Izraelskie Boeingi 777 w Radomiu: To już izraelskie lotnisko?

Izraelskie Boeingi 777 w Radomiu:

Tajemnicze lądowania w cieniu

bliskowschodniego kryzysu

6/04/2026 zmianynaziemi/izraelskie-boeingi-777-w-radomiu

————————————————-

———————————————–

W nocy z 5 na 6 kwietnia 2026 roku na płycie Portu Lotniczego Warszawa-Radom (EPRA) doszło do zdarzenia, które przyciągnęło uwagę obserwatorów ruchu lotniczego oraz analityków bezpieczeństwa. Wylądowały tam dwa szeroko-kadłubowe samoloty Boeing 777, należące do izraelskich przewoźników. Pojawienie się tych ogromnych maszyn w Radomiu nie było rutynowym lotem pasażerskim, lecz elementem szerszej strategii zarządzania flotą w obliczu niestabilnej sytuacji politycznej i militarnej na Bliskim Wschodzie.

Wykorzystanie infrastruktury w Radomiu jako tymczasowego miejsca postoju dla ciężkich maszyn jest sygnałem, jak bardzo konflikt w regionie wpływa na logistykę lotniczą. W dobie napięć wojennych, gdzie przestrzeń powietrzna staje się strefą wysokiego ryzyka, linie lotnicze i rządy szukają bezpiecznych „bezpiecznych przystani” dla swoich najdroższych aktywów. Boeing 777 to maszyny o ogromnej wartości, których utrata w wyniku błędu identyfikacji w strefie walk lub ataku rakietowego byłaby katastrofalną stratą finansową i wizerunkową.

Historia lotnictwa zna przypadki, w których cywilne maszyny stawały się ofiarami konfliktów zbrojnych. Przykładem, który wciąż budzi lęk w branży, jest tragedia lotu MH 17 z 2014 roku, gdy Boeing 777 został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą przez prorosyjskie bojówki. Choć współczesne systemy przeciwlotnicze są bardziej zaawansowane, ryzyko pomyłki pozostaje wysokie. 

Właśnie dlatego w okresach eskalacji konfliktów, operatorzy tacy jak El Al decydują się na przenoszenie części floty poza bezpośrednie zagrożenie, wybierając kraje NATO, takie jak Polska, gdzie bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej jest gwarantowane przez sojusznicze systemy obrony.

Port Lotniczy Warszawa-Radom, który w ostatnich latach starał się udowodnić swoją przydatność jako alternatywa dla Lotniska Chopina, tym razem stał się kluczowym ogniwem w logistyce kryzysowej. Warto przypomnieć, że radomskie lotnisko już wcześniej udowadniało swoją zdolność do obsługi maszyn szeroko-kadłubowych. Wcześniejsze operacje, w tym obsługa Boeinga 777-300ER linii Mavi Gök Airlines, pokazały, że infrastruktura w Radomiu jest w stanie sprostać wymaganiom technicznym największych samolotów pasażerskich, w tym w zakresie obsługi naziemnej i procesowania bagaży.

Obecność izraelskich maszyn w Polsce nie jest odizolowanym zdarzeniem. Izrael od lat buduje sieć relacji z krajami europejskimi, aby zapewnić sobie możliwość elastycznego zarządzania ruchem lotniczym w sytuacjach nadzwyczajnych. Dla linii El Al, które operują w jednym z najbardziej niebezpiecznych regionów świata, posiadanie „zaplecza” w Europie Środkowej jest strategiczną koniecznością. Przeniesienie samolotów do Radomia pozwala na ich bezpieczne przechowywanie bez blokowania kluczowych slotów na najbardziej obciążonych lotniskach Europy Zachodniej.

Sytuacja ta rzuca światło na szerszy problem bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego w strefach konfliktów. Specjaliści ostrzegają, że utrzymywanie otwartych korytarzy powietrznych w czasie wojny jest balansowaniem na krawędzi. Nawet jeśli żadna ze stron konfliktu nie planuje celować w cywilne maszyny, błąd ludzki lub awaria systemu radarowego mogą doprowadzić do tragedii. W takim kontekście „parking” w Radomiu staje się nie tylko kwestią logistyki, ale przede wszystkim strategią przetrwania sprzętu.

Dla Radomia obecność tych maszyn to dowód na strategiczne znaczenie lotniska, które wykracza poza tanią turystykę i loty czarterowe. Fakt, że Izrael powierza polskiemu portowi opiekę nad swoimi najnowocześniejszymi samolotami, świadczy o dużym zaufaniu do polskiej infrastruktury i procedur bezpieczeństwa. W obliczu niepewności na Bliskim Wschodzie, polskie niebo i pasy startowe w Radomiu stają się bezpiecznym azylem dla gigantów przestworzy, którzy czekają na moment, gdy sytuacja polityczna pozwoli im wrócić do regularnych operacji.

Analiza tego zdarzenia pokazuje, że współczesne lotnictwo jest nierozerwalnie związane z geopolityką. Każdy przelot szeroko-kadłubowej maszyny w czasie kryzysu jest przemyślanym ruchem szachowym. Boeingi w Radomiu to fizyczny dowód na to, że w obliczu wojny, bezpieczny parking na drugim końcu kontynentu jest cenniejszy niż najnowocześniejsza infrastruktura w strefie zagrożenia.

Źródła:

https://www.travelandtourworld.com/news/article/warsaw-ch…

https://www.facebook.com/boris.kfir.chainkinski/posts/a-j…

https://www.facebook.com/ELALIsraelAirlinesUSA/posts/afte…

https://en.wikipedia.org/wiki/Ramon_Airport

https://www.frequentflyersnews.com/aviation-news/special-…

Lotnisko w Radomiu zderzyło się z rzeczywistością. To „przedsmak tego, czym będzie CPK”.

Lotnisko w Radomiu zderzyło się z rzeczywistością. To „przedsmak tego, czym będzie CPK”.

„Dyskusyjne było wpakowanie 800 mln zł”

lotnisko-w-radomiu-zderzylo-sie-z-

– To również przedsmak tego, czym będzie CPK – powiedział wiceminister Marcin Horała, otwierając Lotnisko Warszawa-Radom. Oby te słowa nie odbijały mu się czkawką, bo nowy port już na początku ma pod górkę. Ekspert mówi wprost: teraz widać, jak dyskusyjne było wpakowanie 800 mln zł.

Podczas uroczystego otwarcia premier Mateusz Morawiecki mówił, że Lotnisko Warszawa-Radom to „dowód na to, że zdejmujemy klątwę z Radomia, którą na to miasto po czerwcu 1976 r. rzucili komuniści„. Przekonywał też, że sceptycy wobec inwestowania w ten port 800 mln zł, nie mieli racji. – To lotnisko będzie tętniło życiem – zapewniał szef rządu podczas inauguracji z pompą.

W Radomiu rzeczywiście powstało najnowocześniejsze regionalne lotnisko w Polsce, skrojone pod potrzeby czarterów i tanich linii lotniczych. Problem w tym, że na razie nie zdecydował się z niego latać żaden tani przewoźnik, a część z zapowiadanych tras została skasowana, jeszcze zanim wystartował na nich pierwszy rejs.

3,6 tys. pasażerów w dwa tygodnie. Statystyki Lotniska Warszawa-Radom

Money.pl ustalił, że po pierwszych dwóch tygodniach z Lotniska Warszawa-Radom skorzystało łącznie ponad 3,6 tys. pasażerów. Tygodniowo odbywa się tam 12 operacji startów i lądowań.

– Ciężko było rzecz jasna oczekiwać, że wszystko pójdzie jak po maśle i linie będą tam walić drzwiami i oknami. Obwąchiwanie każdego lotniska ma swoje prawa, więc korekty w rozkładzie były rzeczą oczywistą. Tutaj jednak każda korekta urasta do miana wydarzenia narodowego, bo napompowano wcześniej niesamowicie bańkę medialną wokół Radomia, projekt został mocno upolityczniony – komentuje money.pl Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Lotnisko Warszawa-Radom powstało na gruzach portu lotniczego Radom-Sadków. Ten zakończył działalność po zaledwie trzech latach działalności, ponosząc finansowe i wizerunkowe fiasko. Zyskał miano lotniska, z którego prawie nikt nie latał. W ostatnim roku działalności odprawiono tam niespełna 10 tys. pasażerów – a to w uproszczeniu mniej niż 30 osób dziennie.

Państwowe Polskie Porty Lotnicze odkupił bankruta i zainwestował w niego około 800 mln zł. I przekonywał, że nowoczesne lotnisko, z dłuższym pasem startowym, nowoczesnym terminalem, będzie przepisem na sukces. Port Lotniczy Warszawa-Radom im. Bohaterów Radomskiego Czerwca 1976 r. zapowiadano jako ten, który ma odciążyć stołeczne Lotnisko Chopina, przejmując z niego część ruchu czarterowego i tanich linii lotniczych. Od początku zwracano jednak uwagę, że Warszawa ma już lotnisko komplementarne – port lotniczy w Modlinie. Odprawia ponad 3 mln pasażerów rocznie i sam wymaga rozbudowy.

– Przede wszystkim na kanwie wojny z lotniskiem w Modlinie zasadne było i jest pytanie o sensowność budowy lotniska w Radomiu – dodaje Furgalski.

Radom kontra Modlin

PPL, zarządzający Lotniskiem Chopina i udziałowiec Modlina, od lat blokował decyzje inwestycyjne. Argumentował, że to lotnisko jest podporządkowane tylko jednemu przewoźnikowi – Ryanairowi. I to on wyłącznie skorzysta na nowych inwestycjach, a Modlin wciąż pozostanie nierentowny.

PPL wylicza, że w sezonie letnim liczba operacji z Lotniska Warszawa-Radom wzrośnie, najpierw do 18, a potem do 32 tygodniowo. Sezon letni kończy się 27 października. Dzień później w życie wchodzi rozkład lotów na okres zimowy.

– Bardzo ciekawe będzie zapełnienie czarnej dziury, jaką jest tablica odlotów po 27 października, kiedy to odleci ostatni rejsowy samolot LOT-u. Sezon zimowy w ogóle jest ciężki a w Radomiu przy obecnym ograniczaniu oferty w sezonie wysokim, będzie bardzo ciężki – dodaje Furgalski w rozmowie z money.pl.

Radom to „przedsmak tego, czym będzie CPK”

– Na naszych oczach powstaje jedno z najlepiej skomunikowanych miejsc w Polsce. To również akt wielkiej sprawiedliwości wobec tak ciężko doświadczonego miasta. To również przedsmak tego, czym będzie CPK – mówił Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, podczas uroczystego otwarcia nowego Lotniska Warszawa-Radom.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych IATA w prognozie z 2022 r. na zlecenie PPL szacuje, że w 2040 r. Lotnisko Warszawa-Radom obsłuży 1,8 mln pasażerów. Polskie Porty Lotnicze przewidują, że na koniec grudnia 2022 r. będzie to 150-180 tys. podróżnych. Wcześniej była mowa o 250 tys. pasażerów w tym samym okresie. A jeszcze w 2021 r. o tym, że już po zaledwie 2-3 latach od otwarcia z Radomia będzie latać milion pasażerów rocznie.

– Opierając się tylko na prognozach przedstawicieli portu oraz analizach IATA, widać teraz tym bardziej, jak dyskusyjne było wpakowanie 800 mln zł w to lotnisko. Dla mnie to także „dobry” prognostyk do tych szumnych zapowiedzi odnośnie CPK w 2027 roku, która to inwestycja będzie nieporównywalnie większa niż Radom – ostrzega Furgalski.

Bo plany i zapowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości wobec Centralnego Portu Komunikacyjnego są jeszcze większe. Odkąd zapadła decyzja, przekonywano, że będzie to jedno z najlepszych lotnisk na świecie, nowe centrum transportowe kraju, koło zamachowe polskiej gospodarki i trampolina dla LOT-u, który dołączy do grona tych najbardziej liczących się linii lotniczych. Jeśli Lotnisko Warszawa-Radom to „przedsmak tego, czym będzie CPK”, to ekspert ma wątpliwości.

– Już przy malutkim projekcie radomskim zaliczyliśmy 2,5-roczną obsuwę czasową oraz dwukrotny wzrost kosztów, czy rozminięcie się inwestycji lotniczej z kolejową w postaci nowego przystanku kolejowego dla obsługi lotniska – dodaje prezes ZDG TOR.

Polskie Porty Lotnicze bronią inwestycji w Radomiu. „Warto pamiętać, że Lotnisko Warszawa – Radom, mimo swojej przeszłości, to tak naprawdę całkowicie nowy produkt na mapie polskich lotnisk. Jak zawsze w takich przypadkach linie lotnicze i touroperatorzy potrzebują czasu na kształtowanie siatki połączeń. Zmiany w siatce połączeń będą pojawiać się systematycznie w każdym sezonie, niektóre kierunki będą znikać, a w ich miejsce będą pojawiać się nowe. Szczególnie jeśli chodzi o loty czarterowe, siatka połączeń jest dostosowywana do aktualnych trendów” – czytamy w odpowiedzi na pytania money.pl.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl