Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 111 gości
S T A R T arrow Kościół arrow ABC arrow Zostaliśmy księżmi, by budować Kościół, a nie dbać o sanitarną czystość
Tuesday 01 December 2020 12:31:56.31.
migawki
 

Wezwanie do postu i modlitwy w czasie Adwentu 2020 roku

Ci niby-rządzący - prezes, premier [nie liczmy dokooptowanych urzędników, jak Niedzielski itp.] w panice miotają się, zachowują się jak przerażeni idioci czy wariaci podczas pożaru na strychu, gdy schody już się spaliły. Piszą o tym nawet ich sojusznicy. Kto wie, co - czy kto - ich tak przeraża? [proszę o krótkie sugestie, ale bez sloganów].

=================

Połajanki w łże-prawicy: - W negocjacjach nie można być, za przeproszeniem, "miękiszonem", trzeba być twardym, trzeba potrafić dbać o interesy własnego kraju, Polski - mówił Ziobro w kontekście prowadzonych przez premiera Morawieckiego negocjacji wokół budżetu UE i mechanizmu praworządności.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Zostaliśmy księżmi, by budować Kościół, a nie dbać o sanitarną czystość Drukuj Email
Wpisał: Ks. dr hab. Jacek Grzybowski   
06.10.2020.

 

 

Ks. Jacek Grzybowski: Zostaliśmy księżmi, by budować Kościół, a

nie dbać o sanitarną czystość

2020-10-5 https://www.bibula.com/?p=119140

Może warto przypomnieć sobie, że zostaliśmy księżmi, by głosząc z zapałem Słowo Boże budować wspólnotę Kościoła, a nie dbać o sanitarną czystość świata. Zostawmy urzędnikom inspektoratów sanitarnych i Ministerstwu Zdrowia ich pracę i skupmy się na powierzonych nam sakramentalnych i formacyjnych zadaniach” – pisze w tygodniku „Idziemy” ks. dr hab. Jacek Grzybowski.

======================

Kapłan w tekście pt. „Jak koronawirus nas zmienił” analizuje przeobrażenia na świecie związane z SARS-CoV-2. Przygląda się tak sprawom społecznym jak i życiu Kościoła. Zwraca m.in. uwagę, że choć nie znamy jeszcze pełnych psychologicznych i socjologicznych skutków lockdownu, gdyż badania trwają, to o rozmaitych patologiach w rodzinach i wspólnotach sąsiedzkich słyszało się powszechnie. „Na to nakłada się trochę już opisany, cyfrowy syndrom młodych, którzy przez nauczanie on-line i wymuszoną samotność, jeszcze mocniej doświadczyli wciągającej mocy internetu” – pisze ks. Grzybowski ostrzegając także przed „tabloidyzacją” polskiej młodzieży za sprawą sprowadzenia zajęć akademickich do „telewizyjnej pogadanki” oraz „obrazków z kamerki”. „Obawiam się, że powszechność zaburzeń tożsamości jak i uzależnienie się od internatowych bodźców doprowadzi ostatecznie do cyfrowej demencji z następstwami, której zmagać się będą kolejne pokolenia” – stwierdza.

Autor tekstu zauważa ponadto, że po początkowym zamknięciu niemalże całego życia społecznego na wiosnę roku 2020, późniejsze otwarcie nie dotknęło służby zdrowia. „Reżim sanitarny sprawił, że niemożliwa jest zwykła wizyta u lekarza rodzinnego, bądź jego przyjazd do osoby chorej. Sprowadzono leczenie do telekonsultacji, co w przypadku osób starszych, z demencją i zaburzeniami, zakrawa na kpinę”. Fatalny jest także – zdaniem ks. Jacka Grzybowskiego – brak możliwości odwiedzania pacjentów w szpitalach, co niejednokrotnie uniemożliwia pożegnanie się z najbliższymi i umieranie w samotności. Taka sytuacja osobiście dotknęła kapłana, któremu niedawno zmarła mama. „Gdzie nie ma sumienia, przepisy mogą stać się usankcjonowaniem barbarzyństwa” – uważa.

Podobnie zamknięte są urzędy. „Budynki publiczne, utrzymywane z podatków obywateli, stały się – można by rzec dość złośliwe – sterylnymi królestwami urzędników, gdzie nikt już nie zakłóca rytmu pracy. Oczywiście ktoś przytomnie powie: dzięki pandemii okazało się jak bardzo wiele spraw można załatwić telefonicznie lub on-line, bez fatygowania się do urzędu. To prawda, z zastrzeżeniem jednak, że daną sprawę można obsłużyć bez obecności w urzędzie, jak również, że ktoś odbierze telefon, bądź kompetentnie odpisze na maila” – zauważa ks. Grzybowski odnosząc się również do zmian w życiu Kościoła.

Po głosach, że chodzenie na niedzielną eucharystię może być grzechem przeciwko 5. przykazaniu, po smutnych przypadkach dobrowolnego zamknięcia niektórych świątyń (szczególnie zakonnych), a także fali wysypu nabożeństw i Mszy świętych on-line, gdzie każda parafia musiała mieć swoją transmisję, przyszło drobne otrzeźwienie. Sami entuzjaści (także biskupi) specyficznej religijności on-line dostrzegli jak nacisk na społeczną separację stał się destrukcyjny dla wspólnoty. Zachęty do powrotu niewiele potem pomogły – wygoda i egoizm wygrywają z pobożnością i realnością doświadczenia Kościoła. Jeśli łatwo dyspensuje się wszystkich od obowiązywalności trzeciego przykazania Dekalogu i pierwszego kościelnego, nie powinno dziwić, że w zsekularyzowanych czasach szczególnie młodzież wybierze wygodę kanapy, a nie twardą ławkę kościoła” – czytamy w tygodniku „Idziemy”.

Może warto przypomnieć sobie, że zostaliśmy księżmi, by głosząc z zapałem Słowo Boże budować wspólnotę Kościoła, a nie dbać o sanitarną czystość świata. Zostawmy urzędnikom inspektoratów sanitarnych i Ministerstwu Zdrowia ich pracę i skupmy się na powierzonych nam sakramentalnych i formacyjnych zadaniach” – zauważa autor tekstu.

Smutkiem napawa również to, jak przez covidową propagandę, łatwo zdołano nas skłócić, szczególnie w odniesieniu do sposobu przyjmowania Komunii świętej. Zrobiło się w tej materii ogromne zamieszanie, bo nie słuchając dokumentów Kościoła i nie formując wiernych. zatraciliśmy własny rozsądek, ulegając jakiejś przedziwnej presji różnych środowisk – zarówno kościelnych tradycjonalistów jak i świeckich aktywistów sanitarnych. Nagle najważniejszą społecznie sprawą okazał się dystans, forma znaku pokoju i przyjmowania Komunii świętej i nieodzowność maseczek w kościele, a nie ścisk w sklepach, tłok w komunikacji miejskiej, w barach i na plażach” – pisze ks. Jacek Grzybowski

Cel tych antyreligijnych działań dobrze ukazał Xi Jinping, totalitarny przywódca Chińskiej Republiki Ludowej, kiedy na partyjnym zebraniu mówił: Dobrze, że ich [Europejczyków] kościoły są zamknięte, a sklepy otwarte. Mogą kupować nasze towary, ale nie mogą modlić się w swoich świątyniach. Osiągnęliśmy z wielką szybkością coś, co wcześniej wymagało od nas wiele trudu: wyrzucenie religii, tego opium dla mas, z codziennego życia ludzi. Ludność jest teraz w pełni pod władzą państwa, zamknięci w domach nie mogą gromadzić się w dużych grupach (źródło: Jakub Gryciel, A Coronavirus Stratety Memo to Chairman Xi)” – cytuje chińskiego komunistę autor.

Źródło: „Idziemy” MWł

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa, a dziś również w wielu miejscach na świecie otrzymanie ścięceń kapłańskich wiązało się z olbrzymim ryzykiem męczeństwo, a bycie biskupem to w zasadzie był bilet w jedną stronę do męczeństwa. I to jest ścieżka dla kapłanów- BEZKOMPROMISOWE głoszenie Ewangelii i dbanie o sprawy Boże. Bez względu na GIS, sanepid, ministerstwa, trybunały i sądy. Męczennicy szli na śmierć, a czego dziś boją się kapłani? Mandatu, nalotu policji, tego że ktoś się czymś zarazi może zamknijmy kościoły, przecież jest też jakieś prawdopodobieństwo, że spadnie tynk ze ściany i też kogoś zrani/ zabije, napastliwego artykułu w gazecie, cofnięcia dotacji na remont kościoła?
miguel

CZYTAJ RÓWNIEŻ:


(Wybór linków generowany przez serwer BIBUŁY)

Za: PoloniaChristiana - pch24.pl (2020-10-05)



Zmieniony ( 06.10.2020. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.