Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 29 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow resorty siłowe a "prawo" arrow Wstydzę się za szefa BOR
Sunday 21 July 2019 14:45:00.27.
migawki

W młodzieżowych mistrzostwach … Europy - biegł Murzyn, Hassan, jako reprezentant kraiku azjatyckiego. Pewnie również wiek ma sfałszowany, ale to można by poznać po zębach, jak u konia.

                  21.07.19 Poznań, Zamość – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

21.07.19 Białystok – Pokutny Marsz Różańcowy „Marsz w obronie rodziny”

 
W Y S Z U K I W A R K A
Wstydzę się za szefa BOR Drukuj Email
Wpisał: Piotr Czartoryski-Sziler   
26.11.2011.
Spis treści
Wstydzę się za szefa BOR
Strona 2

Wstydzę się za szefa BOR

 

...dlaczego prokuratura nie zaproponowała, żeby wyrywkowo przepytać, co wiedzą na temat Smoleńska poszczególni funkcjonariusze z różnych oddziałów BOR

 

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111125&typ=po&id=po27.txt

Z Tomaszem Brzozowskim*, funkcjonariuszem Biura Ochrony Rządu w służbie czynnej, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler


Jest Pan funkcjonariuszem BOR w służbie czynnej. Dlaczego zwrócił się Pan z prośbą o rozmowę z dziennikarzem?
- Bo ktoś wreszcie musi powiedzieć prawdę na temat tego, co dzieje się w BOR. Jestem doświadczonym, długoletnim funkcjonariuszem Biura w służbie czynnej. Nie jestem zwolennikiem jakiejkolwiek partii, dla mnie ważna jest praca w Biurze, którą lubię i cenię. Często myślę też, co zrobić, by ją usprawnić. Życzyłbym sobie, żeby większość ludzi pracujących w BOR, a szczególnie tych, od których coś zależy, myślała podobnie jak ja o przyszłości BOR: co będzie, jeśli oni odejdą. Czy zostawią po sobie zgliszcza, czy jednak inni będą mogli po nich pracować? Zależy mi na tym, żeby nie traktowano mojego wystąpienia wyłącznie jako ataku na obecnego szefa BOR gen. Mariana Janickiego. Chcę obnażyć chory układ funkcjonujący w Biurze, któremu trzeba powiedzieć "stop". Nie wiem, czy premier Donald Tusk wie o tym, co się dzieje w BOR, ale sądzę, że dla dobra sprawy i własnego powinien to zdecydowanie przeciąć. Apeluję do niego o to. W przeciwnym razie ludziom z BOR zaczną rozwiązywać się języki i o pewnych sprawach będą mówili coraz głośniej.

Długo służy Pan w BOR?
- Wiele lat. Zmieniały się rządy, kierownictwa BOR, wyciągałem wnioski z tego, co robi. Wszyscy ludzie w BOR o pewnych rzeczach wiedzą, tylko o nich się głośno nie mówi, bo to są tajemnice poliszynela. Nie mówi się na przykład o tym, że zdecydowana część funkcjonariuszy BOR, bo aż dwie trzecie, nie jest przygotowana do tej służby.

Dlaczego?
- Z różnych powodów. Jedni podjęli pracę tylko po to, żeby mieć etat na posadzie państwowej i ubezpieczenie. Robią wszystko, żeby pracować gdziekolwiek w BOR, ale na zmianach, bo mają własne firmy zarejestrowane na żony czy rodziców. I tak naprawdę to im poświęcają całą swoją energię. Oczywiście wykorzystują też znajomości, które zawierają przez BOR, do podniesienia wartości swoich biznesów. Jak kula u nogi ciąży BOR nieszczęsne połączenie z Nadwiślańskimi Jednostkami Wojskowymi. Mało kto wie, że zdecydowana większość ludzi, którzy pracowali w tych jednostkach, przeznaczonych do ochrony władzy, była takim Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To byli ludzie szkoleni po to, by tak naprawdę pozyskiwać informacje kontrwywiadowcze, nigdy niezweryfikowani, wcieleni do BOR i MSWiA. Mają bardzo duże wpływy i powiązania, powiem więcej, to są już pokolenia, mafia: matka, ojciec, syn, córka, dziadek, wujek, ciotka. Ci z nich, którzy przeszli do BOR, tak naprawdę nie myślą o firmie i ludziach, których życie narażają.

Mówi Pan o osobach obsadzonych na wysokich stanowiskach w Biurze?
- Tak, tych jest zdecydowana większość. Powiem więcej, dobierają takie stanowiska pracy i kluczowe kierunki, od których dużo zależy, począwszy od finansów, logistyki, kadr. Mają wpływ na to, co się dzieje z Biurem. Natomiast tych osób, które de facto podejmują ciężar faktycznej ochrony osób, obiektów, wizyt VIP-ów, statutowo wpisanych w zadania BOR, jest garstka. Ci funkcjonariusze nie mają dojść do "góry", nie knują, są obarczani obowiązkami w zwykłe dni tygodnia czy w niedziele i święta. Tak pracować mogą tylko zapaleńcy. Oceniam, że jedna trzecia BOR to są ludzie przygotowani do pracy w tego typu służbie. Natomiast co do kierownictwa BOR, muszę panu powiedzieć, że nie pamiętam, żeby kiedykolwiek w historii Biura było aż czterech generałów, tak jak jest teraz. Szef BOR gen. Marian Janicki ma dwóch zastępców: gen. Pawła Bielawnego od spraw ochrony i gen. Jerzego Matusika od spraw logistyki. To nadwiślańczyk, którym się Janicki od lat posiłkuje. Czwarty - gen. Andrzej Gawryś - został przyjęty na stanowisko cywila i urzęduje w gabinecie szefa BOR. Jednak mimo obecności aż czterech generałów BOR nigdy w swojej historii nie było aż tak słabe jak dziś. W czasach, kiedy Janicki był szefem logistyki, oczywiście jego zastępcą był już Matusik. Remontowany był wtedy obiekt BOR na Miłobędzkiej, wygrała ten przetarg firma z Krakowa. Oficerowie BOR rozmawiali z niektórymi pracownikami tej firmy. Padały pytania: Co wy tacy zmarnowani jesteście, piliście wczoraj? Odpowiadali, że nie piją, bo mają bardzo dużo roboty. Narzekali jednak, że po godz. 16-tej, gdy kończą pracę na Miłobędzkiej, muszą jeździć do prywatnej willi pod Górą Kalwarią do jakiegoś mjr. Matusika i ją remontować. Prosili, żebyśmy byli cicho, że to jest tajemnica, i wyrzuciliby ich z pracy, bo wstawiają okna, kładą glazury i używają tych materiałów, które wykorzystywali na Miłobędzkiej. Prawda jest taka, że bardzo duże ilości pieniędzy pakowane były i są w remonty, a nie na przykład na amunicję, której stale brakuje, i na funkcjonariuszy, którzy nie mają odpowiedniego wyposażenia.

Z czego wynika ta słabość?


Zmieniony ( 26.11.2011. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.