Upadek rozumu
by Zorard zorard/upadek-rozumu
Mamy do czynienia z całkowitym upadkiem fundamentu nie tylko Zachodniej ale w ogóle każdej cywilizacji: rozumu, logicznego myślenia, a więc myślenia w ogóle.
Parę przykładów.
W ostatnich dniach narasta nabrzmiały problem dzików panoszących się w polskich miastach. Normalnym postępowaniem byłby systematyczny odstrzał wszystkich dzików w miastach i promieniu około 25 kilometrów od nich. Gdyby się za to solidnie zabrać problem dzików w miastach można by było rozwiązać w miesiąc. [A ja uwielbiam szynkę z dzika oraz pasztet – nawet niedawno myślałem, jak „tajnie” zakłóć warchlaka, który zjada kłącza w naszym ogródku.. MD]
Tak się jednak nie dzieje, bo zaskakująco duży odsetek społeczeństwa traktuje dziki jako miłe zwierzątka a nawet uczłowiecza dziki – mówi o lochach „dzicze mamy” a o warchlakach „dzicze dzieci”.
Prym wiodą tu oczywiście kobiety, ale dołącza w wypowiedziach do nich także dużo „mężczyzn”.
Zabijanie dzików jest zatem traktowane jak zbrodnia, myśliwym wymyśla się od „zwyrodnialców” i „morderców” itd. W efekcie dziki w miastach spokojnie się mnożą i problem narasta co nieuchronnie doprowadzi do tragedii – to jest ofiar wśród ludzi.
Pierwszy taki incydent, który zyskał szerszy rozgłos to była kobieta poturbowana przez dzika w Warszawie. Niedawno miał miejsce incydent w Krakowie – biegnący dzik przewrócił wózek z niemowlakiem, który uderzył się w główkę i trafił do szpitala na obserwację.
W obu przypadkach komentujący na FB skupili się na dziku a przede wszystkim na usprawiedliwianiu go, a nie na ludziach-ofiarach. Mało kto pytał o stan zdrowia poszkodowanych ludzi – a zwłaszcza dziecka, za to pełno było troski o to, żeby przypadkiem nikt nie użył tego wydarzenia jako „pretekstu” do krzywdzenia dzików.
Jednocześnie większość kobiet, które wiodą prym w „obronie zwierząt” uważa aborcję za rzecz niemal chwalebną a przynajmniej jedno ze swoich podstawowych praw (co można stwierdzić dokonując „przeglądu” ich profili, gdzie najczęściej znajdujemy „piorunki”). Że aborcja to zabójstwo i to wyjątkowo podłe raczej osobom, które czytają mój blog tłumaczyć nie muszę.
Zatem całkiem sporo pań (i „panów”) jednocześnie uważa, że zastrzelić dzika to zbrodnia ale wstrzyknąć dziecku chlorek potasu w serce by umierało w męczarniach to czyn chwalebny.
———————————————-
Przez cały czas trwania wojny na Ukrainie w polskich mediach jest taka sama dwutorowa narracja. Z jednej strony prezentowane są informacje o sukcesach Ukrainy i porażkach Rosji z podtekstem, że Ukraina zaraz, już-już tą wojnę wygra. Ostatnio mamy wzmożenie tych komunikatów po atakach dronowych na cele w Rosji w tym w Moskwie. Wpływ tych ataków (np. na ciężarówki albo lokomotywę pociągu pasażerskiego) na realną siłę wojskową Rosji jest zapewne niewielki ale wizerunkowo wygląda to jak najgorzej, w związku z czym narracja „Rosja zaraz się rozsypie” powróciła z pełną mocą.
I od razu za nią jest serwowany wniosek, że musimy kontynuować „wsparcie” dla Ukrainy bo jeszcze troszkę, jeszcze momencik i albo Ukraina tą wojnę wygra albo Rosjanie zrobią kolorową rewolucję, obalą złego Putina i ogłoszą kapitulację (napędzani, oczywiście, chęcią dołączenia do Unii Europejskiej i jej tzw. dobrodziejstw).
Jednocześnie jednak w tych samych mediach i z ust tych samych polityków słyszymy, że Rosja zaraz nas zaatakuje, że jak tylko „skończy” z Ukrainą to pójdzie dalej na Zachód aż do Atlantyku. I w rytm tej narracji Europa zbroi się – czy raczej usiłuje. Kupujemy więc ultra-drogi złom z USA jednocześnie zadłużając się w ramach programu SAFE na rozwój niemieckich fabryk.
Zatem w oficjalnej narracji Rosja jest jednocześnie potężna – i słaba, jednocześnie zaraz przegra wojnę na Ukrainie – i jednocześnie ją wygrawszy napadnie na nas. I o ile ministrów czy zawodowych komentatorów wygłaszających te rzeczy można podejrzewać o robienie tego z premedytacją, po prostu za pieniądze i przywileje, o tyle szerokich rzesz ludzi, którzy w to realnie wierzą już nie.
————————————————
To jednak wszystko „małe miki” w porównaniu z tym co widzimy w Kościele.
Z jednej strony nadal w kościołach prowadzone są modlitwy, w których powtarzana jest tradycyjna doktryna, a mianowicie że tylko przez Jezusa, w Kościele można zostać zbawionym – a ściślej mieć pewność tego zbawienia1. Doktryna ta oparta jest na cytatach wprost z wypowiedzi Pana Jezusa. Można by tutaj te cytaty mnożyć („nie przychodzi nikt do Pana jak tylko przeze mnie” itd.) ale chyba wszyscy je znają.
Jednocześnie jednak hierarchowie Kościoła:
- twierdzą, że Islam jest w prządku jeśli nie równie dobry jak chrześcijaństwo (Papież: „powinniśmy być mniej sceptyczni wobec Islamu”, kardynał Weisenburger, arcybiskup diecezji Detroit, gości na otwarciu meczetu i nazywa go świętym miejscem, JP2 całujący Koran)
- kardynał Ryś zaprasza wiernych do odwiedzania synagóg, w czym nie jest odosobniony – już papież Franciszek mówił, że Żydów nie ma potrzeby nawracać bo mają jakąś swoją osobną drogę go zbawienia, na której Chrystus jest zbędny, cała ta narracja o „judeo-chrześcijaństwie” i starszych braciach w wierze” (znów JP2) jest wszechobecna.
Czyli jednocześnie Pan Jezus jest „drogą, prawdą i życiem” ale jednocześnie nie jest, bo można sobie „wychodzić” zbawienie w meczecie albo w synagodze.
Ten ostatni przypadek jest wart pochylenia się nad nim głębiej: jeżeli nie jest właściwe nawracanie Żydów, to w takim razie działania apostołów były niewłaściwe bo przecież od tego zaczęli oni swoją działalność (o czym czytamy w „Dziejach apostolskich” i nie tylko): na początku apostołowie nawracali głównie Żydów. A skoro Kościół jest zbudowany jest na tym co zapoczątkowali apostołowie („apostolski kościół” – z wyznania wiary), to w takim razie stanowisko współczesnych biskupów pokroju Rysia neguje same fundamenty instytucji, którą reprezentują.
Jeśli bowiem nawracanie Żydów było złe to i apostołowie błądzili, a jeśli oni błądzili to błądził i Chrystus, bo to On im nakazał robić to, co robili!
Jest niezmiernie zasmucające, że kościół jest już na tyle zdegenerowany, że ich samych to nie razi. I nie jest możliwe, żeby wszyscy wygłaszający te bzdury księża i biskupi byli masonami czy innymi świadomymi „agentami zła” – całkiem spora część z nich musi w to wierzyć!
Tym co łączy wszystkie pokazane przykłady – a także wiele innych znanych każdemu kto analizuje to, co dzieje się wokół – to przykłady dwójmyślenia, które Orwell definiował w „1984” jako zdolność do wiary naraz w dwie sprzeczne tezy bo tak nakazuje partia. Obecna rzeczywistość działa inaczej – ludzie „dwójmyślą” nie dlatego, że ktoś im to nakazuje pod groźbą uwięzienia czy tortur – robią to z pełnym przekonaniem, kompletnie nie dostrzegając logicznej sprzeczności.
Są to zatem przejawy całkowitego upadku rozumu – i to co gorsza upadku powszechnego. Rozumu, dzięki któremu i na którym została niegdyś zbudowana europejska cywilizacja białego człowieka.
- Tu odnoszę się do wykładni, że Pan Bóg zapewne lituje się nad tymi, którzy z przyczyn obiektywnych nie mieli żadnych szans na spotkanie się z chrześcijaństwem ↩︎