Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 113 gości
S T A R T
Thursday 17 January 2019 22:03:40.26.
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
Okupanci skaczą na kasę Drukuj Email
Wpisał: Stanisław Michalkiewicz   
20.01.2013.

Okupanci skaczą na kasę

 

Stanisław Michalkiewicz  Komentarz    tygodnik „Goniec” (Toronto)    20 stycznia 2013

Jeszcze nie przebrzmiały echa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która 13 stycznia zbierała pieniądze nie tylko na chore dzieci, ale również - na zagadkowe „zestawy geriatryczne” dla schorowanych starców - a już nadszedł XVI Dzień Judaizmu, z dwuznacznym hasłem: „Ja jestem Józef, wasz brat”. Echa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zabrzmiały w tym roku szczególnie głęboko i też wieloznacznie, ponieważ „Jurek Owsiak”, jakby wyczuwając szóstym zmysłem troski i niepokoje pana ministra Rostowskiego, które są przecież tylko refleksem trosk i niepokojów naszych bezpieczniackich okupantów, którzy z kolei wychodzą naprzeciw zaniepokojeniu finansowych grandziarzy, spodziewających się w bieżącym roku wyciągnąć z naszego nieszczęśliwego kraju 50 mld zł tytułem „obsługi długu publicznego” - więc „Jurek Owsiak” przetestował opinię publiczną na okoliczność legalizacji eutanazji.

Ponieważ dlaczegoś nikt - oczywiście poza „Gazetą Wyborczą”, a zwłaszcza panią red. Wiśniewską z najweselszego w tym dzienniku działu religijnego, której eutanazja podstarzałych i schorowanych przedstawicieli naszego mniej wartościowego narodu tubylczego najwyraźniej się podoba - nie wykazał entuzjazmu, „Jurek Owsiak” werbalnie z pomysłu się wycofał wyjaśniając, że został „źle zrozumiany” - ale ze zbiórki na zagadkowe w tej sytuacji „zestawy geriatryczne” już wycofać się nie chciał, a może nawet i chciał, tylko już nie mógł? W tej sytuacji doszło do niesłychanego aktu obrazy, jakiego wobec „Jurka Owsiaka” dopuścił się pan red. Terlikowski oświadczając, że jest on - tzn. „Jurek Owsiak” tym bardziej niebezpieczny, im więcej dobra przynosi jego akcja.

Obrazę tę bardzo boleśnie przeżył przewielebny ksiądz Kazimierz Sowa, dyrektorujący kanałowi religijnemu w TVN, któremu nie mogło pomieści się w głowie, że wobec „Jurka Owsiaka”, który jest „dobrym człowiekiem” można było dopuścić się takiej zelżywości. Nie przypominam sobie, by przewielebny ks. Sowa reagował tak energicznie na obrazę Pana Boga - ale nietrudno się domyślić, że są osoby ważniejsze i mniej ważne i że „Jurek Owsiak” oczywiście plasuje się na czele tej pierwszej kategorii.

Więc chociaż legalizacja eutanazji czeka nas dopiero w przyszłości, to nieubłagana konieczność zmusza rząd premiera Tuska do gorączkowego poszukiwania pieniędzy. Wiadomo bowiem, że trwanie rządu zależy od tego, czy potrafi zadowolić zarówno naszych bezpieczniackich okupantów, jak i finansowych grandziarzy, dzięki którym podtrzymuje on iluzję płynności finansowej naszego państwa. Toteż nie budzi niczyjego zdziwienia przekazanie spółce PLL „LOT” pierwszej transzy miliardowej dotacji, dzięki której pasożytująca na tej spółce soldateska znowu będzie miała za co wypić i zakąsić - ani nawet tworzenie spółki Inwestycje Polskie”, na którą będą musiały złożyć się wszystkie spółki z udziałem Skarbu Państwa, by mogła ona „w imieniu rządu” inwestować. Jestem pewien, że najpierw zainwestuje w siebie, bo nie ma nic ważniejszego nad „kapitał ludzki”, zwłaszcza w postaci „kadr”, co to „decydują o wszystkim”.

Żeby jeszcze koniunktury były lepsze, a tu akurat odwrotnie; kryzys ante portas i chociaż w swoim słynnym expose premier Tusk odgrażał się, że zatrzyma go własną piersią, to przecież nie można wykluczyć, że perfidny kryzys prześliźnie mu się między nogami i objawi się w całej swojej straszliwej postaci. Na wszelki tedy wypadek minister Nowak od infrastruktury stawia jeden przy drugim fotoradary, z których spodziewa się uzyskać co najmniej półtora miliarda złotych, zaś za przekroczenie szybkości głosi srogie kary aż do konfiskaty prawa jazdy włącznie. Ponieważ na brak pieniędzy cierpią też samorządy terytorialne, to tylko patrzeć, jak jedynym środkiem uchronienia się przed karą będzie pchanie samochodu w terenie zabudowanym.

Ale kierowcy nie są jedyną grupą społeczną, którą nasi bezpieczniaccy okupanci zamierzają rękoma rządu obrabować. Drugą prześladowaną grupą są oczywiście przedsiębiorcy, wobec których rząd zapowiedział zlikwidowanie „szarej strefy”. Warto przypomnieć, że według szacunków Głównego Urzędu Statystycznego, w „szarej strefie” powstaje około 30 procent Produktu Krajowego Brutto, a więc tego, co w Polsce zostało wyprodukowane i sprzedane. To właśnie dzięki „szarej strefie”, wbrew wysiłkom kolejnych rządów, gospodarka polska jako-tako funkcjonuje, dostarczając naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu ekonomicznych podstaw egzystencji.

Mam nadzieję, że likwidacja „szarej strefy” rządowi się nie uda, bo gdyby się udała, to skutki takiej operacji musiałyby być podobne do skutków strajku włoskiego, kiedy to przedsiębiorstwo staje. Być może gospodarka by nie ustała, bo pamiętamy, że podczas „nazistowskiej” okupacji, w Generalnym Gubernatorstwie za samowolne zabicie świni groziła kara śmierci - ale przecież kto był na wolności, to rąbankę jadł i nawet Niem... to znaczy pardon - oczywiście nawet „naziści” też z tych możliwości korzystali. Ale co się nasi okupanci narabują, to się narabują - podobnie jak „naziści” w Dęblinie, który z tej racji szmuglerzy („spod serca kap, kap, słonina i schab, a z boku dwa balerony”) nazwali „Gołocinem”.

W tej sytuacji hasło tegorocznego Dnia Judaizmu: jestem Józef, wasz brat”, nabiera niepokojącej wieloznaczności. Chodzi oczywiście o dokonania wspomnianego Józefa na stanowisku pierwszego ministra faraona. Pod pretekstem zapobieżenia kryzysowi realizował on kilka polityk interwencyjnych jednocześnie: ustanowił dodatkowy, 20 procentowy podatek zbożowy w naturze, co nie tylko spowodowało rozrost biurokracji w postaci armii „pisarzy”, ale wymagało też podjęcia kolejnej interwencji w postaci budowy magazynów na skonfiskowane zboże i koszar dla żołnierzy, którzy tych magazynów pilnowali. To z kolei wymagało odciągnięcia z rolnictwa na place budowy zarówno robotników, jak i zwierząt pociągowych.

Ta polityka doprowadziła w ciągu zaledwie 7 lat do upadku rolnictwa i klęski głodu. Wówczas perfidny Józef wykorzystując przymusowe położenie ludności, zaczął sprzedawać zboże uprzednio skonfiskowane jako podatek. Ceny prawdopodobnie były wyśrubowane, bo czytamy, że już po roku zgromadził dla faraona „wszystkie pieniądze”, jakie były „w ziemi egipskiej”. W ciągu następnych lat za sprzedane zboże przejął inwentarz żywy i martwy, ziemię, a w końcu - uczynił z chłopów niewolników państwowych, którym wspomniany, 20 procentowy podatek w naturze utrzymał.

Na wspomnienie tego pierwszego w literaturze światowej opisu utworzenia kołchozów przez sprytnego i bezwzględnego grandziarza, cytowanie jego syrenich umizgów z okazji Dnia Judaizmu nie może nie wzbudzać zaniepokojenia naszego mniej wartościowego narodu tubylczego tym bardziej, że utworzony w początkach roku 2011 zespół HEART, którego celem jest „odzyskanie mienia żydowskiego w Europie Środkowej”, ani na chwilę nie zaprzestał działalności.

Być może że w przeczuciu rozmaitych nieuchronności, dziwnie osobliwa trzódka posła Janusza Palikota złożyła była do niezawisłego sądu powództwo o nakazanie usunięcia krzyża ze ściany sali plenarnej Sejmu. Jednak niezawisłemu sądowi ani w głowie było wyręczać mocnych w gębie cienkich Bolków, którzy nie mając odwagi na stworzenie faktów dokonanych, próbowali wykorzystać go w charakterze ślepego instrumentum. Nie tylko nie nakazał usunięcia krzyża, ale w uzasadnieniu sarkastycznie zauważył, że w przypadku osób o ukształtowanym światopoglądzie nie może być mowy o żadnym deprymującym działaniu widoku krzyża.

Tymczasem tak właśnie uzasadniał owo żądanie któryś z uczestników dziwnie osobliwej trzódki; albo poseł Rozenek, albo poseł Ryfiński - bo ci dwaj akurat nie epatują żadnymi seksualnymi zboczeniami, tylko awersją do Pana Boga. W związku z wyrokiem niezawisłego sądu pojawiły się nawet fałszywe pogłoski, że dziwnie osobliwa trzódka posła Palikota będzie teraz domagała się przebudowy wszystkich skrzyżowań w kształcie krzyża - by przybrały one albo kształt gwiazdy pięcioramiennej, albo jeszcze lepiej - sześcioramiennej. Z uwagi na prawdopodobne koszty takiej operacji w skali kraju, legalizacja eutanazji, na którą „Jurek Owsiak” właśnie testował opinię publiczną, objawi się w postaci nieubłaganej konieczności.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

 
Czy DŁUG to towar? Drukuj Email
Wpisał: Joanna Carignan, Izabela Litwin   
17.10.2012.

Czy DŁUG to towar?

 

99,98% wartości wszystkich transakcji to transakcje na rynkach finansowych. Inaczej: kupno TOWARU to 1 na 5000 wartości „obrotów”

 

Z książki: Rozmowy o ekonomii  Joanna Carignan, Izabela Litwin

            lektura dla stolarza i lekarza, rolnika i ucznia , str. 73

 

KUPUJ !

 

Wyd: GŁOS ULICY; redakcja@glosulicy.pl  Wydawca: TEK Direct & Media, Zielonki, ul. Piaskowa 6

05-082 Stare Babice            www.glosulicy.pl   www.jestesmyzmiana.pl

 

[----] Bankier ( = midas) ...może te papiery wcześniej sprzedać. Czyli może sprzedać dług i otrzymać realne pieniądze.

M: Tak, to prawda. Ten obrót dłużnymi papierami wartościo­wymi, czyli przenoszenie korzyści z długu na nowy pod­miot, sprawia złudne wrażenie, że sam dług, traktowany jak towar, jest czymś realnym. Handel długami daje ogromne profity pośrednikom w tym handlu. Już wcześniej mówi­łam Ci, że prowizje z tego tytułu stanowią 10% PKB Wiel­kiej Brytanii.

 

C: Czyżby na rynku finansowym sprzedawało się i kupowało więcej niż na rynkach towarowych?

M: Tak. 99,98% wartości wszystkich transakcji to transakcje na rynkach finansowych. Zaledwie 0,02% całego światowego handlu to handel dobrami.

 

C: Handel długami chyba ustanie, jeśli midas zwątpi w to, że te długi będą  kiedykolwiek spłacone.

M: Na tym polega kryzys finansowy. Pożyczył rządowi polskiemu na obligacje np. milion dolarów, a teraz dowiedział się z agencji ra­tingowych, że nie będziemy w stanie spłacić tego długu. Nicze­go, ani kwoty pożyczonej, ani odsetek.

 

C: Teraz rozumiem, co Tusk ma na myśli mówiąc, że Polska mu­si odbudować zaufanie rynków finansowych. To znaczy musimy przekonać midasa, że tak zaciśniemy pasa, i tak podwyższymy podatki, że wszystkie długi spłacimy. Czy midasy naprawdę do­staną, swoje pieniądze?

M: To niemożliwe. Światowy dług, czyli długi rządów, spółek, długi hi­poteczne i długi konsumpcyjne, są 2000 razy wyższe niż wartość światowej produkcji PKB. Finansiści nazwali to bańką spekulacyj­ną. Oczywiście nie ma żadnych szans na spłatę takiego długu. Jeśli bańka pęknie, a my zmądrzejemy, to wreszcie przesta­niemy traktować pieniądz jak towar. Znikną odsetki i spekulacja.

 

C:  Czyli znikną, rynki finansowe.

M: Tak.

 

C: Mamo, ty chcesz posłać Wall Street i londyńskie City na "zieloną trawkę"!

M: Sądząc z wysokości wynagrodzeń, bardzo ciężko pracowali, więc chyba czas na wypoczynek.

 
Fatima niespełniona i wielka kara Drukuj Email
Wpisał: Jean Vennari   
22.12.2012.

Fatima niespełniona i wielka kara

Zawsze wierni nr 9/2008 (112)  

zawsze_wierni

 

Wierz mi jednak, Ojcze, Bóg ukarze świat, i to w straszliwy sposób. Kara z nieba jest już bliska - s. Łucja do ks. Fuentesa

 [przypominam. MD]

 Jean Vennari

W minionym roku [2007 md] wspominaliśmy rocznice trzech ważnych wydarzeń, które dokonały się w XX wieku:

  • 100. rocznicę ogłoszenia niezwykle ważnych dokumentów wymierzonych w modernizm, czyli Syllabusa błędów modernistów, ogłoszonego 4 lipca 1907 r. – oraz antymodernistycznej encykliki Pascendi, ogłoszonej 8 września tego samego roku.
  • 90. rocznicę objawień Matki Bożej w Fatimie w roku 1917.
  • 50. rocznicę słynnego wywiadu udzielonego przez s. Łucję ks. Fuentesowi.

W trakcie niniejszego wykładu zajmować się będziemy wszystkimi wspomnianymi wydarzeniami, a rozpoczniemy od wywiadu, który ks. Fuentes przeprowadził z s. Łucją w klasztorze w Coimbrze 26 grudnia 1957 r. S. Łucja powiedziała wówczas:

Ojcze, Najświętsza Dziewica jest bardzo smutna, gdyż nikt nie przywiązuje żadnego znaczenia do Jej przesłania, ani dobrzy, ani źli. Dobrzy nadal kroczą swą drogą, nie przywiązując jednak do niego znaczenia. Źli, nie widząc kary Bożej, która właśnie na nich spada, nadal prowadzą życie w grzechu, nie przejmując się nim wcale. Wierz mi jednak Ojcze, Bóg ukarze świat i to w straszliwy sposób. Kara z nieba jest już bliska.

Zatrzymajmy się na chwilę nad ową „karą z nieba”, straszną karą, o której mówi s. Łucja. Kara, o której wspomina, wydaje się wykraczać poza to, o czym mówiła Matka Boża podczas objawienia w Fatimie 13 lipca 1917 r. Tego dnia Najświętsza Maryja Panna ostrzegła trójkę dzieci – Hiacyntę, Franciszka i Łucję – że jeśli ludzie nie przestaną obrażać Boga, ukarze On świat „poprzez wojnę, głód i prześladowanie Kościoła oraz Ojca Świętego”. Narzędziem, którym Bóg miał się posłużyć przy wymierzaniu tej kary, miała być Rosja.

Matka Boża powiedziała: „Aby temu zapobiec, przyjdę prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu”. Obiecała, że jeśli ów akt zostanie dokonany, Rosja nawróci się, a światu zostanie dany okres pokoju.

Niepokalana ostrzegła również, że jeśli Jej prośba nie zostanie spełniona,

Rosja rozszerzy swe błędy na cały świat, wzbudzając wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą ponosić męczeństwo, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, a niektóre narody zostaną unicestwione.

[więcej pod: Fatima i wielka kara  MD]

Zmieniony ( 09.01.2013. )
 
Gang Olsena czyli struktura brudnego kryształu Drukuj Email
Wpisał: Izabela Brodacka   
15.12.2012.

Gang Olsena czyli struktura brudnego kryształu

 

 

....dwie wiadomości dobrą i złą. Zła, że Polską rządzi gang, dobra, że jest to gang Olsena, który potyka się o własne sznurowadła

Izabela Brodacka

 

Kilka dni temu słyszałam wypowiedź Daniela Olbrychskiego. Raczył stwierdzić, że ostatnie dwudziestolecie to najlepszy okres w całych dziejach Polski. Nie ma sensu znęcać się tu  nad wiedzą historyczną i intelektem Olbrychskiego. Trzeba przyjąć do wiadomości, że należy on do grupy ludzi, którym jest obecnie dobrze, a nawet bardzo dobrze. Ta grupa nie maleje liczebnie, umacnia swoje wpływy i może się okazać, że tak spetryfikuje swoje struktury, że przez następne kilkadziesiąt lat nie będziemy w stanie się od nich uwolnić, jak od przywiezionych na sowieckich tankach naszych dobroczyńców i wyzwolicieli.

 

Cechą struktur gangsterskich jest nie dopuszczanie obcych do kontrolowanych przez siebie obszarów. Prostytutka bez opiekuna zostanie pobita lub zabita nie dlatego, że jest dla innych pań konkurencją,  a tylko dla zasady. W ten sposób gang umacnia swoje wpływy i pokazuje, że przynależność do gangu to najlepsze co się człowiekowi może zdarzyć, a podporządkowanie się lub nie gangowi-  to kwestia życia i śmierci.

 

W zorganizowanym na gangsterskich zasadach państwie rządzący dbają aby monopolizować wszelkie  prawa i przywileje i żeby eliminować „obcych” .

Na przykład w Polsce przedsiębiorca nie podporządkowujący się układowi jest dosłownie wdeptywany - jak Kluska- w ziemię. Nie dlatego, że jest konkurencją. Dlatego, żeby wszyscy wiedzieli, że poza układem nie ma życia.

 

Struktury zbrodnicze, struktury gangsterskie, w tym państwowe i polityczne, powstają spontanicznie, jak mętny kryształ soli w jej brudnym roztworze. Wystarczy na niteczce powiesić jakiś śmieć.  Dlatego moment założycielski takich struktur jest trudny do uchwycenia, albo wręcz  niezrozumiały.

Nie rozpoznajemy ich in statu nascendi- rozpoznajemy je ex post.

 

Czy łatwo zrozumieć w jaki sposób pokurcz z idiotycznym wąsikiem zapanował nad narodem, który wydał Kanta i Bacha i uczynił z niego naród morderców? 

W jaki sposób były seminarzysta, zły dowódca, człowiek, który tak bardzo bał się o swoje życie, że mówienie przy nim o śmierci  groziło śmiercią właśnie, doprowadził do katastrofy wielomilionowy rosyjski naród i zamienił swoich pobratymców w krwiożercze bestie?

 

Odpowiedź jest mało pocieszająca. Ludzie ze strachu, z chciwości, z uległości są gotowi dołączyć się do każdej, nawet do najbardziej  zbrodniczej struktury, a im więcej na tym skorzystają tym gorliwiej będą jej bronić. Tak rośnie brudny kryształ.

 

Kryzys wbrew pozorom nie sprzyja naprawie. Instynkt samozachowawczy każe ludziom ratować się . Przerażony człowiek, jak ślepe szczenię stara się znaleźć jakikolwiek, nawet najmniejszy cycuszek do którego może się przyssać i już nie puścić. Kryzys prowadzi do zmian dopiero wtedy (jak w latach 90-tych) gdy swoim (czyli wtedy  członkom komunistycznego gangu) zaczyna czegoś brakować.

 

Używa się często metafory, że struktura gangsterska jest nowotworem na ciele społeczeństwa. To metafora słuszna jedynie częściowo. Nowotwór ginie wraz z organizmem na którym pasożytował. Stalinowska grupa interesu nie doprowadziła do śmierci naszego organizmu społecznego, ale niestety wielokrotnie mutując dołączyła do siebie inne agresywne gangsterskie struktury i nadal na nas pasożytuje.

 

Nowotworu tak rozsianego nie da się wyciąć. Trzeba go przestać żywić, zasuszyć, zagłodzić zanim zniszczy wszystkie narządy organizmu na którym pasożytuje i go zabije.

Przede wszystkim nie należy go żywić zainteresowaniem i udziałem w jego przedsięwzięciach.

 

Trzeba doprowadzić do sytuacji kiedy instynkt samozachowawczy każe zwykłym ludziom uciekać od przegranej struktury. Tak jak uciekali Niemcy od faszyzmu po przegranej wojnie. 

 

 

P.S.1 Tytuł zapożyczyłam od Rafała Ziemkiewicza. Napisał kiedyś, że ma dwie wiadomości dobrą i złą. Zła, że Polską rządzi gang, dobra, że jest to gang Olsena, który potyka się o własne sznurowadła.  Czy możemy jednak liczyć na sznurowadła.?

 

P.S.2 Jeżeli komuś wydaje się niestosowne porównywanie w jakiejkolwiek formie tuskizmu ze stalinizmem czy hitleryzmem - gorąco przepraszam.

Różnice są zasadnicze. Hitlerowi udało się w przeciwieństwie do Tuska zbudować autostrady.

 
Ostatnie dwa środki zaradcze prze­ciwko złu Drukuj Email
Wpisał: relacja Łucji   
12.12.2012.

Ostatnie dwa środki zaradcze prze­ciwko złu

 

Słowa Łucji wypowiedzia­ne do ojca Fuentesa:

 

"Ona powiedziała do moich kuzynów i do mnie, że Bóg postanowił dać światu ostatnie dwa środki zaradcze prze­ciwko złu, to znaczy święty Różaniec i nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Są to ostatnie dwa możliwe środki zaradcze, co oznacza, że nie będzie innych (...).

 

Kiedy Bóg zmuszony jest ukarać świat, przed uczynieniem tego stara się poprawić go wszystkimi możliwymi środka­mi. Teraz, kiedy widzi, że świat nie zważa na Jego apele, "z pewną obawą" ofiaruje nam ostatnią możliwość ocale­nia przez interwencję Swojej Najświętszej Matki. Czyni to z "pewną obawą" ponieważ, jeżeli te ostatnie środki nie poskutkują, nie będziemy już mogli mieć nadziei na żaden rodzaj przebaczenia Nieba, ponieważ będziemy splamieni tym, co Ewangelia nazywa grzechem przeciwko Duchowi Świętemu (...).

 

Widzisz Ojcze, na końcu czasów, w któ­rych obecnie żyjemy, Najświętsza Panna chciała nadać nową skuteczność modlitwie Różańcem świętym. Ona tak bardzo wzmocniła jego skuteczność, że nie ma takiego problemu, choćby był bardzo trudny, natury materialnej, a przede wszystkim duchowej, w życiu prywatnym każ­dego z nas, w życiu naszych rodzin czy też w życiu lu­dów i narodów, który nie mógłby wstać rozwiązany przez modlitwę Różańcem świętym

(...).

A wreszcie nabożeń­stwo do Niepokalanego Serca Maryi, naszej Najświętszej Matki, polega na uznawaniu Jej za stolicę łaskawości, do­broci i przebaczenia oraz za bezpieczną bramę, przez którą wejdziemy do Raju."

 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 101 - 150 z 523
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.