Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 78 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Smoleńsk - sześć lat walki o PRAWDĘ arrow Celny strzał! Wojskówka zna prawdę o Smoleńsku. O wywiadzie z Leszkiem Misiakiem.
Thursday 14 November 2019 20:33:00.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Celny strzał! Wojskówka zna prawdę o Smoleńsku. O wywiadzie z Leszkiem Misiakiem. Drukuj Email
Wpisał: Cyprian Polak   
12.04.2016.

Celny strzał!  Wojskówka zna prawdę o Smoleńsku. O wywiadzie z Leszkiem Misiakiem.

 

 (Oczywiście chodzi o wojskówkę „polską”, czyli tutejszą  [cudzysłów MD] , nie rosyjską....)

 

Nie będzie on (Leszek Misiak) lubczyk – kochańczyk... Zarzuty L. Misiaka, wywód przeprowadzony w wywiadzie jest nie do obalenia.

 

 

Cyprian Polak

 

         Wywiad z Leszkiem Misiakiem muszę określić jako celny strzał, bowiem dziennikarz  nie stawiając tezy o inscenizacji na Siewiernym, ani tym bardziej „mgle okęckiejprzygważdża dotychczasowe działania PiS i Macierewicza w sprawie wyjaśnienia 10.04.2010 pokazując, że dowody, a przynajmniej wystarczające dowody na wyjaśnienie tego co się stało 10.04 są w rękach polskich!

I że do wyjaśnienia tego nie trzeba Rosjan, ani nawet Amerykanów.

 

L. Misiak punktuje to dokładnie i wyjaśnia – nie ma więc sensu przywoływać tego skrótowo – odsyłam do źródła:

 

Czy Macierewicz odtajni Smoleńsk? (Wojskówka zna prawdę o Smoleńsku)

...Które jest niezbędne przy czytaniu tego materiału

 

 Przywołam tylko urządzenie KLN89B, cyt: Następny przykład - na pokładzie Tu-154M 101 znajdowało się urządzenieKLN89B, które zapisywało trasę lotu, czyli współrzędne, podobnie jak TAWS i FMS. KLN to w uproszczeniu FMS, tylko nie podłączony do awioniki Tu154. Polscy prokuratorzy je obejrzeli, ale, jak stwierdzili,… nie badali.”

 

oraz

Polskie służby wojskowe wiedziały na bieżąco jak przebiegał lot, także jak przebiegały ostatnie chwile Tu-154.”

 

W analizach dostępnych tylko w sieci (jak wiadomo ze względu na cenzurę) większość problemów poruszonych w wywiadzie była omawiana przez różnych blogerów i dyskutantów, w różnych miejscach, jednak nie było chyba dotychczas zestawienia w którym pokazywano jakie dowody są w polskich rękach i wskazywano, że wojskówka tym samym zna prawdę o „Smoleńsku”.

Tym bardziej nie było zestawienia, które by pokazywało to omijając inscenizację na Siewiernym oraz okęcka czarną dziurę (albo mgłę jak napisałem, ale bardziej to czarna dziura).

 

Recepcja tego wywiadu, jest co zaskakujące, trzeba by powiedzieć, prawie żadna. I nie mówię tu o recepcji w mediach, czy choćby w takich portalach jak w polityce.pl, itd. tylko wśród wolnych i niezależnych, czyli blogera i komentatora , który nie oglądając się na nic może go u siebie zamieścić, omówić, czy przynajmniej (komentator) wspomnieć o nim.

Czytelnicy treści o 10.04. wychodzących poza teorię wybuchową lub wersję Millera – Laska nic nie robią. Pozyskana informacja i ich mózg tworzą tutaj obieg zamknięty. Nie wykonują żadnych innych działań. Ze względu na tę bierność przede wszystkim, zaprzestałem niedawno, tuż przed szóstą rocznicą - pisania i komentowania na swoich trzech aktywnych blogach, oraz komentowania na YT pod filmami na tematy społeczno- polityczne.

 

Trzeba jeszcze tu dodać, że tylko na tej stronie [chodzi chyba o dakowski.pl   md]  można było zapoznać się z całym wywiadem za free, bowiem jest on dostępny albo w płatnej gazecie w wersji papierowej (o ile się jeszcze papierowa ukazuje. Kiedyś zdarzyło mi się kupować), albo w elektronicznej.

 

Na portalach blogerskich Salon 24, Neon 24, niepoprawni, blogerzy zamieszczali w rocznicę  swoje w większości marne materiały, jednak wywiadu ani śladu. Trzeba umieć rozpoznać co jest ważne, zwłaszcza w danym czasie, a co nie.

         Oczywiście można się upierać, że skoro (Misiak) brnie w to, iż wszyscy wsiedli do samolotu i samolot wyleciał tak jak nam mówią, to z zasadniczego punktu widzenia wywiad jest niewiele wart. Takie podejście wynika z lenistwa i pewnego zacietrzewienia.

         Owszem, gdy na spotkaniu z posłem Kurskim we wrześniu 2011 zarzuciłem mu i osobom towarzyszącym iż nie szanują pamięci generałów, to po wyjaśnieniu przeze mnie zarzutu zrobiła się niemała konsternacja i oprócz ciszy na sali Kurski i osoby mu towarzyszące nie wiedziały co odpowiedzieć.

Powiedziałem bowiem prostą rzecz iż nie uwierzę nigdy, że generałowie, wszyscy głównodowodzący sił zbrojnych wsiedli do jednego samolotu, do tego z prezydentem, a przynajmniej nie uwierzę w to, że wsiedli dobrowolnie.

         Tak proszę państwa, nie tylko nikt na sali nie śmiał się z chwilę wcześniej rozentuzjazmowanych i zakochanych w PiSie, który  c h c e    w y j a ś n i ć   s m o l e ń s k, czy nie patrzył na mnie z miną na zasadzie: ” Co ten facet za banialuki prawi” tylko cisza był jak makiem zasiał. A Kurski i pozostali nawet nie próbowali mi odpowiedzieć w rodzaju :Co Pan za głupstwa opowiada. Oczywiście, że wszyscy wsiedli  do jednego samolotu, razem z prezydentem, bo wszyscy bardzo chcieli tam być, i musieli tam być i wszystko byłoby dobrze, gdyby tylko nie jeden szczegół -  podstępni ruscy.”

         Więc to i inne rzeczy są oczywiste.

 

Wróćmy jeszcze do recepcji.

Ponieważ na bieżąco zetknąłem się na stronie profesora Dakowskiego z tym wywiadem, nie mogłem oprzeć się pokusie aby zobaczyć, czy przynajmniej internet  się nad tym nie pochylił. I od czasu opublikowania wywiadu na Dakowski.pl do teraz gdy piszę te słowa, do 22- giej 11 kwietnia żadnego konkretnego odniesienia się nie znalazłem (poza materiałem Yurko, ale odniósł się on w tym wypadku do jednego aspektu), a nawet nie znajdowałem prawie śladów. (Korzystałem jednak z wyszukiwarki Bing, którą sobie upodobałem od pewnego czasu gdyż bardziej oszczędza oczy. Google jednak więcej ich pokazywała. Linkowanie wywiadu, umieszczanie w miejscach typu wykop itd.)

 

         Na najbardziej znanym blogu poszukiwań i dociekań smoleńskich Free Your Mind, na Salonie 24 „na rocznicę” komentarze uległy prawie zamrożeniu. Ceniony dyskutant podał link wywiadu, po przeczytaniu były wybrzydzania i zastanawiania się, czy Misiak jest tak naiwny, że paski kontrolerów lotu są dla niego dowodem, czy inaczej etc.

         Leszka Misiaka nie znam. Aby „wiedzieć co on mniema lub co nie mniema”  musiałbym z nim rozmawiać. Ale nie sądzę aby był tak naiwny.

To, że idzie „w zaparte”  „twierdząc”, że samolot wyleciał z Okęcia o podawanej godzinie z 96- cioma osobami na pokładzie to nic nie znaczy. Bo też i jakie on podaje dowody...

         Nawet i dowód na wylot konkretnego samolotu nie jest przecież dowodem na znajdowanie się w nim konkretnych osób włącznie z załogą. [czerwień – md] . To teoretyczna uwaga, ale chyba jak najbardziej logiczna.

         Ponadto to przeprowadzający wywiad ma być tym, który wymusza niejako „mocniejszy” materiał. Leszek Pietrzak mówi iż w internecie do dziś analizowane są teorie inscenizacji oraz stawiana jest teza, że brak jest dowodów na wylot Tu 154M 101 z Okęcia, jednak nie ciągnie, ani nie rozwija najistotniejszej i głównej nici Leszka Misiaka, że Polska też ukrywa prawdę o Smoleńsku. Cyt:” Nie wystarczy twierdzenie, że Rosja ukrywa prawdę. To nie daje odpowiedzi, dlaczego Polska też ją ukrywa.

            (Słusznie zatem ten wywiad ma największą poczytność z prezentowanych w ostatnim czasie na stronie profesora Dakowskiego materiałów dotyczących 10.04.2010)

 

Nie będzie on (L. Misiak) lubczyk – kochańczyk nie tylko dużych mediów, ale i wspomnianych przeze mnie, typu Niezależna.pl. Obym się mylił.

Może by jednak na sposób wojskowy właśnie wymusić aby taka TV Trwam, jako nasza kochana, ten punkt widzenia przedstawiła. Żart oczywiście...

(Na marginesie dodam iż do tv Trwam przesłałem info z załącznikami o tym iż materiał z Brukseli prezentujący wybuch na lotnisku to Domodiewo 2011, oraz mężczyznę ratującego.. plastikową lalkę, aby nie mogli twierdzić iż tego nie wiedzieli, to mimo kilkukrotnego monitowania i prośbie o to nie doczekałem się potwierdzenia e-maila. Tylko o to prosiłem. Nie o odniesienie się do materiałów. Tylko o potwierdzenie otrzymania e-maila.)

 

         Bo może rzeczywiście coś się zmienia....

         Moja wyobraźnia jednak może przyjąć najdziwniejsze wersje tego zdarzenia, ale oto nie potrafi przyjąć tego iż wszystkie strony grzecznie nam powiedzą co się stało, mówiąc przy tym:” Wicie, rozumicie, musieliśmy ukrywać, kłamać i mataczyć, ale teraz już powiedzieliśmy i mówić wam będziemy prawdę, kochajcie nas nadal a nawet jeszcze bardziej”.

Zarzuty L. Misiaka, wywód przeprowadzony w wywiadzie jest nie do obalenia.

         O ile w przypadku próby pokazywania ukrywanych i mataczonych rzeczy typu kto kiedy i gdzie z delegatów wyszedł z domu, można je odrzucać posługując się manipulację na zasadzie :” Rodziny przecież relacjonują. Posądzać tu rodziny o jakąś nieuczciwość, a fe nieładnie. Poza tym co to ma do wylotu”,

- o tyle kwestia nagrań radiostacji HF, urządzenia KLN 89B, tego , że Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Centrum Operacji Powietrznych muszą więc posiadać niezbędną dokumentację o katastrofie” jest nie-do- zanegowania.

         Kilka dni temu, przy okazji wymiany uwag do twierdzeń zasłużonego analityka 10.04, przy tym z dużym dorobkiem życiowym, napisałem iż 10.04 to operacja wojskowa, można powiedzieć wewnętrzna operacja wojskowa, jak w przypadku WTC (przede wszystkim wewnętrzna, choć mamy i oczywiście spektakl na terenie innego państwa). Dlatego mamy tu wielką szczelność. Wszystko może być uznane za tajemnicę wojskową i dodatkowo mogą zasłaniać się racją stanu, czy dobrem państwa.

 

We wspomnieniu zawartym w książce gen. Gągorowa sugeruje iż jej akceptacja dla działań wojska w sprawie 10.04. 2010 i wszystkich rzeczy z tym związanych, nie robienie rabanu wokół śmierci (?) swego męża została dobrze odebrana w woskowych środowiskach NATOwskich i ona sama jest dzięki temu dobrze postrzegana.

 

O co tu więc chodzi?

 

Pisałem m. in.

Stwierdzić trzeba że to co dobiega nas w kwestii tzw. „katastrofy smoleńskiej” , 10. 04. 2010 ze strony Wojska Polskiego jest najbardziej szczelne i najmniej wnoszące ze wszystkich relacji, wszystkich środowisk które miały znajdować się w tej rzekomej Delegacji : poselskich, kombatanckich, wszystkich innych.

My Polacy od wojska naszego spodziewamy się więcej dobrego niż innych instytucji Państwa. Wojsko jest dla nas ostoją (w naszym mniemaniu) prawdziwej elity i nowej elity, pro-państwowców, mimo skażenia go w PRL i przebywania w nim na pewno elementów niedobrych i ze starego układu.

         Jest lista amerykańskich, natowskich generałów, tych przede wszystkim odpowiedzialnych za pierwszy atak na Irak, drugi, inne rzeczy. Są masonami. (Sam tę listę prezentowałem, ale nie mogę jej teraz znaleźć). Generałowie NATO reprezentujący najbardziej zbrodniczą organizację w historii świata – masonerię.

A nasi? Czy generałowie NATO, którzy mają się podobać Amerykanom czy nie są, nie byli masonami?

         Tak jak jest w pytaniach nie wiemy nic o przejęciu władzy wojskowej przez zastępców i wszystkich rzeczach, o których pisałem. I nie wiemy o wielu innych.

         W prasie polskiej po 10. 04. 2010, a nawet polskojęzycznej jak niemiecki, bulwarowy„Fakt” pojawiały się różne wątpliwości. Prawda że były to wątpliwości mocno koncesjonowane lub odwracające uwagę od istoty sprawy. W prasie wojskowej tego czasu całkowity no problem. Całkowite zero wątpliwości że się tak wyrażę. Zwyczajna, spokojna, poczciwa, katastrofa.

Solidne, niewzruszone wojsko nasze. Siła spokoju. Jak się cieszę.

 

         Wojsko nasze grzecznie zgodziło się na likwidację 36 specpułku i zatarcie śladów dotyczących 10. 04. 2010.”,

oraz, powtarzam:

         ...We wspomnieniu zawartym w książce gen. Gągorowa sugeruje iż jej akceptacja dla działań wojska w sprawie 10.04. 2010 i wszystkich rzeczy z tym związanych, nie robienie rabanu wokół śmierci (?) swego męża została dobrze odebrana w woskowych środowiskach NATOwskich i ona sama jest dzięki temu dobrze postrzegana.

 

O co tu więc chodzi?

 

http://cyprianpolak.blogspot.com/2014/04/przetumaczone-pytania-8-10-kwietnia.html

 

Podsumowując:

 

Wojskówka zna prawdę o Smoleńsku”

 

a w uzupełnieniu dodając:

 

Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Centrum Operacji Powietrznych muszą więc posiadać niezbędną dokumentację o katastrofie.

 

Odnosząc się na przykład do zaprezentowanej w listopadzie 2011 przez. Gen Błasikową opowieści ( to oczywiście moje uwagi nie L. Misiaka) iż grupa pułkowników odprowadzała gen Błasika na Okęcie (ale wszyscy muszą oczywiście pozostać anonimowi), jak i powtarzającą się formę opowieści o wojskowych mężach „pełnych spokoju, ale i radości, i podniecenia z wizyty, w białych koszulach, odświętnych” trzeba potraktować to jako formę wykonywania rozkazów.

Zmieniony ( 12.04.2016. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.