Spór o rolę talmudystów w historii Zbawienia

Atak na ks. prof. Chrostowskiego: Pusta narracja przeciwko faktom i uczciwości

Filip Adamus


pch24.pl/atak-na-ks-prof-chrostowskiego-pusta-narracja-przeciwko-faktom-i-uczciwosci

Ks. prof. Waldemar Chrostowski to wybitny specjalista w dziedzinie biblistyki i judaizmu. Korzystając z eksperckiej wiedzy duchowny od lat rzuca światło na problemy „dialogu” z Żydami w polskim Kościele. Ostatnio karmiący wiernych rzetelną nauką pasterz padł ofiarą ostrego ataku. Wedle zarzutów odważny kapłan podważa nauczanie Kościoła. Uwagi te pod jego adresem kierują przedstawiciele narracji o „trwaniu Starego Przymierza”. W odróżnieniu od księdza prof. Chrostowskiego – choć głośno krzyczą o wierności doktrynie – oferują oderwaną od depozytu wiary narrację, której treść wydaje się wewnętrznie niespójna. O judaizmie wszyscy mamy mówić tak jak oni, choć merytorycznej polemiki odmawiają. Dla adwersarzy mają tylko zarzuty, oburzenie i półprawdę. 

„Lęk przed zarzutem antysemityzmu dosłownie paraliżuje oraz odbiera zdrowy rozum i rozsądek”, mówił w niedawnym wywiadzie z Katolicką Agencją Informacyjną ks. prof. Waldemar Chrostowski. Trafił chyba w sedno. Tuż po publikacji rozmowy z zasłużonym duchownym entuzjaści „dialogu z judaizmem” zagrzmieli. Sięgnęli po najcięższe oskarżenia – twierdząc, że poglądy księdza Chrostowskiego to prywatna opinia, odległa od sedna katolickiej wiary.

Co tak nieprawowiernego ma do powiedzenia ks. Chrostowski? „Samo zło” – bo… garść faktów o tym, jaką religią jest judaizm rabiniczny. W wywiadzie opublikowanym w okolicach jego 75. urodzin biblista po raz kolejny unaoczniał, że nie przypomina on religii mojżeszowej. Talmudyczne wyznanie różni się od niej kilkoma właściwościami.

Półprawdy zwolenników dialogu

„Paradoks polega na tym, że chrześcijaństwo jest pod wieloma względami bliższe instytucji i przesłania Starego Testamentu niż judaizm rabiniczny. W chrześcijaństwie są instytucje, które istniały w Starym Testamencie – świątynia, ofiary, kapłani, natomiast w judaizmie rabinicznym tego wszystkiego nie ma. Dlatego nie jest to stricte religia Mojżeszowa”, zaznaczał duchowny.

„Co nas łączy z judaizmem rabinicznym? Łączy nas korzeń, którym jest Stary Testament. Odczytujemy go w perspektywie chrystologicznej, natomiast judaizm rabiniczny odczytuje go nie tylko w perspektywie bez Chrystusa, lecz przeciw Chrystusowi. Gdy przyglądamy się judaizmowi rabinicznemu, takiemu, jaki on jest, a nie jak się go nam przedstawia, nie ma w nim nic takiego, co moglibyśmy bezkrytycznie i bezrefleksyjnie wykorzystać. Mamy wszystkie podstawy i wszystkie narzędzia do wyznawania i promowania wiary chrześcijańskie”, zwracał uwagę kapłan.

„W judaizmie rabinicznym jest ogromny potencjał antychrześcijańskości, lecz przez te kilkadziesiąt lat dialogu zrobiono bardzo mało, aby tę sytuację zmienić. W wielu środowiskach żydowskich, takich jak ortodoksi czy ultraortodoksi, nie wykonano w tym kierunku ani jednego kroku. Jesteśmy przez nich postrzegani i traktowani jak poganie. Do kontaktów z nami garną się nieliczni z żydowskich środowisk reformowanych i liberalnych, których poglądy i postawa nie mają przełożenia na ich współwyznawców”, dodawał.

„Wbrew podszeptom, jakie się pojawiają, nie otrzymaliśmy Starego Testamentu od Żydów! Otrzymaliśmy go od Jezusa Chrystusa i od Kościoła apostolskiego, czyli od tych, którzy w Chrystusa uwierzyli i Go wyznawali. Gdybyśmy oczekiwali, że Żydzi, którzy odrzucili Jezusa dadzą nam Stary Testament, byłby to Stary Testament przepuszczony przez filtr silnej anty-chrystologicznej i antychrześcijańskiej interpretacji”, kwitował ekspert.

Przy innych okazjach ks. prof. Chrostowski przypominał entuzjastom dialogu z judaizmem i inne ważne fakty. Wśród nich to, że Stary Testament to dla chrześcijan również księgi deuterokanoniczne, które nie są ujęte w Biblii Hebrajskiej. Kapłan zaznaczał także, że judaizm od początku istnienia Kościoła prześladował go oraz, że Stary Testament przekazali nam nie Żydzi rabiniczni, ale Żydzi, którzy przyjęli Zbawiciela, stając się chrześcijanami. 

W wywiadzie udzielonym KAI ks. prof. Chrostowski wyjaśnił także, że u początków „dialogu z judaizmem” w polskim Kościele był on jego zwolennikiem. W latach, gdy radzie episkopatu ds. dialogu z Żydami przewodził abp Stanisław Gądecki, zdaniem księdza profesora, nie można było jej wiele zarzucić. 

„Nie było tam polityki, nie było wypaczania nauki Kościoła, lecz podstawowy wykład oparty na Piśmie Świętym i Tradycji katolickiej teologii judaizmu. Jedni przyjmowali to z wdzięcznością, inni nieufnie, ale nie było widocznego sprzeciwu czy wrogości, bo dbaliśmy o wymiar wyłącznie religijny. Kiedy arcybiskup Gądecki przestał być przewodniczącym wspomnianej Rady, zmieniono całkowicie jej skład, weszli zupełnie nowi ludzie i rozpoczęła się degrengolada, która trwa do dnia dzisiejszego”, uważa ekspert.

Poważne zarzuty i poważne manipulacje

Przekonania wyrażone przez wybitnego biblistę agresywnie zaatakował ks. prof. Andrzej Perzyński. Duchowny opublikował pełen oburzenia tekst, w którym poglądy adwersarza przedstawił jako sprzeczne z „oficjalnym” nauczaniem Kościoła o „trwałości Przymierza”… Próby uczciwej rozmowy o rzeczywistości judaizmu nie podjął. Zamiast tego przedstawił poważne zarzuty, ciskane z pozycji wyższości.

„Współczesna biblistyka katolicka, reprezentowana przez dokument Papieskiej Komisji Biblijnej (PKB) z 2001 roku (z przedmową kard. J. Ratzingera), Naród żydowski i jego Święte Pisma w Biblii chrześcijańskiej kreśli zupełnie inny obraz historyczny niż ten przedstawiony w wywiadzie. Zarówno chrześcijaństwo, jak i judaizm rabiniczny to dwa nurty, które wyrosły z tego samego pnia po katastrofie zburzenia Drugiej Świątyni w 70 roku. To nie reakcja nienawiści, lecz dwie drogi interpretacji wspólnego dziedzictwa. Sugerowanie, że cała tradycja Talmudu jest jedynie anty-Ewangelią, to nie tylko ryzykowne uproszczenie historyczne, ale przede wszystkim próba powrotu do zarzuconej przez Kościół teologii zastąpienia (supersesjonizmu)”, pisał ks. prof. Perzyński.

W słowach tych widać poważne braki w rozumieniu uwag ks. prof. Chrostowskiego. Biblista nie stwierdził bowiem, jakoby „cała tradycja Talmudu” sprowadzała się do „anty-Ewangelii”. To już sobie ks. Perzyński dopowiedział. Jest jednak faktem, że Talmud zawiera antychrześcijańskie fragmenty. Choćby i święty biskup Józef Sebastian Pelczar zwracał na nie uwagę… Zamiast się z tą prawdą zmierzyć, obrońca dialogu z judaizmem zaatakował osoby jej świadome. Osobliwa strategia dyskusyjna. 

Dalej obrońca dialogu pokusił się o niepokojące stwierdzenie:

„Ksiądz Profesor buduje narrację, według której judaizm rabiniczny nie jest kontynuacją biblijnego Izraela, lecz jedynie reakcją przeciw Chrystusowi, powstałą w opozycji do rodzącego się Kościoła. W tej wizji współczesna wiara żydowska jawi się jako twór wtórny, niemalże pomyłka historii zbawienia, naznaczona ogromnym potencjałem antychrześcijańskości”, pisał ks. prof. Perzyński.

A przecież jasne jest chyba dla każdego prawowiernego chrześcijanina, że istnienie jakiegokolwiek innego wyznania w świetle historii zbawienia jest pomyłką. I to nieszczęsną. Szereg dokumentów Kościoła – również Soboru Watykańskiego II, jak i późniejszych, przypomina, że człowiek ma moralny obowiązek przyjąć prawdziwą religię. W „Dominus Iesus” czytamy, że istnienia innych wyznań „de iure” nie wolno usprawiedliwiać. Choćby doceniać niechrześcijan za pewne elementy kulturowe obecne wśród nich – nie pozwala to na pochwałę samych ich przekonań religijnych. Inaczej Urząd Nauczycielski nigdy nie wykładał. Robili tak tylko samowolnie w ryzykownych pracach teologowie pokroju Karla Rahnera.

O „pomyłce”, jaką było odrzucenie Mesjasza przez część narodu Żydowskiego, wyraźnie świadczą wystąpienia św. Piotra, czy Szczepana zapisane w Dziejach Apostolskich. Dla kogo zaś tajemnicą jest, że judaizm rabiniczny ukształtował się wśród tych Żydów, którzy Mesjasza nie przyjęli?   

Odpowiedzi na tak poważne trudności ks. prof. Perzyński w ogóle nie zechciał szukać. Wrogi wobec próby uczciwej refleksji ks. Chrostowskiego sięgnął po okrągłe hasła, przeoczając ukryte w nich problemy– jednocześnie pewien swojej racji. Gdyby tylko tyle… próbę polemiki z góry osądził jaką niewierną kościelnemu Magisterium. 

„Przypomnijmy przełomowe słowa z Moguncji (1980), gdzie papież nazwał Żydów Ludem Bożym Starego Przymierza, które nigdy nie zostało przez Boga odwołane. Jeśli Przymierze trwa, to dzisiejszy judaizm nie może być redukowany do reaktywnego filtra. Jest on żywą, autonomiczną odpowiedzią na Boże wezwanie, co potwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 839), jasno odróżniając wiarę żydowską od religii pogańskich: «w odróżnieniu od innych religii niechrześcijańskich wiara żydowska jest już odpowiedzią na Objawienie Boże w Starym Przymierzu”, ocenił.

Tymczasem sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Ustępy 839 i 840 katechizmu Kościoła Katolickiego, same na już na to wskazują. Przyjrzymy się ich pełnemu brzmieniu.

„Stosunek Kościoła do narodu żydowskiego. Kościół, Lud Boży Nowego Przymierza, zgłębiając swoją tajemnicę, odkrywa swoją więź z narodem żydowskim, do którego przodków Pan Bóg przemawiał. W odróżnieniu od innych religii niechrześcijańskich wiara żydowska jest już odpowiedzią na Objawienie Boże w Starym Przymierzu. To do narodu żydowskiego należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała (Rz 9,4-5), ponieważ dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne (Rz 11,29)”.

Katechizm mówi o Objawieniu Bożym w „Starym Przymierzu”, na które judaizm stanowi próbę odpowiedzi. To fakt, Bóg w sposób niepełny w Starym Zakonie się objawił – w odróżnieniu od kultów politeistycznych, w których brak i takich poszlak. Nie oznacza to jednak z konieczności, że odpowiedź współczesnego judaizmu na Stary Testament jest właściwa, czy godna pochwały.

Wątpliwości rozwiewa właśnie nauczanie Apostoła pogan z Listu do Rzymian. Ks. prof. Perzyński sam odniósł się do tego tekstu – w sposób do bólu wybiórczy. Św. Paweł jasno wskazał bowiem, że odwrócenie Izraelitów od Mesjasza pozbawia ich obiecanych dóbr. Wyraził jednocześnie niezachwianą pewność, że gdy wszyscy poganie się nawrócą – do Kościoła przez wiarę w Chrystusa przystąpią i Żydzi.

Izrael nie osiągnął tego, czego skwapliwie szukał; osiągnęli jednak wybrani. Inni zaś pogrążyli się w zatwardziałości”, czytamy u świętego męczennika. „ Czy aż tak się potknęli, że całkiem upadli? Żadną miarą! Ale przez ich przestępstwo zbawienie przypadło w udziale poganom, by ich pobudzić do współzawodnictwa. Jeżeli zaś ich upadek przyniósł bogactwo światu, a ich pomniejszenie – wzbogacenie poganom, to o ileż więcej przyniesie ich zebranie się w całości!”, kontynuował Apostoł Narodów. „A i oni [jego rodacy- red.]jeżeli nie będą trwać w niewierze, zostaną wszczepieni. Bo Bóg ma moc wszczepić ich ponownie”, kwitował.

Św. Paweł pisał o „ponownym wszczepieniu” Izraelitów, jeśli nie będą trwać w odrzuceniu Chrystusa. Jakiej manipulacji tym fragmentem Pisma Świętego trzeba, by nie widzieć w nim wezwania do przyjęcia chrześcijaństwa przez Żydów? Podtytuły tych akapitów w Biblii Tysiąclecia to: „Odrzucenie Izraela jest częściowe i czasowe” oraz „Całkowite nawrócenie Izraela”. Entuzjaści dialogu przywołują je dla obrony sądu, że Izrael nigdy nie został odrzucony oraz nawrócenia nie wymaga. To zatrważający absurd. Niestety – wzbudza on konieczne pytanie o intelektualną uczciwość osób głoszących podobne wizje.  

O „dramacie” nieuznania Zbawiciela przez Żydów mówi również w dalszych ustępach katechizm:

 „Ponadto, gdy rozważa się przyszłość, lud Boży Starego Przymierza i nowy Lud Boży dążą do analogicznych celów: oczekują przyjścia (lub powrotu) Mesjasza. Oczekiwanie jednak z jednej strony dotyczy powrotu Mesjasza, który umarł i zmartwychwstał, został uznany za Pana i Syna Bożego, a z drugiej – przyjścia Mesjasza, którego rysy pozostają ukryte, na końcu czasów; oczekiwanie to jest złączone z dramatem niewiedzy lub nieuznawania Chrystusa Jezusa”.

„Gdzieś mamy depozyt wiary. Dla nas prawdę ustalają komisje”!

Wbrew pełnym wyższości słowom ks. prof. Perzyńskiego, mnóstwo wątpliwości można wysunąć co do „oficjalnego” i niewątpliwego” charakteru nauki o trwaniu Starego Przymierza. W jasny sposób doktryny takiej Kościół nie ogłosił nigdy. Zdaniem duchownego sprawę trzeba uznać za rozstrzygniętą ze względu na kilka przemówień papieskich i dwa dokumenty watykańskich komisji. Bądźmy szczerzy: to źródła wyjątkowo wątłe, jeśli chodzi o magisterialny autorytet. Nie mają ani charakteru nieomylnego, ani ostatecznego. Tymczasem wizja obowiązującego wciąż Starego Zakonu stoi w jasnej sprzeczności z nauczaniem doniosłej rangi.

Przez XX wieków papieże, ojcowie i doktorzy Kościoła zgodnie uczyli, że Stare Przymierze wypełniło się w Chrystusie. Nie trwa nie dlatego, że Bóg je anulował – ale dlatego, że zawarta w nim obietnica spełniła się w ustanowieniu nowego, wiecznego testamentu. Co do tej prawdy nie było jakiejkolwiek dwuznaczności ani dozwolonej różnicy zdań w Kościele. Czy nauczanie zwyczajne „w które wszyscy, zawsze i wszędzie wierzyli” – obecne w dokumentach soborowych, wywodzone przez świętych w egzegezie Pisma Świętego, może podlegać zmianie? Ryzykowna opinia.

„Kościół święty (…) mocno wierzy, wyznaje i naucza, że przepisy prawne Starego Testamentu czy prawa Mojżesza, dzielące się na obrzędy, święte ofiary i sakramenty, ponieważ zostały ustanowione w celu wskazania na kogoś w przyszłości, chociaż były właściwe dla kultu Bożego tamtego okresu, ustały z przyjściem Pana naszego Jezusa Chrystusa, na którego wskazywały, i zaczęły się sakramenty Nowego Testamentu. Ktokolwiek po Męce pokłada nadzieję w przepisach prawa i poddaje się im jako koniecznym do zbawienia, jak gdyby wiara w Chrystusa nie mogła bez nich zbawiać, grzeszy śmiertelnie. Jednakże [Kościół] nie zaprzecza, że od męki Chrystusa aż do ogłoszenia Ewangelii można było ich przestrzegać, byleby nie uważać ich za konieczne do zbawienia. Lecz twierdzi, że po ogłoszeniu Ewangelii nie można tego czynić pod groźbą utraty zbawienia wiecznego. Ogłasza, że po tym czasie wszyscy praktykujący obrzezanie, szabat i pozostałe przepisy prawa są obcy dla wiary Chrystusa i nie mogą być uczestnikami zbawienia wiecznego, o ile kiedyś nie odwrócą się od tych błędów. Wszystkim więc, którzy chlubią się imieniem chrześcijan, nakazuje pełne zaprzestanie obrzezania, w każdym czasie, przed i po przyjęciu chrztu, ponieważ – czy ktoś pokłada w nim nadzieję, czy nie – nie może go dalej zachowywać bez utraty zbawienia wiecznego”, czytamy w bulli ojców soboru Florenckiego „Cantate Domino”.  

Z kolei papież Pius XII w encyklice „Mystici Corporis Christi” uczył: „Nasamprzód bowiem przez śmierć Odkupiciela przestał istnieć Stary Zakon, a na jego miejscu Nowy Zakon powstaje. Wtedy to Krwią Chrystusową poświęcony został dla całego świata Zakon Chrystusowy ze swoimi tajemnicami, ustawami, obrzędami i ustanowieniami. Podczas gdy Boski Zbawiciel głosił słowo Boże w ciasnych granicach jednego kraju – posłany był bowiem tylko do owiec Izraela, które były zginęły – (Mt 15, 24) – wtedy żyły obok siebie Stary Zakon i Ewangelia, lecz na drzewie krzyża swego Pan Jezus zniósł Stary Zakon przykazań i przepisów (Ef 2, 15), przybił do krzyża cyrograf Starego Zakonu (Kolos 2, 14), ustanawiając we Krwi swojej, przelanej za cały rodzaj ludzki, Nowy Zakon (Mt 26, 28)”.

Św. Tomasz z Akwinu w „Summie Teologii” jednoznacznie wskazywał, że to chrześcijaństwo jest realizacją Starego Testamentu, a próba trwania w nim dzisiaj jest zakazana. Mesjasz już bowiem przyszedł.

Nie tylko przyszedł – ale sam odmówił duchowego związku z Abrahamem tych Żydów, którzy Go nie przyjęli. Chrystus powiedział elicie Izraela, że nie Abrahama, ale diabła ma za Ojca oraz, że dziedziców obietnicy Bóg może wzbudzić choćby z głazów Ziemi świętej. Czy Pismo Święte też stoi już w sprzeczności z „oficjalnym nauczaniem”, księże profesorze?

Soborowa deklaracja „Nostra Aetate” – wbrew fałszywej i bezpodstawnej interpretacji– nie odnosi się do kwestii aktualności Starego Przymierza. W żaden wyraźny sposób nie ogłasza odwołania dotychczasowej nauki o jego wypełnieniu. Nie deklaruje wprost trwania Starego Przymierza w judaizmie. Rozumieją ją tak jedynie zwolennicy pro-judaistycznej narracji. To jednak ich własne odczytanie niektórych niejednoznacznych zapisów dokumentu.

Pustą narracją w uczciwą polemikę

Przekonania głoszone przez ks. prof. Perzyńskiego mają jednak nie tylko tę słabość, że stają w radykalnej sprzeczności z utrwalonym chrześcijańskim nauczaniem. Wydaje się, że ich sens jest w ogóle niejasny – i, że mimo żarliwej retoryki, trudno powiedzieć, jak sami zwolennicy dialogu z judaizmem je rozumieją.

Wedle nauczania Kościoła Stary Testament był z natury „czasowy” i miał obowiązywać do przyjścia Chrystusa. To Mesjasz był obietnicą daną narodowi wybranemu. Oczywiście, że Bóg Przymierza nie odwołał. Dopełnił go. Naukę tę wyrażamy, nazywając Mojżeszowe Przymierze „figuratywnym”. Czerpało ono swoją wartość ze wskazania na Chrystusa. Jako takie miało w sobie aspekt wiary w Niego – tyle, że skierowanej ku przyszłości. Wyrażało to gorące czekanie Izraela na przyjście Pomazańca. Wiemy o tym od samego Zbawiciela. Abraham ujrzał Jego dzień i rozradował się.

Niech zatem ks. Andrzej Perzyński raczy nam jedno wyjaśnić. Jeśli wartość Starego Przymierza polegała na wskazaniu na Chrystusa – a sednem Starego Testamentu było oczekiwanie Mesjasza – to jak rozumieć „obowiązywanie” tego zakonu obecnie? W jakim sensie Stary Testament – mający wartość poprzez zapowiadanie Tego właśnie Jezusa Chrystusa – może obowiązywać dziś bez wiary w Niego lub z jasnym Jego odrzuceniem? W jaki konkretnie sposób judaizm rabiniczny uosabia nadzieję mesjańskiej obietnicy – skoro nie prowadzi do przyjęcia prawdziwego Mesjasza?

Na te fundamentalne pytanie próżno u orędowników „dialogu z judaizmem” szukać odpowiedzi. Mamy zgadzać się z ich wizją i przyjąć ją jako „oficjalne nauczanie” – choć nie wiemy, co w zasadzie ma znaczyć. Stare Przymierze trwa, choć się dopełniło. „Gdzie tu jest sens? Gdzie tu logika?” – chciałoby się zapytać, cytując znanego wyznawcę judaizmu z „Ziemi Obiecanej”.  

Proszę więc w dobrej wierze. Niech ksiądz profesor Perzyński wyjaśni, co jego zdaniem oznacza trwanie Starego Przymierza. Która teza z poniższych to dziś „oficjalne” nauczanie Kościoła?

A) Kościół rezygnuje nie tylko z „teologii zastępstwa”, ale w ogóle całości swojego nauczania o figuratywnym znaczeniu Starego Testamentu. Było ono czymś innym, niż oczekiwaniem na Mesjasza zesłanego w Chrystusie. Jego wartość nie płynęła z zapowiedzi wiary chrześcijańskiej. Z tego powodu można przyjąć, że trwa ono bez wiary w Chrystusa w judaizmie rabinicznym. W wypadku wyznawców judaizmu podstawą przymierza z Bogiem nie jest wiara w Jego Syna przez oczekiwanie Jego przyjścia – ale pochodzeniowa przynależność.

B) Relatywizm: można patrzeć na Stare Przymierze zarówno jako na figurę chrześcijaństwa, jak i nie. Opinia żydowska i chrześcijańska co do mesjaństwa Chrystusa jest dozwolona i pozostaje jedynie „interpretacją” faktu, jakim jest Stary Testament. Sobór Watykański II – mówiąc o moralnym obowiązku przyjęcia przez wszystkich jedynej religii objawionej (katolickiej) – pomylił się. Tego akurat nauczania Vaticanum II nie chcemy. (vide: Deklaracja „Dignitatis Humanae”).

C) Stare Przymierze dopełniło się. Trwa jednak związana z nim troska Opatrzności o naród, który był figurą Kościoła. Zgodnie z tekstem Nostra Aetate Żydzi są drodzy Bogu ze względu na ich przodków. Ten nie przestaje wzywać ich zatem do złączenia się w jedno z poganami w jedynym Kościele Chrystusowym. Jeśli nawrócą się, wedle słów Św. Pawła, zostaną ponownie wszczepieni. Wypowiedzi o „braku odwołania Starego Przymierza” tego właśnie dotyczą, choć posługują się nieco mylącym językiem.

Sądzę, że którąś z tych tez zwolennicy narracji o trwałości Starego Przymierza muszą przyjąć, aby komunikowali się z nami zrozumiale. Jeśli nie C, to A lub B. Czytelnik sam chyba jest w stanie rozsądzić, czy te dwie ostatnie nie są czasem absolutnie błędne. 

Tak, to parodia

Szczególną niechęć wywołało u ks. prof. Perzyńskiego sformułowanie jego adwersarza, który dialog z judaizmem nazwał parodią. Polemika, jaką „wysmażył” ten duchowny przeciwko ks. prof. Chrostowskiemu, jedynie unaocznia trafność tej diagnozy. Wybitny biblista nie pomylił się ani o jotę. Dialog z judaizmem to chaotyczny teologicznie, zamknięty na dyskusję o problemach i niezwykle pretensjonalny nurt. Nurt, który słabymi zarzutami odsądza od wierności Magisterium wybitnego specjalistę… bo ten śmie przypominać fakty. Tak – to parodia.

Chrześcijanin nie potrzebuje do zbawienia Żydów ani ich [licznych] religii

Chrześcijanin nie potrzebuje do zbawienia Żydów ani ich religii

Autor: CzarnaLimuzyna, 11 lutego 2026

AI

Paradoks polega na tym, że chrześcijaństwo jest pod wieloma względami bliższe instytucji i przesłania Starego Testamentu niż judaizm rabiniczny

– ks. prof. Waldemar Chrostowski

Od wielu lat sekta judeotyków z diabelskim uporem stręczy katolikom żydowski punkt widzenia, który jest niezgodny z głównymi prawdami wiary katolickiej. Wachlarz tych działań jest szeroki: od trywialno-infantylnych do teologicznych błędów lub manipulacji.

Ględa ociekająca brednią i fałszem. „Od Zbysia do Rysia”

Dla przykładu weźmy pierwszy z brzegu fragment wypowiedzi typowej dla sekty judeotyków:

W Łodzi Dzień Judaizmu miał charakter liturgiczny (była wspólna modlitwa, czytanie Starego Testamentu, komentarz dwóch rabinów oraz kardynała Grzegorza Rysia). A spotkanie u dominikanów było wspólną rozmową, w trakcie której można było stawiać pytania, dopytywać o różne aspekty życia żydów oraz akcje sprzątania żydowskich cmentarzy. /misyjne.pl/

  1. Charakter liturgiczny? Jeżeli tak, to nie była to liturgia katolicka, bo tzw. dni judaizmu jako dni bez Jezusa i Jego matki Maryi nie są skierowane w stronę Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Komentarz przedstawicieli innych religii we wnętrzu Kościoła katolickiego jest prowokacją – przekraczaniem granicy, do czego chcą nas przyzwyczaić wrogowie naszej wiary.
  2. „Akcje sprzątania żydowskich cmentarzy”?
  • Czy były w takim razie prowadzone w równoległy sposób akcje sprzątania katolickich cmentarzy przez żydów? Tak, ale wyglądało to trochę inaczej… więcej na Magna Polonia.
  • Czy były komentarze katolickich księży we wnętrzu żydowskich synagog o działalności ewangelizacyjnej, misyjnej Kościoła katolickiego?
  • Czy były wspólne rozmowy, w trakcie których można było stawiać pytania, dopytywać o różne aspekty życia Jezusa Chrystusa i Jego nauki?

Jeżeli nic takiego nie było, to słyszalna coraz częściej opinia o tzw. dialogu  chrześcijańsko-żydowskim w Polsce, że jest on parodią i antykatolicką hucpą, znajduje kolejne potwierdzenie. Tak samo jest z “dniami judaizmu”… właściwie judaizmów, bo jest ich kilka, w tym rodzaje judaizmów określanych jako postępowe – reformowane – liberalne z wyodrębnionym nurtem humanistycznym wspierającym neomarksistowskie lgbtq plus k i p, którego wyznawcy mają raczej mało ortodoksyjny stosunek do Boga.

Zachęcam do zapoznania się z całą treścią niedawnego wywiadu, który podobno bardzo zbulwersował najważniejszych aktywistów sekty:

Ks. prof. Waldemar Chrostowski: dialog chrześcijańsko-żydowski w Polsce jest parodią

==================================================

Poniżej – profil wizualny jednego z żydowskich animatorów dni judaizmu

Tagi:

Na Gromniczną widma mgliste – Jorge broni talmudystę

Na Gromniczną widma mgliste – Jorge broni talmudystę

February 8, 2024 nondraco/na-gromniczna-widma-mgliste-jorge-broni-talmudyste/

Odnotować wypada, że obok smoka i lwa w Watykanie pojawił się 2 lutego Roku Pańskiego 2024 list do “starszych braci wierze” – poniżej fragmenty (źródło)

“Moi żydowscy bracia i siostry w Izraelu (…) Niestety jednakże należy zauważyć, że wojna ta spowodowała również podział w światowej opinii publicznej oraz podtrzymujące podziały stanowiska, czasem przyjmujące formę antysemityzmu i antyjudaizmu. Mogę jedynie powtarzać to co także moi poprzednicy jasno oświadczali wielokrotnie: relacja jaka wiąże nas [z żydami] jest szczególna i wyjątkowa, oczywiście nie zaciemniając relacji jaką Kościół ma z innymi i zaangażowania także wobec nich. Droga, którą Kościół idzie z wami, starożytny ludu przymierza, odrzuca każdą formę antyjudaizmu i antysemityzmu, jednomyślnie potępiając objawy nienawiści wobec żydów i judaizmu jako grzech przeciw Bogu (…)

Razem żydzi i katolicy musimy się poświęcić tej drodze przyjaźni, solidarności i współpracy, szukając dróg naprawy zniszczonego świata, działając razem we wszystkich jego częściach a zwłaszcza w Ziemi Świętej (…) Ściskam was po bratersku.”

—-

Lumen ad revelationem gentium et gloria plebis tuae Israel w posoborowym świecie nowego porządku i nowej religii zostało odstawione do kąta. Żeby nie było że to jakiś nowy wymysł, cofnijmy się o 24 lata, do 23 marca 2000 roku kiedy do rabinów przemawiał Jan Paweł II:

“Musimy razem pracować, aby zbudować przyszłość, w której nie będzie już antyjudaizmu między chrześcijanami ani postaw antychrześcijańskich wśród żydów. Wiele nas łączy. Bardzo wiele możemy wspólnie uczynić dla pokoju i sprawiedliwości, aby zbudować świat bardziej ludzki i braterski.”

A to zaledwie jeden z wielu przykładów.

Chrystus zbawia Żydów w swoim Kościele. Extra ecclesiam nulla salus.

Chrystus zbawia Żydów w swoim Kościele

[pisane z punktu siedzenia „katolika postępowego”, ale dobra psu i mucha. Mirosław Dakowski]

Karol Kubicki fronda/Chrystus-zbawia-Zydow-w-swoim-Kosciele


Kościół katolicki w Polsce przeżywa XXIX Dzień Judaizmu. To inicjatywa mająca zwrócić uwagę katolików na żydowskie korzenie ich wiary, przypomnieć o grzechu antysemityzmu i wpisać się w zabiegi Kościoła podejmowane w celu osiągnięcia pokoju na świecie.

Czy nie warto byłoby jej jednak wykorzystać również do zwrócenia uwagi na różnice pomiędzy biblijnym [mozaizmem md] a współczesnym, rabinicznym judaizmem, potępienia chrystianofobii i dyskusji na temat roli współczesnego Izraela w budowaniu świata bez wojen?

I wreszcie, czy pozostałe cele tego dnia nie przysłaniają najważniejszego powołania Kościoła – misji głoszenia zbawienia w Jezusie Chrystusie, głoszenia go również Żydom?

Bóg, będąc miłością, postanowił stworzyć człowieka, aby móc go swoją miłością obdarowywać. Ukochał swoje dzieło miłością wieczną i bezwarunkową, a miłość ta jest źródłem szczęśliwego życia człowieka. Człowiek jednak, szukając szczęścia gdzie indziej, wybrał grzech, odłączając się od Bożej łaski. Wybór ten nic nie zmienił w Bożej miłości, jednak „zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6:23). Będąc doskonałością, Bóg pogodził swoją miłość ze sprawiedliwością, posyłając na świat swego Syna. Chrystus wziął na siebie grzech człowieka i zapłacił jego cenę, umierając na drzewie krzyża. W ten sposób ofiarował człowiekowi zbawienie, posyłając Ducha Świętego, by go do tego zbawienia doprowadził. Depozytariuszem środków zbawczych uczynił powołany przez siebie Kościół, czyniąc z niego narzędzie zbawienia dla wszystkich ludzi.

Extra ecclesiam nulla salus

Nie ma innej drogi zbawienia niż droga Chrystusa, bo „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Zgodnie ze starodawną obietnicą, Bóg zawarł w Chrystusie Nowe Przymierze, które nie odnosi się już tylko do narodu pierwotnie przez Boga wybranego, ale do całej ludzkości. W ten sposób Kościół stał się nowym Ludem Bożym, będąc kontynuacją Narodu Wybranego [ściślej: [mozaizmu md] do którego Bóg zaprosił już nie tylko Żydów, choć ci mieli pierwszeństwo, ale również pogan. Tak też Sobór Watykański II naucza w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”: „Chrystus ustanowił to nowe przymierze, a mianowicie nowy testament we krwi swojej (por. 1 Kor 11,25), powołując spośród Żydów i pogan lud, który nie wedle ciała, lecz dzięki Duchowi zróść się miał w jedno i być nowym Ludem Bożym. Albowiem wierzący w Chrystusa, odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, lecz z nieskazitelnego przez słowo Boga żywego (por. 1 P 1,23), nie z ciała, lecz z wody i Ducha Świętego (por. J 3,5-6), ustanawiani są w końcu rodzajem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym…, co niegdyś nie był ludem, teraz zaś jest ludem Bożym”.

Bóg nie może się mylić, nie może też więc zmieniać zdania czy być niewierny swoim obietnicom. Wobec tego niemożliwym byłoby, by odwołał zawarte przez siebie przymierze z ludem Izraela. Ale również „niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy” (Hbr 10, 4), wobec czego ustanowił Nowe Przymierze, zmazując grzechy krwią swojego Syna. Owoce tej ofiary są dostępne dla człowieka w Kościele, dlatego, jak ojcowie Soboru Watykańskiego II przypomnieli w Konstytucji „Lumen Gentium”: „pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia. Chrystus bowiem jest jedynym Pośrednikiem i drogą zbawienia, On, co staje się dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół, On to właśnie podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu (por. Mk 16,10, J 3,5) potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę. Nie mogliby tedy być zbawieni ludzie, którzy wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Chrystusa jako konieczny, mimo to nie chcieliby bądź przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać”.

Katolicy nie wykluczają, że również wyznawcy innych religii, a także ludzie niewierzący, którzy nie z własnej winy nie mogli poznać Ewangelii, osiągną zbawienie. Nie osiągną go jednak za sprawą swojej religii – choć zasiane w niej ziarna prawdy mogą w tym dopomóc – a za sprawą ofiary Chrystusa, uczestnicząc w ten sposób w tajemnicy Kościoła. Ta możliwość nie zwalnia katolików z obowiązku głoszenia Dobrej Nowiny wyznawcom innych religii i przyprowadzania ich do Kościoła, w którym mogliby czerpać z pewnych środków zbawczych. Nie ma wszak dwóch dróg zbawienia: innej dla chrześcijan i innej dla Żydów. Kościół nie podważa szczególnej relacji Boga z narodem Izraela ani nie osądza dróg, którymi Bóg prowadzi poszczególnych ludzi do spotkania z Nim.

Nie zmienia to jednak nic w tym, że głoszenie zbawienia w Chrystusie jest jego najważniejszym zadaniem. W 2000 roku przypomniała o tym Kongregacja Nauki Wiary, rozpoczynając Deklarację o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła „Dominus Iesus” od słów: „Pan Jezus przed wstąpieniem do nieba dał swoim uczniom nakaz głoszenia Ewangelii całemu światu i udzielania chrztu wszystkim narodom: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony; a kto nie uwierzy będzie potępiony» (…). Powszechna misja Kościoła rodzi się z nakazu Jezusa Chrystusa i urzeczywistnia w ciągu wieków przez głoszenie tajemnicy Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego oraz tajemnicy wcielenia Syna jako wydarzenia niosącego zbawienie całej ludzkości. To właśnie stanowi podstawową treść chrześcijańskiego wyznania wiary…”.

Co roku, przy okazji Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce szeroko przywołuje się Deklarację o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich „Nostra aetate”, która podłożyła podwaliny pod współczesny dialog Kościoła z judaizmem i wyznaczyła kierunek dla relacji katolików z Żydami. Deklaracja ta nie widzi dialogu międzyreligijnego jako alternatywy dla głoszenia Ewangelii a jako narzędzie służące jej głoszeniu. Ojcowie soborowi podkreślili przecież, że Kościół „głosi jednak i jest zobowiązany nieustannie głosić Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem (J 14,6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko pojednał ze sobą”. I dalej: „Jest zatem obowiązkiem przepowiadającego Kościoła głosić krzyż Chrystusa jako znak powszechnej miłości Boga i źródło wszelkiej łaski”. Czy przy kolejnych Dniach Judaizmu ten obowiązek nie jest nieco zaniedbywany?

Judaizm, czyli co?

Deklaracja „Nostra aetate” wpisała się w zadanie „umacniania jedności i miłości między ludźmi oraz między narodami”, chcąc potępić antysemityzm i przypomnieć o izraelskich korzeniach Kościoła. Przypominając o tych korzeniach nader często zapomina się jednak o rozróżnieniu współczesnego nam, rabinicznego judaizmu od religii biblijnego Izraela, zlewając je w jedno. Chrześcijanie i współcześni Żydzi są tymczasem raczej potomkami tej samej matki aniżeli matką i córką. Po Chrystusie i zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej w 70. roku biblijny Izrael podzielił się na dwie religie. Ci, którzy przyjęli Jezusa i rozpoznali w nim Mesjasza, zostali chrześcijanami. Obok powstał judaizm rabiniczny. Pierwsi interpretują Stary Testament w świetle Nowego Testamentu, a drudzy czytają Tanach w kluczu Talmudu. Katolików i Żydów łączą wspólne korzenie, ale współcześni Żydzi nie są korzeniami katolików. 

Antysemityzm boli bardziej niż chrystianofobia?

Nigdy nie dość przypominania o tym, że każdy akt antysemityzmu jest ciężkim grzechem, a jakiekolwiek uprzedzenia dyktowane wyznawaną wiarą czy narodowością są głęboko sprzeczne z istotą chrześcijaństwa. Kościół katolicki pamięta o tym nie tylko w Dniu Judaizmu, stanowczo reagując na każdy przejaw antysemityzmu. Najbardziej zapamiętanym przykładem z ostatnich lat jest głośne potępienie skandalicznego zachowania posła Grzegorza Brauna, który zgasił w Sejmie chanukową świecę. Czy jednak na równie dużo uwagi w Dniu Judaizmu nie powinien zasługiwać problem chrystianofobii? Czy na podobnie głośne potępienie, jak antysemickie ekscesy Grzegorza Brauna w Polsce, nie zasługują akty wrogości wobec chrześcijan w Jerozolimie?

Izrael a pokój

Dzień Judaizmu jest też okazją do wyrażenia sprzeciwu wobec wojen na świecie. Zwrócił na to uwagę ambasador Izraela w Polsce Jaakow Finkelstein, który w czasie głównych obchodów Dnia Judaizmu w Płocku odwołał się do orędzia papieża Leona XIV na Światowy Dzień Pokoju. Biskup Rzymu wskazał, że we współczesnym świecie coraz częściej „słowa wiary są wciągane do walki politycznej, błogosławienia nacjonalizmu i religijnego usprawiedliwiania przemocy i walki zbrojnej”. „Dlatego, obok samego działania, bardziej niż kiedykolwiek konieczne jest pielęgnowanie modlitwy, duchowości oraz dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego jako ścieżek pokoju i języków spotkania w obrębie różnych tradycji i kultur” – podkreślił ambasador Finkelstein.

Warto więc wykorzystać Dzień Judaizmu również do dyskusji na temat działań współczesnego Izraela, w tym jego działań wobec mieszkańców Palestyny.

Karol Kubicki