Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 135 gości
S T A R T arrow Ewolucjonizm arrow St. Jaki o darwinistach arrow Bumerang darwinizmu
Sunday 26 September 2021 12:24:21.40.
migawki

Niewolnik VAT-euszek o „karach” do UE: Mamy tu twarde stanowisko i stać nas na poniesienie finansowych kosztów tych absurdalnych i niesprawiedliwych względem obywateli Polski żądań.

W mediach m
ichałki. Czy to cisza przed burzą, czy też jesteśmy w oku cyklonu? Widać sens pojęcia Ogłuszające Milczenie.
================
Niedawno Minister Pandemii zapowiadał czwartą falę - na przełom sierpnia i września. A według najnowszych wyliczeńma ona nas "zalać" w połowie listopada, gdy będą, jak co roku, słoty, przeziębienia,chrypki i grypki...

 ===============

 
W Y S Z U K I W A R K A
Bumerang darwinizmu Drukuj Email
Wpisał: St. Jaki   
19.05.2008.

Bumerang darwinizmu

             Nie jest przyjemnie zostać trafionym bronią własnego wyrobu. Nic zatem dziwnego, że darwiniści wolą fałszywie interpretować liczne na nowo wyciągane wnioski niekorzystne dla ich teori, a zwłaszcza dla samego mechanizmu, który zaproponowali w celu wyjaśnienia nas­tępowania po sobie wszystkich żyjących form. Wiele spośród tego, co darwiniści niegdyś "zobaczyli" i uważali za niezwykle ważne, w oczach neodarwinistów czy przedstawicieli teorii "syntetycznej", o której będzie jeszcze mowa, straciło na znaczeniu. Sam Darwin cenił bardzo anatomię porównawczą (morfologię) i zainspirował wartościo­we poszukiwania w tym kierunku. Dzisiaj uważa się morfologię za mało istotną dla rozumienia ewolucji. To samo dotyczy embriologii. Kiedyś oczko w głowie niemieckojęzycznych darwinistów, dziś na­zwana przez G. G. Simpsona "zbyt uogólnionym i bardzo naduży­wanym aforyzmem dziewiętnastego wieku". Jeszcze bardziej po­uczająca jest zła sława, jaką cieszą się schematy drzew ewolucyjnych u naukowców o orientacji darwinistycznej, czego nie zdążyli jesz­cze dostrzec popularyzatorzy darwinizmu. Co gorsza, stało się tak nie tylko z samymi drzewkami, lecz także z ich najbardziej wartościowy­mi gałęziami, jak choćby z gałęzią pokazującą ortogenezę koni. Roz­wój zarówno tej, jak i każdej innej małej gałęzi, zależał od zebrania danych o zgodnych z teorią małych zmianach, które potwierdzałyby ją. Darwin żywił nadzieję, że natura dokona tego, czego w dużej mierze bezradni hodowcy nie potrafią osiągnąć, i popchnie ten proces dalej, pokonując wszystkie ograniczenia. Dzieło O powstawaniu, począwszy od szóstego wydania, nie zawiera już wizji Darwina, czy raczej jego pobożnego życzenia, by rozwój w ramach jednej gałęzi, który przypu­szczalnie zaczął się od niedźwiedzia, skończył się na wielorybie. Za­iste, brzmi to jak opowieść o taaakiej rybie.            .

            Darwin nigdy nie przypuszczał, że jego teoria implikuje odwróconą wersję drzewa ewolucyjnego, nawet jeśli teoria ta jest dobra. Można założyć, że darwinowski mechanizm ewolucji mógł teoretycznie do­prowadzić do zmienności dziedzicznej, ale tylko na poziomie gatun­ków lub podgatunków, dlatego że zmiany, na których miał polegać, były niezwykle małe. W porównaniu z ogromnymi przerwami dzielą­cymi rodzaje, nie mówiąc o wyższych grupach (rodziny, rzędy i gro­mady) odległość pomiędzy poszczególnymi gatunkami może wydawać się stosunkowo mała, w związku z czym można założyć, że da się ją pokonać poprzez szczęśliwą akumulację drobnych zmian. Ewolucja darwinowska mogła rozpocząć się tylko na poziomie gatunków, które zajmują krańcowe pozycje na gałęziach drzewa ewolucji. Zatem, by zilustrować teorię darwinowską, zwykłe drzewo o jednym pniu i gałę­ziach strzelających ku górze musi zostać obrócone "do góry nogami". Na myśl przychodzi tutaj indyjskie drzewo figowe z wieloma gałęzia­mi, które niczym korzenie dotykają ziemi; jednak trzeba byłoby zało­żyć, iż gałęzie te przede wszystkim wyrosły z ziemi, i to niezależnie od siebie. Lecz i wówczas fakt ich kolejnego połączenia pozostaje nie wyjaśnionym problemem.

            Ukoronowaniem tautologii i sprzeczności, których teoria darwino­wska stała się wylęgarnią, stało się sformułowane nieco później twier­dzenie, że współpraca była równie uprawnioną cechą charakterystycz­ną życia organicznego co ponura, nie oszczędzająca nikogo walka o byt. To, że współpraca nie mogła w żaden sposób stać się logiczną częścią teorii darwinowskiej, było tematem ostatniego znaczącego wy­stąpienia T. H. Huxleya. Wiele dziesiątków lat później, gdy jasne stało się, jak łatwo podżegacze wojenni znajdują wsparcie w ideach darwini­zmu 37, darwiniści postawili współpracę na tym samym piedestale, co walkę o byt. Ich próby wspierania się dualistycznymi mitologiami, w których dobro i zło toczą ze sobą stałą walkę, która nigdy nie zosta­nie rozstrzygnięta, wyglądają żałośnie. Dwa tysiące lat wcześniej fru­stracja wytworzona przez tę perspektywę pomogła ludziom skierować się ku zbawczej rzeczywistości, która dzięki swej niezmiernie ludzkiej konkretności pozwoliła im ostatecznie wyjść poza te mitologie. Właś­nie dlatego Romanes, jeden z pierwszych godnych uwagi darwinistów, zdołał odkryć wieczną aktualność zbawczej rzeczywistości, jaką jest Chrystus.

            Wbrew początkowym oczekiwaniom, darwinizm nie został skutecz­nie wsparty ani przez genetykę, ani przez te ogromne prace nad bioche­mią, które podjęto po ogłoszeniu w 1953 roku, że chromosomy mają strukturę podwójnej spirali, złożonej ze specyficznych sekwencji ami­nokwasów. Dokładność prac badawczych z zakresu biochemii okazała się nie sprzyjać tym darwinistom, którzy spodziewali się dzięki nim dołączyć teorię ewolucji do nauk ścisłych. Wiadomo teraz dokładnie, że brakujących ogniw nie ma zarówno w parametrze molekularnego spowinowacenia, jak i pomiędzy człowiekiem i jego, wciąż przecież hipotetycznymi, antropoidalnymi przodkami.

            Faktycznie ogniw, tj. niezmiernie małych, dających się stopniować form przejściowych, które są podstawowym warunkiem prawdziwości darwinizmu, brakuje w ewolucyjnym zapisie niemal na każdym kroku. Chociaż darwiniści wydobyli na światło dzienne niewiary godne bogac­two danych na temat królestwa roślin i zwierząt, nie udało im się przedstawić ani jednego przekonującego dowodu na istnienie form przejściowych, których stale poszukują. Ten fakt właśnie, odnotowy­wany w literaturze darwinistycznej tylko sporadycznie, przywołał nie­chcący nie kto inny, jak Stephen J. Gould, współczesny arcykapłan darwinizmu w Ameryce.

            Gould, próbując odwrócić uwagę od faktu, że to sam darwinizm jest winny, bezpodstawnie rzucił odpowiedzialność na Darwina. Jednak, wbrew Gouldowi, dobór naturalny już od samego początku mógł wy­dać się czystą fikcją, gdyby nie Darwin właśnie, który nie bacząc na sugestie czynione w ostatniej chwili przez Huxleya, przypisał mu bar­dzo wolne tempo działania. Co do tego wolnego tempa, wytwarzające­go formy przejściowe w dających się zmierzyć odcinkach czasu, Gould przyznał, co następuje: Rejestr skamielin, jak argumentował Huxley, dowodzi niepoprawności tego twierdzenia. Rejestr skamielin dowodzi jego fałszywości, mimo ponad stu lat usilnego poszukiwania stopniowych zmian. Paleontolodzy nie znaleźli do­słownie żadnych przykładów wolnej i stałej transformacji - mimo że zbocza wzgórz przebadali centymetr po centymetrze - ani w przypadku koni, ani w przypadku ludzi.

            Był to rodzaj szczerego wyznania, które, mając na względzie podsta­wową nielogiczność doboru naturalnego, mogło zrzucić winę z darwi­nizmu na Darwina, czyniąc sam darwinizm tym bardziej trudnym do pojęcia. Jednak konceptualne bumerangi są nie mniej zabójcze od ich materialnej odmiany. Jeśli bowiem transformacja jednego gatunku w drugi przebiegała w sposób gwałtowny, to formy przejściowe muszą być widoczne, choć ślady po nich powinny się na siebie nakładać stosunkowo gęściej w cienkiej warstwie gleby. Skoro ich nie widać, musi to oznaczać kuglarskie wyciągnięcie z kapelusza nie jednego małego królika, ale całej watahy zwierząt.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.