
Ustawa 447: Bilans niesprawiedliwości. Dlaczego ofiara nie może płacić za sprawcę?
Ustawa 447: Bilans Niesprawiedliwości – Kto naprawdę powinien płacić? Czy ofiara może być zmuszona do płacenia za zbrodnie swojego oprawcy? W naszym najnowszym raporcie rozbijamy mity narosłe wokół Ustawy 447 i roszczeń do mienia bezspadkowego. Odsłaniamy kulisy geopolitycznej gry, w której Polska – państwo zniszczone i pozbawione reparacji – jest stawiana pod pręgierzem, podczas gdy…
2 lutego, 2026
10–15 minut
#Act447, #Compensation, #DeutscheVerantwortung, #Deutschland, #Entschädigung, #Erinnerun, #Geopolitics, #Geopolitik, #Geopolityka, #Gerechtigkeit, #GermanCrimes, #Germany, #Geschichte, #Gesetz447, #HeirlessProperty, #Historia, #HistoricalTruth, #HistorischeWahrheit, #History, #Holocaust, #Holokaust, #IIWojnaŚwiatowa, #InternationalLaw, #Israel, #Izrael, #JüdischesEigentum, #JewishClaims, #JUSTAct, #Justice, #MienieBezspadkowe, #Niemcy, #Odszkodowania, #Pamięć, #Poland, #Polen, #Politik, #PolitykaZagraniczna, #Polska, #PrawdaHistoryczna, #PrawoMiędzynarodowe, #RelacjePolskoŻydowskie, #Reparacje, #Reparationen, #Reparations, #Restitution, #Sprawiedliwość, #Stop447, #StopAct447, #Ustawa447, #Warsaw, #Warschau, #Warszawa, #Wiedergutmachung, #WWII, #ZweiterWeltkrieg, #אמתהיסטורית, #ארהב, #גאופוליטיקה, #גרמניה, #היסטוריה, #השבתרכוש, #ורשה, #זיכרון, #חוק447, #יהדותפולין, #יחסיםבינלאומיים, #ישראל, #מלחמתהעולםהשנייה, #פוליטיקה, #פולין, #פיצויים, #צדק, #רכושיהודי, #שואה, #תביעות
Wstęp: Anatomia politycznej burzy
W maju 2018 roku, gdy prezydent USA Donald Trump podpisał ustawę S.447, znaną jako Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act, w polskiej przestrzeni publicznej wybuchła burza. Temat, zarezerwowany dotąd dla wąskiego grona ekspertów od restytucji, stał się paliwem dla politycznych emocji. Ustawa, potocznie nazywana „ustawą 447”, obrosła mitami: jedni widzieli w niej narzędzie mające doprowadzić do bankructwa Polski, drudzy – dowód na międzynarodowe zobowiązania RP.
W niniejszym opracowaniu oddzielam fakty od fikcji. Celem jest wszechstronna ocena roszczeń majątkowych w kontekście polskiego prawa, historii II RP i powojennych realiów geopolitycznych. Kluczowe tezy tego artykułu opierają się na twierdzeniu, że ciężar moralny i finansowy za Holokaust spoczywa na sprawcy – Niemczech, a Polska, jako ofiara, nie może być obciążana kosztami zbrodni popełnionych na jej obywatelach przez obce mocarstwo.

Część I: Ustawa 447 – Czym jest, a czym nie jest?
Aby zrozumieć skalę nieporozumień, należy zacząć od literalnej treści dokumentu. Ustawa JUST z 2017 roku jest wewnętrznym aktem prawnym Kongresu USA. Jej celem jest zobligowanie Departamentu Stanu do przygotowania raportu o postępach 46 państw w realizacji postanowień tzw. Deklaracji Terezińskiej z 2009 roku.
Natura prawna dokumentu
Należy z całą stanowczością podkreślić: Ustawa 447 nie jest źródłem prawa w Polsce. Nie jest ratyfikowaną umową międzynarodową ani traktatem. Z punktu widzenia polskiego porządku konstytucyjnego, nie nakłada ona na państwo polskie żadnych zobowiązań finansowych. Nie istnieje mechanizm prawny, w którym sąd w Warszawie wydałby wyrok na podstawie ustawy Kongresu USA.
Zagrożenie płynące z Ustawy 447 ma charakter polityczny i dyplomatyczny, a nie prawny. Raport Departamentu Stanu może służyć jako narzędzie nacisku w relacjach dwustronnych, wpływając na wizerunek Polski, ale nie tworzy roszczenia egzekwowalnego.
Część II: Podmiotowość prawna – Kto ma prawo się upominać?
Fundamentalnym pytaniem prawnym jest legitymacja stron. Kto może żądać zwrotu mienia? Tutaj dochodzimy do sedna sporu o „mienie bezspadkowe”.
1. Spadkobiercy indywidualni
Polskie prawo cywilne stoi na straży prawa własności. Jeśli żyje spadkobierca (dziecko, wnuk, prawnuk) dawnego właściciela i potrafi to udowodnić przed sądem – ma prawo odzyskać majątek lub odszkodowanie. Jest to ścieżka trudna, ale w pełni zgodna z prawem. Narodowość czy wyznanie spadkobiercy nie mają tu znaczenia – liczy się tytuł prawny.
2. Organizacje żydowskie i mienie bezspadkowe
Tu pojawia się największy konflikt. Organizacje takie jak WJRO (Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego) roszczą sobie prawo do majątku po ofiarach Holokaustu, które nie pozostawiły żadnych spadkobierców. Argumentują one, że mienie to powinno służyć społeczności ocalałych. Jednakże w świetle prawa rzymskiego, na którym opiera się cała Europa kontynentalna (w tym Polska), mienie bez dziedziców (tzw. kaduk) przechodzi na rzecz Skarbu Państwa.
Zasada ta obowiązuje w Polsce, Niemczech, Francji czy USA. Żadna prywatna organizacja – niezależnie od tego, jak szlachetne ma cele – nie staje się automatycznie spadkobiercą po osobach zmarłych bezpotomnie tylko na podstawie kryterium etnicznego. Uznanie roszczeń organizacji żydowskich do mienia bezspadkowego wymagałoby zmiany polskiego prawa i wprowadzenia precedensu dziedziczenia „rasowego” lub „plemiennego”, co jest sprzeczne z zasadami demokratycznego państwa prawa.
3. Państwo Izrael
Izrael powstał w 1948 roku. II Rzeczpospolita przestała istnieć de facto w 1939, a de iure jej ciągłość zachował Rząd na Uchodźstwie, a następnie III RP. Izrael nie jest sukcesorem prawnym II RP. Obywatele polscy wyznania mojżeszowego, którzy zginęli w Holokauście, nie byli obywatelami Izraela. Dlatego Izrael może występować jedynie politycznie, jako obrońca diaspory, ale nie posiada legitymacji procesowej do mienia obywateli polskich.

Część III: Mit „Obcego” – Status obywatelski Żydów w II RP
Częstym argumentem w debacie internetowej jest podważanie polskości przedwojennych Żydów.
Czy Żydzi byli Polakami?
W sensie prawno-ustrojowym: Tak, absolutnie. Żydzi mieszkający na ziemiach II Rzeczypospolitej posiadali polskie obywatelstwo. Wynikały z tego konkretne obowiązki i prawa:
- Podatki: Mit, że Żydzi nie płacili podatków, jest fałszem. Podlegali tym samym rygorom skarbowym co etniczni Polacy. Wpływy podatkowe od kupców i przedsiębiorców żydowskich stanowiły istotną część budżetu państwa.
- Służba wojskowa: W 1939 roku w szeregach Wojska Polskiego walczyło ok. 120 tysięcy żydowskich żołnierzy. Tysiące z nich poległo w obronie Polski przed Niemcami. Ich krew wsiąkła w tę samą ziemię, co krew etnicznych Polaków.
- Język i tożsamość: Choć w spisie z 1931 r. wielu deklarowało jidysz, młode pokolenie lat 30. było w dużej mierze dwujęzyczne.
Oznacza to, że państwo polskie jest spadkobiercą mienia swoich obywateli – niezależnie od tego, czy modlili się w kościele, cerkwi czy synagodze. Wykluczanie Żydów ze wspólnoty obywatelskiej pośmiertnie jest działaniem ahistorycznym.
Część IV: Problemy dowodowe – Księgi wieczyste i zgliszcza
Krytycy roszczeń słusznie pytają: „Gdzie są dowody?”. Proces dowodzenia własności po 80 latach jest koszmarem prawnym.
- Zniszczenie ksiąg: Wiele ksiąg wieczystych i aktów notarialnych spłonęło, zwłaszcza w Warszawie (Archiwum Akt Dawnych).
- Fałszerstwa: W chaosie powojennym dochodziło do przejmowania mienia na podstawie fałszywych świadków.
- Brak ciągłości: Wymóg udowodnienia ciągłości prawnej od 1939 roku do dziś jest dla wielu nie do przeskoczenia.
Czy księgi są prawdziwe? Te, które ocalały – tak, są dokumentami urzędowymi. Jednak ich brak w wielu przypadkach uniemożliwia weryfikację roszczeń, co w świetle prawa działa na korzyść obecnego posiadacza (często Skarbu Państwa lub miasta).

Część V: Fizyczna destrukcja – Wojna, która unicestwiła przedmiot roszczeń
Nawet gdyby rozstrzygnąć kwestie prawne, pozostaje argument materialny: ogrom zniszczeń. W dyskusji o „kamienicach” zapomina się, że budynki te w 1945 roku w większości nie istniały.
Według szacunków z 2022 roku (Raport o stratach wojennych), ponad 80% zabudowy Warszawy uległo zniszczeniu. W przypadku mienia prywatnego wskaźnik ten sięgał 90%.
- Większość roszczeń dotyczy więc gruntu, a nie budynków, ponieważ budynki zostały zrównane z ziemią przez Niemców.
- To, co stoi dzisiaj w Warszawie, zostało odbudowane wysiłkiem całego narodu polskiego, w tym z funduszy społecznych (SFOS).
- Oddawanie dzisiaj odbudowanej kamienicy spadkobiercom właściciela, który posiadał jedynie zrujnowaną parcelę, rodzi pytanie o tzw. bezpodstawne wzbogacenie.
Część VI: Reparacje niemieckie – Dysproporcja i niesprawiedliwość (Kluczowy Argument)
To jest najważniejszy punkt, który musi wybrzmieć w każdej dyskusji międzynarodowej. Źródłem problemu nie jest polska niechęć do zwrotu, ale niemiecka odmowa zapłaty Polsce, przy jednoczesnym zaspokojeniu roszczeń żydowskich.
Asymetria zadośćuczynienia
- Polska: W 1953 roku rząd PRL (pod przymusem ZSRR) zrzekł się reparacji od NRD. Niemcy do dziś wykorzystują ten argument, by nie płacić Polsce za straty wyceniane na ponad 6 bilionów złotych. Polska nie otrzymała odszkodowań za zniszczoną Warszawę, za spalone wsie, za pracę niewolniczą milionów Polaków.
- Środowiska Żydowskie: W 1952 roku RFN podpisała Umowę Luksemburską z Izraelem i Claims Conference.
- Niemcy wypłaciły Izraelowi i organizacjom żydowskim miliardy marek.
- Do 2018 roku łączne wypłaty niemieckie na rzecz ofiar Holokaustu wyniosły ok. 86,8 miliardów dolarów.
Wnioski z dysproporcji
Mamy do czynienia z sytuacją kuriozalną:
- Sprawca (Niemcy): Zapłacił ofiarom żydowskim, ale nie zapłacił ofierze państwowej (Polsce).
- Ofiara (Polska): Jest naciskana, by płacić innej grupie ofiar (organizacjom żydowskim), mimo że sama nie otrzymała rekompensaty za te same zniszczenia.
Logicznym i moralnym rozwiązaniem jest uznanie, że roszczenia majątkowe za mienie utracone w wyniku niemieckiej agresji powinny być kierowane do Berlina. Jeśli Niemcy zniszczyli dom w Warszawie, to Niemcy powinni za niego zapłacić właścicielowi (Żydowi lub Polakowi). Domaganie się, by Polska (która ten dom odbudowała) płaciła za jego zniszczenie przez Niemców, jest odwróceniem ról ofiary i sprawcy.
Co więcej, środki już wypłacone przez Niemcy Izraelowi i Claims Conference powinny być zaliczone na poczet globalnych roszczeń. Nie może być mowy o podwójnym odszkodowaniu za to samo mienie.

Część VII: Straty ludnościowe – Wspólna trauma
Dyskurs publiczny na Zachodzie często sprowadza II wojnę światową do Holokaustu. Należy przypominać pełne proporcje strat.
Polska straciła ok. 6 milionów obywateli.
- ~3 miliony to polscy Żydzi (ofiary Holokaustu).
- ~3 miliony to etniczni Polacy i inne narodowości.
Holokaust był zbrodnią wyjątkową, zaplanowaną na całkowitą eksterminację narodu żydowskiego. Jednak odbywał się on na terenie Polski, która równolegle traciła swoje elity, inteligencję i zwykłych obywateli w łapankach, egzekucjach ulicznych i obozach (Auschwitz był miejscem kaźni również Polaków). Dlatego mówienie o roszczeniach tylko jednej grupy ofiar, przy pomijaniu strat drugiej grupy (która często pomagała pierwszej), budzi w Polsce poczucie głębokiej niesprawiedliwości.
Część VIII: Problem reprezentacji – Czy Izrael miał prawo do odszkodowań za obywateli polskich?
W debacie o reparacjach często umyka fakt fundamentalny dla prawa międzynarodowego: w momencie wybuchu II wojny światowej państwo Izrael nie istniało. Powstało ono dopiero w 1948 roku, trzy lata po zakończeniu wojny. Rodzi to potężny dylemat prawny: na jakiej podstawie nowy byt państwowy mógł rościć sobie prawa do odszkodowań za krzywdy wyrządzone obywatelom innego suwerennego państwa – w tym przypadku II Rzeczypospolitej?
1. Konstrukcja prawna Umowy Luksemburskiej (1952) Podstawą prawną transferu środków z Niemiec do Izraela była tzw. Umowa Luksemburska (Wiedergutmachung). Z punktu widzenia klasycznego prawa międzynarodowego, była ona ewenementem. Niemcy (RFN) zgodziły się wypłacić odszkodowania państwu, z którym nie były w stanie wojny (bo Izrael nie istniał), za ofiary, które nie były obywatelami tego państwa. Izrael, reprezentowany przez premiera Dawida Ben Guriona, przyjął doktrynę, że jest jedynym spadkobiercą i opiekunem narodu żydowskiego jako całości. Argumentowano to koniecznością sfinansowania „absorpcji” (przyjęcia) setek tysięcy ocalałych, którzy przybyli do Palestyny. Jednakże wliczenie w tę kalkulację majątku i cierpienia milionów Żydów, którzy zginęli w Polsce i nigdy do Izraela nie dotarli, jest z perspektywy polskiego interesu stanu nadużyciem.
2. Zawłaszczenie podmiotowości ofiar Ofiary Holokaustu w Polsce były obywatelami Rzeczypospolitej. Ich paszporty były polskie, ich majątki podlegały polskiemu prawu hipotecznemu, a ich ochrona prawna (jakkolwiek nieskuteczna w obliczu okupacji) leżała w gestii państwa polskiego. Gdy RFN przekazywała miliardy marek Izraelowi w imieniu „narodu żydowskiego”, dokonała w istocie eksterytorializacji ofiar. Wyjęto je pośmiertnie spod jurysdykcji państw ich urodzenia (Polski, Węgier, Holandii) i przypisano do Izraela. Dla Polski ma to kapitalne znaczenie: Niemcy „kupiły sobie” powrót do społeczności międzynarodowej, płacąc Izraelowi walutą wygenerowaną na cierpieniu obywateli polskich. W efekcie, dzisiejsze roszczenia organizacji żydowskich wobec Polski można uznać za próbę „drugiego inkasowania” należności. Skoro Izrael (i organizacje partnerskie jak Claims Conference) przyjął gigantyczne sumy jako „spadkobierca ofiar”, to on przejął na siebie ciężar zaspokojenia roszczeń indywidualnych. Domaganie się teraz od Polski zwrotu mienia bezspadkowego jest próbą przerzucenia kosztów tej transakcji na ofiarę agresji.
3. Pominięcie Żelaznej Kurtyny Należy pamiętać o kontekście geopolitycznym. W latach 50. Polska, zniewolona przez Sowietów, nie mogła skutecznie upomnieć się o swoich obywateli pochodzenia żydowskiego na arenie międzynarodowej. Zachód i Izrael, ignorując prawa PRL (jako państwa niedemokratycznego, ale prawnie istniejącego), zawarły porozumienie ponad głowami Polaków. Dziś, w wolnej Polsce, musimy głośno pytać: czy tamte pieniądze, wypłacone za „polskich Żydów”, nie zamknęły tematu roszczeń? Z logicznego i moralnego punktu widzenia – tak.
Część IX: Moralny upadek i paradoks ofiary – Pieniądze z reparacji a tragedia Palestyny
Wkraczamy tu na grunt niezwykle bolesny, ale konieczny do pełnego obrazu sprawiedliwości dziejowej. Pytanie o to, co stało się z pieniędzmi wypłaconymi przez Niemcy w ramach zadośćuczynienia (Wiedergutmachung), prowadzi do współczesnych tragedii na Bliskim Wschodzie.
1. Transformacja ofiary w sprawcę? Niemieckie marki, a później euro, stały się fundamentem budowy nowoczesnego państwa Izrael – jego infrastruktury, przemysłu, ale także potęgi militarnej. Istnieje zatem bezpośredni ciąg przyczynowo-skutkowy między pieniędzmi wypłaconymi za Zagładę a uzbrojeniem armii, która dziś prowadzi działania w Strefie Gazy. Dla wielu obserwatorów, w tym historyków i etyków, rodzi to przerażający paradoks. Środki, które miały być symbolem pokuty za ludobójstwo, zasilają machinę wojenną, oskarżaną przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości i organizacje humanitarne o działania o znamionach ludobójstwa wobec Palestyńczyków. Czy fakt, że potomkowie ofiar gett warszawskiego czy łódzkiego bombardują dziś zamknięte dzielnice Gazy (często porównywane przez krytyków do „wielkiego getta”), nie jest tragicznym chichotem historii?
2. Syndrom „Nadczłowieka” (Übermensch) a pamięć ofiar
W filozofii politycznej pojawia się pojęcie „moralnego immunitetu”. Trauma Holokaustu bywa wykorzystywana jako tarcza, która ma chronić państwo Izrael przed wszelką krytyką. Narracja jest prosta: „My, naród ofiar, który przeszedł piekło, mamy prawo do wszystkiego, by przetrwać”. To niebezpieczne zjawisko psychologii społecznej. Może prowadzić do postawy wyższościowej, w której cierpienie własnego narodu wynosi się ponad cierpienie innych, a prawo do obrony usprawiedliwia zbrodnie wojenne. Jeśli pieniądze z reparacji posłużyły do zbudowania poczucia bezkarności i siły, która miażdży cywilów w Palestynie, to czy nie mamy do czynienia z zaprzeczeniem lekcji płynącej z Auschwitz?
Hasło „Nigdy Więcej” (Never Again) powinno znaczyć „Nigdy Więcej dla Nikogo”. Jeśli jednak w praktyce oznacza ono „Nigdy Więcej dla Nas, ale inni mogą cierpieć dla naszego bezpieczeństwa”, to jest to zdrada pamięci ofiar Holokaustu. Ofiary te ginęły w imię ideologii rasistowskiej, która dzieliła ludzi na „nadludzi” i „podludzi”. Jeśli państwo mieniące się ich spadkobiercą stosuje segregację, odpowiedzialność zbiorową i niszczenie infrastruktury cywilnej, to mimowolnie wchodzi w buty oprawców sprzed lat.
3. Niemiecka wina a palestyńska krew W tym kontekście rola Niemiec jest dwuznaczna. Niemcy, w imię „Racji Stanu” (Staatsräson), bezwarunkowo wspierają Izrael, dostarczając broń i fundusze, traktując to jako formę odkupienia win za Holokaust. Jednakże, jeśli ta broń zabija palestyńskie dzieci, to niemiecka „pokuta” odbywa się kosztem trzeciej, niewinnej grupy ludzi – Palestyńczyków. Polska perspektywa pozwala dostrzec ten fałsz wyraźniej. My wiemy, czym jest okupacja, wysiedlenia i niszczenie miast. Dlatego polska wrażliwość powinna odrzucać narrację, w której bycie ofiarą w przeszłości daje mandat do bycia oprawcą w teraźniejszości. Pamięć o 6 milionach zamordowanych (w tym 3 milionach polskich Żydów) domaga się sprawiedliwości i pokoju, a nie finansowania kolejnych wojen z funduszy reparacyjnych.
Część X: Synteza – Ku nowej definicji sprawiedliwości
Analiza ta prowadzi do wniosków, które wykraczają poza suchą literę prawa. Spór o ustawę 447, roszczenia majątkowe i reparacje to w istocie spór o prawdę historyczną i moralną hierarchię wartości.
- Prawo a nie przywilej: Roszczenia majątkowe muszą opierać się na twardych dowodach i prawie spadkowym, a nie na etnicznym prawie plemiennym. Polska, jako państwo prawa, nie może tworzyć przywilejów dla jednej grupy ofiar kosztem innej.
- Ostateczność rozliczeń: Niemcy, wypłacając gigantyczne sumy Izraelowi za „obywateli polskich pochodzenia żydowskiego”, w sensie moralnym i ekonomicznym zamknęły drogę do roszczeń wobec Polski. Polska nie może płacić drugi raz za to, za co Niemcy już zapłaciły samozwańczemu reprezentantowi ofiar.
- Ostrzeżenie z historii: Losy funduszy reparacyjnych pokazują, że pieniądze nie zawsze leczą rany – czasem finansują nową krzywdę. Wykorzystywanie pamięci o Zagładzie do usprawiedliwiania polityki przemocy w Palestynie jest największą obrazą dla tych, którzy spłonęli w krematoriach.
Polska, jako kraj, który nie otrzymał reparacji i został zdradzony geopolitycznie po wojnie (Jałta), nie ma ani prawnych, ani moralnych, ani ekonomicznych przesłanek, by spłacać rachunki za zbrodnie nazistowskich Niemiec. Sprawiedliwość wymaga, by sprawca płacił ofierze. Ale sprawiedliwość wymaga też, by ofiara nie stawała się nowym sprawcą. W tym skomplikowanym trójkącie (Niemcy-Izrael-Polska), to Warszawa ma czyste sumienie, nie Berlin i nie Tel Awiw. I to jest nasz najsilniejszy kapitał, którego nie wolno nam zmarnować pod presją jakiejkolwiek ustawy czy dyplomacji.