Kongijczyk recydywista pobił w pociągu 11-letniego chłopca z Polski. Sąd wyjątkowo łaskawy.

Kongijczyk pobił w pociągu

11-letniego chłopca z Polski.

Sąd wyjątkowo łaskawy

25.02.2026 nczas/kongijczyk-pobil-w-pociagu-11-letniego-chlopca-z-polski

Bakuani Diasivi.
NCZAS.INFO | Bakuani Diasivi. / Fot. Collins Courts

Sąd w Dublinie był wyjątkowo łagodny dla 26-letniego Kongijczyka, który w pociągu pobił 11-letniego chłopca z Polski.

Mimo, że imigrant z Afryki był już wcześniej karany, wymiar sprawiedliwości dał mu „ostatnią szansę”.

Do zdarzenia doszło w lipcu 2024 roku. 26-letni Bakuani Diasivi z Konga podróżował pociągiem ze swoją partnerką. Bardzo nie spodobało mu się zachowanie polskiej rodziny. Cóż takiego strasznego robili? 11-latek, jego starsza siostra oraz matka po prostu rozmawiali po polsku i się śmiali.

Kongijczyk zwrócił się do dziecka wulgarnymi słowami. Starsza siostra i matka stanęły w jego obronie. Mówiły, że chłopiec ma 11 lat, więc niech przestanie. Nie spodobało się to partnerce mężczyzny, która zaczęła się szarpać z kobietami.

Wtedy imigrant z Konga postanowił… pobić 11-latka. Wyprowadził kilka ciosów w twarz.

Sytuacja została opanowana dzięki reakcji innych pasażerów. Gdy pociąg zatrzymał się na kolejnej stacji, czekali tam już funkcjonariusze policji. Diasivi przyznał się do pobicia. Śledczym tłumaczył później, że działał w emocjach i chciał chronić swoją partnerkę, gdyż rzekomo sądził, że chłopiec zamierza ją uderzyć.

Sprawa wylądowała w sądzie, a na wyrok trzeba było czekać ponad półtora roku. Jak się okazało, Kongijczyk pobił chłopca w momencie, gdy przebywał na zwolnieniu warunkowym. Na swoim koncie ma już 24 wyroki – za wykroczenia drogowe, naruszanie porządku publicznego oraz posiadanie narkotyków.

Za pobicie 11-latka, a także z uwagi na wcześniejsze przestępstwa, sąd wymierzył Kongijczykowi karę 18 miesięcy pozbawienia wolności, ale wykonanie kary zawiesił. Oznacza to, że mężczyzna pozostanie na wolności.

Jako okoliczność łagodzącą uznano, że partnerka spodziewa się dziecka, a on sam pracuje dorywczo i próbuje zaistnieć na scenie muzycznej. Diasivi zapewniał przed sądem, że bardzo żałuje „podłego czynu”, a na dowód swojej skruchy wpłacił 1000 euro zadośćuczynienia pokrzywdzonej rodzinie.