Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 80 gości
S T A R T arrow Kościół arrow Drogi wyjścia arrow PLAN BOŻY dla świata
Thursday 14 November 2019 20:12:40.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
PLAN BOŻY dla świata Drukuj Email
Wpisał: Ks. Karol Stehlin   
05.06.2012.

PLAN BOŻY dla świata

 

Ks. Karol Stehlin, FSSPX, ZAWSZE WIERNI, nr. 6 (157) , czerwiec 2012

 

Drodzy Czytelnicy!

 

Chyba nigdy w historii sytuacja Kościo­ła katolickiego nie była tak trudna, jak dziś. Odejścia od wiary duchownych i świeckich, brak powołań, promowanie fał­szywych zasad przez wielu hierarchów - oto chleb powszedni w wielu katolickich środo­wiskach i instytucjach.

Jednocześnie nigdy wcześniej w historii Kościoła wola Pana Boga nie była tak jednoznacznie i czytelnie wyra­żona, jak to ma miejsce w naszych czasach. "Nadeszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalane­mu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka" - takie wezwanie usłyszała s. Łucja w 1929 r. z ust Najświętszej Marii Panny. "Tyle dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciwko Mnie popełnionych. Przychodzę przeto prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się" - to kolejne słowa Maryi. Refleksja nad słowami naszej Niepo­kalanej Matki powinna doprowadzić nas do zrozumienia logiki, jaką postanowił posłużyć się Pan Bóg prowadząc nas po swoich dro­gach. Nie zakomunikował swej woli bezpo­średnio Ojcu Świętemu, ale dał ją poznać niewykształconej portugalskiej dziewczynie. I to właśnie za jej pośrednictwem skierował słowa objawień fatimskich także do nas.

Czy uświadamiamy sobie, co to w isto­cie oznacza? Pan Bóg dał nam poznać swoją wolę. Znamy plan, jaki Bóg przygotował dla swojego Kościoła i dla całej ludzkości. Nie osiągniemy pokoju na drodze dyplomacji, na drodze bratania się z heretykami, schizmaty­kami i upartymi, zatwardziałymi grzesznika­mi. Nastąpi on natomiast tylko wówczas, gdy Ojciec Święty wraz z biskupami całego świata poświęci Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi.

Od chwili objawień w Fatimie minęło 95 lat, a Rosja wciąż nie została poświęcona Niepokalanemu Sercu Matki Bożej. Sam ten fakt mówi bardzo wiele o rozmiarach kryzy­su Kościoła katolickiego. Jednak powtórz­my raz jeszcze - żadne zło nie dzieje się bez przyzwolenia Boskiego. Zbawiciel dopuszcza zło, aby jeszcze pełniej objawiła się w duszach Jego chwała. Gdyby Pan Bóg dał poznać swój Boski plan papieżowi i biskupom w sposób, w jaki poznała go Łucja, wówczas, oczarowani światłem i pięknością Maryi Panny, z pewnoś­cią szybko spełniliby Jego wolę. Tym samym mieliby swój udział w wypełnianiu woli Bożej - jednak wówczas żadnej roli w tym planie nie wypełnilibyśmy my.

Na czym polega nasz udział w Bożym pla­nie? Druga część przesłania, jakie s. Łucja usłyszała w 1929 r., wyjaśnia tę kwestię bar­dzo precyzyjnie: "Przychodzę przeto - powie­działa Matka Boża - prosić o zadośćuczynie­nie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się". Naj­świętsza Maryja Panna prosiła s. Łucję, aby ta w duchu zadośćuczynienia nie tylko modliła się, ale także aby ofiarowała samą siebie. Ze­stawienie dwóch wezwań - do Ojca świętego i do prostej wiernej - nie jest przypadkowe. Są w tym zestawieniu widoczne dwie drogi: jedna dla Kościoła nauczającego oraz druga dla Kościoła nauczanego.

Pan Bóg chce, aby Ojciec Święty i biskupi poświęcili Rosję Nie­pokalanemu Sercu Maryi, zaś od s. Łucji do­maga się, aby modliła się i ofiarowała siebie w intencji zadośćuczynienia za grzechy po­pełnione przeciwko Najświętszej Maryi Pan­nie. Prośba skierowana do s. Łucji jest w rze­czywistości wezwaniem skierowanym do każ­dego z nas, o ile wyrazimy wolę uczestnicze­nia w realizacji Bożego planu. Jest oczywi­ste, że nie możemy wywrzeć bezpośredniego wpływu na Ojca Świętego i hierarchów Koś­cioła, ale pamiętajmy o słowach Pana Jezu­sa, które wypowiedział do s. Łucji skarżącej się na pewne trudności w szerzeniu orędzia: "Oczywiście, że twoja przełożona sama nie może nic, ale z Moją łaską może wszystko". Te same słowa powinniśmy i my przyjąć głę­boko do naszych serc. Z pomocą łaski nasze­go Pana Jezusa Chrystusa przełożeni Kościo­ła świętego otrzymają światło, siłę i męstwo potrzebne do wypełnienia woli Boga i poświę­cenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

W maju zakończyła się Krucjata Różańco­wa, w której prosiliśmy ,,O uwolnienie Koś­cioła od zła, o nawrócenie dla Rosji i o tryumf Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Pan­ny". Było to wypełnienie woli Niepokalanej w części, w której prosi Ona o ofiarę modli­twy. Teraz czas przejść do realizacji drugiej części wezwania: "Ofiaruj siebie w tej in­tencji!". Ofiara modlitwy wymaga od nas po­święcenia na nią jakiejś c z ę ś c i naszego cza­su, jakiejś części naszej uwagi. Ofiara z sie­bie samego wymaga więcej, a mianowicie, aby pójść do samego końca i ofiarować ca łość swojego czasu, całość naszej uwagi, pra­cy, umiejętności, aby wynagrodzić za zniewa­gi wyrządzone przez świat Najświętszej Maryi Pannie. Nie chodzi jednak tutaj o porzucenie świata poprzez ucieczkę do jakiejś pustelni. Znacznie bardziej istotne jest ofiarowanie sie­bie Bogu poprzez duchowe porzucenie świata. Żyć w świecie, a jednak nie żyć duchem świa­ta, lecz duchem Bożym - oto ofiara wielka w oczach Bożych, a niezauważalna dla otocz­nia. Nadal pracuję, wypełniam moje obowiązki stanu, utrzymuję kontakty z bliźnimi - ale ro­bię to wszystko w duchu ofiary, prosząc Pana Boga, aby przyjął moje życie jako zadośćuczy­nienie, którego się domaga. Dzięki takiej po­stawie zacieram w moim życiu rozróżnienie na to, co duchowe i na to, co świeckie. Będąc ze­wnętrznie osobą świecką, wewnętrznie staję się osobą duchową. Moim jedynym celem staje się wypełnienie woli Bożej. Umieram dla świa­ta, rodzę się dla Nieba już tu na ziemi.

W tym miejscu można doznać pewnego rozczarowania. Już przecież tyle lat walczy­my pod sztandarem Matki Bożej i prosimy o ratunek dla Kościoła i dla świata, a jednak tego upragnionego powrotu do Tradycji wca­le jeszcze nie widać. Wielu katolików nie po­trafi odczytać w gestach Ojca Świętego na rzecz Tradycji (powrót do tradycyjnej Mszy św., wycofanie dekretu deklarującego eks­komuniki, dowartościowanie tradycyjnej du­chowości kapłańskiej etc.) czegoś więcej niż tylko aktu dyplomacji, ogólnie zaś w Kościele zaraza modernizmu wciąż się nasila. Czy więc Niepokalana jednak pozostawiła nas z kłopo­tami sam na sam? Nie!

 

W dniach 14-18 maja bieżącego roku mia­łem zaszczyt uczestniczyć w konferencji pod nazwą Fatima - ostatnia szansa. Zorganizo­wał ją w Rzymie ks. Mikołaj Gruner, który po­święcił 25 lat swojego życia upowszechnianiu orędzia fatimskiego na całym świecie i pogłę­bianiu nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi. W 1978 r. ks. Gruner założył organiza­cję pod nazwą Centrum Fatimskiego (Fatima Center), zrzeszającą katolików duchownych i świeckich. Misją tej organizacji jest promo­cja i szerzenie przesłania Matki Boskiej Fa­timskiej za pośrednictwem czasopisma "Fati­ma Crusader" (jego liczbę czytelników szacu­je się na 1 milion!), radia, telewizji (interneto­wej i kablowej dla Rzymu), Internetu, filmów dokumentalnych i książek. Zjazdy poświęco­ne Fatimie ks. Gruner organizuje od 1992 r., jednak w ciągu ostatnich czterech lat zainte­resowanie nimi niepomiernie wzrosło. Celem tych konferencji jest nakłonienie Ojca Święte­go do wyjawienia bez pominięć trzeciej części tajemnicy fatimskiej, a przede wszystkim do dokonania poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

Zaproszeni do wygłoszenia wy­kładów na tegorocznym zjeździe zostali m.in. dwaj kapłani Bractwa Św. Piusa X oraz prze­łożony tradycyjnego zakonu benedyktynów ze Stanów Zjednoczonych, o. Cyprian. Przema­wiali także znani katoliccy pisarze, tacy jak Jan Vennari, Krzysztof Ferrara, dr Piotr Choj­nowski czy Michał Semin. Całe dzieło Cen­trum Fatimskiego, a w szczególności te kil­ka dni wykładów oraz rozmów z duchownymi i świeckimi na konferencji w Rzymie uświada­mia, że tuż obok rzeczywistości, w której żyje­my, rzeczywistości, w której często występuje gra pozorów, złudzenia i puste fasady, istnie­je rzeczywistość Boża. Jej istotą jest całkowi­te podporządkowanie wszelkich środków rea­lizacji zamysłu Bożego. Jest to rzeczywistość, w której poszczególne osoby nie tylko modli­twą, ale przede wszystkim ofiarą z siebie sa­mych, ze swojego życia, swoich umiejętności, wypełniają plan Pana Boga dla świata.

Najbardziej uderzającą cechą rzeczywistości Bożej jest fakt, że przepełnia ją duchowość Tradycji katolickiej. Sam ks. Gruner odprawia tylko tradycyjną Mszę św. Zagadnienia teolo­giczne i moralne na konferencji były wykłada­ne zgodnie z tradycyjnym nauczaniem Kościo­ła. Michał Semin, znany tradycyjny katolicki publicysta z Czech, przypomniał, że pojęcie "ofiary", zawarte w objawieniach fatimskich, jest wyrazem samej istoty katolickiej religii: tą istotą jest krwawa ofiara Chrystusa Pana na krzyżu i jej bezkrwawe uobecnienie we Mszy św. Tym samym prelegent poddał grun­townej krytyce zreformowany ryt Mszy. Dok­tor Brian McCall udowodnił, że prośba Mat­ki Bożej o poświęcenie Rosji zawiera uzna­nie tradycyjnej nauki o stosunku państwa do Kościoła, czyli wezwanie do poświęcenia Ro­sji zawiera implicite uznanie powszechnego i społecznego królowania Pana Jezusa oraz królewskiej władzy Najświętszej Panny. Mów­ca pokazał także, że soborowa nauka o wolno­ści religijnej jest sprzeczna nie tylko z Magi­sterium Kościoła, ale także z orędziem Matki Bożej Fatimskiej. Krzysztof Ferrara podał aż 33 argumenty potwierdzające opinię, że trze­cia tajemnica fatimska wciąż nie została opub­likowana w integralnej, kompletnej postaci ­tym samym uznał dokument watykański na temat objawień fatimskich z 2000 r. za ma­nipulację lub co najmniej nieporozumienie. Doktor Piotr Chojnowski przedstawił z kolei orędzie fatimskie w odniesieniu do głównych tez protestantyzmu i ukazał anty-ekumenicz­ny wymiar Fatimy.       

Takie tematy i poglądy raczej nie mogą się podobać duchowieństwu przenikniętemu du­chem soborowym. Trudno sobie wyobrazić, by entuzjaści ostatniego soboru uznali propa­gowanie takiego spojrzenia na objawienia fa­timskie za apostolat godny poparcia. I rzeczy­wiście, w pierwszych zjazdach poświęconych objawieniom fatimskim uczestniczyły prze­ważnie osoby świeckie ze środowisk Tradycji (albo przynajmniej do nich zbliżone). Dopiero od mniej więcej czterech lat zainteresowanie tymi zjazdami wzrosło wśród duchowieństwa. Przyczyną takiej zmiany jest niewątpliwie in­tensywna działalność Centrum Fatimskiego, liczne konferencje ks. Grunera i jego współ­pracowników na całym świecie, merytorycz­na wartość tych konferencji, kompetentnie wykonywana praca badawcza nad objawie­niami fatimskimi oraz liczne kontakty mię­dzy znawcami objawień fatimskich.

Do tego należy wspomnieć publikację książki pod ty­tułem Czwarta tajemnica fatimska (zob. Jan Vennari, Czwarta tajemnica fatimska?, ZA­WSZE WIERNI nr 95; książka ukazała się w tym roku w języku polskim nakładem Wydaw­nictwa AA). Autor tej pozycji, Antoni Socci, przystąpił do pracy pisarskiej z zamiarem wy­kazania błędu tym, którzy twierdzili, że trze­cia tajemnica jeszcze nie została całkowicie ujawniona. Jako znany dziennikarz miał do­stęp do wielu dygnitarzy watykańskich, któ­rzy w swoim czasie mieli do czynienia z tema­tyką fatimską, a więc także z trzecią tajemni­cą. I oto ten dziennikarz doszedł - nieocze­kiwanie pewnie także dla samego siebie - do wniosku, że jednak trzecia tajemnica pozosta­je w jakiejś części wciąż ukryta. Jego książka wywołała ogromne poruszenie, a nawet pew­ne zdenerwowanie. Kardynał Bertone poczuł się zmuszony do udzielenia w 2007 r. wyjaś­nień w mediach. Hierarcha powtarzał upar­cie tezę, że ujawniono już wszystko; jednak dziennikarze odkryli w jego wypowiedzi prze­inaczenia faktów i wewnętrzne sprzeczności. Incydent ten zwrócił uwagę wielu osób na problem trzeciej tajemnicy fatimskiej. Zaczęli się pojawić pierwsi duchowni, a nawet bisku­pi dążący do poznania prawdy na ten temat.

W ten sposób na zjazdach fatimskich z roku na rok rosła liczba osób duchownych z wie­lu krajów. W tegorocznym zjeździe fatimskim wzięło udział czterech arcybiskupów i 13 bi­skupów, około 40 kapłanów i ponad 100 świe­ckich z całego świata.

Każdy z uczestników nosił w widocznym miejscu identyfikator z imieniem i nazwi­skiem oraz stanowiskiem. Ja znalazłem się w tym roku w gronie wykładowców. Na py­tanie, skąd jestem, zawsze odpowiadałem: z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. Na py­tanie, przez kogo zostałem wyświęcony, za­wsze odpowiadałem: przez abp. Lefebvre'a. Ze zdumieniem zauważyłem, że ani razu nie wystąpiła typowa reakcja, do której jesteśmy przyzwyczajeni. A taką typową (niestety!) re­akcją, gdy podajemy kim jesteśmy, jest sytu­acja, w której czyjaś życzliwość błyskawicz­nie zamienia się w zimny urzędowy dystans albo w coś jeszcze bardziej przykrego. Sam nie szukałem specjalnie okazji do rozmów, ale w licznych przerwach między wykładami. w czasie wolnym i przy wspólnych posiłkach sami biskupi i kapłani często zwracali się do mnie z pytaniami: czego będzie dotyczył mój wykład?, jak żyją kapłani w Bractwie?, jak wygląda sytuacja Kościoła w Polsce i w Euro­pie Wschodniej? Te pytania i moje odpowiedzi dawały początek dyskusjom na temat samego zjazdu, na temat roli Niepokalanej, na temat innych zagadnień mariologicznych, kwestii moralnych etc. Moi rozmówcy wykazywali dużo zainteresowania i otwartości.

Temat mojego wykładu brzmiał: Święty Maksymilian i Niepokalane Serce Maryi. Re­akcja słuchaczy była budująca; bardzo chęt­nie brali foldery, broszury i książki na temat Matki Bożej i Rycerstwa Niepokalanej, które ze sobą przywiozłem. Biskupi wyrażali prag­nienie, by ich duchowieństwo lepiej poznało przesłanie objawień fatimskich i tradycyjnej katolickiej mariologii. Przyznawali, że bar­dzo im brakuje formacji, a także środków, które pomogłyby mobilizować wiernych do większej miłości ku Niepokalanej i do gorli­wego apostolatu. Zrozumieli, że takim środ­kiem jest właśnie Rycerstwo Niepokalanej. Aż trzech biskupów zaprosiło mnie, abym przy­jechał głosić rekolekcje ich kapłanom: jeden z Etiopii, drugi z Indii, a trzeci z Malawi.

Jak można ocenić przebieg wydarzeń na zjeździe? Jestem przekonany, że działała tam sama Niepokalana! To Ona zjednoczyła wszystkich uczestników zjazdu. To przez N i ą stopniowo odkrywali oni Tradycję. Podczas zjazdu niektórzy biskupi i wielu kapłanów odprawiało tradycyjną Mszę św. w oratoriach centrum kongresowego. Przez zetknięcie się z autentycznym duchem objawień fatimskich uczestnicy zjazdu powoli odkrywali prawdzi­wą wielkość i znaczenie Niepokalanej w pla­nie Bożym, zwłaszcza w naszych czasach. Roz­ważając Jej orędzia skierowane przeciw "błę­dom Rosji" oraz powstanie Rycerstwa Niepo­kalanej przeciw masonerii, uczestnicy zjazdu uświadomili sobie, że Kościół jest Kościołem wojującym, a katolik powinien być rycerzem Chrystusa i Maryi w walce z szatanem i jego bestiami. Rozważając objawienia fatimskie oraz życie wiernych dzieci i rycerzy Maryi, rozpalał się u tych biskupów i kapłanów na nowo duch misyjny. Jeden biskup powiedział mi, że dzięki nabożeństwu do Niepokalanego Serca Maryi, które wprowadził, przez kilka lat w jego diecezji potroiła się liczba nawróceń do Kościoła katolickiego.

U niektórych kapła­nów pojawiły się też bardzo poważne wątpli­wości co do ekumenizmu, a zatem do samego II Soboru Watykańskiego i jego pozytywnego stosunku do innych religii. Była to dla mnie wielka i miła niespodzianka. To, co wydało mi się niemożliwe (a mianowicie możliwość wy­rażania wobec hierarchów i kapłanów spo­za Bractwa swojej krytyki wobec najdroższe­go "dziecka" soboru, jakim jest ekumenizm), Niepokalana uczyniła możliwym.

Największe wrażenie zrobiła na mnie reakcja uczestników zjazdu na często powtarzające się w objawie­niach fatimskich wątki dotyczące zagrożenia piekłem, potrzeby modlitwy i ofiary, koniecz­ności ratowania dusz przed wiecznym zatra­ceniem. To, co w środowisku tradycyjnym jest normalne, zostało niemal zupełnie zatracone w modernistycznym milieu. Dzięki Maryi cały ten zjazd został przeniknięty nadprzyrodzoną atmosferą: troską o chwałę Boga i cześć Maryi oraz troską o wieczne zbawienie dusz. Wiele rozmów dotyczyło środków zaradczych wo­bec obecnego kryzysu. Wśród tych środków na zjeździe wymieniano: powrót do modlitwy, zwłaszcza do różańca, powrót do sobotnie­go nabożeństwa ku czci Niepokalanego Ser­ca Maryi, powrót do tradycyjnej nauki i litur­gii, zgłębianie spuścizny św. Maksymiliana, a zwłaszcza idei, na której jest oparta działal­ność Rycerstwa Niepokalanej, czyli ideał ry­cerski, struktura MI funkcjonująca w wymia­rze jednostek (MI 1), wspólnot (MI 2) i odda­nia heroicznego (MI 3).

Zjazd fatimski w Rzymie powinien być dla wszystkich wiernych Tradycji lekcją z nastę­pującym przesłaniem: tak wiele skarbów do­staliśmy od Niepokalanej, a tak mało doce­niamy ich wartość. Katolicy spoza środowisk Tradycji uczestniczący w rzymskim zjeździe dopiero odkrywają te skarby. Uznają swe za­ległości powstałe w wyniku wielu lat moder­nistycznego spustoszenia i chcą te zaległo­ści jak najszybciej nadrobić. Ożywia ich gor­liwość, jakiej nam często brakuje - dlatego musimy głębiej doceniać to, co mamy. Mu­simy zdobyć się na większą gorliwość, aby "przekazać to, co otrzymaliśmy". Aby osiąg­nąć jak najobfitsze owoce naszych wysił­ków, dbajmy o skarby, jakie zostały nam po­wierzone: o Tradycję katolicką oraz o Rycer­stwo Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji. Trwajmy w modlitwie, aby te dzieła rozsze­rzały się wśród osób duchownych i świeckich w Polsce i w innych krajach, a z czasem, aby i innowiercy odkryli ich piękno i prawdę.

Zmieniony ( 20.06.2012. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.