Tajne głosowanie i… tajemnica. Jak powstawał list KEP i czego się z niego nie dowiemy?

Tajne głosowanie i… tajemnica. Jak powstawał list KEP i czego się z niego nie dowiemy?

pch24.pl/tajne-glosowanie-i-tajemnica-jak-powstawal-list-kep-i-czego-sie-z-niego-nie-dowiemy

Jak powstał list KEP na 40. rocznicę wizyty Jana Pawła II w synagodze? Kto jest jego autorem i jak był procedowany przez biskupów? Zapytaliśmy o to episkopat, a o ustaleniach, w programie „Ja, katolik”, opowiada Krystian Kratiuk. W materiale ujawniamy także prawdę o intencjach modlitw w synagogach, do których odwiedzenia zapraszają purpuraci.

Ostatni list Konferencji Episkopatu Polski wzbudził niemałe emocje wśród wiernych. Redakcja PCh24.pl postanowiła sprawdzić u źródła to jak powstawał ów dokument, kto jest jego autorem i ilu biskupów było za jego przyjęciem.

Wysłałem następujące proste pytania. Po pierwsze, kto jest faktycznym autorem tego listu? Czy wyszedł on spod pióra któregoś z biskupów? Jeśli tak, to którego? A może to jest efekt pracy któregoś gremium? I tak dalej. Czy list był dyskutowany podczas 404. posiedzenia KEP? A może księża biskupi nie znali treści tego listu wcześniej i dostali go dopiero na posiedzeniu? A może przeciwnie, dostali go mejlem? Czy którykolwiek biskup na posiedzeniu KEP wypowiedział się przeciwko treści tego listu? W jaki sposób podjęto decyzję o przyjęciu tego listu? Przez aklamację czy przez głosowanie? Jeśli nad przyjęciem listu głosowano, zapytałem to, w jakiej proporcji głosów został on przyjęty, ilu biskupów głosowało za, ilu przeciw itd. – relacjonuje Krystian Kratiuk w programie „Ja, katolik” na kanale YouTube.

W odpowiedzi służby prasowe episkopatu wskazały, że projekt listu został przygotowany przez Komitet KEP ds. dialogu z judaizmem. Był on procedowany zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami listu w Konferencji Episkopatu Polski i przyjęty w głosowaniu tajnym.

Nie podpisała się żadna osoba, ja więc, powziąwszy te informacje, dopytałem, jak zatem wyglądają owe ogólne przyjęte zasady listu w Konferencji Episkopatu Polski. Wiem już, że głosowanie się odbyło, że było tajne, więc nie było tam aklamacji. Skoro głosowanie było tajne, to tajnym pozostaje rzecz jasna to, który z biskupów w jaki sposób głosował. No ale przecież nie wynik tego głosowania. Wiemy tylko, że większość głosów była za. Ale czy to była większość 51 do 49, czy 60 do 40, czy 99 do 1, czy 100 do 0, nie wiemy. Dopytałem więc i o to. No i raz jeszcze dopytałem, czy list podlegał dyskusji i czy ktokolwiek na forum publicznie wyrażał wątpliwości co do jego treści. Próbowałem się dowiedzieć. Czekałem dobę. Dzwoniłem… – relacjonuje Krystian Kratiuk. Kolejne połączenie… I kolejne zdawkowe zapewnienia, że odpowiedź będzie… Nadeszła. Już po realizacji programu… Równie zdawkowa – że więcej informacji nie będzie, pozostają one wewnętrzną sprawą KEP. 

Co zatem wiemy? Że było głosowanie, nie było aklamacji. Wiemy też, że te pewne ogólne zasady procedowania listów zostały wdrożone. Jakie to zasady? – Tutaj mamy konkretną informację, że przygotował to Komitet ds. dialogu z judaizmem. Jego przewodniczącym jest ksiądz kardynał Grzegorz Ryś – przypomina Kratiuk. Nie wiemy jednak czy list był przedstawiony Radzie Stałej KEP, czy pojawił się na forum całego KEP, nie wiemy czy i jak hierarchowie otrzymali ów list…

To są informacje, które zostały przed nami utajone. Potem, według praktyki przyjmowania listów KEP, wiemy, że odbywa się dyskusja na zebraniu plenarnym. I ona się odbywa właśnie podczas zebrania wszystkich biskupów, a formalnie dokument jest przyjmowany w głosowaniu. Zwykle wymagana jest większość głosów zwyczajna, czasami kwalifikowana. Jak było tym razem? Znowu, nie otrzymałem  odpowiedzi od Księdza Rzecznika. Głosowanie czasami bywa tajne (…) Oznacza to, że ktoś o tajność tego głosowania zawnioskował. I mogło to się z różnych przyczyn wydarzyć. Po pierwsze, dlatego, że sam np. kardynał Ryś uznał, że głosowanie w tej sprawie może być kontrowersyjne. I biskupi się będą wstydzili tego, jak podnoszą ręce. Mogło tak być, czy było? Nie wiemy, bo Rzecznik nam nie odpowiedział. Ale sądzę, że było inaczej. Dużo bardziej prawdopodobną wersją jest to, że niektórzy biskupi, sami wiedząc, że są przeciwko temu listowi, zaapelowali o to, żeby głosowanie było tajne. Czy tak się wydarzyło? To jest jakaś niesłychana tajemnica Rzecznika episkopatu – podkreślił.

Jak zauważył Krystian Kratiuk, to dość kuriozalna sytuacja, bo w najnowszych dziejach Kościoła, jak np. Sobór Watykański II, synody papieża Franciszka, zawsze głosowania, jeśli były tajne, to podawano do wiadomości publicznej stosunek głosów za i przeciw. Wiadomo też było zawsze kto przygotowywał dany dokument. – Tutaj mamy tajemnicę, której do tej pory nie rozwikłał rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski. Bardzo nad tym ubolewam – skomentował.

Mury przesiąknięte modlitwą. Ale o co?

W liście episkopatu, w ostatnim akapicie, pada zachęta do odwiedzenia synagogi i wspomnienia mężczyzn i kobiet, których modlitwami „przez wieki nasiąkały mury bożnic”. A jakimi modlitwami przesiąkały synagogi? O tym szczegółowo napisał prof. Gościwit Malinowski na swoim facebooku.

Zacytujmy tylko fragment:

„Dla odstępców niech nie będzie nadziei, jeśli nie powrócą do Twojego Prawa; a Minim niech zaraz wyginą; a wrogowie Twojego ludu niech będą usunięci; a zuchwałą władzę niezwłocznie wykorzeń, zniszcz i uniż za naszych dni; Nocrim i Minim niech zaraz wyginą; niech będą wymazani z Księgi Życia i ze sprawiedliwymi niech nie będą zapisani; a wrogowie Twojego ludu oraz jego prześladowcy niech będą usunięci; i złam jarzmo pogan z naszych karków i spraw, aby nasi wrogowie nie wracali do zdrowia; Błogosławiony jesteś Ty, Panie, który niszczysz występnych i ujarzmiasz zuchwałych”. Cały wpis można przeczytać TUTAJ.

Przemilczany akapit

Gospodarz programu zwrócił też uwagę na przemilczane w liście KEP zapisy watykańskiego dokumentu, na który ów list się powołuje. Chodzi o Refleksje o kwestiach teologicznych odnoszących się do relacji katolicko-żydowskich z okazji 50. rocznicy „Nostra aetate” (artykuł 4), przygotowanego w 2015 r. przez Komisję ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, opublikowaną przez Stolicę Apostolską. Sprawę poruszył na stacja7.pl ks. Przemysław Śliwiński. W liście KEP znalazło się stwierdzenie o specjalnej, tajemniczej drodze zbawienia bez Chrystusa. Przemilczano zaś bardzo ważny element listu – podkreślający, że Jezus Chrystus jest jedyną drogą zbawienia.

Właśnie dlatego sporne zdanie z listu nie może być odczytywane jako stwierdzenie, że istnieją dwie niezależne drogi zbawienia. Autorzy cytowanego tekstu nie negują wyjątkowości Chrystusa. Przeciwnie, bezpośrednio przed punktem 36 „Refleksji” cytowanym w liście KEP, w punkcie 35 tego samego dokumentu, zapisano wyraźnie, że „nie może być różnych dróg do zbawienia”, a teoria dwóch odrębnych dróg, żydowskiej bez Chrystusa i chrześcijańskiej z Chrystusem, „zagraża fundamentom wiary chrześcijańskiej”. Innymi słowy, dokument z 2015 r. najpierw odrzuca koncepcję dwóch równoległych dróg zbawienia, a dopiero potem stwierdza, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia i że sposób, w jaki to się dokonuje bez wyraźnego wyznania Chrystusa, pozostaje tajemnicą Boga – napisał ks. Śliwiński.

Ten list jest o stosunku katolików do wyznawców judaizmu. I czytamy na koniec tego listu jako frazę, która ma nam najbardziej zapaść w pamięć, że nie ma wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia. Nie ma tutaj tego, o czym napisał ksiądz Przemysław, że w „Dominus Jezus” jest napisane co innego. Więc cieszymy się, że Chrystus nadal jest jedyną drogą zbawienia, potwierdzamy to, tylko żałujemy, że tego w tym liście nie było – skomentował Krystian Kratiuk, podkreślając, że paterze nie mogą pisać listów do wiernych w taki sposób, by ci musieli doczytywać, wyszukiwać zamierzonego znaczenia kierowanych do nich słów.

Jak ocenił, przywołany watykański dokument wskazuje, że Kościół i judaizm nie mogą być przedstawiane jako dwie równoległe drogi do zbawienia, a Kościół musi świadczyć o Chrystusie Odkupicielu wobec wszystkich. – Wiara chrześcijańska wyznaje, że Bóg chce doprowadzić wszystkich ludzi do zbawienia, że Jezus Chrystus jest powszechnym pośrednikiem zbawienia i że nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni. To jest ten sam dokument! Nie ma tych treści w liście biskupów polskich do polskich wiernych. Za to jest wrażenie, że mamy iść do synagogi, gdzie przez lata, przez wieki ściany bożnic nasiąkały radosną modlitwą, a Żydzi są elementem Bożego zbawienia. Jak mają to zrozumieć wierni? W jaki sposób? Bez przypomnienia tego, co w dokumencie na ten sam temat Watykan, wyraźnie mówi. Jak wiele by to uspokoiło, gdyby ten list był skonstruowany na zasadzie „szanujmy naszych współbraci mieszkających w Polsce Żydów, ludzi narodowości żydowskiej, wyznawców innej religii, judaizmu”, gdybyśmy napisali go w ten sposób, a nie tak, jak zostało to napisane – dodał.

Zachęcamy do wysłuchania całego programu „Ja, katolik”

Kiedyś skandal zza Odry, dziś norma w Archidiecezji Łódzkiej. Abp Ryś pobłogosławił „szafarki nadzwyczajne” Komunii Świętej.

Kiedyś skandal zza Odry, dziś norma w Archidiecezji Łódzkiej. Abp Ryś pobłogosławił „szafarki” Komunii Świętej.

https://pch24.pl/kiedys-skandal-zza-odry-dzis-norma-w-archidiecezji-lodzkiej-abp-rys-poblogoslawil-szafarki-komunii-swietej

(fot. Piotr Tumidajski/FORUM / Forum)

Obraz braku poszanowania dla eucharystycznego kultu poprzez przekazywanie go bez realnej przyczyny świeckim od dłuższego czasu trapi Kościół. Jego szczególnie uderzającym przykładem było dla wielu polskich wiernych zetknięcie z praktykami liturgicznymi na zachodzie Europy, gdzie kompetencje udzielania Najświętszego Sakramentu rozszerzono nawet na kobiety – niemogące otrzymać święceń kapłańskich. Niestety – decyzją łódzkiego ordynariusza, abp. Rysia, te wzorce zza Odry przenikną także do naszego kraju. Podczas sobotniej Mszy św. hierarcha pobłogosławił 3 „szafarki” nadzwyczajne.

Jak podaje portal dzienniklodzki.pl, już od ostatniej niedzieli 21 maja trzy kobiety, włączone w szeregi nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej przez abp. Rysia, pełnią posługę w swoich parafiach. Ceremonia błogosławienia świeckich podejmujących te funkcję, która „nadzwyczajną” pozostaje już tylko z nazwy, odbyła się w bazylice katedralnej pw. Św. Stanisława Kostki w Łodzi.

Jak informuje medium, dwie z nowych szafarek związane są ze wspólnotami religijnymi – ekumenicznym „Chemin Neuf” oraz z „Mocnymi w Duchu”.

Instytucję Nadzwyczajnych Szafarzy utworzono po Soborze Watykańskim II jako instytucję wsparcia dla kapłanów, po którą sięgać miano – jak mówi sama nazwa – tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy sam ksiądz nie byłby w stanie zapewnić wiernym przyjęcia Najświętszego Sakramentu. Wcześniej kompetencja udzielania Ciała Pańskiego zarezerwowana była jedynie dla duchownych.

„Tak jak Chrystus konsekrował swoje Ciało podczas Ostatniej Wieczerzy, a następnie udzielił Apostołom Komunii św., tak też do posługi kapłana należy konsekrowanie, a następnie udzielanie Komunii. (…) Kapłan jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (…) skoro składa on Bogu ofiary ludu, tak też przekazuje ludowi dary przez Boga uświęcone. (…) Cześć i szacunek wobec Najświętszego Sakramentu wymaga, by stykał się on tylko z tym, co poświęcone”, nauczał Św. Tomasz z Akwinu.

„Paweł VI w 1972 roku ogłosił motu proprio Ministeria Qauedam w którym zdecydował się na gest o niesamowitej mocy: brutalne rozerwanie związku między kapłaństwem a szeregiem czynności dokonywanych podczas liturgii.

Papież Montini podpisując Ministeria Qauedam zdecydował o zlikwidowaniu subdiakonatu oraz wszystkich czterech niższych święceń (ostiariatu, egzorcystatu, lektoratu i akolitatu), tworząc nowatorsko dwie posługi. Jego wolą było, aby posług tych Kościół święty udzielał już nie tylko katolikom przygotowującym się do święceń kapłańskich, ale także katolikom świeckim. Można zaryzykować tezę, że po zmianie z 1972 roku kolejny krok w postaci dopuszczenia kobiet do obu tych posług był jedynie kwestią czasu”, diagnozował z kolei na łamach PCh24.pl Paweł Chmielewski.

Do niedawna szafarstwo nadzwyczajne, jak i inne posługi w Kościele, zarezerwowane było dla mężczyzn, aby nie wprowadzać w błąd wiernych co do faktu, że sakrament kapłaństwa, dla którego wszystkie funkcje świeckich są formą wyręczenia – udzielany może być jedynie kandydatom płci męskiej. To z kolei skutek – jak podkreślał m.in. w Ordinatio Sacerdotalis Jan Paweł II – wolnej decyzji Chrystusa, który sam stał się mężczyzną i na swoich apostołów powołał wyłącznie mężczyzn.

Podkreślić trzeba wyraźnie, że wbrew feministycznej narracji historycznej zarezerwowanie funkcji kapłańskich dla mężczyzn nie wynika z dyskryminacji, ale z różnicy powołań obu płci.

źródła: dzienniklodzki.pl, PCh24.pl  FA