O Komunii i Mszach dla arystokratów – w koncłagrze

Ta historia opisana jest „przy okazji” biografii Ballali Radziwiłł, ale ta sama historia wywózki –w słynnych „Listach niewysłanych” –Anny Branickierj –Wolskiej

Zgarnęli creme de la creme arystokracji polskiej: Branickich – rodzinę ostatniego właściciela Wilanowa, Radziwiłłów –właścicieli Nieborowa ze synem, synową i ich dziećmi, Krasickich i Zamoyskich – razem 16 osób przebywających w momencie aresztowania w pałacu nieborowskim.

NKWD wywiozło ich 21.stycznia 1945r. etapem przez Gniezno(?) do Moskwy na Łubiankę, a następnie do obozu internowania w Krasnogorsku. Zwolnieni dopiero we wrześniu 1947, 12 października dotarli do Warszawy.

=============================================

NIGDY SIĘ NIE BAŁAM”- Prawdziwa historia księżnej niezłomnej: Ballali RadziwiłłAlina Pietrowna Wasilewicz”

Str. 265

„W listopadzie 1946 r pękła deska w podłodze baraku i przyszedł stolarz, by to naprawić. Okazało się że nie jest Niemcem, a Austriakiem i nie stolarzem, a inżynierem z Wiednia, nie jest tez szeregowcem a oficerem. Arnold Nesselrath nie był jedynym więźniem, który ukrywał swą, tożsamość – od niego dowiedzieli się, że w obozie jest codziennie odprawiana Msza św., do której Arnold służy, bo wśród uwięzionych jest trzech księży katolickich. Grupa Polaków zaczęła zastanawiać się, jak się z tym księdzem skontaktować, by móc otrzymać rozgrzeszenie w sposób, na jaki pozwalają warunki. Hrabianka Branicka zorganizowała to –

Wszyscy mieli zgromadzić się w pokoju Zamoyskich o określonej godzinie, wzbudzić w sobie żal i wspólnie się modlić. Kapłan miał się pojawić na wzniesieniu widocznym z okna, gdzie znajdował się magazyn i wielki portret Stalina. Na znak, że już są gotowi mieli otworzyć lufcik i tak ksiądz udzieli im rozgrzeszenia. Ponieważ nie wiedzieli jak ten ksiądz wygląda, umówili się że będzie miał przy sobie coś czerwonego.

Nadszedł ten wyjątkowy dzień. Od rana wszyscy byli skupieni, robili rachunek sumienia z całego życia, mszaliki wędrowały z rąk do rąk. O określonej godzinie wśród kilku jeńców dostrzegli jednego z czerwoną książką pod pachą, który poprawiał czapkę i dyskretnie robił znak krzyża. Edmund otworzył lufcik, wszyscy na kolanach pod zaimprowizowanym ołtarzem modlili się po cichu, niektórzy płakali. Były z nimi tez fraulein Hoth i Węgierka Marika, wtajemniczone też w tę akcje(…) „Spod portretu Stalina z propagandowym hasłem dostaliśmy pierwsze rozgrzeszenie w Rosji” –wspomina Xawery Krasicki.

Skoro udało się uzyskać rozgrzeszenie, zapragnęli tez otrzymywać Komunię św. Ponownie ułożono plan jak przeszmuglować Komunię św. Późnym wieczorem Edmund i Xawery stanęli na czatach, hr. Anna Branicka wspięła się na płot i wypatrywała Arnolda. Ten nadszedł wkrótce, odczekali chwilę, by strażnik na wieży odwrócił się. Austriak wyciągnął puszeczkę po konserwie „Oskar Mayer Chicago” i podał jej: „Anna hier ist Herr Gott”. Z nieprawdopodobnym wzruszeniem Anna wzięła i skierowała się do baraku. Po drodze na czatach rozstawieni byli wtajemniczeni – w tym też japoński generał. Na widok Anny stojący tam Edmund Radziwiłł zdjął czapkę i przyklęknął. Anna weszła do pokoju księstwa Radziwiłłów, postawiła puszkę na ołtarzyku i też uklękła, jak i pozostali. Edmund Radziwiłł wybrany został jednogłośnie do rozdawania Komunii sw która nie była w formie komunikantów, a okruchów obozowego rosyjskiego chleba.(..)

Str. 268

1.stycz 1947 Hrabia Xawery Krasicki ogłosił głodówkę –Rosjanie byli na głodówki niezwykle uczuleni. Napisał list, ze pozbawieni są wolności bez wyroku sądowego, siedzą już 2 lata, pozbawieni swobód obywatelskich, że przebywają razem z Niemcami -swymi wrogami, a faszystowscy generałowie sa lepiej niż oni traktowani. Żądał kontaktu z ambasada RP w Moskwie i wyjaśnień powodu uwięzienia i kiedy wrócą do Polski, a domagał się także posługi księdza katolickiego i jeszcze paru innych rzeczy.

Przyjechało naczalstwo z Moskwy – rozmowy mało dały, ale 2 tygodnie później zjawił więzień ks Piotr Mohr –niemiecki kapelan spod Stalingradu.

Pierwsza Msza św odbyła się w pokoju Zamoyskich na stole przykrytym kocem i czystym prześcieradłem. Ksiądz w kazaniu mówił o Bogu, który przyszedł przez druty i kraty. Część tekstów mszalnych była po łacinie, a część po niemiecku. Na zakończenie zaśpiewali „Boże coś Polskę” a ksiądz rozpoczął „Ojcze nasz” – po polsku. Rosjanie zaczęli im dostarczać białą mąkę na komunikanty i czerwone wino z niemiecką etykietą z Hamburga

„Te msze przynosiły nam uspokojenie, ukojenie, a wielką wartością był też kontakt z ks Mohrem.”