Może i przyczyniłem się do ich śmierci, ale tak naprawdę one są same sobie winne. Mogły sobie kupić dobry samochód, jeden z takich, jakim jeździ Juras Owsiak (wiem bo od lat wspieram WOŚP) . Mocną, solidną terenową limuzynę. A one wybrały się w drogę rzęchem, czyli jak mówimy w naszym elitarnym środowisku: trumną na kółkach. I to w dniu, gdy wracałem z żoną z elitarnego wesela, na którym jak wiadomo wszyscy piją z wszystkich musztardówek… z wszystkich pucharów z rżniętego kryształu, nie bacząc, kto pił z nich wcześniej.
Na takim weselu są sami swoi, dzieci Resortu i Partii. Nie brzydzimy się pić po sobie. Ja też się nie brzydzę. No i napiłem się ze szklanki w której kolega lub koleżanka rozpuścili sobie parę gram kokainy.
A one jakby nie wiedziały, że mogę być lekko pobudzony, jadą sobie tą samą co ja drogą. No i zostały ukarane za lekkomyślność. Nie zrobiłem tego celowo. Nikt nie naraża swojego drogiego auta na uszkodzenie karoserii. No, zjechałem na przeciwny pas. Stało się. Ten przypadek mógł posłużyć jako nauka dla plebsu, żeby albo kupował porządne niemieckie samochody, albo chodził pieszo lub jeździł autobusami. Nawet wygłosiłem stosowne pouczenie. I to o 6 rano.
A oni zamiast docenić moje poświęcenie i podziękować za perły rzucane przed wieprze, ciągną mnie najpierw na policję, a potem do sądu, tak jakby nie wiedzieli, że moja teściowa jest prokuratorką, a żona Mecenasem, tak jakom i ja jest (to „jakom i ja jest” to tzw. archaizacja języka, zabieg retoryczny z którego często korzystam w sądzie. To mój znak rozpoznawczy. Nie każdy to potrafi. ).
Kochana teściowa… Skąd sam wiedziałbym, że kokainę z organizmu wypłukuje Coca – Cola? A tak to jeszcze na miejscu wypiłem kilka litrów i badanie wykazało niewiele koki we krwi. Inna sprawa, że po tej Coca – Coli odbijało mi się jeszcze przez kilka dni. Uznałem to jednak za koszt walki o praworządność.
Mimo, że TVN zrobił ze mną wywiad, mimo teściowej prokuratorki, oni mnie skazali!!!!! Musimy, tłumaczyli. Musimy dać Ci chociaż minimalkę, aby zamknąć ryje tzw. opinii publicznej. W dodatku jeszcze oczyściłeś hawirę handlarzowi narkotykami, korzystając z poufnych wiadomości.
No i co z tego? Dzięki zdolności do takich poświęceń mam takie wzięcie jako adwokat i zaufanie klientów. Ale dlaczego ja mam być kozłem ofiarnym dla jakiejś opinii publicznej? Z tego co wiem, opinia publiczna jeździ trumnami na kółkach tak jak… Jak tamte dwie. Opinia publiczna nie czyta „Gazety Wyborczej”, nie słucha TokFm i ogląda zamiast TVN, Republikę. Może zgodziłbym się na tę opaskę. Pod spodniami drogiego garnituru i tak nikt jej nie zauważyłby.
Ale oni kazali mi zapłacić córkom… tamtych… pieniądze. A przecież to JA straciłem drogi samochód, a nie one! Za co im mam płacić. Dlatego postanowiłem wziąć przykład z Mecenasa Giertycha i pomieszkać przez jakiś czas we Włoszech. Pobędę tam, aż w pełni do Tenkraju wróci praworządność, lub teściowa coś wymyśli.
Za rok wybory. Tak jak Mecenas Giertych wystartuję w nich i wygram. Mam pieniądze, które chcieli mi wyrwać dla córek „tamtych”. A gdy zostanę posłem niech drżą wrogowie praworządności. Ja się z nimi nie będę tak cackać jak koledzy ; Bodnar i Żurek. Ja przestępcom nie odpuszczę. My, Kozaneccy już jesteśmy tacy pryncypialni. Do zobaczenia za rok… po wyborach.
Autor Stefan Bartnik , z fb
==========================

Policja opublikowała wizerunek i dane poszukiwanego Pawła Kozaneckiego