Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 8 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Prawo 19 arrow "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" . A PLUJE. Po raz kolejny w polskim sądzie.
Wednesday 21 August 2019 03:58:00.27.
W Y S Z U K I W A R K A
"Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" . A PLUJE. Po raz kolejny w polskim sądzie. Drukuj Email
Wpisał: Aldona Zaorska   
08.01.2019.

"Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" . A PLUJE.

Po raz kolejny w polskim sądzie.



Aldona Zaorska https://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/18533-nie-bedzie-niemiec-plul-nam-w-twarz-po-raz-kolejny-w-polskim-sadzie



Zaledwie tydzień po tym, jak Mark Dekan po raz kolejny zlekceważył polski sąd, nie stawiając się na procesie, jaki wytoczył „Warszawskiej Gazecie”, miała się odbyć pierwsza rozprawa przeciwko Witoldowi Gadowskiemu. Także pozwanemu przez Niemców.

Wszystko zaczęło się od tego komentarza.

To Niemcy robili mydło z ludzkiego tłuszczu. To Niemcy robili abażury z ludzkiej skóry. To Niemcy robili maskotki z ludzkich kości. To Niemcy rozsiewali po polach popioły zwęglonych ludzi jako nawóz. To wszystko robili „kulturalni” Niemcy. Dziś, kiedy słyszę, że m.in. w ZDF, „Fakcie”, Axel Springer zasiadali wermachtowcy, SS-mani – to rozumiem, skąd ta agresja na Polskę napisał w październiku 2017 niezależny publicysta Witold Gadowski, komentując sprawę reparacji wojennych dla Polski.

Niepokorni” usuwają tekst Gadowskiego i przepraszają

Komentarz ten opublikował serwis wPolityce.pl, związany z tygodnikiem „Sieci” (dawniej „wSieci”), należącym do spółki Fratria, zarządzanym przez braci Karnowskich i mieniącym się największym konserwatywnym tygodnikiem w kraju. Wielkość wielkością, ale z odwagą dziennikarską i lojalnością wobec publicystów Fratria – wydawca zarówno „Sieci”, jak i wPolityce – ma chyba kłopoty, bowiem na pierwsze „warknięcie” Ringier Axel Springer czym prędzej zacytowany komentarz Gadowskiego usunęła, odcięła się od autora i wyraziła ubolewanie.

Materiał […] został zamieszczony na naszym portalu w ramach przeglądu opinii publicystycznych znanych publicystów, które w całości zostały wcześniej opublikowane w innych mediach. Nie oznacza to, że identyfikujemy się z poglądami wyrażonymi w tych wypowiedziach. Wydawca i Redakcja nie identyfikują się i nie zgadzają między innymi z fragmentem wskazanej wyżej wypowiedzi sugerującym bezpodstawnie związki między innymi „Faktu” jako tytułu prasowego wydawanego przez Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o. z przedstawicielami niemieckiego reżimu nazistowskiego. Dlatego powyższy materiał prasowy został usunięty z naszego serwisu. Jednocześnie wyrażamy ubolewanie, jeśli ktokolwiek został dotknięty przedmiotową wypowiedzią, i zapewniamy, że nie było naszym zamiarem naruszenie czyichkolwiek dóbr osobistych – napisali „niepokorni” z Fratrii w specjalnym oświadczeniu, zaś portal WirtualneMedia podał, że uczynili to na pierwsze żądanie RASP przeprosin i usunięcia tekstu.

Niemcy docenili gest i za ww. komentarz RASP pozwał jedynie Witolda Gadowskiego. Zaledwie tydzień po tym, jak Mark Dekan po raz kolejny zlekceważył polski sąd, nie stawiając się na procesie, jaki wytoczył „Warszawskiej Gazecie”, miała się odbyć pierwsza rozprawa przeciwko Witoldowi Gadowskiemu.

Już około godziny przed rozprawą tłum Polaków wspierających dziennikarza wypełnił sądowy korytarz. Przewodniczący (?) wydziału zareagował… przeniesieniem rozprawy do mniejszej sali. Tak małej, że istniało ryzyko, że nie zmieszczą się na niej nawet przedstawiciele mediów. Wszyscy stłoczyli się w niewielkim przejściu do sali rozpraw. Bohatera dnia powitały okrzyki: „Brawo, Witek!”, ale także „Springer do domu!”. Tak jak na rozprawie „Warszawskiej Gazety” zabrzmiała Rota. Znowu po sądowych korytarzach niosło się: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”.

Rozprawa… nie odbyła się. Pilnujący drzwi do sali rozpraw policjanci poinformowali zebranych o jej odwołaniu „ze względów bezpieczeństwa”. Krótko potem tłum przeniósł się na sądowy „dziedziniec”, gdzie odbyła się szybka konferencja prasowa Witolda Gadowskiego. Poproszony przez PL1.TV o skomentowanie pozywania przez niemiecki koncern i jego samego, i „Warszawskiej Gazety”, bohater dnia odpowiedział: – Jest to ten sam proces zamykania nam ust. Niemiecki kapitał usiłuje za pomocą siły, pieniądza tym razem, a nie czołgów i pałek zamknąć nam usta w Polsce. Chcą nam w Warszawie znowu wprowadzić zasadę, że pewne rzeczy są tylko „nur für Deutsche. Ale w Warszawie „nur für Deutsche” brzmi bardzo złowieszczo.

Gadowski zapowiedział wprost – nie zamierza się ani poddać, ani przepraszać, którym to stwierdzeniem wywołał prawdziwy aplauz zebranych przed sądem.

Komentując zaś sprawę aresztowania i skazania na cztery miesiące więzienia za rzekomy atak na policjanta Basi Poleszuk zatrzymanej w trakcie kontrmanifestacji podczas gejowskiej parady w Lublinie, Gadowski stwierdził: – Jest to obrazek z cyklu „są w Polsce równi i równiejsi”, a my to musimy zmienić. I dodał: – Hasło „ulica” przestaje być złowieszcze. Hasło „ulica” zaczyna znaczyć – polska ulica. Jeżeli obecna władza nie będzie respektowała prawa Polaków do gospodarzenia we własnym domu, to tę władzę również zmieni ulica.

Wydaje się, że ta wypowiedź plus przypomnienie, że kancelaria prawna reprezentująca RASP należy do przyjaciela prezydenta Andrzeja Dudy, spowodowała wielką niechęć do Gadowskiego w TVP, bowiem publiczny nadawca (nawiasem mówiąc – nieobecny tego dnia w sądzie) na stronie TVP Info „relację” z procesu opatrzył nagłówkiem: „Były dziennikarz TVN: Jeżeli władza nie będzie respektowała prawa, to władzę zmieni ulica”, twierdząc dalej, że Gadowski „przed budynkiem sądu wystosował groźbę w kierunku rządzących”.

Ta „relacja” to zresztą prawdziwy „majstersztyk” – ani słowa o istocie sprawy, tylko stwierdzenie, że Gadowskiego pozwał RASP za naruszenie dóbr osobistych. Czytelnik może dojść do wniosku, że „były dziennikarz TVN” najpierw obraził niemieckie wydawnictwo, a pozwany przed sąd – polski rząd.

„Pogratulować” załogi, prezesie Kurski. Z takimi „dziennikarzami” jak autor wspomnianego materiału pogrąży pan media publiczne ostatecznie.

Nawiasem mówiąc, tamtego dnia nie pojawiły się kamery i mikrofony z logo telewizji Karnowskich wPolsce.pl, a na stronie wPolityce.pl, która tak gorliwie zastosowała się do życzeń niemieckiego wydawcy, próżno było szukać jakiegokolwiek komentarza czy relacji z tego procesu.

Dopiero gdy sprawę omówiły liczne media, a w internecie zaroiło się od komentarzy, Karnowscy opublikowali wywiad z Gadowskim. Czyżby najpierw schowali się ze wstydu w mysią dziurę, a potem postanowili jednak wykorzystać okazję i pokazać się jako jedyni, którym pozwany dziennikarz udzielił wywiadu? Tak czy inaczej – wypadło trochę żałośnie.

Na wysokości zadania stanęli za to Polacy, którzy przyszli na proces, śpiewając na zakończenie improwizowanej konferencji prasowej Mazurka Dąbrowskiego. Zabrzmiał szczególnie mocno przed budynkiem pamiętającym czasy niemieckiej okupacji, w momencie gdy Niemcy znowu chcą dopuścić się okupacji – tym razem medialnej i znowu chcą wprowadzić w Polsce własne zakazy.

Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, niezależnie od tego, jak długą drogę pokonali, zapewniali, że przyjadą jeszcze raz. Tyle razy, ile będzie trzeba, i nigdy, ale to nigdy nie oddadzą wolności słowa w Polsce Niemcom. Następna odsłona procesu przeciwko „Warszawskiej Gazecie” – 10 stycznia.

O procesie Witolda Gadowskiego poinformujemy, gdy sąd podejmie decyzję co do dalszego procedowania.

Zmieniony ( 08.01.2019. )
 
« poprzedni artykuł
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.