Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 84 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Oświata oraz naukawcy II arrow Otwarty donos do minister edukacji
Monday 01 June 2020 20:28:24.29.
W Y S Z U K I W A R K A
Otwarty donos do minister edukacji Drukuj Email
Wpisał: kapcie na obcasach   
15.12.2014.

Otwarty donos do minister edukacji

 

http://kapcienaobcasach.pl/?p=492 Grudzień 11, 2014

 

Szanowna Pani Minister Edukacji

Ośmielona pani sugestią o możliwości złożenia donosu na pracowników MEN, postanowiłam napisać kilka słów prawdy o szefowej ministerstwa.
Jako rodzic dzieci, które są zmuszone korzystać z dobrodziejstw pani resortu, uprzejmie donoszę, że nie przypuszczałam, iż jest pani taka sprytna. Mało, że sprytna, to jeszcze wykazała się pani niezłym aktorstwem. Dobrze odegrała pani rolę sierotki zagubionej w systemie, a jeszcze lepiej ignorantki i osoby niekompetentnej. Tymczasem spektakl dobiegł końca, a gdy kurtyna opadła, postanowiła pani zdjąć maskę i pokazać prawdziwe oblicze sprytnej strategiczki.


Korzystając z nadarzającej się przerwy świątecznej postanowiła pani na jednym ogniu upiec dwie pieczenie, a nawet trzy. Plan jest prosty jak budowa cepa:

1. Udobruchać rodziców -wkurzonych reformą i zawiedzionych poziomem w chińskiej tandecie zwanej przez optymistów podręcznikiem. A przy okazji, pozując empatię matki, przekonać społeczeństwo o wielkiej trosce o nie-zaopiekowane dzieci.
2. Skłócić środowiska ściśle współpracujące w ruchu oporu przeciw reformie, tj. nauczycieli i rodziców.
3. Gładko, dzięki punktowi pierwszemu i drugiemu, rozwiązać kartę nauczyciela i odebrać pracownikom resortu przywileje z nią związane.

Plan, przyznaję, skuteczny, bo część rodziców zareagowała zgodnie z jego założeniem. Postanowili napaść słownie na „leniwych” nauczycieli, a ci z kolei nie pozostali im dłużni. Oszczędzę sobie i pani wypisywania epitetów, które padły podczas tej wymiany poglądów, bo to nie jest sedno sprawy, a stawia i jednych i drugich w trochę kłopotliwej sytuacji. Dość napisać, że nie było zbyt elegancko. Niestety, zarówno nauczyciele, jak i rodzice, dali się sprytnie podejść pani piarowej grze. Zatem otwarty list, który napisała pani pod publiczkę, zadziałał niemal bezbłędnie.

Jednak uprzejmie donoszę, że są też rodzice, którzy nie dali się nabrać na populizm i udawaną empatię. Zbyt często byli zmuszeni oglądać, jak najpierw pani rozpętuje burzę, by później bohatersko ją rozpędzać. To pani wszakże jest przyczynkiem problemów rodziców i nauczycieli. Po pierwsze, to pani jest autorką zapisanej w kalendarzu roku szkolnego przerwy świątecznej, podczas której pracujący rodzice muszą kombinować co zrobić z dziećmi. Po drugie, to pani stanęła po stronie premiera, gdy nie licząc się ze zdaniem rodziców i predyspozycjami sześciolatków, forsował reformę obniżania obowiązkowego wieku szkolnego. Tym samym, to przez panią sześciolatki objęte systemem potrzebują opieki na przerwę świąteczną. Gdyby nadal uczęszczały do przedszkoli, to nie byłoby tego problemu. Po trzecie, gdyby nie pani wspaniały gest objęcia obowiązkiem edukacyjnym pięciolatków, przy równoczesnym pominięciu sprawy braku przedszkoli, to te dzieci też nie oblegałyby placówek szkolnych i nie musiały w nich przeczekać długiej przerwy świątecznej. A teraz, z przejmującą troską, mówi pani o opiece w kontekście najmłodszych dzieci, które zostały pani rękoma  uwięzione w systemie oświaty. Wreszcie, po czwarte i po ostatnie – postawienie nauczycieli w pozycji leniwych wrogów rodziców, a rodziców w pozycji bezczelnych wykorzystywaczy nauczycieli jako niań, to również pani wina, ale zapewne i reżyserski majstersztyk.
Jako osoba przyglądająca się „kwitnącej polskiej edukacji”, często komentująca poczynania ministerstwa, jak również, przyznaję, wciąż patrząca pani na ręce, uprzejmie donoszę, że dyrektorzy wielu szkół, zapewne wynika to z potrzeby, zapewniają opiekę dzieciom podczas przerw świątecznych. I wcale nie potrzebują pani listów otwartych, a tym bardziej straszenia donosami. Również rodzice nie potrzebują udawanej troski, ani infolinii do donosów. Kiedy rodzice potrzebowali dialogu i infolinii, to ministerstwo zamknęło się na współpracę. Tam, gdzie mogła pani pokazać troskę o dzieci, czyli oszczędzić im reformy budowanej, jak to pani mówiła, gdy nie była ministrą edukacji – od dymu z komina, ważniejsze były zobowiązania partyjne i unijne. Teraz wszyscy ponoszą tego konsekwencje, a przede wszystkim uczniowie. I żadna gra pod publiczkę tego nie zmieni.

Podsumowując, uprzejmie donoszę na szefową resortu, że swoją niekompetencją i ignorancją spróbowała skłócić środowiska nauczycieli i rodziców. Jak dopnie swego, to kolejnym ruchem będzie pozbawienie nauczycieli wszelkich przywilejów zapisanych w karcie. A to będzie wyjątkowo łatwe w sytuacji, gdy nauczyciele nie będą mieli wsparcia w rodzicach uczniów. A może list nawołujący do donosów jest odpowiedzią na akcję obywatelską „Rodzice chcą mieć wybór„? Być może pani ministra próbuje upiec jeszcze czwartą pieczeń i pokazać rodzicom, że walczy o nich, o ich dzieci i zbieranie podpisów jest zbędne? To byłby dopiero makiawelizm.
PS. (nie wiem czy w donosach stosuje się „ps.”, bo pierwszy raz taki piszę) Zaznaczam, że jestem rodzicem i nigdy nie byłam nauczycielem, chyba, że swoich dzieci.

Z uszanowaniem
Kasia.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.