Kraje białe stały się fanatycznymi rasistami wobec białych ludzi

Kraje białe stały się fanatycznymi rasistami wobec białych ludzi.

Paul Craig Roberts

Podczas gdy pisałem ten artykuł, kilka tysięcy obywateli brytyjskich zebrało się przed komisariatem policji w Southampton w Anglii, domagając się odpowiedzi na pytania dotyczące morderstwa młodego białego brytyjskiego studenta, Henry’ego Nowaka, dokonanego przez czarnego imigranta i białą brytyjską policję.

Czarnoskóry imigrant i intruz zamordował Nowaka, dźgając go pięciokrotnie. Biała brytyjska policja zamordowała Nowaka, ignorując jego oświadczenie, że został dźgnięty nożem, a także jego ostatnie słowa: „Nie mogę oddychać”. Brytyjska policja, skutecznie wyszkolona w rozpoznawaniu białych jako agresorów, aresztowała – zamiast czarnoskórego imigranta i intruza, który zaatakował Nowaka, co okazało się śmiertelne – umierającego Nowaka, który zmarł w policyjnych kajdankach. „Uczulona na rasizm” biała brytyjska policja uwierzyła kłamstwu czarnoskórego imigranta [on był, jest ciapaty md] i intruza, że ​​Nowak użył rasistowskiego określenia. Nie uwierzyli Nowakowi, że został dźgnięty nożem. „Uczulona na rasizm policja” nawet nie sprawdziła, czy Nowak został dźgnięty nożem. Zamiast tego założyli kajdanki umierającemu mężczyźnie i nie wezwali pomocy medycznej.

Można by pomyśleć, że to skandal – i tak było – ale nie z właściwego powodu. Fanatycznie antybiały brytyjski premier Starmer nazwał kilka tysięcy białych protestujących – niewielką liczbą biorąc pod uwagę skalę niesprawiedliwości – „skrajnie prawicowymi buntownikami i rasistowskimi bandytami”. Innymi słowy, premier Anglii nie dostrzega rasizmu w niesprowokowanym, śmiertelnym ataku czarnego imigranta na białego Nowaka, ani w lekceważeniu przez brytyjską policję jego błagania o pomoc. Biały brytyjski premier Starmer dostrzega rasizm w proteście obywateli brytyjskich przeciwko temu, co się stało. Czy istnieje niższa forma czystego politycznego odpadu niż Starmer? Jak taki polityczny odpad może przetrwać jako premier Wielkiej Brytanii?

Teraz musimy zadać sobie pytanie, jak to możliwe, że biały, etnicznie brytyjski premier z Partii Pracy, która dawniej, przed nikczemnym Tonym Blairem, reprezentowała etnicznie brytyjską klasę robotniczą, mógł zostać tak zindoktrynowany i poddany praniu mózgu, że rasistami w społeczeństwie są biali ludzie, którzy cierpią z powodu kradzieży, gwałtów i morderstw z rąk imigrantów?

Zmierz się z tym faktem: Odchody, które pełnią funkcję premiera Wielkiej Brytanii, niegdyś wspaniałego i moralnego kraju, określiły protest przeciwko rasistowskiemu morderstwu białego obywatela brytyjskiego jako „biały rasizm”.

Taka jest sytuacja białych ludzi dzisiaj. W ŻADNYM kraju Zachodu biali, etniczni obywatele nie są chronieni przez prawo. Ich własny rząd jest im przeciwny.

Wielka Brytania, niegdyś naród etniczny, a obecnie Wieża Babel, ma „zobowiązanie do równości rasowej”. Co to oznacza? Cytując oficjalną odpowiedź: „Nie oznacza to traktowania wszystkich „równo” ani bycia „ślepym na kolor skóry”, ale raczej ograniczenie rasizmu do osób białych.

Tylko biali ludzie mogą być rasistami. Takie jest oficjalne stanowisko rządu Starmera w Wielkiej Brytanii. Było to oficjalne stanowisko reżimu Bidena i oficjalne stanowisko wszystkich rządów Europy Zachodniej. Trump woli oddać Izraelowi władzę, która w przeciwnym razie trafiłaby w ręce imigranckich najeźdźców.

Z tego powodu policja automatycznie uznała mordercę Nowaka za ofiarę, a Nowaka za rasistę.

Obecnie w Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie i całej Europie istnieją organizacje, intelektualiści, a nawet uniwersytety oraz szkoły publiczne i prywatne dla dzieci, których celem jest wpajanie dzieciom faktu, że białe grupy etniczne to rasiści, winni tak wielu przestępstw przeciwko „ludziom kolorowym”, że muszą teraz odsunąć się na bok i zaakceptować karę, znosząc rządy rzekomo niegdyś uciskanych narodów, które je wykorzystywały i znęcały się nad nimi – tak samo jak nie-Żydzi muszą ustąpić miejsca Żydom, aby zadośćuczynić za Holokaust.

Od kilku lat relacjonuję doniesienia skandynawskich mediów o gwałtach dokonywanych przez gangi imigrantów na białych, etnicznych Szwedkach, Norweżkach i Dunkach. Kobiety zazwyczaj boją się zgłaszać gwałty i gwałty zbiorowe – często publicznie, gdzie tchórzliwi Skandynawowie przymykają na nie oko – z obawy przed oskarżeniem o zbrodnię z nienawiści za zgłoszenie lub zakłócenie gwałtu na białej kobiecie dokonanego przez osobę czarnoskórą. W Szwecji gwałt na białych, etnicznych Skandynawkach przez czarnoskórych imigrantów jest niemal prawnie chronionym przywilejem. Europejczycy i Brytyjczycy są karani za wypowiadanie się przeciwko imigranckim najeźdźcom, tak jak Amerykanie za wszelką krytykę Izraela.

Jeśli nie jesteś przekonany, że świat zachodni jest tak bardzo antybiały, że białe grupy etniczne są demonizowane, rozważ poniższe:

Brytyjskie żłobki i przedszkola otrzymały polecenie zgłaszania „rasistowskich” trzylatków brytyjskiej policji. W Wielkiej Brytanii białe, brytyjskie trzylatki mogą zostać zgłoszone policji za „przestępstwa z nienawiści”.

Zgodnie z nowymi oficjalnymi wytycznymi popartymi przez rząd Partii Pracy, personel żłobków w Walii otrzymał polecenie, aby dzwonić na policję, jeśli istnieje podejrzenie, że dzieci w wieku trzech lat i starsze przejawiają „rasistowskie” zachowanie.

Polityka ta, wprowadzona przez Diversity and Anti-Racist Professional Learning (DARPL), organizację walczącą z rasizmem wśród białych i otrzymującą dotacje rządowe, szkoli personel żłobków i przedszkoli w ocenianiu, czy zachowanie dziecka można uznać za „zbrodnię z nienawiści” i, jeśli to konieczne, w powiadamianiu odpowiednich organów.

Multikulturalizm zamienił Wielką Brytanię w antybiałe szambo .

W całym świecie zachodnim białe grupy etniczne zostały poddane praniu mózgu, by uwierzyć, że są złe, rasistowskie i opresyjne, i że nie mogą już dłużej stawać na drodze rządom imigrantów-najeźdźców. I nie są. Ci zindoktrynowani biali ludzie wybierają teraz imigrantów-najeźdźców na urzędy publiczne, w tym prokuratorów, którzy natychmiast zabrali się za zniesławienie prezydenta Trumpa. Liderką brytyjskiej Partii Konserwatywnej jest czarnoskóra kobieta.

Jest wielu czarnych przywódców, ale nie ma przywódców białych. Żaden biały przywódca nie może się przeciwstawić, ponieważ wszelkie poparcie dla białego przywódcy jest z definicji rasistowskie. Nigdzie w świecie zachodnim nie ma białego przywódcy, który nie byłby uciskany przez swój własny biały rząd.

Dwupoziomowy system wymiaru sprawiedliwości w policji jest obecnie normą w świecie zachodnim. Zbliżamy się do czasów, gdy jedyni biali ludzie, którzy pozostaną na miejscu, będą eksponowani w ogrodach zoologicznych jako przykłady białych rasistowskich wyzyskiwaczy.

Źródło: Kraje białych stały się wściekle rasistowskie wobec białych ludzi

Murzyn „podejrzewany o bycie murzynem” [sic !!] próbował odciąć głowę.

Barbarzyński atak na środku ulicy europejskiej stolicy. Dźgał i próbował odciąć głowę. Na pomoc ruszyli postronni ludzie [VIDEO]

9.06.2026 nczas/barbarzynski-atak-na-srodku-ulicy-europejskiej-stolicy-dzgal-i-probowal-odciac-glowe-na-pomoc-ruszyli-ludzie

[Żadna społeczność nie powinna być obwiniana za ohydne czyny jednej osoby, niezależnie od koloru skóry czy miejsca urodzenia” – oświadczył Gerry Carroll z lewicowej partii People Before Profit ]

=========================================================

W Belfaście, stolicy Irlandii Północnej, miał miejsce niezwykle brutalny atak nożownika. 40-letni mężczyzna z rozległymi obrażeniami walczy o życie w szpitalu. Najgorszemu scenariuszowi udało się zapobiec dzięki bohaterskiej postawie postronnych osób. Policja informuje, że napastnikiem był około 30-letni mężczyzna, najprawdopodobniej Somalijczyk. Politycy od razu zaapelowali o „nieeskalowanie napięć na tle rasowym”.

Do szokujących scen doszło w poniedziałek, 8 czerwca, około godziny 22:30 w rejonie Kinnaird Avenue. Ofiarą ataku padł mężczyzna w wieku około 40 lat. Napastnik dźgał go nożem, próbował odciąć głowę. [Mężczyzna w wieku około 30 lat, podejrzewany o bycie Somalijczykiem...]

Mężczyzna odniósł niezwykle poważne rany twarzy, szyi oraz pleców i w stanie krytycznym został przetransportowany do szpitala.

Jak wynika z oświadczenia północnoirlandzkiej policji (PSNI), pod zarzutem usiłowania morderstwa aresztowano około 30-letniego mężczyznę, prawdopodobnie obywatela Somalii. Podejrzany przebywa obecnie w areszcie. Funkcjonariusze prowadzą śledztwo mające na celu ustalenie motywów ataku.

Sprawcę udało się ująć głównie dzięki natychmiastowej reakcji postronnych osób. Ci z różnymi przedmiotami w dłoniach ruszyli na napastnika i finalnie odciągnęli go od ofiary.

– Chcemy podziękować członkom społeczeństwa, [ co oni zrobili z językiem !! md] którzy starali się uratować mężczyznę przed kolejnymi ciosami. Ich gotowość do działania, by pomóc drugiemu człowiekowi, świadczy o niesamowitej odwadze i duchu wspólnoty – podziękował mieszkańcom za postawę zastępca komendanta głównego policji, Ryan Henderson.

Nagrania ze zdarzenia krążą w mediach społecznościowych. Są bardzo drastyczne. Lokalna polityk Nuala McAllister opisała sceny jako „najbardziej zdeprawowaną i barbarzyńską przemoc”, jaką kiedykolwiek widziała.

Głos zabrał już premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, który oświadczył, że „nie będzie absolutnie żadnej tolerancji dla tak odrażających scen przemocy na naszych ulicach”.

Takie oświadczenie to oczywiście tylko działania pod publiczkę. Realnie Starmer i jego świta nie robią nic, by z narastającym od lat gigantycznym problemem jakkolwiek walczyć. Ba, są już pierwsze komentarze polityków, którzy oburzonych koszmarnym atakiem, wyzywają od rasistów.

„Zorganizowana eskalacja przemocy nie jest rozwiązaniem. Przyniesie to tylko więcej strachu i krzywdy naszym społecznościom. Widzieliśmy już oportunistów próbujących wykorzystać to tragiczne wydarzenie do wzniecania rasizmu. Całkowicie to potępiam (…) Żadna społeczność nie powinna być obwiniana za ohydne czyny jednej osoby, niezależnie od koloru skóry czy miejsca urodzenia” – oświadczył Gerry Carroll z lewicowej partii People Before Profit, która organizuje cykliczne spotkania poświęcone myśli marksistowskiej i sama siebie określa mianem „eko-socjalistycznej”.

Turek z Berlina oskarżony o serię gwałtów w Polsce. Wśród ofiar dziecko

Turek z Berlina oskarżony o serię gwałtów w Polsce. Wśród ofiar dziecko

dorzeczy.turek-z-berlina-oskarzony-o-serie-gwaltow-w-polsce-wsrod-ofiar-dziecko

48-letni Husajin A., obywatel Turcji mieszkający od kilku lat w Berlinie, jest oskarżony o pięć przestępstw seksualnych popełnionych w Polsce.

Według śledczych mężczyzna atakował kobiety w komunikacji miejskiej, a jedną z nich miał zgwałcić. Jego ofiarą padł także 10-letni chłopiec.

Pierwsze ataki w Poznaniu

Do pierwszych zdarzeń doszło 5 i 6 maja 2025 roku w Poznaniu. Według ustaleń śledczych najpierw mężczyzna miał molestować kobietę w autobusie miejskim. Dosiadł się do pasażerki i dotykał jej ud oraz okolic intymnych. Następnego dnia ofiarą miała paść 18-letnia pasażerka tramwaju. Jak wynika z jej relacji, mężczyzna stanął bardzo blisko niej, napierał ciałem i ocierał się o nią kroczem. Po wyjściu z tramwaju poszedł za nią, próbując zatrzymać ją pod pretekstem pytania o drogę. Kobiecie udało się uciec.

Tego samego dnia doszło do kolejnego ataku. Śledczy ustalili, że sprawca najpierw osaczał kobietę w tramwaju, a następnie poszedł za nią do parku. Tam miał ją przewrócić i zgwałcić.

Zgwałcił 10-letniego chłopca

23 lipca 2025 roku mężczyzna pojawił się w Szczecinie. Według śledczych najpierw zaatakował młodą kobietę w autobusie, dotykając jej w miejsca intymne.

Około półtorej godziny później jego ofiarą miał paść 10-letni chłopiec idący na zajęcia sportowe. Jak ustalono, dziecko zostało zwabione do toalety znajdującej się w budynku mieszkalnym. Według prokuratury sprawca użył przemocy i dopuścił się wykorzystania seksualnego. Dopiero po tym zdarzeniu policja rozpoczęła szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. W działania zaangażowano ponad stu funkcjonariuszy oraz operatorów monitoringu miejskiego.

Obywatel Turcji z niemieckim prawem jazdy

Do zatrzymania mężczyzny doszło w nocy z 23 na 24 lipca 2025 roku. Policjanci zauważyli mężczyznę odpowiadającego rysopisowi na jednym ze szczecińskich przystanków. Według relacji funkcjonariuszy stał bardzo blisko młodej kobiety. Kilka minut później został zatrzymany.

Przy mężczyźnie znaleziono niemieckie prawo jazdy. W trakcie dalszych czynności policjanci zabezpieczyli również turecki dowód osobisty i paszport. Ustalono, że jest to 48-letni Husajin A., obywatel Turcji mieszkający w Berlinie. Mężczyzna miał powiedzieć śledczym, że przyjechał do Szczecina służbowo i dostarczał baklawę do tureckich lokali gastronomicznych. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Prokuratura postawiła Husajinowi A. pięć zarzutów, w tym zarzut zgwałcenia. Jedna z pokrzywdzonych osób nie ukończyła 15. roku życia, dlatego oskarżonemu grozi nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Szczecinie. Proces rozpoczął się 19 maja 2026 roku. Sąd zdecydował o wyłączeniu jawności postępowania. Rozprawy odbywają się za zamkniętymi drzwiami ze względu na dobro pokrzywdzonych.

Nowe przygody Murzynka Bambo

Nowe przygody Murzynka Bambo

Autor: CzarnaLimuzyna , 5 czerwca 2026

Murzynek Bambo w Polsce dziś mieszka

czarną ma skórę i też „koleżka”

Polaka w głowę od tyłu bije

albo próbuje złapać za szyję

w ramach kultury i bez agresji

z wielkiej przyjaźni i w wyobraźni –

tak piszą media z syndromem znanym

niezbyt przejrzystej, zamglonej jaźni

=======================================================

Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.

Bo im szersza strona mego ducha żyje życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój.

– Roman Dmowski, „Myśli nowoczesnego Polaka”

=========================================================

Mógłbym poprzestać na cytacie z Dmowskiego, bo kto go nie rozumie, nic nie zrozumie. Ludzie, którzy przedstawiają niższy typ człowieka, upodlając się do poziomu przeciwników cywilizacji zawsze będą przeciwko Polsce, popierając barbarzyńców kosztem własnego narodu – własnego tylko teoretycznie, bo identyfikują się przecież nie z Polską tylko z jakąś inną fikcyjną wspólnotą. Za czasów pierwszego Eurokołchozu była to wspólnota krajów komunistycznych, a dziś krajów unijnych – w jednym i w drugim przypadku narodów zdominowanych i zniewolonych, niszczonych na poziomie kultury i tożsamości.

Opis wydarzenia: “Sprawca powinien opuścić nasz kraj”…

Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę w jednym z lokali przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. Według relacji świadków 41-letni obywatel Zimbabwe najpierw odepchnął stojącego przy barze 40-letniego mieszkańca Lublina. Po krótkiej wymianie zdań wydawało się, że sytuacja została zażegnana.

Po chwili napastnik wrócił jednak do mężczyzny i niespodziewanie uderzył go szklanką z piwem w okolice głowy. Świadkowie podkreślali, że atak nastąpił nagle i od tyłu. Poszkodowany trafił do szpitala z rozległą raną wymagającą szycia. Według informacji przekazywanych przez media stwierdzono u niego również obrażenia kręgosłupa. Sprawcę ujęli pracownicy ochrony lokalu i przekazali policji. Ponieważ był pod wpływem alkoholu, trafił najpierw do izby wytrzeźwień.

Bosak: Być może nawet usiłowanie zabójstwa

W przedmiotowej sprawie według dostępnych opisów mamy do czynienia co najmniej z pobiciem przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, a być może nawet z usiłowaniem zabójstwa” – napisał. Jego zdaniem osoba atakująca człowieka ostrym przedmiotem w okolice głowy, karku i szyi powinna przewidywać możliwość spowodowania śmierci ofiary. /link/

Rada KEP ds. „Migrantów i Uchodźców” krytycznie o patriotycznych nastrojach w Polsce

Rada KEP ds. „Migrantów i Uchodźców” krytycznie o patriotycznych nastrojach w Polsce

Autor: CzarnaLimuzyna, 2 czerwca 2026

Powinniśmy być już przyzwyczajeni, że prawie każda polskojęzyczna Instytucja działająca w III RP postępuje na opak czyli działa przeciw polskiej racji stanu.

Tak też się stało 1 czerwca 2026 roku podczas  roboczego spotkania Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców, które odbyło się w Warszawie.

Rada „z przykrością odnotowała i jednoznacznie potępiła incydenty, świadczące o narastającej niechęci wobec przebywających w Polsce osób z Ukrainy” – czytamy w komunikacie.

Przypomniano, że obowiązkiem każdego proboszcza jest opieka nad uchodźcami i migrantami, przebywającymi na terenie parafii.

Rada wyraziła także uznanie i wdzięczność wszystkim, którzy angażują się w budowanie międzykulturowych mostów i międzyludzkiej solidarności, opartej na ewangelicznym nauczaniu.

Ślepcy i faryzeusze

Ślepota, a być może nawet i obłuda przejawia się w zamykaniu oczu na wzrost antypolskich nastrojów wśród Ukraińców oraz na realny problem związany z liczbą przestępstw dokonywanych przez intruzów pieszczotliwe nazywanych „uchodźcami”. A wszystko to z bałamutnym odniesieniem do Ewangelii.

Bełkotu  o  „budowaniu międzykulturowych mostów„ szkoda nawet komentować… chyba, że bardzo krótko: hieny i wilki w polskiej owczarni? To diabelski pomysł.

Szwedzi i Norwedzy to rozbójnicy! [uzup.]

==============================

mail:

Mężczyźni pokazani na zdjęciu to somalijczycy, którzy gwałcili nieletnie dziewczynki w Bristolu w Anglii w 2014 r.

garoweonline.com/en/news/somalia-13-men-guilty-of-enforced-prostitution-and-rape-of-vulnerable-girls-in-bristol

Natomiast mężczyźni, których zatrzymano w Gdańsku, to: 17-letni Mohamad H.,
23-letni Aran Acib A., 18-letni Jabril H. oraz 19-letni Senal Saned O.

Najstarszy z nich, według gazety „Goeteborgs-Posten”, jest powiązany ze
środowiskiem przestępczym w Angered, dzielnicy Goeteborga. Według PAP, 23-latek
był jedną z osób skazanych na dwa lata więzienia za udział w pobiciu ze skutkiem
śmiertelnym. Ofiarą był 40-letni mężczyzna zaatakowany w 2023 r. na placu w
Gardsten w Goeteborgu.

Obecnie mężczyznom postawiono zarzut rozboju z użyciem noża, grozi im od 3 do 20
lat pozbawienia wolności.

Źródło: https://wbijamszpile.pl/nowe-fakty-ws-rozboju-na-obywatelu-norwegii-przez-szwedow

[Tam szczegóły, dla nas nieciekawe md]

Dwie trzecie imigrantów wjeżdżających do Niemiec nie ma dokumentów

Dwie trzecie imigrantów

wjeżdżających do Niemiec

nie ma dokumentów

16.03.2026 tysol/dwie-trzecie-imigrantow-wjezdzajacych-do-niemiec-nie-ma-dokumentow

Jak poinformował portal European Conservative, dwie trzecie osób ubiegających się o azyl, które w zeszłym roku wjechały do Niemiec, nie miało dowodu tożsamości. Według danych dotyczących azylu opublikowanych przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych prawie wszyscy migranci z krajów afrykańskich nie byli w stanie przedstawić żadnych dokumentów tożsamości.

Imigranci - zdjęcie ilustracyjne

Imigranci – zdjęcie ilustracyjne / Fronte

Brak dokumentów tożsamości

Władze Niemiec zarejestrowały 113 236 imigrantów w wieku powyżej 18 lat, którzy w zeszłym roku po raz pierwszy złożyli wniosek o azyl. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych 74 089 z nich nie posiadało dokumentów tożsamości. Stanowi to 65,4% i najwyższy odsetek, jaki kiedykolwiek odnotowano.

W 2024 r. odsetek niezidentyfikowanych imigrantów był już znaczny. W tym czasie 72 620 ze 145 401 osób ubiegających się o azyl po raz pierwszy w wieku powyżej 18 lat nie posiadało żadnych dokumentów, co stanowi 49,9%.

Skala problemu

Dalsze spojrzenie wstecz na statystyki podkreśla skalę problemu. Według oficjalnych danych od 2018 r. do Niemiec przybyło ogółem 897 699 osób ubiegających się o azyl po raz pierwszy w wieku powyżej 18 lat. Spośród nich 51,5% nie było w stanie przedstawić żadnych dokumentów tożsamości.

AfD krytykuje Merza

Liczby te wywołały krytykę ze strony Alice Weidel, liderki prawicowej partii Alternative für Deutschland (AfD). Pisząc na X, powiedziała:

“Nawet pod rządami Merza rząd nie ma kontroli nad tym, kto przybywa do kraju. Zmiana polityki migracyjnej nastąpi tylko w przypadku AfD!”.

Kryzys migracyjny

Kryzys migracyjny w Europie został zapoczątkowany w 2015 roku przez ówczesną kanclerz Niemiec Angelę Merkel. Już wówczas sprowadzano do Europy ludzi, co do tożsamości których istniały podejrzenia.

Wykształcenie? Imigrant! Policja rozbiła fabryczkę dokumentów

Wykształcenie? Imigrant! Policja rozbiła siatkę sprowadzającą obcokrajowców metodą „na studenta”

Piotr Relich pch24.pl/wyksztalcenie-imigrant-policja-rozbila-siatke-sprowadzajaca-obcokrajowcow-metoda-na-studenta


Straż graniczna i policja rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą, która wprowadzała do obrotu fałszywe zaświadczenia o podjęciu studiów. W efekcie kraj musi opuścić ponad 100 obcokrajowców.

Chodzi o firmę z Iławy, pośredniczącą w zatrudnianiu cudzoziemców w lokalnych przedsiębiorstwach. Ich proceder przestępczy polegał m.in. na wprowadzaniu do obrotu fałszywych zaświadczeń o podjęciu studiów w szkołach wyższych w Gdańsku oraz w Warszawie. W ten sposób nielegalnie ułatwiali możliwość pobytu obcokrajowcom w naszym kraju. 

Zatrzymane osoby usłyszały zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i podrabiania dokumentów. Grozi im do 8 lat pozbawienia wolności. Z kolei przedsiębiorcom zatrudniającym „na czarno” grozi kara grzywny do 50 tys. zł.

Imigranci z fałszywymi papierami pochodzili z Kolumbii, Wenezueli, Gwatemali, Peru, Zimbabwe, Kuby, Mołdawii i Ukrainy. W przypadku 105 osób wszczęto procedurę administracyjną zobowiązującą do powrotu do macierzystego kraju.

Źródło: rmf24.pl

Katastrofa migracyjna z Bliskiego Wschodu już puka

Katastrofa migracyjna z Bliskiego Wschodu już puka

HANNA KRAMER post/puka

W dobie geopolitycznych zawirowań polskie władze pompują miliardy złotych w betonowe fortyfikacje na granicy z Białorusią i Rosją, przekonując podatników, że to klucz do bezpieczeństwa. Zapora z Białorusią, ukończona w 2022 roku, pochłonęła 1,6 miliarda złotych, a ambitny program „Tarcza Wschód” z 2024 roku zakłada kolejne 10 miliardów na umocnienia wschodniej flanki. Brzmi imponująco? Szkoda tylko, że te stalowe mury nie powstrzymują fali migrantów – ani tych nielegalnych, ani tych witanych z otwartymi ramionami i wizami pracowniczymi. Nadciągająca burza z Bliskiego Wschodu, gdzie USA i Izrael właśnie rozpętały wojnę z Iranem, każe pytać: po co beton na wschodzie, skoro prawdziwe wyzwania płyną z dyplomacji i… zachodniej granicy?

Budowa zapory na granicy z Białorusią ruszyła w 2021 roku. Stalowa konstrukcja wysokości 5,5 metra, z drutem kolczastym i systemami elektronicznymi, kosztowała 1,6 miliarda złotych – kwotę, którą można by przeznaczyć na setki szkół czy szpitali. Do tego dochodzą plany na granicę z obwodem kaliningradzkim: tymczasowe bariery z drutu, a wkrótce elektroniczne systemy za setki milionów. Całość uzupełnia „Tarcza Wschód” – projekt z 2024 roku, wart 10 miliardów złotych, obejmujący bunkry, okopy i zaawansowane technologie. Premier Donald Tusk chwalił to jako „inwestycję w bezpieczeństwo”, ale fakty mówią co innego.

W 2023 roku odnotowano 26 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. W 2024 – już 30,4 tysiąca, choć w drugiej połowie roku spadek o 50% po wprowadzeniu strefy buforowej. W 2025 – około 30 tysięcy, z lekkim obniżeniem dynamiki. Płot na granicy dziurawy jak sito: Straż Graniczna chwali się skutecznością 97–98%, ale tysiące pushbacków – często brutalnych i kwestionowanych przez HRW jako łamanie prawa UE – świadczą o braku nadziei. A koszty? Utrzymanie granicy z Białorusią pochłania 2,5 miliarda złotych rocznie. Chociaż dyplomacja przyniosła efekty w 2024, ale betonowy fetysz wciąż trwa.

Tymczasem nikt z polityków nie chce powiedzieć otwarcie, że prawdziwa „inwazja” w naszym kraju dzieje się legalnie. W 2023 roku urodziło się w Polsce około 272 tysięcy dzieci, podczas gdy wydano 320,6 tysiąca pozwoleń na pracę dla cudzoziemców. W 2024 – 245 tysięcy urodzeń kontra 322,9 tysiąca wiz pracowniczych. W 2024 Polska wydała 488,8 tysiąca pierwszych zezwoleń na pobyt dla obywateli spoza EU, a liczba cudzoziemców z ważnymi dokumentami przekroczyła milion.

To nie incydent – polski trend od 2019. Gospodarka pędzi, ale brakuje rąk: logistyka, budownictwo, opieka zdrowotna stoją dzięki „importowi” z Ukrainy, Indii czy Kolumbii.

Państwo kapituluje przed demografią: współczynnik dzietności spadł do 1,03 w 2025, a zamiast polityki prorodzinnej – tanie mieszkania, stabilne umowy – woli wizy. To pragmatyzm czy lenistwo? Mur na wschodzie nie wpływa na te liczby – imigranci lądują na Okęciu, nie w Puszczy Białowieskiej.

A teraz wisienka na torcie: 28 lutego 2026 USA i Izrael rozpoczęły ofensywę przeciw Iranowi. Ataki na Teheran, zabicie ajatollaha Chameneiego, bombardowania nuklearnych instalacji – Trump nazywa to „ostatnią szansą” na zmianę reżimu. Iran kontratakuje: ataki na bazy USA, blokada Ormuzu, zaangażowanie Hezbollahu i Huti. Konflikt eskaluje: setki zabitych, destabilizacja regionu.

Eksperci z Mixed Migration Centre szacują, że w przypadku długotrwałej destabilizacji, do 20-25% populacji – czyli 18-22 miliony Irańczyków – może szukać schronienia poza granicami Iranu. To więcej niż w Syrii w 2015 roku, gdzie wojna wypędziła 6,6 miliona osób, z czego ponad milion trafiło do Europy. Na razie nie ma masowego exodusu: raporty z pierwszych dni wskazują na niewielki wzrost przekroczeń granicy z Turcją (50–100 pojazdów więcej dziennie), Armenią i Irakiem, głównie przez Irańskich Kurdów i zamożniejszych obywateli. Ale to cisza przed burzą – jak w Syrii, gdzie początkowe ucieczki do sąsiadów (Turcja, Liban, Jordania) szybko przerodziły się w falę do Europy.

Dla Polski oznacza to presję na system azylowy. Historycznie, konflikty bliskowschodnie – jak wojna w Iraku (2003), Syrii (2011) czy Afganistanie (2021) – generowały fale migrantów przez szlak bałkański: z Turcji przez Grecję, Macedonię, Serbię do Węgier i dalej na północ. W 2015 roku Polska przyjęła tylko 12 tysięcy uchodźców z Syrii, ale presja UE na relokację była ogromna. Teraz, z destabilizacją Libanu (Hezbollah), Jemenu i potencjalnie Iraku, szlaki mogą się zintensyfikować. UNHCR ostrzega, że w ciągu 18–24 miesięcy Europa może zobaczyć 2-4 miliony nowych migrantów z regionu, w tym Irańczyków, Libańczyków i Irakijczyków. Polska, z już napiętym systemem, może być zmuszona do przyjęcia dziesiątek tysięcy – zwłaszcza jeśli Niemcy, jak w 2015, otworzą granice, a potem zaczną pushbacki w ramach procedur dublińskich.

Budowa ogrodzenia na granicy z Rosją i Białorusią to lekcja marnotrawstwa: miliardy złotych na barierę, która nie zatrzymuje migrantów, podczas gdy dyplomacja mogłaby przynieść trwałe rozwiązania. W obliczu wojny USA-Izrael-Iran, Polska musi przygotować się na nową falę uchodźców – nie murami, ale współpracą międzynarodową. Inaczej betonowe fortyfikacje okażą się tylko kosztownym pomnikiem krótkowzroczności polityki naszych władz.

HANNA KRAMER

Morderstwo konduktora w pociągu. „Ja też mam swoje potrzeby!” Jak rozpadają się Niemcy.

Śmierć w pociągu. Jak rozpadają się Niemcy?

4.03.2026 Autor:Waldemar Krysiak nczas/smierc-w-pociagu-jak-rozpadaja-sie-niemcy

pociąg Deutsche Bahn
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Wikimedia, Sebastian Terfloth, CC BY-SA 3.0

==========================================

„Ja też mam swoje potrzeby!”

—————————————–

W ostatnich tygodniach opinią publiczną w Niemczech wstrząsnęła seria ataków na pracowników transportu publicznego. Jej finałem była tragedia, która zmusiła media i władze do rozmowy na temat malejącego bezpieczeństwa w pociągach i autobusach. Ludzie za Odrą boją się powoli podróży zbiorkomem, a pracownicy transportu zastanawiają się, czy warto ryzykować życie w metrze i busie.

W tle jest oczywiście masowa migracja.

Żyjemy w ciekawych czasach! Zachodni influencerzy na TikToku zachwycają się Polską! Codziennie do sieci trafiają tysiące nagrań demonstrujących, jak czysta i bezpieczna jest nasza ojczyzna, a zadowoleni turyści powtarzają z lekkim zdumieniem, że warto do nas przyjechać. Z ich perspektywy Polska stała się tym, czym dawniej były Niemcy: jesteśmy high trust society. Przynajmniej na TikToku.

Wysokie zaufanie, niskie zaufanie

Niemcy przeżywają natomiast ciężkie czasy – ich metropolie stały się niebezpieczne dla obywateli. Jednym z najniebezpieczniejszych miejsc jest niestety Berlin. Według oficjalnych danych berlińskiej policji w 2024 roku w stolicy Niemiec zarejestrowano dokładnie 539 049 przestępstw. To obejmuje wszystko – od kradzieży i aktów wandalizmu po ciężkie przestępstwa z użyciem przemocy, takie jak pobicia, napaści seksualne czy ataki nożem. Dla porównania, polska policja podała, że w tym samym okresie w całym kraju stwierdzono 439 796 przestępstw, co oznacza ich spadek o ponad 34 tysiące w porównaniu z rokiem poprzednim. Inne źródła precyzują dane dla Polski na 440 269 postępowań przygotowawczych, co wciąż pozostaje poniżej berlińskiego rekordu.

Różnica jest porażająca, zwłaszcza gdy spojrzymy na wskaźniki per capita. W Berlinie przypada około 145 przestępstw na tysiąc mieszkańców – to dwanaście razy więcej (!) niż w Polsce, gdzie wskaźnik wynosi zaledwie 11,5.

Nie w każdym miejscu jednak jest tak samo groźnie – za Odrą śmierć i przemoc czekają teraz częściej nie tylko w Berlinie, ale też w… pociągach.

Pociąg donikąd

Śmiertelny atak na 36-letniego konduktora Serkana Çalara w pociągu w Renanii-Palatynacie wywołał ogólnokrajową debatę na temat przemocy, migrantów i reakcji władz w obliczu podobnych sytuacji. Do zabójstwa doszło 2 lutego 2026 r. w pociągu interregio na trasie między Landstuhl a Kaiserslautern. Çalar, doświadczony pracownik Deutsche Bahn, przeprowadzał rutynową kontrolę biletów. Według relacji świadków i wstępnego śledztwa prokuratury, 26-letni sprawca – obywatel Grecji przebywający w Niemczech – nie posiadał ważnego biletu. Gdy konduktor poprosił o okazanie dokumentu, Grek zareagował agresją.

Atak był brutalny: napastnik zadał ofierze wielokrotne ciosy pięścią w głowę, powodując ciężkie obrażenia, w tym krwotok mózgu. Çalar został przetransportowany do szpitala w Kaiserslautern, gdzie mimo wysiłków lekarzy zmarł dwa dni później. Sprawca został aresztowany na miejscu. Atak miał miejsce w wagonie bez kamer monitoringu – coś, co też pokazuje znaczne braki w DB. Świadkowie próbowali natomiast interweniować, ale sprawca był zbyt groźny.

Ten incydent nie był jedyną tego typu napaścią w lutym. Zaledwie kilka dni później w pociągu na trasie Stuttgart–Crailsheim 21-letni Pakistańczyk zaatakował konduktorkę butelką i opluł ją podczas kontroli biletów. Kobieta – na szczęście – uniknęła poważniejszych obrażeń.

Atak na Çalara natychmiast trafił na czołówki gazet i do programów telewizyjnych, stając się katalizatorem narodowej dyskusji. Media głównego nurtu, takie jak „Der Spiegel”, zaczęły podkreślać rosnące poczucie braku bezpieczeństwa w miastach i transporcie publicznym, cytując lidera CDU Friedricha Merza, który mówił niedawno o „nowej jakości agresji” w społeczeństwie. Presja medialna była na tyle silna, że niemiecka minister sprawiedliwości Stefanie Hubig (SPD) zapowiedziała dyskusję o surowszych karach, a podczas konferencji prasowej 4 lutego rząd podkreślił konieczność lepszej ochrony pracowników transportu.

Deutsche Bahn zorganizowała swoją własną konferencję 13 lutego, decydując o wprowadzeniu osobistych kamer dla personelu, zwiększeniu ochrony i dodatkowym patrolach w pociągach. Warto to sobie dokładnie uzmysłowić: pracownicy zbiorkomu mają teraz w Niemczech nosić zamontowane na uniformach kamery, by zwiększyć swoje własne bezpieczeństwo. Tzw. bodycams to, rzecz jasna, popularny element wyposażenia policji, która nosi je, ponieważ konfrontuje się stale z przestępcami. Czy można więc teraz przyznać, że codzienność w Niemczech stała się tak niebezpieczna jak praca funkcjonariuszy?

Winny… Trump?!

Związki zawodowe wykorzystały tragedię w negocjacjach – słusznie lub nie – domagając się nie tylko podwyżek, ale też realnych środków bezpieczeństwa. Bundespolizei podała natomiast, że w 2025 r. odnotowano ponad 5600 aktów przemocy w pociągach i na dworcach, w tym 980 z użyciem noża. Mainstreamowe media zaczęły więc prześcigać się w negowaniu oczywistego problemu, skupiając się kilku fałszywych informacjach, które pojawiły się online po morderczej napaści. Na początku, mówiąc dokładniej, wielu komentujących sprawę w sieci była przekonana, iż napastnik był z Syrii. To nie było jednak prawdą, a dziennikarze głównego nurtu skupili się na korygowaniu fake newsa.

Najbardziej absurdalnej reakcji na tragedię dostarczył jeden z finansowanych publicznie programów (na WDR; telewizja landowa Nadrenii): winę za tragedię zwalono na… Trumpa. Oraz „kulturę macho” i prawicę. To bowiem rosnąca (rzekomo) w siłę światowa prawica ma motywować ludzi do przemocy i ataków na innych w miejscach publicznych. Próba odwrócenia uwagi od rzeczywistości była tak śmieszna, jak i żałosna!

Porażające statystyki

Statystyki z Niemiec malują ponury obraz rzeczywistości – i ten ma raczej niewiele wspólnego z Trumpem i prawicą. Według Deutsche Bahn i Bundespolizei w 2025 r. odnotowano ponad 3000 fizycznych ataków na pracowników kolei – średnio 8–9 dziennie. Takie „wyniki” oznaczają wzrost agresji o 37 proc. w ciągu dekady. W szerszym kontekście Niemcy naliczyli 5600 aktów przemocy w transporcie publicznym, w tym 2200 przestępstw seksualnych i 980 z nożem. Największe problemy mają wielkie miasta: w Hamburgu, na przykład, kolej zgłosiła 119 ataków na kierowców autobusów w 2025 r., co oznaczało wzrost z 96 napaści rok wcześniej.

Szczególnie alarmujący jest aspekt migracji. Raporty BKA, niemieckiej policji federalnej, wskazują na znacznie wyższy udział osób z tłem migracyjnym w przestępstwach z użyciem przemocy, zwłaszcza w miejscach publicznych, jak dworce. Wzrost o 20–30 proc. ataków na urzędników publicznych w latach 2024–2025 (dane tejże policji) łączy się z falą migracji po 2015 r., choć władze unikają takich wniosków, co potęguje frustrację.

Konsekwencją jest też powszechny strach. 32 proc. personelu niemieckich boi się każdego dnia w pracy.

Niebezpiecznie robi się też w Niemczech w innych miejscach publicznych: w parkach i na ulicach. W 2024 roku sama kategoria „przemocy ulicznej” sięgnęła ponad miliona przypadków, o 5,5 proc. więcej niż rok wcześniej i prawie 10 proc. w porównaniu z przedpandemicznym 2019. Ciężkie pobicia w takich miejscach, jak place czy zielone oazy skoczyły o blisko 13 proc., do około 75 tysięcy. Molestowania i inne ataki seksualne wzrosły o ponad 10 proc. w 2023 i kolejne 8 w 2025, a nożownicy szaleją z rekordowymi 29 tysiącami incydentów, co daje ponad 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Raporty federalnej policji złudzeń: migranci stoją za nieproporcjonalnie dużą częścią tego brutalnego chaosu. W zeszłym roku podejrzani byli oni o pięć razy więcej aktów przemocy, sześć razy więcej pchnięć nożem i osiem razy więcej napaści seksualnych w miejscach publicznych.

Każdy ma swoje potrzeby

Niektórzy napastnicy są też zwyczajnie bezczelni nawet w obliczu kamer czy przyłapani na gorącym uczynku. Dobrze widać to na przykładzie nagrania z 2025, które dopiero niedawno trafiło do sieci i było szeroko komentowane w niemieckim Internecie w minionych tygodniach. Na nagraniu widać zajście z Eschenheimer Anlage (park) we Frankfurcie, podczas którego 22-letni imigrant o ciemnej karnacji molestował kilka kobiet, domagając się intymnych kontaktów i śledząc je. Zdarzenie nagrane przez jedną z poszkodowanych stało się wiralem na YouTube, również dlatego że napastnik próbował przedstawić siebie samego jako ofiarę.

Ja tylko chciałem miłości i czułości. Ja walczę o swoje przetrwanie” – słyszymy więc w nagraniu. Imigrant uznał bowiem, że ma prawo do przechodzących obok kobiet i że te muszą dać mu się molestować. Ostatecznie nikt z nas nie może żyć bez miłości! „Ja też mam swoje potrzeby!” – argumentuje więc napastnik filmowany we frankfurckim parku.

Włochy: Olbrzymia nadreprezentacja migrantów wśród kryminalistów

Włochy:

olbrzymia nadreprezentacja

migrantów

wśród kryminalistów  

pch24.pl/wlochy-olbrzymia-nadreprezentacja-migrantow-wsrod-kryminalistow

(fot. pixabay.com)

Choć migranci stanowią od 10 do kilkunastu procent ludności Włoch, to udział obcokrajowców wśród kryminalistów jest wyjątkowo duży. Wedle danych z 2024 roku cudzoziemcy popełnili na Półwyspie Apenińskim ponad połowę przestępstw z użyciem przemocy.

Jak podał portal lanuovabq.it, statystyki sprzed dwóch lat świadczą, że migranci odpowiadali za 34, 7 procent popełnionych przestępstw. Dane tym wyraźniej ukazują nadreprezentację obcokrajowców wśród kryminalistów, gdy wziąć pod uwagę naruszenia prawa związane z przemocą. Cudzoziemcy to sprawcy 60 procent z nich.

Migranci dominują szczególnie wśród kradzieży kieszonkowych, są sprawcami 60,1 procent przypadków rozbojów ulicznych oraz 43 procent incydentów na tle seksualnym.  

Znaczny odsetek z cudzoziemców popełniających przestępstwa przebywa we Włoszech nielegalnie. Wieloletnie badanie prowadzone przez resort spraw wewnętrznych śródziemnomorskiego kraju do 2009 roku stwierdziło, że 70 procent winnych obcokrajowców nie posiada uprawnień do pobytu.

Źródło: lanuovabq.it

Kongijczyk recydywista pobił w pociągu 11-letniego chłopca z Polski. Sąd wyjątkowo łaskawy.

Kongijczyk pobił w pociągu

11-letniego chłopca z Polski.

Sąd wyjątkowo łaskawy

25.02.2026 nczas/kongijczyk-pobil-w-pociagu-11-letniego-chlopca-z-polski

Bakuani Diasivi.
NCZAS.INFO | Bakuani Diasivi. / Fot. Collins Courts

Sąd w Dublinie był wyjątkowo łagodny dla 26-letniego Kongijczyka, który w pociągu pobił 11-letniego chłopca z Polski.

Mimo, że imigrant z Afryki był już wcześniej karany, wymiar sprawiedliwości dał mu „ostatnią szansę”.

Do zdarzenia doszło w lipcu 2024 roku. 26-letni Bakuani Diasivi z Konga podróżował pociągiem ze swoją partnerką. Bardzo nie spodobało mu się zachowanie polskiej rodziny. Cóż takiego strasznego robili? 11-latek, jego starsza siostra oraz matka po prostu rozmawiali po polsku i się śmiali.

Kongijczyk zwrócił się do dziecka wulgarnymi słowami. Starsza siostra i matka stanęły w jego obronie. Mówiły, że chłopiec ma 11 lat, więc niech przestanie. Nie spodobało się to partnerce mężczyzny, która zaczęła się szarpać z kobietami.

Wtedy imigrant z Konga postanowił… pobić 11-latka. Wyprowadził kilka ciosów w twarz.

Sytuacja została opanowana dzięki reakcji innych pasażerów. Gdy pociąg zatrzymał się na kolejnej stacji, czekali tam już funkcjonariusze policji. Diasivi przyznał się do pobicia. Śledczym tłumaczył później, że działał w emocjach i chciał chronić swoją partnerkę, gdyż rzekomo sądził, że chłopiec zamierza ją uderzyć.

Sprawa wylądowała w sądzie, a na wyrok trzeba było czekać ponad półtora roku. Jak się okazało, Kongijczyk pobił chłopca w momencie, gdy przebywał na zwolnieniu warunkowym. Na swoim koncie ma już 24 wyroki – za wykroczenia drogowe, naruszanie porządku publicznego oraz posiadanie narkotyków.

Za pobicie 11-latka, a także z uwagi na wcześniejsze przestępstwa, sąd wymierzył Kongijczykowi karę 18 miesięcy pozbawienia wolności, ale wykonanie kary zawiesił. Oznacza to, że mężczyzna pozostanie na wolności.

Jako okoliczność łagodzącą uznano, że partnerka spodziewa się dziecka, a on sam pracuje dorywczo i próbuje zaistnieć na scenie muzycznej. Diasivi zapewniał przed sądem, że bardzo żałuje „podłego czynu”, a na dowód swojej skruchy wpłacił 1000 euro zadośćuczynienia pokrzywdzonej rodzinie.

Ukraińcy, Polacy i Uzbecy. Na Pomorzu rozbito gang handlujący ludźmi.

Na Pomorzu rozbito gang handlujący ludźmi.

Zatrzymano głównie obcokrajowców

20.02.2026 hnczas/gang-handlujacy-ludzmi-zatrzymano-glownie-obcokrajowcow

sg straz graniczna pomorze
NCZAS.INFO | Straż Graniczna rozbija gang handlujący ludźmi. / fot. KGSG

Funkcjonariusze SG rozbili grupę przestępczą trudniącą się handlem ludźmi i praniem brudnych pieniędzy” – poinformował w piątek szef MSWiA Marcin Kierwiński. W ramach działań przeszukano 17 lokali; zatrzymanych zostało osiem osób i zabezpieczono środki o wartości ponad 7,5 mln zł. W kierownictwie grupy był Ukrainiec, gang składał się głównie z obcokrajowców.

„Funkcjonariusze Straży Granicznej rozbili grupę przestępczą zajmującą się handlem ludźmi i braniem brudnych pieniędzy. Zatrzymano 8 osób. Do tej pory zidentyfikowano 50 ofiar tej grupy. Głównie z Ameryki Łacińskiej. Sprawa ma charakter rozwojowy” – napisał w piątek na X szef MSWiA.

Jak poinformowała w piątek Straż Graniczna, funkcjonariusze tej formacji, w ramach śledztwa dotyczącego m.in. handlu ludźmi i prania brudnych pieniędzy, przeszukali 17 lokali mieszkalnych i usługowych w województwie pomorskim oraz kilkanaście samochodów.

W trakcie działań zabezpieczono pieniądze, złoto inwestycyjne, numizmaty oraz biżuterię o łącznej wartości 3,6 mln zł oraz 28 kont bankowych z ponad 3,8 mln zł.

Straż Graniczna podała, że działania odbyły się 11 lutego i były prowadzone na szeroką skalę. W ich wyniku zatrzymano osiem osób; sześć z nich trafiło już do aresztu.

Z informacji przekazanych przez Komendę Główną SG wynika, że funkcjonariusze z Placówki SG Elblągu od 2024 roku rozpracowywali kilkunastoosobową grupę przestępczą. Na jej czele stali Ukrainiec i Polak, a wśród członków grupy byli głównie Ukraińcy, Polacy i Uzbecy. Grupa wykorzystywała spółki zarejestrowane zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami do popełniania przestępstw, m.in. handlu ludźmi.

„Proceder polegał na wykorzystywaniu ofiar do pracy o charakterze przymusowym z zastosowaniem przemocy i gróźb, wprowadzenia w błąd oraz nadużycia stosunku zależności i wykorzystania krytycznego położenia ofiar. Ofiarami byli głównie mieszkańcy Ameryki Łacińskiej, w przeważającej części Kolumbijczycy. Sprawcy werbowali ich już na terytorium państw ich pochodzenia, a następnie pozornie delegowali do pracy w Polsce z wykorzystaniem spółek zarejestrowanych poza granicami UE” – poinformowała Straż Graniczna.

Formacja dodała, że w terminie objętym postępowaniem sprawcy zwerbowali około 2 tys. cudzoziemców, których przetrzymywali do czasu przetransportowania do miejsc wykonywania pracy.

„Do tej pory zidentyfikowano 50 ofiar handlu ludźmi. W jego toku funkcjonariusze Straży Granicznej ujawnili materiał wskazujący na prowadzoną również działalność przestępczą tzw. prania brudnych pieniędzy” – przekazano.

SG dodała, że na podstawie informacji ze śledztwa Generalny Inspektor Informacji Finansowej dokonał blokady 28 rachunków bankowych osób uczestniczących w tym procederze oraz firm na łączną zabezpieczoną sumę ponad 3,8 mln. zł.

„Na podstawie postanowień Prokuratora Okręgowego w Elblągu 11 lutego 2026 roku funkcjonariusze zatrzymali w woj. pomorskim 8 osób, przeszukali 17 lokali mieszkalnych i usługowych oraz pojazdy użytkowane przez osoby powiązane z procederem. Zabezpieczono środki pieniężne, złoto inwestycyjne, numizmaty oraz biżuterię. W trakcie działań dwukrotnie miały miejsca na gdańskich ulicach próby ucieczki. Ścigane pojazdy prowadzone przez Ukraińca i Polaka nie zatrzymały się do kontroli. Mundurowi musieli użyć broni. Dopiero przestrzelenie opon tych pojazdów skutecznie je unieruchomiło i pozwoliło ująć uciekinierów” – poinformowała SG.

W trakcie wykonywania czynności funkcjonariusze zabezpieczyli także przedmiot przypominający broń palną oraz niewielkie ilości narkotyków.

Jak podała formacja, prokurator Prokuratury Okręgowej w Elblągu przedstawił podejrzanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i handlu ludźmi. Decyzją Sądu Rejonowego w Elblągu sześć osób zostało aresztowanych na 3 miesiące, a na dwie osoby został nałożony środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego, poręczenia majątkowego oraz zakazu opuszczania kraju. Grozi im od 3 do 20 lat więzienia.

Straż Graniczna zwróciła uwagę, że sprawa ma charakter rozwojowy. Planowane są dalsze zatrzymania w tej sprawie.

W działaniach uczestniczyli funkcjonariusze z Placówki SG w Elblągu, Morskiego Oddziału SG w Gdańsku z grupami realizacyjnymi Wydziałów Zabezpieczenia Działań Morskiego, Warmińsko-Mazurskiego, Nadwiślańskiego i Nadodrzańskiego Oddziału SG, a także eksperci od wykrywania i zwalczania zagrożeń cyberbezpieczeństwa z Zarządu Operacyjno-Śledczego Komendy Głównej SG.

Sir Jim Ratcliffe wywołał burzę: „Wielka Brytania została skolonizowana przez imigrantów”

Sir Jim Ratcliffe wywołał burzę: „Wielka Brytania została skolonizowana przez imigrantów”

zmianynaziemi/sir-ratcliffe-wywolal-burze-wielka-brytania-skolonizowana-przez-imigrantow

Kontrowersyjne wypowiedzi miliardera i współwłaściciela Manchesteru United, Sira Jima Ratcliffe’a, wywołały prawdziwą burzę w brytyjskim społeczeństwie. Podczas wywiadu dla Sky News, przeprowadzonego 11 lutego 2026 roku przez redaktora ekonomicznego Eda Conwaya, biznesmen stwierdził wprost, że „Wielka Brytania została skolonizowana przez imigrantów”, czym wywołał falę krytyki ze strony polityków i komentatorów.

Ratcliffe, który oprócz bycia współwłaścicielem słynnego klubu piłkarskiego jest również założycielem i prezesem giganta chemicznego INEOS Group, przedstawił w rozmowie swoje kontrowersyjne poglądy na temat obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej Zjednoczonego Królestwa. Jego zdaniem kraj zmaga się z poważnymi problemami gospodarczymi i społecznymi, które w dużej mierze wynikają z wysokiego poziomu imigracji oraz uzależnienia wielu obywateli od pomocy socjalnej.

„Wielka Brytania została skolonizowana. To kosztuje zbyt wiele pieniędzy. Wielka Brytania została skolonizowana przez imigrantów, nieprawdaż?” – powiedział miliarder w wywiadzie. Jego wypowiedź natychmiast odbiła się szerokim echem w mediach i wywołała ostrą reakcję ze strony wielu środowisk.

Ratcliffe powiązał również poziom imigracji z liczbą osób pobierających zasiłki państwowe. „Nie można mieć gospodarki z 9 milionami ludzi na zasiłkach i ogromnymi falami imigrantów napływających do kraju” – stwierdził. Biznesmen przytoczył również dane demograficzne, twierdząc, że populacja Wielkiej Brytanii wzrosła o 12 milionów osób od 2020 roku – z 58 do 70 milionów mieszkańców.

W trakcie wywiadu Ratcliffe nie oszczędził również obecnego premiera Wielkiej Brytanii, Sira Keira Starmera, którego określił jako „być może zbyt miłego”, by podejmować „trudne” i „niepopularne” działania niezbędne do naprawy sytuacji w kraju. Co więcej, miliarder ujawnił, że niedawno spotkał się z liderem partii Reform UK, Nigelem Faragem, którego opisał jako „inteligentnego człowieka” o „dobrych intencjach”.

Wypowiedzi Ratcliffe’a spotkały się z natychmiastową krytyką ze strony rządu. Premier Starmer określił komentarze biznesmena jako „obraźliwe i błędne”, podkreślając, że imigranci od zawsze wnosili istotny wkład w rozwój brytyjskiego społeczeństwa i gospodarki. Wielu polityków różnych opcji politycznych również potępiło słowa współwłaściciela Manchesteru United, uznając je za szkodliwe i podsycające napięcia społeczne.

Eksperci ds. migracji zwracają uwagę, że dane przytoczone przez Ratcliffe’a są co najmniej dyskusyjne. Oficjalne statystyki nie potwierdzają tak dramatycznego wzrostu populacji w ciągu zaledwie sześciu lat, a powiązanie problemów gospodarczych wyłącznie z imigracją jest znacznym uproszczeniem złożonych procesów ekonomicznych i społecznych.

Nie jest to pierwszy raz, gdy wypowiedzi prominentnych osób ze świata biznesu na temat imigracji wywołują kontrowersje w Wielkiej Brytanii. Temat ten pozostaje jednym z najbardziej polaryzujących w brytyjskiej debacie publicznej, szczególnie po Brexicie, który w dużej mierze był motywowany obawami części społeczeństwa przed niekontrolowaną imigracją.

Ratcliffe, którego majątek szacowany jest na ponad 15 miliardów funtów, jest znany ze swoich konserwatywnych poglądów. W przeszłości był gorącym zwolennikiem Brexitu i wielokrotnie krytykował politykę imigracyjną kolejnych rządów. W 2022 roku stał się współwłaścicielem Manchesteru United, jednego z najbardziej rozpoznawalnych klubów piłkarskich na świecie, co znacznie zwiększyło jego rozpoznawalność i wpływy w brytyjskim społeczeństwie.

Organizacje broniące praw imigrantów określiły wypowiedzi Ratcliffe’a jako niebezpieczne i nieodpowiedzialne. Wskazują, że takie retoryka może prowadzić do wzrostu nastrojów ksenofobicznych i aktów dyskryminacji wobec mniejszości etnicznych w Wielkiej Brytanii.

Na razie ani Manchester United, ani INEOS Group nie wydały oficjalnych oświadczeń odnoszących się do kontrowersyjnych wypowiedzi swojego właściciela. Nie wiadomo również, czy Ratcliffe zamierza przeprosić za swoje słowa lub je sprostować w obliczu narastającej krytyki.

Niezależnie od dalszego rozwoju sytuacji, wypowiedzi Sira Jima Ratcliffe’a z pewnością na długo pozostaną w pamięci brytyjskiej opinii publicznej i mogą mieć wpływ na przyszłe debaty dotyczące imigracji oraz polityki społecznej w Zjednoczonym Królestwie.

Źródła:

ndependent.co.uk/sport/football/manchester-u…

express.co.uk/sport/football/1987557/man-utd-…

https://www.standard.co.uk/news/politics/sir-jim-ratcliff…

itv.com/news/granada/2026-02-12/pm-says-sir-j…

https://www.manchestereveningnews.co.uk/sport/football/fo…

goal.com/en-gb/lists/sir-jim-ratcliffe-critic…

Piekielni Laburzyści chcą, żeby angielska wieś była „mniej biała”. Chodzi o dobre samopoczucie muzułmanów

Laburzyści chcą, żeby angielska wieś była „mniej biała”. Chodzi o dobre samopoczucie muzułmanów

Joanna Grabarczyk


niezalezna.pl/swiat/laburzysci-chca-zeby-angielska-wies-byla-mniej-biala-chodzi-o-dobre-samopoczucie-muzulmanow

Chyba na podstawie: express.co.uk/ountryside-be-made-less-white

Wewnętrzne raporty brytyjskiego Ministerstwa Środowiska, Żywności i Spraw Wsi donoszą, że brytyjska wieś zagrożona jest staniem się obszarem „nieistotnym” w coraz bardziej multikulturowym społeczeństwie. Tradycyjne brytyjskie puby, serwujące alkohol i wieprzowinę, a także powszechnie hodowane na wsi psy to m. in. te elementy, które sprawiły, że muzułmanie czują się na wsi „niemile widziani”.

Dlatego też departament zarządzany obecnie przez Partię Pracy zabrał się za opracowanie planów, mających rozwiązać ten problem. Recepta jest prosta: uczynić wieś „mniej białą” i odzwierciedlającą „wielokulturową rzeczywistość”.

Zakusy, by zabrać się za brytyjskie obszary wiejskie, nie są niczym nowym. Już w 2019 roku  Ministerstwo Środowiska, Żywności i Spraw Wsi zamówiło obszerny przegląd, dotyczący wykorzystania obszarów krajobrazowych i wiejskich w Wielkiej Brytanii. 

Wiele społeczności we współczesnej Wielkiej Brytanii czuje, że obszary krajobrazowe nie mają dla nich żadnego znaczenia. Zarówno czarnoskórzy, Azjaci, mniejszości etniczne, jak i biali postrzegają tereny wiejskie jako środowisko w dużej mierze „białe”. Jeśli dzisiaj jest to prawdą, to podział ten będzie się tylko pogłębiał wraz ze zmianami społecznymi. Nasza wieś skończy jako nierelewantny odnośnie kraju, który obecnie istnieje

– głosił dokument autorstwa Juliana Glovera pt. „Landscape Review”.

To niejedyna zamówiona przez departament spraw wsi ekspertyza. Raportów było więcej. W 2022 roku przeprowadzono także badanie „Poprawa etnicznego zróżnicowania odwiedzających angielskie obszary chronione”, kosztujące ok. 125 tys. euro, którego wyniki kazały urzędnikom ponownie pochylić się nad wiejską Anglią, zdominowaną przez „białą klasę średnią” i pozbawioną wystarczającej liczby przedstawicieli mniejszości etnicznych, którzy unikali wsi jako „przestrzeni wykluczających, rasistowskich i niebezpiecznych”. O jakie przejawy rasizmu i wykluczenia chodzi?

Jedna osoba opowiedziała, jak spotykała się z dociekliwymi spojrzeniami i komentarzami, gdy była na wsi: „Patrzcie, Azjata w lesie”. Zespół doświadczył tego osobiście, odwiedzając rodziny czarnoskóre i należące do mniejszości etnicznych, i musiał przerywać filmowanie, aby zminimalizować spojrzenia przechodniów

Raport z 2022 roku doprecyzował, że „nierówności w zakresie świadczeń dawały poczucie, że potrzeby mniejszości etnicznych nie były brane pod uwagę, co utrudniało uczestnictwo” w spędzaniu czasu na wsi przez przedstawicieli mniejszości etnicznych i wyznaniowych.

Przykładami był brak (…) odpowiednich kulturowo świadczeń, takich jak opcje dietetyczne i miejsca do modlitwy

– stwierdzał raport.

Teraz urzędnicy zarządzający obszarami wiejskimi – czyli rady lokalne oraz administratorzy Obszarów Krajobrazu Narodowego – mają za zadanie opracować strategie mające na celu realizację celów ogólnokrajowej kampanii na rzecz różnorodności.

Wszyscy płacimy za krajobrazy narodowe z naszych podatków, a mimo to czasami podczas naszych wizyt mieliśmy wrażenie, że parki narodowe to ekskluzywny klub, w którym większość stanowią biali i klasa średnia

– stwierdzili badacze, wykonujący pracę dla Ministerstwa Środowiska, Żywności i Spraw Wsi w jednym z wewnętrznych dokumentów.

Psy na łańcuch, pub bez alkoholu, kiełbasy i bekonu?

Do działań zobowiązali się włodarze m.in. Chilterns, Cotswold czy  Malvern Hills. Zespół z Chilterns zaproponował działania, mające przyciągnąć na wieś więcej muzułmanów, szczególnie z pobliskiego Luton. Zabiegi te mają obejmować zatrudnienie bardziej zróżnicowanego personelu, wydawanie materiałów marketingowych, uwzględniających w swojej warstwie wizualnej ludzi widocznie reprezentujących mniejszości etniczne i napisane w „językach społeczności”.

W ramach zamówionych badań odnotowano również, że psy mieszkające na wsi powinny podlegać ściślejszej kontroli, gdyż niektóre z mniejszości boją się ich. Chodzi tu głównie o muzułmanów, dla których są to zwierzęta uznawane za nieczyste – podobnie jak świnie. Wspominany wcześniej raport z 2022 roku wprost mówił o konflikcie wartości wyznawanych przez rdzenną ludność i przybyszów.

Obszary objęte ochroną krajobrazową były ściśle związane z „tradycyjnymi” pubami, które mają ograniczony wybór jedzenia i są skierowane do osób utożsamiających się z kulturą picia alkoholu. W związku z tym muzułmanie z grupy pakistańsko-bangladeskiej stwierdzili, że przyczyniało się to do poczucia bycia niemile widzianym

Zespół z Malvern Hills posunął się do jeszcze dalej idących i osobliwie brzmiących stwierdzeń.

Wiele mniejszości nie ma żadnego kontaktu z naturą w Wielkiej Brytanii, ponieważ ich rodzice i dziadkowie nie czuli się na tyle bezpiecznie, by ich zabrać, lub mieli inne zmartwienia związane z przetrwaniem(…). Podczas gdy większość białych użytkowników języka angielskiego ceni sobie samotność i kontemplacyjne aktywności, jakie zapewnia wieś, osoby należące do mniejszości etnicznych preferują raczej towarzystwo (rodzinę, przyjaciół, szkołę)

– zdiagnozowali sytuację urzędnicy z Malvern Hills.

Ich receptą na uczynienie swojego obszaru „mniej białym” jest dotarcie do osób lub społeczności o chronionych cechach, takich jak osoby, dla których angielski nie jest pierwszym językiem”.

Tradycja przeszkodą dla różnorodności

Ministerstwo koordynujące ten ogólnonarodowy plan „odbielenia” brytyjskiej wsi zapewnia, że nie ma on nic wspólnego z ideologią, zaś główną motywacją dla jego wprowadzenia jest upowszechnienie dostępu do zasobów krajobrazowych dla wszystkich mieszkańców Anglii. Krytycy upierają się jednak, że podjęte przez ministerstwo działania noszą znamiona inżynierii społecznej, która stopniowo zmieni postrzeganie wiejskiej Anglii i wpisanych w nią tradycyjnych elementów: wiejskich pubów i odwiecznych krajobrazów, w coś, co będzie trzeba poświęcić w imię różnorodności.

Hiszpańska lewaczka przyznała, że chodzi o podmianę populacji.

Montero przyznała, że chodzi o podmianę populacji.

„Natychmiast wyłączyć Hiszpanię z Schengen”

dorzeczy.pl//hiszpania-w-schengen-montero-przyznala-podmiana-populacji

Irene Montero / Nielegalni imigranci płyną do Europy
Irene Montero / Nielegalni imigranci płyną do Europy Źródło: X / Bruno Topola, PAP/ EPA

Czy wobec nieskrywanego już planu podmiany populacji w Europie, co przyznała Irene Montero, Hiszpania powinna należeć do strefy Schengen?

Polityk skrajnie lewicowej, proimigracyjnej partii Podemos Irene Montero przemawiała w sobotę na wiecu w Saragossie, zorganizowanym w związku z wyborami regionalnymi w Aragonii, które odbędą się 8 lutego.

Socjalistyczno-komunistyczny rząd Hiszpanii postanowił zalegalizować pobyt w tym kraju 500 tysięcy nielegalnych imigrantów. Montero przekonywała, że kolejnym krokiem powinno być nadaniem im hiszpańskiego obywatelstwa i zmiana prawa tak, aby mogli uczestniczyć w wyborach.

Masowa migracja. Irene Montero z Podemos wprost o podmianie populacji

– Oby teoria podmiany populacji się ziściła! Mam nadzieję, że uda nam się pozbyć z tego kraju faszystów i rasistów za pomocą migrantów i ciężko pracujących ludzi – powiedziała Montero, cytowana przez dziennik „El Mundo”. W swoim wystąpieniu mocno skrytykowała partie prawicowe, w tym Vox i jej lidera Santiago Abascala, określając ich retorykę jako „rasistowską” i „anty-migracyjną”.

„Natychmiast wyłączyć Hiszpanię ze strefy Schengen”

„Dokładnie taki jest cel lewicy i liberałów rządzących UE. Po to przepchnęli pakt migracyjny. Jak najwięcej nowych, importowanych spoza Europy obywateli – to dla nich nadzieja na dodatkowe głosy w wyborach i utrzymanie władzy” – skomentował parlamentarzysta PiS Paweł Jabłoński.

„Podemos to zdaje się Wasi sojusznicy w Europie partia Razem, Adrianie Zandberg? Również popieracie realizację «teorii wielkiej podmiany«?” – zapytał poseł Kacper Płażyński, także z PiS.

„Natychmiast wyłączyć Hiszpanię ze strefy Schengen!” – wezwał Piotr Czak Żukowski z Ruchu Narodowego. „Nadanie obywatelstwa hordom nielegalnych imigrantów z Afryki jest zagrożeniem dla całej Europy”. – podkreślił działacz Konfederacji.

Przypomnijmy, że Schengen obejmuje obecnie 29 państw. Na obszarze strefy zniesiono kontrole graniczne na granicach wewnętrznych. Z uwagi na masowe ściąganie imigrantów przez rządy niektórych państw, na części granic kontrole zaczęły być przywracane.

We Francji, oficjalnie, więc z retuszem: Połowa kryminalistów to nachodźcy

Statystyka prawdę ci powie o skutkach imigracji

28.01.2026 nczas/statystyka-prawde-ci-powie-o-skutkach-imigracji

NCZAS.INFO | Imigranci we Francji. Zdjęcie ilustracyjne.
NCZAS.INFO | Imigranci we Francji. Zdjęcie ilustracyjne.

We francuskiej Żyrondzie „49% osób popełniających wykroczenia publiczne to cudzoziemcy”. Taka informację podał oficjalnie prefekt tego regionu 23 stycznia, przy okazji prezentacji raportu dotyczącego przestępczości w roku 2025.

Prefekt Żyrondy Étienne Guyot poruszył kwestię imigracji i ujawnił, że prawie połowa wszystkich przestępców w departamencie to obcokrajowcy. Imigracja i bezpieczeństwo to jeden z najważniejszych priorytetów Francuzów przed wyborami samorządowymi zaplanowanymi na marze tego roku.

Prefekt stwierdził, że ​​w 2025 roku w Żyrondzie „49% osób popełniających przestępstwa było cudzoziemcami”. Dodał, że ponad 1000 osób otrzymało nakazy deportacji i zadeklarował: „zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić, że osoby, którym wydano nakazy deportacji, wyjadą, ponieważ czasami dopuszczają się przestępstw”.

Étienne Guyot pochwalił jednak służby za to, że w porównaniu z rokiem poprzednim, „o 30% więcej cudzoziemców” z nakazem wyjazdu opuściło Francję. W 2025 roku władze zaostrzyły również kontrole.

Niektóre z nich wprowadzono na ruchliwych przejściach granicznych w ramach krajowej operacji zwalczania nielegalnej imigracji. „Napływa do nas wielu cudzoziemców, głównie z Półwyspu Iberyjskiego i tam przebywających legalnie”. Prefekt dodał, że pochodzą głównie z Afryki Północnej i Afryki Subsaharyjskiej.

Źródło: Europe1/ CNews

Przerzucili przez granicę. 5,5 tys. ludzi, gł. Ukraińców.

Przerzucali nielegalnie przez granicę. Jest akt oskarżenia

[a czy można przerzucać legalnie?? md]


przerzucali-nielegalnie-przez-granice

Dziewięć osób – obywateli Ukrainy i Polski – odpowie przed sądem za organizowanie cudzoziemcom nielegalnego przekraczania wschodniej granicy Polski – poinformowała prokuratura. Sprawa dotyczy blisko 5,5 tys. osób, które w latach 2019-2023 przekroczyły granicę na podstawie wyłudzonych wiz.

Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Zamościu skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Z ustaleń śledztwa wynika, iż w skład zorganizowanej grupy przestępczej wchodzili obywatele Polski i Ukrainy, a działalność prowadzona była w latach 2019-2023 – poinformował w komunikacie prasowym rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu prok. Rafał Kawalec.

Jak wyjaśnił, proceder polegał na wystawianiu i rejestrowaniu we właściwych urzędach pracy stosownych oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy dla cudzoziemców, co uprawniało ich do otrzymania wiz.

W większości byli to Ukraińcy

Według ustaleń śledczych wystawiający oświadczenia nie mieli zamiaru ani możliwości powierzenia cudzoziemcowi wykonywania wskazanej pracy, a wystawione dokumenty miały na celu wprowadzenie w błąd pracowników konsulatów i wyłudzenie na tej podstawie niezbędnych do przekroczenia granicy wiz uprawniających do wjazdu i pobytu w krajach Unii Europejskiej.

Jak podał prok. Kawalec, z ustaleń śledztwa wynika, że w ten sposób grupa przestępcza zorganizowała nielegalne przekroczenie granicy państwa dla co najmniej 5 tys. 427 osób. W większości byli to Ukraińcy.

Śledztwo w tej sprawie było prowadzone przez funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej w Hrebennem (Lubelskie) z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, którzy wpadli na trop przestępczej grupy.

Grupa przestępcza

Akt oskarżenia obejmuje sześcioro obywateli Ukrainy i troje obywateli Polski.

Pięć osób usłyszało zarzuty działania w ramach struktur zorganizowanej grupy przestępczej, w tym jedna osoba zarzut kierowania grupą. Ośmiu osobom przedstawiono zarzuty organizowania nielegalnej migracji. Trzy osoby usłyszały zarzut „prania brudnych pieniędzy” pochodzących z przestępstwa.

Prok. Kawalec powiedział, że śledczym nie udało się ustalić kwot, które podejrzani otrzymywali za organizowanie nielegalnego przekroczenia granicy. Niektórzy z nich mają zarzuty uczynienia sobie z przestępstwa stałego źródła dochodu.

Część podejrzanych, w toku przeprowadzonych przesłuchań przyznała się do popełnia zarzucanych im czynów i złożyła wyjaśnienia, w których opisali swój udział w przestępczym procederze, inni nie przyznali się lub przyznali się do części zdarzeń — prok. Kawalec.

Czworo podejrzanych złożyło wnioski o dobrowolne poddanie się karze bez przeprowadzenia rozprawy.

Wobec wszystkich podejrzanych zastosowano poręczenia majątkowe, dozory policji, zakazy opuszczania kraju. Wobec kobiety oskarżonej o kierowanie grupą prokuratora zastosowała także zabezpieczenie majątkowe poprzez ustanowienie hipoteki na jej nieruchomości do kwoty 750 tys. zł.

Za zarzucane podejrzanym przestępstwa grożą różne kary, maksymalna to 15 lat więzienia.

CZYTAJ TAKŻE: Wojna jako pretekst. Pod przykrywką ewakuacji z Ukrainy wielokrotnie łamali przepisy, by sprowadzać auta. 32 osoby usłyszały zarzuty

Robert Knap/PAP

Zamieszki i pożary w Holandii. Spłonął 150-letni zabytkowy kościół. Jak „prasa” kłamie, a PCh daje ciała

Zamieszki i pożary w Holandii. Spłonął 150-letni zabytkowy kościół.

pch24.pl/zamieszki-i-pozary-w-holandii-splonal-150-letni-zabytkowy-kosciol

(fot. Twitter.com)

Noc Sylwestrowa minęła w Holandii pod znakiem licznych zamieszek i starć z policją. W wielu miejscach kraju wybuchły pożary. Jeden z nich doszczętnie strawił zabytkowy 150-letni kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego (Voldenkerk) w Amsterdamie.

Tegoroczna noc sylwestrowa w Holandii okazała się wyjątkowo dramatyczna. W różnych częściach kraju doszło do śmiertelnych wypadków związanych z użyciem fajerwerków, m.in. w Nijmegen i Aalsmeer. Policja bada, czy używany materiał pirotechniczny był legalny.

Jednym z najpoważniejszych zdarzeń był ogromny pożar zabytkowego kościoła w Amsterdamie – Vondelkerk, który od lat 70 XX wieku przestał pełnić funkcję świątyni katolickiej i stał się miejscem wielu koncertów oraz spotkań. Ogień szybko objął wieżę budynku, a gęsty deszcz iskier zmusił służby do ewakuacji kilkudziesięciu pobliskich domów. Straż pożarna walczyła z żywiołem przez wiele godzin, wykorzystując wodę z pobliskiego parku. Zabytku nie udało się uratować. Na miejscu pojawiła się burmistrz Femke Halsema, która powiedziała: „To jest naprawdę straszne (…) to ogromna tragedia.”

Służby nie potwierdzają teorii o celowym podpaleniu. 

W całym kraju odnotowano liczne pożary budynków mieszkalnych, garaży i obiektów publicznych, w tym hal sportowych i domów jednorodzinnych. W kilku przypadkach eksplodowały składowane fajerwerki, co dodatkowo utrudniało akcje ratunkowe.

Szczególne zaniepokojenie wzbudziła skala przemocy wobec służb. Policjanci, strażacy i ratownicy medyczni byli obrzucani fajerwerkami, kamieniami, a w Bredzie w dzielnicy Tuinzigt użyto koktajli Mołotowa. Związek zawodowy policji określił sylwestrową noc jako jedną z najbardziej brutalnych w ostatnich latach.

Tegoroczny Sylwester był jednocześnie ostatnim, w którym fajerwerki na prywatny użytek były jeszcze legalne w skali kraju. Władze zapowiadają, że przejęta zmiana prawa ma ograniczyć liczbę ofiar, zniszczeń i przemocy, które od lat towarzyszą świętowaniu Nowego Roku w Holandii. [czemu PCh nie komentuje tej bzdury?? md]

Niektórzy łączą sylwestrowe incydenty z obecnością coraz większej populacji imigrantów spoza Europy. [Jak można puścić taki bzdet w PCh!! Wstyd!! MD]

Holandia w ostatnich latach mierzy się z poważnym kryzysem migracyjnym.

[Gówno „się mierzy” !! Dupy daje!! MD]

Tylko w 2022 r. do kraju przybyło ponad 400 tys. cudzoziemców, głównie pochodzenia azjatyckiego i afrykańskiego. Liczba przybyszów nie spada poniżej kilkuset tysięcy rocznie (w 2023 do kraju przybyło 339 tys. cudzoziemców). Do najliczniejszych grup należą Turcy, Kurdowie, Marokańczycy i obywatele Surinamu.

W niektórych miastach powstają tzw. getta, czyli dzielnice zdominowane przez migrantów, które odznaczają się wyższym współczynnikiem przestępczości. Rząd wprowadza środki mające na celu ograniczenie imigracji, zapowiedziano m.in. możliwość zawieszenia prawa do azylu. [To rządy impotentów md]

PAPpap logo / oprac. PR