Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 44 gości
S T A R T
Friday 01 July 2016 13:29:32.30.
migawki

Panie Morawiecki! Piszę nie do uwiarygodniającego cię, synku, starca-atrapy w sejmie, lecz super-premierze! Min. Vincent Rostowski zwiększył VAT na 23% na lata 2011-13. Obniż wreszcie najpierw na 22%, a może od razu niżej, na 17%! Gospodraka zmieni się w gospodarkę.

 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
Obrona (tania) przed upałem
Wpisał: Mirosław Dakowski   
08.08.2013.

[dla NOWYCH CZYTELNIKÓW (i dla tych, co mają dobrą pamięć, ale krótką POWTARZAM stary tekst: Proste instrukcje, jak bez użycia "klimy" mieć o 8-12 stopni niższa temperaturę w mieszkaniu. ]

Obrona (tania) przed upałem

[ "Wieszam" później - bo u mnie tak wyrosło dzikie wino na ścianie południowej i wschodniej domu (warstwa liści 30-40 cm, trzeba dobrze podlewać, bo intensywnie paruje, a przez to schładza ścianę).

Dla tych, co mają płaski dach i "smykałkę", jest nowość - pod koniec tekstu.]

 

W mieszkaniu czy domu:

a)      Okna, na które pada słońce (południowy wschód do połudn. -zachodu) zasłaniać na dzień białym materiałem (np. prześcieradło) na zewnątrz. Umocować (przycisnąć) przy zamykaniu okna. Nigdy wewnątrz, bo wtedy całe ciepło gromadzi się w mieszkaniu. W dzień wszystkie okna zamknięte (nie wchodzi upał).

b)       na noc (lub zawsze, gdy temperatura zewn. niższa od wewnętrznej) otwierać okna – wietrzyć. Chłodzić też strychy!

c)      pić dużo wody chłodnej – do trzech litrów dziennie, by się nie odwodnić (raczej nie z lodówki, bo powoduje ból gardła).

2. Siedzieć w domu (lub lesie, jeśli możliwe). Kto musi być na ulicy – unikać godzin południowych. Koniecznie kapelusz słomkowy (czyli jasny i przewiewny).

2a. Kąpiele częste w wannie, w letniej wodzie (by czuć miły chłodek, nie zimno!!)

3. Na dalsza metę: Obsadzić południowe ściany domu pnączami (bluszcz, dzikie wino).  Przykład działania: Jeśli słońce ogrzewa goły mur do 40-60 st.C, to pod pnączami jest o 20 do 30 stopni C mniej!!

 W moim domu utrzymuję temperaturę wnętrza (sposobami 1 ab, 3) o 10-12 st.C poniżej temperatury zewnętrznej.  A w szpitalu, którego dyrektor nie zdecydował się na tak proste rozwiązania, właśnie (znów, jak co roku!!) rośnie umieralność małych pacjentów: komplikacje po-operacyjne, zakażenia, serce... U innych, silniejszych znacznie rośnie czas zdrowienia, a więc też czas pobytu w szpitalu.

 
Nie wstydźmy się rozwiązań prostych!

-------------------------

Poniżej „dla zaawansowanych”:
Zmieniony ( 24.06.2016. )
Czytaj całość…
 
Watykan dzisiaj. Czy Chazarzy są na pewno "nosicielami Słowa Bożego". Apostazja na szczycie?
Wpisał: O. Jacek Huculak   
21.03.2016.

Watykan dzisiaj. Czy Chazarzy są na pewno  nosicielami Słowa Bożego”. Apostazja?

 

Jeżeli zbawienie dokonuje się przez prawo [Mojżesza], to Chrystus umarł na darmo (Gal 2, 21)

 

 

[Papież] jako następca Piotra, bywa nieomylny w okolicznościach ściśle określonych, czyli tylko wówczas, gdy jako pasterz całego Kościoła – ponad patriarchami i obrządkami – sprawuje nauczanie uroczyste. Ostatnim razem miało to miejsce w roku 1950 przy ogłoszeniu dogmatu o wniebowzięciu Maryi.

 

O. Jacek Huculak

 

 http://sacerdoshyacinthus.com/2016/03/03/o-dr-hab-benedykt-jacek-huculak-ofm-watykan-dzisiaj/

 

 

Nawet dla osób nawykłych do częstego gradu w postaci coraz to nowych wytworów myśli katolicko- reformowanej, która pieczętuje się – często na wyrost – Soborem Watykańskim II, wstrząsem stał się niedawny dokument Watykanu o wyłączeniu żydów[1] spośród tych środowisk, ludów i narodów, do których Kościół będzie kierował nauczanie Chrystusa[2].

 

Ma to wynikać głównie stąd, że oni rzekomo są „nosicielami Słowa Bożego”[3], lecz gdyby tak było, to komu – według Kurii – potrzebne byłoby przyjście Jezusa? Czy nie wystarczyłaby droga Chazarów, owego ludu i państwa nad Morzem Czarnym, które w wieku IX przyjęło judaizm?

 

Wstrząs wynika stąd, że reformowanie[4], które dotąd – przy pewnym wysiłku – można było postrzegać jako przejściowe gorączkowanie w postaci herezji materialnej, czyli nieświadomego błądzenia w wierze[5], w danym oświadczeniu przekroczyło granice herezji formalnej; a to już pociąga skutki ciężkie, i to zarówno dla chrześcijan świeckich, jak i duchownych, także dla biskupa.

Już „krewni Jezusa” przyszli Go odciągnąć od nauczania w imię jakiejś poprawności potocznej, wręcz „zabrać Go”, mówiąc, że „odszedł od zmysłów” (Mk 3, 21). Dzisiaj Watykan zwraca się ku prawomyślności tego świata, którym od wieku XVIII – naznaczonego buntem Ameryki i przewrotem we Francji – kieruje gwiazda ludu (am) Dawida[6]. Wokół niej zaś od lat trzystu pośród narodów (gojím) posłusznie krąży pięcioramienna gwiazda masonów, której zgodną odmianą jest czerwony znak socjalistów.

Sprawa jest groźna, bo stanęła na granicy, o której rzekł Pan, jedyny Ješuah – Zbawiciel (Jezus)[7]: „Do każdego, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32-33). Także jednak na ziemi rzecz mocą prawa Kościoła miewa skutki ciężkie.

 

Św. PAWEŁ

 

Dokument Watykanu wstępnie zaskakuje tym, że powołuje się na krótkie i ogólne, a z kontekstu wyjęte, powiedzenie Pawła[8], owego Szawła z Tarsu, który był nie tylko rodowitym Żydem z pokolenia Beniamina, lecz niegdyś także gorliwym faryzeuszem, a nawet zaciekłym oraz urzędowym inkwizytorem i prześladowcą chrześcijan.

Otóż według tegoż pisma [Watykanu] chwalebny Jezus nie miałby prawa nawrócić go u bram Damaszku, a jeśli już do tego doszło, to stałoby się coś niestosownego, wysoce niepożądanego. Pośrednio wskazuje się na Chrystusa jako na kogoś, kto narobił niepotrzebnego kłopotu. W tym względzie jednak bardzo jednoznaczny jest Nowy Testament, a w nim św. Paweł, który z naciskiem stwierdza: „Jeśli usprawiedliwienie dokonuje się przez prawo [Mojżesza], to Chrystus dôreán apéthanen – umarł na darmo” (Gal 2, 21).

Religia więc żydów, odrzucających Jezusa, nie jest i nie może być równoległą drogą do zbawienia, jak to zostało jasno wyłożone przez Kurię wcześniej, w składzie innego pokroju[9]. Także męczennicy krwią wyznawali nie tylko to, że On był Bogiem – więc dla Greków i Rzymian bezpieczne mniemanie, jakoby był jednym z bogów Panteonu – lecz głównie prawdę o tym, że jest On zbawicielem jedynym.

Otóż samej wysokiej radzie Żydów z arcykapłanami na czele jasno oświadczył apostoł Piotr: Poza „Jezusem Chrystusem Nazarejczykiem, którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg [Ojciec] wskrzesił z martwych […] nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano pod niebem żadnego innego imienia, przez które my [Żydzi] powinni byśmy zostać zbawieni (deí sôthếnai hêmás)” (Dz 4, 10. 12).

W tej samej sprawie później rodacy ze strony Pawła przeczytali słowa: „Mamy więc, bracia, pewność, że wejdziemy do miejsca świętego [w niebie] przez krew Jezusa. On nam [Żydom] zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje […] Przystąpmy z sercem prawym, z wiarą czystą… obmyci na ciele czystą wodą [chrztu]” (Hbr 10, 19-22).

Kuria Rzymska zasłania się ogólnym i skądinąd oczywistym powiedzeniem Pawła, że „Bóg nie żałuje [swych] darów łaski i wezwania”[10]. Słowa te zostały tu wyjęte z kontekstu jego rozważań o dziejach Izraela, który w końcu jednak przyjmie Pana Jezusa Chrystusa (Rz 11, 25-26). Niniejszą część Listu do Rzymian umieszczono w tle soborowego oświadczenia „Nostra aetate”, skierowanego do wyznawców religiach niechrześcijańskich, w jego części dotyczącej żydów.

Dane powiedzenie Pawła jest tam przytoczone, lecz Soborowi nie tylko daleko było do tego, co z nimi zrobił ostatnio Watykan, ale w tymże piśmie Sobór nawet podkreślił konieczność głoszenia ewangelii wszystkim, a zwłaszcza muzułmanom i żydom, gdy rzekł: „Kościół katolicki […] głosi i jest zobowiązany (tenetur) nieustannie głosić Chrystusa, który jest, ‹drogą i prawdą, i życiem› (J 14, 6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko [więc również żydów] ze sobą pojednał”[11].

– Należy to podkreślić, bo Kuria chciała sprawić żydom miłą niespodziankę w pięćdziesięciolecie pisma „Nostra aetate”. Okazuje się jednak, że usiłowała to uczynić za wszelką cenę, i to nie tylko wbrew tamtemu oświadczeniu Soboru, lecz także stronniczo nadużywając słów Pawła, a co najważniejsze – wbrew samemu Chrystusowi Panu.

Prawdziwa myśl Pawła jest jasno zarysowana już na tej samej stronicy jego Listu do Rzymian, gdzie pisze on, że wrogość Żydów względem Jezusa jest tymczasowa, a tajemniczo przez Boga dopuszczona po to, „aby i [oni] sami teraz dostąpili miłosierdzia” (Rz 11, 31) dokładnie tak samo, jak tymczasem narody „z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiły miłosierdzia” (30) drogą chrzcielnego włączenia w tajemnicę Chrystusa.

Zatwardziałość – pisze Paweł – dotknęła część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia narodów; i tak cały Izrael zostanie zbawiony (25-26) w Kościele Chrystusa. „Jeżeli zaś ich [Żydów] upadek przyniósł bogactwo światu, a ich [nawróconych] mała liczba – wzbogacenie narodom, to o ileż więcej przyniesie ich zebranie w całości” (12) wokół Pana Jezusa.

To zaś nastąpi także dlatego, że z woli Chrystusa przed końcem tego świata „ewangelia musi być głoszona wszystkim narodom”[12], przeto również Żydom, a nawet „najpierw Żydowi, a potem Grekowi”[13], czyli synowi jakiegoś narodu wewnątrz Cesarstwa, gdzie mowa grecka była używana wszędzie. „Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem, ponieważ ten sam jest Pan wszystkich” (Rz 10, 12), a „Ten [Jezus] jest ustanowiony na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34).

Przede wszystkim zaś, jeśli Żydzi – także według Pawła – mają przyjść do Jezusa, to nasuwa się pytanie, na które on jasno odpowiedział w sąsiednim miejscu tegoż Listu do Rzymian: „Jak mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jak mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? […] Przeto wiara ex akoếs – z usłyszenia [pochodzi], a usłyszenie [dokonuje się] przez słowo Chrystusa” (Rz 10, 14-17). Według Pawła więc Żydom koniecznie trzeba kêrýssein – ogłaszać Dobrą Nowinę Jezusa. Oświadcza on: „Ja nie wstydzę się ewangelii. Jest ona bowiem mocą Boga ku zbawieniu dla każdego wierzącego, Ioudaíô te prốton – najpierw dla Żyda, potem dla Greka” (1, 16). Paweł nie tylko był tego pewien, lecz również tak czynił, wszędzie – począwszy od Damaszku i Antiochii poprzez Efez i Korynt aż do Rzymu – kierując swoje kroki i słowo najpierw do Żydów, wbrew temu, czego chciałaby obecna Kuria.

Jej wymysł nie pomieściłby się w głowie nawet owym ioudaizóntes – żydującym przeciwnikom, a nawet wrogom Pawła, dla których prawo Mojżesza było częścią całości zbawczej, należącej jednak do Chrystusa. Nawet ci ludzie – których Paweł nie waha się nazwać „fałszywymi apostołami, podstępnymi działaczami, udającymi apostołów Chrystusa”, a nawet „sługami jego [szatana]” (2 Kor 11, 13-15) – z obrzydzeniem odrzuciliby twierdzenie, jakoby do zbawienia wystarczył Mojżesz, więc religia żydowska byłaby względem chrześcijaństwa jakąś drogą równoległą do zbawienia. Coś takiego więc nikomu nie mogło nawet przyjść do głowy, natomiast ów żydujący pogląd o przyjęciu prawa jako warunku dojścia do Chrystusa, został na szczeblu najwyższym odrzucony przez samych apostołów na Soborze Jerozolimskim w roku 49 (Dz 15, 1-33).

Zasadniczo tej sprawie św. Paweł poświęcił swe listy do Rzymian i do Galatów, gdzie z naciskiem rzekł: Jeżeli zbawienie dokonuje się przez prawo [Mojżesza], to Chrystus umarł na darmo(Gal 2, 21). W przekonaniu Pawła – wbrew temu, co usiłuje mu podsunąć Kuria – całe dzieje Izraela zmierzały ku Jezusowi i w Nim miały znaleźć wypełnienie (Mt 5, 17): „Nasi ojcowie – pisze on – wszyscy byli pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze i wszyscy w [imię] Mojżesza zostali zanurzeni w obłoku i w morzu; wszyscy też jedli ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili bowiem z towarzyszącej im skały duchowej; a tą skałą był Chrystus” (1 Kor 10, 1-4).

Owo kluczowe Pawła zdanie warunkowe: „Jeżeli usprawiedliwienie – przez prawo…”, w domniemanym trybie nierzeczywistości działające jako ‘dowód nie wprost’, jest doniosłe tak samo, a zasadniczo jest nawet tożsame z tym jego zdaniem także warunkowym: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, to daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach […] Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli” (15, 17. 20).

 

JEZUS

 

Od jasnej postawy Pawła daleko ważniejsze jest nauczanie i dzieło Chrystusa, których zresztą odzwierciedleniem były starania Jego ucznia z Tarsu, owego Żyda, a nawet faryzeusza przezeń nawróconego u bram Damaszku.

Jezus Nazarejczyk[14] wychował się, wzrastał i pracował, a potem głosił naukę w zielonej, kwitnącej rolnictwem północnej części Palestyny, zwanej Galil hag-gojím – Galileą narodów[15], odróżnianych od jedynego ludu (am), którym miał być Izrael. Wynikało to stąd, że już w VIII wieku [przed Chrystusem md] podbił ją król Asyrii, który Żydów uprowadził w głąb swojego kraju, by tam osiedlić Asyryjczyków; a później – po Aleksandrze Wielkim – napłynęli tam Grecy. Królowej judzkiej Aleksandrze około roku 70 przed Chr. tylko w małej mierze udało się zmusić Galilejczyków do religii żydowskiej, skąd w oczach Judejczyków oni nadal pozostali narodem osobnym[16]. Zachowali odmienną kulturę syryjską, opartą o najstarszy i wielki dorobek sumeryjsko-babiloński, także w dziedzinie piśmiennictwa, prawa i religii. Wyróżniali się też osobliwą, bliższą klasycznej, wymową języka aramejskiego (Mt 26, 73), którym wówczas mówiono w Palestynie i na Bliskim Wschodzie[17]. – Jezusa, syna Maryi z „miasta w Galilei, zwanego Nazaret” (Łk 1, 26), powszechnie uznawano za Galilejczyka; Jego uczniów – także[18].

Nie bez związku z ową kulturą wysoką, wolną od usposobienia nazbyt prawniczego, pozostają wielekroć powtórzone słowa Zbawiciela: „Słyszeliście, że powiedziano [według prawa Mojżesza]… Ja natomiast mówię wam…”[19].

Dla każdej osoby, „najpierw dla Żyda, potem dla Greka” zetknięcie się z Jezusem jest rozstrzygające, bo wymaga zajęcia postawy, której treść ma skutki na wieczność.

On jest probierzem, gdyż „ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”[20]. On „jest ustanowiony na upadek i powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34). „On jest – rzecze Piotr – kamieniem, odrzuconym hyph’hymốn – przez was [Żydzi] budują­cych: tym, który stał się głowicą węgła” (Dz 4, 11). „Wam zatem, co [w Niego] wierzycie [niech będzie] cześć, natomiast niewierzącym tenże kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się… kamieniem potknięcia się i skałą obrazy” (1 P 2, 7-8). Niniejsze słowa Piotra i Pawła tylko rozwijają to, co rzekł sam Pan Jezus na krótko przed męką: „Każdy, kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on spadnie, zmiażdży go” (Łk 20, 18).

Według rozporządzenia Boga głoszenie ewangelii, podczas gdy Syn Boży chodził po tej ziemi, miało dokonywać się w Palestynie i skupiać się wyłącznie na Żydach. On nie tylko o sobie rzekł: „Jestem posłany [osobiście] tylko do owiec, które poginęły oíkou Israếl – z domu Izraela” (Mt 15, 24) – choć poszedł w okolice fenickiego Tyru i Sydonu, a także do greckiego Dziesięciogrodu (Dekápolis) – lecz zakazał też uczniom: „Nie idźcie do narodów i nie wstępujcie do żadnego miasta Samarytan. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” (10,5-6).

Czyż te słowa nie są wprost przeciwne temu, co wyznacza Watykan? Ich moc w tym względzie nie zmniejsza się na tle tego, co Jezus oświadczył uczniom po swym zmartwychwstaniu, gdy oświecił uczniów, „aby rozumieli Pisma” (Łk 24, 45), czyli Biblię Żydów, i rzekł im: „Tak jest napisane [tam]: Mesjasz (ton Christón) będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie. W Jego imię będzie głoszone nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, [lecz] począwszy od Jerozolimy (46-47). Dzieło to mieli zacząć po zesłaniu Ducha Świętego, a Jezus przed wniebowstąpie­niem, bezkreśnie rozszerzając ich pole działania, powtórzył im: „Będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii [czyli w Izraelu], i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8).

Wówczas to uczniom nakazał: Pójdźcie na cały świat i ogłoście (kêrýxate) ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i zostanie ochrzczony, ten będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 15-16). Innej możliwości nie ma „ani dla Żyda ani dla Greka”, czyli dla nikogo. Praca więc apostołów oraz ich następców miała wyrastać niezmiernie ponad proste zachęcanie do czegoś wartościowego obok innych rzeczy podobnie dobrych i pięknych, gdyż miała ona być kếrygma – ogłoszeniem tego, co do zbawienia jest konieczne potrzebne, czyli przylgnięcia do Jezusa, czego uwieńczeniem jest chrzest.

Dlatego to już w dzień Pięćdziesiątnicy, gdy Żydzi w Jerozolimie wysłuchawszy pierwszego kazania Piotra, „przejęci do głębi serca” zapytali, co mają czynić, on rzekł im: „Nawróćcie się i niech każdy z was zostanie ochrzczony w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego […] Ratujcie się spośród tego przewrotnego plemienia!” (Dz 2, 37-40).

Znamienne jest, że Pan Jezus nakazał nie tylko podtrzymywanie działania ciągłego, jakby liniowego w postaci ‘głoście (kêrýssete)’, lecz dokonanie czynności jakby punktowej, gdy rzekł: „ogłoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15), czemu zresztą doskonale odpowiada zapis Mateusza: „Pójdźcie więc i nauczcie (mathêtéusate) wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, [i] ucząc je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (28, 19).

– Ostatnio jednak najlepsi katolicy, którzy według woli Pana starają się „zachowywać wszystko”, nie szczędząc wysiłków, a nawet ofiar, oni – zwłaszcza w okresie niedawnego synodu i po nim – ze strony Kurii bywają piętnowani jako rzekomi faryzeusze, ludzie niemiłosierni, zapatrzeni w literę, bałwochwalcy, buntownicy, a nawet jako fundamentaliści podobni do bojowników państwa islamskiego. Cóż to jednak jest wobec tych potwarzy, które zniósł Pan Jezus, zwłaszcza od arcykapłanów i rady żydowskiej?

Według obecnej Kurii powodem wyłączenia żydów spośród tych, do których będzie kierowana nauka Chrystusa, ma być głównie to, że oni rzekomo są „nosicielami Słowa Bożego”[21], a przecież sam Jezus tuż po zmartwychwstaniu „zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im [uczniom],  co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24, 27). Później zaś rzekł: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi wypełnić się wszystko, co jest o Mnie napisane w prawie Mojżesza, u proroków i w psalmach” (44).

Wcześniej natomiast oświadczył, że nie przyszedł znieść prawa czy proroków, „lecz wypełnić [je]” (Mt 5, 17), uwagę skupiając na ich korzeniu, a także na zwieńczeniu, którym jest dwoiste prawo miłości, a przede wszystkim to, że jedyny Bóg istnieje w trójcy Osób i że On sam, Jezus, jest odwiecznym Synem Bożym, który w „pełni czasu”[22] przyjął naturę ludzką w łonie Maryi Panny[23].

Jest On więc „Tym, który [ostatecznie] wyznacza treść wiary (ho tês písteôs archêgós)”, przeto ją „wydoskonala” (Hbr 12, 2), doprowadzając do odwiecznie zamierzonego stanu pełnego Słowa Bożego. O tym w kręgu Pawła napisano, że „wielekroć i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna…, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty” (Hbr 1, 1-3). Głównie w tym odniesieniu rzekł On: „Oto czynię wszystko nowe… Ja jestem Alfą i Omegą, początkiem i końcem” (Ap 21, 5-6).

On więc jest koniecznym szczytem i zwornikiem całego łuku biblijnego, a tegoż pełnego Słowa nosicielami nie mogą być żydzi, którym już na początku rzekł Piotr z Galilei: „Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg [Ojciec] potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami… przybiliście rękami nieprawych do krzyża i zabiliście […] Zaparliście się Go przed obliczem Piłata, gdy ten postanowił uwolnić [Go]… Zabiliście dawcę życia, lecz Bóg Go wskrzesił z martwych”[24].

Ich ziomek zaś Paweł z rodu Beniamina w liście, który jest najstarszą częścią Nowego Testamentu, pisze: „Bracia, wy staliście się naśladowcami Kościołów Boga, które są w Judei w Chrystusie Jezusie, gdyż to samo, co one od Żydów, wycierpieliście także wy od własnych współziomków. Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków; i nas prześladowali, a nie podobają się Bogu i wrodzy są wszystkim ludziom. Zabraniają nam przemówić do narodów, [co jednak czynimy] aby ci zostali zbawieni; a tak dopełniają miary swoich grzechów. Na koniec jednak pośpieszył przeciw nim gniew [Boga]” (1 Tes 2, 14-16).

Gdy Pan Jezus, na oślęciu jadąc ku stolicy Żydów, „zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli […] Niektórzy jednak faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: ‹Nauczycielu, zabroń tego uczniom swoim›. Odrzekł: ‹Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, to kamienie wołać będą›” (Łk 19, 37-40).

Obecna Kuria natomiast nie tylko zamilkła, lecz – dołączając do tamtych faryzeuszy – domaga się milczenia od uczniów Jezusa. Kościół Katolicki jednak nie przestanie śpiewać owej pięknej antyfony: Pueri Hebraeorum, portantes ramos olivarum – Hebrajskie pacholęta, niosąc gałązki oliwne, wybiegły naprzeciw Pana, śpiewając radośnie Mu: ‹Hosanna na wysokości!›[25]. Wcześniej zaś Jezus oświadczył Żydom w Jerozolimie: „Abraham, ojciec wasz, rozradował się stąd, że ujrzał mój dzień: ujrzał [go] i ucieszył się” (J 8, 56).

 

KURIA

 

Okoliczności wskazane wyżej wskazują na to, że watykańskie oświadczenie w sprawie żydów – w którego tle widnieje obraz jakiegoś Kościoła zbytecznego, nikomu w istocie niekoniecznego, a nie prawdziwy Kościół „jeden, święty, powszechny (katholikế) i apostolski”[26] – nie tylko przekroczyło granice herezji formalnej, lecz nawet zbliżyło się do odstępstwa od wiary katolickiej, co z grecka bywa zwane apostazją.

Kuria rzymska, z kongregacjami i podległymi urzędami, jest osobistym narzędziem papieża, działającym jako jego alter ego, czyli przedstawiciel jego osoby. Żadne więc działanie Kurii, a już zupełnie żaden jej dokument, nie jest głosem samej Kurii, lecz jest odbierany jako pochodzący ze strony papieża. Stąd wynika ogromna odpowiedzialność urzędów watykańskich, a beztroskie obchodzenie się z nauką i zwyczajem apostolskim, do których należy powszechna konieczność wiary oraz chrztu, to droga prowadząca do skutków najgorszych. Taka beztroska urzędów może wynikać ze zwodniczego poczucia, że nic im nie grozi, bo za nimi stoi papież, który może wszystko, a także z mniemania, jakoby papież był wyrocznią prawdy.

Zapominają jednak, że papież nie jest jakimś bogiem, lecz tylko biskupem, a jako biskupowi Rzymu przysługuje mu szczególne stanowisko w Kościele. Metropolitą Lacjum, prymasem Włoch, patriarchą Zachodu – jednym z pięciu starożytnych[27] – i pasterzem całego Kościoła staje się on ze względu na to, że został biskupem Rzymu. Owo stanowisko, ów zakres władzy jest nadbudową jego tożsamości biskupiej, sprawowanej w Rzymie. Jako następca Piotra, bywa nieomylny w okolicznościach ściśle określonych, czyli tylko wówczas, gdy jako pasterz całego Kościoła – ponad patriarchami i obrządkami – sprawuje nauczanie uroczyste.

Ostatnim razem miało to miejsce w roku 1950 przy ogłoszeniu dogmatu o wniebowzięciu Maryi. Oczywiście nie jest to żadna twórczość, lecz tylko stwierdzenie, że dana treść – jak roślina w ziarnie skryta pod ziemią, a potem kiełkująca i rozwijająca się – zawsze należała do skarbca Objawienia, którego źródłami są Pismo i Tradycja, a głównie ta druga, bo jest o wiele starsza i tylko według niej ustalono wykaz ksiąg biblijnych.

Narzędziem zaś przekazywania treści Objawienia jest według woli Chrystusa żywe słowo apostołów oraz ich następców, którymi są biskupi; a jest ono nieomylne wtedy i tylko wówczas, gdy oni – w łączności z następcą Piotra – sprawują nauczanie uroczyste na soborze powszechnym albo gdy rozproszeni po całym świecie sprawują nauczanie zwyczajne, które musi być całkowicie zgodne, czyli powszechne, i to nie tylko w przestrzeni – kiedy to w danym okresie biskupi wyrażaliby jakieś twierdzenie –, lecz także w czasie, czyli w zgodzie z nauczaniem poprzednich pokoleń biskupów aż do apostołów. Na tym tle o czym świadczy wypowiedź kard. L. J. Suenensa, że Sobór Watykański II był rewolucją francuską w Kościele, lub podobne słowa o. Y. Congara OP, że był on bezkrwawo przeprowadzoną rewolucją październikową?

Na co dzień więc papież nie jest nieomylny i jak każdy inny biskup święcenia wprawdzie ma nieutracalne, lecz nie jest wykluczona utrata jego władzy w diecezji, a z nią – całej nadbudowy, i to nawet niekoniecznie drogą postępowania w sądzie, lecz samoczynnie, mocą samego prawa. Stwierdzają to na przestrzeni wieków niektórzy papieże, lecz także znamienici teologowie i prawnicy, z których wielu Kościół ogłosił świętymi[28].

Powody takiej utraty, skądinąd oczywiste, wyszczególnia prawo Kościoła, gdy stanowi w kanonie 1364:
„§ 1. Odstępca od wiary, heretyk lub schizmatyk podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, przy zachowaniu przepisu kan. 194, § 1, n. 2; duchowny może być ponadto ukarany karami, o których w kan. 1336, § 1, n. 1, 2 i 3. – § 2. Jeśli tego domaga się długotrwały upór lub wielkość zgorszenia, można dołączyć także inne kary, nie wyłączając wydalenia ze stanu duchownego”. Ów zaś kanon 194, § 1, n. 2 brzmi: „§ 1. Mocą samego prawa zostaje usunięty z urzędu kościelnego: […] 2° kto publicznie odstąpił od wiary katolickiej lub wspólnoty z Kościołem”.

Tutaj posoborowy reformator prawa pomylił się, gdyż powtórzył treść kanonu 1364, a chodziło z pewnością o § 2 kanonu 194: „Usunięcie, o którym w nn. 2 i 3, tylko wtedy może być uskutecznione, jeśli wiadomo, że to [wykroczenie] stwierdziła odpowiednia władza (competens)”. – Jest to wymóg zrozumiały, bo dla poczucia praworządności stosowne jest, aby społeczność wiernych wiedziała, dlaczego ich przełożony stracił stanowisko. Przepis ten zakłada, że herezja pasterza nie jest powszechnie znana (notoria) w jego środowisku, więc odnośne stwierdzenie władzy wyższej zapewnia też jawność. Wiąże się to ze wstępną prawdą o widzialności Kościoła, który jako taki może być rozpoznany jako prawdziwy, czyli „jeden, święty, powszechny (katholikế) i apostolski”[29].

Względem biskupa Rzymu zaś, jako patriarchy najwyższego, nie ma wprawdzie ludzkiej władzy odpowiedniej, czyli zwierzchniej, która by stwierdziła zajście wykroczenia (factum), ale w danym przypadku nie jest to konieczne, bo z całą oczywistością zostało to wykazane przez samo oświadczenie Watykanu o żydach, które jest dokumentem najbardziej urzędowym, więc powszechnie jawnym oraz rozgłoszonym, a jaskrawo przeciwstawnym ewangelii Jezusa i całemu Testamentowi Nowemu[30].

Taka rzecz zaś, jako notoria et palam divulgatapoznana i otwarcie rozgłoszona[31], będąc kościelno-społecznym zjawiskiem postrzegalnym i powszechnie znanym, wystarczająco wykazuje sam krok urzędowy i wyszczególnia treść jego. Trudno zresztą byłoby o jawność i rozgłoszenie większe niż to, które sam Watykan zapewnił swemu oświadczeniu, przez co ze strony Pawła ściągnął on na siebie ocenę jako autokatákritos – zasądzony przez samego siebie (Tt 3, 11), a już wstępnie dlatego, że w Kościele władza – jak podkreśla tenże Paweł – jest nadawana „ku budowaniu, a nie ku burzeniu” wiernych[32].

Rzecz zaś dodatkowo jest opieczętowana swym stanem jubileuszowego daru dla żydów w pięćdziesięciolecie soborowego pisma „Nostra aetate”, jak również wypowiedziami podczas nieco późniejszego spotkania w synagodze rzymskiej.

Niczego tu nie zmienia wzmianka, że ów dokument nie jest głosem dogmatycznym. Cóż bardziej oczywistego? To jednak nie zmienia jego treści i nie umniejsza jej przedmiotowości i powszechnie nagłośnionej jawności. Tak samo zresztą przed Soborem i w czasie jego trwania Jan XXIII, potem Paweł VI, a z nimi Kuria, wielekroć powtarzali, że to zgromadzenie nie ma celów dogmatycznych, lecz tylko duszpasterskie. Celem było uspokojenie biskupów, by otworzyć bramy dla głębokich i zasadniczych zmian w Kościele rzymskim; a rzecz za Pawła VI była już tak nie do ukrycia, że nawet dwom pismom szumnie i na wyrost nadano tytuł ‘konstytucja dogmatyczna’, choć ów przymiotnik mógł wskazywać tylko na jakąś teologię, czyli naukę o treściach wiary, jako odróżnioną od teologii moralnej czy duszpasterskiej[33].

Dogmatyzm natomiast, tyle bezwzględny co nieuzasadniony, wykazano czynnie tuż po soborze, przy wprowadzaniu reform, podobnie jak ostatnio powalono jedyny zakon owocujący i młodzieńczy, mianowicie Franciszkanów Niepokalanej z ich gałęzią żeńską.

Chrystus Pan wprawdzie obiecał uczniom, że Duch Święty, którego im ześle po wniebowstąpieniu, doprowadzi ich „do całej prawdy” (J 16, 13), lecz nie jakoby wówczas mieli otrzymać nowe objawienie, ale że Duch poprowadzi ich w głąb tej prawdy, którą On objawił, chodząc po tej ziemi. Ona bowiem jest jedna i niezmienna, bo tożsama ze sobą, co więcej – On jest jej uosobieniem, jak sam rzekł: „Ja jestem drogą i prawdą [ową jedyną] (hê alếtheia), i życiem” (14, 6). Ona więc jest niezmienna, lecz jej poznanie może się rozwijać głównie przy wsparciu Ducha, podobnie jak gorczyca od stanu ziarna ukrytego w ziemi, które jest „najmniejsze ze wszystkich”, stopniowo rozwija się i „staje się drzewem” (Mt 13, 32), niezmiennie zachowując bytową tożsamość.

Objawienie, które się wypełniło w Chrystusie, stanowi skarbiec pełny i zamknięty, Dlatego to św. Paweł swego ucznia Tymoteusza, biskupa Efezu, niemal „zaklina” (1 Tm 5, 21), gdy list kończy w słowach: „O, Tymoteuszu, tên parathếkên phýlaxon – ustrzeż [tego] skarbca” (6, 20); a podobnie na początku listu drugiego pisze mu: „Zdrowe zasady, które usłyszałeś ode mnie, zachowaj w wierze i miłości, która jest w Chrystusie Jezusie. Dobrego skarbca ustrzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (1, 13-14).

*                         *                         *

Dokument o żydach jest kroplą, która przepełniła czarę, a raczej ogromną stągiew, bo rzecz zasadniczo rozpoczęła się już w dniu wyboru papieża, kiedy to przemówienie było tak zaskakujące, że już nazajutrz rano na odległą jeszcze Mszę rozpoczęcia urzędu wprosił się prawosławny patriarcha Konstantynopola (Stambułu).

O czymś takim zaś nie tylko „od wieków nie słyszano”, nawet po Soborze Watykań­skim II, ale przez ponad tysiąclecie – począwszy od Focjusza w wieku IX – było to wręcz nie do pomyślenia. Patriarcha jednak podjął tę podróż chętnie, gdyż „między wierszami” usłyszał własne nuty o biskupie Rzymu, który wśród patriarchów Kościoła ma miejsce pierwsze nie według zwierzchności, lecz tylko honoru, jak przewodniczący obrad okrągłego stołu. To jednak przeczy katolickiej prawdzie orzeczonej[34]. –

Beztrosko tworząc nowe teorie, Kuria zapomniała, że nawet w owych rzadkich chwilach, gdy głos papieża bywa nieomylny, „następcom Piotra został obiecany Duch Święty nie po to, by dzięki Jego objawieniu (eo revelante) przedkładali [jakąś] naukę nową, lecz po to, by przy Jego wsparciu (eo assistente) święcie strzegli i wiernie wykładali objawienie, czyli skarbiec wiary przekazanej przez apostołów”[35].

Prawo Kościoła także w danej sprawie ma być odzwierciedleniem zasad właściwych czasom apostołów, a zapisanym w Nowym Testamencie. Jeżeli niedawno synod biskupów greckoprawosławnego patriarchatu Jerozolimy i całej Palestyny usunął ze stanowiska patriarchę Ireneusza, a nawet sprowadził go do stanu mniszego za to, że w długoterminową dzierżawę oddał Żydom pewne nieruchomości kościelne w Mieście; jeżeli Paweł już o tych, co prawo Mojżesza stawiali jako warunek otrzymania chrztu, powiedział, że są kłamliwymi apostołami i sługami szatana (2 Kor 11, 13. 15), – to co rzekłby o tych, co dzisiaj uznają samo to prawo za drogę do zbawienia, sprzeciwiając się Jezusowi, który polecił ogłosić ewangelię wszystkim ludom i narodom „aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8), „począwszy od Jerozolimy” (Łk 24, 46), stolicy Żydów, i od Izraela, do którego wyłącznie był On osobiście posłany? Są podstawy, by się domyślać, bo już w odniesieniu do tamtych ludzi Paweł wyznaczył zasadę: „Jeżeli ktoś głosiłby wam ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście, anáthema éstô – niech będzie wyklęty” (Gal 1, 9).

Jeżeli Mię miłujecie – rzecze Pan Jezus – będziecie zachowy­wać moje przykazania (J 14, 15). Wespół ze św. Pawłem, owym Żydem z rodu Beniamina, wyznać należy: „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14), przeto „gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla narodów, natomiast dla tych, co są powołani [do zbawienia], tak spośród Żydów, jak i spośród Greków – Mesjaszem (Christón), mocą Boga i mądrością Boga” (1 Kor 1, 22-24).

W chwili zbawczej śmierci Jezusa nie przypadkiem „zasłona przybytku”, czyli miejsca najgodniejszego w świątyni Jerozolimy, stolicy Żydów, „rozdarła się na dwoje, z góry na dół”; a przy tym „ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać” (Mt 27, 51). Także na tym tle trzeba wsłuchać się w oczywiste skądinąd oświadczenie Pawła: „My jesteśmy phýsei Ioudaíoi – Żydami z urodzenia…, a jednak przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie prawa [Mojżesza] za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa […] Jeśli bowiem usprawiedliwienie dokonuje się przez prawo, to Chrystus umarł na darmo” (Gal 2, 15-21).

– – –

* Autor jest doktorem habilitowanym teologii ze specjalnością w teologii dogma­tycznej (przypis redakcji).

[1] Według pisowni polskiej wyraz ten pisze się literą małą, gdy oznacza wyznawców religii Mojżesza, nie przyjmujących Jezusa za Mesjasza, natomiast literą dużą, gdy chodzi o członków narodu hebrajskiego, których duża część nie wyznaje żadnej religii lub jakąś inną, głównie chrześcijańską. W niniejszym piśmie nie chodzi o naród, tym bardziej, że znaczna większość obecnie żyjących wyznawców Mojżeszowych wywodzi się z ludu Chazarów, których państwo, w okresie VII-X w. położone nad Morzem Czarnym między Wołgą a Donem, w wieku IX przyjęło judaizm.

[2] Komisja d/s Stosunków z Żydostwem Papieskiej Rady d/s Jedności Chrześcijan [!], ‹Perché i doni e la chiamata di Dio sono irrevocabili› (Rm 11, 29). Riflessioni su questioni teologiche attinenti alle relazioni cattolico-ebraiche in occasione del 50o di ‹Nostra aetate› (11 XII 2015), n. 40: „La Chiesa cattolica non conduce né incoraggia alcuna missione istituzionale rivolta specificamente agli ebrei. Fermo restando questo rifiuto – per principio – di una missione istituzionale diretta agli ebrei, i cristiani sono chiamati…”. Streszczenie pt. Un nuovo contesto teologico zamieszczono w ‘L’Osservatore Romano’ 11 XII 2015, ss. 1. 4.

[3] Tamże.

[4] Zostało ono pilnie opisane oraz udokumentowane przez R. Amerio w potężnym tomie pt. ‹Iota unum›. Analiza zmian w Kościele katolickim w XX wieku, którego tłumaczenie polskie (z języka włoskiego) zostało wydane w roku 2009.

[5] Ono może wynikać np. z niedouczenia, które jednak – jako brak wiedzy należnej (ignorantia) – w przypadku osób duchownych jest zawinione.

[6] L. de Poncins, Les forces secrètes de la Révolution, Cadillac 2005. – „Ciebie wybrał Jahwe, Bóg twój, abyś spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem stanowiącym Jego szczególną własność […] Dziś Jahwe wybrał cię, byś był Jego ludem szczególnym… i by uczynić cię wyższym od innych narodów” (Pwt 7, 6; 26, 18-19). Nawet rzekomo otwarty na narody Izajasz mówi jasno: „Do ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie” (60, 5). „Stawią się obcy, by paść waszą trzodę, cudzoziemcy będą u was orać i uprawiać winnice. Wy natomiast będziecie nazywani kapłanami Jahwe, nazywać was będą sługami Boga naszego. Żywić się będziecie bogactwem narodów, dobra ich przywłaszczycie sobie” (61, 5-6). Z narodów zaś tylko „niektórych wezmę sobie jako kapłanów i lewitów – mówi Jahwe” (66, 21), oczywiście jeśli owi „niektórzy” przyjmą prawo Mojżeszowe. „Pamiętaj, co uczynił ci Amalek […] Gdy Jahwe, Bóg twój, da ci bezpieczeństwo…, wygładzisz imię Amaleka spod nieba. Nie zapominaj o tym!” (Pwt 25, 17-19).

[7] „Nadasz [Mu] imię Jezus, albowiem On zbawi swój lud [Żydów] od Jego grzechów”: Mt 1, 21.

[8] Rz 11, 29.

[9] Kongregacja Nauki Wiary, Oświadczenie Dominus Iesus o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła (6 VIII 2000), nn. 13-14: „Właśnie ze względu na tę świadomość jedynego i powszechnego daru zbawienia, pochodzącego od Ojca poprzez Syna w Duchu (Ef 1, 3-14), pierwsi chrześcijanie zwrócili się do Izraela, ogłaszając mu dokonanie się zbawienia, które przekra­czało Prawo, a następnie stawili czoło ówczesnemu pogańskiemu światu, który próbował osiągnąć zbawienie za pośrednictwem wielu zbawczych bóstw […] Należy dążyć do głębszego zrozumienia, na czym polega ów współudział w pośrednictwie [zbawczym], który wszakże musi być zawsze podporządkowany zasadzie jedynego pośrednictwa Chrystusa: ‹Jeśli nie są wykluczone różnego rodzaju i porządku pośrednictwa, to jednak czerpią one znaczenie i wartość wyłącznie z pośrednictwa Chrystusa i nie można ich pojmować jako równoległe i uzupełniające się›”.

[10] Rz 11, 29. Paweł używa strony biernej, według której wspomniane dary ‘nie są przedmiotem żałowania (ametamélêta)’ ze strony Boga.

[11] Nostra aetate, n. 2. Nawiązuje się tu do 2 Kor 5, 18-19.

[12] Mk 13, 10; Mt 24, 14.

[13] Rz 1, 16; 2, 9. 10.

[14] J 19, 19; Dz 3, 6; 4, 10: Iêsoús ho Nazôraíos.

[15] Iz 8, 23; 1 Mch 5, 14; Mt 4, 15.

[16] Widać to np. w cierpkich wypowiedziach: „Czy może być coś dobrego z Nazaretu?” (J 1, 20); „Zbadaj i zobacz, iż [żaden] prorok nie powstaje z Galilei” (J 7, 52).

[17] Początkowo Żydzi przyjęli alfabet odwiecznych i właściwych mieszkańców Palestyny, czyli Kananejczyków – przez Greków zwanych Fenicjanami –, których dużą część wymordowali, począwszy od ludności Jerycha, a resztę zepchnęli na zachodni kraniec nadmorski. Znacznie później zaś, bo między wiekiem IV a II przed Chr. alfabet fenicki zastąpili właśnie aramejskim, który potocznie, choć błędnie, jest nazywany hebrajskim głównie dlatego, że wyłącznie nim zapisano Biblię hebrajską. To jednak, obok innych znamion, świadczy o tym, że jest ona o wiele mniej starożytna od literatury greckiej, nie mówiąc o sumeryjsko-babilońskiej czy syryjsko-fenickiej, tj. aramejskiej. – Żydzi zaś uznają kształt tych liter za święty nośnik duchowych mocy, a poznawanie ich – za sposób przybliżania się do Jahwe.

[18] Łk 23, 6-7; Mt 26, 73; Dz 1, 11; 2, 7.

[19] Mt 5, 21. 27. 31. 33. 38. 43.

[20] Mt 3, 12; Łk 3, 17.

[21] „Portatori della Parola di Dio”: Komisja d/s Stosunków z Żydostwem Papieskiej Rady d/s Jedności Chrześcijan, ‹Perché i doni e la chiamata di Dio sono irrevocabili› (Rm 11, 29). Riflessioni su questioni teologiche, n. 40.

[22] Gal 4, 4; Ef 1, 10; Mk 1, 15.

[23] Breviarium Romanum, Antiphona II ad Laudes die 1 I (Octava Nativitatis Domini): „Quando natus es ineffabiliter ex Virgine, tunc impletae sunt Scripturae: sicut pluvia in vellus descendisti, ut salvum faceres genus humanum: te laudamus Deus noster”.

[24] Dz 2, 22-23; 3, 14-15.

[25] Procesja Niedzieli Palmowej, według Mk 11,4-10; Mt 21, 6-11.

[26] Mszalny Symbol Konstantynopolski: DS 150.

[27] Sobór Konstantynopolski IV, Kanon 21: DS 661; Sobór Florencki, Bulla Laetentur caeli o zjednoczeniu z Grekami: DS 1307-1308.

[28] Św. Ambroży, De poenitentia I, c. 2; św. Hieronim, In epistulam Pauli ad Titum 3, 10-11; św. Augustyn, De gratia Christi, c. 20; Enchiridion, c. 65; św. Leon II, List Regi regum do cesarza w Konstantyna IV: DS 563; Innocenty III, Sermo II: PL 218, 656; Sermo IV: PL 218, 670; Paweł IV, Bulla Cum ex apostolatus officio (16 II 1559); św. Robert Bellarmin SJ, De Romano pontifice II, c. 30; F. Sylvius, Commentarium in totam II-II S. Thomae Aquinatis, Antwerpia 1697, q. 39, a. 1; św. Alfons Liguori, Oeuvres complètes IX, Paryż 2013, s. 232; C. Mazella SJ, De religione et Ecclesia, Rzym 1880, s. 617; C. Badii, Institutiones iuris canonici, in usum scholarum, Florencja 1921, 160. 165; F. X. Wernz, P. Vidal, Ius canonicum II: De personis, Rzym 1943, s. 453; U. Beste, Introductio in Codicem, Collegeville 1946, kan. 221: „W tym ostatnim przypadku [herezji] papież utraciłby swą władzę samoczynnie i to bez ogłaszania żadnego wyroku, bo stolica pierwsza [czyli rzymska] przez nikogo nie bywa sądzona”; A. Vermeersch, I. Creusen, Epitome iuris canonici, Rzym 1949, s. 340; M. Conte a Coronata OFMCap, Institutiones iuris canonici I, Rzym 1950, ss. 313. 316; E. F. Regatillo, Institutiones iuris canonici I, Santander 1956, s. 396; I. Iragui, Manuale theologiae dogmaticae, Madryt 1959, s. 371. – Także względem nowego Kodeksu zob. np. The Code of Canon Law. A Text and Commentary (wyd. J. A. Corridan i inni), Nowy Jork 1985, kan. 333.

[29] Mszalny Symbol konstantynopolski: DS 150.

[30] Ten zaś kończy się następująco: „Ja, Jezus, posłałem mego anioła, by wam za­świadczyć o tym, co dotyczy Kościołów [miejscowych, …] Gdyby ktoś odjął coś ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg jemu odejmie udział w drzewie życia i w Mieście świętym” (Ap 22, 16-19), którym jest niebo.

[31] F. X. Wernz, P. Vidal, Ius canonicum, s. 433.

[32] 2 Kor 10, 8; 13, 10.

[33] Świadczy o tym tytuł drugiego pisma o Kościele, które nazwano „Konstytucją duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym”. Obecnie zaś ta owijająca w bawełnę mowa o niedogmatyczności, zwłaszcza po wstępie soborowym, ma kierować myśl w stronę jakiejś niegroźnej doraźności pasterskiej, podczas gdy przeczy temu nie tylko treść, lecz nawet tytuł dokumentu (Riflessioni teologiche…), jak i jego streszczenia w ‘L’Osservatore Romano’ (Un nuovo contesto teologico); zob. przypis 2.

[34] Sobór Konstantynopolski IV, Kanon 21: DS 661-664; Sobór Florencki, Bulla Laetentur caeli o zjednoczeniu z Grekami: DS 1307.

[35] Sobór Watykański I, Konstytucja dogmatyczna Pastor aeternus o Kościele Chrystusa, c. 4: DS 3070.

 

O. Jacek Huculak


http://sacerdoshyacinthus.com/

 

Zmieniony ( 21.03.2016. )
 
Mysia utopia, czyli gwóźdź do trumny cywilizacji "białego człowieka"
Wpisał: Lech -Losek- Mucha   
18.06.2016.


Mysia utopia, czyli gwóźdź do trumny cywilizacji „białego człowieka”



Lech -Losek- Mucha

źródło

 

 

W 1968 roku, amerykański naukowiec John Calhoun, przeprowadził doświadczenie,  nazwane później „mysią utopią”, którego efekty, powtórzone kilkukrotnie, powinny były stać się przestrogą dla całej cywilizacji łacińskiej. Badacz umieścił cztery pary myszy, w specjalnie przygotowanym habitacie, który teoretycznie mógł pomieścić około 3000 osobników. Wyeliminowano wszystkie zagrożenia. Nie było tam żadnych drapieżników. Myszy miały nieograniczony dostęp do wody i pokarmu, a także do materiału do budowy gniazd. Eksperymentatorzy zadbali również o ich stan zdrowia, minimalizując możliwość wystąpienia chorób zakaźnych. Wyniki eksperymentu są dla nas zatrważające. Po początkowym wzroście liczebności osobników zamieszkujących habitat, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Spadła płodność samic. Młode były atakowane, zbyt wcześnie wypędzane z gniazd. Agresja pojawiła się również wśród samców. Zaczęły występować wśród nich zachowania homoseksualne, a także pojawił się specyficzny rodzaj osobników, nazwanych przez Calhouna „pięknisiami”. Samce te nie przejawiały żadnych zainteresowań samicami, nie walczyły między sobą, a jedyne czym się zajmowały, to jedzenie, picie, spanie i czyszczenie futerka.

W 560-tym dniu eksperymentu zakończył się wzrost populacji, wyraźnie poniżej pojemności habitatu. W 920-tym doszło do ostatniego poczęcia. Ostatni tysiąc myszy nie wykształcił zachowań społecznych koniecznych do znalezienia partnera, obrony gniazda, poczęcia i wychowania młodych. Po 1588 dniach eksperyment zakończył się całkowitym wymarciem populacji! (Zainteresowanych odsyłam do sieci po szczegóły tego niezwykle ciekawego eksperymentu)

Kilkukrotnie powtarzane doświadczenie, na myszach i szczurach, zawsze prowadziło do takiego samego, smutnego końca. Gryzonie pozbawione jakichkolwiek wyzwań po postu wymierały! Nie dlatego, że chorowały. Nie dlatego, że ulegały degeneracji fizycznej, ze względu na chów wsobny. Liczne „pięknisie”, były przecież okazami zdrowia i urody tyle, że jak mówił sam Calhoun, były po prostu głupie…

Następowało zupełne zaburzenie prawidłowych interakcji pomiędzy osobnikami. Młode nie wykształciły koniecznych dla zachowania gatunku umiejętności społecznych!

 

Zdaniem badaczy, wymarcie takiej społeczności, pozbawionej wyzwań i zagrożeń, przy stałym i nieograniczonym dostępie do dóbr i przestrzeni życiowej,  trwa kilka pokoleń i jest NIEUNIKNIONE!

 

Wymarcie takiej populacji jest nieuniknione!

 

Warunki, w których ma się wszystko, bez wysiłku, bez żadnego ryzyka ani niebezpieczeństwa, bez żadnych zobowiązań, ani kosztów, prowadzą do zupełnego zaniku społecznych i rodzinnych zachowań, odpowiedzialności za siebie i potomstwo. Wiodą do całkowitego wymarcia populacji!

Już sam Calhoun,  po zakończeniu eksperymentu odniósł się w analizie wyników, do społeczności ludzkiej. Przewidział to, co my dziś widzimy wyraźnie. Na naszych oczach, w sytych i żyjących dotąd we względnym bezpieczeństwie społeczeństwach Europy Zachodniej, pojawiają się wszystkie znamiona upadku, znane z „mysiej utopii”. Cywilizacja w stadium stagnacji, cywilizacja ludzi nieprzystosowanych do życia społecznego, pada pod butem islamu.

Oczywiście to, że pojawia się w Europie populacja ludzi należących do innego kręgu kulturowego, stanowiąca bezpośrednie i śmiertelne zagrożenie dla będącej na drodze ku upadkowi cywilizacji zachodnieuropejskiej, w sposób dramatyczny zmienia warunki „eksperymentu”. Habitat już nie jest bezpieczny. Już nie jest rajem. Pojawia się presja, zagrożenie, wyzwania…

Tylko czy czasem nie jest już za późno? Czy w Niemczech, we Francji i w innych sytych i zniewieściałych, społeczeństwach hedonistów, znajdzie się jeszcze na tyle ducha walki, by wykrzesać z siebie jakąkolwiek odpowiedź na zagrożenie? I, przede wszystkim, czy społeczeństwa te, ogłupione lewacką utopią, są w ogóle w stanie rozpoznać zagrożenie!?

 

Oczywiście należy przyznać, że między populacją myszy i ludzi są istotne różnice.

Niektóre z nich działają na naszą korzyść inne wręcz przeciwnie. Z jednej strony człowiek dysponuje czymś, czego myszy nie mają, czyli wolną wolą, znacznie wyższą inteligencją, a także wiarą, która niezwykle skutecznie porządkuje życie społeczne i jest nieocenionym drogowskazem, pozwalającym zwykłym ludziom wychować prawidłowo potomstwo. Z drugiej strony organizacja życia społecznego ludzi jest znacznie bardziej złożona i przez to bardziej podatna na zakłócenia. Proszę zwrócić uwagę, że lewicowa ideologia hołubiona przez zachodnie społeczeństwa niszczy to, co mogłoby być pomocne w przetrwaniu, czyli wiarę i rodzinę, jednocześnie na różne sposoby ogłupiając ludzi.

 

Wydaje się, że w Europie Zachodniej cywilizacja „białego człowieka”, znalazła się już poza krawędzią przepaści i nikt i nic nie jest jej w stanie uratować!

 

Na tym – nieciekawym tle [powiedziałbym raczej "niezwykle ciekawym tle"... MD] – Polska ma wyraźnie większe szanse na przetrwanie. Polacy nie doświadczyli nigdy takiego dobrobytu jak inni. My nie dotarliśmy jeszcze do fazy wymierania. Oczywiście spada dzietność, ale dotyczy ona raczej Polski, niż Polaków, bo przecież Polki rodzą dzieci, tyle, że w Wielkiej Brytanii. A więc nie wszystko jeszcze stracone! U nas wciąż silne są więzi rodzinne, relatywnie silna jest wiara katolicka, czyli to, co konieczne dla przetrwania. Mamy też to szczęście, że jesteśmy narodem w miarę jednolitym etnicznie. Musimy tylko stale wzmacniać nasze zalety, a eliminować wady. Musimy zachęcić młodych ludzi do zakładania rodzin w Polsce i płodzenia potomstwa. Musimy zachęcić tych, którzy wyjechali, do powrotu, poprzez stworzenie młodym odpowiednich warunków pracy i życia. Nie możemy oglądać się co dla Polaków zrobi Cameron w Wielkiej Brytanii.

Musimy wreszcie przepędzić na cztery wiatry wszystkich tych, którzy próbują, w jakimś samobójczym szale, wmówić nam, że multikulti, że różnorodność, że wspólna Europa stanowią jakąś nadrzędną wartość. Nadrzędną wartością jest już nawet nie tyle szczęście, ale PRZETRWANIE naszych dzieci…

 

 Lech Mucha

 Tekst ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa

Zmieniony ( 25.06.2016. )
 
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 1 - 4 z 495
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.