Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 34 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Sarwa arrow Kolejna penitentka uklękła przy kratkach konfesjonału.
Tuesday 23 July 2019 16:18:45.27.
migawki

W młodzieżowych mistrzostwach … Europy - biegł Murzyn, Hassan, jako reprezentant kraiku azjatyckiego. Pewnie również wiek ma sfałszowany, ale to można by poznać po zębach, jak u konia.

==============================

                  26/27.07.19 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

 
W Y S Z U K I W A R K A
Kolejna penitentka uklękła przy kratkach konfesjonału. Drukuj Email
Wpisał: Andrzej Juliusz Sarwa   
14.05.2019.

Kolejna penitentka uklękła przy kratkach konfesjonału.

 

[z czwartej części powieści z gatunku theological thriller Syn Cienistej Strony, str 124 inn]

 

Andrzej Juliusz Sarwa


    Kolejna penitentka uklękła przy kratkach konfesjonału. Białecki ani zerknął w jej stronę. „Znowu te zakonne grzeszki starych kobiet... takie... Żadne... nijakie... wyschnięte jak ich twarze, serca i łona... i pragnienia... nudne... banalne... bez wyrazu, bez smaku...” pomyślał .

Ale oto naraz do jego nozdrzy doleciała mocna, cudowna woń świeżo rozkwitłych hiacyntów. Zdumiony unosząc głowę, ostrym tonem zapytał:

Cóż to? Używasz perfum?

Nie ojcze - usłyszał melodyjny dziewczęcy głos.

Przez kratki dostrzegł anielską twarz owego dziecka, które cztery lata wcześniej wzbudziło w nim tak wielkie pożądanie, a o którym marzył i widywał w snach. Sparaliżował go ów widok. Zamilkł, nie będąc w stanie wydusić z siebie ni jednego słowa.

- To moja skóra od czasu do czasu wydziela ten aromat, chociaż nie używam żadnych kosmetyków, a myję się najzwyczajniejszym mydłem bez żadnego zapachu. I nikt nie wie skąd ta woń...

Białecki nadal milczał, a dziewczyna, opuściwszy głowę, wciąż klęczała, nie otwierając ust.

Ksiądz Władysław dowiedział się więc, iż nie wiadomo skąd się bierze ów zagadkowy aromat, ale swoim wyćwiczonym już w tajemnej wiedzy umysłem, jakoś tak mimo woli, z nawyku, jął analizować, czegoż to symbolem jest hiacynt... i czy aby tylko symbolem chrześcijańskiej roztropności i spokoju ducha? Niby tak, ale roztropność i spokój ducha u podlotka? Raczej nie. Ale była też symbolika inna, pogańska, nawiązująca do greckiego mitu o królewiczu spartańskim Hiacyncie, homoseksualnym kochanku boga Apollina, zamordowanym przez zazdrosnego o jego męskie wdzięki boga wiatru Zefira. I choć Apollon nie umiał go wskrzesić, to sprawił, iż z krwi ' młodzieńca wyrósł śliczny i cudnie woniejący kwiat... Jest on zatem również symbolem boga Słońca, a więc symbolem mocy i... pychy. A dla chrześcijanina Apollon to nikt inny jak Szatan... a pycha to pierwszy z grzechów głównych... i w ogóle pierwszy grzech w dziejach stworzenia... Apollo zaś to apokaliptyczny Abbadon - Apollyon, Anioł Przepaści, który ma się objawić w czasach ostatecznych. W okultyzmie utożsamiany z Samaelem aniołem śmierci, mogącym przybierać niewieście kształty. Przez żydów identyfikowany z Lucyferem a więc koło się zamykało...


Spowiednik wzdrygnął się mimo woli. Kto więc klęczał przy konfesjonale? Anioł Boga, czy demon. Dziewczyna milczała, a w kapłanie burzyła się krew. Nie wiedział, w jaki sposób ma dalej z nią rozmawiać... o co pytać.

Ojcze - penitentka w końcu przerwała milczenie.

Tak córko?...

Ojcze coś mnie krępuje... jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że nie wiedziałam jak się wyspowiadać...

Co cię krępuje? Moja osoba?

Nie to nie to...

A zatem?

Sama nie wiem... zrobiłam rachunek sumienia, miałam wszystko poukładane w głowie, a teraz jest w niej pustka i nic nadto...

A czy żałujesz, że obraziłaś Pana Boga grzesznymi uczynkami?

Raczej myślami tylko, ojcze, a może i trochę niedorzecznymi pragnieniami... Myślami... Jak masz na imię?

Sara

Tak Sara... czy wiesz, co oznacza twoje imię? sam nie wiedział, dlaczego o to zapytał.

Nie nigdy się nad tym nie zastawiałam.

Księżniczka.

Cóż Jestem tylko zwykłą nowicjuszką...

Jak to nowicjuszką? Myślałem, że rezydentką w tym klasztorze, wychowanką jedynie, internatką, jak to mówiono w dawnych czasach.

Nie na jesieni mam złożyć śluby...

Białecki poczuł się i zaskoczony i zdezorientowany tym, co usłyszał.

A ile ty masz lat, Saro?

Piętnaście.

Ile?? ponowił pytanie nieco podniesionym głosem.

Piętnaście ojcze.

To jaki nowicjat, jakie śluby?! Przecież prawo wyraźnie mówi: Nieważnie jest przyjęty do nowicjatu, kto nie ukończył jeszcze siedemnastu lat. To jakże to?

Ja tu jestem, ojcze, od urodzenia... ja nie znam świata, ani innego życia... poza tym Stolica Apostolska udzieliła mi specjalnej dyspensy... Ja muszę być zakonnicą, ja nie wyobrażam sobie innego życia... być może takie jest moje przeznaczenie... Przeznaczenie.. i skąd to wiesz, Saro?

Tak powiada moja nieomal matka, Wirginia. Ona mnie wychowała. Od niemowlęcia. Ona mnie zna. Ona wie, co dla mnie najlepsze. Ona powiada, że w życiu nie ma przypadków, że wszystko zaplanowano... a dla mnie zaplanowano klasztorne życie w tej samej chwili, gdy jako niemowlę tu mnie przyniesiono Więc sam widzisz, że muszę zostać zakonnicą...

A to czemu? Mnie to nie przekonuje. Cóż ci jeszcze mówiła?

Że gdy ona umrze, to co się ze mną stanie? Gdzie się podzieję, kto mnie ochroni? Nic nie umiem, niczego nie posiadam .

To już logiczniejsze niż bajanie o przeznaczeniu. Taaak... ale jakoś nie pobrzmiewa w tych słowach ani powołanie, ani chęć bezinteresownego pragnienia służenia Bogu i Kościołowi... Zatem wydaje mi się, że nie powinnaś pochopnie podejmować decyzji, która zaważy na całym twoim życiu... myślę, że dobrze by ci zrobiła rozmowa - szczera i konkretna z osobą postronną, która mogłaby wraz z tobą zastanowić się nad tym, ku czemu zmierzasz. Jest rzeczą prawdopodobną, iż niekoniecznie jest to najlepsza ścieżka? A może dałoby się znaleźć dla ciebie jakąś inną przystań niż ten klasztor? Taaak... potrzebna ci szczera rozmowa z kimś bezstronnym.

Ale prócz ciebie, ojcze, nie ma tu nikogo takiego...

Więc jeśli byś chciała, mogę poświęcić ci swój czas, wysłuchać, zastanowić się wspólnie... wesprzeć radą… pokierować w absolutnym sekrecie...

W sekrecie? I czemuż to? zdziwiła się Sara.

Bo ci odradzą, bo ci zabronią rozmawiać ze mną na temat twojej przyszłości. Bo widzę, że ktoś, kiedyś podjął za ciebie tę decyzję, a ty jak to dziecko bezkrytycznie to przyjęłaś w dobrej, naiwnej wierze.

I cóż ja powiem matce Wirginii, co powiem innym?

Nie musisz się im opowiadać.

Jak to?

Chadzasz sama na spacery po ogrodzie?

- Owszem. W czasie rekreacji.

Czyli kiedy?

W dni powszednie mam półtorej godziny dla siebie, od czwartej po południu, a w niedziele i święta dwie godziny. Od drugiej. Po obiedzie.

- Wiesz gdzie jest mój domek, domek kapelana?

Tak za tą gęstą kępą cisów i azalii.

To zajrzyj do mnie... może jutro...

Jakże to? Sama? Do mieszkania mężczyzny?

Nie dramatyzuj. Wszak jestem kapłanem.

No tak...

A teraz uklęknij, udzielę ci rozgrzeszenia...


================================

[Formalnie o tym samym, co w ostatnich filmach rozpowszechnianych w POlsce na podobne tematy. Ale – tu z pozycji katolickich, opartych o wiedzę, że są tylko dwa sztandary – Chrystusa i tego drugiego, adwersarza. M. Dakowski]

Zmieniony ( 14.05.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.