80 lat temu zniszczono serce katolickiej wiary w Japonii. Bomba atomowa wybuchła dokładnie nad katedrą w Nagasaki
[To ci sami, co zniszczyli Opactwo Benedyktynów na – opuszczonym przez wojska niemieckie – Monte Casino. md]
(fot. 663highland, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons)
80 lat temu, 9 sierpnia 1945 r., nad japońskim miastem Nagasaki eksplodowała druga amerykańska bomba atomowa o kryptonimie „Fat Man”. W wyniku eksplozji natychmiast lub w kolejnych miesiącach zginęło około 75 000 osób. [W następnych latach – w męce i torturach – zginęło co najmniej tyle samo na skutek choroby po-promiennej. MD]
Wybuch zniszczył znaczną część miasta, w tym dzielnicę Urakami, uważaną za centrum życia katolickiego w Japonii. Przypomina o tym w swojej korespondencji niemiecka agencja katolicka KNA.
Nagasaki nie było pierwotnie planowane jako cel ataku, ale ze względu na słabą widoczność nad miastem Kokura, zmodyfikowano plany. Ważny punkt orientacyjny stanowiła Katedra w Urakami, wówczas największy kościół chrześcijański w Azji Wschodniej. W ten sposób bomba uderzyła w społeczność, która przetrwała wieki ucisku, męczeństwa i życia w podziemiu.
Kościół prześladowanych
Historia katolików w Nagasaki sięga XVI wieku. Wiarę chrześcijańską przynieśli do Japonii portugalscy misjonarze z jezuitą Franciszkiem Ksawerym na czele. Nowa religia zakorzeniła się szczególnie w Nagasaki. Przez pewien czas ochrzczony był prawie co piąty mieszkaniec miasta .
Jednak po początkowym rozkwicie nastąpiły brutalne prześladowania: od początku XVII wieku chrześcijanie byli systematycznie ścigani za czasów szogunatu Tokugawa. Wielu z nich zostało straconych lub zmuszonych do wyrzeczenia się wiary. Ci, którzy pozostali katolikami, żyli w ukryciu. „Kakure Kirishitan”, czyli ukryci chrześcijanie, przetrwali ponad 250 lat – bez księży, sakramentów i bez kościołów. Ich tajne praktyki religijne były przekazywane w rodzinach, często w zaszyfrowanej formie, z figurami Matki Boskiej przypominającymi buddyjskie figurki Kannon.
Chrześcijaństwo zostało ponownie zaakceptowane prawnie w Japonii dopiero w drugiej połowie XIX wieku. W Nagasaki wyszły na światło dzienne tysiące tych podziemnych chrześcijan. Budowę katedry Urakami rozpoczęto w 1895 roku, a ukończono w 1925 roku.
Krzyż w kuli ognia
Ten symbol katolickiej historii Japonii zniszczyła bomba atomowa w ciągu kilku sekund. Katedra, zbudowana z czerwonej cegły i widoczna z daleka, znajdowała się niecałe 500 metrów od hipocentrum wybuchu. Kościół zawalił się. W chwili eksplozji w katedrze przebywało około 30 wiernych, przygotowujących się do spowiedzi i uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.
W bezpośrednim sąsiedztwie świątyni mieszkało ponad 8000 katolików. Wielu z nich przebywało w kościele lub w jego pobliżu – zginęli w ułamku sekundy. Z katedry pozostała jedynie dymiąca sterta gruzu. Nawet po dziesięcioleciach wciąż odnajdywano stopione różańce, zdeformowane dzwony i figury Madonny, których twarze spłonęły w wyniku eksplozji atomowej.
Symbol zniszczenia stał się symbolem pamięci: jedna z figur Matki Boskiej, której twarz została poważnie poparzona, została później odzyskana i obecnie służy jako pomnik pokoju. Znajduje się ona w odbudowanej katedrze Urakami.
„Zbrodnia przeciwko człowiekowi i stworzeniu”
Nagasaki odwiedził w 1981 roku papież Jan Paweł II (1978-2005). W mocnych słowach mówił wówczas o „grzechu wojny” i „niezatartym cierpieniu” ofiar. Również papież Franciszek (2013-2025) podczas swojej wizyty w Japonii w 2019 roku nazwał broń jądrową „zbrodnią przeciwko ludzkości i stworzeniu”.
Mimo wszystko wspólnota katolicka miasta nie zniknęła. Katedra Urakami została odbudowana w latach 50. XX wieku, nadal żyje tam wielu katolików.
Atomowy nalot na Nagasaki przeprowadzony 9 sierpnia 1945 roku był największą w XX wieku tragedią japońskiego Kościoła. Latem 1945 roku dogasała Wielka Wojna Wschodnioazjatycka, która na przestrzeni minionych 14 lat spustoszyła ogromne obszary Azji i Oceanii. Ten okrutny konflikt, który dodatkowo od 1941 roku stał się częścią jeszcze większej, globalnej zawieruchy, zadał bolesne rany również wspólnotom chrześcijan w wielu krajach.
Wzgórze Męczenników
Od roku 1549, kiedy św. Franciszek Ksawery postawił stopę na Wyspach Japońskich, wiara w Chrystusa bujnie rozkwitała w ojczyźnie samurajów.
Rychło wszakże nastał okres prześladowań, trwający od końca XVI aż do połowy XIX stulecia. W tym czasie zginęło tysiące męczenników, często wśród wyrafinowanych mąk. Mimo to chrześcijaństwo mocno zakorzeniło się w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Jeszcze w czasach Franciszka Ksawerego na centrum lokalnego Kościoła wyrosło Nagasaki, miasto portowe w zachodniej części wyspy Kiusiu. Wyjątkowe znaczenie Nagasaki nie wynikało tylko z liczby zamieszkujących go katolików. W czasach prześladowań okolice miasta stały się terenem kaźni dla wyznawców Chrystusa. To tutaj ponieśli męczeńską śmierć liczni święci i błogosławieni, jak: Melchior od św. Augustyna, Marcin od św. Mikołaja, Magdalena z Nagasaki, Jordan od św. Szczepana, Wawrzyniec Ruiz wraz z 16 Towarzyszami, i wielu innych. Na tutejszym wzgórzu Nishizaka, zwanym Wzgórzem Męczenników,miejscu zbiorowych ukrzyżowań, powstało sanktuarium do którego podążali pielgrzymi z całego kraju. To tu, w dolinie Urakami, która stała się dzielnicą miasta, pod koniec XIX wieku wyrosła wspaniała katedra.
To tutaj wreszcie w 1930 roku przybył z dalekiej Polski o. Maksymilian Maria Kolbe w towarzystwie czterech współbraci franciszkanów, by u stóp góry Hikosan wznieść klasztor Mugenzai no Sono – Ogród Niepokalanej.
Czas wojny
Echa dawnych represji antychrześcijańskich ponownie odżyły przed II wojną światową.
Na szczęście władze nie sięgnęły po terror, jednak na wspólnotę katolicką spadały rozmaite szykany. Kiedy grzmiały wojenne werble a naród zwierał szeregi wokół rządzących militarystów hołdujących szintoizmowi (oficjalnie uznanemu za religię państwową), na chrześcijaństwo spoglądano podejrzliwie jako na „religię białych cudzoziemców”. W takiej atmosferze łatwo było oskarżać katolików o „uleganie obcym wpływom”, o „bunt przeciw japońskiemu duchowi” czy „brak patriotyzmu”. Po wybuchu wojny z państwami Zachodu (1941) internowano wszystkich cudzoziemskich misjonarzy. Wyjątek poczyniono jedynie dla obywateli niemieckich, choć dopiero po złożeniu przez nich przysięgi na wierność III Rzeszy.
Niewielka społeczność japońskich katolików mimo wszystko uniknęła krwawych prześladowań. O wiele gorszy los spotkał wspólnoty chrześcijańskie (tak katolickie, jak i protestanckie) na obszarach okupowanych przez armię cesarza. W japońskich obozach koncentracyjnych na obszarze Holenderskich Indii Wschodnich (dziś Indonezja) zginęło 281 księży, zakonników i sióstr zakonnych, na Filipinach uśmiercono kolejnych 257, na wyspach Oceanii i Nowej Gwinei – 196. Wraz z nimi zginęła rzesza katolików świeckich. Umierali nierzadko jak bohaterowie, nieugięcie trwając w Wierze i prosząc Boga o wybaczenie oprawcom (zob. Manila jak Warszawa, http://www.pch24.pl/manila-jak-warszawa,21275,i.html).
Białe światło
6 sierpnia 1945 roku atomowy grzyb nad Hiroszimą obwieścił światu rozpoczęcie nowej epoki.
Trzy dni później, nad ranem, z wyspy Tinian wystartował amerykański ciężki bombowiec – czterosilnikowa Superforteca B-29. W przepastnych czeluściach komory bombowej niósł on pękaty ładunek, przez załogę nazwany pieszczotliwie „Grubasem” (Fat Man).
Kilka godzin później, o 11:02 czasu lokalnego atomowa eksplozja zrujnowała Nagasaki. Relacje świadków wspominają „dziwny szum”, po którym zajaśniało oślepiające białe światło.
W mieście przebywało wówczas około 260.000 osób. Istnieją rozbieżne oszacowania liczby ofiar. Wedle oficjalnych statystyk japońskich zginęło 73.884 ludzi. Dalsze tysiące ofiar zmarło w następnych miesiącach i latach z ran oraz na schorzenia wywołane promieniowaniem, głównie białaczkę i choroby układu kostnego. [Te „dalsze” to były dziesiątki tysięcy. Nawet rząd Japonii to ciągle ukrywa. Mirosław Dakowski]
Bomba wybuchła bezpośrednio nad dzielnicą Urakami – głównym skupiskiem katolików. Mieszkało ich tutaj 12.000, z których 8500 poniosło śmierć. Była to największa tragedia w XX-wiecznej historii japońskiego Kościoła. Ogółem podczas II wojny światowej jego maleńka wspólnota utraciła 13.000 wyznawców, w tym 17 duchownych, uwzględniając zarówno poborowych wcielonych do wojska i poległych na froncie, jak i cywilne ofiary amerykańskich bombardowań.
Znaki zapytania
Zbombardowanie Urakami wywołało w świecie zrozumiałe zdziwienie. Oto walcząc z reżimem japońskich militarystów Amerykanie unicestwili skupisko ludzi przez ów reżim szykanowanych.
Wybór Urakami jako celu ataku wydawał się podejrzany również i z tego powodu, że umiejscowienie tej dzielnicy znacznie ograniczyło szkody zadane reszcie miasta. Zrzucony na Nagasaki plutonowy „Grubas” eksplodował z siłą równą 22 kilotonom trotylu, w porównaniu do ledwie 16-kilotonowego uranowego „Chudzielca” (vel „Chłopczyka”) użytego przeciw Hiroszimie. Mimo to ofiar w Nagasaki było prawie dwukrotnie mniej. Stało się tak, ponieważ wzgórza otaczające Urakami znacznie osłabiły zasięg rażenia bomby. Z wojskowego punktu widzenia był to atak całkowicie nieopłacalny – chyba… chyba że prawdziwym, ukrytym celem nalotu było unicestwienie jednego z najważniejszych ośrodków katolicyzmu na Dalekim Wschodzie.
Jeżeli wierzyć oficjalnym tłumaczeniom strony amerykańskiej, to uderzenie w Urakami było efektem całej serii nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. Ponoć pierwotnie planowano zaatakować miasto Kokura, ale amerykańskie samoloty wysłane jako eskorta dla Superfortecy B-29 niosącej „Grubasa” nie spotkały jej w umówionym miejscu. Osamotniony bombowiec doleciał nad Kokurę, jednak odstraszyły go gęsta mgła, ogień artylerii przeciwlotniczej oraz pojawienie się japońskich myśliwców. Lotnicy postanowili więc zrzucić śmiercionośny ładunek na cel zastępczy, na który wcześniej ich zwierzchnicy wyznaczyli Nagasaki.
Ponoć bombę zwolniono mierząc w port i śródmieście, wszelako jakimś sposobem ładunek spadł kilka kilometrów dalej, akurat na dzielnicę zamieszkałą przez katolików…
Z popiołów
Eksplozje atomowe złamały wolę oporu Japończyków. Kilka dni później, 15 sierpnia 1945 roku, cesarz Hirohito ogłosił gotowość kapitulacji.
Ogółem podczas II wojny światowej maleńki Kościół japoński utracił 13.000 wyznawców, w tym 17 duchownych, uwzględniając zarówno poborowych wcielonych do wojska i poległych na froncie, jak i cywilne ofiary amerykańskich bombardowań. Spory o zasadność bombardowań miast japońskich, w tym przeprowadzenia obu ataków atomowych, trwają do dziś.
Oryginalne wyjaśnienie dramatu Nagasaki przedstawił dr Takashi Nagai, ocalały z zagłady. Zwrócił uwagę na fakt, że kiedy płonęła tamtejsza katedra pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, cesarz podjął decyzję o zakończeniu wojny. Swoją wolę władca przedstawił światu w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. W ujęciu doktora Nagaiego katolicy z Urakami stali się „całopalną ofiarą, barankiem bez skazy złożonym na ołtarzu, na przebłaganie za grzechy wszystkich narodów popełnione podczas II wojny światowej”.
Społeczność Nagasaki poniosła ogromne straty, jednak japoński Kościół przetrwał atomową apokalipsę, tak jak wcześniej przetrzymał stulecia prześladowań. Gdy po straszliwym dniu 9 sierpnia 1945 roku nad udręczonym miastem zapadła noc, rozświetlana płomieniami pożarów, w dolinie Urakami rozległ się śpiew. To ocaleli chrześcijanie podjęli wspólnie religijny hymn. Ich pieśń płynęła nad płonącym miastem, nad tysiącami zabitych, nad rannymi o zwęglonych ciałach. Koiła ból i zaświadczała o obecności wspólnoty, która nie uległa i która znów odradzała się z popiołów.
Im bliżej przyglądamy się decyzji o użyciu drugiego ładunku atomowego przeciwko Japonii 9 sierpnia, 76 lat temu, tym bardziej moralnie bezwstydna wydaje się owa taktyka. Wystarczy wyjść poza amerykańską chmurę wyjaśniającą – “zbombardowaliśmy instalacje wojskowe, aby wymusić bezwarunkową kapitulację imperium” – determinującą społeczne postrzeganie – aby zobaczyć, że rząd USA wyraźnie celował w ludność cywilną, co stanowiło naruszenie prawa międzynarodowego i kodeksów postępowania wojskowego.
Dyplomaci i archiwiści z Watykanu są przekonani, że atak na Nagasaki był wymierzony w Japonię i w Kościół Katolicki. Przedstawiają oni rzadko omawiane uzasadnienie, wobec ogólnego zdziwienia niewyjaśnionymi aspektami tragedii.
Związki Nagasaki z Kościołem Katolickim sięgają daleko wstecz: Pewien włodarz podarował ziemię jezuickim misjonarzom przybyłym z Portugalii w roku 1580. Nowa religia rozprzestrzeniła się tak szybko, że została zdelegalizowana jako zagrożenie dla lokalnych władców. Dwudziestu sześciu męczenników zostało ukrzyżowanych na wzgórzach miasta w roku 1597. Jedyny port nieprzerwanie otwarty na handel zagraniczny, był twierdzą tajnej wiary podczas długiego tłumienia chrześcijaństwa (1614-1873). https://www.bbc.com/news/world-asia-50414472
„Fat Man”, plutonowa bomba implozyjna zdetonowana nad Urakami https://en.wikipedia.org/wiki/Fat_Man, zabiła około 40 000 ludzi natychmiast i kolejne 30-40 000 do końca roku. Zdziesiątkowała 71 procent społeczności katolickiej, wielu potomków „ukrytych chrześcijan” (Kakure Kirishitans), którzy ukrywali wiarę za praktykami shinto i buddyjskimi.
Było rzeczą niemożliwą, by wojskowi planiści nie znali historii tego regionu i jego katolickiego znaczenia. Obszar ten był tak bardzo znany jako centrum duchowe, że w roku 1930, charyzmatyczny polski franciszkanin, św. Maksymilian Kolbe, otworzył tam klasztor (jedenaście lat później został zamordowany w niemieckim obozie koncentracyjnym). https://www.patheos.com/blogs/lostinaoneacrewood/2019/08/14/3651/
Prezydent Harry Truman dowiedział się o programie broni atomowej, gdy objął urząd https://nsarchive.gwu.edu/documents/atomic-bomb-end-world-war-ii/006b.pdf. Do tamtego czasu, operacyjny rozmach testowania obu „gadżetów”, tj. bomby uranowej i plutonowego urządzenia implozyjnego, nasycił proces decyzyjny.[tj. nie planowano oficjalnie celów md]
Powołany przez wojsko „komitet ds. doboru celów”, składający się z oficerów i naukowców nuklearnych, wybrał najmniej humanitarną opcję: zdetonowanie bomb w celu maksymalnego zniszczenia całych miast o średnicy co najmniej trzech mil. https://nsarchive.gwu.edu/documents/atomic-bomb-end-world-war-ii/011.pdf
Choć doświadczeni wojskowi, tacy jak generał armii Dwight David Eisenhower oraz generał Omar Bradley, sprzeciwiali się ich użyciu. Eisenhower wyjaśniał później: „Japonia była już pokonana i… zrzucenie bomby było całkowicie niepotrzebne”. https://www.latimes.com/archives/la-xpm-1996-08-04-op-31196-story.html
Odtajnione dokumenty przedstawiają ówczesnego amerykańskiego sekretarza ds. wojny Henry L. Stimsona https://en.wikipedia.org/wiki/Henry_L._Stimson jako człowieka wewnetrznie dwoistego: potępiał śmierć cywilów w wyniku bombardowań zapalających, mówiąc Trumanowi 6 czerwca, że nie chce, by USA „zyskały reputację prześcigających Hitlera w okrucieństwach” https://nsarchive.gwu.edu/documents/atomic-bomb-end-world-war-ii/021.pdf Podczas pobytu w Poczdamie udał się bezpośrednio do prezydenta z prośbą o ochronę starożytnego japońskiego miasta Kioto ze względu na jego wartość kulturową (poparł natomiast zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki). Stimson odnotował w swoim dzienniku, że prezydent zgodził się. https://www.bbc.com/news/world-asia-33755182
Nagasaki nie pojawiło się na listach ataków opracowanych w maju i czerwcu. Jego górzysty, nieregularny teren nie spełniał preferencji komisji ds. celów. Zamiast tego miasto zostało poddane pięciu rundom brutalnych ataków zapalających. Główne cele bomb atomowych uniknęły bombardowania z użyciem bomb zapalających,z a sprawą czego zniszczenie zostało w pełni przypisane katastrofalnej eksplozji. Również alianckie obozy jenieckie w Nagasaki sprzeciwiały się zniszczeniu miasta. https://www.smh.com.au/opinion/hiroshima-and-nagasaki-living-under-the-shadow-of-the-bomb-20150804-girmoj.html
Nagasaki jako potencjalny cel pojawia się dopiero w ostatniej chwili w projekcie rozkazu uderzenia datowanym na 24 lipca – jako odręczny dopisek, zbiegający się w czasie ze spotkaniem Stimsona i Trumana w sprawie celów z 24 lipca.
Napisany na maszynie, ściśle tajny dokument zleca, by USA „dostarczyły swoją pierwszą specjalną bombę” do „Hiroszimy, Kokury i Niigaty w wymienionych priorytetach”. Ktoś długopisem skreślił „i” oraz „w wymienionym priorytecie”, wstawiając strzałką „i Nagasaki” po „Niigata”. Poprawiony rozkaz uderzenia z dodanym Nagasaki został oficjalnie rozpowszechniony następnego dnia https://nsarchive.gwu.edu/documents/atomic-bomb-end-world-war-ii/060e.pdf. Według historyka Alexa Wellersteina, który jako pierwszy zwrócił uwagę na dokument, ręka, która dodała Nagasaki, pozostaje niezidentyfikowana. https://www.newyorker.com/tech/annals-of-technology/nagasaki-the-last-bomb
Japońscy komentatorzy snują różne teorie, ale niewielu uważa, że USA zniszczyły Urakami przez pomyłkę. Niektórzy uważają, że historyczne miejsce zostało zniszczone, ponieważ katedra była używana do przechowywania ryżu i innych zapasów żywności dla armii cesarskiej https://apjjf.org/2015/13/32/Tomoe-Otsuki/4356. Wśród niekatolickich mieszkańców Nagasaki, którzy przeżyli, natychmiast pojawił się odruch szukania kozła ofiarnego, który obwiniał bluźnierczy kult obcego boga za doprowadzenie ich miasta do ruiny. https://utoronto.scholaris.ca/server/api/core/bitstreams/b7084681-9036-4a89-a7a3-83c42002bcdf/content
Kilka niedawno opublikowanych prac analizuje, w jaki sposób katoliccy hibakusha (ocaleni z wybuchu bomby atomowej) z Urakami posłużyli się teologią męczeństwa i przebaczenia, aby nadać sens niepojętemu. Gwyn McClelland w książce Dangerous Memory in Nagasaki: Prayers, Protests, and Catholic Survivor Narrativeshttps://www.japanesestudies.org.uk/ejcjs/vol20/iss2/brown.html oraz Chad Diehl w Resurrecting Nagasakihttps://www.cornellpress.cornell.edu/book/9781501714962/resurrecting-nagasaki/#bookTabs=1 wskazują na kluczową rolę, jaką odegrał dr Takashi Nagai, katolicki świecki przywódca, hibakusha i autor książki The Bells of Nagasaki.
W mowie pochwalnej na cześć zmarłych przed ruinami katedry, Nagai nazwał bombardowanie aktem opatrzności: ofiara niewinnej krwi zadośćuczyniła za grzechy świata pogrążonego w wojnie https://academiccommons.columbia.edu/doi/10.7916/D8TH8V1G. To ujęcie uspokoiło chrześcijańskie ofiary, ale miało też wpływ wyciszający – wzmacniając samozaparcie, które praktykowali przez 250 lat. Dowództwo USA pomogło uczynić „świętego z Urakami” autorem bestsellerów: Nagai był jedynym hibakusha, któremu pozwolono publikować na arenie międzynarodowej.
Przez dziesięciolecia siły okupacyjne przywłaszczały sobie wyjaśnienia Nagai, podobnie jak japoński cesarz Hirohito, który osobiście odwiedził Nagai, ponieważ rozgrzeszało to obie strony z odpowiedzialności.
Co sądzi Rzym
Watykan nigdy publicznie nie dyskutował na temat uprzedzeń, jakich upatruje w gotowości USA do dźgnięcia katolickiego serca Japonii 9 sierpnia 1945 r., ale prywatnie archiwiści i eksperci w Rzymie przypominają mi o intensywnej kłótni dyplomatycznej między Waszyngtonem a Rzymem w sprawie Japonii, która zepsuła stosunki przez całą wojnę.
Dyplomacja międzypaństwowa jest podstawowym sposobem, w jaki Kościół Katolicki chroni swoich wiernych i rozwija swoją misję. Kiedy wysłannicy cesarza zwrócili się w roku 1942 do Rzymu z propozycją, o którą Rzym zabiegał od dawna, Kościół, pragmatycznie, zgodził się. W swojej opinii Kościół nie miał innego wyjścia, jak tylko zaangażować się, ponieważ postępująca armia cesarstwa sprawiała, że coraz więcej katolików znajdowało się pod japońską kontrolą https://content.time.com/time/subscriber/article/0,33009,802290,00.html. Ochrona duchowych interesów około 20 milionów katolików na terytorium okupowanym przez Japończyków stanowiła fundamentalną odpowiedzialność.
FOTO: Kopia „Fat Man’a” podobna do tej zrzuconej na Nagasaki. Zdjęcie: Creative Commons.
Radzenie sobie „z diabłem we własnej osobie”
Papież Pius XI powiedział kiedyś: „Kiedy pojawia się kwestia ratowania dusz lub zapobiegania większym szkodom dla dusz, mamy dość odwagi, by osobiście rozprawić się z diabłem”. Pogląd Stolicy Apostolskiej na dyplomację jako forum posługi dla zepsutego świata jest często niedoceniany zarówno przez świeckich, jak i religijnych komentatorów, którzy zakładają, że Kościół nie powinien iść na kompromis, angażując się we współpracę z podmiotami nieetycznymi. Jednak w opinii Piusa XI – podobnie jak w przypadku papieży przed i po nim – jedynym sposobem na wywarcie wpływu na wrogi reżim jest działanie bezpośrednie.
Kiedy katedra w Urakami ucierpiała w wyniku bezpośredniego uderzenia nuklearnego, a najbardziej wytrwała, wielowiekowa społeczność katolicka w Japonii została zniszczona, Watykan uznał to za amerykańską zemstę za chęć uczłowieczenia amerykańskiego wroga.
Autor publikacji, Victor Gaetan jest starszym międzynarodowym korespondentem National Catholic Register i współpracownikiem magazynu Foreign Affairs.