Ochrona WOŚP brutalnie napadła wolontariuszkę Fundacji Pro-Prawo do Życia

Ochroniarze WOŚP przejęli od policji rzeczywistą kontrolę nad rynkiem w Rzeszowie i brutalnie napadli Martę – wolontariuszkę Fundacji Pro-Prawo do Życia. Napastnicy wykręcili jej rękę w barku tak, że z bólu nie mogła oddychać, a następnie obalili ją na ziemię. Marta przesiedziała na zamarzniętym chodniku 50 minut. Tak wygląda „róbta co chceta” w praktyce.
Video z napadu: https://stronazycia.pl/ochrona-wosp-napadla-marte-wykrecony-bark-i-50-minut-na-ziemi/
Wolontariusze Fundacji Pro-Prawo do Życia chcieli przeprowadzić pokojową akcję informacyjną na temat aborcji na rynku w Rzeszowie. W tym samym czasie miał się tam odbywać lokalny finał WOŚP. Gdy tylko działacze Fundacji pojawili się na miejscu, zostali napadnięci przez „ochronę” wynajętą przez WOŚP. Jak relacjonuje Marta, koordynatorka akcji:
„Na mojej drodze stanęło kilku wysokich mężczyzn z zasłoniętymi twarzami, ubrani na czarno. Wszyscy schowali identyfikatory. Jeden z nich zaczął brutalnie na mnie napierać, próbując uniemożliwić mi marsz. W pewnym momencie zaczął używać bardzo niecenzuralnych słów.
Próbował mnie odwrócić brutalnym chwytem za ubranie. Potem z całej siły chwycił mnie za przedramię i wykręcił rękę w barku do tyłu. Z bólu nie mogłam oddychać. Próbowałam się wyrywać, ale ból sprawił, że z drugiej ręki wypadł mi statyw z telefonem. Mężczyzna z całej siły kopnął statyw, z którego telefon spadł na chodnik.”
Ochroniarze obalili Martę na ziemię. Jak dalej relacjonuje wolontariuszka Fundacji:
„Po wykręceniu mi ręki w barku z impetem usiadłam na zmarzniętym chodniku. W młodości złamałam kręgosłup więc jedynym wyjściem z tej bolesnej sytuacji było zrobienie czegoś, co uniemożliwi im jakikolwiek dalszy ruch. Agresor natychmiast mocnym uściskiem złapał mnie za lewe ramię powodując ból. Szarpał, ale ja się nie ruszyłam z miejsca. Prowokator napadu próbował niewybrednymi słowami zmusić mnie do wstania. Za mną, siedzącą na brudnym, zmarzniętym chodniku, co chwilę zmieniały się postacie zamaskowanych dryblasów. Przesiedziałam tak na tym chodniku 50 minut.”
Jak informuje Fundacja Pro-Prawo do Życia, policja odmówiła interwencji w tej sprawie. Wolontariusze usłyszeli od funkcjonariuszy, że policja nie ma wstępu na rynek, gdyż w tej chwili rządzą tam ochroniarze WOŚP.
Co więcej, inna wolontariuszka Fundacji po kilku godzinach od napadu usiłowała wejść na Rynek, aby skorzystać z toalety w pobliskiej restauracji. Odmówiono jej wejścia z powodu fundacyjnej koszulki z wizerunkiem dziecka rozwijającego się w łonie matki.
Siłową pacyfikację akcji Fundacji poprzedziła batalia urzędowo-prawna. Urząd miasta kilka razy blokował możliwość zorganizowania legalnego zgromadzenia w dniu finału WOŚP. Władze Rzeszowa od dawna prześladują wolontariuszy Fundacji Pro-Prawo do Życia i usiłują zablokować organizację pokojowych akcji informacyjnych i modlitw różańcowych.
Fundacja zamierza podjąć stanowcze działania prawne w sprawie napaści w Rzeszowie i pociągnąć sprawców do odpowiedzialności karnej.
Fundacja Pro-Prawo do Życia