Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 27 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Co robić? arrow Krym, Chiny a sprawa polska
Thursday 22 August 2019 11:04:36.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Krym, Chiny a sprawa polska Drukuj Email
Wpisał: Dr Cezary Mech   
27.03.2014.

Krym, Chiny a sprawa polska

 

„Obserwujcie chłodno i spokojnie”, „Zabezpieczajcie pozycje”, „Zdobywajcie zaufanie”, „Ukrywajcie własne możliwości”, „Czekajcie na swój czas, nie wychodząc przed szereg”, „Nie podnoście głowy, żądając przywództwa” i „Uderzcie, gdy zwycięstwo będzie pewne”.

 

Dr Cezary Mech

27 marca 2014 http://www.naszdziennik.pl/mysl/72602,krym-a-sprawa-polska.html

 

 

Polska opinia publiczna w ostatnim dziesięcioleciu jest skutecznie formatowana w duchu panującego globalizmu, w którym interesy Polaków stają się mało ważnym czynnikiem. Nie dotyczy to jedynie implementacji cywilizacji śmierci, ale również artykułowania interesów narodowych. Ostatnie wydarzenia na Ukrainie są tego wymownym dowodem.

 

Zmierzch Zachodu

Stany Zjednoczone okres swojej dwudziestopięcioletniej dominacji poświęciły na wsparcie Izraela i opanowanie krajów arabskich. Wykorzystując to, ludne kraje Dalekiego Wschodu – Chiny (1,2 mld ludności) i Indie, wyzwoliły się z okowów neokolonializmu i stały się gospodarczymi potęgami światowymi. Przy czym o ile Chiny dzięki swoim dwucyfrowym corocznym wzrostom już w ciągu nadchodzących lat będą pierwszą gospodarką światową, o tyle Indie w roku 2060 będą wytwarzały 18 proc. PKB krajów OECD+G20. Na czele będą Chiny (28 proc.), podczas gdy Stany Zjednoczone „zwiną się” do poziomu 16 procent. Eurostrefa osiągnie 9 proc., a Japonia 3 procent.

Wzrost gospodarczy azjatyckich kolosów musi oznaczać kryzys krajów Zachodu, które będą musiały się dzielić dostępem do ograniczonej ilości surowców. Batalię o surowce już widzimy w postaci przejmowania dostaw krajów Afryki i Ameryki Płd., czemu towarzyszy emancypacja polityczna tych krajów.

Wyzwalanie się całych kontynentów spod wpływów Zachodu ma swoją polityczną cenę, zarówno gospodarczą, jak i militarną. Zachód powoli jest spychany do narożnika mimo swojej przewagi technologicznej i militarnej. Niemniej powyższa przewaga jest chwilowa, gdyż jest wyrazem dawnych nakładów, ale będzie bardzo szybko kruszała. O ile obecnie nakłady na armię w Stanach Zjednoczonych wynoszą przy 4,4 proc. udziale w PKB 682 mld dolarów, o tyle w Chinach sumują się do poziomu 166 mld dolarów (prawie dwa razy więcej niż w Rosji – 91 mld dolarów) przy udziale 2 proc. i apele, w tym do Polski, o wyrzeczenia i zwiększenie wydatków militarnych tego trendu nie zahamują.

Chiny starają się wykazać, że nie zagrażają Zachodowi, lecz cierpliwie czekają, gdy będą gospodarczo dominować nad światem, a wtedy nawet niższy udział w zbrojeniach będzie przejawiał się przewagą militarną. Właśnie tego typu politykę uprawiają przez ostatnie dziesięciolecia, realizując wykładnię siedmiu zasad wygłoszonych przez architekta chińskich reform Deng Xiaopinga: „Obserwujcie chłodno i spokojnie”, „Zabezpieczajcie pozycje”, „Zdobywajcie zaufanie”, „Ukrywajcie własne możliwości”, „Czekajcie na swój czas, nie wychodząc przed szereg”, „Nie podnoście głowy, żądając przywództwa” i „Uderzcie, gdy zwycięstwo będzie pewne”.

Syberia dla Chińczyków

W tej perspektywie należy widzieć ostatnie wydarzenia na Ukrainie, wśród których znamienna była grudniowa wizyta Wiktora Janukowycza w Pekinie, gdzie z honorami podpisał program rozwoju strategicznego partnerstwa pomiędzy Ukrainą a Chinami na lata 2014-2018. Cały pakiet składał się z ponad 20 porozumień, memorandów i kontraktów na sumę 30 mld dolarów, a także chińskiej pożyczki dla Ukrainy opiewającej na 18 mld dolarów.

Chiny z powodzeniem przejmują powiązania gospodarcze z krajami azjatyckimi dawnego ZSRS, pomaga im w tym osłabienie Rosji, która w konfrontacji z Zachodem szuka tam swojego wsparcia. Niemniej opieranie się na Chinach okaże się dla Rosji samobójcze, w sytuacji gdy na Syberii obecnie żyje zaledwie 24 mln ludzi i już w najbliższym półwieczu, przy obecnych trendach, będzie to terytorium w większości zasiedlone przez Chińczyków, których ma tam mieszkać 50 mln, a za granicą miliard. W sytuacji kiedy cała Rosja liczy 140 mln ludzi, w tym niewiele ponad 100 mln Rosjan, w samych Indiach w ciągu ostatnich pięciu lat przybyło 100 mln obywateli uprawnionych do głosowania w wyborach.

Unia Europejska narzeka na 30-procentowe uzależnienie od rosyjskiego gazu i podkreśla, że bogactwo Rosji opiera się na eksporcie surowców i półproduktów, które stanowią 92 proc. (485 mld dolarów) jej eksportu. Nie zauważając, że gdy chodzi o obroty Rosji z Chinami, to do tej pory są one niewielkie, gdyż eksport do Chin wynosi zaledwie 35,6 mld dolarów i jest porównywalny do Polski – 19,6 mld dolarów. To, co grozi Europie naprawdę, to to, że potrzebne do ekspansji gospodarczej Chin surowce mogą popłynąć do nich kosztem drożyzny na Zachodzie. Z tej perspektywy inaczej musi wyglądać spojrzenie na ostatnie konflikty światowe.

Wydaje się, że polityka Władimira Putina nastawiona na zjednanie opinii publicznej w Rosji i ostentacyjne pokazywanie „zgniłemu Zachodowi”, że Rosja przestała być upadającym krajem, jest na rękę Chinom, gdyż odwraca od tego państwa uwagę USA, dając czas na zwiększenie potencjału. Rosja sama wpada w objęcia Chin. Zachód, pohukując, jedynie odwraca uwagę Rosjan od zagrożonej aneksją Syberii, jednocześnie przybliżając granice Rosji do terytorium Polski, kosztem Ukrainy i w większym stopniu Białorusi. Jednocześnie nie należy się dziwić Stanom Zjednoczonym i Izraelowi, że w negocjacjach z Rosją gotowi są poświęcić interesy Ukrainy i wschodniej Europy, gdy mogą uzyskać ustępstwa w Syrii i Iranie. Ameryka w jej konfrontacji z Chinami nie chce, aby Rosja, ratując się, podporządkowała się temu krajowi, zwłaszcza że nadal liczy, iż z biegiem czasu, stanowiąc bezpieczną oazę dla oligarchów, doprowadzi do przejęcia dzięki nim władzy w Rosji. Okrążając Chiny od północy i od wschodu (Japonia), a skłócając z graniczącymi na południu Indiami.

Z tego punktu widzenia działania Polski powinny być odmienne od tych, które obserwujemy. Powinniśmy cierpliwie czekać, aż nacisk Chin przeniesie uwagę Rosji w tamtym kierunku, starać się współpracować z nią gospodarczo, nie pozwalając na to, aby Moskwa ponad naszymi głowami porozumiewała się z Niemcami. Widząc, jak nasi zachodni sąsiedzi, wykorzystując osłabienie Ameryki, zdołali przejąć kontrolę nad Unią Europejską, musimy uważać, gdyż mogą oni inspirować nas do antyrosyjskich akcji w celu odwrócenia uwagi od swoich planów, w sytuacji kiedy to oni stali się głównym zagrożeniem dla polskiej suwerenności.

Chińska zasada sformułowana przez Sun Zi mówi: „Jeśli nie znasz planów swoich rywali, nie stworzysz dobrych przymierzy”. Działając długofalowo, poparcie społeczne dla Ukrainy powinniśmy skapitalizować uznaniem za ludobójstwo rzezi na Kresach i upowszechnianiem tych informacji w ukraińskich podręcznikach oraz wykorzystać polityczny moment w celu odesłania do skansenów wszystkich pomników „wdzięczności” dla Armii Czerwonej.

A przede wszystkim dążyć do odbudowy swojej podmiotowości, zakwestionować ograniczenia traktatu lizbońskiego i doprowadzić do wsparcia rodziny, abyśmy już w przyszłym wieku demograficznie samoistnie nie wyginęli, na co się zanosi.

Dr Cezary Mech

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.