Legnica. Prokuratura kapituluje w starciu z siatką pedofilów

Prokuratura kapituluje w starciu z siatką pedofilów
goniec.pl/prokuratura-kapituluje-w-starciu-z-siatka-pedofilow


Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, fot. Lubin.pl

============================================

Prokuratura Okręgowa w Legnicy, policja i służby specjalne właśnie kapitulują w sprawie pedofilskiej siatki, na której ślad natrafiły w połowie 2022 roku, a przez dwa i pół roku prowadziły śledztwo. Ustalenia dziennikarzy Gońca, prowadzących śledztwo dziennikarskie od końca 2024 roku wskazują jasno, że decyzja o umorzeniu śledztwa jest przedwczesna, dlatego dla dobra interesu społecznego ujawniamy szokujące treści rozmów, którymi dysponowali śledczy.


Niezrozumiała postawa prokuratorów

Piątek trzynastego jest uznawany za najbardziej pechowy dzień w roku, ale nie bacząc na przesądy Prokuratura Okręgowa w Legnicy umorzyła tego dnia śledztwo prowadzone ws. podejrzenia pedofilii i innych przestępstw, których mogli się dopuszczać politycy, policjanci, ludzie związani ze służbami i potentaci z branży śmieciowej.

Decyzja budzi zdumienie, bo ledwie trzy dni wcześniej rzeczniczka prokuratury w specjalnym komunikacie potwierdzała fakt istnienia opinii biegłych, która uniemożliwia uznanie przekazanych dowodów za wytwór sztucznej inteligencji, co sugerowali podejrzani.

PROKURATURA ŚCIGA DZIENNIKARZA ZAMIAST SPRAWCÓW? ZOBACZ WIDEO!

Chodzi o domniemane rozmowy, jakie w okresie 2021 – 2023 mieli prowadzić między sobą Robert Raczyński, prezydent Lubina i lider ogólnopolskiej formacji Bezpartyjnych Samorządowców, startującej w przeszłości w wyborach parlamentarnych i prezydenckich, ze swoim współpracownikiem Andrzejem Pudełką, naczelnikiem oświaty w ratuszu.

10 lutego 2026 r ujawniliśmy, że od października 2025, czyli od przeszło trzech miesięcy prokuratorzy prowadzący śledztwo dysponują opinią wykluczającą, że rozmowy stworzyła sztuczna inteligencja. Taką wersję próbowali narzucić Raczyński z Pudełką, składając w 2024 roku doniesienie do tej samej legnickiej prokuratury, rok po rozpoczęciu umorzonego właśnie śledztwa wszczętego w sprawie art. 200, czyli pedofilii. Ich opinie i zarzuty biegli w opinii jednoznacznie obalili, co powinno otwierać drogę do dalszych działań weryfikujących bulwersujące okoliczności ujawnione w stenogramach.

W rozmowie z redaktorami Gońca 27.01 rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy Lilianna Łukasiewicz zapewniała:

“Uzyskano opinię biegłego z zakresu informatyki, który wypowiadał się w tym zakresie. Niestety, z uwagi na dobro tego śledztwa, absolutnie nie możemy ujawnić żadnych informacji dotyczących treści tejże opinii (…)”

„Ten materiał jest w sprawie skomplikowany, wymaga dużo pracy. Opinia informatyczna również wymagała dużo pracy z uwagi na tą obszerność materiału dowodowego, więc na obecnym etapie prokurator analizuje też tą opinię i podejmuje kolejne czynności w sprawie, które są niezbędne do tego, aby to postępowanie właściwie wyjaśnić” – tłumaczyła.

Na pytanie o możliwy czas zakończenia śledztwa usłyszeliśmy: „Oba te śledztwa są jeszcze przedłużone. Na tym etapie jest za wcześnie, aby o tym informować, a poza tym takie informacje też mogą się odbić niekorzystnie na toku prowadzonych śledztw (…) Oba te postępowania zakończą się wtedy, kiedy prokurator wyjaśni wszystkie wątki, które są przedmiotem jednego i drugiego śledztwa”.

Wśród dolnośląskich samorządowców i parlamentarzystów, do których docierały wcześniej informacje o domniemanej zorganizowanej na wielką skalę siatce pedofilów wybuchła dyskusja o konsekwencjach naszego odkrycia. Jak ustalił Goniec parlamentarzyści zajmujący się służbami i zwalczeniem pedofilii rozpoczęli serię spotkań m.in. z ministrami rządu Donalda Tuska oczekując wyjaśnienia sprawy i konkretnych działań organów ścigania.

W nadchodzącym tygodniu sprawę dalszego postępowania miał rozstrzygnąć minister Waldemar Żurek, a informacji na temat sprawy domagał się też Marcin Kierwiński, szef MSWiA nadzorujący policję.

Najszybciej i w zupełnie niespodziewany sposób zareagowała rzeczniczka prokuratury Liliana Łukasiewicz. W komunikacie zamieszczonym na stronie poinformowała o… wszczęciu nie jednego, ale dwóch śledztw, które miały na celu ustalenie, kto przekazał nam opinię i dlaczego Goniec ujawnia tajemnice śledztwa.

„W związku ze stwierdzonym podejrzeniem ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji (…) Prokurator Okręgowy w Legnicy w dniu 11 lutego 2026 r. wszczął śledztwo w tej sprawie – czytamy w oficjalnym komunikacie PO w Legnicy 11 lutego 2026. – Śledztwo zostało również wszczęte w sprawie publicznego rozpowszechnienia w dniu 10 lutego 2026 r. za pośrednictwem sieci Internet na portalu Goniec.pl informacji z postępowania przygotowawczego”.

Dwa dni później, Prokuratura Okręgowa w Legnicy publikuje w tej sprawie kolejny komunikat, informując, że w sprawie zostało ostatecznie wszczęte tylko jedno postępowanie, dotyczące ujawnienia informacji śledztwa: „W toku tego samego postępowania prowadzone będą również czynności zmierzające do ustalenia, kto w sposób nieuprawniony przekazał materiał dowodowy toczącego się śledztwa do publicznego rozpowszechniania. W trakcie postępowania będą w pełni respektowane prawa wszystkich uczestników, w tym prawa dziennikarza określone w art. 15 ust. 1–3 ustawy – Prawo prasowe” – zapewnia prokuratura.

Podsumujmy.

Opinia biegłych, jak ujawnił Goniec, uprawdopodobniała istotnie prawdziwość stenogramów spisanych z rozmów dwóch mężczyzn, przesłanych na skrzynkę mailową prokuratury wrocławskiej wiosną 2023 roku.

Wrocławska prokuratura ukrywała fakt śledztwa przed opinią publiczną i dziennikarzami, którzy jako pierwsi zajęli się sprawą w lutym 2024 roku.

Wówczas wspólne śledztwo Onetu i Superwizjera TVN24 zakończone publikacją „Brudna gra” koncentrowało się na domniemanej inwigilacji, jaką miało prowadzić ABW wobec Raczyńskiego i Pudełki, ale wątki pedofilskie skwitowano jedynie formułką, że służby pozyskały też rozmowy dotyczące drastycznych wątków obyczajowych.

Dziennikarzom Onetu, kiedy pytali o stenogramy, które miały być pozyskane w ramach inwigilacji, prokuratura wrocławska potwierdzała jedynie fakt wszczęcia śledztwa, ale nie podawała nawet jego podstawy prawnej, odmawiając jakichkolwiek szczegółów. Dopiero pytania Gońca ujawniły, że chodzi o pedofilię, a nasza publikacja sprzed dwóch tygodni ujawniła ciężar gatunkowy śledztwa.

Było tak wbrew zapewnieniom rzeczniczki, która w rozmowach z naszymi dziennikarzami przekonywała, że nie jesteśmy jedyną redakcją, która pyta o postępowanie i wszystkim przekazuje to samo.

Te wszystkie okoliczności sprawiają, że trudno jest zrozumieć decyzje o umorzeniu po cichu sprawy i wzmacniają wątpliwości, co do rzetelności i determinacji prokuratury i policji. Decyzja o umorzeniu była szokiem dla radnych i polityków podejmujących po naszej publikacji interwencję w rządzie.

Dziwne okoliczności nagłego umorzenia śledztwa skłoniły naszą redakcję do ujawnienia, co faktycznie zawierają stenogramy. Publikujemy ledwie kilka, wcale nie najdrastyczniejszych, fragmentów, a wobec wyraźnie nerwowej postawy Prokuratury Okręgowej w Legnicy żądamy natychmiastowych działań.
Wstrząsające wątki pedofilskie

Po wielomiesięcznym analizowaniu i braku działań ze strony służb oraz prokuratury ujawniamy zatrważające wątki ze stenogramów.

Na przeszło sześciuset stronach można wyczytać dziesiątki faktów wskazujących na to, że osoba w stenogramach podpisana jako “RR” (zadaniem śledczych było ustalić, czy “RR” to prezydent Lubina, a jego rozmówca “AP” to jego podwładny i czy ich rozmowy są prawdziwe) prowadzi zbrodniczą działalność nie tylko na terenie swojego miasta i województwa, ale nawet Podkarpacia, Mazowsza i przygranicznych terenów z Niemcami.

Rozmowy wskazują na związki siatki ze światem przestępczym Hamburga, miasta wokół którego koncentruje się transport na całą Europę, a także z księżmi z okolicznych miasteczek oraz grupami przestępczymi zajmującymi się przemytem, handlem narkotykami, handlem ludźmi i bandycką działalnością prowadzoną wespół z grupą gangsterów z niewielkiego miasteczka Ścinawa.

Przestępstw, jakie można wyczytać ze stenogramów jest kilkadziesiąt, ale jako dziennikarze nie jesteśmy w stanie zweryfikować wszystkich tropów, od których roi się w rozmowach, którymi dysponuje prokuratura.

Ujawniamy je, bo już po opublikowaniu przez nas tekstu o ekspertyzie, nie tylko nie podjęto natychmiastowych działań, ale wybrano drogę gróźb i prób zniechęcenia nas do ujawnienia kolejnych okoliczności.

W skrócie pisząc, ze stenogramów osób podpisanych jako RR i AP wyłania się obraz dwóch gangsterów i zwyrodnialców, którzy kontrolują półświatek Lubina i okolic, uzyskując wielkie „cyfry” jak nazywają pochodzące z przestępstw pieniądze z wielu źródeł. Opierając się na strachu, przekupstwie i szantażach działają od lat pod ochroną służb i policji.

Trudno stwierdzić, na ile współpracujący z nimi politycy zdają sobie sprawę z prawdziwego charakteru ich działalności, więc na ten moment będziemy unikać przesądzania i wskazywania konkretnych osób. Ograniczymy się tylko do tych, którzy pojawiają się przy przestępstwach pedofilskich, bo dobro dzieci wymaga ich natychmiastowego, gruntownego sprawdzenia.

O skali procederu najbardziej świadczy przerażający obraz działań pedofilów, którzy perspektywicznie i na bieżąco obserwują dzieci w szkołach, przedszkolach i placówkach zajmujących się dziećmi z niepełnosprawności intelektualną. Ze spisanych rozmów wynika, że dzieci są na bieżąco fotografowane i trafiają na listę, którą mężczyźni nazywają rejestrem.

Podczas trzyletniego okresu, w którym toczyli rozmowy, wielokrotnie omawiają oni zlecenia, które realizują dla nich pracujący w urzędach lub wywodzący się ze świata przestępczego mężczyżni i kobiety. Wszystko ma na celu pozyskanie dzieci, które biorą udział w spotkaniach z mężczyznami. Są odurzane, wykorzystywane i nagrywane na filmach pedofilskich, którymi pedofile wymieniają się potem w sieci.

Scenariusz jest zwykle podobny. RR i AP wysyłają zaufanych ludzi, którzy nagrywają szkolne apele lub inne uroczystości gromadzące lubińskie dzieci, by wybrać ofiary. Współpracownicy siatki montują dzień wcześniej kamery a zdobyte dzięki nim nagrania przekazują pedofilom.

Z rozmów wynika, że te dzieci, które uznają za atrakcyjne, trafiają na pedofilski celownik. Zbrodniczy proceder nadzoruje AP, dysponujący siecią kontaktów wśród dyrektorek, nauczycielek i innych pracowników szkół. Informacje przekazuje mu np. szkolna woźna, która ostrzega przed zbyt ostentacyjnym zachowaniem współpracującego z nimi księdza, popadającego w uzależnienie od narkotyków, w które mieli go wkręcić RR i AP.

„Portierka dzwoniła na moje biurko. Ona wie coraz więcej. Muszę ogarnąć sytuacje z syfem u salezjan. Ksiądz G. jest w kiepskim stanie, znowu siedzi najebany u siebie i wydobywają się dziwne odgłosy z gabinetu” – można przeczytać relację AP z września 2021.

Ile razy i jakimi środkami dzieci miałyby być zniewolone do pedofilskich orgii ze stenogramów się nie dowiadujemy. Mamy jednak wiele konkretnych terminów, w których seanse miały miejsce, jak choćby majówki, kolonie czy długie weekendy.
Mężczyźni używający specjalnych szyfrujących aplikacji mieli przekonanie, że mogą prowadzić bezpiecznie organizacyjne rozmowy, ale i tak w niektórych sprawach umawiali się na rozmowy bez jakiejkolwiek elektroniki w ustronnych miejscach, wybranych tak, by maksymalnie zabezpieczyć się przed możliwością użycia mikrofonów kierunkowych.

Świadczy to i ma potwierdzenie w wielu fragmentach, że RR i AP byli przeszkoleni przez osoby znające policyjne procedury i możliwości służb. Chodzi zarówno o doświadczonych pedofilów i organizacje przestępcze, jak i ludzi ze służb i organów ściągania.

Jedną z takich osób był ksiądz współpracujący z nimi przez dwa lata i pracujący w jednej z szkół. Dwie inne, których wsparcie najbardziej cenią, to tajemnicza postać nazywana przez nich „pułkownikiem”, „ciemnym policjantem”, a także związany z położoną nieopodal Ścinawą „Mich”, który z opisu wydaje się być lokalnym mafijnym bossem z dostępem do narkotyków (kokainy, marihuany i mefedronu), prostytutek, i towarów z przemytu.

Mich uczestniczy, jako jeden z wielu współpracujących z bohaterami stenogramów, w organizowaniu „słupów” do wielu innych przestępczych aktywności organizowanych przez ludzi związanych z ugrupowaniem Bezpartyjni Samorządowcy, a także ważnymi w czasach ich rządów politykami PiS.
W kontekście działalności przestępczej RR i AP wypowiadają się także o środowisku prezydenta Jacka Sutryka, w którego deale układ lubiński się nie wtrąca.

Z materiału, którym dysponują śledczy wynika, że RR i AP posiadają szeroki wachlarz osób, instytucji i organizacji związanych z Kościołem, które służyć mają jako zasób dzieci do wykorzystywania seksualnego, produkcji pornografii pedofilskiej, a nawet do handlu żywym towarem, którego odbiorcy tworzą grupę operującą w Hamburgu i kilku innych miastach.

Kto dokładnie organizuje dzieci? W stenogramach wskazane są konkretne osoby, ale też instytucje i miejscowości skąd można zamówić „Aniołki”, jak nazywają w swoich rozmowach dzieci używane do seksualnych imprez lub za wcześniejszym zamówieniem, udostępniane przez osoby sprawujące nad nimi opiekę.

Prokuratorzy dysponowali nawet jednym konkretnym nazwiskiem upośledzonego dorosłego już mężczyzny, który miał być wykorzystywany przez pedofilów jako dziecko. W jego przypadku chodziło o układ z matką, której przestępcy płacili za dobę z dzieckiem około dwóch tysięcy złotych i spotykali się w wynajętych domach na uboczu. W rozmowach padają też imiona innych dzieci i wspomnienia z działań pedofilskich w Ścinawie, Głogowie i innych miejscach.

Pokrzywdzonych dzieci można było szukać po imionach, które kilkukrotnie nieostrożnie wymieniają rozmówcy, (najczęściej robi to AP, co niemal zawsze łączy się z paniczno-napastliwą reakcją RR, wyraźnie odpowiedzialnego za zorganizowanie zabezpieczeń technologicznych) oraz nazwach miejscowości, z których dzieci miały pochodzić.

Wśród miejsc ich pochodzenie wymienia się Głogów, Ścinawę, Górę, Trzebnicę, miejscowości przygraniczne nieopodal Wałbrzycha, Zgorzelec oraz Cieszyn po czeskiej stronie. Nagrania, którymi chwali się przed nimi znajomy ksiądz, miały być natomiast wytworzone na Śląsku, a kontaktami księdza mieli być też pedofile z Ostrawy.

Z rozmów wynika, że dostawy dzieci mieli organizować także dwaj inni księża. Jednym z nich jest ksiądz S., aktualnie pracujący w Częstochowie oraz nieznany z nazwiska pracownik szkoły. Dzieci miały być też dostarczane przez zakonnice z kilku ośrodków, którym zwyrodnialcy płacą za pośrednictwem ludzi-słupów. W stenogramach wymienione są miejscowości, w których należało szukać śladów działalności zakonnic i księży, oraz prowadzić operacyjne działania, niestety, wedle ustaleń Gońca, nic takiego się nie działo.

Rozmówcy ze stenogramów chełpią się układami z lokalnymi prokuratorami, wtykami w policji, a także wśród ludzi powiązanych z armią, nazywanymi w rozmowach „zielonymi” lub „leśnymi dziadkami”.

Usługi świadczą też dla nich detektywi oraz eksperci od podsłuchów, często z przeszłością w SB lub służbach wolnej Polski, byli oficerowie SKW i Biura Wewnętrznego Policji. Poza zorganizowaniem systematycznie uaktualnionego systemu łączności mają oni też pilnować, czy RR i AP nie są śledzeni i sprawdzać miejsca spotkań na wypadek podłożonej „techniki”, jak w slangu służb nazywają podsłuchy.

W jednym z dialogów RR i AP rozmawiają o konkretnych ludziach świadczących systematycznie tego rodzaju usługi. Jeden z nich miał być oficerem, specjalizującym się w sztukach walki i wyrzuconym ze służby, a innym ktoś zatrudniony w KGHM.
System kaucyjny
Znalazł sposób na oszukanie systemu kaucyjnego. Na jednej butelce zarobił prawie 200 tys. zł
Nie żyje aktor, pożar, nie żyje Bobby J. Brown, Bobby J. Brown
Nie żyje znany aktor. Zginął w potwornych okolicznościach, fani we łzach
Wątek morderstw

Najbardziej wstrząsające w stenogramach są jednak wypowiedzi wskazujące na to, że dzieci mogły być mordowane. Takie wątki dotyczą zarówno abstrakcyjnych dyskusji o organizacji procederu, jak i konkretnych dzieci, które wykorzystali.

„Na majówkę pofolgujemy sobie, a potem ucinamy temat. Poczekamy, aż wymienią się kadry u aniołków. Tych klechów, wokół których robi się szum, wymieni się gdzieś” – mówi RR.

„Tak. Wszystko mam już dogadane. Są dwaj chłopcy i dziewczynka. No już bardziej dziewczyna. Mam badania i farmakologię dla nich, zjedzie też dodatkowy soczek (tak nazywają kokainę). Skoczymy tylko do Legnicy przebrać łachy i możemy ruchać” – planuje 19 kwietnia 2021 AP, który po weekendzie doda, że „żal iść pod prysznic, ciągle mi koszula pachnie młodym ciałkiem”.

Potworna impreza wspominana przez RR i AP miała odbyć się na majówce 2021, a jej podsumowanie powinno na baczność postawić całą policję i służby.
„Dzieciaczki też wspaniałe. Szkoda, że już się nie przydadzą” – mówi RR, na co AP odpowiada pytaniem „Czy chcesz je wrzucić do utylizacji”. RR odpowiada szokująco „Zastanawiam się nad tym. Ta dziewczynka jednak chyba coś zapamięta. Trzeba brać więcej cukierków następnym razem. (,,,) Jesteś pewien, że ktoś przyjedzie po tamte dzieciaki? Zostawiliśmy je naćpane. Leżące na podłodze” – mówi RR, ale najwyraźniej nie zdeterminowało to w prokuraturze do działania nikogo.

„Trochę chemii przyjęliśmy w majówkę. Dobrze, że wódka się skończyła w pewnym momencie – mówi RR, a na uwagę, że przestawał nad sobą panować, ten przyznaje rację. – „Wtedy jak zacząłem krzyczeć na aniołka, jak rozlał wodę” – dopowiada.
Final

Obraz zła, jakie widzimy na kartach stenogramów, to coś, czego nigdy dotąd nie opisywały polskie media. Mężczyźni nie są sami. Wokół nich istnieje grupa działających podobnie, albo specjalnie wkręconych w pedofilię przez RR i AP. Ich degenerację widać najwyraźniej, gdy rozmowy prowadzą będąc pod wpływem narkotyków i pozwalając sobie na szczere refleksje. Jak wtedy, gdy wrócili z weekendu, który zorganizował dla nich jeden młody ksiądz:

„Nie mogę się przy nim w pełni odprężyć. On jest po prostu pierdolnięty. Psychopata!” – komentuje AP, na co zaskakujące pytanie stawia RR: „A my nie jesteśmy?”

„My jesteśmy tylko znudzeni urzędowymi pierdami i naszymi starymi. Przebiliśmy szklany sufit” – mówi AP, a RR odpowiada. „Moja fujara przebiła szklany sufit dobre 15 lat temu.”

„I wylądowała w cieplutkim aniołkowie” – kończy rozmowę AP.
Czytaj więcej: goniec.pl/prokuratura-kapituluje-w-starciu-z-siatka-pedofilow