Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 60 gości
S T A R T arrow Kościół arrow Papieże 19 arrow Refleksja o Koranie to początek końca muzułmańskiego życia. Rola Franka.
Tuesday 16 July 2019 20:29:38.27.
migawki

W młodzieżowych mistrzostwach … Europy - biegł Murzyn, Hassan, jako reprezentant kraiku azjatyckiego. Pewnie również wiek ma sfałszowany, ale to można by poznać po zębach, jak u konia.

17.07.19 Opole – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

 
W Y S Z U K I W A R K A
Refleksja o Koranie to początek końca muzułmańskiego życia. Rola Franka. Drukuj Email
Wpisał: Mateusz Ziomber   
24.01.2019.

Refleksja o Koranie to początek końca muzułmańskiego życia

http://www.pch24.pl/refleksja-o-koranie-to-poczatek-konca-muzulmanskiego-zycia,65687,i.html#ixzz5dW4fpILF

Mateusz Ziomber

Muzułmanin, któremu stawia się pytania na temat źródła jego wiary – Koranu, będzie chciał udzielić jasnej i logicznej odpowiedzi, dowieść prawdziwości swojej religii i – być może – przekonać rozmówcę do stania się muzułmaninem… Otóż dla muzułmanina początek refleksji o Koranie jest początkiem końca jego muzułmańskiego życia! - mówi ks. Guy Pagès, apologeta, znawca islamu.

Księdza apostolat koncentruje się na pracy z muzułmanami. Jakie są zazwyczaj ich reakcje, kiedy zaczyna Ksiądz rozmawiać z nimi o Bogu, chrześcijaństwie i ich religii?

Większość muzułmanów nie wie co to islam. Niemniej są oni wszyscy wychowani w nienawiści do wiary chrześcijańskiej, postrzeganej jako jedyny niewybaczalny grzech (Koran 4.48, 116). To znaczy że, ich reakcja rozciąga się pomiędzy odmową wszelkiej dyskusji a próbą usprawiedliwienia islamu: „islam jest pokojową religią”, „Mahomet był najlepszym z ludzi”, itd. Ale nierzadko ci, którzy z Bożą pomocą uniknęli islamskiej indoktrynacji (dziś wszechobecnej), albo ci, którzy potrafili rozwinąć często ukrywany zmysł krytyczny względem islamu, przyjmują moje słowa z radością prawdziwie nadprzyrodzoną. Ogólnie mogę stwierdzić, że ci, którzy się nawrócili, nie dyskutowali ze mną, ale znalazłszy jedno z moich nagrań video, poznali Prawdę i pozwolili się jej przekonać. Potem oglądali kolejne nagrania, aż do chwili, w której zdecydowali się na porzucenie islamu.

Wielu z tych, którzy chcą dyskutować, czyni tak w celu umocnienia się w niedowiarstwie. Wyrażają się w sposób arogancki, pogardliwy, wręcz obraźliwy. Wiedząc jaką edukację otrzymali, znoszę ich zachowanie i odpowiedzi, jakby zwracali się do mnie z grzecznością. Zdarza mi się wtedy czasem sprawić, że zaczynają wyrażać się z szacunkiem. W takim przypadku rozróżniam w ich wypowiedzi to, co stanowi dla nich prawdziwą kwestię i odpowiadam im w sposób tak zwięzły i dokładny, jak to tylko możliwe. Nie odmawiam dyskusji, kiedy dostrzegam choć trochę pokory u rozmówcy, bowiem cnota ta naprawdę jest koniecznym warunkiem każdego autentycznego życia duchowego. Jeśli jednakże po jednej, dwóch lub trzech odpowiedziach mój rozmówca nie potrafi docenić prawdy, lecz ciągle upiera się przy swoim zdaniu, zadając bez końca nowe pytania w celu znalezienia pożądanego ostatecznego kontrargumentu, stosuję wtedy radę św. Pawła, aby zakończyć taką rozmowę (Tt 3, 9-11), zostawiając jako podarek pożegnalny zdanie, które podsumowuje mój apostolat pośród muzułmanów: Kto może przybyć po Chrystusie, jeśli nie Antychryst?

 W jaki sposób Ksiądz rozmawia z muzułmanami o Bogu i wierze katolickiej? Jakie są najważniejsze problemy i tematy? Co uważają za najbardziej frapujące lub intrygujące w naszej wierze?

Muzułmanin, któremu stawia się pytania na temat źródła jego wiary – Koranu, będzie chciał udzielić jasnej i logicznej odpowiedzi, dowieść prawdziwości swojej religii i – być może – przekonać rozmówcę do stania się muzułmaninem… Otóż dla muzułmanina początek refleksji o Koranie jest początkiem końca jego muzułmańskiego życia! To powód, dla którego napisałem książkę Interroger l'islam. 1501 questions à poser aux musulmans!, która doczekała się już czwartego wydania.

 Moja metoda polega na pokazaniu różnic między islamem i chrześcijaństwem tam, gdzie wielu muzułmanów lub chrześcijan wysila się, aby znaleźć jakieś punkty wspólne: muzułmanie, aby uczynić islam przyjaźniejszym, a chrześcijanie, aby się uwolnić od obowiązku przepędzenia wilka z owczarni. Wychodzę z zasady przyjętej przez św. Pawła: Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? (2 Kor 6, 14-15); Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty! (Ga 1, 8-9).

 Święty Jan zdefiniował Antychrysta w ten sposób: Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna (1 J 2, 22). A to właśnie to islam chełpi się dokładnie tym, że odrzuca wiarę w Ojca i Syna: Allach nie zrodził i nie został zrodzony (Koran 112.3). To racja bytu tej religii. Toteż prawdziwą usługą oddaną muzułmanom jest uświadomienie im tego, że zostali zwiedzeni przez islam i że Allach nie może być prawdziwym Bogiem. Ich odruchową reakcją jest wtedy stwierdzenie: To nie jest możliwe!, na co należy odpowiedzieć, że skoro Mahomet w odróżnieniu od Jezusa (Mt 16, 18-19) nie przekazał nikomu swojego autorytetu, nikt więc nie może dzisiaj w sposób uprawniony mówić w imieniu Allacha… Od śmierci Mahometa Allach pozostaje niemy.

 Trzeba jeszcze im wskazać, że tak samo jak ludzie nie mówią językiem ryb, ani ryby językiem ptaków, Bóg mówi swoim językiem, jako że każdy żyjący byt posiada własną mowę. Jak zatem muzułmanie mogą zrozumieć Bożą mowę, skoro nie otrzymali Ducha św. i nie mają innej możliwości zrozumienia Koranu niż ich własna inteligencja? Albo muzułmanie (i wszyscy ludzie mówiący po arabsku) są Bogiem, ponieważ trzeba być Bogiem, by posługiwać się Bożą mową, albo Allach jest tylko Arabem. Czy istnieje inna możliwość? I nawet jeśli Allach określa Koran jako Księgę jasną (Koran 44.2), nie posiadającą żadnej krzywizny (Koran 18.1), księgę, która jest wyjaśnieniem wszystkich rzeczy (Koran 12.111; 16.89), to zmuszony jest przyznać się, że rozumie go tylko on sam (Koran 3.7)…

 Pojawiają się więc następujące pytania: Jeśli tylko Allach rozumie co mówi, dlaczego to mówi? Jeśli tylko Allach rozumie Koran, dlaczego i w jakim celu cytować te księgę? Czy wobec tego, wszyscy imamowie i inni islamscy uczeni utrzymując, że wyjaśniają sens Koranu, są kimś innym niż tylko oszustami, a Allach idolem, któremu każą mówić? Krótko mówiąc, trzeba zrozumieć, że należy postawić muzułmanów wobec sprzeczności, które znajdują się w islamie, aby skłonić ich do refleksji. Nawet jeśli pierwszą reakcją będzie tylko ich odrętwienie i milczenie, to samo zasianie wątpliwości w ich umyśle posiada fundamentalne znaczenie.

 Oto dlaczego muzułmanie unikają treści nieislamskich, a w szczególności tych wytworzonych przez kulturę zachodnią, identyfikowaną z kulturą chrześcijańską. Co więcej, islamska propaganda każe wierzyć muzułmanom, że Biblia została sfałszowana, dlatego Allach posłał Mahometa, aby dał Koran. Jak siewca nie sieje na polu pełnym cierni (Mt 13, 1-9 ; Mt 13, 18-23), tak próżne jest głoszenie Ewangelii muzułmaninowi, nie wyrwawszy wcześniej kłamstw i oszczerstw, uprzedzeń i oszukańczych teorii, jakich od dzieciństwa był nauczany na temat wiary chrześcijańskiej. Dlatego posługuję się rzeczą uznawaną przez muzułmanów za jedyną prawdę: Koranem. Rzeczywiście, podczas gdy Koran określa Jezusa mianem Słowa Bożego (Koran 3.45; 4.171; 19.34), Prawdy (Koran 6.73; 16.40), narodzonego z dziewicy (Koran 21,91), Mesjasza (Koran 3.45), będącego w Raju (Koran 4.158) skąd przybędzie na Sąd (Koran 4.159), nie mówi tego samego o Mahomecie! Koran posuwa się aż do stwierdzenia, że tylko ci będą zbawieni, którzy poszli za Jezusem, nie zaś za Mahometem (Koran 3.55).

Muzułmanie byli początkowo pseudo chrześcijanami (Dz 15, 1-10), fałszywymi braćmi (Ga 2, 4 ; 2 Kor 11, 13-15.26 ; Flp 3,2), a Koran oznajmia im, że idą do Piekła!

 Najbardziej fundamentalna krytyka islamu w odniesieniu do wiary chrześcijańskiej dotyczy dogmatu o Trójcy Świętej, który jest dla niego najgorszą odrazą, jedynym grzechem, który Allach nie może przebaczyć (Koran 4.48), tak że chrześcijanie są przecież nieczystością (Koran 9.28), są najgorsi ze stworzeń (Koran 98.6), najgorszymi ze zwierząt (Koran 8.22 ; zob. też Koran 8.55), jak ekskrement, uryna, pies, wino (Ayatollah Khomeny, Principes politiques, philosophique, sociaux et religieux [Ajatollach Chomeini, Zasady polityczne filozoficzne, społeczne i religijne], Éditions Libres Hallier Paryż, 1979, s.78). To powody, dla których Allach doświadcza ich karą (Koran 33.73), śmiertelnie nienawidzi: Niech zwalczy ich Bóg! (Koran 9.30) oraz przeznacza im Piekło (Koran 9.113 ; 98.6 ; 5.72), do czego ich w każdym razie stworzył (Koran 4.88, 143 ; 5.58 ; 6.149 ; 9.51 ; 25.2)…

 Aby obronić twierdzenie o boskiej jedyności (całkowicie starotestamentalne), muzułmanie wierzą, że muszą odrzucić wiarę w troistość Boskich Osób, tak jakby oba twierdzenia były nie do pogodzenia. Trzeba więc zwracać im uwagę, że każdej niedzieli chrześcijanie rozpoczynają swoje Credo od słów Wierzę w jednego Boga, więc, skoro chlubą islamu jest głoszenie jedyności Boga, muzułmanie powinni być zadowoleni… Jeśli to im nie wystarcza, trzeba im wskazać, że Koran uważa Allacha za niepoznawalnego (Koran 2.255 ; 6.50, 103 ; 7.188 ; 11.31 ; 20.110 ; 27.65 ; 72.26), co zakłada, że muzułmanie nie powinni więcej się wypowiadać na temat tego, czy Bóg jest lub nie jest Trójcą…

 Muzułmanie nie chcą uwierzyć, że Jezus jest odwiecznym Synem Boga i Bogiem samym, ponieważ wyobrażają sobie, że Jego poczęcie zakładałoby cielesne połączenie Boga i Maryi (Koran 39.4). Trzeba im więc pokazać, że kiedy duch formułuje jakąś myśl mamy do czynienia z rodzeniem się myśli, tak samo Bóg, który jest Duchem, myśląc o Sobie samym rodzi Myśl o Sobie samym, która jest innym Nim samym, Bogiem jak On, Jego Słowem (J 1,1). Jezus mówi: Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca (J 14,9). Osoba Syna Bożego nie rozpoczyna istnienia z chwilą Wcielenia, ale jest współwieczna Ojcu, którego jest Obrazem: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM - mówi Jezus (J 8, 58; zob. J 8,24.28 ; J 13,19; Wj 3,14). Podczas Wcielenia, dzięki wierze i miłości Maryi Dziewicy, Syn Boży otrzymuje od Niej ludzką naturę, nie zaś boską, której nie mógł nie mieć. Jezus jest zatem jedną osobą posiadającą dwie natury. Tak samo jak w tajemnicy Wcielenia, pojęcia osoba i natura trzeba również rozróżniać, aby dobrze zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej, która ma jedną naturę w trzech Osobach. Jeśli Jezus jest Mesjaszem (Koran 4,171), Zbawicielem, to dokładnie dlatego, że może – za cenę Swojej ofiary – w jedności Swojej osoby zjednoczyć Boga i człowieka.

 Tymczasem filozofia niechrześcijańska, próbując odpowiedzieć na pytanie o to, czym jest świat, dawała zawsze tylko dwa większe typy odpowiedzi, za każdym razem sprowadzając życie ludzkie do błahostki i absurdu, a mianowicie:

 - albo świat jest postrzegany jako iluzja, tak jak to naucza na przykład buddyzm, i w tym przypadku świat nie zasługuje na żadną uwagę i zaangażowanie, za wyjątkiem pogardy i ucieczki od niego;

 - albo świat jest uznawany za jedyną rzecz godną uwagi, zawierając cechy ściśle boskie (wieczność, inteligencja, świadomość, kreatywność, wszechmoc…), tak jak nauczają ateizm i materializm.

Islam, nie bardziej niż judaizm, nie może nam odpowiedzieć na pytanie dlaczego istnieje świat i dlaczego jest on taki, jaki jest. Bo rzeczywiście, jeśli Bóg jest tylko jedną osobą, jak myślą żydzi i muzułmanie, wówczas nie ma on żadnego powodu, aby stwarzać, skoro zawłaszczywszy całość bytu pozostaje bytem wyłącznym. Świat zatem, logicznie rzecz ujmując, nie może istnieć. Odmienność jest nie do pomyślenia w islamie, ponieważ jest złem, niepojętą nieprawidłowością. Istnienie nie muzułmanina jest samo w sobie absolutnym nonsensem, złem, które trzeba wyeliminować, kobieta zaś może istnieć tylko jako zło konieczne.

 Dowodem więc, że Allach nie jest prawdziwym Bogiem, jest nasze istnienie.

A nawet zakładając, że Allach znalazłby mimo wszystko powód do stwarzania, wszyscy musielibyśmy być identyczni. Tak jak ludzka dłoń nie może zrobić odcisku zawierającego sześciu palców, albo w formie na widelce nigdy nie zrobi się łyżek, ale same tylko widelce, tak samo wszyscy bylibyśmy tacy sami, jeśli Bóg byłby tylko jedną osobą. Otóż wprawdzie jesteśmy do siebie podobni na wzór jednego modelu (posiadamy dwoje oczu, dwoje uszu, nos, usta itd.), niemniej wszyscy czymś się różnimy: nigdy jeden nie jest dokładnie taki sam jak drugi!

 Dlaczego? Skąd się bierze różnica, sama zasada różnicy? Koniecznie z Boga. Bóg zna więc różnicę. To znaczy, że nie jest On tylko Sobą samym, ale w Sobie samym jest zarazem taki sam ORAZ różny, jest więc Trójcą. Tylko chrześcijański Bóg, który jest Ojcem, Synem i Duchem Świętym, zawiera w Sobie samym różnicę, ponieważ Ojciec nie jest Synem, ani Syn Ojcem, tak jak Ojciec i Syn nie są Duchem Świętym. Tylko taki Bóg ma co trzeba, aby stwarzać to, co nie jest z jednej strony Nim, ani niczym z drugiej. W Trójcy Świętej każda Osoba, różna od pozostałych, posiada w Sobie całą Boską naturę, którą są wszystkie trzy Osoby razem wzięte. Bóg jest Jeden ponieważ jest Miłością, a Miłością jest ponieważ jest komunią Osób, Rodziną, Trójcą. Tylko taki Bóg może stać u źródła stworzenia, a więc i różnic: mężczyzn ORAZ kobiet, czarnych ORAZ białych, dużych ORAZ małych itd.

 Dobra Nowina naprzeciw świata beznadziejnie zamkniętego na siebie samego i naprzeciw niezdolnego do relacji bożka, jakim jest Allach, jest Objawieniem Boga w Trójcy Świętej, Boga, który jest Miłością, kładącego w różnorodności sam fundament bytu, jedność i komunię. W odróżnieniu od Boga chrześcijańskiego, który objawił swój byt jako relację, Allach objawia tylko swoją wolę, nie zaś byt. Nie zrodził i nie został zrodzony mówi Koran (112.3), dlatego ani siebie nie chce, ani siebie nie zna, ani siebie nie kocha. Koran nie odpowiada na metafizyczne pytanie o byt Boga. Brak relacji, osób i tożsamości u koranicznego boga stanowi o jego metafizycznej nędzy, która nie pozwala mu na działanie w nim samym. Nie będąc zdolnym do aktów refleksyjnych, nie może ani o sobie myśleć, ani się o sobie wypowiedzieć, nie może być zatem duchem. Allach jest tylko personifikacją odrzucenia prawdziwego Boga, który jest Miłością, jest nienawiścią do swoich stworzeń, nie muzułmanów, porównywanych do zła (Koran 2.190-193 ; 3.32 ; 8.22,55 ; 9.5,28,29,123 ; 22.38 ; 30.45 ; 42.40 ; 98.6), których muzułmanie muszą zniszczyć, ponieważ on sam tego oczywiście nie może… To uległość względem Koranu jest urzeczywistnianiem się Allacha: bez posłuszeństwa Koranowi Allach po prostu nie istnieje. 

 Jeśli zaś chodzi o najbardziej ujmujący i fascynujący aspekt naszej wiary, to jest to bez wątpienia osoba Jezusa. Jego dobroć i moc, o których pamięć zachowuje…. Koran. I tak, mówi on bardzo słusznie, że wszystko zostało uczynione przez Słowo Boga (Koran 6.73 ; 16.40), za które uznaje on Jezusa (Koran 4.171 ; 6.73). Jeśli więc wszystko zostało stworzone przez Słowo Boga, którym jest Jezus, to Jezus albo sam nie został stworzony … albo stworzył sam siebie, co sprowadza się do stwierdzenia, że jest Bogiem, ponieważ cechą Boga jest nie zależeć w bycie od nikogo.

 Francuscy muzułmanie są zainteresowani zdobywaniem wiedzy na temat wiary katolickiej? Jak wielu z nich przechodzi nawrócenie?

W sensie ścisłym muzułmanie francuscy nie istnieją, ponieważ islam nie uznaje innego tworu politycznego prócz ummy: wspólnoty muzułmańskiej, której granice przenikają poza wszystkie inne granice. Przekonany muzułmanin żywi tylko pogardę do wszystkiego, co nie jest muzułmańskie, a szczególnie względem wiary chrześcijańskiej. Tymczasem, niektórzy spośród nich, jeszcze całkowicie nie zindoktrynowani, mogą z różnych powodów interesować się sekretnie chrześcijaństwem. Ważne jest wtedy, aby chrześcijanie mieli w sobie dość miłości, aby wyjść im naprzeciw. Liczba prawdziwych nawróceń, prowadzących do przyjęcia chrztu, jest niewielka: 300 osób rocznie we Francji, gdzie katolicy stanową 37 proc. pośród 65-milionowej populacji. Dla porównania, liczba nawróceń na islam jest oceniana na 4 tyś. rocznie, przy czym muzułmanie stanowią 7 proc. mieszkańców Francji... Liczby te nie uwzględniają jednak potajemnych odejść z islamu. Potajemnych, ponieważ nawet we Francji byli muzułmanie są prześladowani, w tym przede wszystkim przez ich własne rodziny.

 Czy z powodu swojej pracy apostolskiej otrzymuje Ksiądz groźby? Jak sobie Ksiądz z tym radzi?

Tak, otrzymałem wiele gróźb, o których zawiadomiłem Policję. Wcale mnie to nie dziwi: Ewangelia jest ta sama wczoraj i dzisiaj, a Jezus nie bez powodu prosił, aby zaprzeć się samego siebie i wziąć swój codzienny krzyż, jeśli chce się go naśladować (Łk 9,23). Właśnie, krzyż został zrobiony, aby cierpieć i umrzeć. Mówiąc inaczej, jeśli wstając każdego ranka nie jesteśmy gotowi na cierpienie i śmierć dla Chrystusa, nie jesteśmy chrześcijanami…

 Każdy może stwierdzić, jak nie tylko we Francji, ale również wszędzie tam, gdzie pojawił się islam, ludzie odczuwają przed nim lęk, tak że boją się nawet wypowiedzieć na jego temat. Trzeba powiedzieć, że już nawet władze publiczne są tak bardzo uległe, że same stają się muzułmańskie penalizując „islamofobię”, to znaczy krytykę islamu, niemal jak w jakimś kraju muzułmańskim, gdzie za krytykę Mahometa można być skazanym na śmierć…  

 Jeśli przez trzy [pierwsze md] wieki chrześcijanie, mężczyźni i kobiety, dzieci i staruszkowie nie przyjmowaliby chrztu i nie ginęli w rzymskich cyrkach, nie bylibyśmy dzisiaj chrześcijanami. Jaką cenę jesteśmy gotowi zapłacić za to, co otrzymaliśmy? Jesteśmy potomkami męczenników… Dlatego przypominam słowa Jezusa, które nie stracą na aktualności, aż do Jego powrotu: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle (Mt 10, 28).

 Jeśli chodzi o muzułmanów, którzy odkryli prawdę o Chrystusie, jak bardzo zmienia się ich życie? Co z ich relacjami z rodziną i przyjaciółmi?

Byli muzułmanie żyją cały czas w obawie utraty życia. W krajach islamskich, jeśli decyzja o porzuceniu islamu i przyjęciu chrześcijaństwa jest publiczna, zazwyczaj pociąga za sobą wyrok śmierci, wydany, o ile nie oficjalnie przez państwo, to w każdym razie przez rodzinę, na którą to zadanie spada w pierwszej kolejności z woli Allacha (Koran 4.89; 8.11-17), lub przez jakiegoś pobożnego muzułmanina. Spośród wielu przykładów, oto świadectwo byłego imama Suleymana Maulawi, Abdu, Jane oraz Josepha Fadelle, Naheda Mahmouda Metwalli, zmuszonych do ucieczki przed własnymi rodzinami, które groziły im śmiercią…

 Zostanie katolikiem wymaga w tym wypadku wiele odwagi. Jaki jest dla Księdza, najbardziej frapujący aspekt tych nawróceń?

Muzułmanie, którzy stali się katolikami są dla mnie skarbem, o który Kościół musi szczególnie się troszczyć, ponieważ stanowią oni wielkie świadectwo tego, że Chrystus żyje! Tak wiele zazwyczaj wycierpieli, aby zostać chrześcijanami! Jak tu ich nie doceniać? Jeśli nie spotkaliby Chrystusa zmartwychwstałego, nie zaryzykowaliby utraty dla niego wszystkiego, nawet własnego życia! To co mnie w nich uderza, to ich wielka miłość do Jezusa… Jakże więc jest przykre, że muszą jeszcze cierpieć od niektórych członków Kościoła, którzy odmawiają im chrztu ze względu na możliwe represje, albo którzy nie liczą się z ich bezbronnością i ogołoceniem, które spowodowało ich nawrócenie.  

 Oficjalnie Kościół nie wspiera misji ewangelizacyjnej pośród muzułmanów. A jednak każdego roku pewna ich liczba prosi o chrzest. Jaka jest ich sytuacja w Kościele? Czy władze i organizacje kościelne próbują im jakoś pomóc?

To prawda, Kościół nie stworzył żadnej szczególnej strategii ewangelizacji muzułmanów, zarówno w we Francji, jak i gdzie indziej. Jak gdyby muzułmanie nie istnieli i nie mieli prawa do nawracania się! Albo jak gdyby wszyscy szli do nieba, katolicy lub nie. Trzeba przyznać, że wypowiedzi piętnujące nawracanie lub w stylu „Bóg nie jest katolikiem”, nie są z ich natury ukierunkowane na prowadzenie ewangelizacji… Islam wywołuje strach, również wśród chrześcijan, tak że z reguły mało kto odważy się nazwać go po imieniu: Antychryst (1 J 2,22 ; J 16,2).

 Spotkania islamsko-chrześcijańskie wydają się nie mieć innej racji bytu poza wzbudzeniem szacunku, którego islam potrzebuje, aby łatwo i głęboko zakorzenić się w społeczeństwie. Oficjalnie okazywana przez pasterzy Kościoła życzliwość wobec islamu przygotowuje chrześcijan do stania się muzułmanami. I rzeczywiście, kościoły pustoszeją, podczas gdy meczety się zapełniają. Iluż to muzułmanów powiedziało mi: Dlaczego chcesz, abym został chrześcijaninem skoro twój papież mówi, że islam jest dobrą religią?

 Jak Pan powiedział, istnieją prywatne inicjatywy żarliwych katolików – nie wspominając chrześcijan protestantów, których prozelityzm jest godny podziwu – którzy troszczą się o nawracanie muzułmanów. We Francji, należy wspomnieć przy tej okazji stowarzyszenie Jésus Le Messie (Jezus Mesjasz).

Dziś – bardziej niż kiedykolwiek – autorytety kościelne wydają się promować progresywny i fałszywy obraz „prawdziwego” islamu jako religii tolerancyjnej i pokojowej. Były pewne wypowiedzi, nawet samego papieża, sugerujące, że muzułmanie powinni trzymać się swojej religii. Jakie są konsekwencje tendencji tego typu? Jakie były reakcje katolików byłych muzułmanów?

Jak ludzie odpowiedzialni za Kościół mogą kazać wierzyć, że islam jest sam w sobie dobrą religią, religią jak inne, i że gwałty popełniane w jego imieniu pochodzą od kilku radykałów, których wszędzie można znaleźć, również pośród wyznawców Ewangelii? Jest tylko jedna z dwóch możliwości: albo Kościół katolicki jest jedyną prawdziwą religią przez którą Bóg udziela Swojej łaski i daje zbawienie – i w tym wypadku islam jest oszustwem, tym bardziej diabelskim, że uzurpuje sobie boskie pochodzenie, albo islam posiada pewną słuszność - i w tym wypadku wiara chrześcijańska, która rości sobie prawo do bycia jedyną i prawdziwą religią (KKK nr 66), jest kłamstwem. Z tego kompromisu z islamem pochodzi zaniepokojenie katolików byłych muzułmanów, czego świadectwem jest przetłumaczony również na język polski list otwarty, jaki skierowali oni niedawno do papieża Franciszka.

 Jest Ksiądz autorem dwóch listów otwartych adresowanych do Ojca Świętego, dotyczących nauczania Kościoła na temat islamu oraz dialogu pomiędzy Kościołem Katolickim i muzułmanami. Jakie były cele i skutki tych dwóch listów?

Jeśli skutkiem tych dwóch listów było przyczynienie się do otwarcia oczu chrześcijan na niebezpieczeństwo płynące z samego islamu oraz niebezpieczeństwo, na które naraża ich obecne kościelne duszpasterstwo, to pierwotnie były one przeznaczone do powiadomienia Ojca św. o skandalicznym charakterze jego wypowiedzi oraz postępowania względem islamu: muzułmanie zachęcani są do pozostania muzułmanami, a chrześcijanie do postrzegania islamu z sympatią! Czy to nie papież ma uzbrajać moralnie i duchowo chrześcijan przeciwko ich programowej islamizacji? Jaka jest rola dobrego pasterza, wobec zbliżającego się wilka: otworzyć mu wrota owczarni czy przepędzić go? Czy ci, którzy zostaną potępieni przez przybycie do Europy muzułmanów, zatem i islamu (Ga 1, 8-9), nie oskarżą papieża podczas Sądu Ostatecznego?

 Dziękuję za rozmowę Mateusz Ziomber

Zmieniony ( 24.01.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.