Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 5 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow O WSI i po WSI 13 arrow Jedyna twarz Wałęsy: twarz tchórzliwego żulika
Monday 23 September 2019 03:10:42.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Jedyna twarz Wałęsy: twarz tchórzliwego żulika Drukuj Email
Wpisał: Lech Zborowski   
11.09.2013.
Spis treści
Jedyna twarz Wałęsy: twarz tchórzliwego żulika
Strona 2

Jedyna twarz Wałęsy: twarz tchórzliwego żulika

 

 

Jest tylko jedna twarz Lecha Wałęsy. "Jest to twarz drobnego ulicznego cwaniaczka o moralności typowego tchórzliwego żulika, gotowego zrobić każde świństwo"

Lech Zborowski  tylko-jedna-twarz

 

W odpowiedzi na wywiad, którego prof. Antoni Dudek udzielił portalowi wPolityce.pl, Lech Zborowski, działacz antykomunistycznej opozycji w okresie PRL, zamieścił na stronie byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża polemikę. Tekst przesłał z prośbą publikację naszemu portalowi, co niniejszym czynimy.

 

Lech Wałęsa zawsze miał tylko jedną twarz. Jest to twarz drobnego ulicznego cwaniaczka o moralności typowego tchórzliwego żulika, gotowego zrobić każde świństwo bądź ze strachu, bądź to dla najmniejszego choćby zysku.

Lech Wałęsa wraca do medialnej przestrzeni jak jojo, które im mocniej od siebie odrzucamy tym szybciej do nas powraca. Oczywiście nie ma w tym odrobiny przypadku. Jest on jednym z podstawowych trybów w działającej od lat machinie propagandy i zakłamywania historycznej prawdy. Film Wajdy, serie ciągłych wywiadów, niekończące się informacje na jego temat, czy niezmienne od lat absurdalne teksty o jego rzekomych zasługach pojawiają się po to, aby wbrew oczywistym już dziś faktom, podtrzymywać nie tylko ten sypiący się pomnik hańby i ludzkiego upadku, ale przede wszystkim, aby wspierać sprzedaną nam raz idiotyczną wersję historii. Idiotyczną i absurdalną, ale niezbędną dla wspierania dzisiejszych narzuconych nam elit zastępczych.

Wałęsa wpycha się ostatnio w naszą codzienność z wyraźnie wzmożoną częstotliwością. Większa cześć Polaków zdołała już jednak wyrobić sobie jednoznacznie negatywne zdanie o tej postaci i najczęściej na pojawiające się o nim informacje reaguje nieukrywana niechęcią lub wręcz należną mu odrazą.
Machina propagandy nie zważa jednak na to i nie mogąc oczywiście zmienić prawdy o tym człowieku, próbuje z maniackim uporem wykazać jakąś magiczną, domniemaną wielorakość odcieni postaci Wałęsy. Rozumiem kiedy w ten sposób myślenia wpisuje się okłamywany od lat i zdezorientowany tak zwany przeciętny obywatel. Kiedy jednak do chóru propagandowych funkcjonariuszy dołączają ludzie chwalący się doskonałą znajomością tematu i do tego legitymujący się tytułami naukowymi, to moja cierpliwość kończy się natychmiastowo.

Właśnie przeczytałem wywiad z Antonim Dudkiem, który w swym życiorysie chwali się tak głęboką znajomością najnowszej historii, że miała mu ona dać stopień profesora. Przeczytałem jego wywiad kilkakrotnie, aby nie mieć wątpliwości. Wniosek jest tylko jeden, albo profesor Dudek traci zmysły, albo poczucie przyzwoitości. Na razie nie chcę posądzać go o to, że świadomie postanowił wpisać się w chorą i arogancką propagandę, jaką w odniesieniu do Wałęsy karmi się nas od długiego czasu.

Obok kilku drobniejszych „intelektualnych” perełek, profesor Dudek raczy nas taką oto „głęboką” refleksją:

Jednak Lech Wałęsa ma znacznie więcej „twarzy” niż tylko dwie. Widzimy obraz Wałęsy z Grudnia 70. i po grudniu uwikłanego we współpracę z bezpieką. Jest twarz Wałęsy, który zrywa tę współpracę i zaczyna działać w Wolnych Związkach Zawodowych, przywódcy strajku sierpniowego, czy przywódcy wielkiego ruchu jakim jest „Solidarność”. Później pojawia się twarz Wałęsy internowanego, później zwolnionego z internowania, który nadal jest przywódcą ruchu, jednak staje się coraz bardziej kontestowany przez jego członków. Wreszcie twarz Wałęsy noblisty, prezydenta i wreszcie byłego prezydenta. Tych twarzy jest mnóstwo i w każdej z nich były prezydent jest inny, choć zachowuje cechy samorodka politycznego. Raz można go oceniać pozytywnie, innym razem negatywnie.

Rzeczywiście Panie Dudek? Czy Pan oszalał? Czy tez postanowił Pan kpić z nas na podobieństwo reszty dzisiejszych szemranych elit?

Przyznam, że chociaż postawa pana Dudka mierzi mnie mocno, to jednak nie on jest w tym wszystkim najistotniejszy. Pan Dudek jest tylko kolejną postacią, która próbuje przelać na nas swoje „intelektualne” obłąkanie, nakazujące przy ocenie Wałęsy porzucić wszelką logikę i szukać domniemanych twarzy. Te desperackie próby zauważenia jakieś rzekomej szarości tam, gdzie czerń jest wyraźniejsza niż kolor węgla, jest dla mnie nie tylko szaleństwem, ale przede wszystkim zjawiskiem niezwykle szkodliwym. Każe się nam uznać płatnego kapusia, łajdaka, łobuza, pospolitego drania i zdrajcę za człowieka o wielu twarzach, z których niektóre mają być twarzami człowieka dobrego, zatroskanego ludzkimi losami i dobrem ojczyzny, tylko dlatego, że taką etykietę przykleiły mu, korzystające z marności jego charakteru, komunistyczne i postkomunistyczne służby. Każe się nam tym samym wywrócić do góry nogami cały system podstawowych wartości, których broniły całe generacje naszych przodków.

Przyjrzyjmy się więc, choćby bardzo pobieżnie, tym wszystkim rzekomym twarzom Wałęsy, o których tak „wzruszająco” mówi pan Dudek.

Twarz Wałęsy z Grudnia’70 i po grudniu uwikłanego we współpracę z bezpieką

Zacznijmy od tego, że Antoni Dudek nazywa szubrawe donosicielstwo Wałęsy „uwikłaniem we współpracę z bezpieką”. Można bawić się grą takich czy innych słów i stworzyć nawet poemat o dramacie człowieka zagubionego. Niestety, w wypadku Wałęsy sprawa jest dużo prostsza. Ten ohydny charakter postanowił z własnej woli oddawać w łapy komunistycznej bezpieki swoich kolegów, z którymi codziennie przez kilka lat przekraczał bramę tej samej stoczni, a którzy w tym momencie, przełamując strach postanowili podnieść na chwile głowy i domagać się odrobiny godności. Również dla takich jak on.

Wałęsa z całym wyrachowaniem potraktował sprzedaż ludzkich losów jako sposób łatwego zarobku! Żadne, nawet najbardziej wyszukane słownictwo pana Dudka i jemu podobnych, nie zamieni tego nieprawdopodobnego draństwa na jakieś pseudo-intelektualne „uwikłanie”.

W 2012 roku w programie Jana Pospieszalskiego ”Bliżej” inny nawrócony obrońca wałęsowego charakteru Henryk Wujec, używając perfidnej słownej manipulacji, próbował przekonać Polaków, że przyczyną draństwa Wałęsy mogły być tortury i prześladowania bezpieki. Wujec mówiąc o represjach, torturach i biciu w grudniu ’70 aresztowanych stoczniowców sugerował, ze ten sam los był udziałem Wałęsy.

Tak więc, aby nie pozostawić już żadnych wątpliwości powiem w tym miejscu jasno i publicznie, szczególnie ludziom młodym: 

Lech Wałęsa nigdy w życiu nie był torturowany, bity, uderzony albo choćby popchnięty przez jakiegokolwiek przedstawiciela komunistycznej bezpieki przy jakimkolwiek przesłuchaniu! Ani w roku 1970 ani kiedykolwiek później!



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.