Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 77 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow Zdrówko 14 arrow NFZ odbiera oddech
Tuesday 12 November 2019 22:08:35.28.
migawki

Na ekrany polskich kin wszedł film "Nieplanowane" i rozległo się... wycie

W głównym wyd. Wiadomości TVP ani słowa o wielkiej manifestacji patriotycznej - Marszu Niepodległości. Wstyd, Prezesie. Mały przywódca. Więc i mali ludzie.

Próbują już POPiSu w „parlamencie”… brrrr… Kochajcie się.

======================

Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz

==========

13.11.2019 Wałbrzych – comiesięczna Adoracja Najświętszego Sakramentu i Msza Święta za Ojczyznę
 
W Y S Z U K I W A R K A
NFZ odbiera oddech Drukuj Email
Wpisał: Anna Ambroziak   
03.02.2014.

NFZ odbiera oddech

 

Anna Ambroziak 3 lutego 2014 naszdziennik

 

 

Pacjenci podłączeni w domach do respiratorów tracą niezbędną dla nich opiekę medyczną.

Sytuacja pacjentów jest bardzo trudna. Nowe przepisy, które weszły w życie od początku stycznia, znacznie utrudnią im życie – mówi „Naszemu Dziennikowi” Magdalena Buczek, założycielka Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci, absolwentka Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, publicystka Radia Maryja, Telewizji Trwam i „Naszego Dziennika”.

Magdalena Buczek od dziecka cierpi na wrodzoną łamliwość kości. Miała ponad 30 poważnych złamań. Przeszła dwie poważne operacje. Choroba utrudnia właściwe funkcjonowanie m.in. właśnie układu oddechowego – każda infekcja kończyła się zapaleniem płuc. Dlatego od pięciu lat Magda Buczek jest wentylowana w domu metodą nieinwazyjną – za pomocą maski i koncentratora tlenu.

– Gdyby nie to, byłabym zmuszona do pozostania na oddziale intensywnej terapii. To nie dotyczy tylko mnie, ale większości osób, które pobierają takie świadczenie. Wentylacja w wielu przypadkach ratuje życie, ale też umożliwia dojście do pewnej sprawności i samodzielności, poprawia jakość funkcjonowania na co dzień, bo organizm jest lepiej dotleniony. Wiem, że wielu ludzi dzięki temu mogło wrócić do pracy, do nauki. Poprawia się ich samopoczucie – osoby te wiedzą, że są bardziej samodzielne – tłumaczy.

Czy argumenty te w ogóle biorą pod uwagę organy odpowiedzialne za finansowanie świadczeń respiracyjnych? Zasady realizacji i finansowania świadczeń pacjentom wentylowanym mechanicznie w warunkach domowych określa rozporządzenie ministra zdrowia z 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych w ramach opieki długoterminowej oraz zarządzenie prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z 18 grudnia 2013 r. w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju: świadczenia pielęgnacyjne i opiekuńcze w ramach opieki długoterminowej.

Przepisy te zaczęły obowiązywać od 1 stycznia br., zmieniają one finansowanie opieki nad ciężko chorymi pacjentami, podłączonymi w domach do respiratorów metodą nieinwazyjną. W przypadku tej grupy chorych finansowanie świadczeń maleje aż o 30 procent.

W Polsce ponad 2 tys. osób korzysta w domu z wentylacji mechanicznej, czyli jest podłączonych do respiratorów. Dzieli się ona na inwazyjną – chory jest podłączony do respiratora poprzez otwór w tchawicy – i nieinwazyjną – chory oddycha poprzez specjalne maski na nos lub na twarz.

Obecne standardy, dzięki postępowi technologii i medycyny, polegają na jak najdłuższym leczeniu pacjentów metodą nieinwazyjną. I leczenie tą właśnie metodą zostało objęte obniżką stawki od 1 stycznia 2014 r. – jeśli potrzeba wentylacji jest mniejsza niż osiem godzin dziennie, wycena opieki nad nimi została obniżona ze 170 zł do ok. 100 zł za dzień.

To zmniejsza pulę środków, jakie z NFZ otrzymują firmy dostarczające sprzęt chorym – dochodzi do tzw. nadwykonań, bo firmy sprzętu chorym nie zabrały, finansują go nadal, a pieniędzy z NFZ będą dostawać coraz mniej. To nie wszystko: odwiedziny pielęgniarki i lekarza przysługują chorym raz na kwartał, a nie, jak do tej pory, kiedy pielęgniarka odwiedzała chorego dwa razy w tygodniu, a lekarz – raz na tydzień. Pacjenci ci tracą też prawo do rehabilitacji, która dotąd przysługiwała im dwa razy w tygodniu. To bardzo utrudnia ich normalne funkcjonowanie.

Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestują zarówno lekarze, pacjenci, jak i świadczeniodawcy zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej reprezentującym ok. 90 proc. rynku usług wentylacji mechanicznej w Polsce. W ich ocenie, nastąpił podział chorych według sposobu prowadzenia wentylacji, a nie stanu zdrowia pacjenta.

Tymczasem w jednej grupie osób wentylowanych nieinwazyjnie znajdują się pacjenci o skrajnie różnym stanie zdrowia. Są tam zarówno osoby bardzo ciężko chore (np. dzieci z wadami genetycznymi, pacjenci z rozpoznaniem przewlekłej niewydolności oddechowej, cierpiący na stwardnienie zanikowe boczne, rdzeniowy zanik mięśni czy na dystrofię mięśniową), w przypadku których jakiekolwiek ograniczenie opieki nie może mieć miejsca, jak i chorzy na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, którzy – zwłaszcza w początkowej fazie choroby – wymagają wentylacji sporadycznie, a którym opieka rehabilitanta i pielęgniarki w pełnym zakresie rzeczywiście nie jest potrzebna.

– Najgorsze jest to, że NFZ uśrednia czas korzystania z respiratora. Jeśli więc jednego dnia chory korzysta z niego, dajmy na to, sześć i pół godziny, a drugiego dziewięć, to już nie mieści się w standardach Funduszu. Wygląda na to, że zdaniem Funduszu osoby objęte wentylacją nieinwazyjną są zdrowe i opieki w ogóle nie potrzebują – mówi Magdalena Buczek.

Wrócą na oddziały?

Według NFZ, który przeznacza na wentylację domową ok. 130 mln zł rocznie, dzięki zmianom ma zwiększyć się dostępność tego rodzaju opieki. Wycena zostanie zmniejszona, ale całkowity budżet na leczenie pozostanie ten sam. Dzięki temu będzie można objąć opieką większą liczbę pacjentów.

– Fundusz, dokonując wyceny na obowiązujących zasadach, korzystał m.in. z analizy kosztów udzielania tego typu świadczeń, dokonanej przez specjalistyczną firmę na zlecenie jednego ze świadczeniodawców. Określono w niej, że wycena tzw. osobodnia na poziomie średnio 100 zł jest adekwatna do ponoszonych przez świadczeniodawców kosztów. Nie ma więc żadnych podstaw do twierdzeń, że przyjęta przez NFZ wycena ograniczy dostępność do świadczeń. Wprost przeciwnie – utrzymanie stawki za osobodzień w przypadku osób wentylowanych inwazyjnie na tak wysokim poziomie gwarantuje odpowiednią w stosunku do potrzeb dostępność do tego świadczenia – tłumaczy rzecznik NFZ Andrzej Troszyński. Dodaje, że podczas prac nad zarządzeniem brano pod uwagę także nakłady finansowe Funduszu planowane na bieżący rok.

Argumentacja resortu nie przekonuje pacjentów. Zdaniem chorych, rozwiązanie to nie przyniesie żadnych oszczędności, ale wręcz przeciwnie – zwiększy wydatki na opiekę nad chorymi wentylowanymi nieinwazyjnie, gdyż w wielu przypadkach wrócą oni na szpitalne oddziały intensywnej terapii, na których opieka jest ponad 10 razy droższa niż domowa. Według lekarzy, za proponowaną przez NFZ stawkę oraz według nowych zasad określonych w zarządzeniu prezesa NFZ nie da się leczyć chorych w dotychczasowy sposób.

Są pacjenci, na przykład z dystrofią mięśniową, którzy nie wymagają dłuższej wentylacji niż siedem godzin na dobę, w czasie snu. Ale z racji postępu choroby, z racji degeneracji mięśni wymagają rehabilitacji – a w myśl zapisów NFZ są jej automatycznie pozbawieni. Przepisy Funduszu mówią bowiem, że pacjentom, którzy wentylują się do ośmiu godzin na dobę, przysługuje tylko kwartalna wizyta lekarza i pielęgniarki. Ten przepis działa przeciwko tym ludziom. Ci chorzy, aby utrzymać rehabilitację, albo będą musieli kłamać – wykazywać, że wentylują się dłużej niż w rzeczywistości, albo po prostu zgodzić się na to, że będzie gorzej – mówią rehabilitanci.

Liczba osób podłączonych do respiratorów, wymagających pełnej opieki rehabilitacyjnej i pielęgniarskiej, bez względu na sposób wentylacji, jest z reguły stała. Obniżać się za to powinna liczba osób wentylowanych inwazyjnie, na rzecz wentylacji nieinwazyjnej, bo taki jest trend na całym świecie. W Polsce wśród chorych wymagających pełnej opieki 60 proc. korzysta z wentylacji inwazyjnej, a 40 proc. – z nieinwazyjnej. Na świecie proporcje te wyglądają odwrotnie, co wynika z postępu medycyny i technologii medycznych.

21 stycznia przedstawiciele świadczeniodawcy wentylacji mechanicznej spotkali się z p.o. prezesem NFZ Marcinem Pakulskim. Omówiono obowiązujące zasady realizacji i finansowania świadczeń pacjentom wentylowanym mechanicznie w warunkach domowych. Pakulski przedstawił projekt przeprowadzenia szczegółowej analizy kosztowej udzielanych świadczeń – deklaruje NFZ. Fundusz zaproponował też jedną wspólną stawkę, korzystną również dla świadczeniodawców opiekujących się pacjentami wentylowanymi mechanicznie poniżej ośmiu godzin na dobę.

Nie satysfakcjonuje to świadczeniodawców, którzy zapowiadają już, że będą zabiegać o spotkanie z ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem. Celem ma być korekta rozporządzenia, które wprowadziło sztuczny podział chorych.

Anna Ambroziak

Zmieniony ( 19.04.2014. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.