Demon – Julian Tuwim

Demon – Julian Tuwim

Źródło: Cyrulik Warszawski, sierpień 1926, nr 11, s.2.

Portal "Wolna Polska" o masonerii

Julian Tuwim

Demon

Gdy Warszawa cicho drzemie
Pod całunem nocy głuchej,
Kiedy spadnie mrok na ziemię
I po mieście błądzą duchy.

Otulony czarnym mrokiem
Z ciemnej nory swej wyłazi
Z cichem pieniem tajnym krokiem
Aszkemason Szymonazy.

Widno jeszcze w Belwederze,
Stary marzy przy herbacie
Demon wchodzi bez pukania…
„No, Piłsudski, jak się macie?”

– Rad staratsia! rżnie marszałek
I pod daszkiem rękę trzyma
„Co z Hubisztą?” – Przeniesiony!
„Gdzie Hallery?” – Już ich nie ma!

„Dobrze! Mówi Aszkemason.
Teraz weźcie-no papierek
I zapiszcie nominacji
I zmian w wojsku nowy szereg:

Grzyp-Rypalski do Będzina
Pstryk ze sztabu do saperów
A pułkownik Lufa-Dufny
Na dowódcę szwoleżerów.

I na jutro na dwunastą
(ze mną nie ma żartów, wiecie!)
Wszystkim żydkom dacie awans,
Gojów zaś zdegradujecie”.

A marszałek słucha drżący,
Pot kroplisty spływa z czoła,
Pisze, co mu mistrz dyktuje
I co chwila „rrrozkaz!” woła.

W kremlu radość! Berlin huczy!
W lożach tryumf! Syczą płazy!
Z Belwederu na Wierzbową
Pędzi demon Szymonazy.

Tam „knoll, knoll, knoll za kominem!
Majufesy! kamarińskie!
A Zaleski niczym Bohdan,
Dumki szumki ukraińskie!

Tańczy rabin z Lucyperlem,
Clayton bractwu pali mrówkę,
Demon włazi na ministra
I obsadza mu placówkę!

A Lednicki i Babiński
Tańczą, kwicząc szpetne słowa:
„Rauscher, brachu, dobra nasza!”
Noc Bartelołomiejowa!

Dryling czeski, od sokołów
Na Bertonim jedzie kłusa
I wesoło podśpiewuje
Nową polkę: „Husa – Husal”

A po środku, pod Stpiczyńskim,
Jak pod ciężka, straszną prasą,
Leży, rycząc „głosem prawdy”,
Wolnomularz Aszkemason…

Z tej to czarnej mszy warszawskiej
Za podszeptem czarcich porad
Powstał Wielki Antypolski
Generalny Inspektorat!

A przed wczoraj wyszło na jaw.
Że i pierwszy marsz kadrówki
Prowadziły z Oleandrów
Ciotki Mistrza, dwie żydówki.

Za ten grzech – ojczyznę biedną
Ogień spaliłby niebieski
Gdyby nie to, że Jej strzeże
Anioł Zygmunt Wasilewski.

On tu jeden trzyma fason
Ponad żydów podłą zgrają
I on jeden nie jest mason
……………………………………..
Chociaż… Czego nie gadają?

.

Źródło: Cyrulik Warszawski, sierpień 1926, nr 11, s.2.

Żydzi. Julian Tuwim

Julian Tuwim

Żydzi (wiersz klasyka)

Julian Tuwim

Czarni, chytrzy, brodaci,
Z obłąkanymi oczyma,
W których jest wieczny lęk,
W których jest wieków spuścizna,
Ludzie,
Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna,
Bo żyją wszędy,
Tragiczni, nerwowi ludzie,
Przybłędy.

Szwargocą, wiecznie szwargocą
Wymachując długimi rękoma,
Opowiadają sobie jakieś trwożne rzeczy
I uśmiechają się chytrze,
Tajnie posiedli najskrytsze
Z miliarda czarnych, pokracznych literek
Ci chorzy obłąkańcy,
Wybrany Ród człowieczy!
Pomazańcy!

Pogładzą mokre brody
I znowu radzą, radzą…
– Tego na bok odprowadzą,
Tego wołają na stronę,
Trzęsą się… oczy strwożone
Rzucą szybko przed siebie,
Czy ktoś nie słyszy…

Wieki wyryły im na twarzach
Bolesny grymas cierpienia,
Bo noszą w duszy wspomnienia
O murach Jerozolimy,
O jakimś czarnym pogrzebie,
O rykach na cmentarzach…

…Jakaś szatańska Msza,
Jakieś ukryte zbrodnie
(…pod oknami… w piątki… przechodnie…
Goje… zajrzą do okien… Sza! Sza-a-a!)