Trump nie posadził Clintona – Układ kasuje Trumpa

Trump nie posadził Clintona – Układ kasuje Trumpa

Autor: Ewaryst Fedorowicz , 14 lipca 2024

8 lat temu, po wygraniu przez Trumpa wyborów prezydenckich, napisałem tekst Czy Trump posadzi Clinton – czy Układ skasuje Trumpa?”

w którym przypomniałem, że czasie mojego, już długiego życia, miało miejsce korygowanie wyników wyborów w USA metodą:
na zamordowanie prezydenta (Johna Kennedy’ego),
– na zamordowanie pewniaka w wyborach prezydenckich (Roberta Kennedy’ego),
– na usiłowanie zamordowania prezydenta (Ronalda Reagana),

Trump Clinton nie posadził, a ja nie przewidziałem, że po 4 latach, Układ zdecyduje się na rozwiązanie najprostsze, żeby nie rzec – prymitywne:
po prostu sfałszuje wyniki wyborów prezydenckich:

na rympał, na wydrę, na chama.

I to w państwie, które przyznało sobie rolę globalnego strażnika demokracji, jak Ziemia długa, szeroka i kulista (tu można się śmiać – jeszcze można).

Wszystko byłoby cacy, gdyby nie niechlujstwo:
bo skoro na rympał, na wydrę, na chama, to oczywiście, że dbałość o szczegóły staje się nieistotna i zastępuje ją wspomniane niechlujstwo, w wyniku którego, w Gabinecie Owalnym został zainstalowany egzemplarz wybrakowany marki Biden.

***

Z punktu widzenia Układu, było to do pewnego momentu rozwiązanie optymalne, a ten „pewny moment” to chwila, gdy okazało się, że wybrakowanie wybrakowaniem, ale egzemplarz Biden jest w ewidentnej rozsypce.

Co gorsza, egzemplarz ten, najwyraźniej na Festiwalu w Opolu w 1981 roku, oglądał show kabaretu Tey, w którym logicznie wytłumaczono mu, że traktor się nie zepsuł, bo tylko jedno koło się zepsuło, a zostały mu jeszcze 3 koła dobre.

co w przypadku egzemplarza z dostępem do guzika odpalającego zagładę nuklearną, staje się niebezpieczne także dla Układu, który wprawdzie żyje z rozpętywania kolejnych wojen, ale swojej, ulubionej Florydy (byłem: najdosłowniej żyć – nie umierać!), na szwank nawet najmniejszy, a co dopiero zagładę, wystawiać zamiaru nie ma.

Z przyczyn metrykalnych, egzemplarz Biden kojarzy mi się (to chyba nie jest zakazane – jeszcze nie jest) z egzemplarzem Breżniew, a dokładniej – z dowcipem o nim (eh, ten najweselszy, polski barak w całym socjalistycznym GUŁAGu…):

Dlaczego Breżniew stoi na trybunie  jakby kij połknął?
Żeby mu się kwas z akumulatorów nie wylał!

Minęło od tamtego momentu ponad 40 lat i w tym czasie, dzięki postępowi technologicznemu, w egzemplarzu Biden po prostu szwankuje procesor i – co gorsza – sterowniki.

***

Po niedawnej debacie Trump-Biden, która (pomimo zapewnienia Bidenowi komfortowych warunków nie tyle debaty, co starannie wyreżyserowanej pod niego ustawki), nawet dla Układu stało się jasne, że Biden „nie dowiezie”.

Wystarczyło zajrzeć przez kilka dni z rzędu do CNN, by zanurzyć się w wypływającej z ekranu fali (i to powodziowej) histerii.

Wszak Trump, przez niemal 4 lata po ukradzeniu mu prezydentury był i jest tresowany (dokładnie tak – tresowany) przy pomocy całego aparatu bezpieczniacko sądowego, z nagle objawionymi jego rzekomymi partnerkami łóżkowymi włącznie (w sumie banał – Leppera nadwiślański Układek też próbował załatwić tym samym patentem)

Miało mu to obrzydzić kandydowanie w wyborach prezydenckich 2024.

No i tu się pojawił problem: Trump się uparł i parł do wyborów jak czołg.
Żeby było śmieszniej, uparł się też Biden, który, choć  już po debacie zdążył uznać się za czarnoskórą kobietę, ale mimo to (a może z tego powodu) twardo chce się z Trumpem  zmierzyć w jesiennych wyborach, ku rozpaczy Układu, na poważnie rozważającego podmienienie go na nowszy model, wzorem Kidawo-Trzaskowskim.

***

Co zatem pozostało Układowi?

No jak to co: stworzenie faktów dokonanych!

Jakie to fakty dokonane mam na myśli?
No jak to jakie? Takie, o jakich wspomniałem 8 lat temu:

najbardziej dokonanym faktem jest zamienienie człowieka żywego – w martwego.

Czego próbę mieliśmy kilkanaście godzin temu, ale coś nie pykło i zamiast zdjęć pośmiertnych Trumpa w trumnie – mamy fenomenalne zdjęcia Trumpa rwącego się do walki.

Ale ja nosa miałem pisząc 8 lat temu ten tekst o skasowaniu Trumpa…

***

Coś wesołego na koniec?

Ależ proszę bardzo – u mnie wesołość w ciągłej dostawie:

wyjaśnienie sprawy zamachu na byłego prezydenta i pewniaka w nadchodzących wyborach w jednym, Układ powierzył FBI, która to FBI przez 4 lata z zapałem w tresurze Trumpa uczestniczyła

– Internet, który dopiero ma zostać przez Układ ocenzurowany (to co teraz uznajecie za cenzurę, to tylko pieszczoty) pamięta i udowadnia, że freudowskie niekontrolowanie swoich najskrytszych marzeń, może się srodze zemścić:

to zdjęcie gwarantuje, że w listopadzie, nowy Ambasador Opiekuńczy zrezygnuje z usług Donka.

https://web.archive.org/web/20161114190911/http://blog.wirtualnemedia.pl/ewaryst-fedorowicz/post/czy-trump-posadzi-clinton-czy-uklad-skasuje-trumpa

O autorze: Ewaryst Fedorowicz