Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 154 gości
S T A R T
Tuesday 26 October 2021 18:14:57.35.
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
 
POLECANE
Szczur w kuchni, czyli tak to się robi panowie! Drukuj Email
Wpisał: IF   
29.10.2007.
IF,     czytane w Radio Polonia Chicago, 29 X.07

Szczur w kuchni, czyli tak to się robi panowie!

            W znanej anegdocie szczur skarży się chomikowi: „ Jesteśmy z tej samej rodziny, nie różnimy się zbytnio wyglądem, ciebie lubią, przytulają, a mnie nienawidzą. Dlaczego?” „Bo ty szczur masz wyjątkowo kiepski pijar” – odpowiada chomik.

            Jarosław Kaczyński przegrał wybory, bo miał wyjątkowo kiepski pijar.

Przegrana PiSu to przede wszystkim osobista (choć niezasłużona) klęska braci Kaczyńskich. Młodzi ludzie, którzy z takim zapałem wzięli udział w krucjacie przeciw „kaczyzmowi” na ogół nie umieli powiedzieć, co im się w programie PiSu nie podoba. Wiedzieli natomiast doskonale, że nie cierpią Kaczorów i kropka. Trudno ich za to winić. Formacja polityczna w Polsce to na ogół ciało bezpostaciowe. Świadczy o tym skrajne rozmycie programów politycznych i społecznych oraz brak oporów przed zmianą barw partyjnych. W takich okolicznościach o wygranej decyduje wizerunek, czyli pijar. Czas na kilka uwag w tej sprawie.

            W kampanii wyborczej PiSu nie brano w ogóle pod uwagę tak zwanego marketingu szeptanego. Jest to ciekawe i słabo zbadane zjawisko. Pewien zamożny i rozrywany towarzysko student (kiedyś powiedziałoby się bywalec- teraz nazywa się to lanser) przyznał mi się ostatnio, że jest opłacany za polecanie znajomym klubów, kosmetyków, odzieży i biżuterii. Oczywiście trzyma to w tajemnicy, bo jego rekomendacje straciłyby walor autentyczności i pracodawca (znana agencja reklamowa) wywaliłby go na bruk. Otóż wśród młodych ludzi PiS był za pomocą marketingu szeptanego konsekwentnie obrzydzany, natomiast PO równie konsekwentnie w ten sposób reklamowana. Nie twierdzę, że za czarny wizerunek PiSu i biały PO odpowiadają wyłącznie opłacani agenci wpływu. Sądzę, że większość młodzieżowych aktywistów należy do tak zwanych pożytecznych idiotów, którzy robią za darmo to, za co inni biorą ciężkie pieniądze.

            Specjaliści od marketingu politycznego PiSu zapomnieli, że ludzie nie lubią złych wiadomości. Osoby ciężko chore nie chcą na ogół usłyszeć prawdziwej diagnozy, upomnienia z banku wrzuca się na dno szuflady. W starożytności zabijało się posłańca przynoszącego złe wieści - współcześnie grozi za to śmierć polityczna. Ludzie woleli raz jeszcze zawierzyć mdłym wyborczym obietnicom Tuska, że wszystkim będzie żyło się lepiej niż przyjąć diagnozę stanu państwa, jaką proponował PiS i kontynuować trudną i bolesną terapię. Postąpili jak chory na nowotwór, który rezygnuje z leczenia na rzecz tybetańskich ziółek. Posługując się jeszcze przez chwilę tą metaforą – nowotwór jak wiadomo należy wycinać radykalnie, z szerokim marginesem zdrowej tkanki. Osiemnaście lat temu zrezygnowano z usunięcia niezwykle groźnego nowotworu na żywej tkance społeczeństwa polskiego jakim była stalinowska grupa interesu i dopuszczono do jego rozsiania. Za rządów PiSu również nie udała się operacja radykalnego usunięcia guza. Dokonane tu i ówdzie cięcia - jak to w przypadku nowotworu - mogą tylko spowodować jeszcze szybszy jego wzrost. Teraz terapia będzie o wiele trudniejsza, a rokowania są niepewne.

            Kaczyńskim zdecydowanie nie pomogło publiczne ujawnienie kulisów działalności (byłej już, na szczęście) posłanki Sawickiej.

Zmieniony ( 30.10.2007. )
Czytaj całość…
 
Podręczny słowniczek frazeologii platformerskiej nowomowy Drukuj Email
Wpisał: Marucha   
23.10.2007.

Podręczny słowniczek frazeologii platformerskiej nowomowy

Opublikował     Marucha w dniu październik 23rd, 2007 (zob. koniecznie: Marucha.wordpress.com    ja Mu robię zanętę, nie konkurencję). Wygłoszone w Radio Polonii 2000 Chicago,23.X)

Polska stanie się krajem otwartym na świat
Polska wciąż będzie krajem, gdzie cudzoziemiec może za 10% wartości kupić dobrze działające polskie przedsiębiorstwo, wyprzedać jego mienie, zwolnić pracowników i zwiać na Wyspy Bahama.

Nasz kraj przestanie być warchołem, utrudniającym integrację europejską
Totalnie podporządkujemy się decyzjom podejmowanym w Niemczech, a ogłaszanych w Brukseli, nawet jeśli są dla Polski niekorzystne, a nawet krzywdzące.

Polska odzyska szacunek na arenie międzynarodowej
Polska znów będzie pogardliwie traktowana jak kraj, którego jedynym przywilejem jest nie zabierać głosu i pokornie lizać buty byle urzędnikowi unijnemu. Bartoszewski i Geremek będą bezkarnie mogli opluwać w zagranicznych mediach połowę narodu, do którego rzekomo należą.

Skończy się grzebanie w przeszłości, które nikogo nie interesuje
Komunistyczni zbrodniarze nadal będą pobierać emerytury w wysokości 6000-8000 złotych miesięcznie, a ich ofiary żyć w nędzy.

Ułatwimy przedsiębiorczość
Pierwszy milion, i następny, i następny… będzie można spokojnie ukraść. Bandyci, zamiast siedzieć w więzieniu, będą kierować przedsiębiorstwami i występować w telewizorze jako autorytety.

Staniemy się krajem nowoczesnym
Pojawią się nowe hipermarkety, zbudowane wbrew prawu na terenach nie przeznaczonych do takiej budowy, nie płacące oczywiście żadnych podatków.

Do szkół powróci normalność
Uczniom będzie znów wolno zakładać kubły na głowę nauczycielom i wyzywać nauczycielki od kurew jebanych.

Zmieniony ( 28.10.2007. )
 
Imperium zaatakowało. Skutecznie. Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
22.10.2007.
Mirosław Dakowski (wygłoszone w Radio Polonii, Chicago)

Imperium zaatakowało. Skutecznie.

Parę uwag na gorąco:

a)      Nie sądziłem (naiwność), że tyle set tysięcy (oj, więcej...) ludzików kręci lody. Małe, żałosne, ale im potrzebne, a może w tym chorym systemie nawet niezbędne.. I poczuli się zagrożeni, np. tym, że CBA filmuje jakąś głupią łapowniczkę na braniu. I ujawnia. Więc - zgodzili się z czarnym PR-em, że dość tego państwa policyjnego, dość kaczyzmu. Bo może i ich łapówka jest zagrożona? Pozatem: Zapłakana baba w TV budzi sympatię tłumów, bo tak ją skrzywdzili.. Mało kto widzi, zauważa, że łapówkarzy trzeba usuwać. Tak, jak pijak budzi zwykle (niestety) sympatię, a nie - obrzydzenie. Jak za gorsze uznawane jest ujawnianie ciemnych interesów, niż ich robienie... (p. afera Michnik i Rywin). Pijak i łapówkarz to kumple, a nie zaraza. Mordo ty nasza... Tę mordę uogólnioną - wczoraj (21X) zobaczyliśmy.

b)      Mundurki i okolice. Świetny krok, rodzice popierają, dużo młodzieży też. Ale t.zw. wszyscy uczniowie zagłosowali za PO, tj. liberalizmem i wolnością. Uznali się za zagrożonych. Tu rola czarnego PR (pijar) ogromna: sms-y, szeptanka. Odbiło się tak na LPR, jak i PiS...

c)      Czarny PR nie robi się sam: Potrzebuje sprawnych i zdecydowanych operatorów telefonii komórkowej dla rozsyłania dziesiątków milionów sms-ów. Potrzebni są wynajęci szeptacze, którzy kreują trendy wśród licznych znajomych. I teraz, przed wyborami byli oni bardzo aktywni, było ich dziesiątki tysięcy. Dalej: Jak to się dzieje, że np. przy włączeniu forum dyskusyjnego Solidarności Walczącej (a to w większości zwolennicy PiS!) pojawiał się obrazek gumowych kaczuszek na stawku i strzałki sugerujące, by im z tyłków wyciągnąć koreczki?

d)      Jak sztab PiS mógł dopuścić, by w czasie debaty z Tuskiem za plecami premiera ryczał tłum chamskich, komenderowanych kiboli Platformy. Ale czy była to również zdrada szefów TV? Przecież mogli to ukrócić. Pozatem dlaczego premier nie poprosił Tuska o uciszenie wyjców PO? Przecież panowie byli na żywo, nie dałoby się tego wyciąć. Ta rycząca trybunka to było tak złamanie obyczajów, jak i uprzednich ustaleń. A skutek - miliony owieczek zrozumiały, że kto rechoce i wyje, to pewnie ma rację.. Zagłosujmy na PO.

e)      Czy zostało na prezydencie wymuszone (jak? czym? przez kogo?), by zgodę na utratę suwerenności Polski wyraził właśnie ON, teraz (wraz z ministrem z PiS-u). I by na dodatek zgodził się na tę symboliczną datę – 13 grudnia? Polityka pro-europejska i pro-niemiecka przyszłych rządów PO już więc tę rafę – rękami Kaczora – pokonała.

f)        PiS strzelił też sobie brzydkiego gola - samobója: brutalne eliminowanie z debat, z sondaży, z dyskusji, rodzącej się prawicy (LPR+PR+UPR). Przecież była szansa, by te grupy scaliły się, a by w walce uwypukliły swe dobre strony, a nie wady. A jako opozycja poza-parlamentarna prawica nie scali się, a rozsypie. Nie ma więc już PIS sojusznika po prawej.

g)      A czy Korwin tego bąka z dziewczynką na wózku we Wrześni puścił, bo ten model tak ma (czyli nie mógł się powstrzymać)? Czy zrobił to świadomie, by zatopić rodzącą się koalicję prawicy?

Sytuację dobrze charakteryzuje Kwaśniewski: 21. X. skończyła się IV RP.

      Czy to więc koniec marzeń o oczyszczeniu, lustracji, koniec aktywności IPN-u itp? Czy byli żołnierze Baraniny będą decydowali o strategii Polski?

      Gdybym był optymista z natury lub z wyrachowania, dodałbym smrodek dydaktyczny: „Może ten wstrząs spowoduje Obudzenie, Odnowę Moralną”. Ale nie, dodam tylko: sorki (jak mówi moja wnuczka).

 

Zmieniony ( 24.10.2007. )
 
Protest euro-posłów w sprawie super-państwa Drukuj Email
Wpisał: Urszula KRUPA i Witold TOMCZAK   
17.10.2007.

Urszula KRUPA  i Witold TOMCZAK

      Bruksela, Lizbona, 17-19 października 2007

Pan Lech Kaczyński

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Pan Jarosław Kaczyński

Prezes Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej

            Panie Prezydencie!

            Panie Premierze!

            Wobec szczytu lizbońskiego i nacisków na Polskę o przyjęcie rozwiązań projektowanego Traktatu Reformującego, pragniemy po raz kolejny wyrazić przekonanie o szkodliwości samego projektu przekształcenia organizacji międzynarodowej, którą jest Wspólnota i Unia Europejska, w kontynentalne super-państwo, któremu Polska miałaby być poddana.

            Ten projekt, przekreślający wielopokoleniowe wysiłki Polaków dążących do odzyskania i zachowania niepodległości Polski i suwerenności Państwa Polskiego, jest niedopuszczalny także w świetle Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. W perspektywie zaś europejskiej prowadzi do trwałego naruszenia praw wielu narodów, które to prawa nie są niczym innym, niż prawami człowieka podniesionymi na poziom życia wspólnotowego.

            Doceniając wysiłki zmierzające do zachowania znaczącej pozycji Polski w podejmowaniu decyzji wspólnotowych, pragniemy zwrócić uwagę, że nawet zachowanie nicejskiej proporcji głosów nie byłoby dostateczną rekompensatą za poddanie Polski władzy europejskiego super-państwa. Tym bardziej, że żądanie ustąpienia przez Polskę z gwarancji nicejskich – i to w krótkim czasie po tym, jak łudzono Polaków tymi gwarancjami dla zdobycia ich poparcia dla akcesji do Unii - nie jest niczym innym, niż przejawem złej wiary europejskich partnerów Polski.

Narody Europy powinny usłyszeć od przedstawicieli Polski, że zasadniczym celem wspólnotowym powinno być zachowanie praw narodów w warunkach integracji, a nie budowanie nowego Lewiatana, grożącego eksplozją nowego totalitaryzmu.

Przestrzegamy też przed przyjmowaniem złych dla Polski rozwiązań pod warunkiem ich czasowego zawieszenia. To prawda, że w historii Unii Europejskiej dziesięć lat to bardzo wiele. Kto jednak, jeżeli nie politycy odpowiedzialni za Polskę, powinien pamiętać, że z perspektywy dziejów naszej Ojczyzny, dziesięć lat, to bardzo niewiele. Przecież i w krótszych okresach naszych dziejów wyrządzano Polsce szkody na miarę kataklizmów.

            Panie Prezydencie!

            Panie Premierze!        

Wyrażamy nadzieję, iż patriotyzm  polskich przywódców nie pozwoli uwikłać naszej Ojczyzny w decyzje, za które boleśnie będą płacić kolejne polskie pokolenia.

Jako polscy Eurodeputowani uczestniczący w  spotkaniach politycznych podczas szczytu w Lizbonie  będziemy obserwować działania Polskiego Rządu  i wspierać  decyzje  dobre dla Polski i Narodów Europy. 

Zmieniony ( 17.10.2007. )
 
Świetlik i okolice Drukuj Email
Wpisał: ciotunia   
16.10.2007.

„Świetlik” i okolice

      Z okazji startu Macieja Płażyńskiego w wyborach, tym razem pod barwami PiSu, w gazetach pojawiły się ponownie hagiograficzne teksty na temat spółdzielni pracy „Świetlik” –zauważyła nie bez ironii ciocia Irenka. Swego czasu jako socjolog obserwowałam te początki niezupełnie bezstronnie, bo trudno było mi się oprzeć urokowi młodych chłopaków spuszczających się ( jak sami mówili) na linie z najwyższych budynków, a w wolnych chwilach oddających się z wdziękiem rekreacji.

            Niektórzy z nich poprzestawali na procentach, niektórzy upodobali sobie trawkę czyli grass, a niektórzy podobno nawet twardsze stymulatory dobrego nastroju. W każdym razie nieźle przygrzewali, więc poznać ich poglądy i różne drobne tajemnice mogli praktycznie wszyscy, nie tylko doświadczeni funkcjonariusze. Wystarczyło bywać na różnych mniej czy bardziej otwartych imprezach. Oczywiście najważniejsze sprawy omawiano w kuchni lub w łazience, ale przy pewnym poziomie procentów trudno przestrzegać konspiracyjnych zasad, a knucie przechodzi gładko w panel polityczny czy nawet rodzaj Hyde parku Zebranie prawie całej trójmiejskiej opozycji( jak owce w zagrodzie) w jednej firmie miało dla esbecji bezsporne zalety i takie były zapewne przyczyny praktycznego monopolu tej firmy na rynku i innych przywilejów, których młodzi ludzie w swym zaślepieniu i samouwielbieniu bynajmniej nie dostrzegali. Uważali, że są tak wspaniali i nie do zastąpienia, że nawet komunistyczne władze zmuszone są pogodzić się z ich ogromnymi zarobkami i jawnym lekceważeniem przez nich instytucji państwowych. Na własne oczy widziałam pracownicę Urzędu Skarbowego z dobrotliwym przyzwoleniem akceptującą księgowość firmy, prowadzoną jako zbiór luźnych kartek wypełniających ogromne pudło po telewizorze. Swoją drogą, po tak przeprowadzonej kontroli, młoda kobietka dzielnie balowała z alpinistami (przemysłowymi) w sopockich nocnych klubach, więc być może wzięli ją na urok osobisty.

            Przeświadczenie, że niezwykle wysokie zarobki dzielni alpiniści zawdzięczają swoim wyjątkowym kwalifikacjom (przede wszystkim intelektualnym) owocowało głęboką pogardą, czy raczej pełną politowania wyższością, z jaką odnosili się oni do lekarzy, nauczycieli czy urzędników, których miesięczne pobory zarabiali w jeden dzień. Głębokie przeświadczenie, że taki stan będzie trwał wiecznie sprawiło, że mniej roztropni nie oszczędzali i nie utworzyli własnych firm. Po roku 89 znaleźli się oni w pułapce, gdyż zarobki w branży usług wysokościowych spłaszczyły się choćby w związku z dopuszczeniem do rynku licznej i bardziej fachowej konkurencji. Ci, którzy nie załapali się do elit władzy musieli zarabiać teraz na chleb jako fizole, a niektórzy zeszli wręcz na poziom meneli. Już w czasach „Świetlika” a później „Gdańska” wyłoniła się w spółdzielni (za sprawą Macieja Płażyńskiego) kasta wyższa - ludzie opłacani z zarobionych przez spółdzielnię pieniędzy, ale na tyle nie lubiący wysiłku fizycznego, że wymyślali sobie jakieś inne niezwykle ważne zajęcie, na przykład promocję firmy. Numerem 1 wśród nich był Walendziak, który nigdy nie pracował na linie, Mariusz Wilk, który pracował bardzo krótko i Donald Tusk, który pracował dość długo choć nie bardzo chętnie, natomiast bardzo chętnie odkrył w sobie powołanie do spraw wyższych. Biblią Donalda i jego otoczenia były książki Ortegi y Gasseta. Jak prawdziwi neofici, w tych nieco przestarzałych i banalnych dla uniwersyteckiego socjologa pozycjach, znajdowali potwierdzenie dla swych poglądów wielokrotnie formułowanych podczas „nocnych rodaków rozmów. Zgodnie z tymi poglądami obywatele kraju czyli masy to głupi bezmyślny tłum, którym trzeba dla jego własnego dobra umiejętnie sterować. W swych rozważaniach a raczej rojeniach środowisko „Świetlika” tworzyło klan, rodzaj rycerstwa. Kryterium przynależności do najwyższej, rycerskiej kasty był brak lęku wysokości umożliwiający pracę na linie. Kastę niższą, rodzaj giermków, tworzyli tak zwani „dołowi”- osoby, którym brak obycia z ekspozycją, wiek albo tusza uniemożliwiały pracę na wysokości. Dołowi byli nieźle opłacani, ale mieli oczywiście gorszą pozycję towarzyską i społeczną - myślimy tutaj o społeczności „Świetlika”.

             Zabawne było, że we wzajemnych relacjach ci czciciele skrajnie liberalnych wręcz libertariańskich poglądów, negujący (w przeświadczeniu, że zawsze będą finansową elitą) sens rent i emerytur, przypominali raczej parodię gminy chrześcijańskiej. Dotowali mniej zaradnych, mniej pracowitych czy obciążonych rodziną, a także tych, którzy mając piach w rękawach udawali elitę intelektualną. Przywileje socjalne dla swoich i bezwzględne prawa rynku dla obcych - takie poglądy i praktyka charakteryzują socjologicznie rzecz biorąc grupy interesu, mafie i bardzo często polityczne partie. Doły ( nie „dołowi”) „Świetlika” bez przekonania protestowały przeciwko hojności zarządu w finansowaniu Wilka, Walendziaka czy potem Tuska ze swych ciężko zarobionych pieniędzy. Ostatecznie forsy było dużo i na wszystko starczyło.

            Teraz dawny zarząd „Świetlika” to polityczna elita kraju natomiast dawne doły nadal pracują na linie, lecz teraz za realne, wyznaczone przez konkurencyjny rynek a nie monopolistyczne, stawki. Upadł mit o niezwykłej zaradności i niezbędności. Upadły rojenia o wiecznej przynależności do finansowej elity. Spolaryzowały się poglądy polityczne. Kiedy niedawno podczas klubowej imprezy jeden z fizoli umknął ręki obecnemu wodzusiowi mówiąc „odejdź bo zrzygam”, w obronie rzucił się wściekle z pięściami Zbyszek, niegdyś uroczy luzak (ach jak ci chłopcy zbrzydli i spowszednieli). Kiedy w środowisku rozeszła się plotka, że jakiś fizol opisuje w pamiętniku imprezy narkotykowe, w których uczestniczył wodzuś, odwiedziło fizola dwóch smutnych panów w garniturach radząc żeby dla dobra rodziny zweryfikował pamięć i dysk komputera. Czy młodzieńcze doświadczenia z trawką mają jakieś znaczenie? Być może nie, a zresztą taka przeszłość jest w obecnym świecie polityki prawie normą. Jedni lewicowali inni grzali a potem wyrośli na statecznych obywateli. Gorzej, że nieznany mocodawca panów w garniturach usiłuje wymusić na kolegach ... rodzaj kultu jednostki. Być może dlatego, że jak twierdzą niektórzy, problemy przywódcy są nadal aktualne, a niedawno w TV był po prostu na haju.

            Najgorsze jest jednak to, że w pełnym hipokryzji, zdominowanym przez głupawe media świecie, różne niesmaczne choć bez znaczenia incydenty, jak awantura w knajpie czy kłótnia jakiegoś  posła z prostytutką, urastają do rangi światowego problemu, natomiast niezauważone i bez komentarza pozostaje działanie na szkodę kraju czyli zdrada stanu.

[Dopisane 13 maja 2008: Dziś "odpalono", świadomie i z wyrachowaniem,  sprawę orgietek narkotykowych w grupie "Świetlika". Może dlatego, że takie zdjęcia chodzą już po kraju, miały być opublikowane... Zupełnie na luzie odpowiedział na takie pytania p. premier D. Tusk (że młodość, że ciężkie warunki, że musi się wyszumieć).. Pani Środa, a jakże, rozgrzeszyła. Przewiduje ona, że zwiększy to poparcie dla takiej władzy.. Pisze ona: Nie sądzę zatem, by informacja o tym, że premier Tusk miewał w czasach młodości przygody z alkoholem lub z trawką, miała stać się rysą na jego wizerunku. Fajno... Adm.]

Zmieniony ( 13.05.2008. )
 
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 401 - 450 z 539
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.