystywane, by przekonać ich, że w sprawach kultury i wyznania nie ma czegoś takiego jak produkt lepszy od innych. Za pomocą billboardów, plakatów w autobusach i metrze, gazet i czasopism, audycji radiowych i telewizyjnych przekonuje się Amerykanów, zarówno subtelnie, jak i bez ogródek, że „fanatyzm to faszyzm… Tylko braterstwo może ocalić nasz naród… Musimy być tolerancyjni wobec wszystkich!”.

Długofalowe skutki tej kampanii są widoczne już teraz. Tworzy ona „obywatela bez kręgosłupa”: człowieka pozbawionego wrażliwości kulturowej; niezdolnego do oburzenia; którego jedyna aktywność umysłowa jest jedynie przedłużeniem tego, co czyta w gazecie lub ogląda na ekranie telewizora; który z pustym i uśmiechniętym wyrazem twarzy patrzy na moralną katastrofę w swojej okolicy, polityczną katastrofę w swoim kraju i zbliżającą się światową katastrofę. Ma zrozumienie tylko dla wrogów swojego kraju. Żywi wyłącznie życzliwe uczucia wobec tych, którzy chcieliby zniszczyć jego dom i rodzinę. Szczerze współczuje każdemu, kto chciałby zniszczyć jego wiarę. Jest powszechnie tolerancyjny. Jest całkowicie pozbawiony uprzedzeń. Jeśli ma jakieś zasady, dobrze je ukrywa, aby nie wydawało się, że opowiadając się za nimi, sugeruje, iż zasady kontrastujące z nimi mogą być mniej wartościowe. Jest, na miarę swoich możliwości, dokładnie taki sam jak każdy inny obywatel, który, jak wierzy, stara się być dokładnie taki jak on: bezimienny, pozbawiony charakteru człowiek-plastelina. […]

Tak samo pewnie i stanowczo, jak Żydzi stali za masonerią, sekularyzmem czy komunizmem, tak samo stoją za kampanią „przeciw nienawiści”. Nie chodzi o to, że ruch ten stanowi urzeczywistnienie doktryny talmudycznej. Żydzi opowiadają się za tolerancją wyłącznie ze względu na jej destrukcyjną wartość – destrukcyjną, to znaczy dla Kościoła Katolickiego. Ze swojej strony wciąż podtrzymują swoje rasowe urazy i niechęci. Na przykład ich Talmud nadal naucza, że Chrystus był bezczelnym oszustem, i podaje nienadającą się do publikacji bluźnierczą relację o jego pochodzeniu i narodzinach. A jak powinno nas nauczyć właśnie minione Boże Narodzenie, Żydzi, pomimo całej swojej gadaniny o braterstwie, w najmniejszym stopniu nie porzucili swojego zdecydowanego programu, aby wszelkie przejawy uznania Bożego Narodzenia zniknęły z życia publicznego i społecznego narodu.

Sekretem sukcesu Żydów jest oczywiście to, że potrafią oni żywić taką prywatną nienawiść, jednocześnie propagując publiczną „miłość”, i nie są za to oskarżani o hipokryzję. Jak zawsze bowiem kierują oni wszystkim głównie zza kulis. Swoje przesłanie przekazują za pośrednictwem współpracujących z nimi nie-Żydów. A takich nie-Żydów jest obecnie prawdopodobnie więcej – zarówno tych chętnych, jak i tych, którzy dają się oszukać – niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Dodatkowym szczęśliwym zbiegiem okoliczności jest to, że żydowscy dyrektorzy amerykańskiego przemysłu rozrywkowego mogą teraz zagwarantować, że jeden rzecznik Bractwa, znajdujący się w odpowiednim miejscu (np. za mikrofonem lub przed kamerą telewizyjną), jest w stanie wywrzeć wpływ na miliony Amerykanów.

A kampania Żydów odnosi sukcesy. Mamy wszelkie powody, by niepokoić się tym sukcesem. Amerykańscy katolicy, nawet ci, którzy nie angażują się aktywnie w dyskusję na temat tolerancji, są obecnie utrzymywani w ryzach przez wszechobecną groźbę oskarżenia o nienawiść, fanatyzm i nietolerancję. („Czy nienawiść powinna być zakazana?”, The Point, pod redakcją ks. Leonarda Feeneya, lipiec 1955 r.)

W 1955 roku, katolicki ksiądz Feeney myślał dokładnie tak samo jak katolik Michael E. Jones w 2026 roku. Ksiądz Feeney słusznie dostrzegł, że Żydzi nienawidzą Kościoła Katolickiego, ale nie zrozumiał, że nienawidzą go dlatego, że jest on biały, a nie dlatego, że jest chrześcijański. [To błąd. Nienawidzą – bo zaparli się swojego Mesjasza, a więć produkują nowego. md] Wielki pisarz katolicki Hilaire Belloc prawdopodobnie nie popełniłby tego samego błędu. Jak kiedyś powiedział: „Europa to Wiara, a Wiara to Europa”. Dlatego Belloc byłby całkowicie przeciwny imigracji muzułmanów i innych nie-białych do Europy. Nie byłby też wcale zaskoczony, widząc, jak Żydzi organizują taką imigrację, propagują ją i karzą białych za opór wobec niej.

Belloc nie byłby też zaskoczony, widząc, jak Żydzi cynicznie odgrywają rolę ofiar, gdy ich własna polityka obróciła się przeciwko nim. Ten somalijski nożownik z Londynu, który zaatakował Żydów, zostanie teraz wykorzystany przez Żydów do zwiększenia żydowskiej potęgi i podkreślenia statusu ofiar. Nie zabił nikogo, ale otrzyma znacznie więcej uwagi niż Mohammed Ismail, Somalijczyk, który zamordował trzech białych w Sheffield w 1960 roku, oraz niż Mohamed Noor Iidow (sic), Somalijczyk, który zgwałcił na śmierć białą kobietę w Londynie w 2021 roku.

FOTO: Podobnie jak w Ameryce, tak i w Australii: oto część Żydów, którzy działali na rzecz zniesienia polityki „Białej Australii”

Na całym Zachodzie niezliczeni biali ludzie padli ofiarą morderstw, gwałtów, pobić, rabunków i innych krzywd spowodowanych przez błotną powódź masowej migracji, nadzorowaną przez Żydów. Jednak, jak już wspomniano, krzywda wyrządzona białym ludziom jest cechą charakterystyczną tej powodzi, a nie jej błędem. A teraz, gdy ta powódź błota z opóźnieniem szkodzi jej twórcom, Żydzi odgrywają rolę ofiar i lamentują, że „Żydzi nigdzie nie czują się bezpiecznie”, że „Żydzi żyją w strachu w Wielkiej Brytanii XXI wieku”, że „Żydzi w Wielkiej Brytanii nie czują się już jak w domu”, że „Żydzi w Irlandii nigdy nie czuli się bardziej samotni”. Jednak żadnemu z tych lamentów nie towarzyszy szczerość ani samokrytyka. Żydzi nie wyróżniają się szczerością i samokrytyką. Zamiast tego wyróżniają się użalaniem się nad sobą. Oto ponownie Jonathan Sacerdoti:

Brytyjscy Żydzi po cichu przygotowują się do opuszczenia kraju

Wczoraj wieczorem siedziałem w synagodze, w której dorastałem, czekając na wywiad z pułkownikiem Richardem Kempem, emerytowanym wysokim rangą oficerem armii brytyjskiej, który przez prawie trzy dekady służył w Irlandii Północnej, na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie i w Afganistanie. Nasza rozmowa miała zakończyć nabożeństwo symbolizujące przejście od izraelskiego Dnia Pamięci o poległych do Dnia Niepodległości. Brytyjski Żyd i brytyjski pułkownik w pomieszczeniu pełnym emocji, dumy i niemałej obawy, po tygodniu, w którym w Londynie doszło do wielu podpaleń miejsc związanych z Żydami. W powietrzu unosiło się nieprzyjemne poczucie upadku Rzymu. […]

Podczas kolacji, która odbyła się później i miała na celu świętowanie niepodległości Izraela, nastrój w sali nie był w prostym sensie uroczysty. Rozmowy były poważne, a nawet ciężkie. Ludzie mówili mi otwarcie o upadku, o Wielkiej Brytanii, o sytuacji Żydów tutaj. Co ciekawe, rozmawiali też o planach awaryjnych. Gdzie mogliby się udać. Kiedy mogliby wyjechać. Jaki próg spowodowałby podjęcie tej decyzji. Najbardziej niepokojąca była niekoniecznie treść tych rozmów, ale ich założenie. Mówili tak, jakby wyjazd nie był hipotetyczny, ale ostatecznie konieczny.

Mógłbym zbudować sobie życie w Izraelu. Widzę to na tyle wyraźnie, że wiem, iż byłoby to dobre życie. Wielu brytyjskich Żydów podziela to przekonanie: Izrael nie jest jedynie schronieniem ostatniej szansy, „polisą ubezpieczeniową” na wypadek katastrofy. W ciągu dziesięcioleci swojego istnienia stał się czymś znacznie bardziej znaczącym. To funkcjonujące, dynamiczne państwo z własną kulturą, mocnymi stronami i napięciami. To prawdziwa alternatywa życiowa, a nie tylko teoretyczna ucieczka przed niebezpieczeństwem. […] A jednak większość z nas wybrała Wielką Brytanię. Nie przez przypadek, ale świadomie. To jest droga, którą podążaliśmy, społeczeństwo, w które zainwestowaliśmy, miejsce, w którym ukształtowało się nasze życie. Wielka Brytania zaoferowała nam możliwości, stabilność i poczucie przynależności, z którego niełatwo zrezygnować. To nasz dom. Chcemy, aby był naszym schronieniem. („Żydzi w Wielkiej Brytanii po cichu przygotowują się do opuszczenia kraju”, The Spectator, 22 kwietnia 2026 r.)

Tak, ci Żydzi „świadomie” zdecydowali się zamieszkać w Wielkiej Brytanii. I świadomie postanowili zalać Wielką Brytanię muzułmanami oraz innymi „naturalnymi sojusznikami”. A także świadomie postanowili demonizować białych jako rasistów i ksenofobów za to, że opierają się tej fali zalewającej kraj. W końcu nie zapominajmy, że „przyjmujcie przybysza” to niezachwiana żydowska wartość! Ale ta powódź błota zaczęła teraz szkodzić również Żydom, więc „po cichu przygotowują się” do ucieczki do Izraela, gdzie ta niezachwiana żydowska wartość „Witajcie obcych” w tajemniczy sposób nie miała zastosowania przez tak wiele dziesięcioleci. W rzeczywistości istnieją tylko trzy niezachwiane wartości żydowskie. Dwie z nich wspomniałem powyżej: etnocentryzm i autorytaryzm. Oto trzecia: hipokryzja.

Na nieszczęście dla Żydów, hebrajska hipokryzja staje się coraz bardziej oczywista dla coraz większej liczby gojów.

INFO: theoccidentalobserver/whats-worst-for-whites-the-jewish-principle-that-explains-stabby-somalis-and-the-mud-flood (przekład: AI; wszystkie odnośniki w oryginale tekstu)

babylonianempire/imigracja-islamska-zydowska-miotla-na-chrzescijanstwo-w-europie

babylonianempire/gaza-i-muzulmanska-imigracja-do-europy

babylonianempire/krwawa-laznia-na-plazy-bondi-jak-zydzi-wykorzystuja-to-co-stworzyl-ich-wlasny-aktywizm

babylonianempire/od-wielu-lat-trwa-nieustanny-zydowski-demontaz-irlandii

Condividi:

Deep state nie posiada flagi…

Deep state nie posiada flagi…

2 Maggio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/deep-state-nie-posiada-flagi

W centrum zdjęcia zamieszczonego powyżej znajduje się Mao Zedong«Wielki Sternik». Człowiek, który przekształcił Chiny w to, czym są one dzisiaj. Uśmiecha się. Otaczają go osoby, które wyglądają na doradców, przyjaciół, zaufanych współpracowników.

Ale przyjrzyjcie się im lepiej. Zobaczcie, kim naprawdę są ci mężczyźni.

Israel EpsteinŻyd polski. Obywatel Chin od 1957 roku. Członek Komunistycznej Partii Chin od 1964 roku. https://pl.wikipedia.org/wiki/Israel_Epstein

Frank CoeŻyd amerykański. Były sekretarz Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Człowiek, który przyczynił się do stworzenia globalnego systemu finansowego w Bretton Woods. en.wikipedia.org/wiki/Bretton_Woods_system

en.wikipedia.org/wiki/Frank_Coe_(government_official)

Solomon AdlerŻyd brytyjski. Przyjął obywatelstwo amerykańskie. Były urzędnik Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych podczas II wojny światowej. https://en.wikipedia.org/wiki/Solomon_Adler

Wszyscy razem. Wszyscy uśmiechnięci. Wszyscy w komunistycznych Chinach. Wszyscy byli tam, by “pomóc” Mao.

I wszyscy, zgodnie z zeznaniami pod przysięgą, byli radzieckimi szpiegami.

Pozwólcie, że opowiem wam historię – historię sieci. Sieci, która przekracza granice, ideologie i rządy. Sieci, która nie potrzebuje żadnej flagi. Służy wyłącznie sobie samej.

I to właśnie ta sieć zbudowała świat, w którym żyjemy.

Rok 1944. Bretton Woods w stanie New Hampshire. Przedstawiciele czterdziestu czterech krajów zbierają się, by po wojnie na nowo ukształtować światowy system finansowy.

W wyniku owego spotkania powstają Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Instytucje, które po dzień dzisiejszy decydują, kto komu pożycza pieniądze. Kto może się rozwijać, a kto musi pozostać biedny. Kto je, a kto umiera z głodu.

Frank Coe jest tam obecny. Nie jako gość. Jako sekretarz techniczny konferencji. Sporządza dokumenty. Pisze zasady. Kształtuje system.

Dwa lata później zostaje pierwszym sekretarzem Międzynarodowego Funduszu Walutowego. 15 500 dolarów rocznie. Bez podatku. I dostęp do wszystkich poufnych informacji finansowych na świecie.

Ale Frank Coe posiada sekret.

Pracuje dla Związku Radzieckiego.

============================================

Nie tylko on. Jest jeszcze Solomon Adler. Przedstawiciel amerykańskiego Departamentu Skarbu w Chinach w czasie wojny. Człowiek, który ma zadecydować, ile złota Stany Zjednoczone pożyczą chińskim nacjonalistom na walkę z komunistami.

Adler podejmuje “ciekawą” decyzję. Sprzeciwia się udzielenie pożyczki. Dwieście milionów dolarów w złocie, które mogłyby ustabilizować gospodarkę chińską gospodarkę narodową? –  Nie, lepiej tego nie robić.

Skutek? – Hiperinflacja: tysiąc procent rocznie. Gospodarka narodowa upada. Chiński lud tonie w nędzy. A kiedy pojawia się Mao ze swoimi obietnicami, ludzie nie mają już nic do stracenia.

==============================

Rok 1949. Komunistom udaje się zwyciężyć. Chiny stają się czerwone.

A gdzie zamieszkał Solomon Adler po tym, jak w Stanach Zjednoczonych oskarżono go o szpiegostwo?

W Pekinie. Mieszkał tam przez dwadzieścia lat. Jako doradca komunistycznego rządu chińskiego. Tłumaczy dzieła Mao. Pracuje dla Departamentu Stosunków Zagranicznych Komunistycznej Partii Chin – departamentu, który kieruje wywiadem zagranicznym.

Nie ukrywa się. Żyje tam jawnie. Aż do śmierci w roku 1994.

No i jest jeszcze Israel Epstein. Nie, nie ten Epstein. Ale nazwisko powinno skłonić was do refleksji.

Urodzony w Polsce. Dorastał w Chinach. Dziennikarz. W 1951 roku, Elizabeth Bentley wikipedia.org/wiki/Elizabeth_Bentley, była kurierka radzieckiego NKWD, zeznaje przed amerykańskim Kongresem, że Israel Epstein jest „od wielu lat członkiem rosyjskiej tajnej policji w Chinach”.

Epstein zaprzecza. Jednak w 1957 roku przyjmuje chińskie obywatelstwo. W 1964 roku wstępuje do Komunistycznej Partii Chin. Staje się jednym z najbliższych współpracowników Mao. Tłumaczy jego dzieła. Kształtuje narrację, której odbiorcą będzie cały świat.

Kiedy umiera w roku 2005, organizują mu pogrzeb państwowy. Zostanie pochowany na Cmentarzu Rewolucjonistów w Babaoshan. Tam, gdzie spoczywają bohaterowie Partii.

Polski Żyd oskarżony o bycie radzieckim szpiegiem umiera jako bohater komunistycznych Chin.

Zastanówcie się nad tym wszystkim choć przez chwilę.

Frank Coe wyjeżdża do Chin w roku 1958. Po tym, jak przyczynił się do stworzenia globalnego systemu finansowego. Po tym, jak sześćdziesiąt pięć razy odmówił odpowiedzi przed Kongresem na pytanie, czy jest szpiegiem.

W Chinach zostaje doradcą ekonomicznym tzw. „Wielkiego Skoku Naprzód” – polityki Mao, która spowodowała śmierć z głodu od trzydziestu do pięćdziesięciu pięciu milionów istnień ludzkich.

A Frank Coe, człowiek, który przyczynił się do stworzenia zasad światowej finansjery, właśnie tam się znajduje. Doradza. Tłumaczy. Wspiera.

Umiera w Pekinie w 1980 roku.

Podobnie jak Solomon Adler. Podobnie jak Israel Epstein. Wszyscy w Pekinie. Wszyscy pochowani jako bohaterowie.

Wszyscy: Żyd amerykański, Żyd brytyjski, Żyd polski, którzy pracowali dla Sowietów, a skończyli służąc Chińczykom.

Dostrzegacie pewien schemat?

Nie mamy do czynienia z antagonizmem między Ameryką a Chinami. Nie chodzi o walkę kapitalizmu z komunizmem. Nie jest to konflikt między Zachodem a Wschodem.

To jest sieć, która działa tam, gdzie jest to jej potrzebne. Która infiltruje miejsca, które są ważne. Która buduje systemy, a potem kontroluje je od środka.

System z Bretton Woods nie został stworzony, by pomóc światu. Został stworzony, by go kontrolować. A ludzie, którzy go stworzyli, to ci sami, którzy potem zbudowali komunistyczne Chiny.

Nie z powodu ideologii. Dla władzy.

Bo jeśli kontrolujesz obie strony, nigdy nie przegrywasz.

Dzisiaj patrzymy na Chiny i mówimy: „To wróg”. Patrzymy na Rosję i mówimy: „To jest zagrożenie”. Patrzymy na Amerykę i mówimy: „To imperium”.

Ale kto zbudował współczesne Chiny? – Kto sfinansował ich rozwój? – Kto przekazał im technologię, kapitał i przemysł? –- Ci sami, którzy twierdzą, że z nią walczą.

Ponieważ deep state nie jest amerykański. Nie jest chiński. Nie jest rosyjski.

Deep state to globalna sieć, która posługuje się państwami jak pionkami. Która wywołuje konflikty, by następnie oferować ich rozstrzygnięcia. Która tworzy wrogów, by następnie sprzedawać wam ochronę przed nimi.

Dodam jeszcze, że ta sieć istniała już przed waszym przyjściem na świat. Istniała już na długo przed narodzinami waszych rodziców

INFO: https://t.me/Sadefenza

PROTEST! Zofia Kossak, 1942. Co za genialna zdolność przewidywania i wnioskowania.

PROTEST!

W getcie warszawskim, za murem odcinającym od świata, kilkaset tysięcy skazańców czeka na śmierć. Nie istnieje dla nich nadzieja ratunku, nie nadchodzi znikąd pomoc. Ulicami przebiegają oprawcy, strzelając do każdego, kto się ośmieli wyjść z domu. Strzelają podobnie do każdego, kto stanie w oknie. Na jezdni walają się nie pogrzebane trupy.

Dzienna przepisowa liczba ofiar wynosi 8-10 tysięcy. Policjanci żydowscy obowiązani są dostarczyć je do rąk katów niemieckich. Jeżeli tego nie uczynią, zginą sami. Dzieci nie mogące iść o własnych siłach są ładowane na wozy. Ładowanie odbywa się w sposób tak brutalny, że mało które żywe dojeżdża do rampy. Matki patrzące na to dostają obłędu. Liczba obłąkanych z rozpaczy i grozy równa się liczbie zastrzelonych.

Na rampie czekają wagony kolejowe. Kaci upychają w nich skazańców po 150 osób w jednym. Na podłodze leży gruba warstwa wapna i chloru polana wodą. Drzwi wagonu zostają zaplombowane. Czasem pociąg rusza zaraz po załadowaniu, czasem stoi na bocznym torze dobę, dwie… To nie ma już dla nikogo żadnego znaczenia. Z ludzi stłoczonych tak ciasno, że umarli nie mogą upaść i stoją nadal ramię w ramię z żyjącymi, z ludzi konających z wolna w oparach wapna i chloru, pozbawionych powietrza, kropli wody, pożywienia – i tak nikt nie pozostanie przy życiu. Gdziekolwiek, kiedykolwiek dojadą śmiertelne pociągi – zawierać będą tylko trupy…Wobec tej męki wyzwoleniem stałby się rychły zgon. Oprawcy to przewidzieli. Wszystkie apteki na terenie getta zostały zamknięte, by nie dostarczyły trucizny. Broni nie ma. Jedyne co pozostaje, to rzucenie się z okna na bruk. Toteż bardzo wielu skazańców wymyka się katom w ten sposób.

To samo, co w getcie warszawskim, odbywa się od pół roku w stu mniejszych i większych miasteczkach i miastach polskich. Ogólna liczba zabitych Żydów przenosi już milion, a liczba ta powiększa się z każdym dniem. Giną wszyscy. Bogacze i ubodzy, starcy, kobiety, mężczyźni, młodzież, niemowlęta, katolicy umierający z Imieniem Jezusa i Maryi, równie jak starozakonni. Wszyscy zawinili tym, że się urodzili w narodzie żydowskim, skazanym na zagładę przez Hitlera.Świat patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko, co widziały dzieje, i – milczy. Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego, złowrogiego milczenia. Milczą kaci, nie chełpią się tym, co czynią.

Nie zabierają głosu Anglia ani Ameryka, milczy nawet wpływowe międzynarodowe żydostwo, tak dawniej przeczulone na każdą krzywdę swoich. Milczą i Polacy. Polscy polityczni przyjaciele Żydów ograniczają się do notatek dziennikarskich, polscy przeciwnicy Żydów objawiają brak zainteresowania dla sprawy im obcej. Ginący Żydzi otoczeni są przez samych umywających ręce Piłatów.

Tego milczenia dłużej tolerować nie można. Jakiekolwiek są jego pobudki – jest ono nikczemne. Wobec zbrodni nie wolno pozostawać biernym. Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala.

Zabieramy przeto głos my, katolicy Polacy. Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie – to pozostaje tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym. Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni.

Nie chcemy być Piłatami. Nie mamy możności czynnie przeciwdziałać morderstwom niemieckim, nie możemy nic poradzić, nikogo uratować – lecz protestujemy z głębi serc przejętych litością, oburzeniem i grozą. Protestu tego domaga się od nas Bóg, Bóg, który nie pozwolił zabijać. Domaga się sumienie chrześcijańskie. Każda istota, zwąca się człowiekiem, ma prawo do miłości bliźniego. Krew bezbronnych woła o pomstę do nieba. Kto z nami tego protestu nie popiera – nie jest katolikiem.Protestujemy równocześnie jako Polacy. Nie wierzymy, by Polska odnieść mogła korzyść z okrucieństw niemieckich. Przeciwnie. W upartym milczeniu międzynarodowego żydostwa, w zabiegach propagandy niemieckiej usiłującej już teraz zrzucić odium za rzeź Żydów na Litwinów i… Polaków, wyczuwamy planowanie wrogiej dla nas akcji. Wiemy również, jak trujący bywa posiew zbrodni. Przymusowe uczestnictwo narodu polskiego w krwawym widowisku spełniającym się na ziemiach polskich może snadnie wyhodować zobojętnienie na krzywdę, sadyzm i ponad wszystko groźne przekonanie, że wolno mordować bliźnich bezkarnie.Kto tego nie rozumie, kto dumną, wolną przyszłość Polski śmiałby łączyć z nikczemną radością z nieszczęścia bliźniego – nie jest przeto ani katolikiem, ani Polakiem!

FRONT ODRODZENIA POLSKI

———————————————————————-
Tekst ten został napisany w reakcji na wielką akcję deportacyjną z getta warszawskiego do Treblinki (lipiec–wrzesień 1942).

==========================

RW:

„milczy nawet wpływowe międzynarodowe żydostwo, tak dawniej przeczulone 
na każdą krzywdę swoich”

„W upartym milczeniu międzynarodowego żydostwa, w zabiegach propagandy 
niemieckiej usiłującej już teraz zrzucić odium za rzeź Żydów na Litwinów 
i… Polaków, wyczuwamy planowanie wrogiej dla nas akcji.”

Co za genialna zdolność przewidywania i wnioskowania.

Proboszcz Jedwabnego ks. Marian Szumowski wydany przez żydowskich „sąsiadów”

Proboszcz Jedwabnego wydany przez żydowskich „sąsiadów”. Straszliwe historie zbrodni katyńskiej – PCH24.pl

pch24.pl/proboszcz-jedwabnego-wydany-przez-zydowskich-sasiadow-straszliwe-historie-zbrodni-katynskiej


Przy okazji obecnej rocznicy zbrodni katyńskiej sięgnąłem do swojego prywatnego archiwum nagrań i znalazłem tam zapis audio niezwykłego spotkania ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego (1918- 2007) oraz dr Stanisława Zdrojewskiego (zmarł w roku 2003) z około setką młodzieży, które miało miejsce w Białymstoku, w roku 2003. To co wówczas powiedzieli ci niestrudzeni badacze sprawy zbrodni katyńskiej jest arcyciekawe.

Jak inaczej bowiem można nazwać m.in. informację, iż ostatnim z białoruskiej listy katyńskiej, zamordowanym na Kuropatach był ks. Marian Szumowski, proboszcz parafii w Jedwabnym, który wielu Żydom ocalił życie, a przedstawiciele tej samej narodowości  – wydali go na śmierć.  

Był czerwiec roku 2003. Ksiądz Zdzisław Peszkowski, szef Fundacji Golgota Wschodu, z towarzyszącym mu dr Stanisławem Zdrojewskim, posiadającym niezwykle bogatą wiedzę o zbrodni katyńskiej, przybyli na Białostocczyznę, aby wziąć tu udział w kilku uroczystościach zorganizowanych przez Związek Sybiraków oraz spotkać się z tutejszą Rodziną Katyńską. Przy tej okazji dali się namówić białostockim patriotom na spotkanie z młodzieżą Liceum Katolickiego w Białymstoku. Ja, jako dziennikarz, również zostałem tam zaproszony. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że zostałem wyróżniony przez organizatorów tego spotkania, gdyż byłem tam jednym przedstawicielem mediów.

Jako pierwszy głos zabrał dr Stanisław Zdrojewski, którego ojciec w kwietniu 1940 roku został zamordowany przez NKWD  w Starobielsku. Mówił on rzeczy, dziś trudne do pojęcia, m.in. iż polscy historycy pod koniec lat 90’ mieli bardzo swobodny dostęp do dokumentów w rosyjskich archiwach.  – Pod koniec lat 90’ Polacy zajmujący się zbrodniami stalinowskimi, mieli bardzo szeroki dostęp do materiałów przechowywanych w rosyjskich archiwach. Dla przykładu w książce „Katoliccy duchowni w Golgocie Wschodu”, którą napisaliśmy wspólnie z ks. prałatem Zdzisławem Peszkowskim, podaliśmy liczbę 3701 duchownych zamordowanych podczas wojny przez Sowietów i wszystkie te dane otrzymaliśmy w rosyjskich archiwach – mówił w czerwcu roku 2003 dr. Zdrojewski. Był to jeden z jego ostatnich wykładów, gdyż później choroba nowotworowa nie pozwoliła mu ich głosić.  Zaczęła ona szczególnie szybko postępować po wydaniu skandalicznej książki Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”. Stanisław Zdrojewski bardzo ciężko przeżywał zawarte w tej książce pomawianie Polaków o mordowanie Żydów.  Zmarł w grudniu 2003.    

Ciekawe i bardzo osobiste jest wspomnienie dr Zdrojewskiego z kwerendy w rosyjskich archiwach, do których dziś nie ma wstępu żaden polski historyk. – Kiedy odwiedzałem te archiwa, pracujący w nich rosyjscy urzędnicy często mnie pytali, czy ja nie mam w sercu nienawiści do nich, za to że ich przodkowie mordowali Polaków, m.in. podczas zbrodni katyńskiej? Zawsze mówiłem im to samo, że nie żywię do nich nienawiści, nawet pomimo tego że bolszewicy zamordowali podczas tej zbrodni mojego ojca – powiedział bardzo szczerze niestrudzony poszukiwacz prawdy o Katyniu.

Proboszcz Jedwabnego wydany przez „sąsiadów”

Zaraz po tej wypowiedzi dr Stanisław Zdrojewski wspomniał o niemal zapomnianej, a pięknej postaci niezłomnego kapłana ks. Mariana Szumowskiego, który jest jednym z tysięcy zamordowanych podczas zbrodni katyńskiej.  – W Kuropatach na Białorusi leżą szczątki prawie 4 tysięcy polskich oficerów zamordowanych podczas zbrodni katyńskiejOstatnim, którego ciało wrzucono do dołu śmierci w Kuropatach był ks. Marian Szumowski – proboszcz Jedwabnego. W roku 1940 za okupacji bolszewickiej, był on kapelanem Związku Walki Zbrojnej. Dla NKWD wydał go  żydowski „sąsiad”. Na potwierdzenie tych moich słów mam  dokument, który z ks. Peszkowskim odnaleźliśmy w rosyjskim archiwum –  zaświadczył dr Stanisław Zdrojewski.

Ksiądz proboszcz Marian Szumowski został aresztowany przez Rosjan 10.07.1940 na plebanii parafii Jedwabne. Aresztowanie to było jednym z wielu – przeprowadzonych w związku z rozpracowaniem przez Sowietów oddziału Związku Walki Zbrojnej z bazą w miejscowości Kobielin. Do tego oddziału należało aż 250 osób. NKWD wpadał na ich trop z pomocą donosów Żydów należących do miejscowej komórki komunistycznej (tzw. rewkomu -Komitet Wojskowo Rewolucyjny). Według dokumentów przedstawionych przez Stanisława Zdrojewskiego, na spotkaniu w którym wówczas uczestniczyłem, komórka tą dowodził sowiecki agent i prowokator o nazwisku Epstein.

Wydanie NKWD ks. Szumowskiego przez żydowskich komunistów z Jedwabnego i okolic jest tym bardziej ohydne, że po zajęciu przez  Niemców tego miasteczka  (2 wrzesień 1939) proboszcz parafii pw. św. Jakuba w Jedwabnem, przekonał około 2 tysięcy zebranych tam Żydów, przybyłych tu z różnych stron Polski, żeby uciekali na Wschód, gdyż Niemcy szykują im zagładę. Ci Żydzi posłuchali rady proboszcza i tylko dlatego ocaleli.

22 września, po ustaleniu przez agresorów granicy zaborów, Niemcy przekazały Sowietom m.in. Jedwabne. Wówczas to ujawnili się Żydzi zrzeszeni w „rewkomie” i wydawali NKWD polskich patriotów. Ksiądz Marian Szumowski, po aresztowaniu, został przewieziony do Łomży, gdzie znajdował się obóz filtracyjny, w którym więźniów przeznaczano na rozstrzelanie bądź do wywózki na Sybir. Podobne obozy filtracyjne Sowieci instalowali i później – np. podczas obławy augustowskiej w lipcu 1945 roku.

Proboszcza Jedwabnego przeznaczono na śmierć. Kapłana przewieziono do więzienia NKWD w Mińsku, gdzie poddano go okrutnym torturom.  Jedna z ofiar, dzieląca w Mińsku celę z ks. Szumowskim, zanotowała we wspomnieniach: „W Jedwabnem przesłuchiwali Żydzi, w Łomży — Żydzi, w Białymstoku — Żydzi, i w Mińsku — Żydzi […] Bicie było niemiłosierne. Przesłuchania były dwa razy, a nieraz i trzy razy na dobę”.

Z jednego z tych przesłuchań ks. Marian Szumowski nie wrócił żywy do celi. Jego ciało, jako ostatnie, w ramach akcji katyńskiej, zasypano w jamie śmierci na Kuropatach. 

Niedługo po aresztowania proboszcza Jedwabnego, NKWD zatrzymało też ks. Stanisława Cudnika proboszcza, nieodległej od Jedwabnego, parafii pw. Trójcy Świętej we wsi Burzyn, a przed wojną kapelana Wojska Polskiego. Bolszewicy, po bestialskim przesłuchaniu w mińskim więzieniu, w czerwcu 1941 roku pogonili go wraz z setkami innych więźniów w „marszu śmierci” do Czerwińska. Żywy do tego miasta nie dotarł.

Katyń to ważna część naszej historii

Ze wzruszeniem słuchałem nagranego podczas spotkania w białostockim Liceum Katolickim głosu ks. Zdzisława Peszkowskiego. Pamiętam sytuację, w której przedstawiono mnie wtedy księdzu, byłem wówczas korespondentem „Naszego Dziennika”. Spojrzał na mnie życzliwie swoimi jasnymi oczami. Położył mi rękę na ramieniu, uśmiechnął się i powiedział żartobliwie „Ty Nasz Dzienniku”. Emanowało z niego dobro i pokój. Tak zapamiętałem tego wspaniałego kapłana i człowieka.

Ksiądz Peszkowski, który ocalał z Kozielska, mówił do młodzieży licealnej: – Golgota Wschodu jest częścią jakiegoś naszego polskiego jestestwa. – Pięknie i mądrze opowiadał im o tym jestestwie.

– Kilku Polaków obecnych podczas ekshumacji ofiar zbrodni katyńskiej w roku 1943, wszystkie znalezione papiery, nawet najmniejszy skrawek dokumentu, zebrali i w tajemnicy przed NKWD zawieźli do Instytutu Medycyny Sądowej i Kryminalistyki w Krakowie. Konserwacją i opracowaniem wszystkich znalezisk zajął się zespół pod kierunkiem doktora Jana Zygmunta Robla.

Zadanie, przed którym stanął zespół, wydawało się być karkołomne. Jak z brudnych, zniszczonych, zgniłych dokumentów odczytać ich zawartość? Stopniowo jednak żmudna praca, polegająca między innymi na wielogodzinnych kąpielach papieru w chemikaliach, zaczęła przynosić efekty. Polacy tworzyli dokładny opis wszystkich dokumentów, a także sporządzali ich kopie. Niemcy zniszczyli oryginały, ale ocalały kopie  – tłumaczył założyciel i długoletni prezes Fundacji Golgota Wschodu.

Największe wzruszenie wśród słuchaczy ks. Zdzisław Peszkowski wywołał, odczytując list znaleziony podczas ekshumacji w roku 1991 w Charkowie, w której uczestniczył, przy ciele młodego oficera pochodzącego  z Warszawy. W niewysłanym liście młody Polak pisze: „Chciałbym wrócić do Polski, dokończyć studia prawnicze. Pragnąłbym rozwijać swój charakter, umysł, życie duchowe i materialne. Chciałbym ożenić się z piękną i dobra kobietą i mieć z nią dzieci. Pragnąłbym mieć kawałek swojej ziemi, żebym mógł tam czasem odpocząć od zgiełku miasta i gwaru ludzkiego… Proszę cię Boże, proszę Cię, żeby moje rodzeństwo i rodzice nadal żyli według twego zamysłu dobrze układając swoje życie, a wszystko to w naszej kochanej Polsce”.

Kapelan Rodzin Katyńskich

Ks. prałat Zbigniew Peszkowski ma ogromne zasługi w upamiętnianiu zbrodni katyńskiej, w której zginął m.in. jego bliski kuzyn podpułkownik Edward Peszkowski – zamordowany w Charkowie wiosną 1940 roku. Ksiądz Peszkowski był kapelanem Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie. Podczas ekshumacji polskich oficerów w latach 90. każdą czaszkę osobiście brał w dłonie dotykał jej i błogosławił różańcem otrzymanym i poświęconym przez świętego Jana Pawła II. Z jego inicjatywy rok 1995 został ogłoszony Rokiem Katyńskim. Dzięki m.in. jego staraniom mogły powstać cmentarze wojskowe w Katyniu, Charkowie i Miednoje, liczne pomniki i miejsca pamięci ku czci polskich oficerów na polskiej ziemi i na obczyźnie, wśród Polonii. Był współzałożycielem Komitetu Dobrego Imienia Polski. W roku 2000 z jego inspiracji powstał Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński

Chrześcijanin w zwierciadle duszy żyda. Obraz niewiernych w Talmudzie

Chrześcijanin w zwierciadle duszy żyda. Obraz niewiernych w Talmudzie

Sławomir Wełniński Zawsze Wierni nr 1/2023 (224)

Wszystkie zdania napisane w cudzysłowie, bez odwołania w przypisie, pochodzą z książki ks. Justyna Pranajtisa pt. Chrześcijanin w Talmudzie i z książki ks. dr. Stanisława Trzeciaka Talmud o Gojach, a kwestia żydowska w Polsce.

=======================

Jak mówi Talmud: „w przypadku, gdy zdania uczonych w prawie nie są zgodne w tej samej kwestii, należy wierzyć, że oba są słowami Boga i oba są natchnione i właściwe”

===================================

Słowem wstępu, nim przejdziemy do dalszych rozważań dotyczących obrazu chrześcijan rysowanego przez talmudyczny judaizm, co pokrótce będzie przedmiotem tego tekstu, należy wyjaśnić, czym jest dla żydów Talmud, w którym skodyfikowane zostały normy postępowania dotykające najdrobniejszych dziedzin życia.

Talmud składający się z Miszny1 (tj. z tekstu regulującego jakieś prawo) i Gemary2 (czyli komentarza zawierającego ostateczne rozstrzygnięcie w danej kwestii) przez żydów uważany jest za zbiór przepisów, w którym „zawiera się nauka”. Talmud dla żydów jest księgą świętą, ważniejszą od Pisma Świętego, z którego wykluczają Nowy Testament i księgi według nich apokryficzne (Księgi Machabejskie, Barucha, Tobiasza etc.).

W„Talmud żydzi wierzą, jak w objawienie Boskie”. W Talmudzie, „nie wolno nic zmienić, ani dodać, ani ująć”, bo to święta „nietykalna księga”, ponadto „ten, kto czyta Biblię bez Miszny i Gemary, jest jak ktoś, co nie wierzy w Boga”. Według nich „nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się rabinów uczonych w Talmudzie”3, bo „ktokolwiek nie słucha rabinów, zasługuje na śmierć i będzie ukarany przez poddanie gotowaniu w piekle”.

„Żydzi są boscy”, co w konsekwencji oznacza, że „żaden rabin nie może nigdy pójść do piekła”. Kolejną korzyścią, która wynika z „boskości żydów”, jest to, że „Rabin debatuje z Bogiem i pokonuje Go”. Co więcej, „Bóg przyznaje, że rabin wygrał z Nim debatę”.

———————–

W ogólnym ujęciu jest to zbiór prawa precedensowego sformułowanego w postaci casusów rozstrzygającego kwestię koszerności/niekoszerności, a zatem prawowierności lub jej braku. Wielu rabinów uznaje Mojżesza za autora Talmudu, w którym to prawa mojżeszowe są zachowywane, ale pojmowane w takim duchu i tłumaczeniu, jakim nada im Talmud. Wszystko jest przesiąknięte duchem Talmudu.

Warto odnotować, że po klęsce Żydów w wojnie z Rzymianami nastąpiła transformacja judaizmu świątynnego, judaizmu, w którym został wychowany Jezus przez Józefa i Maryję, w judaizm rabiniczny4.

Wraz z wynalezieniem druku pojawiają się także pierwsze egzemplarze Talmudu (pierwsze wydanie w Wenecji w roku 1520). Żyjący w swoich zamkniętych społeczeństwach żydzi, obawiając się nieprzychylnych reakcji chrześcijańskiego otoczenia, bardzo szybko zaczynają świadomie usuwać z Talmudu fragmenty z pejoratywnymi wzmiankami o Jezusie i chrześcijanach5.

Teksty te z założenia nie stanowią źródeł historycznych o życiu Jezusa z Nazaretu i Jego uczniów, ale są raczej rabiniczną interpretacją tego, co się wydarzyło, przedstawioną w sposób jednoznacznie negatywny. Nie powinno więc dziwić, że Talmud często stawał się w owym czasie ofiarą palenia na stosie za swe obłudne antychrześcijańskie nauki. Rzekomo ostatnie spalenie Talmudu w Polsce miało miejsce w 1757 r.

Doszło do niejawnego zakazu drukowania „cokolwiek złego o czynach Jezusa” i Jego wyznawców, zastrzegając, że wiedzę tę można tylko przekazywać ustnie. Ponadto ci, którzy „wykładają gojom mądrości talmudyczne, ponoszą najwyższą odpowiedzialność moralną”. Przekład Talmudu „jest grzechem nieodpuszczalnym”.

W późniejszych wydaniach Talmudu brakuje całych ustępów, a w innych w ich miejscu pojawiają się słowa lub znaki, których nie sposób laikowi rozszyfrować. Niepodobna więc odczytać prawdziwe intencje, które kierowały autorem. Zastosowanie przekazu ustnego może sugerować, że ktoś chce ukryć prawdziwe znaczenie akapitów odnoszących się do „niewiernych”6, „w obecności których, żyd nie schyli się nawet [wtedy], gdy cierń wbije się w jego nogę lub rozsypią się pieniądze, żeby nie wydawało się, że mu cześć oddaje”.

Pomimo takiej formy cenzury w kręgach chrześcijańskich pojawiały się publikacje na temat rabinicznego wizerunku Jezusa i chrześcijan.

Wielowiekowe żydowskie nauczanie pogardy przekłada się na zakazy wszelkich religijnych kontaktów z chrześcijanami, którzy są „nieczyści” z powodu braku „oczyszczenia”, to jest braku obrzezania, a co zgodnie z Talmudem zamyka automatycznie drogę do nieba. Kontynuując wątek, Talmud mówi, że żyd obrzezany jest obdarzony tak wielką godnością, że „z nim nikt, nawet anioł równać się nie może, jest on równy niemal Bogu”.

Na kartach Talmudu wyznawców Chrystusa określa się wieloma obraźliwymi określeniami, jak np. „akum”, „bałwochwalcy”, „gorsi od Turków”, „goje”, „czciciele gwiazd i planet”, „słudzy bożków”, „heretycy nie zasługujący na miano partnera w religijnej dyspucie”, „niegodziwcy”, „nieczyste zwierzęta plugawe jak pies lub świnia”, „obdarzone postacią ludzką”, „rozmnażają się w sposób zwierzęcy i mają skłonności do czworonożnych”, „jako nieludzie równi gnojowi”, „mężobójcy”, „rozpustnicy”, „synowie diabła”, „dusze złe i nieczyste”, „po śmierci idą do piekła”, „ciała umarłych chrześcijan to ścierwo bydlęce”. Ta lista nie wyczerpuje całej gamy zwrotów stosowanych w stosunku do chrześcijan.

W tekstach talmudycznych występują także passusy, które ujawniają pogardę rabinów wobec ksiąg, które używane są przez chrześcijan. Ostrze krytyki było skierowane zarówno wobec zwojów będących odpisami pism żydowskich, jak i wobec Ewangelii coraz bardziej rozpowszechnionych pod koniec I wieku po Chr. W Talmudzie wobec pism chrześcijańskich używa się dwóch określeń: pisma heretyków (sifre ha-minim) bądź księgi niegodziwości (giljonim). Rabini deprecjonują świętość tych pism oraz ich prawny autorytet. Księgi te „nie powinny być ratowane”, po usunięciu z nich „świętego imienia Boga (tetragram), resztę należy spalić”7.

Księgi Halachy i Hagady, stanowiące integralną część Talmudu, przedstawiają nam przypowieści o panowaniu narodu żydowskiego nad innymi, których to tradycja talmudyczna nakazuje nie traktować jako ludzi, ponieważ nimi nie są. Jak przekonują nas mędrcy żydowscy, goje – nie są Boskim tworem, ponieważ „zostali stworzeni przez demony”, są bez iskry Bożej i posiadają puste ciało.

Wydawać by się mogło, że tradycja ta zupełnie zanikła wśród żydów, że porzucili oni błędne pojmowanie co do tej kwestii. Nic bardziej mylnego: dzisiaj ta tradycja jest żywa. Zmarły zaledwie dwa wieki temu rabin Szneur Zalman z Ladów, założyciel sekty chasydzkiej Chabad-Lubawicz (której to przedstawiciele są goszczeni w budynkach Kancelarii Prezydenta czy też Kancelarii Sejmu przy okazji corocznego zapalania świeczek chanukowych8, w którym to rytuale świeckim biorą udział prominentni goje) w swoim traktacie talmudycznym Tanja9, który jest obecnie jedną z najpoczytniejszych ksiąg żydowskich na świecie, przedstawia obraz „Boga ekskluzywnego, żydowskiego”, Boga dobrego tylko dla żydów. Mamy do czynienia z kultem wykluczającym, przesiąkniętym rasizmem duchowym10. Na takim podłożu wyrosły i są nim karmione oraz motywowane zakazy wszelkich religijnych kontaktów z chrześcijanami. Z tego wynika też przekonanie że „żyd, który staje się chrześcijaninem, przestaje być żydem”.

Skoro Talmud wyjaśnia nam, kto jest stworzony do panowania nad światem, pozostaje w związku z tym pytanie, w jakim celu Bóg stworzył człekokształtnych gojów. Otóż po to, by służyli oni żydom. Jedyną kontrowersją pomiędzy uczonymi w piśmie, jest kwestia tego, ilu gojów ma przypadać na jednego pobożnego żyda po tryumfie narodu wybranego.

W tym miejscu można posłużyć się cytatem obrazującym stosunek żydów do nieżydów. Jako, że goje uważani są za zwierzęta, mają „służyć żydom dniem i nocą, i nie można im dać nigdy spoczynku od tej niewoli”. Jest tak dlatego, że: „Nie przystoi, bowiem Izraelicie, aby mu służyły zwierzęta we własnej postaci, lecz zwierzęta w ludzkiej postaci”.

W podobnym tonie, podczas wystąpienia w synagodze wypowiedział się rabin Owadia Josef, który stwierdził, że „goje rodzą się tylko po to, by nam służyć. Bez tego nie mieliby po co istnieć na tym świecie”. Po co goje są potrzebni? „Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie”, następnie porównał „nieżydów do zwierząt pociągowych, którzy otrzymują długie życie, po to by dobrze pracować dla żyda”11. Żydzi w przesadnym pojęciu o przywilejach płynących z synostwa Abrahamowego uważają zatem, że tylko im należy się uprzywilejowane stanowisko na świecie, a wszystkie narody powinny być ich niewolnikami.

W związku z przedmiotowym traktowaniem „nieczystych, niegodnych obcowania z żydami” jako nierównych sobie godnością wynikają dla przedstawicieli narodu wybranego pewne determinanty, którymi powinni kierować się w swoim postępowaniu, tj. „unikać gojów, gdy tylko to jest możliwe, i starać się ich zniszczyć”.

Jeżeli chodzi o pierwszą wspomnianą kwestię „szczególnie należy to czynić przed świętami chrześcijan, gdy całe trzy dni przed nimi należy ich unikać”. Żyd nie powinien składać życzeń chrześcijanom, „chyba że wiązałoby się to z jakąś nieprzyjemnością dla niego”, ale nie niesie to ze sobą żadnych konsekwencji, gdy je „natychmiast odwoła w duszy”. Podobne reguły obowiązują w przypadku odpowiedzi na pozdrowienia ze strony goja.

Talmud, w swej ksenofobicznej, podszytej agresją, plemiennej retoryce, idzie dalej: otóż nakazuje zwalczać chrześcijan przez „szkodzenie im wszystkimi sposobami – przez co zmniejszać ich władzę i przygotować upadek”, natomiast „gdy jest to możliwe, żyd może i powinien mordować chrześcijan bez żadnej litości”, gdyż żyd zabijający chrześcijanina według Talmudu „nie grzeszy, lecz składa Bogu przyjemną ofiarę”. Według niektórych rabinów samo „studiowanie prawa żydowskiego przez gojów zasługuje na karę śmierci”. Gdzie tylko okaże się możliwym, to według Talmudu „żydzi mają prawo zabijać chrześcijan bez miłosierdzia, ponieważ świat do żydów należy, a chrześcijanie przeszkadzają im w opanowaniu go”. Czy to nie fanatyzm dalej posunięty niż w Koranie?

Poważnym problemem roztrząsanym przez rabinów była kwestia, czy należy ratować goja w szabat. Otóż należy, gdyby brak reakcji miał zaszkodzić żydom. To dzieło rabiniczne mówi także o tym, aby „z całą chytrością nie robić nic, co by miało odwrócić zgubę gojów; chorych nie leczyć”, jednakże gdy wymaga tego etyka sytuacyjna, żyd może pomóc gojowi, gdy „uzasadniona jest obawa poniesienia konsekwencji”.

Gdy chodzi o praktyczne konsekwencje zastosowania zasad rabinicznych w relacjach handlowych dnia codziennego, to w świetle pouczeń płynących z żydowskiej nauki „z każdego goja można ciągnąć korzyści”. Co więcej, dozwolone jest, aby „do tego używać podstępu, fałszerstwa i innych niecnych czynów, by wywieść go w pole”.

Jako że goje to „bydlęta”, więc „można im bezkarnie zabierać rzeczy do nich należące, w każdy sposób” – nie wyłączając oszustwa. Żyd „nie kradnie postępując w ten sposób, lecz odzyskuje, co jest jego”, tak więc „wszystkie majętności gojów są jakby opuszczone, kto je pierwszy zabiera, ten jest ich panem”.

Co więcej, „nie wolno ostrzegać gojów mylących się w interesach, ani nie wolno oddawać rzeczy znalezionej, jeżeli jej właścicielem jest goj”, a ponadto „wolno jest żydowi udawać chrześcijanina dla lepszego oszukiwania”.

Ponadto jeżeli chodzi o pognębienie chrześcijanina w sądzie, to Talmud pozwala żydowi na „wszelkie oszustwo, kłamstwo i nawet na krzywoprzysięstwo”. Żyd może z przysięgi „dowolnie korzystać, by zwieść niewiernych, a zarazem w każdej chwili może ją odwołać i unieważnić w sercu”.

Korzystania z usług nieżyda należy wystrzegać się przy okazji „oddawania swoich dzieci pod ich opiekę”, ponadto posługiwanie się „chrześcijańską karmicielką, nauczycielem, lekarzem jest zabronione”. Talmud jednakże pozostawia wyjście z tej sytuacji. Otóż, gdy „sytuacja tego wymaga”, można skorzystać z pomocy „nierządnic sobotnich”, jak określa kobiety chrześcijanki ta księga.

Co do kwestii dotyczącej handlu z gojami w dni świąteczne Talmud jednoznacznie stwierdza, że jest on dozwolony, „ale w tym przekonaniu tylko, że dzięki temu odejdą goje od praktykowania i czczenia swego bożka”.

Zasadniczo ci, którzy starają się „czynić dobrze akumowi po śmierci, nie zmartwychwstaną”, jednakże „wolno niekiedy dobrze czynić chrześcijanom, lecz w tym celu, aby dobrze było samemu Izraelowi: mianowicie dla spokoju i ukrycia nieprzyjaźni”. Zapowiada też Talmud żydom, żeby „gojom nie dawali podarunków, żeby im nie sprzedawali gruntów i żeby akumów nie uczyli sztuki i rzemiosła”. Wolno jednak czasem „odstąpić od tego zabronienia, jeżeli się to żydom w czym innym lepiej opłaci”.

Dobrym przykładem na przedstawienie mentalności żydowskiej do własności i transakcji zawieranych z niewiernymi jest „prawo chazaka”12 regulujące stosunki społeczno-ekonomiczne pomiędzy żydami skonstruowane tak, aby żydzi prawowierni, przestrzegający prawa kahalnego, nie konkurowali pomiędzy sobą. W skrócie „prawo chazaka” polega na wyłączności do handlu ze społecznością zamieszkującą dane terytorium. Doskonałym przykładem zastosowania w praktyce logiki żydowskiej w tym aspekcie są roszczenia środowisk starozakonnych wystosowane wobec Polski, dotyczące tzw. mienia bezspadkowego.

Najbardziej nienawistną władzą dla żydów jest Rzym, którego upadek łączą ze „zbawieniem i oswobodzeniem narodu wybranego”. Wszyscy żydzi są „obowiązani działać wspólnymi siłami, aby zniszczyć wrogów, jeżeli nie czynnie, to finansowo”. W ten oto sposób zarzucono właściwe znaczenie Pisma, a zwrócono uwagę na tendencje ludu, który pragnie Mesjasza, który wystąpi w roli bohatera i odnosić będzie zwycięstwa na wzór Aleksandra Macedońskiego, zniszczy Rzym i założy państwo żydowskie.

Podsumowując tę część rozważań dotyczących rzeczywistości przedstawionej w Talmudzie, rysuje się nam obraz stosowania przez żydów etyki plemiennej i dzikiej, moralności sytuacyjnej tak obcej dla cywilizacji łacińskiej. W której pobożny żydowski mężczyzna jest zobowiązany odmawiać codziennie modlitwę o treści: „Dziękuję Bogu, że nie uczynił mnie gojem, kobietą albo niewolnikiem”13.

Szczegółowo te zagadnienia zostały wyjaśnione przez żydowskiego badacza Andrew Schumanna na kartach jego książki pt. Logika Talmudu14, gdzie mówi on, że rozumowania żydowskie nie mają nic wspólnego z rozumowaniem logicznym prowadzonym na gruncie logiki arystotelejskiej, która zostaje zastąpiona np. Kabałą15. W żydowskim świecie nie ma prawdy jako takiej, jest natomiast dialektyka sytuacyjna. Prawdą i dobrem jest to, co aktualnie – dziś, a niekoniecznie wczoraj, niekoniecznie jutro – jest dobre dla nas, dla naszego plemienia. Tam, gdzie jest stosowana etyka sytuacyjna, tam jest i logika sytuacyjna, gdzie różne zasady postępowania są determinowane w zależności od tego, czy rozpoznajemy swojego, czy obcego. Mamy tu do czynienia ze swoistym pragmatyzmem plemiennym i wywyższeniem własnej nacji.

Nauczanie Majmonidesa16

Majmonides w wielu miejscach klasyfikuje chrześcijan jako bałwochwalców, nieludzi17. W komentarzu do Miszny pt. List do Jemenu autor omawia historię wrogości, której ofiarą padali żydzi w ciągu wieków ze strony ludów zazdroszczących im ich statusu ludu wybranego przez Boga. Majmonides pisze tu o trzech grupach przeciwników. Jedną z nich są chrześcijanie (i muzułmanie), którzy stosują podbój i konwersję, aby zniszczyć żydów, tworząc nowe religie oparte rzekomo na Boskim objawieniu i kwestionujących tradycję judaizmu.

Obie religie same w sobie zdają się nie posiadać żadnej wartości i stanowić mają jedynie stworzoną przez człowieka imitację prawdziwej religii rabinicznej, która jest jedyną drogą prowadzącą człowieka ku doskonałości moralnej i intelektualnej. Ma to być kulminacja walki z żydami, niosąc zagrożenie zarówno polityczne, jak i duchowe. Nie zabrakło także w owym dziele elementów mesjanistycznych i profetycznych. Otóż nasilające się „prześladowania stanowić mają objaw zbliżającego się przełomu, który nastąpi wraz z przyjściem Mesjasza”18.

Żeby lepiej zobrazować swoje twierdzenia, rabbi ten porównuje judaizm do żywego człowieka, wspomniane zaś religie – do „martwego posągu, który imituje jego kształty i barwę. Nowe religie pozbawione są głębi judaizmu, jak wnętrze posągu różni się od wnętrza żywego człowieka”19.

W obliczu powyższego twierdzenia nie powinny nas dziwić słowa:

Co do gojów – podstawową talmudyczną zasadą jest to, że nie można ratować ich życia, chociaż jest też zakazane, by mordować ich zupełnie. […] ich śmierć nie może być spowodowana, ale to jest zakazane, by ratować ich, jeżeli są blisko śmierci. Jeżeli, na przykład, jeden z nich zostanie zauważony, jak spada do morza, to nie powinien być uratowany20.

Talmud babiloński jest w tej kwestii jednoznaczny i ogranicza obowiązek ratowania życia jedynie do żydowskiego życia, dodając, że „ktokolwiek uratuje pojedynczą duszę Izraela, to tak, jak gdyby uratował cały świat”.

Czy wierzymy w tego samego Boga?

Podczas corocznych dni judaizmu w Kościele jesteśmy bombardowani figurami erystycznymi przez różnych przedstawicieli świata teologii i hierarchów Kościoła, dzięki którym tracimy katolickie rozeznanie, w co tak naprawdę wierzymy i co wyznajemy. Odpowiedź na zadane wyżej pytanie jest dla tych osób zaczadzonych fałszywym ekumenizmem jednoznaczna. Na własnej skórze możemy się przekonać, jak Kościół posoborowy abdykował, tocząc do głów wiernych hasła o braku konieczności nawracania żydów i tego, że każdy, kto staje w opozycji do żydów i ich retoryki, popełnia delikt antysemityzmu, który jest grzechem.

Źródeł takiego podejścia KK do żydów należy doszukiwać się w soborowej deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate, która stanowi nową kartę, nowy kanon w stosunku do żydów. Na marginesie można wspomnieć o książce amerykańskiego uczonego J. Connelly’ego, wielkiego entuzjasty zmian w nauczaniu Kościoła i podejścia do żydów, pt. From enemy to brother21. Pozycja ta ujawnia, przez kogo została napisana owa deklaracja, kto ją negocjował, kto ustalał jej treść. Autor w podsumowaniu dochodzi do konstatacji, że to żydzi z obu stron napisali i opracowywali ten dokument…

Jednym z autorów wspomnianej deklaracji był Gregory Baum, który po latach przyznał się do sodomii, ogłosił się przy tym komunistą. W latach 60. był szczególnie zaangażowany w zmianę podejścia Kościoła do innowierców i do seksualności, przez co też, jak sam wspomina, „nie przyznawał się do swojego homoseksualizmu w miejscach publicznych, ponieważ taki akt szczerości umniejszałby jego wpływ jako krytycznego teologa”22.

Czy wyznajemy wiarę w tego samego Boga w sytuacji, gdy Boski kult chrześcijan uważany jest przez żydów za kult „bałwochwalczy”, kapłani są nazywani „kapłanami Baala i wróżbiarzami”, wobec których nie należy się schylać ani odkrywać głowę. Kościoły talmudyści nazywają „domami sromoty, głupstwa, nikczemności, bałwochwalstwa, obrzydliwości i wyszydzonych”?

Dlatego też nie wolno żydowi nie tylko

wchodzić, ale nawet zbliżać się do kościoła, ale tak samo słuchać muzyki lub dzwonów kościelnych, ani podziwiać piękna kościołów, tak samo nie wolno mieć żydowi budynków blisko kościoła. Kiedy żyd spojrzy na kościół chrześcijański, powinien zakląć. Kiedy żyd zobaczy kościół chrześcijański zburzony, niech powie z radością: Bóg jest mściwy23.

Kielichy mszalne uważa Talmud za naczynia „bałwochwalczej obrzydłości”, księgi chrześcijańskie za „księgi domu zguby” albo „księgi nieprawe i heretyckie”, a modlitwy chrześcijańskie za „głupie paskudztwo”. Natomiast znak krzyża to „poruszanie palców tędy i owędy”.

Niedziele i uroczystości chrześcijańskie nazywają rabini w Talmudzie „dniami zatracenia” albo inaczej „dniami Nazarejczyka”. Najbardziej zaś nienawidzą chrześcijańskich świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, gdyż są „obchodzone dla samego powieszonego”.

Pomieszanie pojęć podczas tych wydarzeń woła o pomstę do nieba, w tej wojnie dezinformacyjnej zatracają się zasady katolickie, nie mówi się prawdy o judaizmie talmudycznym – bo innego obecnie nie ma. Zupełnie na marginesie można dodać, że dla świeckiej części społeczności żydowskiej religię objawioną zastępuje rytuał religii holocaustu.

Można by w tym miejscu przytoczyć wiele dowodów, że jest inaczej, niż to mówią nam w posoborowym mainstreamie, można przywołać wiele wypowiedzi i postanowień soborów, ale czy nie wystarczy postawić sobie pytanie: kto jest w niebie żydowskim? Takie samo pytanie postawił sobie św. Maksymilian.

Katolicką busolą wyznaczającą łacinnikowi drogę w materii kontaktów z żydami powinien być tekst św. Maksymiliana pt. Niebo żydów. Święty wymienia, że:

są tam wszyscy, których żyd kochał za życia, a nie ma nikogo, kim się żyd brzydził i kogo nienawidził w swym życiu. A więc w niebie żydowskim nie ma Pana Jezusa ani Matki Bożej, ani św. Józefa, ani żadnych świętych, których czczą chrześcijanie. […] Wiemy więc, kogo nie ma w niebie żydowskim. Teraz przypatrzmy się, czym jest napełnione niebo żydowskie. Najprzód są tam wszyscy żydzi, którzy całe życie gardzili Chrystusem, Najświętszą Panną Maryją, Krzyżem i nie chcieli się nawrócić. […] A więc jest to piekło24.

Konkludując, to nie ten sam Bóg, nie jest to ta sama wiara, Bóg katolików nie jest Bogiem ekskluzywnym, którego rolą byłoby doprowadzenie do tryumfu, do wywyższenia tutaj w doczesnym świecie jednego plemienia kosztem innych.

Dialog z judaizmem w praktyce

Coroczny raport amerykańskiego Departamentu Stanu o wolności religijnej na świecie dotyczący kwestii przestrzegania wolności religijnej zauważył, że w państwie Izrael walczy się aktywnie z przejawami chrześcijaństwa – tylko poziom agresji i bezczelności się zmienia na przestrzeni lat.

Nieodłącznym elementem tarć jest mająca charakter cykliczny kwestia ubierania choinki w okresie świątecznym. Według rabinów choinka to atrybut pogaństwa i symbol bałwochwalstwa. W roku 2013 odnotowano przypadek, gdy rzecznik Knesetu odmówił chrześcijańskiemu posłowi ubrania małej choinki, która miała być symbolem tolerancji i multi-etniczności, której żydzi mieszkający w diasporach rozsianych na całym świecie są głównymi orędownikami i piewcami. Rabini zakazali także właścicielom hoteli, których goście to głównie cudzoziemcy i chrześcijanie, ustawiania choinek w holach czy przed wejściem25.

W corocznym przesłaniu rabinów do wiernych można usłyszeć, że Izraelczycy nie powinni spędzać Sylwestra i Nowego Roku z chrześcijanami. Tłumaczyli to tym, iż według tradycji żydowskiej Nowy Rok obchodzony jest kiedy indziej.

Na porządku dziennym w Izraelu jest opluwanie chrześcijańskiego duchowieństwa przez ortodoksyjnych żydów; ten sam los spotyka nierzadko pielgrzymów. Sporadycznie dochodzi do aktów wandalizmu przeciwko chrześcijańskim świętym miejscom26. W grudniu 2020 r. żydowski osadnik wszedł do Bazyliki Grobu Pańskiego i wrzucił koktajl Mołotowa, chcąc spalić kościół. Pożar ugaszono, ale spłonęła m.in. część mozaik. W sierpniu 2021 r. nieznany sprawca zniszczył krzyż stojący przed wejściem do rzymskokatolickiego kościoła Rozmnożenia Chleba i Ryb. Wcześniej w 2015 r. ten sam kościół, w którym znajdują się mozaiki z V wieku przedstawiające rozmnożenie ryb przez Chrystusa, został poważnie zniszczony wskutek podpalenia przez żydowskich ekstremistów. We wrześniu 2021 r. grupa młodych ortodoksyjnych żydów obrzuciła kamieniami kościół Ostatniej Wieczerzy27. To tylko nieliczne przykłady dewastacji miejsc kultu chrześcijańskiego.

W maju tego roku głośnym echem świat obiegły wiadomości o zabiciu strzałem w głowę w publicznym miejscu palestyńskiej chrześcijanki pracującej dla Al-Dżaziry Szirin Abu Akleh przez izraelskie służby. Jej pogrzeb zgromadził dziesiątki tysięcy Palestyńczyków – głównie muzułmanów. Zdjęcia i filmy z brutalnego rozpędzenia przez izraelską policję, przy użyciu pałek i granatów hukowych, tłumu niosącego trumnę zabitej kobiety obiegły cały świat.

Jeszcze przed pogrzebem, co zostało uwiecznione na nagraniu opublikowanym w późniejszym czasie, izraelscy policjanci weszli do chrześcijańskiego szpitala św. Józefa, w którym była trumna z ciałem zmarłej, bijąc, depcząc przypadkowych pacjentów, rzucając przy tym granatami hukowymi, kalecząc lekarzy.

Chrześcijanie żyjący w Ziemi Świętej muszą liczyć się z oskarżeniami o antysemityzm, bardzo często grozi im utrata pracy z powodu swojej wiary i pozbawienie mienia28.

Abstrahując od tematu przewodniego, można wspomnieć o żyjących w Izraelu tzw. żydach mesjanistycznych. Jest to kilkunastotysięczna sekta żydowska, która uznaje Chrystusa za Mesjasza, jednocześnie pozostając wierną tradycji judaistycznej29. Spotykają ich podobne szykany jak chrześcijan. Są dyskryminowani, nękani i prześladowani przez ultraortodoksyjnych żydów30, którzy oskarżają ich m.in. o działalność misyjną.

12 grudnia 2021 r. 13 przywódców wspólnot chrześcijańskich w Jerozolimie wydało oświadczenie zatytułowane Obecne zagrożenie dla chrześcijańskiej obecności w Ziemi Świętej, w którym napisano:

Chrześcijanie stali się celem częstych i nieustających ataków ze strony skrajnych grup radykalnych. Od 2012 roku miały miejsce niezliczone przypadki ataków fizycznych i słownych na księży i innych duchownych, ataki na kościoły chrześcijańskie, w których miejsca święte są regularnie niszczone i bezczeszczone, a także nieustanne zastraszanie miejscowych chrześcijan, którzy po prostu starają się swobodnie wielbić Boga i żyć swoim codziennym życiem. Taktyka ta jest stosowana przez takie radykalne grupy w systematycznej próbie wypędzenia społeczności chrześcijańskiej z Jerozolimy i innych części Ziemi Świętej31.

Na zakończenie tego wątku można postawić pytanie: jak pogodzić dni judaizmu z dniami islamu w KK? Jest to kolejna rafa koralowa w dialogu ekumenicznym, przy okazji której szczególnie nasila się bujanie w fantasmagoriach.

Krwawe paschy

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w dziejach europejskich żydów jest oskarżenie ich o porywanie i zabijanie chrześcijańskich dzieci, w celu użycia ich krwi w żydowskich rytuałach paschalnych. Na pierwszy rzut oka wydaje się nam to z dzisiejszej perspektywy abstrakcyjne, niemożliwe.

Temat ten wziął na warsztat profesor historii średniowiecza i renesansu na uniwersytecie Bar-Ilan w Izraelu, Ariel Toaff w swojej książce pt. Krwawe Paschy. Nie da się streścić w kilku zdaniach treści tej pozycji, ale autor dokładnie opisuje m.in. przypadek mordu dokonanego w 1475 r. na świętym KK – Szymonku z Trydentu, którego historia w dobie ekumenizmu została wymazana ze świadomości katolików; zamieciono pod dywan przeszkodę w dialogu międzywyznaniowym. Główną tezą, wokół której ogniskuje się książka, jest rzucenie światła na symboliczne, rytualne i terapeutyczne znaczenie krwi w żydowskiej kulturze.

===================

Szymonek:

=================================

Obraz przedstawiający mord rytualny z katedry w Sandomierzu autorstwa Karola de Prevot z XVIII wieku


Najświętsze Trzy Hostie. Cud eucharystyczny, Poznań 1399.

kościół Bożego Ciała w Poznaniu

============================

Przypisy

  1. Miszna w obecnym kształcie jest dziełem rabbiego Jehudy ha-Nasi, żyjącego na przełomie II i III wieku, który dokonał jej ostatecznej redakcji i zamknięcia. Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego MCCLXXXIX, Studia Religiologica, z. 39, 2006; P. Majdanik, Przykazania noachickie w Talmudzie – uniwersalizm judaizmu wobec ekspansji chrześcijaństwa, Traktat Sanhedrin 56A–57A, s. 158.
  2. Formowanie Gemary rozpoczęło się równolegle w Ziemi Izraela i w Babilonii, doprowadzając do jej odrębnego sformułowania w ramach Talmudu jerozolimskiego w IV wieku i Talmudu babilońskiego w V wieku. Ponieważ opracowywano je w dwu różnych ośrodkach, stąd Talmud, który powstał jako połączenie Miszny z Gemarą, istnieje w dwóch wersjach. Dlatego też jak mówi Talmud: „w przypadku, gdy zdania uczonych w prawie nie są zgodne w tej samej kwestii, należy wierzyć, że oba są słowami Boga i oba są natchnione i właściwe”. Tamże.
  3. Talmud o chrześcijanach, zebrał i ułożył M. Kropidło, nakł. Funduszu Oświatowego imienia śp. ks. Konstantego Budkiewicza, Kielce 1925, s. 3.
  4. Ks. M.S. Wróbel, Krytyka tekstologiczna i historyczna passusów Talmudu o Jezusie i chrześcijaństwie, [w:] Jezus i chrześcijanie…, dz. cyt., s. 173.
  5. Te usunięte fragmenty zostały później starannie zebrane i osobno wydane w pracy Raphaela Natana Nuty Rabbinovicza, Ma’amar al Hadpasat ha-Talmud im tikkunim, ed. A.M. Habermann, Jerusalem 1952.
  6. W roku 1994 Rabin Tzvi Marx, kierownik Stosowanej Edukacji w Shalom Hartman Institute w Jerozolimie, przyznał się do tego, że żydzi w przeszłości wydali dwa zestawy tekstów: autentyczne talmudyczne teksty i komentarze, którymi nauczają ich własną młodzież w talmudzkich szkołach, i „skrytykowane i poprawione” wersje, które oni rozsiewają do łatwowiernych gojów dla publicznej konsumpcji.
  7. ks. Wróbel, dz. cyt., s. 173.
  8. Chanuka jest świętem nietolerancji żydowskiej względem wszystkiego, co nieortodoksyjne – święto ścisłych podziałów. Żydzi przy tej okazji składają modlitwę dziękczynną: „dziękujemy Ci, Panie Boże, że oddałeś wielu w ręce nielicznych, niekoszernych w ręce koszernych”.
  9. Likkutei Amarim (Tanja), wyd. 1796. Księga ta prezentuje żydowskie idee mistyczne dotyczące duchowego i moralnego rozwoju człowieka oraz wszechobecności Boga. Tanja dla wielu przeciwników chasydyzmu była podejrzanym dziełem, ponieważ odsłoniła zakryte dotąd tajemnice Tory.
  10. Rabin Yitzchak F. Ginsburg oświadczył: „Musimy uznać, że żydowska krew i krew goja nie jest tą samą rzeczą”, „New York Times”, 6 czerwca 1989, s. 5.
  11. To powszechnie szanowany kapłan, ale także i polityk. Jest duchowym przywódcą religijnej partii Szas, która była swego czasu w koalicji rządzącej, https://www.rp.pl/swiat/art14931391-rabin-goje-zyja-po-to-by-sluzyc-zydom [dostęp: 31.10.2022].
  12. Zastosowanie tego prawa w praktyce opisane zostało m.in. przy okazji rozruchów w Zamościu, tzw. hajzówka zamojska.
  13. https://gloria.tv/post/GZhZWKMPuujx1wM2yMEPRLc1C [dostęp: 1.11.2022].
  14. A. Schumann, Logika Talmudu, tł. R. Godlewski, Copernicus Center Press, Kraków 2021, ss. 375.
  15. Kabała – wyprowadzanie na podstawie spekulacji cyframi i literami sensu duchowego z Biblii czy też Miszny, którego ona nie podaje.
  16. Majmonides, rabbi Mosze ben Majmon, Rambam – był autorem najważniejszego średniowiecznego komentarza do Talmudu pt. „Księga przykazań” (Sefer ha-Micwot).
  17. Komentarz do Miszny, Awoda zara 1, 3; analogicznie w Miszne tora, traktat Hilchot awoda zara 9, 4; P. Majdanik, Relacje judaizmu do chrześcijaństwa (i islamu) w ujęciu Majmonidesa, [w:] Jezus i chrześcijanie…, dz. cyt., s. 222.
  18. W monumentalnym kodeksie prawnym Powtórzenie Tory (Silna dłoń, Miszne Tora, Jad Ha-Chazaka), pod koniec traktatu Hilchot melachim u-milchamot, autor formułuje nakaz skierowany do żydów, którzy mają obowiązek uniemożliwić nieżydom tworzenie nowej religii, Majdanik, Relacje judaizmu…, dz. cyt., s. 222.
  19. Tamże, s. 222.
  20. Maimonides, Mishnah Tora 4:11, Abodah Zarah 26b.
  21. J. Connelly, From enemy to brother: the revolution in Catholic teaching on the Jews, 1933–1965, Harvard University Press, Cambridge (Mass.) 2012, ss. 384.
  22. https://pch24.pl/jestem-homoseksualista-wstrzasajace-wyznania-bylego-ksiedza-promotora-dialogu-miedzyreligijnego/ https://www.fronda.pl/a/teolog-od-nostra-aetate-jestem-homoseksualista,121439.html [dostęp: 30.10.2022].
  23. Talmud o chrześcijanach…, s. 3.
  24. Św. M.M. Kolbe, Fragment broszury: Christus Deus noster. Chrystus Bóg nasz, Kraków 1918, s. 27–34.
  25. https://pch24.pl/choinka-wrogiem-izraelskich-rabinow-to-atrybut-poganstwa-i-balwochwalstwa/ [dostęp: 30.11.2022].
  26. Na przykład w 2015 r. jerozolimski rabin Ben-Zion Gopstein wzywał na wykładzie dla młodzieży do wsłuchania się w wezwanie filozofa Majmonidesa i… palenia świątyń chrześcijańskich. Według przywódcy organizacji „Lehava” kościoły są bowiem najbardziej gorszącymi w Ziemi Świętej przykładami miejsc kultu bożków, których żaden porządny żyd nie powinien akceptować.
    https://pch24.pl/izrael-radykalnemu-rabinowi-grozi-porces-karny-wzywal-do-wygnania-chrzescijan-i-palenia-kosciolow/ [dostęp: 27.10.2022], https://pkwp.org/newsy/ziemia_swieta_toksyczna_mieszanka_religijnego_ekstremizmu_i_nacjonalizmu [dostęp: 28.10.2022].
  27. https://pch24.pl/przesladowania-chrzescijan-w-izraelu-na-znak-protestu-zamknieto-bazylike-grobu-panskiego/ [dostęp: 30.10.2022].
  28. https://copch.pl/aktualnosci/izrael-chrzescijanom-zabrano-mienie [dostęp: 28.10.2022].
  29. „The Jerusalem Post”, 1 września 2011, https://www.refworld.org/docid/5152bd202.html [dostęp: 28.10.2022]..
  30. Grupy takie jak Yad L’Achim i Lew L’Achim.
  31. https://www.state.gov/reports/2021-report-on-international-religious-freedom/israel-west-bank-and-gaza/ [dostęp: 28.10.2022].

Oremus et pro perfidis Iudaeis: ut Deus et Dominus noster auferat velamen de cordibus eorum

Wielka Sobota:

Oremus et pro perfidis Judaeis: ut Deus et Dominus noster auferat velamen de cordibus eorum; ut et ipsi agnoscant Jesum Christum Dominum nostrum.Omnipotens sempiterne Deus, qui etiam Judaicam perfidiam a tua misericordia non repellis: exaudi preces nostras, quas pro illius populi obcaecatione deferimus; ut agnita veritatis tuae luce, quae Christus est, a suis tenebris eruantur. Per eundem Dominum…

Módlmy się i za Żydów wiarołomnych: niech Bóg i Pan nasz zdejmie zasłonę z ich serc, aby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszegoWszechmogący, wieczny Boże, który nawet wiarołomnych Żydów nie odrzucasz od swego miłosierdzia, wysłuchaj próśb naszych, jakie zanosimy za ten naród zaślepiony, aby uznając światło prawdy, którym jest Jezus Chrystus, został wyrwany ze swoich ciemności. Przez tegoż Pana…

Proces Brauna: Przy okazji palenia Chanuki żydzi modlili się dziękując za władzę nad „nieczystymi” gojami

Proces Brauna:

Przy okazji palenia Chanuki

żydzi modlili się dziękując

za władzę nad „nieczystymi” gojami

/pch24.pl/proces-brauna-przy-okazji-palenia-chanuki-zydzi-modlili-sie-dziekujac-za-wladze-nad-nieczystymi-gojami

(Fot. Adam Chełstowski / Forum)

Podczas procesu europosła Grzegorza Brauna przedstawiciel międzynarodowej organizacji Chabad Lubawicz potwierdził, że przedstawiciele jego wyznania składają dziękczynienie za poddaństwo gojów –  w ich przekonaniu „nieczystych” podludzi.

Czy może świadek powiedzieć, z jakimi osobami modlił się w osobnym pomieszczeniu? – pytał rabina oskarżony. Kwestia dotyczyła dnia, w którym zgasił świecznik chanukowy w polskim Sejmie.

Z osoby, które uczestniczyły w uroczystości i są żydami – odpowiadał łamaną polszczyzną przedstawiciel Chabad Lubawicz. – Jak podkreśliłem tutaj, to nie było jakimś celem, ceremonia i coś, które planowaliśmy odbyć, ale każdy żyd ma obowiązek modlić się trzy razy dziennie. I było już późno, blisko zachodu słońca, to poszliśmy w sposób taki nieoficjalny i niewidoczny pomodlić.

– Czy dobrze rozumiem świadka, że tam właśnie padły słowa modlitwy, dziękczynienia za wydanie w ręce nielicznych koszernych wiernych licznych niewiernych niekoszernych, których pobożni żydzi nie uważają za ludzi? kontynuował zadawanie pytań Grzegorz Braun.

Te słowa wypadły w tej modlitwie, tylko słowa „koszernych” tam nie kojarzę – stwierdził świadek.

„Czystych i nieczystych” sprecyzował europoseł.

Tak –  potwierdził Stambler.

Dobrze rozumiem, że świadek potwierdza, że ta modlitwa była odmawiana – upewniał się Grzegorz Braun.

Czy była ta modlitwa odmawiana, już tak, podsumowując? – włączył się prowadzący rozprawę sędzia Marcin Brzostko.

Tak, tak – raz jeszcze potwierdził rabin.

pap logo

Źródło: Twitter (X) / WolnośćTV

Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną

[Jest to ten sam List, opublikowany 27 lutego do kard. Rysia, który został później posłany do KEP, jako opinia zamówiona, o którym mówi i cytuje go dr. Krajski md]

==============================================================

List otwarty księdza prof. Waldemara Rakocego do kardynała Grzegorza Rysia

GM: Ojciec Antoni pokazał mi dzisiaj ten list, a ja postanowiłem go opublikować. Jest wszak listem otwartym.

gabriel-maciejewski/list-otwarty-ks-prof-waldemara-rakocego-do-kardynala-grzegorza-rysia

=================================================================

Ks. prof. dr hab. Waldemar Rakocy CM

Emerytowany profesor zw. KUL Kraków, 6 lutego 2026 r.

ul. Św. Filipa 19

31-150 KRAKÓW

e-mail: rakocyw@poczta.fm

——————————————————

Jego Eminencja Ksiądz Kardynał Grzegorz Ryś

Kraków

Jestem profesorem nauk biblijnych, specjalizującym się w pismach Pawłowych, i pragnę podzielić się z Eminencją Pawłowym i biblijnym postrzeganiem kilku istotnych dla chrześcijaństwa tematów. Są to tematy – poza jednym – powiązane z judaizmem. Dotykam tych z nich, które są źle rozumiane lub występują niejasności albo uproszczenia.

Czy Żydzi są narodem wybranym? W zamyśle Bożym przynależność etniczna do jakiegoś ludu nigdy nie równała się wybraństwu w znaczeniu ludu Bożego. Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną. W wybraństwie uczestniczy ten, kto odpowiada na Boże wezwanie. Celem wybrania Izraela było obwieszczenie światu przyjścia Mesjasza, Chrystusa. Cel był zbawczy. I z tym celem było związane jego wybranie.

Historyczne wybranie ludu izraelskiego jako miejsca Bożego objawienia i przyjścia w nim Chrystusa jest powodem do chluby, ale nie gwarantuje ono automatycznie wybraństwa w sensie wejścia do ludu Bożego. Fakt urodzenia się Żydem nie zapewnia z góry takiego udziału.

Stwierdza to jasno apostoł Paweł w Rz 9, 6b: „Nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem”. Innymi słowy nie wszyscy, którzy urodzili się Żydami, są Bożym Izraelem, czyli wybranym ludem Bożym. Są nimi ci, którzy odpowiedzieli na Boże wezwanie (obecna w ST koncepcja ‘wiernej reszty’). I dalej: „[…] i nie wszyscy przez to, że są potomstwem Abrahama, stają się jego dziećmi” (w. 7). Biologiczne pochodzenie od Abrahama nie decyduje o przynależności do ludu Bożego, czyli o byciu dzieckiem Boga („nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi” w. 8a). Decyduje ono jedynie o przynależności do etnicznego Izraela, lecz nie do ludu Bożego. Tu musi mieć miejsce odpowiedź na Boże wezwanie.

Stąd urodzenie się Żydem nie gwarantuje bycia w gronie wybranego ludu Bożego; decyduje jedynie o przynależności do ludu, w którym został zapowiedziany i przyszedł Mesjasz. W przeciwnym razie Bóg byłby niesprawiedliwy: Żyd apostata z racji swego urodzenia uczestniczyłby w Bożym wybraństwie, a bogobojny poganin byłby z niego wykluczony, bo nie urodził się Żydem. Takie są konsekwencje etnicznego rozumienia wybraństwa.

Niepoprawnym jest przede wszystkim określenie „naród wybrany”. Po pierwsze, Pismo św. nie zna określenia „naród wybrany” używanego powszechnie w jęz. polskim (lecz nie w jęz. obcych: np. the chosen people, le peuple élu, il popole eletto itd.); Pismo św. zna jedynie pojęcie ludu wybranego. Po drugie, w tamtych czasach nie istniała jeszcze koncepcja narodu, która jest zjawiskiem nowożytnym (na marginesie: tłumacze ksiąg Pisma św. na jęz. Polski błędnie używają w odniesieniu do tamtych czasów terminu ‘naród’; wszędzie powinno być ‘lud’, ‘plemię’ itp.).

Po trzecie, Sobór Watykański II (Nostra Aetate, pkt. 4) używa w odniesieniu do Żydów określenia „lud wybrany”, a nie „naród”; naród może być izraelski, ale nie wybrany. Po czwarte, określenie „naród wybrany” jest niepoprawne teologicznie, ponieważ ma konotację etniczną, ograniczającą etnicznie dostęp do Bożej łaski, co jest sprzeczne z ekonomią zbawienia. Stąd nie mówimy ‘naród Boży’, ale ‘lud Boży’. Jedynie występującym i poprawnym określeniem jest „lud wybrany”. Wybraństwo jest kategorią zbawczą i obejmuje tych, którzy realizują zamysł Boży.

Określenie „naród wybrany” kształtuje błędne przekonanie, że z racji bycia Żydem ktoś przynależy automatycznie do ludu wybranego. Nigdy przynależność etniczna / narodowa nie równała się Bożemu wybraństwu (chociaż w czasach Jezusa judaizm doszedł już do takiego przekonania). Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną.

O dzisiejszym Izraelu i o Żydach na świecie można mówić jako spadkobiercach tych, wśród których Bóg zapowiedział przyjście Mesjasza i w tym sensie ich wybrał jako miejsce Bożego objawienia. Nie znaczy to jednak, że są ludem wybranym, że korzystają z przywileju wybraństwa, bo o tym decyduje realizacja woli Bożej związanej z ich wybraniem. Tą wolą było przyjęcie Chrystusa i Jego ogłoszenie światu, cel ich wybrania. A oni Go odrzucili. Są ludem wybranym w pewnym momencie historii jako locus divinae revelationis; następnie część z nich do momentu przyjścia Chrystusa była ludem wybranym (Bożym) w ramach etnicznego Izraela (tzw. ‘wierna Reszta’). Obecnie lud wybrany, lud Boży stanowią ci, którzy przyjęli Chrystusa, tj. Kościół Chrystusowy. Lud wybrany jako lud Boży jest jeden. Z tej racji nie można mówić o wyznawcach prawa mojżeszowego, że są nadal ludem wybranym. Jest to tworzenie dwóch równoległych porządków zbawczych, co jest obce zbawczemu planowi Boga.

Obecny stan wyznawców prawa mojżeszowego jasno obrazuje apostoł Paweł metaforą drzewka oliwnego (Rz 11, 16b-24). Żydzi są od niego odcięci. Mogą być na powrót wszczepieni (Bóg ich miłuje [w. 28b]). Ale aktualnie są odcięci. Z tej racji są według apostoła „nieprzyjaciółmi Boga” (w. 28a), co w języku biblijnym oznacza zerwanie z Nim relacji. Nie znaczy to jednak, że Bóg ich odrzucił definitywnie. Bóg nikogo nie odrzuca definitywnie.

Żydzi są stale zaproszeni do tego, aby przyjąć Chrystusa, bo „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (w. 29). Boże wezwanie jest stałe i dlatego Bóg stale wzywa ich do wkroczenia na drogę ku Chrystusowi.

2. Czy przymierze na Synaju jest stale aktualne? Przymierze na Synaju wygasło, i tym samym ustało z racji nowego przymierza zawartego w Chrystusie, do którego przygotowywało: „Ponieważ zaś mówi o nowym [przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, zanika” (Hbr 8, 13). Utrzymywanie, że przymierze na Synaju nadal trwa, jest uznaniem za niepotrzebne (czy o względnej wartości) przymierza zawartego w Chrystusie. Tymczasem przymierze na Synaju jest etapem na drodze ku Chrystusowi i Jego Kościołowi. Doprowadziło ono do Chrystusa, spełniło swoją rolę i wygasa. Nie jest anulowane, odwołane, ale wygasa, ustaje. Gdyby Żydzi przyjęli Chrystusa, właśnie tak by o nim myśleli i mówili. Postrzegają je jako stale trwające, bo nie przyjęli Chrystusa.

Utrzymywanie, że przymierze na Synaju jest stale aktualne, jest tworzeniem równoległej rzeczywistości zbawczej: jednej z Chrystusem, a drugiej bez Niego. Jest to występowanie przeciwko zbawczemu planowi Boga.

3. Czy Żydzi wierzą w prawdziwego Boga? Izraelitom (Żydom) objawił się Bóg prawdziwy, ale odrzucając Chrystusa, odrzucają oni prawdziwego Boga. Nie wygląda to tak, że Izrael odrzucił Syna Bożego, a trwa przy Bogu. Kto odrzuca Syna, nie ma też Ojca (1 J 2, 23), bo Bóg jest jeden. Izrael odwołuje się do prawdziwego Boga, ale Go nie zna, bo On objawił się w Chrystusie. Dopiero Chrystus objawia Ojca i tajemnicę Trójcy Świętej. To, co o Bogu poznał biblijny Izrael, jest mglistą wiedzą w porównaniu z poznaniem Go w Synu Bożym (J 10, 30: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”; 14, 9: „Ten, kto widzi Mnie, widzi i Ojca”). Sytuacja obecnego Izraela jest trudna, bo zna on Boga tylko w wąskim zakresie, bo Ten objawił się w pełni w Chrystusie. Na ich oczach spoczywa zasłona (2 Kor 3, 14).

Odrzucając Syna Bożego, Izrael odrzucił Boga Jahwe, bo Jezus razem z Ojcem i Duchem Świętym jest Bogiem Jahwe: „Jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM [który jestem], pomrzecie w grzechach swoich” (J 8, 24. 58). Jezus jest Bogiem Jahwe i dlatego odrzucenie Go jest odrzuceniem prawdziwego Boga – stąd konkluzja: „[…] pomrzecie w grzechach swoich”.

Nie można trwać przy Bogu, odrzucając Syna Bożego, który poprzez jedną naturę boską jest jednym Bogiem z Ojcem i Duchem Świętym. Odrzucenie Syna Bożego jest odrzuceniem (całego) Boga. Żydzi wiedzą, który Bóg jest prawdziwy, ale jednocześnie Go odrzucają. Czy w tej sytuacji wierzą w prawdziwego Boga? Chrystus nie jest dopełnieniem wiary Żydów w Boga (obrazowo brakujące np. 30%), ale całym poznaniem Boga (obrazowo 100%). Z tej racji w nikim innym nie ma zbawienia.

Czy Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak pozostała ludzkość? Żyd potrzebuje w takim samym stopniu Chrystusa, i nawrócenia w Nim do Boga, co wszyscy inni ludzie. Dlaczego? Bo odkupienie jest nowym stworzeniem w Chrystusie (Ga 6, 15; 2 Kor 5, 17; Ef 2, 15). Nie jest wydoskonaleniem starego porządku zbawczego, ale powołaniem go do istnienia od początku! Właśnie dlatego, że jest to nowy porządek zbawczy (nowe stworzenie), każdy musi do niego wejść: tak poganin, jak i Żyd, bo nikt wcześniej w nim nie trwał. Żyd był w korzystniejszej sytuacji jedynie z tej racji, że był lepiej przygotowany na przyjęcie nowego porządku zbawczego.

Przyjęcie Chrystusa jest według NT najwyższą formą nawrócenia, której potrzebuje każdy: zarówno Żyd, jak i poganin. Jest odmianą człowieka, jakiej dokonuje w nim Bóg. Nic się nie równa temu, czego Bóg dokonuje w człowieku, kiedy przyjmuje on Chrystusa – odmienia go i wprowadza w nowe życie ze sobą. Żyd potrzebuje takiego nawrócenia tak samo jak poganin, bo porządek religijny Żydów wyznania mojżeszowego nie jest w stanie tego zapewnić.

Nie jest prawdą, że przyjmując wiarę w Chrystusa, poganin się nawraca a Żyd jedynie dopełnia swoją wiarę. Skoro jest to nowy porządek zbawczy (nowe stworzenie), każdy wchodzi do niego na tych samych warunkach. Stąd Żyd bezwzględnie potrzebuje Chrystusa. Przykładem nowego stworzenia, czyli rzeczywistości nieobecnej w ST, a obecnej aktualnie, jest Kościół. Jest on nowym bytem, stworzeniem, bo jego Ciało, tj. Chrystus, jest nowe. Na etapie ST nie ma niczego, co równałoby się darowi Kościoła. Na etapie ST lud Boży był zgromadzony przy Bogu. Obecnie jest on wszczepiony w Chrystusa, Jego Ciało, i stanowi z Nim jedno. W Kościele jesteśmy członkami Ciała Chrystusa. Nie jest to zatem wydoskonalenie porządku ST ani jego dopełnienie w sensie  uzupełnienia brakującym elementem, ale danie czegoś nowego. Z tej racji do Kościoła jako nowego stworzenia, nieobecnego w ST, musi wejść zarówno poganin, jak i Żyd, bo żaden z nich wcześniej nie korzystał z takiego przystępu do Boga (jest on czymś nowym). Innym przykładem jest przymierze Boga z człowiekiem. Nie jest to już przymierze, w którym każda ze stron bierze na siebie określone zobowiązania, bo tu w razie nie wywiązywania się jednej ze stron ze swych zobowiązań, przymierze zostaje zerwane. Obecna relacja z Bogiem, zawarta w Chrystusie, nie ma odpowiednika w ST. Nie jest ona przymierzem, ale testamentem, czyli jednostronnym, wspaniałomyślnym obdarowaniem ludzkości przez Boga relacją ze sobą, gdzie Bóg czyni się gwarantem tej relacji i z tej racji nie zostanie ona nigdy zerwana. Testament nie podlega zerwaniu, a jedynie wykonaniu. Określenia jak wydoskonalenie czy dopełnienie nie są tu adekwatne. Obecna relacja z Bogiem na wzór testamentu, nawiązana w Chrystusie, jest ‘nowym stworzeniem’ względem tej  starotestamentowej. Daje to, czego tamta nie dawała. To nie jest tylko danie czegoś więcej. Dobrze rozumieli to u początków chrześcijanie i dlatego nazwali księgi święte Starym i Nowym Testamentem, a nie Starym i Nowym Przymierzem.

‘Nowe stworzenie’ odnosi się także do koncepcji Mesjasza, synostwa Bożego, dekalogu, kapłaństwa, ekspiacji jako modelu pojednania z Bogiem itd. Każda prawda zbawcza ST, każdy przywilej zostają przewyższone w Chrystusie (nowe stworzenie), bo Bóg dał coś nowego i większego niż na etapie ST. Między Starym a Nowym Testamentem jest ciągłość, drugie wynika z pierwszego, ale między nimi jest jednocześnie niewyobrażalny przeskok jakościowy. Różnicę wyznacza osoba Chrystusa: mówimy tu o różnicy między brakiem Chrystusa a Jego obecnością.

Między Starym a Nowym Testamentem nie ma przejścia w sensie dopełnienia pierwszego przez jakiś element drugiego; jest to danie czegoś nowego (nowe stworzenie w Chrystusie) – czegoś, co niewyobrażalnie przewyższa pierwsze (stan braku Chrystusa i stan Jego posiadania). Ten przeskok wyraża apostoł Paweł w 2 Kor 3, 10: „Wobec przeogromnej chwały [rzeczywistości nowotestamentowej] okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową [rzeczywistość starotestamentowa]. ST przy NT jest jak światło świecy przy świetle Słońca; traci całkowicie swój słaby blask.

Czy Żydzi są naszymi starszymi braćmi? Zdarza się nadużywać słów Jana Pawła II z 13 kwietnia 1986 r. z jego wystąpienia w synagodze w Rzymie. Przypisuje się papieżowi, że powiedział o Żydach „nasi starsi bracia”. Papież powiedział dokładnie: „[…] i w pewnym sensie można by powiedzieć nasi starsi bracia”. Nie powiedział, że są naszymi starszymi braćmi, bo nie są nimi. Byliby wtedy, gdyby przyjęli Chrystusa. Przez warunkowy charakter wypowiedzi („w pewnym sensie” i „można by powiedzieć”) papież unika znaczenia dosłownego. Jednocześnie wyznacza granicę i rozdział między judaizmem, który odrzucił Chrystusa, a chrześcijaństwem. Są to dwa porządki religijne, które rozwijają się niezależnie od siebie i nie ma między nimi braterstwa wiary w sensie dosłownym, bo występuje rozdźwięk w najistotniejszej kwestii, Mesjasza.

Czy Żydzi ukrzyżowali Chrystusa? Odpowiedzialni historycznie za ukrzyżowanie Jezusa byli Żydzi i Rzymianie. Ewangelie nie pozostawiają tu cienia wątpliwości. Chrześcijanie zaś są winni śmierci Chrystusa (KKK 598) w tym sensie, że nasze grzechy doprowadziły do ekspiacyjnej śmierci Chrystusa. Chrystus umarł, ponieważ zgrzeszyliśmy. W tym sensie odpowiedzialna jest cała ludzkość. Trzeba jasno rozgraniczać między historyczną odpowiedzialnością za śmierć Jezusa a winą w sensie religijnym. Nie należy wykorzystywać stwierdzenia Katechizmu Kościoła Katolickiego do wybielania Żydów z ich winy za ukrzyżowanie Jezusa. Nie rozumiem ich winy jako winy zbiorowej, ale winę tych, którzy usilnie zabiegali o wyrok śmierci dla Jezusa. To, że Drugą Wojnę Światową wywołali Niemcy, nie znaczy, że wszyscy Niemcy ponoszą za to odpowiedzialność, ale nie znaczy to też, że Niemcy nie wywołali Drugiej Wojny Światowej i nie ponoszą za nią żadnej odpowiedzialności.

Jaka powinna być nasza postawa względem judaizmu? 1) Należy podtrzymywać kontakty z Żydami, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga, ale prawda zbawcza nie może być wyciszana. 2) Nie należy usprawiedliwiać, wybielać odrzucenia Chrystusa przez Żydów (wypaczanie historii zbawienia), ale trzeba pomóc im w otwarciu się na Niego.

W latach 20. XIX w. Żydzi z synagogi w Strasburgu postanowili przeczytać Nowy Testament i przyjrzeć się jego przesłaniu. Kolejnych trzech rabinów, a z nimi kilkadziesiąt osób z synagogi, przyjęło Chrystusa. Pojawiła się dyspozycja otwartości na prawdę i łaska natychmiast zadziałała. Jest to kierunek, w jakim należy iść w kontaktach z wyznawcami prawa mojżeszowego – tak postępować, aby pojawiła się w nich dyspozycja otwartości na prawdę. Nie należy rezygnować z takich prób. Przykład mamy w apostole Pawle (Rz 11, 14). Nie wolno rezygnować z wysiłków na rzecz pozyskania Żydów dla Chrystusa. Misja ewangelizacyjna stale trwa i obejmuje wszystkich – bez wyjątku. Wymaga jednak roztropności w działaniu.

W nawiązaniu do powyższego, w kontaktach z judaizmem nie może być to dialog jednostronny, w którym my, chrześcijanie, pochylamy się stale nad ich wiarą, zgłębiamy myśl żydowską, a oni zamykają się całkowicie na myśl chrześcijańską. Nie jest to dialog, ale jednostronna rozmowa. W szczerym dialogu każda ze stron powinna wysłuchać racji drugiej strony.

Jeżeli tego nie ma, wzajemne spotkania skutkują „urabianiem” przez myśl żydowską chrześcijan biorących w nich udział, którzy przejmują żydowskie myślenie i rozumienie historii zbawienia. Chrześcijanie się judaizują, a Żydzi nie tylko się nie chrystianizują, ale jeszcze utwierdzają w swoich przekonaniach. Z takich spotkań korzyść dla siebie odnoszą jedynie wyznawcy prawa  mojżeszowego.

Czy w modlitwie konsekracyjnej podczas Mszy św. powinny być słowa o Ciele Chrystusa wydanym i Krwi przelanej „za wielu” czy „za wszystkich”? Ten temat nie stanowi kontrowersji z Jego Eminencją, ale przedstawiam go, bo pojawiają się próby zmiany.

W tekście greckim NT (Mt, Mk, Łk i 1 Kor 11) znajdują się dwie formy: „za wielu” (hyperpollōn) i „za was” (hyper hymōn). W żadnym z czterech świadectw nie mówi się o wydanym Ciele Chrystusa i przelanej Krwi „za wszystkich”.

Według Ewangelii Mateuszowej Jezus ma na myśli tych, w których dzieło odkupienia odniesie zamierzony skutek: „Moja Krew …, która będzie wylana … na odpuszczenie grzechów”, czyli przelana za tych, w których dokona odpuszczenia grzechów, tj. którzy skorzystają z łaski odkupienia i wejdą w relację z Bogiem.

Jezus nie ma na myśli tych, którzy nie skorzystają z łaski odkupienia, tj. w których przelana krew nie przyniesie zamierzonego skutku. Bóg nie działa na darmo, nie marnuje swojej łaski. Jako istota doskonała, kiedy działa, osiąga cel.

Jezus nie ma zatem na myśli wszystkich ludzi, ale tylko owych wielu, którzy odpowiedzą pozytywnie na łaskę odkupienia i wejdą w relację z Bogiem. Zgodnie z intencją słów Jezusa poprawną formą jest „za wielu” (w tym także „za was” – dzisiaj w odniesieniu do każdego, kto uczestniczy w Eucharystii), co znajdujemy na kartach NT i co funkcjonuje w aktualnej modlitwie konsekracyjnej w jęz. polskim.

Forma „za wszystkich” nie występuje w NT, bo jest niezgodna z rozumieniem dzieła odkupienia. Forma „za wielu” naprowadza na jego właściwe rozumienie. Należy porzucić myślenie, że wszyscy zostali odkupieni, czyli wprowadzeni w relację z Bogiem. Wszystkim została otwarta droga do Boga, ale odkupieni zostali ci, którzy weszli w relację z Bogiem (odpowiedzieli pozytywnie). I za nich Jezus przelewa krew (odkupienie jest stanem podobnym zbawieniu).

Jezus nie przelewa krwi za tych, w których nie przynosi to zamierzonego skutku, bo byłoby to działanie daremne. Posługując się obrazem Jezusa, nie rzuca On pereł przed świnie. Zatem dzieło odkupienia swymi owocami dosięga tej części ludzkości, która odpowiada na nie pozytywnie. I to przesłanie zawiera się w wyrażeniu „za wielu”.

U początku sprawowania posługi pasterskiej w Archidiecezji Krakowskiej życzę Eminencji Bożego błogosławieństwa i wszelkiej pomyślności.

In Christo Salvatore mundi,

ks. prof. Waldemar Rakocy CM

Harry S. Truman a kwestia żydowska

Świadomy Wodnik CONSCIOUS AQUARIUS @SwiadomyWodnik

Odręczna notatka prezydenta Harry’ego S. Trumana dotycząca kwestii żydowskich z dnia 21 lipca 1947 r., podsumowująca uwagi złożone podczas spotkania z byłym sekretarzem skarbu Henrym Morgenthauem Jr.:

„Moim zdaniem Żydów cechuje wielka, wielka samolubstwo. Nie dbają o to, ile Estończyków, Łotyszy, Finów, Polaków, Jugosłowian czy Greków zostanie zabitych lub maltretowanych jako uchodźcy, dopóki Żydów traktuje się w sposób specjalny. Jednak gdy przejmą władzę… ani Hitler, ani Stalin nie mogą równać się z nimi pod względem okrucieństwa czy złego traktowania słabszych”.

Zdjęcie

Biblista: Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak reszta ludzkości

Biblista: Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak reszta ludzkości

Piotr Relich

29–38 minut


pch24.pl/biblista-zydzi-potrzebuja-chrystusa-tak-samo-jak-reszta-ludzkosci

O dzisiejszym Izraelu i o Żydach na świecie można mówić jako spadkobiercach tych, wśród których Bóg zapowiedział przyjście Mesjasza – pisze ks. prof. Waldemar Rakocy CM. Nie znaczy to, jak dodaje, że są ludem wybranym i korzystają z przywileju wybraństwa, bo o tym decyduje realizacja woli Bożej związanej z ich wybraniem. „Tą wolą było przyjęcie Chrystusa i Jego ogłoszenie światu, cel ich wybrania. A oni Go odrzucili” – pisze biblista w przesłanym KAI artykule. Nawiązuje w nim m.in. do niedawnego wywiadu ks. prof. Waldemara Chrostowskiego dla KAI.

Publikujemy treść artykułu:

SPORY WEWNĄTRZ CHRZEŚCIJAŃSTWA ZWIĄZANE Z JUDAIZMEM

Jako profesor teologii ze specjalizacją nauk biblijnych pragnę podzielić się z zainteresowanymi kilkoma istotnymi dla chrześcijaństwa tematami powiązanymi – poza ostatnim – z judaizmem. Wśród chrześcijan występują w związku z nimi różnice zdań i zaognione dyskusje. Można to rozstrzygnąć jedynie na gruncie argumentów.

W Polsce częścią tego sporu jest dialog z judaizmem. Z jednej strony mamy stanowisko ks. prof. Waldemara Chrostowskiego (wywiad w eKAI) a z drugiej stanowisko ks. kard. Grzegorza Rysia, które prezentuje on w swoich wypowiedziach. Pragnę odnieść się również do tej części sporu w jednym z punktów, tj. w jakim zakresie dialog z judaizmem ma sens.

1. Czy Żydzi są narodem wybranym?

Zdania są tu mocno podzielone. Otóż w zamyśle Bożym przynależność etniczna do jakiegoś ludu nigdy nie równała się wybraństwu w znaczeniu ludu Bożego. Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną. W wybraństwie uczestniczy ten, kto odpowiada na Boże wezwanie. Celem wybrania Izraela było obwieszczenie światu przyjścia Mesjasza, Chrystusa. Cel był zbawczy. I z tym celem było związane jego wybranie.

a) Historyczne wybranie ludu izraelskiego jako miejsca Bożego objawienia i przyjścia w nim Chrystusa jest powodem do chluby, ale nie gwarantuje ono automatycznie wybraństwa w sensie wejścia do ludu Bożego. Fakt urodzenia się Żydem nie zapewnia z góry takiego udziału. Stwierdza to jasno apostoł Paweł w Rz 9, 6b: „Nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem”. Innymi słowy nie wszyscy, którzy urodzili się Żydami, są Bożym Izraelem, czyli wybranym ludem Bożym. Są nimi ci, którzy odpowiedzieli na Boże wezwanie (obecna w ST koncepcja ‘wiernej Reszty’). I dalej: „[…] i nie wszyscy przez to, że są potomstwem Abrahama, stają się jego dziećmi” (w. 7); „nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi” (w. 8a). Biologiczne pochodzenie od Abrahama nie decyduje o przynależności do ludu Bożego, czyli o byciu dzieckiem Boga. Decyduje ono jedynie o przynależności do etnicznego Izraela, lecz nie do ludu Bożego. Tu musi mieć miejsce odpowiedź na Boże wezwanie.

Stąd urodzenie się Żydem nie gwarantuje bycia w gronie wybranego ludu Bożego; decyduje jedynie o przynależności do ludu, w którym został zapowiedziany i przyszedł Mesjasz. W przeciwnym razie Bóg byłby niesprawiedliwy: Żyd apostata z racji swego urodzenia uczestniczyłby w Bożym wybraństwie, a bogobojny poganin byłby z niego wykluczony, bo nie urodził się Żydem. Takie są konsekwencje etnicznego rozumienia wybraństwa.

A czy etnicznemu Izraelowi nie przysługuje tytuł ‘wybrany’ z samego faktu wybrania go przez Boga do misji bycia światłem Bożej prawdy w świecie? Wybranie go w pewnym momencie historii jest faktem i powodem do chluby. Nie było to jednak wybranie dla samego wyróżnienia, ale jego celem było zaniesienie światu orędzia o Bożym zbawieniu. Z tej racji samo historyczne wybranie Izraela nie stanowi uzasadnienia dla przywileju wybraństwa. Rangę wybraństwu nadaje Chrystus, Zbawiciel świata, do którego zmierza całe Boże objawienie. Bez Chrystusa ranga wybrania Izraela traci znaczenie. Staje się on jedną z wielu nacji w świecie.

b) Niepoprawnym jest przede wszystkim określenie „naród wybrany”. Po pierwsze, Pismo św. nie zna określenia „naród wybrany” używanego powszechnie w jęz. polskim (lecz nie w jęz. obcych: np. the chosen people [ang.], le peuple élu [fr.], il popole eletto [wł.] itd.); Pismo św. zna jedynie pojęcie ludu wybranego. Po drugie, w tamtych czasach nie istniała jeszcze koncepcja narodu, która jest zjawiskiem nowożytnym (na marginesie: tłumacze ksiąg Pisma św. na jęz. polski błędnie używają w odniesieniu do tamtych czasów terminu ‘naród’; wszędzie powinno być ‘lud’, ‘plemię’ itp.). Po trzecie, Sobór Watykański II (Nostra Aetate, pkt. 4) używa w odniesieniu do Żydów czasów ST określenia „lud wybrany”, a nie „naród”; naród może być izraelski, ale nie wybrany. Po czwarte, określenie „naród wybrany” jest niepoprawne teologicznie, ponieważ ma konotację etniczną, ograniczającą etnicznie dostęp do Bożej łaski, co jest sprzeczne z ekonomią zbawienia. Stąd nie mówimy ‘naród Boży’, ale ‘lud Boży’. Jedynie występującym i poprawnym określeniem jest „lud wybrany”. Wybraństwo jest kategorią zbawczą i obejmuje tych, którzy realizują zamysł Boży.

Określenie „naród wybrany” kształtuje błędne przekonanie, że z racji bycia Żydem ktoś przynależy automatycznie do ludu wybranego. Nigdy przynależność etniczna/narodowa nie równała się Bożemu wybraństwu (chociaż w czasach Jezusa judaizm doszedł już do takiego przekonania). Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną.

c) O dzisiejszym Izraelu i o Żydach na świecie można mówić jako spadkobiercach tych, wśród których Bóg zapowiedział przyjście Mesjasza i w tym sensie ich wybrał jako miejsce Bożego objawienia. Nie znaczy to jednak, że są ludem wybranym, że korzystają z przywileju wybraństwa, bo o tym decyduje realizacja woli Bożej związanej z ich wybraniem. Tą wolą – jak zostało już powiedziane – było przyjęcie Chrystusa i Jego ogłoszenie światu, cel ich wybrania. A oni Go odrzucili. Są grupą etniczną (społecznością) wybraną w pewnym momencie historii jako locus divinae revelationis; następnie część z nich do momentu przyjścia Chrystusa była ludem wybranym (Bożym) w ramach etnicznego Izraela (tzw. ‘wierna Reszta’). Nigdy etniczny, biblijny Izrael jako całość nie stanowił ludu wybranego, ale tzw. 'wierna Reszta’. Obecnie lud wybrany, lud Boży stanowią ci, którzy przyjęli Chrystusa. Stanowią oni Kościół Chrystusowy, który wywodzi się nie tyle z etnicznego Izraela jako całości, ile z owej ‘wiernej Reszty’ spośród etnicznego Izraela. Kryterium wyboru było zawsze zbawcze. W początkach Kościół składał się z wierzących w Chrystusa Żydów i pogan, a dzisiaj z wierzących w Niego pochodzących z różnych nacji.

Lud wybrany jako lud Boży jest jeden! Z tej racji nie można mówić o wyznawcach prawa mojżeszowego, że są ludem wybranym. Jest to tworzenie dwóch równoległych porządków zbawczych i zakwestionowanie roli Chrystusa w tworzeniu ludu Bożego: można w Niego wierzyć i można nie wierzyć, a i tak należy się do ludu wybranego, Bożego. Jest to relatywizowanie roli Chrystusa w procesie zbawienia ludzkości. Tak niebezpieczne stwierdzenie nie powinno nigdy pojawić się w przypadku chrześcijanina.

Obecny stan wyznawców prawa mojżeszowego jasno obrazuje apostoł Paweł metaforą drzewka oliwnego (Rz 11, 16b-24). Żydzi są od niego odcięci. Mogą być na powrót wszczepieni (Bóg ich miłuje [w. 28b]). Ale aktualnie są odcięci. Z tej racji są według apostoła „nieprzyjaciółmi Boga” (w. 28a), co w języku biblijnym oznacza zerwanie z Nim relacji. Nie znaczy to jednak, że Bóg ich odrzucił i nie mają możliwości powrotu. Bóg nikogo nie odrzuca. Żydzi są stale zaproszeni do tego, aby przyjąć Chrystusa, bo „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (w. 29). Boże wezwanie jest stałe („nieodwołalne”) i dlatego Bóg stale wzywa ich do wkroczenia na drogę ku Chrystusowi.

W dialogu z judaizmem nadużywa się stwierdzenia apostoła Pawła o nieodwołalności Bożego wezwania do tego, żeby dowieść, iż judaizm stale korzysta z przywileju wybrania. Myśl apostoła jest jasna. Izrael odrzucił Mesjasza (Chrystusa) i z tej racji stał się nieprzyjacielem Boga. Trwa stale w tym stanie, bo jego przyczyną jest odrzucenie Chrystusa. Nie zmieni się to, dopóki Go nie przyjmie. Bóg go jednak miłuje, a przyrzeczone mu dary i wezwanie Boże do bycia światłem Bożej prawdy w świecie są do zrealizowania wraz z przyjęciem Chrystusa. ‘Nieodwołalne Boże wezwanie’ nie znaczy, że Żydzi po odrzuceniu Chrystusa nadal korzystają z przywileju wybraństwa. Znaczy to jedynie, że przyjmując Chrystusa mogą ponownie w nim uczestniczyć. Bóg nie zmienia zdania co do wybrania Izraela w pewnym momencie historii i stale wzywa go do wkroczenia na drogę ku Chrystusowi.

Zasada, jaka stosuje się do Żydów z powodu odrzucenia Chrystusa, czyli nieuczestniczenie w Bożym wybraństwie, dotyczy również wspólnoty Kościoła. Przyjście na świat we wspólnocie Kościoła nie oznacza zawsze bycia częścią ludu Bożego, ludu wybranego. Ktoś może odwrócić się od Chrystusa i pozbawić łaski stanowienia lud Boży.

2. Czy przymierze na Synaju jest stale aktualne?

Przymierze na Synaju wygasło i tym samym ustało z racji nowego przymierza zawartego w Chrystusie, do którego przygotowywało: „Ponieważ zaś mówi o nowym [przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, zanika” (Hbr 8, 13). Utrzymywanie, że przymierze na Synaju nadal trwa, jest uznaniem za niepotrzebne (czy o względnej wartości) przymierza zawartego w Chrystusie. Tymczasem przymierze na Synaju jest etapem na drodze ku Chrystusowi i Jego Kościołowi. Doprowadziło ono do Chrystusa, spełniło swoją rolę i wygasa. Nie jest anulowane, odwołane, ale wygasa, ustaje. Gdyby Żydzi przyjęli Chrystusa, właśnie tak by o nim myśleli i mówili. Postrzegają je jako stale trwające, bo nie przyjęli Chrystusa.

Przymierze na Synaju wygasło, ponieważ według apostoła Pawła było „posługiwaniem śmierci” (2 Kor 3, 7) i „posługiwaniem potępieniu” (w. 9) oraz zaprowadzało stan niewoli z racji ludzkiej grzeszności (Ga 3, 23; 4, 24). Mówiło ono, jak należy postępować w życiu (przykazania), ale nie dawało siły do podążenia wskazaną drogą. W ten sposób pogrążyło człowieka w grzechu (Rz 5, 20a). Przymierze synajskie musiało wygasnąć. Zostało zastąpione relacją z Bogiem nawiązaną w Chrystusie, który wyzwala człowieka z grzechu i zaprowadza w nim pełnię życia z Bogiem.

Posługiwanie się stwierdzeniami, że Bóg nie odwołał przymierza na Synaju albo że ono nie zostało anulowane, kryje w sobie manipulację. Poprzez prawdziwe stwierdzenie, że Bóg nie odwołał przymierza na Synaju (bo ono samo wygasło), prowadzi się adresata do wniosku, że skoro nie zostało odwołane, to nadal trwa, co jest nieprawdą. Bóg go nie odwołał, ale po-prawnym wnioskiem nie jest, że nadal trwa, ale że samo wygasło.

Utrzymywanie, że przymierze na Synaju jest stale aktualne, jest tworzeniem równoległej rzeczywistości zbawczej: jednej z Chrystusem, a drugiej bez Niego. Jest to występowanie przeciwko zbawczemu planowi Boga.

3. Czy Żydzi wierzą w prawdziwego Boga?

Izraelitom (Żydom) objawił się Bóg prawdziwy, ale odrzucając Chrystusa, odrzucają oni prawdziwego Boga. Nie wygląda to tak, że Izrael odrzucił Syna Bożego, a trwa przy Bogu. Kto odrzuca Syna, nie ma też Ojca (1 J 2, 23), bo Bóg jest jeden. Izrael odwołuje się do prawdziwego Boga, ale Go nie zna, bo On objawił się w Chrystusie. Dopiero Chrystus objawia Ojca i tajemnicę Trójcy Świętej. To, co o Bogu poznał biblijny Izrael, jest mglistą wiedzą w porównaniu z poznaniem Go w Synu Bożym (J 10, 30: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”; 14, 9: „Ten, kto widzi Mnie, widzi i Ojca”). Sytuacja obecnego Izraela jest trudna, bo zna on tylko „ogólnie” Boga, bo nie zna Ojca, nie zna Ducha Świętego, a Syna Bożego nie tylko nie zna, ale jeszcze odrzuca. Wyznawcy prawa mojżeszowego nie poznali prawdziwej natury Boga – nie poznali tym samym Boga. Na ich oczach spoczywa zasłona (2 Kor 3, 14). Czy w tej sytuacji wierzą oni w prawdziwego Boga czy w swoje wyobrażenie o Nim? Pozostawiam to każdemu do refleksji.

Odrzucając Syna Bożego, Izrael odrzucił Boga Jahwe, bo Jezus razem z Ojcem i Duchem Świętym jest Bogiem Jahwe: „Jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM [który jestem], pomrzecie w grzechach swoich” (J 8, 24. 58). Jezus jest Bogiem Jahwe i dlatego odrzucenie Go jest odrzuceniem prawdziwego Boga – stąd konkluzja: „[…] pomrzecie w grzechach swoich”. Nie można trwać przy Bogu, odrzucając Syna Bożego, który poprzez jedną naturę boską jest jednym Bogiem z Ojcem i Duchem Świętym. Odrzucenie Syna Bożego jest odrzuceniem (całego) Boga.

Chrystus nie jest dopełnieniem wiary Żydów w Boga (obrazowo brakujące np. 30%), ale całym poznaniem Boga (obrazowo 100%). Z tej racji „w nikim innym nie ma zbawienia” (Dz 4, 12).

4. Czy Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak pozostała ludzkość?

Żyd potrzebuje w takim samym stopniu Chrystusa, i nawrócenia w Nim do Boga, co wszyscy inni ludzie. Dlaczego? Bo odkupienie jest nowym stworzeniem w Chrystusie (Ga 6, 15; 2 Kor 5, 17; Ef 2, 15). Nie jest wydoskonaleniem starego porządku zbawczego, ale powołaniem go do istnienia od początku! Właśnie dlatego, że jest to nowy porządek zbawczy (nowe stworzenie), każdy musi do niego wejść: tak poganin, jak i Żyd, bo nikt wcześniej w nim nie trwał. Żyd był w korzystniejszej sytuacji jedynie z tej racji, że był lepiej przygotowany na przyjęcie nowego porządku zbawczego.

Przyjęcie Chrystusa jest według NT najwyższą formą nawrócenia, której potrzebuje każdy: zarówno Żyd, jak i poganin. Jest odmianą człowieka, jakiej dokonuje w nim Bóg. Nic się nie równa temu, czego Bóg dokonuje w człowieku, kiedy przyjmuje on Chrystusa – odmienia go i wprowadza w nowe życie ze sobą. Żyd potrzebuje takiego nawrócenia tak samo jak poganin, bo porządek religijny Żydów wyznania mojżeszowego nie jest w stanie tego zapewnić! Nie jest prawdą, że przyjmując wiarę w Chrystusa, poganin się nawraca a Żyd jedynie dopełnia swoją wiarę. Skoro jest to nowy porządek zbawczy (nowe stworzenie), każdy wchodzi do niego na tych samych warunkach. Stąd Żyd bezwzględnie potrzebuje Chrystusa.

Przykładem nowego stworzenia, czyli rzeczywistości nieobecnej w ST, a obecnej aktualnie, jest Kościół. Jest on nowym bytem, stworzeniem, bo jego Ciało, tj. Chrystus, jest nowe. Na etapie ST nie ma niczego, co równałoby się darowi Kościoła. Na etapie ST lud Boży był zgromadzony przy Bogu. Obecnie jest on wszczepiony w Chrystusa, Jego Ciało, i stanowi z Nim jedno. W Kościele jesteśmy członkami Ciała Chrystusa. Nie jest to zatem wydoskonalenie porządku ST ani jego dopełnienie w sensie uzupełnienia brakującego elementu, ale danie czegoś nowego. Z tej racji do Kościoła jako nowego stworzenia, nieobecnego w ST, musi wejść zarówno poganin, jak i Żyd, bo żaden z nich wcześniej nie korzystał z takiego przystępu do Boga (jest on czymś nowym).

Innym przykładem jest przymierze Boga z człowiekiem. Nie jest to już przymierze, w którym każda ze stron bierze na siebie określone zobowiązania, bo tu w razie nie wywiązywania się jednej ze stron ze swych zobowiązań, przymierze zostaje zerwane. Obecna relacja z Bogiem, zawarta w Chrystusie, nie ma odpowiednika w ST. Nie jest ona przymierzem, ale testamentem, czyli jednostronnym, wspaniałomyślnym obdarowaniem ludzkości przez Boga relacją ze sobą, gdzie Bóg czyni się gwarantem tej relacji i z tej racji nie zostanie ona nigdy zerwana. Testament nie podlega zerwaniu, a jedynie wykonaniu. Określenia jak wydoskonalenie czy dopełnienie nie są tu adekwatne. Obecna relacja z Bogiem na wzór testamentu, nawiązana w Chrystusie, jest ‘nowym stworzeniem’ względem tej starotestamentowej. Daje to, czego tamta nie dawała. To nie jest tylko danie czegoś więcej. Dobrze rozumieli to u początków chrześcijanie i dlatego nazwali księgi święte Starym i Nowym Testamentem, a nie Starym i Nowym Przymierzem.

‘Nowe stworzenie’ odnosi się także do koncepcji Mesjasza, synostwa Bożego, dekalogu, kapłaństwa, ekspiacji jako modelu pojednania z Bogiem itd. Każda prawda zbawcza ST, każdy przywilej zostają przewyższone w Chrystusie (nowe stworzenie), bo Bóg dał coś nowego i większego niż na etapie ST. Między Starym a Nowym Testamentem jest ciągłość, drugie wynika z pierwszego, ale między nimi jest jednocześnie niewyobrażalny przeskok jakościowy. Różnicę wyznacza osoba Chrystusa: mówimy tu o różnicy między brakiem Chrystusa a Jego obecnością.

Między Starym a Nowym Testamentem nie ma przejścia w sensie dopełnienia pierwszego przez jakieś elementy drugiego; jest to danie czegoś nowego (nowe stworzenie w Chrystusie) – czegoś, co niewyobrażalnie przewyższa pierwsze (stan braku Chrystusa i stan Jego posiadania). Ten przeskok wyraża apostoł Paweł w 2 Kor 3, 10: „Wobec przeogromnej chwały [rzeczywistości nowotestamentowej] okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową [rzeczywistość starotestamentowa]. ST przy NT jest jak światło świecy przy świetle Słońca; traci całkowicie swój słaby blask.

5. Jaka jest funkcja Bożych przykazań?

Między chrześcijaństwem a judaizmem występuje w tym temacie istotna rozbieżność, chociaż część chrześcijan postrzega wciąż rolę przykazań tak jak Stary Testamentu i świat żydowski. Rodzi to rozdźwięk w łonie chrześcijaństwa, gdzie jedni rozumieją funkcję przykazań w duchu Nowego Testamentu, a drudzy trzymają się nadal jej starotestamentowego rozumienia.

Judaizm i chrześcijaństwo łączy przekonanie, że przykazania zostały dane przez Boga po to, aby człowiek dowiedział się, co jest dobre, a co złe moralnie. Różnica zaczyna występować w momencie, kiedy zapytamy o cel poznania dobra i zła moralnego. Według judaizmu przy-kazania mają pomóc człowiekowi w osiągnięciu stanu sprawiedliwości przed Bogiem. Innymi słowy miały zbliżać go do Boga.

Według chrześcijaństwa (głównie nauczania apostoła Pawła) – przeciwnie – celem przykazań było uświadomienie człowiekowi jego grzeszności: „Przez Prawo [przykazania] jest tylko większa znajomość grzechu” (Rz 3, 20b; por. 7, 7) – i tym samym uświadomienie tragicznego stanu wobec Boga. Pawłowe rozumienie przykazań potwierdza przeprowadzany rachunek sumienia, który każdego prowadzi do wniosku, że jest grzesznikiem, a nie świętym. W świetle przykazań jawimy się stale grzesznikami.

Dlaczego celem przykazań nie było doprowadzenie człowieka do stanu sprawiedliwości przed Bogiem? Bo przykazania nie mają takiej mocy. One pouczają, jak należy postępować, ale nie dają mocy do pójścia tą drogą. A dlaczego celem przykazań Bożych było uświadomienie człowiekowi stanu jego grzeszności? Aby mając tego świadomość, wyjścia z tej tragicznej sytuacji szukał w Odkupicielu. Żeby dostrzec potrzebę Odkupiciela, trzeba mieć najpierw świadomość własnej grzeszności i niemożności wyzwolenia się z niej o własnych siłach. Wtedy szukamy kogoś, kto przyjdzie nam z pomocą w naszej tragicznej sytuacji.

Rozumienie roli przykazań przez Żydów jako czyniących człowieka sprawiedliwym i tym samym zbliżających go do Boga doprowadziło ich do przekonania o byciu lepszymi moralnie od innych ludzi i tym samym milszymi Bogu. To zaś popychało w kierunku tworzenia kolejnych przepisów prawnych, aby w jeszcze doskonalszy sposób prowadzić życie. Ostatecznie doprowadziło Żydów do przekonania, że przykazania są skutecznym środkiem w dojściu do Boga i Jego największym darem dla nich. Tak oto zamknęli się na Odkupiciela. Odkupiciel stał się niepotrzebny, a nawet przeszkodą w ich drodze do Boga, bo swoją Osobą usuwał w cień przykazania – ich zdaniem najdoskonalszy i skuteczny środek w dojściu do Boga.

Przystępu do Boga nikt jednak nie zapewni sobie własnym wysiłkiem (tu: zachowywanie przykazań). Przykazania są komunikatem, jak należy postępować w życiu, ale nie mają one mocy zapewnić grzesznikowi przystępu do Boga. Przystęp do Boga zapewnia jedynie Odkupiciel. Dzięki darowi przykazań Żydzi mieli mieć większą od pogan świadomość własnej grzeszności i bić się bardziej od nich w pierś. Dążenie do coraz to wierniejszego zachowywania przykazań miało ich doprowadzić do przekonania, że człowiek jest stale grzeszny i że w przykazaniach nie znajdą rozwiązania sytuacji grzeszności. To pozwoliłoby im otworzyć się na Odkupiciela. Stało się jednak inaczej.

W tym miejscu należy dodać do tego, co dotyczy życia zgodnego z wolą Boga, że moc do zachowywania przykazań, do życia zgodnego z Bożą wolą płynie od udzielonego przez Odkupiciela Ducha Bożego, który w nas zamieszkuje. To On urabia, kształtuje nasze sumienia i pociąga ku temu, co dobre moralnie; wzbudza w nas upodobanie w tym, co Boże. Wtedy wybieramy to, co zgodne z wolą Boga nie pod przymusem, ale z radością, bo sami tego chcemy; to nas pociąga. Bez Ducha Bożego przykazania byłyby ciążącym jarzmem, brzemieniem. Tłumaczy to, dlaczego dar Ducha Świętego został udzielony w żydowskie Święto Tygodni (Pięćdziesiątnica). Owo święto upamiętniało nadanie Prawa na Synaju. Duch Święty zostaje udzielony w święto upamiętniające nadanie Prawa. Jest to jasny sygnał, że udzielony Boży Duch przejmuje funkcję przykazań: ich treść nadal obowiązuje („Czcij Boga”, „Szanuj rodziców”, „Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij” itd.), ale to już Duch Boży, a nie przykazania, pozwala wypełnić Bożą wolę i zaprowadza w nas Boże życie.

Smutne jest to, że Boża prawda, przekazana jasno przez apostoła Pawła, nie przebiła się wystarczająco i nie ukształtowała myślenia chrześcijan. Wciąż ciąży na chrześcijanach myślenie starotestamentowe.

Na koniec ostrzeżenie dla chrześcijan uważających się za lepszych od innych chrześcijan, od wyznawców innych religii lub niewierzących. Wysiłek włożony w życie zgodne w Bożą wolą nie może prowadzić do wyniosłości względem innych, ale do jeszcze mocniejszego bicia się w pierś i pokornego uznania, iż pomimo wysiłków w zachowywaniu przykazań Bożych jesteśmy stale grzesznikami i zbawić nas może jedynie Chrystus. Inaczej popełnimy błąd, jaki popełnił biblijny Izrael.

6. Czy Żydzi są naszymi starszymi braćmi?

Zdarza się nadużywać słów Jana Pawła II z 13 kwietnia 1986 r. z jego wystąpienia w synagodze w Rzymie. Przypisuje się papieżowi, że powiedział o Żydach „nasi starsi bracia”. Papież powiedział dokładnie: „[…] i w pewnym sensie można by powiedzieć nasi starsi bracia”. Nie powiedział, że są naszymi starszymi braćmi, bo nie są nimi. Byliby wtedy, gdyby przyjęli Chrystusa. Przez warunkowy charakter wypowiedzi („w pewnym sensie” i „można by powiedzieć”) papież unika znaczenia dosłownego. Jednocześnie wyznacza granicę i rozdział między judaizmem, który odrzucił Chrystusa, a chrześcijaństwem. Są to dwa porządki religijne, które rozwijają się niezależnie od siebie i nie ma między nimi braterstwa wiary w sensie dosłownym, bo występuje rozdźwięk w najistotniejszej kwestii, Mesjasza.

7. Czy Żydzi ukrzyżowali Chrystusa?

Odpowiedzialni historycznie za ukrzyżowanie Jezusa byli Żydzi i Rzymianie. Ewangelie nie pozostawiają tu cienia wątpliwości. Chrześcijanie zaś są winni śmierci Chrystusa (KKK 598) w tym sensie, że nasze grzechy doprowadziły do ekspiacyjnej śmierci Chrystusa. Chrystus umarł, ponieważ zgrzeszyliśmy. W tym sensie odpowiedzialna jest cała ludzkość. Trzeba jasno rozgraniczać między historyczną odpowiedzialnością za śmierć Jezusa a winą w sensie religijnym. Nie należy wykorzystywać stwierdzenia Katechizmu Kościoła Katolickiego do wybielania Żydów z ich winy za ukrzyżowanie Jezusa. Nie rozumiemy ich winy jako winy zbiorowej ani dziedzicznej, ale tylko jako winę tych, którzy usilnie zabiegali o wyrok śmierci dla Jezusa i ten wyrok wymusili na Piłacie.

Posłużę się analogią. To, że Drugą Wojnę Światową wywołali Niemcy, nie znaczy, że wszyscy Niemcy ponoszą za to odpowiedzialność, ale nie znaczy to też, że Niemcy nie wywołali Drugiej Wojny Światowej i nie ponoszą za nią żadnej odpowiedzialności.

8. Jaka powinna być nasza postawa względem judaizmu?

1) Należy podtrzymywać kontakty z Żydami, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga, ale prawda zbawcza nie może być wyciszana. 2) Nie należy usprawiedliwiać, wybielać odrzucenia Chrystusa przez Żydów (wypaczanie historii zbawienia), ale trzeba pomóc im w otwarciu się na Niego.

W latach 20. XIX w. Żydzi z synagogi w Strasburgu postanowili przeczytać Nowy Testament i przyjrzeć się jego przesłaniu. Kolejnych trzech rabinów, a z nimi kilkanaście osób z synagogi, przyjęło Chrystusa. Pojawiła się dyspozycja otwartości na prawdę i łaska natychmiast zadziałała. Jest to kierunek, w jakim należy iść w kontaktach z wyznawcami prawa mojżeszowego – tak postępować, aby pojawiła się w nich dyspozycja otwartości na prawdę.

Nie należy rezygnować z takich prób. Przykład mamy w apostole Pawle (Rz 11, 14). Nie wolno rezygnować z wysiłków na rzecz pozyskania Żydów dla Chrystusa. Misja ewangelizacyjna stale trwa i obejmuje wszystkich – bez wyjątku. Wymaga jednak roztropności w działaniu.

W nawiązaniu do powyższego, w kontaktach z judaizmem nie może być to dialog jednostronny, w którym my, chrześcijanie, pochylamy się stale nad ich wiarą, zgłębiamy myśl żydowską, a oni zamykają się całkowicie na myśl chrześcijańską. Nie jest to dialog, ale jednostronna rozmowa. W szczerym dialogu każda ze stron powinna wysłuchać racji drugiej strony. Jeżeli tego nie ma, wzajemne spotkania skutkują „urabianiem” przez myśl żydowską chrześcijan biorących w nich udział, którzy przejmują żydowskie myślenie i rozumienie historii zbawienia. Chrześcijanie się judaizują, a Żydzi nie tylko się nie chrystianizują, ale jeszcze utwierdzają w swoich przekonaniach, bo chrześcijanie czynią ustępstwa (np. pokazywanie się chrześcijan z symbolami judaizmu lecz nie odwrotnie). Ustępstwa zaś czyni z zasady ten, kto nie ma racji. Dlatego nasze ustępstwa stale utwierdzają ich w przekonaniu posiadania racji. I tu przychylam się do opinii ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, że dialog z judaizmem w Polsce powinien wyglądać inaczej. Z takich spotkań korzyść dla siebie odnoszą jedynie wyznawcy prawa mojżeszowego. A to nie służy sprawie ewangelizacji.

Chrześcijaństwo i judaizm to dwa porządki religijne rozwijające się równolegle i stale w większej czy mniejszej opozycji do siebie.

Pomocny dla zrozumienia Ewangelii jest ST, lecz nie judaizm. Twierdzenie, że poznawanie rozwijającego się przez dwa tysiące lat judaizmu może pomóc lepiej zrozumieć chrześcijaństwo, ociera się o nonsens. Może być pomocne w intelektualnym pogłębieniu zagadnienia, znajomości wzajemnych relacji, ale nie dla zrozumienia istoty przesłania Ewangelii. Rozwijający się po Chrystusie judaizm nie miał na nią żadnego wpływu. Wyrósł wprawdzie z tej samej tradycji starotestamentowej co Ewangelie, ale poszedł inną drogą. Nie jest pomocny w przyswojeniu przesłania Jezusa. Należy natomiast powiedzieć, że nauczanie Jezusa dobrze jest zgłębiać poprzez odwołanie się do tekstów Starego Testamentu i do ówczesnej tradycji żydowskiej, Jemu współczesnej.

Większość chrześcijan nie zagłębiała się w religię żydowską. Czy to znaczy, że nie rozumieją dobrze lub do głębi Ewangelii? Otóż rozumieją istotę jej przesłania w pełni. Bo kto przyjął Chrystusa, razem z Nim poznał całą Bożą prawdę, bo poznał Tego, który zbawia. Tu trzeba kierować podobne zalecenia w drugą stronę (!), czyli żeby Żydzi studiowali księgi NT, bo dopiero wtedy zrozumieją własne wybranie i własną tradycję religijną. Znajdą jej wypełnienie. Czy jest to przedmiotem dialogu z judaizmem w Polsce?

9. Czy w modlitwie konsekracyjnej podczas Mszy św. powinny być słowa o Ciele Chrystusa wydanym i Krwi przelanej „za wielu” czy „za wszystkich”?

Poruszam ten temat, ponieważ pojawiały się i pojawiają próby zmiany. Z racji występujących niejasności w temacie chcę to przybliżyć.

W tekście greckim NT (Mt, Mk, Łk i 1 Kor 11) znajdują się dwie formy: „za wielu” (hyper pollōn) i „za was” (hyper hymōn). W żadnym z czterech świadectw nie mówi się o wydanym Ciele Chrystusa i przelanej Krwi „za wszystkich”.

Według Ewangelii Mateuszowej Jezus ma na myśli tych, w których dzieło odkupienia odniesie zamierzony skutek: „Moja Krew …, która będzie wylana … na odpuszczenie grzechów”, czyli przelana za tych, w których dokona odpuszczenia grzechów, tj. którzy skorzystają z łaski odkupienia i wejdą w relację z Bogiem. Jezus nie ma na myśli tych, którzy nie skorzystają z łaski odkupienia, tj. w których przelana krew nie przyniesie zamierzonego skutku. Bóg nie działa na darmo, nie marnuje swojej łaski. Jako istota doskonała, kiedy działa, osiąga cel. Jezus nie ma zatem na myśli wszystkich ludzi, ale tylko owych wielu, którzy odpowiedzą pozytywnie na łaskę odkupienia i wejdą w relację z Bogiem. Zgodnie z intencją słów Jezusa poprawną formą jest „za wielu” (w tym także „za was” – dzisiaj w odniesieniu do każdego, kto uczestniczy w Eucharystii), co znajdujemy na kartach NT i co funkcjonuje w aktualnej modlitwie konsekracyjnej w jęz. polskim.

Forma „za wszystkich” nie występuje w NT, bo jest niezgodna z rozumieniem dzieła odkupienia. Forma „za wielu” naprowadza na jego właściwe rozumienie. Należy porzucić myślenie, że wszyscy zostali odkupieni, czyli wprowadzeni w relację z Bogiem. Wszystkim została otwarta droga do Boga, ale odkupieni zostali ci, którzy weszli w relację z Bogiem (odpowiedzieli pozytywnie). I za nich Jezus przelewa krew (odkupienie utożsamia się tu ze stanem naszego obecnego zbawienia, które już się dokonuje).

Jezus nie przelewa krwi za tych, w których nie przynosi to zamierzonego skutku, bo byłoby to działanie daremne. Posługując się obrazem Jezusa, nie rzuca On pereł przed świnie. Zatem dzieło odkupienia swymi owocami dosięga tej części ludzkości, która odpowiada na nie pozytywnie. I to przesłanie zawiera się w wyrażeniu „za wielu”.

Wszystkim życzę coraz bardziej pogłębionego rozumienia Bożych prawd i w rezultacie mocniejszego przylgnięcia do Chrystusa Odkupiciela ludzkości.

ks. prof. Waldemar Rakocy CM

***

Ks. prof. dr hab. Waldemar Rakocy CM (ur. 1960) jest emerytowanym profesorem Wydziału Teologii KUL. Kierował Katedrą Hermeneutyki Biblijnej oraz Katedrą Egzegezy Pism Apostolskich NT. Zasiadał w Zarządzie Stowarzyszenia Biblistów Polskich. Autor książek i ok. 150 artykułów dotyczących tematyki biblijnej, członek kilku krajowych i zagranicznych towarzystw naukowych.

Grok o książkach księdza Josepha Lémanna

książki Josepha Lémanna (1836-1915), «Les Juifs dans la Révolution française» – «Żydzi w rewolucji francuskiej» – Paryż, rok 1889.

Wyszukiwanie w Internecie, 33 wyniki

Joseph Lémann (1836–1915) był francuskim księdzem katolickim, pochodzącym z judaizmu. Urodził się 18 lutego 1836 r. w Lyonie w zamożnej rodzinie żydowskiej aszkenazyjskiej jako Édouard Lehmann. Miał brata bliźniaka Achille’a (późniejszego Augustina Lémanna), który również został księdzem katolickim.

Obaj bracia w wieku 18 lat (ok. 1854 r.) przeszli na katolicyzm, a w wieku 24 lat zostali wyświęceni na kapłanów. Joseph przyjął imię Joseph Lémann (czasem pisane Lehmann). Byli znani w XIX-wiecznej Francji jako prominentni konwertyci z judaizmu → stali się symbolem dla części katolickich środowisk, a nawet byli faworyzowani przez papieża Piusa IX.

Najważniejsze książki Josepha Lémanna

Najbardziej znane dzieła to cykl poświęcony roli Żydów w historii nowożytnej Francji (zwłaszcza w kontekście rewolucji francuskiej) oraz tematy mesjańskie i konwersyjne. Oto najważniejsze tytuły:

  • L’Entrée des Israélites dans la société française (1886)
    → pierwsza część „tryptyku”, opisująca proces emancypacji Żydów we Francji
  • Les Juifs dans la Révolution française (Paryż 1889)
    Pełny tytuł: Les Juifs dans la Révolution française – La prépondérance juive, ses origines (1789-1791)
    → to właśnie ta książka, o którą pytasz
    Wydana nakładem Librairie Victor Lecoffre, ok. 360 stron (w zależności od wydania 274–362 ss.)
  • Późniejsze prace, m.in.:
    • Histoire complète de l’idée messianique chez le peuple d’Israël
    • Jésus devant le sanhédrin (ang. Jesus before the Sanhedrim)
    • La Cause des restes d’Israël (wspólnie z bratem Augustinem – postulatum na Soborze Watykańskim I o modlitwę za Żydów)

O książce «Les Juifs dans la Révolution française» (1889)

To kontynuacja wcześniejszej książki o „wejściu Izraelitów do społeczeństwa francuskiego”. Lémann opisuje tu przede wszystkim lata 1789–1791, czyli okres, w którym stopniowo uchwalano równouprawnienie Żydów we Francji (decydujące głosowanie w Zgromadzeniu Ustawodawczym 27 września 1791 r.).

Główne tezy według autora (bardzo subiektywne i dziś uznawane za kontrowersyjne / antysemickie):

  • Żydzi aktywnie dążyli do uzyskania pełnych praw obywatelskich i wywierali silny, zorganizowany nacisk na deputowanych
  • Istniała pewna „prépondérance juive” (przewaga / przemożny wpływ żydowski) już na wczesnym etapie rewolucji
  • Autor przytacza wiele ówczesnych dokumentów, listów, petycji, protokołów Zgromadzenia – twierdzi, że odkrył „nieznane dotąd źródła”
  • Widzi w tym procesie początek sekularyzacji i „odrzucenia Chrystusa” przez Francję („córkę Kościoła”)
  • Łączy emancypację Żydów z szerszym ruchem antykatolickim i masońskim (wpływy kabalistyczne, Martinez Paschalis itp.)

Ton książki jest mocno tendencyjny – Lémann pisze z pozycji ultramontańskiego, tradycjonalistycznego katolicyzmu końca XIX w. Dziś jest często cytowana w kręgach tradycjonalistycznych, narodowo-katolickich i antysemickich, a jednocześnie bardzo krytykowana jako klasyczny przykład XIX-wiecznego „antysemityzmu katolickiego”.

Dostępność dzisiaj

  • Pełny tekst z 1889 r. jest w domenie publicznej i można go znaleźć w PDF np. na archive.org, theologica.fr czy gallica.bnf.fr (czasem pod tytułem La Prépondérance juive)
  • Współczesne reprinty ukazują się nakładem wydawnictw tradycjonalistycznych: L’Æncre, Éditions Saint-Rémi, ACRF, Avalon itp. (ostatnie wydania ok. 2010–2021)

Jeśli chcesz konkretny fragment, streszczenie któregoś rozdziału albo porównanie z innymi źródłami historycznymi o emancypacji Żydów w 1791 r. – daj znać, mogę rozwinąć.

======================

Czy któraś z książek Josepha Lémanna została wydana po polsku?Tak, jedna z nich ukazała się w polskim tłumaczeniu:

  • Jezus przed Sanhedrynem (oryg. Jésus devant le sanhédrin)
    → wydana po polsku przez Wydawnictwo AA (Kraków)
    → planowane / zapowiedziane wydanie na 2026 rok (miękka oprawa, cena ok. 19–25 zł w przedsprzedaży w księgarniach typu TaniaKsiazka.pl, Znak.com.pl, Matras, DobreKsiazki.pl itp.)
    → książka jest już widoczna w zapowiedziach i przedsprzedażach w polskich księgarniach internetowych (stan na początek 2026)

Pozostałe najważniejsze dzieła Lémanna (Les Juifs dans la Révolution française, L’Entrée des Israélites…, Histoire complète de l’idée messianique itp.) nie doczekały się dotychczas pełnego polskiego tłumaczenia ani oficjalnego wydania książkowego w Polsce.

Czasem pojawiają się fragmenty lub cytaty w publikacjach katolicko-tradycjonalistycznych, ale nie ma kompletnych wydań.Jeśli interesuje Cię konkretna książka (np. czy ktoś robił amatorskie tłumaczenie „Żydów w rewolucji francuskiej” w PDF-ach na forach), mogę spróbować poszukać głębiej.

=================================

To, co dziś pijemy: Piekielny koktajl liberalizmu. O bliźniakach – Żydach Lémann.

To, co dziś pijemy: Piekielny koktajl liberalizmu.

Date: 1 febbraio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/to-co-dzis-pijemy-piekielny-koktajl-liberalizmu

Fragment książki Josepha Lémanna (1836-1915), «Les Juifs dans la Révolution française» – «Żydzi w rewolucji francuskiej» – Paryż, rok 1889.

=====================================================

Od samego początku Rewolucja stała się trucicielką, ale robiła to ze znawstwem, zręcznie – imitując, a nawet prześcigając w skuteczności mieszanki Agrypiny i Lokusty.

Cofnijmy się na chwilę myślami do pogańskiego Rzymu: Lokusta to słynna trucicielka z czasów cesarzy. Najpierw na polecenie Agrypiny otrzymała zlecenie zabicia cesarza Klaudiusza. Następnie wezwano ją na naradę; poproszono ją o otrucie go w inteligentny sposób! – Zbyt szybka trucizna mogłaby uczynić morderstwo Klaudiusza oczywistym; zbyt powolna – dałaby mu czas na uświadomienie sobie tego i zabezpieczenie praw Brytanika, jego syna. Lokusta rozumie to i realizuje wyrafinowaną truciznę, która zakłóci umysł i powoli wygasi życie. Eunuch zmusza nieszczęsnego cesarza do wypicia trucizny, umieszczając ją w grzybie, którym ten delektuje się z zachwytem: umiera całkowicie oszołomiony!

Rok później Lokusta pozbywa się kłopotliwego Brytanika, który przeszkadzał Neronowi. Tym razem nie poproszono jej o powolną, nieśmiałą, sekretną truciznę, taką jak ta, którą starannie przygotowała dla Klaudiusza, ale o aktywny, szybki, piorunujący jad. Brytanik pada martwy przy cesarskim stole.

Lokusta miała swoich adeptów, a Neron pozwolił jej szkolić uczniów i prowadzić szkołę trucicielstwa. Historia i malarstwo przedstawiają ją testującą swe jady na nieszczęsnych niewolnikach, z których niektórzy wiją się u jej stóp, a inni popadają w szaleństwo.

Wróćmy jednak do teraźniejszości…

Kto by przypuszczał, że Lokusta może zostać prześcignięta? – Otóż tego złowrogiego postępu dokonała Rewolucja.

Od czasu pojawienia się na świecie chrześcijaństwa wszystko przybrało wyższą, bardziej uduchowioną formę: również zło, również trucicielstwo. Dusze i obyczaje – tak jak kiedyś zatruwano ciała – są dziś zatruwane z użyciem sprytu! – Czyż nie mówi się w wiekach chrześcijańskich o „truciźnie herezji”, „truciźnie błędu” ? – Cień Lokusty z pewnością unosił się już nad zgromadzeniami manicheizmu, arianizmu, kalwinizmu i wolterianizmu, ale w roku 1789, Rewolucja – z myślą o porządku intelektualnym i społecznym – inspirując się trucicielką i pragnąc ją prześcignąć – opracowała coś, czego poszukiwano w odniesieniu do trucizn: coś, co zakłóciłoby rozum i powoli wygasiło życie narodów chrześcijańskich. Co to takiego?

Liberalizm.

Aby zdołać zakłócić rozsądek narodu takiego jak Francja i powoli wygasić jego życie, potrzebny jest napój, który jest jednocześnie trucizną, eliksirem miłosnym i narkotykiem:

– trucizna zabija;

– eliksir miłosny odurza;

– narkotyk usypia.

Wszystkie te oddziaływania razem są niezbędne do pokonania silnej struktury narodu chrześcijańskiego.

Chodzi o to, aby zabić w niej ideały chrześcijańskie, odurzyć dusze szlachetne i uśpić uczciwych ludzi: a wszystko to – jednocześnie. Liberalizm okaże się tą właśnie wyrafinowaną mieszanką – tymże straszliwym napojem. Gdybyśmy rozdzielili go na części, znajdziemy w nim trzy elementy: truciznę, eliksir miłosny i narkotyk.

Trucizna przede wszystkim: podobnie jak na polach spotyka się rośliny trujące, tak i w sferze intelektualnej napotyka się złe doktryny i zgubne opinie. Bez względu na to, jak usilnie Kościół stara się je wykorzenić, pojawiają się one z łatwością i wytrwałością chwastów. Na przykład: zaprzeczenie grzechu pierworodnego; wszechmoc rozumu, którego trybunałowi wszystko winno podlegać; samowystarczalność sił ludzkich do osiągnięcia celu oraz samowystarczalność sił społecznych do kierowania narodami. Owe toksyczne produkty uboczne minionych stuleci, filozofia XVIII wieku w znacznym stopniu uwydatniła i rozprzestrzeniła. Wszystko, co Rewolucja będzie musiała zrobić, to schylić się, aby je zabrać. Będą one stanowić pierwszy element jej straszliwej mikstury.

Oprócz trucizny – filtr miłości: w skarbcu ludzkich języków znajdują się słowa, które mają moc pobudzania, odurzania, zniewalania: są to magiczne słowa „wolność”, »braterstwo«, „równość”. Ewangelia oczyściła owe słowa, objaśniła je i osadzając w nich boski ferment, wzbogaciła je tak bardzo, że wyrażają one nowe idee. Dopóki pozostawały one złączone z Ewangelią, przenikały świat i działały w nim w sposób, który był tym bardziej niezawodny i zbawienny, im bardziej był łagodny, zrównoważony i pełen szacunku. Ale oto w XVIII wieku filozofia przejęła owe słowa i zaczęła je interpretować. Natychmiast straciły swój boski ferment i zamieniły się w “eliksir miłości”. Zgromadzenie Narodowe, w słynną noc 4 sierpnia 1789 roku – która stanie się przypadkiem bezprecedensowego odurzenia w historii narodów – doświadczy działania tegoż “filtra”. W ten sposób, słowa, o których mowa, staną się drugim elementem uwodzicielskiego i śmiercionośnego napoju, który przygotuje Rewolucję.

Wreszcie, jako trzeci element pojawia się narkotyk. Spośród wszystkich uczuć, jakimi obdarzone jest ludzkie serce, jest jedno, które, gdy kieruje się prawdą, wyróżnia się wielką szlachetnością, ale – gdy inspirowane jest wyłącznie samym sobą – staje się wyjątkowo niebezpieczne: jest to uczucie tolerancji, pobłażania. Kiedy kieruje się prawdą, tolerancja przekłada się na współczucie dla ludzi, odmawiając akceptacji ich błędów: oznacza to współczucie dla osoby i potępienie błędu; taki jest sens tolerancji katolickiej. Gdy zaś tolerancja inspiruje się jedynie sobą – błądząc w rozmiękczeniu przekonań lub kierując się fałszywą i przesadną wrażliwością – staje się pobłażliwa zarówno wobec błędów, jak i osób, usprawiedliwiając wszystko lekkomyślnie: zarówno akty słabości, jak i błędne doktryny. Kościół, ów sentyment, zawsze mądrze podporządkowywał prawdzie. Natomiast filozofia XVIII wieku oderwała go od niej. To właśnie wtedy w społeczeństwie pojawiają się następujące maksymy: „Tolerancja jest matką pokoju” – „Tylko tolerancja może powstrzymać krew płynącą z jednego końca Europy na drugi” – „Gdyby Bóg tego chciał, wszyscy ludzie wyznawaliby tę samą religię, tak jak kierują się tymi samymi instynktami moralnymi: dlatego bądźcie tolerancyjni”. Ten oto system tolerancji, promowany i rozpowszechniany, ma stanowić opium – narkotyk, którego potrzebuje Rewolucja. Użyje go do uśpienia wszystkich sporów religijnych, a jeszcze lepiej – do uśpienia, gdyby to było możliwe, samych religii. Mnóstwo uczciwych, dobrych ludzi nie będzie prosiło o nic więcej, jak tylko o to, by pogrążyć się w odrętwieniu, zasnąć i pozostać neutralnymi – nie zważając na rygor teologiczny. Oto trzeci element napoju Rewolucji!

I tak:

Wszechmoc rozumu, którego trybunałowi wszystko winno się podporządkować; samowystarczalność sił ludzkich do realizacji celów, samowystarczalność sił społecznych do kierowania narodami (trucizna).

Górnolotne hasła: “wolność, równość, braterstwo” (filtr miłości).

Uczucia wzajemnej tolerancji nie tylko dla ludzi, ale także dla doktryn (narkotyk).

Taki jest perfidny napój, który, jak za czasów Lokusty, ma przytępić rozum i stopniowo zgasić życie. Niektórzy będą odurzeni, inni senni, a na dłuższą metę – wielu przepadnie. Ta mieszanka otrzyma później swoją znamienną nazwę: liberalizm.

======================================================

Oto, kim był Joseph Lémann – autor tekstu zamieszczonego powyżej:

Dwaj żydowscy bliźniacy odkrywają Chrystusa

Édouard i Achille Lémann (ochrzczeni jako Joseph i Augustin) byli braćmi bliźniakami. Osieroceni w młodym wieku, dorastali pod opieką ciotek i wujów w zamożnej, arystokratycznej rodzinie żydowskiej w Lyonie. 29 kwietnia 1854 roku, z własnej inicjatywy zostali ochrzczeni w Kościele Katolickim w wieku osiemnastu lat,.

Niedyskrecja położyła gwałtowny kres ich spokojowi. W środę 13 września 1854 r. katolicka kobieta, która widziała dwóch braci modlących się żarliwie w Notre-Dame de Fourvière i przyjmujących tam komunię, wspomniała o tym jednej z ich ciotek. Nieświadomie zdradziła ich sekret.

Ciotka poinformowała wuja, będącego ich opiekunem (Moïse Levy), który tego samego wieczoru, pilnie wezwał do siebie całą swoją rodzinę, rabina synagogi i wielu prominentnych członków społeczności żydowskiej Lyonu.

Około szóstej wieczorem rabin i cała rodzina zebrali się na miejscu. Dwaj bracia niczego nie podejrzewali. Józef wrócił do domu jako pierwszy. Jego opiekun, który stał w drzwiach, natychmiast zapytał go: “Édouard, czy to prawda, że jesteś katolikiem?” – Ten odważnie odpowiedział: „Tak, jestem nim”.

Dwaj bracia zostali postawieni przed radą rodzinną. Nie ukrywali faktu, że zostali ochrzczeni przez opata Reuila, ale potwierdzili, że to oni sami dobrowolnie poprosili o łaskę chrztu.

Rabin próbował zachwiać ich wiarą. Współczuł im, synom Izraela, że odważyli się wyrzec religii swoich ojców, aby stać się uczniami “uwodziciela” słusznie skazanego przez Sanhedryn na mękę krzyżową… Nazwał sakrament Eucharystii śmiesznym i absurdalnym. Dwaj nowi chrześcijanie odpowiedzieli potrójnym potwierdzeniem swojej wiary w Chrystusa, w Jego Niepokalaną Matkę i w Eucharystię.

Bicie i groźby

Po niepowodzeniu rabina, wujowie (było ich pięciu) próbowali przekonać swoich siostrzeńców. Argumentowali, że jeśli nie wyrzekną się chrztu, zerwą ze swoją rasą i zhańbią swoją rodzinę, która zawsze pozostawała niezłomnie oddana synagodze. Przypomnieli o ciężkich wyrzeczeniach, jakie ponieśli, aby zapewnić im doskonałe wykształcenie i staranne szkolenie w Imperial Lycée. Ich słowom towarzyszyły łzy i rozdzierające serce szlochy ciotek.

Dwaj bracia byli poruszeni, ale pozostali niewzruszeni: “Jesteśmy chrześcijanami! Pozostaniemy chrześcijanami!”

Przemoc była jedynym sposobem na przekonanie tak upartych ludzi. Wujek, który wziął na siebie odzyskanie ich siłą, chwycił Józefa, powalił go na ziemię i chwytając za gardło, dusił go, mówiąc: “Poddaj się! Poddaj się!” Tymczasem inny wuj, uzbrojony w żelazny pręt, mocno trzymał za ramię Augustina. W salonie panowała śmiertelna cisza, przerywana szlochami ciotek. Józef nie chciał się poddać. Szamotał się w bolesnym uścisku. Jego język prawie całkowicie wysunął się z ust. Dyszał żałośnie…

Augustin, słysząc charczenie brata, poczuł się tak, jakby zaatakowała go nadludzka siła. Przewrócił wuja, który trzymał go mocno za ramię, uwolnił się z jego uścisku, podbiegł do dużego okna wychodzącego na ulicę, otworzył je i krzyknął na cały głos: “Morderca! Morderca!”

Dwaj bracia zostali uratowani: w pobliżu znajdował się posterunek żołnierzy. Zaalarmowani krzykami cierpienia, pośpieszyli z pomocą. Dwaj bracia wyjaśnili komisarzowi policji, że ich wujowie, dowiedziawszy się, że są katolikami, chcieli, aby się tego wyrzekli i że tylko dzięki jego interwencji uniknęli scen skrajnej przemocy, które zagrażały ich życiu.

Była ósma wieczorem. Tłum wyraźnie opowiadał się po stronie dwóch chrześcijan. Komisarz potwierdził prawdziwość zeznań braci i sporządził raport. Postanowił tymczasowo usunąć dwóch nawróconych z ich rodziny.

Zostali oni przyjęci przez sąsiednich chrześcijan. Opat Reuil, który został natychmiast poinformowany, przyszedł im pogratulować; odważnie bronili swojej wiary.

Następnego dnia gazety w Lyonie donosiły o scenie przemocy, która miała miejsce dzień wcześniej. Całe miasto dowiedziało się o nawróceniu dwóch młodych braci Lémann, które do tej pory było starannie ukrywane.

List do gazet

14 września wujowie braci otworzyli gazety, aby dowiedzieć się, że prasa podchwyciła incydent, w którym nie odegrali zbyt honorowej roli. Znaleźli się w złej sytuacji. Musieli się z niej wydostać. Rodzina Lémann była bogata, liczna i potężna. Rozpowszechniano najbardziej wymyślne plotki, aby usprawiedliwić gwałtowny sprzeciw wobec dwóch nowo nawróconych. Twierdzono, że młodzi Lemannowie, stając się katolikami, ulegli presji moralnej sprytnie zorganizowanej przez duchowieństwo, które chciało przejąć ich fortunę. Zasadniczo konwersja była tylko kwestią pieniędzy.

To ohydne oszczerstwo, wymierzone konkretnie w opata Reuila, natychmiast dotarło do uszu obu braci. Oburzyło ich to i aby natychmiast je obalić, napisali bardzo godny list, w którym wyjaśnili powody swojego nawrócenia. List został wysłany do gazet z prośbą o opublikowanie.

Jest to dokument mający pierwszorzędną wartość:

==================================

Panie Dyrektorze.

Czujemy się zobowiązani do przerwania milczenia, które postanowiliśmy zachować. Gazety wystarczająco dużo pisały o niefortunnym incydencie, który nas ujawnił. Gdybyśmy byli jedynymi zaangażowanymi, osąd, który mógł zostać wydany w sprawie naszej konwersji na katolicyzm, nie martwiłby nas zbytnio; ponieważ nasze sumienie należy do nas, nie uznajemy niczyjego prawa do zaglądania w nie. Ponieważ jednak pewna część opinii publicznej rozpowszechnia złośliwe insynuacje na temat duchowieństwa, naszym obowiązkiem jest wytknięcie ich i oświecenie opinii rozsądnych ludzi.

W naszym nawróceniu wszystko było dziełem Boga. Od dzieciństwa widok katolickich ceremonii wywierał na nas tak głębokie wrażenie, że żałowaliśmy, iż nie jesteśmy chrześcijanami. Kiedy wysłano nas do liceum, żal ten był jeszcze większy; z jednej strony widzieliśmy kilku Izraelitów, a z drugiej dużą liczbę chrześcijańskich dzieci. Uderzyła nas ta różnica. Kiedy szli na Mszę i słyszeliśmy pieśni przy akompaniamencie organów, wstydziliśmy się, że zostaliśmy zredukowani do gromadzenia się w zwykłej klasie, aby symulować ćwiczenia bezsensownego kultu.

Ale to, co wstrząsnęło nami jeszcze bardziej, to miłość i oddanie księży i sióstr zakonnych, którzy poświęcili się służbie chorym, oddanie, które porównaliśmy z chłodem i obojętnością tych, którzy otaczali nas gdzie indziej. W rzeczywistości jeden z nas doświadczył tego podczas zagrażającej życiu choroby. Katolicyzm pociągał nas oraz bardziej. Nie odważyliśmy się jednak podjąć decyzji; nadal chcieliśmy studiować. W miarę postępów w zajęciach stawaliśmy się coraz bardziej świadomi fałszywej pozycji, w jakiej nas stawiano. Otwierała się przed nami historia i nie mogliśmy nie zdawać sobie sprawy z obecnego stanu narodu żydowskiego w porównaniu z jego przeszłością.

Trudności, których rozstrzygnięcia nasz rabin nigdy nam nie podał, piętrzyły się w naszych głowach. Klasyczne studium dzieł Bossueta, Fénelona i Massillona przygotowało nasze serca na przyjęcie łaski miłosiernego Boga. Następnie spojrzeliśmy na Pismo Święte. Od samego początku zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy podążać sami; poszliśmy znaleźć świętego kapłana. Każdego dnia, gdy wychodziliśmy, udzielał nam instrukcji, rozwiewając nasze wątpliwości, wyjaśniając nam proroctwa i pomagając nam zrozumieć powiązania między Starym i Nowym Prawem.

Powiedzieliśmy więc sobie między sobą: “Jeśli Mesjasz przyszedł, to jest nim Jezus Chrystus i musimy zostać chrześcijanami. Jeśli nie przyszedł, nie możemy pozostawać Żydami, ponieważ czas obietnicy minął, a nasze księgi skłamały”.

Testowano nas przez ponad rok. Po dopuszczeniu do matury błagaliśmy o chrzest, nie było nas w szkole od dobrego miesiąca.

Naszej prośbie nie można było odmówić, zostaliśmy chrześcijanami i staliśmy się szczęśliwi.

Nie damy się zmusić do wyrzeczenia się naszej wiary; jesteśmy zdecydowani umrzeć wcześniej.

Wydaje nam się, że osiemnaście lat to wystarczający powód, by odróżnić prawdę od fałszu. Poza tym Żydzi poprosili o wolność sumienia i kultu, więc jak by to wyglądało, gdyby nam odmówili.

S. – Szanowny Panie, prosimy o bezstronność i zamieszczenie tego listu w następnym numerze.

Proszę przyjąć, Szanowny Panie, wyrazy naszego najwyższego szacunku.

Podpisano: Édouard LÉMANN

Achille LÉMANN [1]

Obaj bracia Lémann zostali wyświęceni na księży w roku 1860. Augustin został profesorem na Uniwersytecie Katolickim w Lyonie, a Joseph napisał kilka prac historycznych (w tym «L’Entrée des Israélites dans la société française» – «Wejście Izraelitów do społeczeństwa francuskiego» archive.org/details/lentredesisrali ).

Każdego roku, aż do śmierci, 13 września, wracali na róg Quai Saint-Antoine i Rue des Célestins, naprzeciwko starego domu ich opiekuna, aby publicznie odmówić Credo i podziękować Jezusowi za to, że dał im wiarę katolicką oraz odwagę, by oprzeć się presji ze strony rodziny.

Z książki: Les frères Lémann, P. Théotime de Saint Just (Paryż, 1937)

[1] – Le Courrier de Lyon, codzienna gazeta polityczna i literacka, niedziela, 17 września 1854 r.

INFO: dominicainsavrille.fr/le-cocktail-infernal-du-liberalisme

dominicainsavrille.fr/augustin-et-joseph-lemann-1836-1915-et-1836-1909

Za co karać Żydów – za biologię czy metafizykę?

Za co karać Żydów – za biologię czy metafizykę?

Autor: CzarnaLimuzyna, 30 stycznia 2026

Hitler mordował Żydów, karząc ich za biologię. Czynił tak z punktu widzenia swojej metafizyki. Tak samo mordował Polaków. Za biologię. Niemieckie zbrodnie były dokonywane z uzasadnieniem metafizycznym.

Barbara Engelking postrzega żydowską śmierć jako wydarzenie z gatunku metafizycznych, a śmierć Polaka jako biologię. Przypomnijmy:

„…dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka…”

Nienawiść biologiczna i nienawiść metafizyczna

Ciekawe z jakiego punktu widzenia dokonują swych zbrodni aborterzy?

AI:

Wracając do tematu żydowskiej i polskiej biologii oraz metafizyki

Roma Ligocka twierdzi w rozmowie z panią Wysocką-Schnepf, że “nie warto nienawidzić Żydów”…

Roma Ligocka “urodziła się jako Roma Liebling w Krakowie w rodzinie żydowskiej, jako córka Dawida Lieblinga  i Teofili z domu Abrahamer”. /Wikipedia/

Pogrążona w symulakrum albo cierpiąca na ksenofilię  daje wyraz swojemu niezadowoleniu z powodu dzielenia ludzi na  „na cudzoziemców i swoich”. Oczywiście mówi o Polsce. O Izraelu nie wspomina.

Pomijając ewidentne brednie typu: Dla mnie Braun jest tym czymś, czym Kaczyński pluje nam w twarz (…) Jego (Brauna) nie obchodzą wydarzenia historyczne ani Żydzi” – zatrzymajmy się przy: nie warto nienawidzić Żydów, a potem konsekwentnie idźmy dalej…

Co z nienawiścią do Polaków? Ta kwestia, jak zwykle, nie została poruszona w rozmowie (z powodu biologii czy metafizyki?), a przecież ten rodzaj nienawiści jest najbardziej powszechny, dotychczas nie karany i suto opłacany.