Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 9 gości
S T A R T arrow Kościół arrow papiestwo 18 arrow Synod Młodych w cieniu listów abp. Vigano
Friday 24 January 2020 02:19:15.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Synod Młodych w cieniu listów abp. Vigano Drukuj Email
Wpisał: Edward Pentin   
28.10.2018.

Synod Młodych w cieniu listów abp. Vigano

Edward Pentin dla PCh24.pl:

[VIDEO https://youtu.be/Mw5GsY9Gl8I ]



http://www.pch24.pl/edward-pentin-dla-pch24-pl--synod-mlodych-w-cieniu-listow-abp--vigano--video-,63711,tv.html#ixzz5VFG3IuDL


Ludzie czują, że zagubiona została nauczająca misja Kościoła. Ludzie pragną przez swoich biskupów i swoich księży być nauczani wiary w jej najczystszej postaci - powiedział Edward Pentin w wywiadzie udzielym portalowi PCh24.pl.

 Publikujemy zapis rozmowy Krystiana Kratiuka z Edwardem Pentinem

  

Krystian Kratiuk Rzym.

Szczęść Boże. Naszym gościem jest Edward Pentin watykanista, korespondent National Catholic Register. Dziękuję Ci bardzo Edwardzie w imieniu czytelników PCh24.pl, że poświęcasz nam swój czas. Proszę powiedz nam, jak to jest możliwe, że obrady katolickich biskupów podczas synodu młodych są tajne. Zastanawiam się, jaki to może mieć cel. Dlaczego nie możemy poznać treści przemówień biskupów, abyśmy mogli się po prostu zapoznać z tym, co mają do powiedzenia. Jak możemy zrozumieć to, co się dzieje na synodzie, w Watykanie, kiedy wszystko jest tajne, jeżeli nie mamy dostępu do przemówień biskupów z całego świata. Jak to w ogóle możliwe?

To stały problem, który pojawia się na każdym synodzie podczas tego pontyfikatu, że towarzyszy im atmosfera tajności. Oficjalnym powodem jest konieczność zapewnienia wolnej debaty i niczym nieskrępowanej dyskusji. Tym razem jednak panuje reguła Chatham House Nie wiem, czy znasz tę regułę. Pochodzi ona z Azji, ale stała się już międzynarodowa. A polega ona na tym, że relacjonując dane spotkanie, można zdradzić co zostało na nim powiedziane, ale nie wolno ujawnić, kto to powiedział. Właśnie w celu zapewnienia wolności dyskusji. Obecny synod wydaje się działać wedle tej zasady. Mówi się też, że utajnienie ma sprzyjać wnikliwości. Uczestnicy synodu mają mieć czas i swobodę potrzebne do myślenia i rozeznawania nie będąc rozpraszanymi przez media. Sądzę więc, że utajnienie ma trzymać media na dystans z daleka od synodalnej debaty, aby dyskutujący mogli swobodnie mowić i rozeznawać.

 

Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić jak to możliwe, że między świeckimi katolikami a tymi, którzy przemawiają na synodzie, jest przepaść aż tak duża, że osoby, które o nich mówią nie chcą, aby treści ich przemówień ujrzały światło dzienne. Jakie tematy są poruszane, skoro nie możemy o nich usłyszeć?

Sądzę, że to prawda. W Kościele nie powinno być tajności. Tajność pasuje do masonerii czy do innych środowisk, nie do nas. Powinniśmy być otwarci i swobodni i być w stanie mówić i wiedzieć co kto mówi. To argument przeciwko tajności. Nie poprawia to też wizerunku synodu, ponieważ wtedy jawi się on jako zagadka i ludzie zastanawiają się, co też usiłuje się przepchnąć i dlaczego ktoś nie chce, byśmy o tym wiedzieli. Inni z kolei mówią, że papież Franciszek – a słyszałem to od ludzi bardzo pozytywnie do niego nastawionych – chce poznać stanowiska ojców synodalnych na temat pewnych kwestii i to jest jego metoda uzyskiwania informacji - nie musieć pytać tylko pozwolić, by ludzie wypowiedzieli się dobrowolnie. To mu pomaga zadecydować czy ich awansować czy nie.

 

Chciałbym Cię jeszcze zapytać o dokument końcowy synodu. Wiem, że nie podpisał go jeszcze synod i nie podpisał ojciec święty, ale czy jest prawdą to, co pojawia się w mediach, że znaczące fragmenty dokumentu synodu zostały napisane jeszcze zanim synod się w ogóle rozpoczął.

Wydaje się, że to prawda. Chociaż niektórzy mówią, że w przypadku spotkania tej rangi szkic dokumentu końcowego zawsze przygotowuje się zawczasu. Po prostu dlatego, że to przyspiesza proces. Inni jednak twierdzą, że dokument końcowy powstał przed rozpoczęciem synodu, ponieważ usiłuje się przeforsować na tym synodzie ukryty plan i to jest jedyny sposób, by tego dokonać. Później tylko dodaje się w charakterze poprawek kilka rzeczy, które pojawiły się w obradach, aby wyglądało, że całość wypłynęła z sali synodalnej.

Ale słyszałem, że ten dokument prawie wszystkie przejawy zaniepokojenia podniesione podczas obrad zwłaszcza ze strony afrykańskiej (a Afrykanie proponują rzeczy, które prawdopodobnie Zachodowi się nie podobają) więc wszystkich tych kwestii po prostu wysłuchano i umieszczono je w dokumencie. Wydaje się jednak, że wszystko jest OK. W porównaniu z 2 poprzednimi synodami ten wydaje się bardziej przejrzysty i nie wydaje mi się, że zachodzi tu jakaś manipulacja. Nie dostrzegam tego. No cóż, świat musi poczekać na ostateczny dokument.

 

Najgłośniejszym echem tego synodu - zarówno podczas przygotowań, jak i podczas samego synodu w październiku – najgłośniejszym echem odbiły się zapisy z Instrumentum Laboris, a więc tego dokumentu roboczego synodu, zapisach, w których mowa o osobach LGBT. Chciałbym Cię zapytać, czy wiesz kto napisał ten dokument i kto sprawił, że znalazły się w nim zapisy dotyczące tak zwanego społeczeństwa (społeczności) LGBT?

Prawdopodobnie został on napisany głównie przez ojca Giacomo Costę, brazylijskiego jezuitę, który wydaje się być również jednym z kluczowych autorów projektu dokumentu roboczego Instrumentum Laboris. Wydaje mi się, że włączono to, ponieważ zostało wspomniane w fazie presynodalnej - nie podczas spotkań presynodalnych, ale w którymś z postulatów jednej ze światowych konferencji episkopatów, szczególnie chyba Włoch. Warto się chyba pochylić nad tym, czego dowiedzieliśmy się z kwestionariuszy rozesłanych po świecie w celu poznania poglądów młodych ludzi. W ten sposób LGBT znalazło drogę do dokumentu. Ale sprawa jest kontrowersyjna, zatem z dzisiejszego punktu widzenia nic nie wskazuje na to, żeby o LGBT była mowa w dokumencie końcowym.

 

Powiedziałeś, że jest to kontrowersyjna kwestia. Ale może się przecież wydawać, że wcale nie dla wszystkich. Dzisiaj nawet dla wielu katolików ta sprawa w ogóle nie jest kontrowersyjna. Przecież wielu z nich bardzo ciepło wypowiada się o związkach homoseksualnych, a nawet domagają się legalizacji tak zwanych małżeństw jednopłciowych. Dlaczego więc uważasz, że temat LGBT to jest temat wciąż kontrowersyjny w Kościele. Czy tylko dlatego, że media tak wielką uwagę poświęcają temu fragmentowi dokumentu, który jest poświęcony właśnie osobom LGBT? Przecież dla wielu katolików otwartych, jak nazywamy ich w Polsce, czyli katolików liberalnych to wręcz bardzo dobra wiadomość.

Zdecydowanie. Zwłaszcza w Afryce i na półkuli południowej, ponieważ tam wciąż panują bardzo zdecydowane postawy w tej kwestii. Ale jest to kontrowersyjne również dlatego, że używa się tendencyjnego akronimu LGBT, używanego przez lobby seksualne. Nie tyle przez homoseksualistów, ile przez ich polityczne lobby usiłujące przeforsować swoją agendę w rozmaitych instytucjach – czy to w ONZ czy Kościele, czy gdziekolwiek indziej. Oto najświeższy przykład usiłowania osiągnięcia ich celów, znormalizowania stosunków homoseksualnych wewnątrz Kościoła, co rzecz jasna jest nie do przyjęcia przez żadnego katolika wiernego nauczaniu Kościoła.

 

Wspomniałeś o lobby LGBT, można je nazywać lobby homoseksualnym czy w skrócie mówiąc homo-lobby. Kilka tygodni temu arcybiskup Vigano opublikował swoje wstrząsające listy, w których porusza właśnie kwestię homolobby. On mówi o tym w sposób inny i w innym kontekście niż ten, o którym mówimy tutaj, ale muszę Cię zapytać czy ta sprawa, publikacja tych wstrząsających listów wpłynęła jakoś na przebieg synodu? Czy jakieś konsekwencje w Watykanie tej sprawy są widoczne? Wszak te listy były zupełnie szokujące. Ujawniały skalę indoktrynacji homoseksualnej w instytucjach kościelnych.

W tej chwili trudno powiedzieć. ale z pewnością dało się odczuć wstrząs. Nie zignorowano ich. Usiłowano, ale się nie dało z powodu publikacji kolejnych świadectw arcybiskupa. To stała kwestia, odkąd tu jestem, problem homoseksualnego lobby czy też grupy o charakterze mafijnym, która dzierży władzę w Watykanie i wywiera negatywny wpływ na sposób zarządzania Kościołem. Arcybiskup Vigano usiłował zwrócić na to uwagę, ponieważ nikt inny tego nie czynił. Nikt inny nie zamierzał otwarcie i zdecydowanie się na ten temat wypowiedzieć, a on zdecydował się to zrobić. Nie wiem, jak Watykan zamierza zareagować, ale wydaje mi się, że zechcą odpowiedzieć inaczej – nie kolejnym listem kardynała Ouelleta, ale jakoś inaczej. Jak ktoś przytomnie zauważył, nie chodzi o to, co mówią, ale o to, czego nie mówią. Nie słyszało się specjalnie obrony papieża Franciszka. Kiedy arcybiskup Vigano wezwał go do rezygnacji, prawie nikt nie zareagował słowami „nie wolno ci tak mówić”. Interesująca, niezwykle interesująca jest cisza ze strony watykańskich oficjeli w tej kwestii. Nie opowiadają się oni ani za, ani przeciw. To bardzo ciekawe. Dlaczego nie opowiadają się po żadnej stronie. A istnieją powody, by się opowiedzieć po obu.

 

No dobrze, ale pewnie niejeden katolik zastanawia się teraz, gdzie jest dzisiaj arcybiskup Vigano. Czy się ukrywa? Wiemy, że tak, że ukrywa się, ale dlaczego? Czego może obawiać się katolicki biskup po powiedzeniu prawdy?

Sądzę, że obawia się mściwości ludzi, o których wspomina w swoich listach, zwłaszcza środowiska homoseksualnego. Być może uważa, że może być w niebezpieczeństwie z tego powodu, ale wydaje się, że pragnie też trzymać się z dala od centrum zainteresowania, po to, aby jego słowa wybrzmiały, aby zostały odebrane i wzbudziły reakcję. Całkiem możliwe, że potem wyjdzie z ukrycia. Częściowo więc może chodzić o bezpieczeństwo, ale częściowo też jest to kwestia strategii.

 

A czy sądzisz, że wkrótce pojawią się też następne listy arcybiskupa Vigano?

Nie wiem tego na pewno, ale mam wrażenie, że tak właśnie arcybiskup myśli. Nie wiem, to zależy od tego, w jaki sposób Watykan zareaguje. W pewien sposób arcybiskup prowokuje ich do wydania stosownych dokumentów. Ciekawe czy istotnie je ogłoszą. Może arcybiskup wystąpi z kolejnym listem. Za każdym razem to on reagował swoimi listami na rozmaite rzeczy. Jeśli go zaatakują z kurii albo ze strony hierarchii, z pewnością odpowie. Jestem o tym przekonany.

 

Wróćmy jeszcze, proszę na chwilę do spraw związanych z synodem młodych. Jesteśmy tu z naszą ekipą od kilku dni i jesteśmy trochę zaskoczeni. Słyszymy bowiem, że odbywają się debaty na tematy – jakby to powiedzieć – niezbyt kościelne może tak to ujmę. Z pewnością nie są to tematy, które powinny być, albo do których jesteśmy przyzwyczajeni, że są na 1 miejscu istotności w Kościele. Słyszymy, że rozmawia się tutaj o ekonomii, o migrantach, środowisku, klimacie. Nie słychać ani słowa o zbawieniu, o świętych, o tym, jak można sobie zasłużyć na niebo. Czy to jest właśnie obraz Kościoła naszych czasów?

Absolutnie tak. To, co się dzieje na synodzie stanowi znakomitą ilustrację tego, czym jest dzisiejszy Kościół, szczególnie na zachodzie. O zbawieniu się tu nie mówi. Ostatnie świadectwo arcybiskupa Vigano porusza właśnie te sprawy, o których dzisiaj wcale się nie słyszy: zbawienie, sąd, grzech. O tym się nie wspomina. Synod spotyka się z krytyką w tej kwestii. Grupa młodych Australijczyków wystosowała list, w którym domagają się jednoznacznego nauczania bez powierzchownych banałów. Pytają, jak możemy pomóc kształtować Kościół, jeżeli Kościół nie ukształtował nas, nie nauczył nas wiary.

 

Ludzie czują, że zagubiona została nauczająca misja Kościoła. Ludzie pragną przez swoich biskupów i swoich księży być nauczani wiary w jej najczystszej postaci. Jak stwierdził kardynał Sarah, nauczanie Kościoła jest jasne, pytanie tylko, czy duszpasterze, czy biskupi faktycznie nauczają. Istnieją rozmaite teorie dlaczego nie. To rzeczywiście bardzo interesujące. To swoisty fenomen. Nawet imię Jezusa nie jest wspominane, nie mówi się o Najświętszym Sakramencie, a ludzie zastanawiają się dlaczego, szczególnie młodzi ludzie tego potrzebują, ale tego nie otrzymują. Byłem na konferencji prasowej, na której poruszono temat nauczania moralnego Kościoła, bo wartości owszem są wspominane, ale nauczanie moralne już nie. Otrzymaliśmy jedną bardzo krótką odpowiedź od jednego duchownego, że w jego grupie o tym rozmawiano. Inni milczeli. To jest kolejne pytanie, dlaczego na synodzie nie mówi się o nauczaniu moralnym. Jedna z wyjaśniających to teorii mówi, że biskupi nie chcą konfrontować się ze światem, nie chcą podnosić spraw, które są problematyczne dla świata. Światu nie podobają się przecież nauki Kościoła, nigdy mu się nie podobały. Świat nie jest ochrzczony, świat się nie nawraca. Tego typu sprawy zawsze więc prowadzą do konfliktu, ale Kościół już od 50 lat trwa w postanowieniu nie spierania się ze światem, ale raczej przystosowywania się do świata. To wydaje się główną przyczyną, dla której biskupi nie mówią o tych sprawach na synodzie i nie uczą wiary, bo to prowadzi do konfliktu, bo to jest niepopularne.

 

Cóż, to co mówisz, wydaje mi się strasznie smutne, choć podczas tej konferencji o której wspomniałeś i na której także byliśmy padło również inne, bardzo zaskakujące stwierdzenie. Otóż wszyscy obecni tam biskupi podkreślali, że cieszą się, że są na synodzie i bardzo dobrze, ale też, że to oni uczą się od młodych, a więc nie jest tak, że biskupi chcą młodych nauczać, ale chcą ich słuchać, chcą ich słyszeć, jak podkreślali i chcą pobierać lekcje od nich. Czyż to nie jest swoista demokratyzacja Kościoła. Czy w agendzie procesu, który można by nazwać synodalizacją Kościoła, nie ma planu jego całkowitej demokratyzacji?

 

Sądzę, że tak właśnie jest. Powiedziałem wcześniej, że nie ma na tym synodzie tak wielu manipulacji, jak na poprzednich, ale w rzeczy samej nie musi ich być, ponieważ mamy właśnie demokratyzację i przeróżne idee przedostają się do środka drogą demokratyczną, te nowe agendy. Dziś więc nie potrzeba manipulować, by osiągnąć cel. Wystarczy demokratyzować. To jeden punkt widzenia. Innym jest jednak to, co przez te metody się osiąga, a to jest słuchanie ludzi, co mają do powiedzenia, wprowadzenie tego do nauczania Kościoła to ma pomóc w duszpasterstwie tym, którzy są przywódcami Kościoła, ale może budzić niepokój. Owa kwestia synodalizacji Kościoła pochodząca wprost od kardynała Carlo Martiniego, którego postrzegano jako postać bardzo heterodoksyjną w wielu sprawach, a synodalność może być właśnie narzędziem, za pomocą którego do Kościoła dostaną się poglądy heterodoksyjne i – co więcej – uzyskają akceptację na drodze oficjalnej.

 

Dziękuję Ci bardzo za poświęcony nam czas i za ten wywiad.

Dziękujemy Państwu bardzo, naszym gościem był Edward Pentin.

 Dziękuję.

 =================

Edward Pentin rozpoczął relacjonowanie wydarzeń związanych z papieżem i Watykanem w Radio Watykańskim, a następnie został rzymskim korespondentem National Catholic Register. Publikował także na łamach wielu innych tytułów, takich jak Newsmax, Zenit, The Catholic Herald, and The Holy Land Review.

Zmieniony ( 28.10.2018. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.