Gnostycy “dzieci diabła”, które rządzą polityką

Gnostycy “dzieci diabła”, które rządzą polityką

5 listopada 2026

Wprowadzenie dla tych, którzy nie znają jeszcze tematu:

Gnoza jako podziemny silnik historii

W tej opowieści gnoza nie jest marginesem, lecz głównym motorem dziejów. Raz przebiera się za renesansowy humanizm, raz za reformację, raz za masonerię, raz za psychoanalizę, raz za rewolucję francuską, raz za bolszewizm, raz za współczesne ideologie, które udają, że są „naukowe”. Wszędzie ten sam refren: człowiek może wejść na miejsce Boga. A gdy człowiek naprawdę w to uwierzy, to potem mamy to, co mamy: od Pico della Mirandoli po Freuda, od Lutra po Kalwina, od Newtona z alchemią w kieszeni po współczesnych proroków postępu, którzy każdą bzdurę opatrują pieczęcią „naukowo udowodnione”.

Materiał tytułowy

Dziś chciałabym, byśmy zastanowili się, na czym polega siła gnostycyzmu, gnozy, co pozwala jej trwać przez dwa tysiące lat [ależ więcej… md] i nic nie wskazuje na to, by gnoza zeszła do podziemia czy dokonała jakiejś abdykacji.

Ma się coraz lepiej.  I tu, żeby o tym porozmawiać, zastanowić się, trzeba wrócić do mitu gnostyckiego, do tej pierwotnej idei, na czym polegało stworzenie w doktrynie gnostyckiej. Otóż według gnostyków to demiurg stworzył świat, Bóg zła, ale w człowieku została uwięziona iskra boża, pneuma, która mu pozwala poprzez wiedzę, poprzez gnozę, wtajemniczenie, wszelkie formy poznania, ale niezmysłowego i nienaukowego, tylko wszelkiego innego rodzaju poznania ezoterycznego, odkryć w sobie tę iskrę i sprawić, żeby ona się uwolniła z materii, żeby dokonała zjednoczenia z pleromą, czyli z bóstwem, z tą jednią bóstwem.

W różnych odmianach gnozy i gnostycyzmu jest to różnie definiowane. I właśnie w tej idei, tego pierwiastka bożego w człowieku tkwi następna taka idea, doktryna gnostycka określana jako samozbawienie. Otóż to przeświadczenie gnostyków o tym, że w nich istnieje ta iskra boża, czyli ten duch, który pozwala na osiągnięcie stanu bóstwa, czy stanu statusu równego Bogu.

Ona wprowadza ideę samozbawienia, czyli gnostyk już nie oczekuje na zbawiciela, na zbawienie, które przychodzi z zewnątrz, na wybawienie, które osiąga się za pomocą modlitwy, uczynków, miłości, miłosierdzia.

Idea samozbawienia rodzi kolejne przeświadczenia i mity, które pozwalają, że jest to tak bardzo uwodzące dla człowieka.

Jeżeli człowiek może zbawić się sam, jeżeli nie potrzebuje żadnych czynników zewnętrznych, to rodzi w człowieku wielką pychę. Ale to jest również uwodzące. To jest to przeświadczenie o ludzkiej mocy, o tym samostanowieniu i o tej wolności, która pseudo wolności albo wolności inaczej zdefiniowanej, która płynie właśnie z przeświadczenia o samozbawieniu.

Cała idea gnostycka jest przywłaszczeniem religijnej idei zbawienia. W ogóle wszystkich systemów, czy to kulturalnych, czy ideowych, czy politycznych

Przywłaszczenie polega na tym, że zarówno symbole, jak i idee, jak i nawet pojęcia, które występują w tamtych systemach są przez gnostyków przejmowane, przywłaszczane i ujmowane w sposób antynomiczny – wszystko jest odwrócone o 180 stopni, dobro jest złem, wolność jest niewolną i tak dalej.

Negacja prawa moralnego, to jest negacja często prawa normatywnego, to jest negacja biologii jako takiej i natury, bo natura to jest utożsamiana ze złem i to daje gnostykowi poczucie niezwykłej wolności.