Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 88 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Wanda Kapica arrow Listy w butelce
Friday 30 October 2020 14:05:15.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci przeciw kłamstwom kowidowym pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Listy w butelce Drukuj Email
Wpisał: Krystyna Pohl   
08.06.2017.

Listy w butelce



http://fraszki-ulotki.info/2017/06/list-w-butelce.html

za: http://portalmarynarski.pl/listy-w-butelce/

Krystyna Pohl

Niedawno szkocki rybak znalazł w sieci butelkę z wiadomością, wrzuconą do morza ponad sto lat temu. Okazało się, że na początku XX wieku, w ciągu kilku lat,  wrzucono do morza prawie dwa tysiące takich butelek. Celem było zbadania  prądów morskich wokół wybrzeża Szkocji. Dotychczas odnaleziono 315 tych butelek, a ta jest najstarsza.

             Powyższe znalezisko jest przykładem wykorzystania poczty Neptuna, czyli wiadomości w butelce, do celów naukowych. Dryfujących butelek bardzo często używano do badania prądów morskich. W latach 60. zeszłego wieku takie badania sponsorowała holenderska wytwórnia alkoholi Bols. Do mórz i oceanów wrzucono 4600 butelek ze specjalnymi ankietami dla znalazców. Ponad połowę z nich odnaleziono na brzegach ponad 20 państw, od Kanady po Australię. 

              Pod koniec XIX wieku dzięki poczcie butelkowej opracowano szczegółowe mapy prądów północnego Atlantyku i Zatoki Biskajskiej. Na świecie skrzętnie notowane są wszelkie znaleziska butelkowej poczty. Dzięki temu wiadomo o butelkach rekordzistkach, płynących najszybciej, najdłużej, najdalej.  I tak rekord szybkości przypisuje się butelce, która z Nowej Fundlandii do Irlandii  dotarła w ciągu 33 dni. Obliczono, że niesiona falami płynęła z szybkością 80 mil na dobę. Natomiast najdłuższą podróż odbyła butelka wrzucona w Melbourne w Australii.  Znaleziono ją na plaży w Yarmouth w Anglii.    Ustalono, że przepłynęła około 13 tys. mil morskich, co zajęło jej ponad trzy lata. 

            Poczta butelkowa jest znana do setek lat i nie wiadomo  dokładnie  kto dał jej początek. Ale zazwyczaj  historia oceanografii wymienia Krzysztofa Kolumba jako pierwszego współczesnego żeglarza, który skorzystał z poczty Neptuna.  Otóż podczas powrotnego rejsu z Nowego Świata, w 1493 roku,  w czasie silnego sztormu, wrzucił on do oceanu butelkę z listem do królowej hiszpańskiej Izabeli I. Tę butelkę znaleziono ponoć  dopiero w 1852 roku, w pobliżu Gibraltaru. Czy to informacja prawdziwa? Spór o autentyczność „butelki Kolumba” toczy się od lat.

              Gdy nie istniała łączność radiowa listy w butelkach były często jedynymi  informacjami o losach zaginionych statków i załóg. W 1750 roku zaginął bez wieści  statek „Brethren of Coast”. O jego losach dowiedziano się dopiero po … 207 latach. U wybrzeży Jamajki znaleziono  butelkę z zapisanym kawałkiem mapy w środku.  Angielski marynarz pisał, że  jego statek płonie na środku Atlantyku i nie ma dla nich ratunku. Żegnał się w ten sposób z najbliższymi. 

W roku 1856 zatonął parowiec „Pacific” z 280 osobami na pokładzie.  W sto lat później znaleziono butelkę z listem. Były to ostatnie słowa ojca, pasażera tego statku, do córki. Był też jego testament.  Bez wieści w 1902 roku zatonął  parowiec „Huronian”. Po czterech miesiącach znaleziono pierwszą butelkę, po kilku latach drugą. Załoga opisywała  ostatnie dramatyczne chwile.

             W 1915 roku został storpedowany brytyjski statek „Lusitania” z 1200 pasażerami. Znaleziono butelkę z informacją, którą zdążył napisać jeden z pasażerów. Zostali storpedowani i szybko toną.

              Ostatnia wiadomość ze statku „Saxilby” była nie w butelce, a w puszce po kakao. Znaleziono ją w  1936 roku. Statek zatonął trzy lata wcześniej, w czasie silnego sztormu.  Wiele znalezionych butelek z listami pochodzi z czasów drugiej wojny światowej.  Marynarze storpedowanych statków wrzucali do wody ostatnie słowa pisane z nadzieją, że kiedyś zostaną odnalezione i przekazane bliskim. 

                  Do odnajdywanych historycznych listów  butelkach należy jednak podchodzić z dużą ostrożnością. Wiedzą o tym kolekcjonerzy, bo żartownisiów i chętnych na łatwy zarobek nie brakuje. Znane są przypadki preparowania i sztucznego postarzania listów w butelkach.          

               Gdy kilka lat temu wszedł na ekrany głośny film „List w butelce”, od razu przypomniano różne  romantyczne historie, oferty matrymonialne, oświadczyny wysyłane butelkową pocztą. Było tego sporo i niektóre rzeczywiście kończyły się na ślubnym kobiercu.

                 Ciągle wiele osób bardziej dla żartu i przygody niż z powodów  zagrożenia życia wysyła w świat pocztę Neptuna. Mieszkaniec Wyspy Księcia Edwarda od dwóch dekad wrzuca do Atlantyku  butelki z listami. Wysłał ich ponoć już prawie pięć tysięcy i na ponad połowę uzyskał  odpowiedzi z całego świata. Dwa lata temu 11 –chłopiec z miasteczka Brockport (stan Nowy Jork) napisał list o sobie, o rodzinnym miasteczku, zamknął go w butelce, a znajomy rybak wrzucił ją do oceanu. Jakież było jego zdumienie, gdy po kilku miesiącach dostał odpowiedź przysłaną droga e-mailową. Jego butelka z listem została odnaleziona na Azorach.

              Kilkanaście lat temu głośna była historia listów w butelkach napisanych przez burmistrza Łeby, a wrzuconych do oceanu przez Krzysztofa Baranowskiego w czasie jego wokółziemskiego rejsu na jachcie „Lady B.” W liście było zaproszenie do Łeby.  Dwie butelki zostały odnalezione przez rybaków u wybrzeży Ameryki Południowej. Niestety, do Łeby  nie przyjechali,  byli zbyt biedni, by pokryć koszty podróży.   A w zaproszeniu nie było mowy o fundowaniu przelotu.

                       W 2002 roku sześć butelek z listami uczniów  szkół z województwa zachodniopomorskiego wrzucił  do Morza Koralowego, z pokładu „Marii”,  szczeciński żeglarz Maciej Krzeptowski. Niestety, do tej pory nie odnaleziono żadnej z nich.

                  Więcej szczęścia mieli szczecinianie. Otóż,  zgodnie z tradycją nowe książki marynistyczne mają w Szczecinie swój chrzest i wodowanie. Akt chrztu zostaje umieszczony w butelce, a ta wrzucona do Odry. Paru osobom udało się wyłowić takie butelki (najczęściej w czasie wędkowania). W nagrodę otrzymywali książki z dedykacjami autorów.   

                                                                                                                                                                                                          Krystyna Pohl


Zmieniony ( 08.06.2017. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.