Ks. prof. Andrzej Zwoliński: Czerwone twarze ateizmu
9 sierpnia 2026

Po epoce wielkich wojen z chrześcijaństwem, które wiązały się z rozwojem ideologii totalitarnych, nadszedł czas innej walki z religią, bardziej subtelnej, choć równie skutecznej. Opierała się ona na głoszeniu haseł antychrześcijańskich, ale też wysuwaniu haseł sprzecznych z nauką Chrystusa, czy z religią w ogóle.
a. Religijne szaleństwo
Pop Łazarz prosił cara, by udzielił mu pozwolenia na wejście „na ogień na dowód prawdy, by zniknęły wątpliwości w duszach ludzi bogobojnych i połączyła się Cerkiew”. Wierzył silnie w gniew Boży i wierzył, że szczególna opieka Boża ocali go, gdy stanie na „sąd Boży” w ogniu, nie spłonie, a jego ocalenie będzie dowodem dla wszystkich, że jest miły Stwórcy. Car zezwolenia nie udzielił, lecz z czasem starowierców zaczęto wysyłać w ogień nie dla „sądu Bożego”, lecz z wyroku sądów ludzkich, które przewidywały ten rodzaj kary dla prowadzących antyreformatorską agitację. W ten sposób na stosie, w 1682 roku, zginęli wszyscy „ojcowie starego obrzędu”, w tym pop Łazarz, Epifaniusz i diakon Fiodor. [1]
Wyznawanie wiary może łatwo połączyć się z szaleństwem radykalizmu, który prowadzi jednostkę do destrukcji jego samego i relacji z innymi. Sam radykalizm wiary, nie poparty argumentami rozumu, łatwo może stać się formą nowej religii i drogą odejścia od prawdy, którą przyjęło się wcześniej jako wyznawca danej religii. Łatwo bowiem irracjonalizm staje się nową formą religijności, a raczej zaskakującą postacią ateizmu – odejścia od prawdy o Jedynym Bogu.
Społeczności chciały bronić się przed popadnięciem w irracjonalizm. Już myśliciele starożytni widzieli więc w szkole źródło rozsądku, niezbędnego racjonalizmu i sceptycyzmu, który może uchronić młodego człowieka przez atakiem szarlatanów wróżby, przesądów i zabobonu. Szkoła, podejmując delikatny proces wychowania i edukacji, ma ogromny wpływ na kształtowanie sposobu myślenia i życia swych adeptów. W okresie rozwoju, gdy dopiero zaledwie zarysowywane są zręby przyszłej osobowości, łatwo i skutecznie oddziaływać można na konkretne osoby, lecz dobrodziejstwo procesu wychowania może być nadużywane do skutecznego manipulowania młodym człowiekiem. Zaskakująca jest, w większości dyskusji o wychowaniu, pozorna nieobecność religii. Traktuje się ją (zwłaszcza chrześcijaństwo) jako czynnik kulturowy. Im bardziej podkreśla się samodzielny rozwój jednostki, tym bardziej religia traktowana jest jako przeszkoda, system rygorów narzuconych z zewnątrz, czynnik ograniczający swobodę, obcy naturze ludzkiej. Bardzo wyraźne natomiast jest zjawisko nawiązywania przez współczesne ideologie wychowania (zwłaszcza romantyczne) do religii Wschodu. [2]
Można wymienić szereg przykładów pomieszania porządków nauki i wiary. I tak np. Świadkowie Jehowy powtarzają często, że jedyną naukową książką wartą poznania jest Biblia. Za Russellem twierdzą, że z niej można się uczyć nie tylko religijności, czy moralności, lecz także historii i nauk przyrodniczych. Największym zaś naukowcem świata był Mojżesz. Prawdziwy wyznawca nie powinien kończyć szkół średnich, a tym bardziej studiować na wyższych uczelniach, gdyż wiedza w wydaniu ludzkim psuje go, demoralizuje. Wielokrotnie w pismach propagandowych grupy spotkać można wypowiedzi młodych ludzi, którzy przerwali naukę szkolną i przystąpili do głoszenia „dobrej nowiny”. Przedstawia się ich jako wzór godny naśladowania. Co prawda używają oni terminów „studia, studiowanie, nauka”, lecz odnoszą je do czytania (studiowania) Biblii i wszystkich wydawnictw Centrali Brooklińskiej. [3]
W rosyjskiej dyskusji nad drogami wejścia sekt w życie społeczne, którą podjął dwutygodnik „Ogoniok” (nr 19-20, 1994 r.), diakon Kurajew podał fakt opanowywania szkół przez sektę Jeana Gavera „Univers”. Jej popularność łączy się z poparciem jakiego udzielili jej urzędnicy resortów oświatowych. Jean Gavera, autor „Podręcznika żywej duchowości”, głosi, że „niezbędne są dla Rosji tradycje Kabały… Duchowość bierze swój początek w tej części ciała, która zwykle była związana z funkcjami płciowymi.” On sam – nauczyciel – w swoim mieszkaniu „testował” chłopców. Ciesząc się poparciem władz oświatowych otrzymał także kierownictwo nad audycją telewizyjną pt. „Dobranoc, dzieci”. Jak zauważył Kurajew: „Sekty po cichu wdzierają się do szkół, domów kultury, klubów turystycznych, bibliotek rejonowych. Lata ich ukrytej propagandy doprowadziły do tego, że dzisiaj najbardziej masową postacią religijności w Rosji stały się różne formy teozofii. Rosyjskie Ministerstwo Oświaty wyhoduje jeszcze niejedną 'Matkę Świata’, dzięki wprowadzaniu do kolejnych szkół 'pedagogiki waldorfowskiej’ teozofa i okultysty Steinera”. [4]
Kondycja współczesnej nauki jest wypadkową wielowiekowych dyskusji nad jej możliwościami, zakresem, sensem i celem. Po modernistycznym zachwycie nad osiągnięciami umysłu ludzkiego i jego możliwościami, nastąpił okres chłodnego, sceptycznego podejścia do nauki oraz zmiany jej rozumienia. Naukę i technikę zaczęto oskarżać o scjentyzm i jałowy materializm.
We współczesnej nauce zespoliły się dwa aspekty doświadczeń ludzkich: racjonalny i subiektywny. Gnoza, rozumiana jako „wiedza” nie podlegająca dyskursom, ani weryfikacjom stała się udziałem wielu dyscyplin nauki. Wielcy naukowcy, jak Einstein, Heizenberg, Bohr dochodzili do swoich wielkich odkryć drogą medytacji i wizualizacji subiektywnej. Coraz częściej kwestionuje się też dzisiaj tradycyjną medycynę. Przeraża ona swoją bezwzględnością i radykalnymi metodami chirurgicznymi. W ostatnich latach pojawiło się wiele nowych metod leczniczych ukrywających się pod nazwami: medycyna alternatywna, medycyna niekonwencjonalna, medycyna komplementarna, holistyczna czy też medycyna naturalna. Sposoby leczenia w „takiej” medycynie odbiegają od tradycyjnych wyobrażeń o niej i choć są „mniej uczone”, odznaczają się często dużą skutecznością i zyskują przez to coraz większą aprobatę społeczną. Nie wszystkie jednak nowe metody lecznicze rzeczywiście są naturalne. Niektóre z nich należałoby nawet zakwalifikować do wróżbiarstwa, astrologii, magii lub czegoś pośredniego między okultyzmem a ezoteryzmem. [5]
Nowoczesny gnostyk chętnie odwołuje się do nauki, sam posiada dyplom uniwersytecki i świadectwa akademickie, chętnie używa naukowej terminologii, pracuje z komputerem, wykorzystuje wszystkie nowinki nauki i techniki, by ze swoją doktryną dotrzeć do najszerszych grup społecznych. Powołując się na autorytet nauki pogłębia intelektualne i kulturowe zagubienie współczesnego człowieka. „Inteligencja” stała się pojęciem niejasnym, rozmytym; nie wiadomo kiedy i jak służy poszukiwaniu Prawdy.
Trudną sytuację współczesnego człowieka, zagubionego w problemach świata, pomnaża ogólny kryzys polityczny i społeczny. A społeczeństwo dotknięte głębokim kryzysem lub wystawione na konfrontację z obcymi systemami i wartościami kulturowymi jest naturalnym środowiskiem powstawania nowych idei parareligijnych i gnostycznych. Według I. I. Zaretsky’ego i M. P. Leone (1977) przyczynami wyjaśniającymi powstawanie nowych religii i kultów są: negacja istniejącego porządku społecznego, chęć odcięcia się od establishmentu, pojawienie się charyzmatycznych przywódców, dążenia partykularne wymagające zorganizowanych działań, reakcja na stres wywołany radykalnymi zmianami społecznymi. Nowe ruchy religijne nasilają się w społeczeństwach, w których jednostki odczuwają stany zagrożenia i egzystencjalnej niepewności, mają poczucie dyskryminacji i społecznego odrzucenia, znajdują się na marginesie społeczeństwa. Można to łatwo zaobserwować m. in. na przykładzie krajów postkomunistycznych. [6]
Aleksander Sogomonow, pracownik Instytutu Socjologii Rosyjskiej Akademii Nauk twierdzi: „Defilada różnorodnych form duchowości w postsowieckiej Rosji jest zjawiskiem prawowiernym i do pewnego stopnia normalnym. W odrodzeniu się zainteresowania religią nie ma nic nieoczekiwanego i dziwnego (…) Zdumienie wywołuje raczej szokująca popularność okultyzmu i sekciarstwa. Zwrot ku okultyzmowi, teozofii, a nawet prosta wyznaniowa reinkarnacja w znacznym stopniu związane są z potrzebą nowych absolutów, nowych prawd, słowem – nowego światopoglądu”. [7]
Praktyka zdaje się potwierdzać te obawy. W roku upadku marksizmu, w listopadzie 1989 r., w Moskwie powstało pierwsze stowarzyszenie magiczne – Wszechzwiązkowy Komitet Wymiany Energoinformacji w Przyrodzie, skupiający różnego rodzaju uzdrowicieli, różdżkarzy, jasnowidzów, hipnotyzerów, astrologów, ufologów itp. W czerwcu 1990 r. powołano Międzyregionalną Federację Astrologów, a przy Wyższej Szkole Partyjnej utworzono Wszechzwiązkową Akademię Astrologiczną. Jeden z dziennikarzy rosyjskich, przy okazji relacji z sądowej debaty nad ukraińskim Białym Bractwem, zauważył: „Magicy godzinami występują w telewizji, czarownikom odstępuje się szpalty gazet, nakłady utworów mistycznych i astrologicznych zbliżają się do nakładów klasyków marksizmu(…). Jeśli nasze zjednoczone wysiłki zwrócone ku deracjonalizacji społeczeństwa i jego demoralizacji będą trwały nadal, 'Białe Bractwo’ powróci. Nie jest istotne, jak się będzie nazywać w nowym obliczu. Przecież my sami przyzywamy nieszczęścia, z paranoidalnym uporem wywołując upiory z przeszłości”. [8] Od 1991 do 1998 roku w urzędach państwowych w Rosji zarejestrowano ok. 13 tys. sekt i ruchów religijnych. Liczbę członków sekt szacuje się obecnie na miliony. [9]
Wielu z nich przewodzą przedstawiciele „pokomunistycznej” lub „nowej” inteligencji. Wielkie Białe Bractwo założył w Kijowie w 1990 r. doktor nauk technicznych, działacz poateistycznego stowarzyszenia „Znanije”, Jurij Kriwonogow – wykładowca „ekstr-asensoryki” w Doniecku. Wspomagała go Maryna Cwigun, absolwentka wydziału dziennikarstwa, była działaczka komsomolska, później propagatorka „zdrowej żywności” i „zdrowego trybu życia” w stylu wschodnim.
W Polsce do 1998 r. tysiąc osób ukończyło Łódzką Akademię Astrologiczną otrzymując tytuł magistra. Uprawnienia nadała jej podobna uczelnia w Moskwie. Najpopularniejszą państwową uczelnią polską, kształcącą astrologów w ramach zajęć z tzw. filozofii psychotroniki, jest Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. [10]
„Inteligencja gnostyczna” – spadek po ideologicznym triumfie faszyzmu i marksizmu, przekonana o swej nieomylności, stwarza kolejne kręgi wtajemniczonych, wśród których „prawda” i „nieprawda” są jedynie mitem, przybierającym symboliczne znaczenie. Wietnamski intelektualista Doan Viet Hoat przestrzega: „Nasz wiek był stuleciem wielkich kłamstw. Jest to częściowo wina intelektualistów, ponieważ zbyt słabo protestowali przeciw kłamstwu. Jeżeli nie będą się energicznie opierać, wiek następny stanie się epoką kłamstw jeszcze bardziej monstrualnych”. [11]
Przykładów budowania pseudonaukowych jest bardzo wiele. Carlos Castaneda „wkroczył w świat czarnoksiężników” i powrócił z niego, by napisać pracę doktorską na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UNCLA). Opisał w niej swoją inicjację u indiańskiego czarnoksiężnika Juana Matusa i stwierdził, że źródła szamańskie i naukowe są takie same: „Te same kryteria co w nauce obowiązują też w świecie czarnoksiężnika: szkolenie, polegające na ustnych pouczeniach i manipulacji świadomości, choć różni się od naszego, jest równie rygorystyczne, gdyż ich wiedza jest równie, jeśli nie bardziej, złożona”. [12]
Wiele dziedzin nauki odchodzi dzisiaj radykalnie od poszukiwania prawdy i kieruje się w stronę „nienaukowej nauki”. Amerykański psycholog Roger Mills, w artykule pt. „Psychologia zwariowała: partaczy jako nauka”, stwierdził: „Sam słyszałem, jak terapeuci przekonują klientów, iż wszystkie ich problemy biorą się od matki, z gwiazd, struktury biofizycznej, diety, stylu życia, nawet z karmy poprzednich wcieleń”. [13]
Natomiast Bernie Zilbergeld, psycholog kliniczny, pisze o „przebiegłym, cynicznym niszczeniu duchowości człowieka i zastępowaniu jej swoistą pozytywistyczną nauką umysłu (…). Ci, których przodkowie czerpali ze słów Boga i oddawali cześć u ołtarzy Chrystusa i Jahwe, znaleźli dziś ukojenie i sprawują kult u ołtarzy Freuda, Junga, Carla Rogersa (…) i rzeszy podobnych autorytetów”. [14]
Człowiek do końca świata pozostanie na etapie poszukiwania prawdy. Dar rozumu umożliwia mu osiąganie wspaniałych wyników w poznawaniu świata. Potrzebuje jednak nieustannego pilnowania porządku, który dostępny jest rozumowi w jego budowaniu nowych twierdzeń i teorii. Bez porządku, związanego z kondycją ludzkiego rozumu, jego zaplątanie się i zagubienie jest bardzo łatwe. Wychowanie, mody kulturowe, czy propaganda medialna mogą wywierać ogromny wpływ na kształtowanie się nowych idei, nastawienie do istotnych kwestii egzystencjalnych, które decydują o kształcie i kondycji religijności współczesnego człowieka. [15]
Znany rumuński religioznawca postuluje, aby ocalić termin „religia”, poszerzając jego znaczenie do doświadczenia „sacrum”, a nie ograniczając go do wiary w Boga, bogów czy duchy. W swojej programowej pracy pisał: „Wszystkie dotychczasowe definicje zjawiska religijnego mają jedna wspólna cechę: każda z nich przeciwstawia na swój sposób ‘sacrum’ (sakralność, świętość) i życie religijne – ‘profanum’ (powszedniość, świeckość) życiu świeckiemu”. [16]
Umysł ludzki nie może funkcjonować bez przekonania, że istnieje w świecie coś, co jest nieredukowalnie rzeczywiste, by przeżycia i popędy, których doświadcza pozbawione były znaczenia. To zaś łączy się z odkryciem „sacrum”. Człowiek nie może żyć w chaosie, dlatego manifestuje sakralne podejście do części świata uznanej przez siebie za ważniejszą, za manifestację świętości. Jest ona jednak daleka od religii objawionej czy tradycyjnych przekonań. Zależy od osobistego wyboru, często irracjonalnego, który w jego życiu nabiera postaci nowej, jego, osobistej „religii”. [17]
Wszystko, co posiada dla człowieka znaczenie, jest – zdaniem M. Eliade – przejawem „sacrum”. Jak zanotował: „Odnajduję to pragnienie w każdym znaczącym dokonaniu człowieka, we wszystkich epokach”. [18]
Św. Paweł, w Liście do Rzymian, przestrzega przed takimi nauczycielami religii, którzy „choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych, stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy (…)” (Rz 1, 21 – 25).
b. Nowa Era – ruchy religijne i sekty jako odpryski ateizmu
Głównym źródłem współczesnej popularności sekt i nowych ruchów religijnych, odchodzenia od religii w kierunku jej nowych, coraz bardziej wyszukanych form, jest kryzys cywilizacji. Wobec kryzysu cywilizacyjnego, związanego z coraz bardziej złożonymi i niejasnymi sytuacjami współczesnego życia, ze zniszczeniem i osłabieniem struktur społecznych, z narastającą wrogością, konfliktami, gwałtem i strachem przed przyszłością, sekty podsuwają gotowe i proste rozwiązania. Proponują „nową” wizję świata, ludzkości, kultury i samego siebie obiecując ratunek i dając poczucie stabilizacji.[19]
Takim nurtem okazał się New Age, oferujący samo-zbawienie. Obiecuje nastanie nowej formy bytowania człowieka i związanego z nim świata, która będzie polegała na pełnej harmonii człowieka z samym sobą; z innymi ludźmi i z całym wszechświatem. [20] Bóg osobowy nie istnieje transcendentnie, a tylko jako bezosobowa, wszechogarniająca boska Jaźń. Jedyną szansą na znalezienie bóstwa we wszechświecie „jestem już tylko ja sam” – to człowiek jest „drzemiącym ukrytym bogiem”. Człowiek i Bóg to jedno i to samo. Bóg istnieje w nas (immanentnie), ale nie jest od nas różny. Bóg jest wszechobecną energią. [21]
Człowiek Nowej Ery sam dla siebie jest zbawcą (autosoteryzm). Człowiek jest więc „samotnym ateistą”, albowiem nic poza nim nie istnieje. Jest to jednak optymistyczna, a nawet naiwna, wizja samozbawienia, pozbawiona idei grzechu, zła i ich konsekwencji dla człowieka i świata. Stan zbawienia zależy w pełni od człowieka. Ta wizja wyraża tęsknotę człowieka za zbawieniem z naiwnym twierdzeniem, że może je sam osiągnąć. [22]
Dróg do sięgnięcia przez człowieka po pełnię swych możliwości, po – swoiście rozumiane – zbawienie, jest bardzo wiele. To np. czerpanie z doświadczeń praktyk duchowych religii Wschodu, choćby buddyzmu i hinduizmu. [23] To także powrót do tradycji pogańskich starożytności (np. astrologia), czy czasów nowożytnych (okultyzm, teozofia, antropozofia itp.). Owych „bogów New Age” jest wiele, a wszyscy mają być dalecy od Boga Objawienia i chrześcijaństwa. [24]
New Age konsekwentnie pielęgnuje antychrześcijańskie nastawienie, wzywając do porzucenia czci Jedynego Stwórcy i Pana. Jest to jedna z realizacji celnej uwagi, C. S. Lewisa, w listach starego diabła (Krętacza, „piekielnej ekscelencji, podsekretarza stanu w piekle) do młodego (jego bratanek, Piołun): „Postaraj się zastąpić samą wiarę jakimś modnym kierunkiem o chrześcijańskim zabarwieniu, wykorzystaj ich pogardę do rzeczy ‘starych’. Pogarda dla rzeczy ‘starych” jest jedną najcenniejszych umiejętności, jakie udało nam się wyhodować w sercu ludzkim – niewyczerpane źródło herezji religijnych, szalonych zamysłów, niewierności w małżeństwie i niestałości w przyjaźni”. [25]
Zagubiona jednostka z trudem może we współczesnym świecie znaleźć dla siebie miejsce. Struktury społeczne, które współtworzy, również przeżywają okres destabilizacji, który m.in. wykorzystują powstające nowe sekty i ruchy religijne. Do najbardziej ważących należy kryzys Kościoła i religii.
Współczesna filozofia New Age głosi „śmierć prawdy”, której po prostu nie ma. Vaclav Bielohradski, czeski filozof postmodernista, w jednym z wywiadów powiedział: „filozofia nie jest żadną dyscypliną naukową; jest raczej tym, co gwarantuje określony poziom publicznego głoszenia poglądów (…) tworzy warunki, w których słowo ma sens, a rozmowa jest płodna (…) w filozofii nie chodzi wcale o prawdę ani o prawdy, ale o to co nas uwalnia od niej”. [26]
c. Satanizm
W ujęciu biblijnym każde opowiedzenie się przeciw Bogu jest formą satanizmu, czcią oddaną Szatanowi – „przeciwnikowi” Boga. Formalny zwrot ku Złu, wybranemu jako Siła i Moc „tego świata”, systematyczny i zorganizowany, rozpoczął się w XIX wieku. To ten wiek, wraz z romantyzmem, wprowadził Szatana w literaturę piękną i filozofię, jako uosobienie nieszczęścia najpiękniejszego z aniołów. [27]
W literaturze Rosji XIX wieku diabeł przybrał postać pięknego lecz zgorzkniałego ducha destrukcji, niekiedy wcielał się we wroga ideologicznego (przyjmując postać Piotra Wielkiego, Napoleona, arystokracji jako klasy lub nihilistycznej młodzieży) lub był postacią z demonologii ludowej, w której dostrzegano także cechy pozytywne. W dekadenckich tekstach uznawano, że jedynie oddanie duszy diabłu może uchronić „ja” przed rozbiciem osobowości.[28] Włodzimierz Sołowjow (1853 – 1900), którego twórczość stała się ważnym źródłem rosyjskiego symbolizmu, napisał „Krótką powieść o Antychryście”, opartą na Piśmie Świętym i przepowiadaniu Ojców Kościoła, fabularyzowaną opowieść o czasach ostatecznych, w której Szatan zdobywa władzę nad społeczeństwami posługując się manipulacją i kłamstwem. [29]
Wprost o „humanizmie satanistycznym” można mówić w przypadku postaci Wielkiego Inkwizytora u Fiodora Dostojewskiego. Jego istotą jest forma deformacji humanistycznej, która polega na przypisywaniu człowiekowi tego, co do niego nie należy, a co staje się przedmiotem jego uzurpacji. [30] Wielki Inkwizytor próbuje przeciwstawić Chrystusowi idei odkupienia swój własny plan, który opiera się na Szatana w czasie kuszenia Chrystusa na pustyni. Owe pokusy, zdaniem Wielkiego Inkwizytora, nie powinny być traktowane jako pokusy, ale jako niezwykle mądre rady czy też pytania. Wskazują one na symetryczne przeciwstawienie: to, co Chrystus odrzucał, Inkwizytor afirmuje. [31] Jego program to nie tylko „nie-religia”, ale „anty-religia”, albo w istocie nie tylko „ateistyczny humanizm”, lecz i „fałszywa religia”.
W polskiej literaturze romantycznej Szatan znajduje swe bardzo ważne miejsce. Jest aktywny społecznie, utożsamia się z zaborczymi władcami, pogrąża jednostki w zależności od siebie i jest kreatorem anty-Bożego świata. [32]
Wiek XIX i XX ujrzał i doświadczył Szatana w jego nowych postaciach. Związał je różnymi postawami wobec świata: z nudą, która wynika z przeżycia świata odwartościowanego, wzmaga poczucie absurdu, prowadzi do nihilizmu (Szatan – Niszczyciel); z perwersją, otwierającą amoralną perspektywę odrzucenia dotychczasowej kultury i cywilizacji, zniszczenia wszystkiego i wszystkich (Antychryst – Nonsens); oraz z czynem, który łamie wszelkie normy, ale utwierdza jednostkę w przekonaniu, że odgrywa rolę autonomicznego twórcy, tworzy nowe wzory kultury, realizuje mit Prometeusza i Rewolucjonisty (Lucyfer – Nowy Sens). Mity satanistyczne wyznaczały odmienne style zachowań społecznych: zniszczenie wszelkiego sensu, porządku, nihilizm i katastrofizm; odkrycie wartości nonsensu, bluźnierstwa, chaosu, masochistycznego uroku zatracenia; ustanowienie nowego sensu, polemiki z tradycją, poszerzenia horyzontów o nowe projekty, nowe odrodzenie wszystkiego.
Na przestrzeni wieków Szatan wielokrotnie promował „swoją sprawę” posługując się religią, wykorzystując naturalne, religijne nastawienie człowieka, który zawsze czci Boga lub jakiegoś bożka. W Izraelu przemawiał przez fałszywych proroków. W Nowym Testamencie autorzy przestrzegają przed tym, który przybiera postać Anioła Światłości, a jest Antychrystem. Jest to „przebranie” trudne do rozpoznania i identyfikacji. Helmut Thielicke w książce pt. „Between God and Satan” („Między Bogiem a Szatanem”) przypomina, że szatan mocno wierzy w Boga: „Z tego powodu jest tak niebezpiecznym zwodzicielem, 'nauczycielem błędu’ w Kościele, ponieważ tam jego zasada stawiania na Boga, i pozytywne chrześcijańskie wierzenia, okazuje się najbardziej skuteczna. Możemy właściwie powiedzieć, że jest to najbardziej diaboliczna rzecz, jaką diabeł czyni. Dlatego nazywa się kłamcą od początku. Dlatego nazywa się go Bożą 'małpą’. Dlatego można go pomylić z Bogiem.” [33]
Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które człowiek dąży do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Naganne jest również noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich”. [34]
Granica między magią a satanizmem w praktyce nie jest wyraźna. O ile jednak praktykujący magię nie chcą być nazywani satanistami, o tyle wielu satanistów przyznaje się, że w przeszłości parało się magią i okultyzmem. Część z nich do satanizmu przyciągnęła perspektywa rozbudowania obrzędów, a nawet swobodnego ich kreowania.[35] Stąd też wiele z sekt o charakterze okultystyczno – magicznym jest jednocześnie zaliczanych do sekt satanistycznych.
Nowym zjawiskiem społecznym są współcześnie organizacje magiczne, których celem jest nie tylko podejmowanie ściśle określonego kultu, lecz stworzenie wspólnoty magicznej, żyjącej razem, a nawet tworzącej coś na kształt wiosek magicznych. [36]
Istnienie zorganizowanego satanizmu kontrastuje z odczuciem, jakoby Szatan „był mniej obecny” w codziennym życiu i kulturze narodów końca XX wieku. Chociaż jest to ciągle zjawisko marginalne, poprzez m. in. reklamę w mass mediach, staje się coraz wyraźniej obecnym w naszym życiu indywidualnym i społecznym, od wieków też wzbudza emocje i kontrowersje.
d. Humaniści bez Boga
W deklaracji British Humanist Association czytamy: „Humaniści różnią się pod wieloma względami od ludzi religijnych. Nie prosimy o pomoc 'Boga’, ani nie oczekujemy żadnej nagrody w 'niebie’. Polegamy na sobie i innych ludziach i poświęcamy swój czas i energię światu, w którym żyjemy.” Te słowa wyrażają istotę ateizmu współczesnych humanistów. Jeszcze w filozofii XVII wieku refleksja na temat człowieka zaczynała się od rozważań o Bogu. Najpierw mówiono o Stwórcy, bycie absolutnym i nieskończonym, a przez odniesienie do Niego określano kondycję bytu ludzkiego. Bóg poprzedzał człowieka w porządku logicznym, moralnym i metafizycznym. Później nastąpiła przemiana pojęcia transcendencji, do czego posłużyła idea oświeconego humanizmu. To odwrócenie porządku doprowadziło do istotnych przemian w moralności, w rozumieniu ładu społecznego, a w końcu do ateizmu. [37] Pojawił się tzw. humanizm świecki, a pośród niego nawet personalizm ateistyczny, który wybiera między Bogiem a człowiekiem. [38]
Drogą do tego „nowego świata” jest „straszenie Kościołem” w mass mediach, wykluczanie katolików przez ośmieszenie ich opinii i działań. Badania prasoznawcze wykazują, że w samym 2016 roku w „Gazecie Wyborczej” znalazło się ponad 140 tekstów jawiących się jako bluźniercze lub antykatolickie, okultystyczne – w tym neopogańskie, promujące magię, a nawet satanistyczne. [39]
Komentując tego typu tendencje, abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, stwierdził: „W imię owych niezidentyfikowanych wartości należy – w myśl nowoczesnych ideologów – wycinać wszystko, co nawiązuje do chrześcijańskiej przeszłości. W tym wypadku – krzyże. Robi się więc dokładnie to samo, co w polskiej pamięci zostało zapisane jako dokonania hitlerowskich Niemiec czy bolszewików!” [40]
We współczesnej formie dążenie do odgórnego kształtowania jednostki przybierają np. postać wpływania na kształt rodziny, zasady obowiązujące w małżeństwie czy proces wychowania. Dezorganizacja rodzin, antykoncepcja czy aborcja i eutanazja, mają być wyrazem nowych sposobów kształtowania relacji między jednostkami i jej roli społecznej. Próbuje się budować prawo państwowe w oparciu o porozumienie społeczne, czego domaga się tzw. „etyka proceduralna” – narażona na wielką nietrwałość, wynikającą ze słabości opinii podatnych na przejściowe mody i ulotne emocje. Brak fundamentalnych podstaw często wiąże się z pomijaniem wyraźnie określonego dobra moralnego, sprowadzonego w swej treści do tymczasowych umów i układów społecznych. Prawo proponuje jedynie to co słuszne (right) lub niesłuszne (wrong) dla społeczeństwa w określonym momencie jego historii. [41] W ten sposób zsekularyzowane społeczeństwo nie ma przed sobą żadnego celu poza własnym chwilowym zadowoleniem. Tworzy duchową pustynię.
Kanadyjski filozof, Charles Taylor, nazwał takie rozumienie humanizmu „wykluczającym humanizmem”. Określa on sam siebie jako wykluczenie transcendentnego punktu odniesienia dla życia kulturalnego, społecznego i politycznego. Łączy się z kultem chwili i potępieniem tradycji. [42] Afirmacja rzekomej wolności myśli łączy się „z odrzuceniem jakiegokolwiek dogmatu”, czyli wszelkiej prawdy objawionej, z „marginalizacją Boga”, który jest odrzucony jak każdy inny autorytet. „Tolerancja doktrynalna” sprowadza się do odrzucenia jakiegokolwiek głosu odwołującego się na Objawienie, a więc odstępującego od powinności obywatelskich względem reszty społeczeństwa. Laicyzm uważa sam siebie za strażnika tolerancji, która wypływa z antychrześcijańskiego racjonalizmu. W imię tolerancji laicyzm zagłusza w rzeczywistości głos Kościoła, który odgórnie uznany jest za „nietolerancyjny” w wyniku głoszenia prawdy i otwarcia się na Objawienie. [43]
Na różne sposoby, ale systematycznie i skutecznie narzucana była antropologia bez Boga i bez Chrystusa. Efektem jest uważanie człowieka za absolutne centrum rzeczywistości, każąc mu – wbrew naturze rzeczy – zająć mu miejsce Boga. Zapomnienie Boga z czasem prowadzi do zapomnienia człowieka, co wyraża się powstaniem rozległej przestrzeni nihilizmu w obszarze teorii poznania i moralności, pragmatyzmu i cynicznego hedonizmu w strukturze życia codziennego. Jak napisał Jan Paweł II w „Ecclesia in Europa”: „Europejska kultura sprawia wrażenie 'milczącej apostazji’ człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał”. [44]
e. Neopogaństwo
Ateizm współczesny na różne sposoby wyklucza Boga z życia jednostek, grup społecznych i całych społeczeństw. Bardzo często przybiera postać „antyteisty” – zdecydowanego przeciwnika Boga, którego nie uznaje, o którym twierdzi, że nie istnieje. Jednocześnie, gdy już Bóg zostanie wykluczony z życia, a jeśli nie chce się, żeby wrócił, trzeba Go niezwłocznie zastąpić. Przedłużająca się w czasie pustka duchowa człowieka, niczym nie „usprawiedliwiona”, miała by bowiem fatalne skutki. Poszukuje się więc rodzaju namiastki wiary, pseudoreligii, powraca do form wyznania od których człowiek dawno odszedł. [45]
Jedną z form odejścia od Boga we współczesnych społeczeństwach jest odrodzenie się pogaństwa, niekiedy w swych tradycyjnej postaci, a czasem – niezwykle zmodyfikowanej. Niektórzy badacze – historycy idei – twierdzą, że satanizm nie ma nic wspólnego ze współczesnym poganizmem. Brytyjscy poganie, w jednym ze swoich pism, zauważyli: „Koncepcja Diabła, najwyższego ducha zła, jest całkowicie obca pogańskim wierzeniom. (…) Kult Szatana jest judeochrześcijańską herezją i nie stanowi żadnej części poganizmu”.[46] Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić, lecz tak rozumując jednocześnie nie jesteśmy w stanie żadnej idei odnieść do jakiejkolwiek innej, gdyż każda ma swój, specyficzny rodowód, treść i historię. Niepodobna jest zestawiać dwóch różnych religii, skoro pojęcie Boga pozostaje w absolutnej odmienności, jest niepowtarzalne i jedyne.
Gdy ujmuje się historię z perspektywy chrześcijańskiej można niewątpliwie stwierdzić, że w ciągu dziejów nastąpiła konfrontacja Ewangelii z religiami pogańskimi. Jednym z wymiarów procesu ewangelizacji było usunięcie myślenia i praktyk pogańskich, a zastąpienie ich nowym rozumieniem świata, człowieka, Boga. Wszelka więc re-poganizacja nabiera w tym kontekście ogromnego znaczenia społeczno-religijnego jako dechrystianizacja, antyewangelizacja, odejście od wartości chrześcijańskich, a zwrócenie się do pierwotnych form kontaktu z „sacrum”. Jest dziełem „przeciwnika Boga” – „Szatana”, „diabła” – co m. in. zbliża ten kontekst współczesnego neopogaństwa do satanizmu. [47]
Pogaństwo polega na uznaniu za bóstwo każdego przedmiotu potrzeb człowieka. Taka jego wersja występuje m. in. w teorii religii formułowanej przez L. Kołakowskiego. M. Eliade głosi pierwotność politeizmu i panteizmu, a więc także pogaństwa, lecz z elementami gnozy, która w wersji filozoficznej ma postać tezy, że początkiem rzeczywistości jest nieokreśloność (myśl jako wyjściowe tworzywo – Hegel; tożsama z nicością – Heidegger). [48]
Sami poganie określają swoją religię w sposób niezwykle nieprecyzyjny: „Poganizm jest religią przyjemności i celebracji, tańcem z tajemnicami Przyrody i drogą samorealizacji”. Za najważniejsze wartości uznali: 1. Miłość do Natury i więź (kinship) z nią, a nie zwyczajowy stosunek agresji i dominacji nad przyrodą, cześć dla siły życia i nieustannie odnawiającego się cyklu życia i śmierci; 2. Pogańska etyka: „rób co chcesz, ale nikogo nie krzywdź”, w zamian za negatywną listę obowiązkowych przykazań, każda jednostka jest odpowiedzialna za odkrycie swej prawdziwej natury i jej pełne rozwinięcie w harmonii z otaczającym światem; 3. Koncepcja Bogini i Boga jako wyrazu boskiej rzeczywistości, aktywne uczestnictwo w kosmicznym tańcu Bogini i Boga, kobiecości i męskości, a nie hegemonia czy to męskiego, czy żeńskiego pierwiastka. [49]
W Europie, spośród przedchrześcijańskich religii politeistycznych, największą popularnością cieszy się celtycki druidyzm i germański odynizm; upowszechniający się ruch kobiecy wylansował wiccanizm, a zainteresowanie ekologią doprowadziło do odrodzenia się szamanizmu.
W Polsce reaktywowania religii pogańskiej podjęły się nowe grupy religijne. Spośród wpisanych do rejestru Kościołów i Związków Wyznaniowych można wymienić: 1. Polski Kościół Słowiański z siedzibą w Toruniu (rejestracja w 1995 r.) – powstał z fascynacji kulturą i mitologią dawnych Słowian; uznaje boskie pochodzenie Natury, wierzy w jednego, wielopostaciowego Boga-Stwórcę Wszechrzeczy; religię pra-słowian nie traktuje dosłownie, lecz jako źródło nowych poglądów metafizycznych. 2. Rodzimy Kościół Polski (zarejestrowany w 1995 r.), z siedzibą w Warszawie – nawiązuje do wierzeń przedchrześcijańskich typu henoteistycznego (oddawanie czci jednemu bóstwu spośród liczniejszego panteonu, jakby było ono w danej chwili najwyższe i absolutne); przyjmuje wiarę, że o losie świata decyduje Siła Kosmiczna zwana Bogiem oraz podległe Mu liczne istoty duchowe; Boga nazywa „Świętowit”; uważa, że przynależność do Rodzimego Kościoła nie wyklucza dotychczasowej wiary i nie domaga się tego, (w 1995 r. Kościół ten liczył 367 członków). 3. Zrzeszenie Rodzimej Wiary (zarejestrowane w 1996 r.), z siedzibą we Wrocławiu – pielęgnuje i rozwija prapolskie obyczaje i obrzędy oraz inicjuje obchody rodzimych świąt; organem Zrzeszenia jest Wiec, czyli zgromadzenie wszystkich członków; w 1996 r. liczył 68 członków. [50]
Biblia przeciwstawia dwa typy człowieka: sprawiedliwego oraz występnego. Jak uczy prorok Jeremiasz: „Przeklęty mąż, który pokłada ufność w człowieku i czyni ciało swą siłą, a od Boga odwraca się jego serce. Jest on jak jałowiec na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; osiada w miejscach spalonych na pustyni, w ziemi słonej i nie zamieszkanej”. (Jr 17, 5 – 8). Podkładanie nadzieję w sobie samym, poleganie na własnym „ciele”, porzucenie ufności w Bogu – okazuje się słabością i źródłem braku owocowania życia ludzkiego. [51]
Człowiek pozostaje sam ze sobą. Z jednej strony widzi Boga w sobie, zaś Bóg według niego nie jest niczym innym, jak zwierciadłem człowieka. [52]
Samotność jednostki neopogańskiej jest pogłębiona faktem, że sam siebie uważa za Boga – nie ma Innego, pozostaje dramatycznie sam. A kierunek rozwoju świata może zaskakiwać. Zadziwiający już jest atak, niczym nie sprowokowany, na chrześcijaństwo i jego społeczność. Czyż „walka cywilizacji” nie jest zależna od zatraty poczucia tożsamości jednostki i grup społecznych, zagubienia prawdy o sobie? [53] A przecież wiąże się to z porzuceniem prawdy o Bogu, a tym samym o człowieku. Czy jest on w stanie oprzeć się „samotności z wyboru”, który mu oferuje proces laicyzacji? [54]
Jan Paweł II, w jednej ze swych encyklik, uczył: „Ateizm, o którym mowa, jest ściśle związany z oświeceniowym racjonalizmem, który pojmuje rzeczywistość ludzką i społeczną w sposób mechanistyczny. Zostaje w ten sposób zanegowana najgłębsza intuicja prawdziwej wielkości człowieka, jego transcendencja wobec świata rzeczy oraz napięcie, jakie odczuwa on w swoim sercu pomiędzy pragnieniem pełni dobra a własna niezdolnością do osiągnięcia go, przede wszystkim zaś zostaje zanegowana wynikająca stąd potrzeba zbawienia” (CA, nr 13). [55]
Ks. prof. Andrzej Zwoliński
[1] U. Cierniak, Człowiek w eschatonie. Antropologia staroobrzędowców, w: Obraz człowieka w kulturach Słowian, pod red. L. Suchanek, seria: Prace Komisji Kultury Słowian PAU t. 8, Kraków 2012, s. 105 – 118.
[2] Por. W. J. Hoye, Teologiczne błędy myślowe, przekł. P. Kolińska, Wydawnictwo Salwator, Kraków 2010.
[3] H. Skibiński, Świadkowie Jehowy w Polsce, w: Sekty. Studium socjologiczno – historyczne, red. J. Sztumskiego, PAN oddział w Katowicach, Komisja Filozofii i Socjologii , wyd. Szumacher, Kielce 1993, s. 67 – 70.
[4] J. J., Rosja: „misjonarskie desanty”, Biuletyn KAI, nr 70, 22 lipca 1994, s. 15 – 16.
[5] S. Hofstadter, O niepopularności intelektu, w: Super-Ameryka. Szkice o kulturze i obyczajach, red. W. Górnicki, J. Kossak, przekł. K. Dziewanowski i in., PIW, Warszawa 1970, s. 135 – 169. Por. D. Winn, Manipulowanie umysłem, Biblioteka Moderatora, przekł. A. Sosenko, Biblioteka Moderatora, Poznań 2003.
[6] Zob. I. I. Zaretsky, M. P. Leone, Religious Movements in Contemporary America, New Jersey 1977.
[7] J. J., Rosja: „misjonarskie desanty”, Biuletyn KAI, nr 70, 22 lipca 1994, s. 15.
[8] Gość Niedzielny, 9 VIII 1998, nr 32, s. 14.
[9] Z. Wojtasiński, Zaćmienie rozumu, Wprost, 2006, nr 4, s. 72 – 75. Por. J. A. Marina, Porażka inteligencji czyli głupota w teorii i praktyce, przekł. K. Jachimska-Małkiewicz, Wydawnictwo WAM, Kraków 2010.
[10] M. Rotkiewicz, Wirus wiary, Polityka, 2007, nr 23, s. 82 – 84.Por. A. Posacki, Niebezpieczeństwo okultyzmu, Wydawnictwo „M”, Kraków 1997.
[11] Za: D. Szwarcman, Pożegnanie wieku, Wprost, 27 VI 1999, s. 95.
[12] C. Castaneda, The Power of Silence: Further Lessons of don Juan, ed. Simon and Schuster, Los Angeles 1987, s. 7.
[13] R. Mills, Psychology Goes Insane, Botches Role As Science, National Educator, 1980, nr 7, s. 14.
[14] B. Zilbergeld, The Shrinking of America: Myth of Psychological Change, Brown and Company, Little 1983, s. 3.
[15] Por. M. Więczkowska, Symbolika okultystyczna, amulety i talizmany, Któż jak Bóg, 2016, nr 2, s. 56 – 57.
[16] M. Eliade, Traktat o historii religii, Warszawa 2000, s. 19.
[17] M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych. Od epoki kamiennej do misteriów eleuzyńskich, t. 1, Warszawa 1997, s. 1.
[18] M. Eliade, Dziennik portugalski i inne pisma. Fragmenty, Przegląd Filozoficzny – Nowa Seria, 2007, t. 16, nr 4, s. 18.
[19] Z. Pawłowicz, Kościół i sekty w Polsce, wyd. Stella Maris, Gdańsk 1992, s. 105 – 108.
[20] B, Żerdek, Idea zbawienai w New Age, w: Złudzenia Nowej Ery. Teologowie o New Age, red. I. Dec, Oleśnica 1993, s. 90.
[21] R. Tomczyk, Bezdroża New Age, Zielona Góra 1994, s. 30 – 31.
[22] Por. I. Kamiński, „Przebóstwienie” kontra transformacja człowieka w „boską świadomość”. Soteriologia głównych nurtów chrześcijańskich a ezoteryczne samozbawienie w New Age, w: Ezoteryzm w zachodniej kulturze, red. R. T. Ptaszek, D. Sobieraj, Wydawnictwo KUL, Lublin 2013, s. 213 – 218.
[23] G. Górny, Kuszenie dotyczy każdego. Rozmowa z prof. Aleksandrem Posackim, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2012, s. 90 – 94.
[24] Por. C. Matrisciana, Bogowie New Age, Wydawnictwo Ethos, Warszawa 1997; S. Rouvillois, New Age – kultura i filozofia, Wydawnictwo M, Kraków 1996.
[25] C. S. Lewis, Listy starego diabła do młodego, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1990, s. 127.
[26] Za: J. Kuczyński, Różnorodność i jedność nauk jako podstawa uniwersalizmu, w: O uniwersalności i jedności nauk, pr. zb. pod red. W. Krajewskiego i W. Strawińskiego, Warszawa 1993, s. 274.
[27] R. Laurentin, Szatan. Mit czy rzeczywistość, przekł. T. Szafrański, wyd. Pax, Warszawa 1997, s. 128.
[28] Por. A. Dudek, The Devil in 19th century Russion Poetry, Slavia Orientalis, t. 41, 1992, nr 2, s. 19 – 26.
[29] .W. Sołowjow, Krótka powieść o Antychryście, przekł. L. Posadzy, wyd. Lumen, Wrocław 1998.
[30] Por. M. Bierdiajew, Duch Wielkiego Inkwizytora, w: tenże, Głoszę wolność, Warszawa 1999, s. 235 – 245. Por. H. de Lubac, Dranat humanizmu ateistycznego, Kraków 2004.
[31] A. Posacki, „Humanizm satanistyczny” u F. Dostojewskiego – na przykładzie postaci Wielkiego Inkwizytora, w: Philosophia rationis magistra vitae, t. 2, red. J. Brehmer, R. Janusz, „Ignatianum” – WAM, Kraków 2005, s. 322 – 323.
[32] Por. M. Praza, Zmysły, śmierć i diabeł w literaturze romantycznej, przeł. K. Żaboklicki, Warszawa 1974.
[33] M. Green, Wierzę w klęskę Szatana, przekł. B. Olechnowicz, wyd. Instytut im. T. Barratta, Warszawa 1992, s. 143 – 144. Por. P. Ricoeur, Zło. Wyzwanie rzucone filozofii i teologii, przekł. E. Burska, wyd. Pax, Warszawa 1992, s. 12 – 33.
[34] Katechizm Kościoła katolickiego, par. 2116, 2117.
[35] J. Ritchie, dz. cyt., s. 200 – 202.
[36] P. J. Śliwiński, Nowe ruchy magiczne, w: Magia: słowo i obraz. Sesja naukowa II Liceum Ogólnokształcącego w Zabrzu, wyd. Wydawnictwo II LO, Zabrze 1998, s. 39 – 44.
[37] L. Ferry, Człowiek- Bóg czyli o sensie życia…, d.z cyt., s. 41 – 48.
[38] V. Possenti, Osoba nową zasadą, przekł. J. Merecki, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Lublin 2017, s. 306 – 308.
[39] Jak, Promotorzy zła: Portal PCh24.pl demaskuje „Gazetę Wyborczą”, Polonia Christiana, 2018, nr 60, s. 47; D. Łosiewicz, Zero tolerancji dla katoli, Sieci, 2013, nr 14, s. 44 – 45.
[40] luk, „Europejskie wartości” wycinają krzyże, Polonia Christiana, 2018, nr 60, s. 46.
[41] J.-L. Brugues, Etyka i polityka. Wykład inauguracyjny roku akademickiego 2013 /2014, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, tłum. M. Tatara, Biuro Promocji UP JPII, Kraków 2013, s. 11 – 15.
[42] G. Weigel, Katedra i sześcian. Europa, Stany Zjednoczone i polityka bez Boga, tłum. I. i P. Zarębscy, Fronda, Warszawa 2005, s. 57 – 64.
[43] M. Schooyans, Ukryte oblicze ONZ, przekł. M. Zawadzki, Wydawnictwo Wyższej Szkołuy Kultury społecznej i Medialnej w Toruniu, Toruń 2002, s. 73 – 79. K. Michalski, Kardynał i filozof – dialog na temat epoki w cieniu chwiejących się katedr. Debata Christophera Schonborna z Charlesem Taylorem, Fronda, 2010, nr 56, s. 124 – 137.
[44]Por. J. Babiński, Irreligia…, dz. cyt., s. 75 – 78.
[45] H. de Lubac, Dramat humanizmu ateistycznego…, dz. cyt., s. 187 – 191.
[46] Pagan Federation Information Pack, London, brw., s. 3. Por. J. Tomasiewicz, Stare religie Nowej Ery, Nomos. Kwartalnik Religioznawczy, 1994, nr 5/6, s. 89 – 103.
[47] Por. A. M. di Nola, Diabeł, przekł. I. Kania, wyd. Universitas, Kraków 1997.
[48] M. Gogacz, U podstaw kultury, w: Religia w życiu społecznym, seria: w Nurcie Zagadnień Posoborowych t. 20, pr. zb. pod red. B. Bejze, wyd. Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 1995, s. 71.
[49] Pagan Federation Information Pack, London, brw., s. 3 – 4.
[50] Wyznania religijne. Stowarzyszenia narodowościowe i etniczne w Polsce 1993 – 1996, oprac. L. Adamczuk, wyd. Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 1997, s. 154 – 155; E. Barker, Nowe ruchy religijne, tłum. T. Kunz, wyd. Nomos, Kraków 1997, s. 307 – 331.
[51] Por. S. Wronka, Jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą. Antropologiczny wymiar metafory drzewa w Biblii, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie Wydawnictwo Naukowe, Kraków 2013, s. 121 – 122.
[52] Por. H. de Lubac, Dramat humanizmu ateistycznego…, dz. cyt., s. 72; R. Panasiuk, Feuerbach: filozofia Boga i człowieka, w: L. Feuerbach, Wybór pism, przekł. K. Krzemieniowa, M. Skiewciński, Warszawa 1988, t. 1, s. XXXVI; L. Ferry, Człowiek-Bóg…, .dz cyt., s. 1998, s. 78 – 89.
[53] Por. M. G. Bartoszewicz, Wierzymy w jednego Boga?, Polonia Christiana, 2012, nr 29, s. 26 – 29; tenże, Gdzie nie ma miejsca dla Boga, tamże, 2012, nr 26, s. 9 – 12; F. Nietzsche, Ecce homo. Jak się staje tym, czym się jest, przekł. J. Dudek, E. Kiresztura-Wojciechowska, Studio vis-avis, Kraków 2016, s. 97 – 99.
[54] Por. G. Górny, Nowa starożytność, Fronda, 2010, nr 5 – 6, s. 96 – 105.
[55] P. Jaroszyński, Kultura chrześcijańska szansą uniknięcia błędu antropologicznego, w: Błąd antropologiczny…., dz. cyt., s. 395 – 407.