Areszt wydobywczy dla dziennikarza śledczego
Aresztowany we wtorek, 9 czerwca, Leszek Kraskowski jest doświadczonym dziennikarzem śledczym. Pracował w ‚Rzeczpospolitej’, we ‚Wprost’ oraz ‚Super Expresie’, a od kilku lat prowadzi własny portal oraz kanał na YouTube. Niezależny od PO i PiS-u tropi przekręty władzy.
W ostatnich latach przeprowadził dogłębne śledztwo dotyczące afery Polnordu, w którą – jak wskazują materiały oparte na dokumentach ze śledztwa i aktach sprawy – umaczany był Roman Giertych.
Czytamy w opozycyjnej prasie: „Kraskowski ujawnił mechanizm, który porównał do słynnego ‚oscylatora’ z afery Art-B Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego. Według jego ustaleń wartość gruntów w obrocie Polnardu była sztucznie windowana – kupowane za kilka milionów, odsprzedawane spółce Polnord za kilkukrotnie wyższą kwotę, a następnie wykorzystywane jako zabezpieczenie obligacji.
W transakcjach miały uczestniczyć osoby z otoczenia Giertycha (m.in. jego ochroniarz ‚Foka’). Giertych miał świadczyć usługi prawne i brać udział w operacjach, które doprowadziły do wyprowadzenia dziesiątek milionów złotych ze spółki giełdowej, na szkodę obligatariuszy i akcjonariuszy. Mimo że prokuratura umorzyła śledztwo wobec Giertycha (co Kraskowski nazwał skandalicznym i kompromitującym), dziennikarz konsekwentnie twierdzi, że afera Polnord to jedna z największych spraw gospodarczych III RP, a jej skala jest niedoceniana.
Dziennikarz podkreśla, że jego publikacje opierają się na dokumentach ze śledztwa i aktach sprawy. Jego materiały stały się przedmiotem zainteresowania sejmowych zespołów parlamentarnych i wywołały burzę w mediach społecznościowych. Bojąc się o swoje bezpieczeństwo Kraskowski wyjechał na pewien czas do Albanii, gdzie obecnie mieszka.
Decyzję o wyjeździe podjął ze względów bezpieczeństwa po incydentach takich, jak – ostrzelanie jego i żony samochodu z broni myśliwskiej – oraz w obliczu nasilających się procesów i nacisków związanych z prowadzonymi śledztwami”.
Roman Giertych
W środę, 10 czerwca Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o przejęciu śledztwa. Leszek Kraskowski jest podejrzany o posiadanie broni palnej, tj. pistoletu gazowego i 54 sztuk amunicji bez wymaganego zezwolenia, a także o grożenie śmiercią komendantowi policji w Piasecznie. Przesłanką ogólną środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu jest „duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanego przestępstwa”. Sam oskarżony zaprzecza, jakoby on był autorem tych gróźb.
Sąd Rejonowy w Piasecznie, uznał wniosek prokuratury o areszt, dodatkowo wskazując „na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu” […] „stanowiło to dodatkową przesłankę stosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania określoną w dyspozycji art. 258 § 3 kpk.”.
** * * * * *
Środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu, zwanego wydobywczym, był kiedyś stosowany wobec zbrodniarzy i groźnych przestępców. W III RP, szczególnie w ostatnich 20 latach, jest taki areszt niezawodnym środkiem zemsty wobec przeciwników politycznych i szansą na zdobycie poklasku u swoich wyborców. Tak więc poseł Samoobrony Stanisław Łyżwiński odsiedział swoje w więzieniu. Gdy ciężko tam zachorował i nie mógł być dostarczony sądowi, sąd wysoki (nie inaczej) przybył do jego celi. Nie przyszły nikomu do głowy skojarzenia z niemieckim wymiarem sprawiedliwości z lat 30-tych.
Pecha miał również szef byłej partii ZMIANA dr Mateusz Piskorski, którego ministrowie PiS zamknęli na trzy lata. Nie trzeba szczególnych dociekań, by dostrzec, że zarzuty agenturalnej działalności na rzecz Rosji /Chin wyssano z palca. Sprawa sądowa nie zakończyła się do dzisiaj, co uniemożliwia zdolnemu politykowi odtworzenie partii czy wyjazdy za granicę.
Dla rządu Tuska są areszty wydobywcze wobec opozycji, w tym przede wszystkim wobec posłów PiS-u i ludzi związanych z tą partią, centralnym punktem polityki. Nie ma inwestycji, nie ma rozwoju, jest ogromne zadłużenie państwa, a także dziura budżetowa, więc ta pustka jest zakryta tanimi chwytami. Znaczna część ludzi nabiera się na tę grę, choć zdaje się, że mija fascynacja tego typu widowiskami. Ale też ludzie, którym Tusk wyznaczył rolę ofiary, nie mogą czuć się komfortowo.
Tym razem ofiarą tuskowej samowoli nie jest polityk, lecz dziennikarz śledczy.
Kto będzie następny?
Zygmunt Białas