Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 62 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow "Starsi bracia" ?? arrow KTO TO JEST pan Józef LICHTEN?
Wednesday 26 February 2020 19:14:24.28.
W Y S Z U K I W A R K A
KTO TO JEST pan Józef LICHTEN? Drukuj Email
Wpisał: Jędrzej Giertych   
21.07.2012.

KTO TO JEST pan Józef LICHTEN?

 

http://gazetawarszawska.com/2012/07/20/jedrzej-giertych-kto-to-jest-pan-lichten

Jędrzej Giertych  Opoka 12 , 1976  Londyn

Nadesłano mi z Rzymu trzy drukowane za­proszenia. Zawierają one trzy daty: 4 grud­nia 1975, 23 grudnia tegoż roku i 10 stycznia 1976. Oczywiście, zaproszenia nie są skierowa­ne do mnie; nie mieszkam zresztą w Rzymie. (Przesłał mi je do wiadomości ktoś, kto je otrzymał).

 Pierwsze zaproszenie brzmi: “Prezydium Rady Polaków we Włoszech, sku­piającej niemal wszystkie organizacje polskie na tut. terenie, postanowiło zorganizować w Rzymie OGNISKO POLSKIE, którego celem będzie podtrzymywanie życia kulturalnego towarzyskiego i społecznego wśród Polonii rzymskiej.

Zebranie organizacyjne odbędzie się dnia 4 grudnia br. o godz. 18 w sali przy kościele św. Stanisława BM, via delie Botteghe Oscure 15, na które uprzejmie zapraszamy.

Ks. Mieczysław Kowalczyk Sekretarz Rady

Dr Edward Szczepanik Przewodniczący Rady

Porządek dzienny:

Powitanie — ks. M. Burniak

Zagajenie — dr E. Szczepanik

Program działalności — dr J. Lichten.

Dyskusja , Wybory tymcz. Zarządu Ogniska.

Po zebraniu lampka wina.

 

Drugie zaproszenie brzmi:

OGNISKO POLSKIE W RZYMIE Via Vecchiarelli 32 int. 2 — Roma 00186

Rzym, 23 grudnia 1975 r.

Szanowny (Panie) Pani!

Na zebraniu w dniu 4 grudnia 1975 r. założone zostało Ognisko Polskie w Rzymie,

Nowa ta, apolityczna, ale stojąca na grun­cie niepodległościowym organizacja zajmować się będzie sprawami kultury i społecznej samopomocy; będzie również prowadziła działal­ność towarzyską. Liczba członków będzie ogra­niczona.

Na zebraniu organizacyjnym wybrany zos­tał Tymczasowy Zarząd w składzie: ks. Ma­rian Burniak, dr Józef Lichten, dr Stanisław A. Morawski, Hanna M. Szczepanik, Wanda Wąchała.

Pragnęlibyśmy widzieć Pana (Panią) wśród, naszego grona i dlatego , załączamy deklarację członkowską z prośbą o wypełnienie i doręczenie jej nam na najbliższym zebraniu Ogniska. Gdyby z jakichkolwiek powodów było to niemożliwe, uprzejmie prosimy o przesłanie de­klaracji pocztą na adres podany w nagłówku.

Wpisowe zostało ustalone na zebraniu orga­nizacyjnym na L. 1000, a składka członkowska — na L. 3.000 rocznie. Każda dodatkowa donacja na cele Ogniska będzie mile widziana.

Ze względu na to, że w sobotę 10 stycznia 1976 r. gościć będą w Rzymie rodacy z Me­diolanu, Turynu i Wenecji, przesunęliśmy styczniowe zebranie z drugiego czwartku miesiąca na 10-go stycznia.

Mamy nadzieję, że spotkamy się na tym zebraniu.

Za Zarząd: Hanna Szczepanik, sekretarz

Józef Lichten, Prezes”.

 

Trzecie zaproszenie brzmi:

„Zarząd Ogniska Polskiego uprzejmie prosi a przybycie na spotkanie towarzyskie, które od­będzie się w sobotę, 10-go stycznia 1976 r_ o godz. 6 p.p. w sali przy kościele Św. Stani­sława, Via Botteghe Oscure, 15.

Józef Natanson:

Na zebraniu tym mówić będzie Józef Natan­son:

„O drogach piękna”. Czarna kawa z faworkami.

Jak widzimy, powstała w Rzymie nowa pol­ska organizacja. Patronuje jej polskie ducho­wieństwo. Zebrania tej organizacji odbywają się w sali przy polskim kościele (tym samym kościele, który objął w polskie ręce jeszcze w XVI wieku słynny bojownik polskiej kontrreformacji, kardynał Stanisław Hozjusz), albo też przy Via Vecchare) li 32, to znaczy w lokalu polskiego duszpasterstwa.

W sposób oczywisty, duszą tej organizacji jest dr Józef Lichten. Na zebraniu organizacyjnym wygłosił on główne przemówienie pro­gramowe, formułując „program działalności” organizacji, a potem został obrany na prezesa tej organizacji.

Organizacja zapowiada, że „liczba jej członków” będzie „ograniczona”. To znaczy, że nie każdy będzie się mógł do tej organizacji do­stać.

Otóż chciałbym się zająć osobą organizatora i prezesa tej organizacji, doktora praw, Józefa Lichtena.

Informacje osobiste o p. Lichtenie znajduję w dwóch almanachach, wydanych w języku an­gielskim.

W almanachu światowego żydostwa, wyda­nym w. Ameryce 20 lat temu, noszącym naz­wę „World Jewish Register. A Biographical Compendium of Notable Jews in the Arts, Sciences and Professions”, którego autorem jest Itzhak J. .Carmin (nakładem Monde Pub­lishers Inc., Nowy Jork 1955/56, Publishers of Who’s Who in World Jewry) znajduję na str. 323 informacje następujące:

„Lichten, Joseph L., Stany Zjednoczone, adwokat, dyrektor organizacyjny (Organization executive), urodzony w Warszawie, Polska, 6 czerwca 1906. Syn Maurycego i Eugenii (Langfier); Magister praw Uniwersytetu Warsza­wskiego, 1928, doktor praw 1930. W Stanach ..Zjednoczonych od roku 1940. Dyrektor depar­tamentu spraw zagranicznych w ADL. (Skrót ten oznacza Anti-Defamation League — przy p. J.G.), od roku 1945. Praktykujący członek korporacji adwokatów w Warszawie 1934-1939; wykładowca historii doktryn społecznych w or­ganizacji Polskiego Radia w latach 1934-39; do­radca w sprawach wschodnioeuropejskich i na­rodowościowych w Ambasadzie Polskiej w Wa­szyngtonie w latach 1941-1945. Członek: po­przednio Komitetu koordynacyjnego wszystkich organizacji żydowskich w Warszawie; amery­kańskiego Stowarzyszenia Prawa Międzynarodo­wego; amerykańskiego Komitetu Wolności Kul­turalnej; Masonerii (Masons); Shriners (nie wiem, co to jest — przyp J.G.); B’nai B’rith; Klubu Polskich Żydów. Autor następujących prac: „Poglądy filozoficzno-prawne’ Stanisła­wa Orzechowskiego”, 1930; „The White-Ruthenian Problem in Eastern Europe”, 1944; „Russian-Americans and Ukrainian-Americans in One America”, 1953. Adres: 134 E. 70 St., TSowy Jork, N.Y. Biuro: 212 Fifth Avenue, Nowy Jork N.Y.”

Drugi almanach, to jest „Directory of the Members of . the Polish Institute of Arts and Sciences in America” na rok 1975. Zawie­ra on na str. 17 informacje następujące:

„Lichten Józef L., 1906, dyrektor spraw między kulturalnych w Anti-Defamation League B’nai B’rith (emerytowany), doradca, 315 Le­xington Ave, Nowy Jork, N.Y., 100016; pro­wadzi seminarium (teaching seminar) na te­mat stosunków katolicko-żydowskich w Kole­gium Północno Amerykańskim (Seminarium) w Rzymie we Włoszech; magister praw 1928, doktor praw 1930, Uniwersytet Warszawski, Polska; religioznawstwo porównawcze, katoli­cyzm, judaizm, druga wojna światowa, prześladowania hitlerowskie (Nazi holocaust) historia polsko-żydowska, historia ukraińsko-żydowska. (Jest to wyliczenie zainteresowań - przyp. J. G.) Adres: via San Crescenciano 11, 00199, Rzym, Włochy”.

Widzimy z powyższych informacji, że p. Lichten jest polskim Żydem i człowiekiem o pol­skiej kulturze, ale ani się nie uważa za Po­laka, ani nie został chrześcijaninem. Jest to, w sposób oczywisty, nacjonalista żydowski. Był on wysokim urzędnikiem amerykańskiej Anti- Defamation League. Ligi obrony przed znie­sławieniem, potężnej, ongiś tajnej, dziś jawnej organizacji żydowskiej, stawiającej sobie za ceł obronę dobrej opinii narodu żydowskiego, a zarazem w ogóle obronę interesów żydows­kich? Jest on członkiem masonerii amerykańs­kiej. Obok tego jest członkiem B’nai B’rith (apostrof w obu wypadkach nie oznacza skró­tów, ale jest osobną literą, wyrażającą gardło? wy przydech, właściwy językowi hebrajskiemu, a więc jakby krótką pauzą w wymowie: B-nai B-rith), czyli osobnej masonerii czysto żydow­skiej, do której nie-Żydzi nie są przyjmowani, niesłychanie potężnej i wpływowej, zarówno w Ameryce jak w świecie. W Warszawie był członkiem komitetu koordynacyjnego organi­zacji żydowskich.

Otrzymałem także o p. Lichtenie garść in­formacji z różnych źródeł drogą ustną. Podaję je na odpowiedzialność moich informatorów, bez pewności, że wszystkie są ścisłe. Był on podobno w czasie II Soboru Watykańskiego obserwatorem na tym Soborze z ramienia B’nai B’rith, czyli masonerii żydowskiej i dla­tego przeniósł się do Rzymu. Podobno jest dzisiaj nieoficjalnym agentem dyplomatycznym (ambasadorem) Republiki Izraelskiej przy Sto­licy Apostolskiej. (Izrael nie utrzymuje ze Sto­licą Apostolską stosunków dyplomatycznych oficjalnych). Podobno wyrobił sobie, jako poli­tyk żydowski, poważną pozycję w kołach dy­plomatycznych Rzymu. Za jedno ze swoich za­dań zdaje się uważać poprawienie stosunków polsko-żydowskich, oczywiście ze stanowiska żydowskiego. Podobno Jest, razem z p. Stehle z niemieckiej „Frankfurter Allgemeine Zei­tung” żydowskim członkiem Watykańskiej Ko­misji dla Niewierzących. Na pierwszym zjeź­dzie naukowców polskich w Ameryce miał re­ferat o stosunku prasy podziemnej w czasie wojny w Polsce do Żydów kwestii żydowskiej. Doktoryzował się w Warszawie u profesora Eugeniusza Jarry. Nazywał się ongiś Lichten- sztul, ale w Ameryce skrócił sobie nazwisko na Lichten.

Jest oczywiste, że jest to polityk żydowski i patriota żydowski. Jest to zarazem badacz spraw religijnych, ale badacz ze stanowiska ży­dowskiego, lecz być może, żydowsko-ateistycznego.

Mam szacunek dla patriotów każdego narodu i w szczególności zawsze miałem i mam na­dal szacunek i sympatię dla Żydów izraels­kich, budujących państwo żydowskie na wła­snej ziemi po dwóch tysiącach lat nieobecności. Pan Lichten w sposób oczywisty jest jednym z tych, co budują politykę państwa ży­dowskiego w Ziemi Świętej. Budują także i po­tęgę światową Izraela.

Ale szacunek dla żydowskiego patrioty, broniącego systematycznie i z zapałem żydows­kich interesów w świecie, w Polsce, w Amery­ce i w Rzymie, nie oznacza, bym miał uważać za rzecz dopuszczalną by odgrywał on rolę teologicznie i organizacyjnie wpływową  zarówno W środowiskach polskich, jak w środowiskach katolickich.

Być może właściwym jest jego miejsce w ,komisji dla niewierzących1‘, w której może on katolickim ekspertom dostarczyć informacji o tym co myślą tacy jak on „niewierzący”, wywodzący się ze środowiska, które ongiś wy­znawało religię żydowską. Jest rzeczą roztropności owych katolickich ekspertów i w ogóle kościoła decydować, w jakim stopniu korzystać z dostarczanych przez niego informacji, i wypowiadanych przez niego opinii. Ale bardzo mnie to dziwi, że Kolegium Amerykańskie w Rzymie powierzyło właśnie jemu, żydowi, prowadzenie wykładów o stosunkach katolicko-żydowskich: młodzi klerycy amerykańscy, studiujący w Rzymie, powinni otrzymywać oświetlenie sprawy tych stosunków ze stanowiska katolickiego, a nie żydowskiego. Nawet gdyby p. Lichten był człowiekiem bardzo ustronnym (a nim nie jest), jest nieuniknione, że może on w sposób mimowolny coś naświetlić w sposób jednostronnie niekatolicki, lub może nawet antykatolicki. Wykłady te powinien prowadzić katolik. Tak samo np. wykłady o tym, co to jest protestantyzm powinien dla kleryków katolickich także prowadzić katolik.

 Ale jeszcze bardziej mnie dziwi, że p. Lichten zdobył sobie w Rzymie pozycję jakby przywódcy miejscowego środowiska polskiego, a nie jest on Polakiem, a więc nie może być przywódcą polskim. Może być prezesem Ogni­ska Polskich żydów. Może mógłby od biedy być prezesem Ogniska Polaków Liberalnych i Niewierzących, z natury rzeczy mogącego skupiać wielu Polaków pochodzenia żydowskiego (Żydów uważających się za Polaków) i może razem z nimi też i kilku Żydów uważających ę za żydów, ale o polskiej kulturze. Ale jest rzeczą niedopuszczalną, by odgrywał czołową rolę w środowisku polskim, w którym uczestniczą polscy księża, które odbywa swoje posiedzenia w sali przy polskim kościele i ma swoje biuro w lokalu polskiego, katolickiego duszpasterstwa.

Doszła mnie z kół polskich opinia, że jest to człowiek „solidnego wykształcenia, dużej; kultury, politycznie doświadczony”. Być może z pewnego punktu widzenia można go tak oce­niać. Ale świeżo p. Lichten zaprezentował się także i z całkiem innej strony.

Zaatakował na łamach londyńskiego „Dzien­nika Polskiego” pracę Feliksa Konecznego „Cywilizacja żydowska”. Atakiem tym zaprezen­tował się nie tylko jako człowiek zaciekły i ożywiony nienawiścią, ale także jako demagog daleki od bezstronności naukowej. Nie wolno jest człowiekowi, posiadającemu doktorat na­byty na polskim uniwersytecie, nie wiedzieć, kto to jest Feliks Koneczny i nie wolno mu napadać na Konecznego wyzwiskami na poziomie prasy brukowej. Wolno mu się z poglądami wielkiego polskiego uczonego nie zgadzać. Ale jeśli się z nimi nie zgadza, powinien wystąpić z polemiką na poziomie naukowym, a nie demagogicznym wrzaskiem, domagają­cym się pośmiertnego zakneblowania ust Konecznemu.

Co więcej, p. Lichten zaprezentował się w tym swoim wystąpieniu jako kłamcą. Twier­dzi on, że „nie istniał” nigdy projekt utworze­nia państwa żydowskiego w Lubelszczyźnie(***). Twierdzi to kategorycznie, z tupetem i w to­nie oburzenia.

Otóż, człowiek zajmujący tak wpływowe stanowisko w “świecie żydowskim, oraz znają­cy zarówno Polskę jak Amerykę, nie może ta­kiej rzeczy twierdzić w dobrej wierze, gdyż nie może o projekcie Lublinlandu nie wie­dzieć. Jest oczywiste, że p. Lichten musiał o tym wiedzieć, że owszem, istniał projekt utwo­rzenia państwa żydowskiego w Lubelszczyźnie, że trzy miliony polskiej ludności miały być z: Lubelszczyzny wysiedlone w taki sposób, jak wysiedleni zostali Palestyńczycy z rozległych połaci Palestyny, oraz że zbudowane miała być na polskiej ziemi państwo żydowskie, sil­niejsze od Izraela, bo liczące więcej od niego żydowskiej ludności, wyposażone w najurodzajniejszą w Polsce ziemię i w pokłady węgla, a mające centrum w Lublinie, który od wieków słynął jako ośrodek uczoności żydow­skiej i życia religijnego żydowskiego. Nie spo­sób, by p. Lichten tego nie wiedział. Ale na ła­mach pisma, czytywanego przez Polaków, po­wyższym faktom gwałtownie zaprzeczył. Naj­widoczniej chciał sprawić, by Polacy o tym wielkim niebezpieczeństwie, jakie im 35 lat temu zagrażało, nie byli poinformowani, a je­śli taka wiadomość do ich świadomości dotar­ła, by została zduszona w zarodku.

Zajmując takie stanowisko, wystąpił on w sposób wyraźny, jako wróg polskiego naro­du i jego interesów. Zarazem, jako wróg doty­czącej tego narodu historycznej prawdy.

 Oczywiście, nie wypowiadam zdziwienia, że londyński „Dziennik Polski” udzielił mu dla tego wystąpienia swoich łamów. Pismo to tyle miejsca poświęca sprawom żydowskim i głoszeniu i obronie żydowskiego punktu wi­dzenia, że jest nieomal czymś jakby wspól­nym czasopismem polsko-żydowskim.

 (-) Jędrzej Giertych.

 (***) Ciekawe , że tekst Giertycha  - https://sites.google.com/site/krzysztofcierpisz/ajewishstateinpoland  mówiący o tym planowanym żydowskim osadnictwie, a który został zamieszczony w portalu Nowy Ekran  – redakcja wyrzuciła po kilku dnia eksplozji. Pomyśleć, 40 lat minęło, tam Rzym, tu Warszawa, a żydowski terror ten sam, tu i teraz , bez reakcji ze strony  publikujących blogerów, ludzi bez honoru.

----------------------------------------------

Z wikipedii: W latach 1963-1965 reprezentował Ligę Przeciwko Zniesławieniu na sesjach II Soboru Watykańskiego. W późniejszych latach był również jej przedstawicielem przy Watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem.

[----] 4 listopada 1986 roku, za zasługi na rzecz wzmacniania więzi między Kościołem i społeczeństwem, został odznaczony przez papieża Jana Pawła II komandorią Orderu Św. Grzegorza Wielkiego. Otrzymał to wyróżnienie jako pierwszy obywatel amerykański żydowskiego pochodzenia.

Z artykułu Hugona Hajduckiego (2003 r,) : Dużą rolę w nadaniu ostatecznego kształtu deklaracji Nostra aetate, odegrał przedstawiciel związanej z B’nai B’rith (tajnej żydowskiej organizacji o charakterze wolnomularskim) Ligi Przeciw Zniesławianiu (Anti-Defamation Ligue), dr Józef Lichten. W ten sposób powstał dokument Nostra aetate, przyjęty ostatecznie w 1965 r.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.