Hymn ku czci szatana w kolebce Solidarności – komu dziś służą władze Gdańska?

Hymn ku czci szatana w kolebce Solidarności

– komu dziś służą władze Gdańska?

[Dopowiadam: To Dulkiewicz i jej „bracia” masoni. Czują się w Gdańsku panami. Mirosław Dakowski]

Hymn ku czci szatana w kolebce Solidarności – komu dziś służą władze Gdańska?

Michał Rogalski | 25/05/2026 polskakatolicka/hymn-ku-czci-szatana-w-kolebce-solidarnosci–komu-dzis-sluza-wladze-gdanska

Obecność symboliki satanistycznej w przestrzeni publicznej otwarcie zaprzecza „neutralności światopoglądowej” świeckiego państwa. W dodatku sytuacja, z jaką mamy do czynienia w Gdańsku w kontekście nadchodzącego Mystic Festival 2026, ukazuje rażący brak wrażliwości władz miasta na przekonania wierzących Polaków

Bluźnierstwo jako „hymn” festiwalu

Skalę prowokacji obrazuje wybór oficjalnego utworu wydarzenia. Jak podaje serwis Metalunderground.com, hymnem tegorocznej edycji został utwór „The Return of Darkness and Evil” w wykonaniu zespołu Behemoth. Tekst ten to bezpośrednia inwokacja do sił ciemności:

„To POWRÓT ciemności i zła / To POWRÓT mojego mistrza szatana (…) Szatan pojawia się w pełnej glorii i dumie / Zgwałcone dusze nieba krzyczą”

Epatowanie tak drastycznymi obrazami — odwróconą liturgią czy przywoływaniem złego ducha — nie jest neutralne. Zgodnie z nauczaniem Kościoła (KKK 2148), bluźnierstwo jest ciężkim wykroczeniem, a jego publiczna promocja prowadzi do niebezpiecznej normalizacji zła wśród opinii publicznej.

Boże Ciało pod znakiem profanacji

Szczególny niepokój budzi dobór daty. Festiwal zaplanowano na dni 3-6 czerwca 2026 r., co bezpośrednio pokrywa się z Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Bożym Ciałem).

To nieprzypadkowe uderzenie w dogmat o Realnej Obecności Chrystusa. W czasie, gdy miliony Polaków wychodzą na ulice w procesjach eucharystycznych, w sercu historycznego Gdańska planuje się wydarzenie, które tę wiarę lży. Obecność grup takich jak Rotting Christ czy Marduk w dniu tak szczególnym dla katolików to akt buntu przeciwko Stwórcy i próba duchowego wyjałowienia narodu.

Głos katolików kontra milczenie Ratusza

Jako strona społeczna podjęliśmy zdecydowane działania. Nasza petycja do Prezydent Miasta Gdańska, Aleksandry Dulkiewicz, zebrała już prawie 11 tysięcy podpisów. Dokument ten jest jasnym wyrazem sprzeciwu wobec wykorzystywania przestrzeni publicznej do celów antychrześcijańskich.

Niestety, mimo tak potężnego mandatu społecznego, Pani Prezydent ignoruje głos społeczeństwa. Władze miasta, dając przyzwolenie na organizację tego typu wydarzeń w tak symbolicznym czasie, biorą pełną odpowiedzialność za promocję treści, które uderzają w katolików i profanują sacrum.

Publiczny grzech wymaga publicznej ekspiacji

Milczenie w obliczu lżenia Zbawiciela i deptania świętości w naszej Ojczyźnie byłoby zgodą na panowanie ciemności. Dlatego, poza wysyłaniem petycji, stajemy do konkretnej walki duchowej. Zapraszamy wszystkich wiernych do udziału w Różańcu pokutnym, który będzie aktem zadośćuczynienia Bogu za zniewagi, jakich dopuszczają się organizatorzy i uczestnicy festiwalu.

STAŃ DO MODLITWY POKUTNEJ:

·       MIEJSCE: Gdańsk, róg ulic ks. Popiełuszki i Nowomiejskiej

·       TERMIN: 4 czerwca 2026 (Uroczystość Bożego Ciała)

·       GODZINA: 17:00

„Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32).

Niech nasza obecność będzie mężną obroną wiary. Przyjdź, aby wynagrodzić Panu Jezusowi za publiczne bluźnierstwa, które mają dokonać się w sercu Gdańska. Nie pozwólmy, by sacrum stało się sceną profanacji!

Gdańsk 2026: Anty-liturgia w świetle Wiary. Bluźnierstwa Mystic Festivalu.

Gdańsk 2026: Anty-liturgia w świetle Wiary

Gdańsk 2026: Anty-liturgia w świetle Wiary

Michał Rogalski | 12/05/2026 polskakatolicka/gdansk-2026-anty-liturgia-w-swietle-wiary

Święty Grzegorz Wielki, papież i doktor Kościoła, uczył z wielką przenikliwością: „Niech strzeże się pasterz, aby przez swą nieuważną milczliwość nie stał się współwinnym błędu”. Ta przestroga, skierowana do pasterzy, dotyczy każdego ochrzczonego, który w obliczu jawnego zła chowa się za parawanem fałszywej tolerancji. W czerwcu 2026 roku, gdy nad Gdańskiem zderzą się dwa światy – modlitewna procesja Bożego Ciała i mroczna manifestacja Mystic Festivalu – staniemy przed wyborem, który zdefiniuje nasze sumienia.

Prawda kontra szyderstwo

W tekstach zespołów Marduk, Grave czy Rotting Christ, które otwarcie lżą naszego Zbawiciela, słyszymy echo buntu opisanego na kartach Pisma Świętego. Kiedy wykonawcy ci krzyczą o „gniciu Chrystusa” lub głoszą nienawiść do „imienia Bożego”, wypełniają słowa Psalmu 74: „jak długo, Boże, będzie urągał nieprzyjaciel? Czy wróg na zawsze będzie bluźnił Twemu imieniu?” (Ps 74, 10)

Bluźnierstwa padające ze sceny to realizacja biblijnej przestrogi: „To przede wszystkim wiecie, że przyjdą w ostatnich dniach szydercy pełni szyderstwa, którzy będą postępowali według własnych żądz” (2 P 3, 3). W konfrontacji z zespołem Marduk, który szydzi z Męki Pańskiej, święty Paweł przypomina: „Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić” (Ga 6, 7). Wątpliwa „wolność”, którą głoszą te grupy, jest w istocie niewolą nihilizmu, o której pisał św. Piotr: „Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia” (2 P 2, 19).

Ojcowie Pustyni: Rozeznawanie duchów

Ojcowie Pustyni, badając zakamarki ludzkiej duszy, wskazywali, że bluźnierstwo jest owocem pychy, która próbuje zająć miejsce Stwórcy. Ewagriusz z Pontu w swoim dziele O ośmiu duchach zła pisał: „Duch bluźnierstwa jest tym, który podpowiada słowa przeciwne Bogu”. To, co dzieje się za murami dawnej Stoczni Gdańskiej, to zmaterializowana pokusa: próba zastąpienia pokornej adoracji agresywnym aktem buntu.

Kiedy zespół Hostia profanuje nazwę Najświętszego Sakramentu, stajemy przed zjawiskiem, które św. Antoni Wielki identyfikował jako metodę działania demonów: „Czynią zgiełk i krzyczą… aby przerazić prostych ludzi”. Użycie słowa „Hostia” jako szyldu dla nienawiści jest klasycznym bluźnierstwem przeciwko świętości – zło nie potrafi tworzyć, potrafi jedynie kraść symbole i wypełniać je rozpaczą, by zwodzić nieumocnione dusze.

Czas próby: Czy Polska skapituluje przed publicznym lżeniem Boga?

Nauczanie Kościoła: Grzech publicznej zniewagi

Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2148 nie pozostawia miejsca na wątpliwości:

„Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na wypowiadaniu przeciw Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego. Św. Jakub piętnuje tych, którzy bluźnią zaszczytnemu Imieniu (Jezusa), które wypowiedziano nad (nimi) (Jk 2, 7).

Zakaz bluźnierstwa rozciąga się także na słowa przeciw Kościołowi Chrystusa, świętym lub rzeczom świętym. Bluźniercze jest również nadużywanie imienia Bożego w celu zatajenia zbrodniczych praktyk, zniewalania narodów, torturowania lub wydawania na śmierć. Nadużywanie imienia Bożego w celu popełnienia zbrodni powoduje odrzucanie religii. Bluźnierstwo sprzeciwia się szacunkowi należnemu Bogu i Jego świętemu imieniu. Ze swej natury jest grzechem ciężkim (Por. KPK, kan. 1369)”.

Dopuszczenie do takiej manifestacji w dniu Bożego Ciała jest nie tylko błędem społecznym, ale ciężkim zaniedbaniem duchowym narodu. Nie możemy być jedynie biernymi obserwatorami, jak ci, którzy stali pod Krzyżem. Święty Hieronim pouczał: „Kto słyszy bluźnierstwo i milczy, staje się uczestnikiem grzechu”. Naszą odpowiedzią powinno być zadośćuczynienie – modlitwa i publiczne wyznanie wiary.

Czas na krucjatę wynagrodzenia

W czerwcu 2026 roku Gdańsk stanie się polem walki o duszę polskiej młodzieży. Konfrontacja tekstów pełnych beznadziei z radosnym hymnem Pange Lingua to wybór między cywilizacją życia a cywilizacją grobu.

  1. Wynagrodzenie modlitewne: Niech tydzień Bożego Ciała będzie czasem postu i modlitwy przebłagalnej za zniewagi wyrządzane Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
  2. Publiczne wyznanie wiary: Niech nasza obecność przy monstrancji będzie żywym dowodem na to, że Polska kocha swojego Króla.
  3. Podpis pod petycją: To Twój głos w obronie Sacrum. „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem” (Mt 10, 32).

Nie pozwólmy, by fundamenty Wiary naszej Ojczyzny zostały zdeptane przez cynicznych prowokatorów. Stańmy po stronie Chrystusa, zanim ryk ze Stoczni zagłuszy sumienie naszego narodu.

PODPISZ PETYCJĘ TERAZ: „Bluźnierczy spęd w Boże Ciało – zaprotestuj!”

Co łączy UFO, transhumanizm i pogaństwo?

Dzikusy z Doliny Krzemowej.

Co łączy UFO, transhumanizm i pogaństwo?

4 maja 2026 Piotr Relich pch24./dzikusy-z-doliny-krzemowej-co-laczy-ufo-transhumanizm-i-poganstwo

UFO-tranhumanizm-poganstwo.jpg

Co jeśli najtęższe umysły na planecie, odpowiedzialne za przełomowe technologie, posiadają rozumienie Boga i człowieka na poziomie prymitywnego tubylca? 

To nie jest dobre pytanie. Na dawni przodkowie

Chantal Delsol podkreślała, że ludzkość w ogromnej większości nie zna ateizmu. Jako zgniły owoc epoki oświecenia, przekonanie o nieistnieniu Boga stanowiło przez wieki w zasadzie oryginalną koncepcję zachodu. Współczesna rzeczywistość ostatecznie obala ten trwający o wiele za długo eksperyment. Kiedy czołowy ateista świata – Richard Dawkins ogłasza, że jest w zasadzie „kulturowym chrześcijaninem”, pewna epoka dobiega właśnie końca.

Ale żeby dostrzec ponowne „zaczarowanie świata”, wcale nie trzeba sięgać aż do autora „Boga urojonego”. Dzisiaj zsekularyzowane, pławiące się w dobrobycie społeczeństwa zamiast zastąpić sferę religii „racjonalnością”, wypełniają ją przeróżnymi dziwactwami z pogranicza magii, okultyzmu i przesądu. W pustce powstałej po wyparciu religii z życia publicznego, powoli krystalizują się nowe propozycje duchowe dla człowieka XXI wieku. Zamiast jednak napełniać go wiarą, nadzieją i miłością, wzbudzają w nim coraz większą wątpliwość wobec sensu własnego istnienia.

Bo cyfrowa rewolucja, kryzys klimatyczny czy ślepa wiara w postęp skutecznie podważają nie tyle dotychczasowe tradycje religijne, co jej sekularny substytut w postaci liberalnego humanizmu. Człowiek ze swoimi wadami, emocjami i słabościami przestaje stać w centrum Wszechświata, stając się – w najlepszym wypadku – podstarzałym kapitanem rozklekotanej łajby cywilizacji, miotanej falami, których nie zna i nie rozumie. Niczym w przedchrześcijańskich wierzeniach, ponownie zdajemy się na łaskę potężnych i odległych sił, wobec których jawimy się niczym nic nie warty, kosmiczny proch.

Kiedy spojrzymy na przesłanie najpopularniejszej „religii” świata czyli…UFO (tak, tak – w istnienie istot pozaziemskich wierzy ok 60 proc. populacji) uderza nas ten sam powtarzający się, dehumanizacyjny wzór. W tej opowieści, cały postęp ludzkości ma swoje źródło w inteligencji pozaziemskiej, dzielącej się mądrością przez swoich posłańców – aniołów, proroków czy wybitnych naukowców. Sam człowiek okazuje się owocem inżynierii genetycznej obcych, tworzących nas bynajmniej nie z miłości, ale z potrzeby zapewnienia sobie taniej siły roboczej. Według jej zwolenników, to właśnie istotom pozaziemskim oddajemy cześć w naszych kościołach, synagogach i meczetach. Jednak nasze modlitwy mają mniej więcej tyle samo sensu, co starania Polinezyjczyków, stawiających atrapy samolotów w oczekiwaniu na dary z nieba.

Podobny schemat wyłania się z transhumanistycznej wizji superinteligencji (ASI), której nadejścia wyczekują czołowi inżynierowie Doliny Krzemowej. Cyfrowy program przewyższający ludzki umysł w praktycznie każdej dziedzinie, potrafiący konstruować coraz potężniejsze wersje samej siebie, nie znający zmęczenia, emocji i ograniczeń biologicznego ciała, jest w zasadzie technologicznym odpowiednikiem koncepcji Boga. Sam człowiek natomiast staje się w tej wizji wyłącznie katalizatorem następnego ogniwa ewolucji; nowego, doskonalszego pod każdym względem gatunku, który wyrwany spod kontroli człowieka, bez trudu zdominuje planetę i ruszy na podbój wszechświata.

Orędownicy superinteligencji wcale nie kryją swojej pogardy wobec gatunku ludzkiego. Kiedy Harari mówi o „małpie człekokształtnej homo-sapiens”, prof. Dragan opisuje nas jako niewiele bardziej skomplikowane „narzędzie przesyłu informacji” od psa, a Elon Musk sugeruje, że jesteśmy wyłącznie „biologicznym rozrusznikiem” dla nowej, cyfrowej świadomości, ciężko zaufać w obietnice świetlanej przyszłości płynące z Dolin Krzemowych od Kalifornii po Shenzhen.

Przyjaciel czy wróg?

Z ust techno-wizjonerów nieustannie słyszymy, jak to połączenie z omnipotentnym programem zapewni ludzkości złoty wiek dobrobytu, wolność od chorób, a nawet samej śmierci. Ale tylko pod jednym warunkiem…

W odróżnieniu od powszechnego przekonania, przedchrześcijańscy bogowie za grosz nie interesowali się losem człowieka. Nie mieli żadnego interesu wchodzenia z nim w interakcję, chyba że dla własnych, osobistych korzyści. Częściej ta marna i śmiertelna kreatura stanowiła dla nich zazwyczaj przedmiot rozrywki; zabawkę w ręku nieprzewidywalnego fatum i pionek na planszy boskich igrzysk.

Zaraza, wojny, głód, trzęsienia ziemi…by zapewnić sobie pomyślność potęg, należało je obłaskawić, nawet za cenę najwyższej ofiary. Niektóre bóstwa były wyjątkowo żarłoczne – aztecki Hutzilopochtli potrzebował nieustannego dopływu świeżej krwi, by wschodzić o świcie każdego dnia. Kananejski Moloch obdarowywał obfitymi plonami, żywiąc się ofiarą całopalną z niemowląt. Z kolei nordycki Frejr błogosławił wojownikom, którzy do jego świątyni w Uppsali zanosili głowy swoich wrogów.

Również dzisiejsi techno-wizjonerzy przekonują, że superinteligencję trzeba w jakiś sposób przeciągnąć na swoją stronę. Żeby nie dokonała globalnego holokaustu, należy zaprogramować ją w ten sposób by dostosować „cele AI” do naszych interesów. Tylko i tylko wtedy zero-jedynkowy bóg zostanie naszym przyjacielem, albo – jak sugerują – będzie wobec nas obojętny, jak człowiek w odniesieniu do nie wartych większej uwagi zwierząt.

„Nie zabijamy naszych futrzastych pupilów bez potrzeby. Wręcz przeciwnie, często są naszymi przyjaciółmi” – starał się łagodzić swój przekaz Ilya Sutskever, mózg stojący za ChatemGPT. Elon Musk ze znanym sobie optymizmem sugerował, że „jeżeli nie możesz kogoś pokonać, przyłącz się do niego”, z kolei Harari, zachęcając do dobrowolnego utracenia kontroli nad własnym życiem życzył ludzkości „miłej podróży”, ponieważ od teraz „wszystkim zajmą się algorytmy”.

Pozytywna wizja wymaga jednak ofiary. I składamy ją codziennie, świadomie bądź nie, każdego dnia przykuci do ekranów naszych telefonów. Cyfrowy moloch rośnie z każdą sekundą, karmiony niezliczoną ilością informacji. Płacimy zaś naszym czasem, emocjami, relacjami z żywym człowiekiem i zdrowiem. Ale być może przyjcie czas, że przyjdzie i zapłacić życiem. A wtedy kapłani nowej religii chętnie zatopią już nie obsydianowe, ale cyfrowe noże w naszych piersiach, będąc pierwszymi nadzorcami niewolników w nowym, globalnym, elektronicznym obozie koncentracyjnym.

============================

Ale tak długo jak jesteśmy oddani w opiekę Tego, który nazwał nas umiłowanymi dziećmi, kazał aniołom aby nam służyli i ostatecznie przelał za nas swoją boską Krew, prorocy nowego wspaniałego świata nie mają nad nami władzy. Nie pomoże im nawet „superinteligencja”, bożek „ze srebra i złota”, który „ma usta, ale nie mówi, oczy ma, ale nie widzi”. Bo Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa (Ps 115, 8).

Piotr Relich

Sabotaż globalnej infrastruktury energetycznej ma na celu zagłodzenie miliardów ludzi

Edward7 gloria.tv

Na podst.: Mike Adams naturalnews/sabotage-global-energy-infrastructure-intended-starve-billions

Sabotaż globalnej infrastruktury energetycznej ma na celu zagłodzenie miliardów ludzi na śmierć

Od 1 marca na całym świecie zapaliło się 11 rafinerii paliw… walka z rolnikami za pomocą dronów termicznych…

Mike Adams

To nie jest przypadek


Obserwuję, jak świat rozpada się w czasie rzeczywistym. Od pustych dystrybutorów oleju napędowego w Sydney po rozpaczliwe kolejki po benzynę w Manili, kształtuje się przerażająca nowa rzeczywistość. To nie chwilowe załamanie podaży ani wahania rynku. Jesteśmy świadkami pierwszych, celowych wstrząsów globalnego załamania energetycznego – zaplanowanego kryzysu, którego celem jest zburzenie fundamentów współczesnej obfitości i wepchnięcie ludzkości w stan kontrolowanego niedoboru. [1]

Jak dokumentowałem przez lata, schematy te są niepodważalne. Obecna fala eksplozji rafinerii, pożarów zakładów nawozowych i potwierdzone zniszczenie kluczowej infrastruktury skroplonego gazu ziemnego to nie seria nieszczęśliwych wypadków. To skoordynowany, globalny wysiłek, wykorzystujący taktykę sabotażu, mającą naśladować wypadki i sparaliżować systemy podtrzymujące ludzkie życie. [2] To celowy akt wojny, nie przeciwko narodowi, ale przeciwko samej ludzkości.

Schemat globalnego sabotażu energetycznego
Aby zrozumieć teraźniejszość, musimy spojrzeć wstecz, w niedawną przeszłość. Era COVID-19 nie była jedynie operacją z użyciem broni biologicznej i psychologii; była próbą przed dzisiejszym, sztucznie wykreowanym chaosem. Podczas pandemii byliśmy świadkami strategicznego zamykania zakładów przetwórstwa żywności, wystawiając na próbę tolerancję społeczeństwa na zakłócenia. Ten sam schemat działania jest obecnie realizowany przeciwko globalnej sieci energetycznej z przerażającą precyzją. [3]

Obecny sabotaż jest zjawiskiem globalnym. Jak donoszono, w ostatnich latach spalono, uszkodzono lub zniszczono ponad 100 obiektów spożywczych i rolniczych, a schemat ten rozprzestrzenił się na infrastrukturę energetyczną. [4] Od rafinerii w Hajfie po kompleks Ras Laffan LNG w Katarze, cele nie są przypadkowe. Są to wąskie gardła współczesnej cywilizacji. Książka Shadow Grid: The Hidden War on Global Energy obnaża, jak energia, siła napędowa naszego świata, została wykorzystana przez elity geopolityczne do kontrolowania populacji i gromadzenia władzy. [5] Nie są to akty wojny w tradycyjnym sensie, ale sabotaż w stylu sił specjalnych, zaprojektowany tak, aby wyglądały na wypadki, a jednocześnie osiągały strategiczne spustoszenie.

Prawdziwy cel: celowy niedobór i depopulacja
Jednoczesne oddziaływanie otwartej wojny i tajnego sabotażu ma jeden jasny cel: zniszczenie światowego potencjału węglowodorów. Dlaczego? Ponieważ energia jest fundamentem wszystkiego. Jest warunkiem koniecznym dla współczesnego rolnictwa, transportu, produkcji i handlu. Jak ostrzega książka „ Kruche fundamenty: Zabezpieczanie filarów nowoczesnej cywilizacji” , nasza zależność od scentralizowanych, złożonych systemów jest naszą największą słabością. [6] Zniszczenie fundamentów energetycznych bezpośrednio prowadzi do głodu, ubóstwa i upadku społeczeństwa.

Nie chodzi o eksterminację wszystkich. Strategia globalistów to strategia kontrolowanego „szczypania”. Jej celem jest wybicie miliardów, aby „rozwiązać” obciążenia ekonomiczne i społeczne – a konkretnie wielo-bilionowe zobowiązania socjalne, które rządy postrzegają jako nie do utrzymania. Jak stwierdziłem w wywiadzie z 2022 roku, globalne elity widzą te zobowiązania finansowe i mają proste, ludobójcze rozwiązanie: oczyścić bilanse poprzez wyeliminowanie osób, którym zalegają z płatnościami. [7] Zniszczenie produkcji nawozów jest kluczowym wektorem tego planu. Proces Habera-Boscha, który syntetyzuje amoniak do produkcji nawozów, jest bezpośrednio odpowiedzialny za wyżywienie połowy światowej populacji. Sabotowanie surowca gazu ziemnego dla tego procesu jest bezpośrednim atakiem na globalne zaopatrzenie w żywność. [8]

Podążaj za zachętami: Dlaczego rządy chcą, żebyś był zależny
Musimy podążać za bodźcami finansowymi, aby dostrzec zimną, wyrachowaną logikę stojącą za tą wojną. Programy takie jak powszechny dochód podstawowy (UBI), często reklamowane jako polityka postępowa, tworzą przewrotną zachętę. Rząd, który obiecuje każdemu obywatelowi dochód podstawowy, ma bezpośredni motyw finansowy, by mieć mniej obywateli. Każda osoba usunięta z listy UBI to trwałe zmniejszenie zobowiązań państwa. [9]

Co więcej, rozwój sztucznej inteligencji i robotyki sprawia, że ​​praca ludzka staje się w oczach klasy rządzącej zbędna. W wywiadzie omawiałem, jak postaci takie jak Yuval Noah Harari argumentują, że technologia może zastąpić ludzkich pracowników, czyniąc ogromne rzesze ludzkości „bezużytecznymi”. [10] Z tej perspektywy życie ludzkie nie jest już atutem, lecz obciążeniem (dla elity) – pochłania zasoby („matki ziemi”). Po co karmić, zapewniać dach nad głową i opiekę miliardom ludzi, skoro pracę mogą wykonywać maszyny napędzane sztuczną inteligencją? Ta mentalność uzasadnia program depopulacji.

To również wyjaśnia, dlaczego prawdziwe przełomy w dziedzinie długowieczności i naturalnego zdrowia są tłumione. Technologie i protokoły, które mogłyby pozwolić masom żyć dłużej i zdrowiej, jedynie pogłębiłyby „problem” „zbyt wielu ludzi” dla elity . Takie przełomy są zatem zarezerwowane dla elit, które postrzegają siebie jako godnych spadkobierców wyludnionej planety. Masy są uważane za zbędne.

Etapy upadku już się rozpoczęły
Nie czekamy na załamanie; jesteśmy na jego wczesnym etapie. Pierwszym etapem jest widoczny sabotaż, którego jesteśmy świadkami już dziś, gdzie większość społeczeństwa pozostaje nieświadoma lub lekceważy go, obwiniając „konflikt geopolityczny” lub „siły rynkowe”. Główne media posłusznie podają tę przykrywkę. [2]

Etap drugi – powszechne obawy opinii publicznej dotyczące ostrych niedoborów, hiperinflacji i uświadomienia sobie, że system jest zepsuty – jest nieuchronny. Biorąc pod uwagę trajektorię cen paliw i żywności, ten etap prawdopodobnie nastąpi w Ameryce Północnej za kilka tygodni. Widzieliśmy już zapowiedzi panicznych zakupów i rządowych dyskusji o racjonowaniu w niektórych ograniczonych obszarach. [11]

Trzecim etapem jest powszechna panika i akceptacja nowej, trwałej rzeczywistości. To wtedy ludzie zdają sobie sprawę, że obfitość XX wieku odeszła w zapomnienie, zastąpiona kontrolowanym spadkiem poziomu życia, mobilności i wolności osobistej, ” , kruche systemy podtrzymujące naszą cywilizację zawodzą w skoordynowany sposób. [12] Zaprojektowany niedobór energii jest czynnikiem wyzwalającym ten ostateczny upadek.

Dlaczego wiedza i przygotowanie są Twoją jedyną obroną
Korporacyjne media głównego nurtu nigdy nie powiedzą ci tej prawdy. Są współwinne tej historii, działając jako ramię propagandowe dla samych instytucji, które stoją za tym upadkiem. [13] Twoje przetrwanie zależy od odrzucenia ich narracji i poszukiwania wiedzy w zdecentralizowanych, nieocenzurowanych źródłach.

Samowystarczalność nie jest już hobbystycznym zajęciem; to jedyna realna droga do przetrwania sztucznie wywołanej burzy. Oznacza to zapewnienie sobie własnego pożywienia, wody, energii i komunikacji poza kruchymi, scentralizowanymi sieciami. Jak od lat namawiam, posiadanie gospodarstwa rolnego, gromadzenie namacalnych aktywów, takich jak złoto i srebro, oraz wycofanie majątku z systemu bankowego to kluczowe kroki. [14]

Moje przekonanie, ukształtowane przez dziesięciolecia badań, jest takie: ci, którzy dostrzegają ten schemat i działają teraz, aby zbudować samowystarczalność, przetrwają to, co nadchodzi, nawet jeśli miliardy nie przetrwają. System, na którym nauczono cię polegać, pragną twojej śmierci, ponieważ jesteś obciążeniem finansowym ( zasobów pachamamy/matki ziemi). [16] Twoją jedyną obroną jest rezygnacja z tego systemu w jak największym stopniu. Wiedza, przygotowanie i społeczność podobnie myślących osób to twoje koła ratunkowe. Czas biernej obserwacji minął. Wojna z ludzkością się rozpoczęła, a twoje przetrwanie zależy od jej rozpoznania i walki z nią wszelkimi dostępnymi zasobami… The Sabotage of Global Energy Infrastructure is …

Od 1 marca na całym świecie zapaliło się 11 rafinerii paliw – jakie to wygodne dla agendy klimatycznej


W ciągu około siedmiu tygodni od 28 lutego 2026 r. w wielu krajach doszło do licznych poważnych pożarów i eksplozji w rafineriach paliw i zakładach energetycznych.
Krytyczne infrastruktury energetyczne na całym świecie stają w płomieniach. Dzieje się to codziennie, zarówno na obszarach objętych wojną, jak i w krajach, w których oficjalnie nie obowiązuje stan wojny. Niniejszy artykuł koncentruje się na incydentach niemilitarnych.

Kluczowe incydenty (niemilitarne)

1 marca 2026 r. – Ekwador:
W największej rafinerii ropy naftowej w kraju wybuchł poważny pożar. Dokładne informacje na temat przyczyn pożaru są nadal ograniczone w publicznych raportach.
17 marca 2026 r. – Rafineria Olmeca (Dos Bocas), Tabasco, Meksyk : W najnowszej rafinerii w Meksyku (należącej do PEMEX) doszło do pożaru. Był to drugi incydent w tym miejscu w krótkim odstępie czasu.
Kolejny pożar 9 kwietnia miał miejsce w magazynie koksu naftowego; nie odnotowano żadnych ofiar.
23 marca 2026 r., Valero, Teksas, USA : Eksplozja podpaliła rafinerię ropy naftowej w Port Arthur w Teksasie. Rafineria Valero jest jedną z największych rafinerii w Stanach Zjednoczonych.
14 kwietnia 2026 r. – Elektrownia cieplna Vedanta, Sakti, Chhattisgarh, Indie : W wyniku eksplozji kotła w tej elektrowni węglowej zginęło 19 osób, a kilka zostało rannych podczas rutynowej pracy.
15-16 kwietnia 2026 r. – Geelong, Wiktoria, Australia: W rafinerii Geelong należącej do Viva Energy – jednej z dwóch działających rafinerii ropy naftowej w Australii – wybuchł duży pożar. Rafineria dostarcza około 10% paliwa do Australii, co spowodowało tymczasowe problemy z dostawami i konieczność importu w celu zrównoważenia strat. Przedstawiciele władz określili to zdarzenie jako „bezprecedensowe”.
16-17 kwietnia 2026 r. – Haripur, Chajber Pasztunchwa, Pakistan: Gazociąg Sui Northern w strefie przemysłowej Hattar pękł i zapalił się, wywołując potężny pożar, który strawił pobliskie dzielnice mieszkalne.
18 kwietnia 2026 r. – Rafineria BP Cherry Point, Blaine, stan Waszyngton: Trzy osoby zostały ranne w incydencie, do którego doszło w sobotę w rafinerii BP Cherry Point w Blaine, poinformowali przedstawiciele firmy.
20 kwietnia 2026 r. – Pachpadra, Balotra, Radżastan, Indie: W pobliżu instalacji destylacji ropy naftowej w nowym kompleksie HPCL Rajasthan Refinery Ltd (HRRL), projekcie rafineryjno-petrochemicznym o wartości 9,5 miliarda dolarów, wybuchł poważny pożar. Trwa dochodzenie w sprawie przyczyn technicznych lub operacyjnych.
20 kwietnia 2026 r. – Bukareszt, Rumunia: W elektrociepłowni CET Vest (kluczowym obiekcie ciepłowniczym dla miasta) doszło do potężnej eksplozji, w której uczestniczyły transformatory elektryczne zawierające 30–40 ton oleju izolacyjnego.
20-21 kwietnia 2026 r. – Homalin, region Sagaing, Mjanma: Potężna eksplozja w porcie rzecznym nad rzeką Chindwin wywołała pożar, który strawił ponad 10 tankowców z paliwem.
21 kwietnia 2026 r. – Etoile, Teksas, USA: Eksplozja na odwiercie gazu ziemnego/ropy naftowej w Teksasie wywołała duży pożar, który był widoczny z odległości wielu kilometrów i doprowadził do ewakuacji niektórych osób.
Wpływy
Wydarzenia te ożywiły dyskusje w Internecie na temat potencjalnych zagrożeń dla globalnej infrastruktury energetycznej, zwłaszcza w obliczu szerszych napięć geopolitycznych i napięć na rynku energii.
Pożary rosyjskich rafinerii, które miały miejsce w tym samym okresie (np. w Nowokujbyszewsku, Syzraniu, Tuapse) były wyraźnie powiązane z atakami dronów i zostały tutaj pominięte ze względu na skupienie się na przypadkach niezwiązanych z wojskiem.

Wpływ jest różny
Australia zmaga się z krótkoterminowymi problemami z dostawami paliwa; Indie opóźniły otwarcie nowej, dużej rafinerii; w Pakistanie zginęło wielu cywilów; w Rumunii wystąpiły tymczasowe zakłócenia w dostawach ogrzewania; pożar w porcie w Mjanmie wpłynął na logistykę dostaw paliwa. Do szerszych skutków zalicza się ewakuacje lokalne, obawy dotyczące jakości powietrza spowodowanej dymem oraz apele o wzmożone kontrole bezpieczeństwa w przestarzałych lub przeciążonych obiektach.

Geelong oil refinery up in flames joins 10 others across the world including the US

==========================================================

AP: Wybuch na odwiercie [gazu ziemnego/ropy] wywołuje duży pożar i ewakuację w Teksasie [Etoile]
Reuters: Ugaszono pożar w indyjskiej rafinerii w Radżastanie o wartości 8,5 miliarda dolarów
Świt: 8 osób zginęło, 11 zostało rannych w wyniku pożaru linii dostarczającej gaz w Haripur w prowincji KP
ABC News Australia: Co wiemy o „bezprecedensowym” pożarze rafinerii w Geelong
Inżynier chemik: Nikt nie ucierpiał w wyniku drugiego pożaru w ciągu dwóch miesięcy w najnowszej rafinerii w Meksyku
Zagrożenie: Liczba ofiar śmiertelnych eksplozji w elektrowni w Chhattisgarh wzrosła do 19, rozpoczyna się śledztwo
NewsVoice: Eksplozja Våldsam w rafinerii Valero w Teksasie
Cascadia Daily: Aktualizacja: Incydent w rafinerii BP badany przez państwowe agencje pracy i lotnictwa
KOMO News: 3 osoby ranne w incydencie w rafinerii BP Cherry Point w hrabstwie Whatcom
Komentarz: Zaniepokojony Obywatel, 20 kwietnia 2026 r.
Komentarz: Gerry Nolan, The Islander, 21 kwietnia 2026 r.


Udostępnij wszędzie! 11 fuel refineries catch fire across the world …

WALKA Z ROLNICTWEM – KARTEL SZCZEPIONKOWY BILLA GATESA POLUJE NA ROLNIKÓW WE FRANCJI ZA POMOCĄ DRONÓW TERMICZNYCH!

Francuskie niebo jest pełne dronów monitorujących, które wyszukują „nieposłuszne” bydło… bo dzielni farmerzy ODWAŻYLI SIĘ odrzucić popierane przez Gatesa nakazy szczepień. Naloty policyjne w środku nocy. Stada osaczone. Przymusowe zastrzyki pod groźbą broni. To nie jest zdrowie publiczne. To wojna biologiczna na twoim talerzu. Oni nie tylko szczepią zwierzęta — oni zatruwają łańcuch pokarmowy, tworzą zależność i miażdżą każdego, kto staje na drodze do całkowitej kontroli nad tym, co trafi na twój stół.

Niezależne gospodarstwa? Celowane. Stada ekologiczne? Naznaczone do zniszczenia. Rolnicy, którzy mówią NIE? Traktowani jak terroryści. Podczas gdy główny nurt wiwatuje na „bezpieczeństwo żywności”, prawdziwy cel jest jasny jak kryształ: osłabić populację, kontrolować dostawy i upewnić się, że każdy kęs będzie zawierał ich eksperymentalny koktajl. Machina globalistów nie zatrzymuje się już na ludziach. Teraz idą po zwierzęta gospodarskie… a co za tym idzie, po CIEBIE. Ale opór NArasta. W cieniu tego szaleństwa prawdziwi wojownicy budują niezniszczalne alternatywy — zdecentralizowane, przejrzyste i poza ich zasięgiem. x.com/SternDrewCrypto/status/204701102438211178
3

Dodatki paszowe redukujące emisję metanu u bydła dają „wołowinę Frankenstein”
SÃO PAULO, 22 kwietnia 2026 r. /PRNewswire/ — Minerva Foods, globalna firma spożywcza i czołowy eksporter wołowiny w Ameryce Południowej, oraz Rumin8, australijska firma zajmująca się technologiami klimatycznymi, opracowująca dodatki paszowe mające na celu redukcję emisji metanu przez zwierzęta gospodarskie, ogłosiły dziś wyniki badania wykazującego znaczną redukcję emisji metanu przez bydło oraz poprawę efektywności paszy.

Bajka o nadmiarze metanu (i dwutlenku węgla) szkodzącym środowisku była dla Zielonych taranem przeciwko wypasaniu bydła na pastwiskach i emisji metanu. Liczne badania wykazały, że metan nie jest szkodliwy dla klimatu, ludzkości ani niczego innego. Cała kampania ONZ dotycząca zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla i metanem napędzała rozwój potężnego przemysłu zwanego odnawialnymi źródłami energii. Międzynarodowe firmy farmaceutyczne, rządy i giganci spożywczy nie chcą zaakceptować faktu, że tysiące lat naturalnego rozwoju układu pokarmowego przeżuwaczy nie mogą zostać zmienione bez powodowania problemów zdrowotnych u zwierząt lub u konsumentów spożywających mięso nasączone chemikaliami.

Z powodu propagandy opartej na strachu, kierowanej pod adresem przemysłu bydlęcego w czasie „kryzysu klimatycznego”, rolnicy zdają się być ostatnio zmuszeni do zwrócenia uwagi na to stosunkowo niewielkie źródło produkcji metanu. Rolnicy muszą podawać środki chemiczne, które zakłócają normalne procesy trawienne, wytwarzając metan u bydła, w postaci dodatku paszowego Bovaer-10 lub szczepionki Rumin8. Przemysł ten zapomniał o tym, że spożywamy takie zwierzęta, a optymalny stan metaboliczny zwierząt jest dla nas niezbędny dla zdrowia po spożyciu.

Wyobraź sobie, że przez ostatnie 80 lat, wraz z pojawieniem się rolnictwa przemysłowego, nagle przeszliśmy na dietę złożoną z przetworzonej żywności i głównie martwej trawy – to odpowiednik przejścia od całodziennego jedzenia w domu do życia wyłącznie na fast foodach dla bydła. Co więcej, jesteśmy ograniczeni do zamkniętej przestrzeni z setkami innych krów. Dokładnie to samo dzieje się we współczesnych fermach tuczu w okresie „tuczu”, gdzie dieta bydła ulega drastycznej zmianie i zawiera do 80% zbóż i nasion oleistych, takich jak bawełna. Można to porównać do buntu układu pokarmowego, który pojawia się po drastycznej zmianie diety podczas podróży zagranicznej, z tą różnicą, że bydło nie wraca do swojej normalnej diety po kilku tygodniach.

Dodatek paszowy dla przeżuwaczy Coles Bovaer – cairnsnews.org/…ti-methan-cattle-feed-additive-is…. Największy australijski zakład przetwórstwa mięsa, brazylijska firma JBS Swift, stosuje dodatek Bovaer we wszystkich swoich tuczarniach, aby zapobiegać emisji metanu u bydła. Coles i Woolworths należą do największych sprzedawców detalicznych wołowiny JBS. W Australii nie ma żadnego przepisu prawnego nakazującego stosowanie tego toksycznego dodatku. Udostępnij wszędzie!
Feed additives to reduce methane emissions in …

Polemika i rozszerzenie artykułu: „Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?

Do: Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?

Franciszek Susak

=============================

We wstępie tekstu o Szatanie piszesz tak:

Postawione w tytule pytanie opiera się na obserwacjach ostatnich konwulsji „polityki światowej”.

Już wszyscy trzeźwi widzą, a mniej bystrzy zaczynają podejrzewać,

– że na przykład USA są prowadzone na mocnej smyczy przez rządców małego państewka w Azji Mniejszej.

– że w Ameryce ogromny tłum [około 60 milionów?] ludzików, identyfikujących się jako „chrześcijańscy syjoniści”, wspiera finansowo i duchowo bandę krwawych morderców.

– że przeciw tym żarłocznym i krwawym zbrodniczym państwom walczy Persja, kraj i państwo mahometańskie.

A gdzie są państwa Chrystusa, katolickie?

========================

Takich już nie ma. Od dawna zostały zatłuczone, zgwałcone, rozerwane…

– że UE, przepoczwarzone w ostoję komunizmu, przefarbowanego z czerwonego na zielony, zdąża coraz szybciej do przepaści energetycznej, ekonomicznej, umysłowej i duchowej.

– że BRICS też …

– że finansjera świata…

Itp itd.

=========================================

Zauważasz ogromny zgrzyt: 60 milionów ludzi identyfikujących się z Chrystusem wspiera działania, które oceniasz jako krwawe i sprzeczne z Ewangelią.

Z perspektywy Szatana to nie jest błąd, lecz triumf zwiedzenia. Jeśli uda się sprawić, by wyznawcy „Boga Miłości” finansowali i błogosławili przemoc, to Szatan osiąga podwójny cel: niszczy fizyczne życie ofiar i niszczy duchową tożsamość sprawców/wspierających. Zło nie jest tu krótkowzroczne – ono skutecznie „zatruwa źródło”.

Geopolityczny „Świat na opak” (Persja vs. Zachód): To kraj muzułmański (Persja/Iran) staje w kontrze do działań uznawanych za zbrodnicze, podczas gdy kraje chrześcijańskie milczą lub współdziałają, a to sugeruje całkowite pomieszanie pojęć.

Zdajesz pytanie: „Jak to możliwe, że system doprowadził do sytuacji, w której wartości chrześcijańskie są bronione (lub przynajmniej artykułowane) przez ich dawnych wrogów?”. Z perspektywy eschatologicznej to klasyczna „dezinformacja moralna”. Szatan buduje świat, w którym nie ma już „jasnej strony”. Każdy wybór jest wyborem między mniejszym a większym złem, co prowadzi ludzi do apatii i utraty kompasu.

Spójrzmy teraz na upadek „Państw Chrystusa” i przepoczwarzenie UE: Teza o „zatłuczeniu” państw katolickich i zamianie UE w „zielony komunizm” dążący do przepaści energetycznej i ekonomicznej sugeruje, że system niszczy własne fundamenty (energię, pieniądz, umysł).

===========================================

Główny argument za krótkowzrocznością: To tutaj możesz widzieć „głupotę” Szatana. Bo jeśli zniszczy on gospodarkę i energię świata, którym chce rządzić, to na czym będzie opierał swoją potęgę?

Kontrargument: Zło nie chce „dobrze zarządzać” światem. Ono chce go pożreć, zniszczyć, unicestwić. Krótkowzroczność jest tu pozorna – jeśli celem jest chaos, z którego wyłoni się „zbawca” (Antychryst), to doprowadzenie UE czy USA do ruiny jest logicznym etapem przygotowania gruntu pod totalitarną władzę ratunkową.

Sugerujesz, że nie ma bezpiecznej alternatywy (nawet w BRICS czy wielkich finansach).

To opis osaczenia. Uważasz, że Szatan gra na wszystkich szachownicach jednocześnie. Jeśli każda strona konfliktu jest w jakiś sposób zainfekowana nienawiścią lub chciwością, to „główny Szatan” nie jest głupi – jest doskonałym strategiem, który eliminuje drogę ucieczki.

Jakie zatem wnioski można z tego wysnuć?

To co napisano wyżej sugeruje, że światem rządzi „logika pożaru”. Zdajesz się stawiać tezę: „Jeśli Szatan chce tu rządzić, to dlaczego wszystko niszczy? Czy nie widzi, że spali własny dom?”.

==================================

Z perspektywy „chłodnej analizy” można to interpretować dwojako:

Szatan jest głupi: Bo niszczy materię, której potrzebuje do manifestacji swojej władzy (nienawiść zaślepia go tak bardzo, że nie potrafi budować nawet trwałego imperium zła).

Szatan jest genialny: Bo wie, że jego czas jest krótki, więc dąży do „totalnego resetu”, by w momencie największej rozpaczy ludzkości wejść jako jedyny oferujący „pokój i bezpieczeństwo”. Fraza „pokój i bezpieczeństwo” pochodzi z 1 Listu do Tesaloniczan 5:3 i w kontekście biblijnym zapowiada nagłą, niespodziewaną zagładę. Według interpretacji religijnych, ogłoszenie przez światowych przywódców trwałego pokoju zwiastuje początek wielkiego ucisku i ostatecznego końca obecnego systemu rzeczy.

Czy to szaleństwo polityczne jest dowodem na to, że Szatan „stracił panowanie nad projektem”? No chyba nie!

====================================

Dalej piszesz tak:

Czyżby ich przywódcy, oczywiście pełni pychy, byli też aż tak głupi i krótkowzroczni? Może wariaci? Wszystko na to wskazuje.

Ale musimy sobie uświadomić, że ich Pan i Władca to chyba najinteligentniejsze stworzenie Boga – to Lucyfer.

================================

Otóż – nie identyfikujmy pychy, głupoty i krótkowzroczności jego podwładnych i marionetek – z Jego Pychą i Inteligencją.

Nie sięgając z dalej, niż do ostatnich wieków:

Ogromne rzezie, terror, eksterminacja głównie kapłanów katolickich, zakonnic w Wielkiej Rewolucji anty-Francuskiej przyniosły oczekiwane przez niego skutki: Francja z Pierwszej Córy Kościoła stała się ostoją masonerii, laicyzmu, perwersji.

– prawosławne Carstwo Rosji zostało wdeptane w krwawy gnój, znów przed wszystkimi torturowano i mordowano biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnice.

– Niemcy, m.in. za sprawą potwornego i zwariowanego Adolfa, duchowo zupełnie odeszły od chrześcijaństwa, od katolicyzmu.

To tylko przykłady.

=====================================

Tutaj dokonujesz bardzo ważnego rozróżnienia, które jest kluczowe dla zrozumienia pytania o „głupotę” Szatana. Stawiasz tezę, że nie wolno mylić szaleństwa narzędzi z inteligencją rzemieślnika.

Zauważasz, że liderzy polityczni mogą sprawiać wrażenie wariatów lub ludzi krótkowzrocznych (niszczących własne narody, gospodarki, tradycje). Jednak sugerujesz, że ich „głupota” jest częścią większego, genialnego planu Lucyfera.

Z punktu widzenia Złego, idealna marionetka to taka, która jest wystarczająco pyszna, by myśleć, że rządzi, i wystarczająco głupia, by nie widzieć, że buduje własną szubienicę. Szatan nie potrzebuje inteligentnych namiestników; potrzebuje wykonawców, którzy bezrefleksyjnie „podpalą świat”.

========================================

Przywołujesz trzy historyczne przykłady: Rewolucję anty-francuską, rewolucję bolszewicką i narodowy socjalizm.

Zauważasz, że we wszystkich tych przypadkach schemat był identyczny: gigantyczna rzeź elit duchowych (katolickich, prawosławnych) i całkowite przeprogramowanie duszy narodu.

Z perspektywy Szatana te operacje były majstersztykiem. Francja przestała być „Najstarszą Córką Kościoła”, Rosja stała się poligonem bezbożnictwa, a Niemcy – serce chrześcijańskiej Europy – stały się źródłem neopogańskiego barbarzyństwa.

Czy Lucyfer jest krótkowzroczny? Zdajesz się sugerować, że Szatan gra w „długą grę”:

Krótkowzroczność (pozorna): Ktoś mógłby powiedzieć: „Szatan jest głupi, bo po rewolucji antyfrancuskiej Kościół wciąż istniał”.

Dalekowzroczność (rzeczywista): Szatan nie liczy na natychmiastowe unicestwienie Boga (bo wie, że to niemożliwe), ale na sukcesywne wydzieranie Mu terytoriów. Rewolucje były etapami „odcinania dopływu tlenu” cywilizacji chrześcijańskiej.

===============================

Inteligencja vs. Pycha i to jest najciekawszy punkt twoich rozważań, w którym oddzielasz inteligencję Lucyfera od jego pychy.

Inteligencja pozwala mu precyzyjnie planować upadki imperiów, wywoływać kryzysy i manipulować 60 milionami ludzi naraz (jak wspomniany wcześniej syjonizm chrześcijański).

Pycha zaś jest jego „piętą achillesową”. Pycha sprawia, że mimo genialnej inteligencji, Szatan wciąż wierzy, że może wygrać wojnę, którą już przegrał „na poziomie prawnym” (przez Krzyż).

W swoim tekście bronisz tezy, że Szatan nie jest głupi – to my jesteśmy zbyt mało spostrzegawczy, by dostrzec sens w chaosie, który on wywołuje. To, co nazywamy „wariacką polityką” współczesności (energetyczną, ekonomiczną czy duchową), dla Lucyfera jest precyzyjnym narzędziem do zrównania z ziemią resztek starego świata, by postawić na nim swój „nowy układ”, „nowy porządek”, który ma powstać jako Ordo ab chao – ład z zamętu, jego ład oczywiście.

========================================

Piszesz dalej tak:

Już w Fatimie Matka Boża pokazała dzieciom wielkie rzeki potępionych idących do piekła.

Te rzeki przez następne stulecie wzrosły co najmniej 10-krotnie.

Czy Lucyfer nie może być pijany? Ze zwycięstwa?

Więc te obecne konwulsje świata są zgodne z jego planami, prawda?

Jego sługi mogą, nawet muszą być krwawymi idiotami.

Sądzę, iż wnioski z tych paru przypomnień mogą być dość jednoznaczne:

Zbliżamy się do Ostatniej Walki, do Ostatniej Konfrontacji.

Pamiętajmy, by być po stronie jej Ostatecznego Zwycięzcy.

– dla malutkich: warto, synkowie.

========================

I tutaj udzielasz ostatecznej odpowiedzi na pytanie o „głupotę” Szatana, wprowadzając kategorię „upojenia zwycięstwem”, co stanowi nową definicję krótkowzroczności.

Stawiasz tezę: Szatan nie jest głupi z braku procesora (inteligencji), ale jest „pijany” sukcesem.

W teologii pycha jest nazywana „narkotykiem intelektu”. Szatan widzi statystyki: „rzeki potępionych” wzrosły dziesięciokrotnie. Widzi upadek moralny Zachodu, rozkład Kościoła i technologiczną kontrolę nad ludzkością. To sprawia, że może czuć się wszechpotężny.

Ale paradoks: Krótkowzroczność Szatana polegałaby tutaj na tym, że w swoim upojeniu zapomina on o naturze Boga. Myśli, że skoro kontroluje 99% świata, to wygrał. Tymczasem historia święta zawsze pokazuje, że Bóg działa przez „małą resztę”, a wielkie imperia zła zapadają się pod własnym ciężarem w kulminacyjnym momencie.

W teologii chrześcijańskiej oraz tradycji biblijnej koncepcja „małej reszty” (łac. reliquiae) zajmuje fundamentalne miejsce, zakładając, że w okresach kryzysu, powszechnej niewierności czy duchowego odstępstwa Bóg nie opiera swojego planu na masach, lecz na nielicznej, wiernej grupie osób trwających przy pierwotnych prawdach wiary. Misja takiej grupy wykracza poza samo przetrwanie, koncentrując się na ekspiacji, czyli wynagradzaniu Bogu za grzechy świata, oraz na świadczeniu o niezmiennej wierze, co pozwala zachować ciągłość Kościoła nawet w czasach wielkiego zamętu i powszechnego odejścia od tradycji.

Czy „Krwawi idioci” to konieczność systemowa? Zauważasz, że sługi Szatana „muszą być idiotami”.

Tak, bo to logiczne. Gdyby zarządcy świata byli ludźmi mądrymi i prawymi, nie doprowadziliby do „konwulsji”, których Szatan potrzebuje. Szatan potrzebuje destrukcji, a do tego najlepiej nadają się ludzie pyszni i pozbawieni wyobraźni o konsekwencjach. Ich głupota jest paliwem dla jego inteligencji.

Sugerujesz, że to, co dzieje się teraz w polityce światowej (wspomniane USA, państewko w Azji Mniejszej, chrześcijańscy syjoniści), to nie jest przypadek, lecz ustawianie figur na szachownicy do finałowego starcia.

Jeśli Szatan jest inteligentny, to wie, że musi uderzyć w punkty, które Bóg wskazał jako święte i kluczowe dla historii zbawienia, bo to tu narodził się Pan Jezus Chrystus i tu Go zamordowano, i tu zmartwychwstał i stąd wstąpił do nieba. Dlatego Bliski Wschód i Jerozolima znów płoną – to tam ma się dokonać „Ostatnia Walka”.

Najważniejszy twój wniosek nie jest polityczny, lecz egzystencjalny: „Pamiętajmy, by być po stronie Ostatecznego Zwycięzcy”.

============================

To potwierdza Twoją wcześniejszą intuicję o „Nowym Układzie”. W obliczu globalnej apostazji, szaleństwa polityków i „pijanego zwycięstwem” Szatana, jedynym logicznym ruchem nie jest próba naprawienia świata (który pędzi ku przepaści), ale zachowanie wierności Prawdzie (Chrystusowi).

Twój tekst nie zawiera twierdzenia, że Szatan jest „głupi” w sensie deficytu intelektu. Twierdzi raczej, że jest obłąkany nienawiścią. To zdecydowana, choć subtelna różnica. Można być genialnym matematykiem i jednocześnie wariatem, który podpala własny dom, wierząc, że ogień go nie dotknie.

Ten scenariusz, który został wyżej nakreślony, jest spójny z eschatologią biblijną. Wiele wskazuje na to, że świat rzeczywiście wchodzi w fazę „konwulsji”.

Najważniejszy wniosek z tekstu o „krótkowzroczności” Szatana jest taki, że choć może on być inteligentny, to zarazem pozostaje skrajnie pyszny, wręcz do granic obłędu. Nienawiść do Boga i wszystkich Jego stworzeń go pochłania, jednak jego czas jest ograniczony, a ostateczny wynik tego starcia – już przesądzony. Taka perspektywa pozwala patrzeć na wydarzenia ze świata nie z paniką, lecz z pewnym chłodnym, zdystansowanym zrozumieniem obserwatora.

Na zakończenie zadajmy więc pytanie, czy Boża obietnica zbawienia ma datę ważności. Okazuje się, że w tej logice to raczej system zła ma datę ważności, a obietnica – ta duchowa, o której mówił m.in. św. Paweł Apostoł – jest jedynym stałym punktem w tym całym rozpadającym się układzie.

Franciszek Susak

Wiem, kim są włodarze wojen, lockdown’ów i nienawiści do życia: To zawsze ci sami, te same postacie…

Wiem, kim są włodarze wojen, lockdown’ów i nienawiści do życia: To zawsze ci sami, te same postacie…

Date: 22 aprile 2026 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/wiem-kim-sa-wlodarze-wojen-lockdownow-i-nienawisci-do-zycia

na podst.: x.com/intuslegens

—————————————————————————-

Wiem.

Wiem, że za lockdownem energetycznym stoją te same osoby, które stały za lockdownem sanitarnym.

Wiem, że miliardowe zyski z lockdownu sanitarnego trafiły do tych samych osób, które stoją za lockdownem gospodarczym – tj. do tych samych, którzy zaplanowali zakaz wydatków publicznych, emisji pieniądza przez państwo, zakładania przedsiębiorstw państwowych, państwowości służącej celom społecznym i solidarnościowym.

Wiem, że te same nazwiska zaplanowały kaftan bezpieczeństwa, jakim jest pakt stabilności, zasadę trzech procent, zakaz pomocy państwowej, zakaz wykupywania przez państwo własnego długu oraz ratowania pracowników przed lichwą.

Wiem, że te same osoby, które zaplanowały lockdown gospodarczy, zaplanowały również lockdown etniczny – poprzez zakaz dla narodów egzystowania według ich wielowiekowej tradycji, nakaz metysowania się, budowę społeczeństwa wielo-konfliktowego, chaotycznego, złożonego z niewolników nienawidzących się nawzajem.

Wiem, że te same osoby, które zaplanowały lockdown etniczny, zaplanowały również lockdown klimatyczny. Uniemożliwiają nam korzystanie z samochodu, domu, kotła, kominka, gazu, węgla, krów i produktów rolnych. Kontrolują, ograniczają, zakazują i cenzurują każdy krok, każdy oddech, każdą nadzieję, każde marzenie.

Wiem, że te same osoby, które stworzyły lockdown klimatyczny, stworzyły lockdown monetarny: każdy jeden zakup wiąże się z elektronicznym obciążeniem konta na rzecz banku, każda rodzina zmaga się z “nową normalnością” zadłużenia, wezwań do zapłaty, rat, odsetek i lichwiarstwa.

Wiem, że za tym wszystkim stoją te same osoby, które zabijają, eksterminują i dokonują ludobójstwa oraz masowych mordów na narodach, które nie stoją po ich stronie.

To są te same postacie, które domagają się od nas lockdownu pokoju, czyli lockdownu życia. Miliardy odebrane szkołom i szpitalom wydawane są na broń dla wojen Zachodu, kanonizowanych przez “europeizm unijny”.

Wiem, że te same osoby zabijają, oszukują, kłamią, kontrolują, niszczą, rujnują, wymazują wszelkie ślady miłości i człowieczeństwa.

Wiem to, choć nie mam dowodów, ale po prostu wiem.

Suma wszystkiego, co widzę, obserwuję, badam, analizuję, interpretuję, łączę i rekonstruuję, podpowiada mi, że to oni, zawsze oni, zawsze te same postacie.

Znam te postacie: moralną nikczemność tych postaci, ich okrucieństwo, ich nienawiść do nas, ich nieludzką naturę.

INFO: x.com/intuslegens

Za plecami Trumpa: Palantir i architektura techno-władzy

Za plecami Trumpa: Palantir i architektura techno-władzy

Date: 21 aprile 2026 Author: Uczta Baltazara

Aleksandr Dugin babylonianempire/za-plecami-trumpa-palantir-i-architektura-technowladzy

Manifest Palantiru jest o wiele ważniejszy od Trumpa. Trump to nieistotny pionek na poważnej szachownicy. Jego rolą jest całkowite zniszczenie. To etap przygotowań. Palantir to znacznie poważniejsza sprawa. To plan mający na celu zabezpieczenie słabnącej dominacji Zachodu za pomocą radykalnych środków.

Manifest Palantiru (przetłumaczony poniżej) to plan zachodniego techno-faszyzmu. Wyższość rasy białej oparta na technologii. Żadnego antysemityzmu, żadnej świętości, żadnego socjalizmu z epoki historycznego faszyzmu. Tym razem czysty kapitalizm, przyjazny Żydom, świecki, materialistyczny. Anglo. Posthumanistyczny.

Manifest Palantiru. Nie-liberalny, antyhumanistyczny, post-globalistyczny. Technopaństwo globalnego Zachodu jako biegun hegemoniczny. Jednobiegunowość, rasizm technologiczny, indywidualizm. Styl Epsteina. Wystarczająco kompatybilny z izraelizmem (definicja Tuckera Carlsona). Absolutnie odrażający. Antychryst.

Manifest Palantiru. „Czysty” satanizm.

Ayn Rand.wikipedia.org/wiki/Ayn_Rand. Logiczna konsekwencja epoki kapitalizmu. Prawdziwy koniec historii bez liberalnych okularów. Całkiem kompatybilny z degeneracyjnym mechanizmem zapadkowym en.wikipedia.org/wiki/Muller oraz „Fanged Noumen” en.wikipedia.org/wiki/Fanged_Noumena. Całkowicie nie do pogodzenia z wielobiegunowością i Czwartą Teorią Polityczną.

Manifest Palantiru: Faktyczna agenda prezydentury Trumpa. Niezależnie od tego, że sam Trump jest wykorzystywany i nadużywany przez siły znacznie bardziej poważne i autonomiczne.

Manifest Palantiru i Izrael. Niektóre punkty wspólne, niektóre rozbieżności. Tech bros mogą z łatwością poświęcić Żydów na drodze do pożądanego stanu rzeczy. A może nie?

Dziadek Petera Thiela nie miałby nic przeciwko utracie Żydów w drodze do globalnego świata techno-faszystowskiego, za którym opowiada się jego wnuk. Tak przypuszczam. Ale nie jestem tego pewien.

Ludzie z Palantiru (techno-faszyści) muszą walczyć z liberalnymi globalistami, zwolennikami wielobiegunowości, tradycjonalistami i narodowymi populistami. Moim zdaniem to zbyt wiele.

Idea wyzwolenia Niemiec i Japonii spod amerykańskiego liberalnego jarzma to czysty faszyzm. Ale w tym przypadku ma to uzasadnienie w skrajnej konieczności obrony Zachodu jako takiego. Jakiego Zachodu? Mniej więcej w ujęciu Jüngera. Technika jako przeznaczenie. Mam na myśli Ernsta, a nie Friedricha Georga. en.wikipedia.org/wiki/Ernst

Streamowanie i selfie to operacje psychologiczne mające na celu przyzwyczajenie ludzi do ciągłej obserwacji. Taka była strategia firmy Palantir od samego początku.

Technofaszyzm zyskuje na sile. Maski opadły. Palantir otwarcie mówi o swoich planach. Oznacza to, że firma ta osiągnęła już znaczące pozycje w strukturach rządzących światem.

INFO: alexanderdugin/beyond-trump-palantir-and-the-architecture

===========================================================

Manifest Palantiru: «Republika Technologiczna» w skrócie

1. Dolina Krzemowa ma moralny dług wobec kraju, który umożliwił jej rozwój. Elita inżynierów z Doliny Krzemowej ma wyraźny obowiązek uczestniczyć w obronie narodu.

2. Musimy zbuntować się przeciwko tyranii aplikacji. Czy iPhone jest naszym największym osiągnięciem twórczym, jeśli nie ukoronowaniem naszej cywilizacji? To urządzenie zmieniło nasze życie, ale obecnie może również ograniczać i krępować nasze poczucie możliwości.

3. Darmowa poczta elektroniczna to za mało. Dekadencja kultury lub cywilizacji, a także jej klasy rządzącej, zostanie wybaczona tylko wtedy, gdy kultura ta będzie w stanie zapewnić społeczeństwu wzrost gospodarczy i bezpieczeństwo.

4. Ograniczenia „miękkiej siły”, czyli samej tylko wzniosłej retoryki, zostały ujawnione. Zdolność wolnych i demokratycznych społeczeństw do zwycięstwa wymaga czegoś więcej niż tylko moralnego apelu. Wymaga „twardej siły”, a w tym stuleciu „twarda siła” będzie opierać się na oprogramowaniu.

5. Pytanie nie brzmi, czy broń oparta na sztucznej inteligencji zostanie stworzona, ale kto ją stworzy i w jakim celu. Nasi adwersarze nie będą się zatrzymywać, by oddawać się teatralnym debatom na temat zalet rozwijania technologii o kluczowym znaczeniu dla wojska i bezpieczeństwa narodowego. Pójdą dalej.

6. Służba wojskowa powinna być powszechnym obowiązkiem. Jako społeczeństwo powinniśmy poważnie rozważyć odejście od armii złożonej wyłącznie z ochotników i stoczyć kolejną wojnę tylko wtedy, gdy wszyscy będą dzielić ryzyko i koszty.

7. Jeśli żołnierz piechoty morskiej USA prosi o lepszy karabin, powinniśmy go skonstruować; to samo dotyczy oprogramowania. Jako kraj powinniśmy być w stanie kontynuować debatę na temat zasadności działań wojskowych za granicą, pozostając jednocześnie niezachwiani w naszym zaangażowaniu wobec tych, których poprosiliśmy o narażenie się na niebezpieczeństwo.

8. Urzędnicy państwowi nie powinni być naszymi kapłanami. Każda firma, która opłaca swoich pracowników tak, jak rząd federalny opłaca urzędników państwowych, miałaby trudności z przetrwaniem.

9. Powinniśmy okazywać znacznie więcej wyrozumiałości wobec tych, którzy wystawili się na publiczne życie. Wyeliminowanie jakiejkolwiek przestrzeni na przebaczenie – odrzucenie wszelkiej tolerancji dla złożoności i sprzeczności ludzkiej psychiki – może sprawić, że u steru znajdą się osoby, których obecności będziemy z czasem żałować.

10. Psychologizacja współczesnej polityki sprowadza nas na manowce. Ci, którzy oczekują od areny politycznej pokarmu dla duszy i sensu istnienia, którzy zbytnio polegają na tym, że ich życie wewnętrzne znajdzie wyraz w ludziach, których być może nigdy nie spotkają, będą rozczarowani.

11. Nasze społeczeństwo stało się zbyt chętne do przyspieszania upadku swoich wrogów i często się z tego cieszy. Pokonanie przeciwnika to moment, w którym należy się zatrzymać, a nie radować.

12. Era atomowa dobiega końca. Kończy się jedna era odstraszania, era atomowa, a wkrótce rozpocznie się nowa era odstraszania oparta na sztucznej inteligencji.

13. Żadne inne państwo w historii świata nie promowało postępowych wartości bardziej niż to. Stany Zjednoczone są dalekie od doskonałości. Łatwo jednak zapomnieć, o ile więcej możliwości istnieje w tym kraju dla tych, którzy nie należą do dziedzicznych elit, niż w jakimkolwiek innym państwie na świecie.

14. Potęga Ameryki umożliwiła niezwykle długi okres pokoju. Zbyt wielu zapomniało lub być może uznaje za coś oczywistego, że od prawie stu lat na świecie panuje pewna forma pokoju, bez konfliktów zbrojnych między mocarstwami. Co najmniej trzy pokolenia – miliardy ludzi, ich dzieci, a teraz także wnuki – nigdy nie zaznały wojny światowej.

15. Należy znieść powojenne ograniczenia nałożone na Niemcy i Japonię. Osłabienie Niemiec było nadmierną korektą, za którą Europa płaci obecnie wysoką cenę. Podobne i wysoce teatralne zaangażowanie w japoński pacyfizm, jeśli zostanie utrzymane, również zagrozi zmianą równowagi sił w Azji.

16. Powinniśmy pochwalić tych, którzy próbują budować tam, gdzie rynek zawiódł. Kultura niemal szydzi z zainteresowania Muska wielką narracją, jakby miliarderzy powinni po prostu trzymać się swojej drogi wzbogacania się… Każda ciekawość lub autentyczne zainteresowanie wartością tego, co stworzył, jest zasadniczo odrzucane, lub może ukrywane pod cienką zasłoną pogardy.

17. Dolina Krzemowa musi odegrać swoją rolę w walce z przestępczością z użyciem przemocy. Wielu polityków w całych Stanach Zjednoczonych zasadniczo wzrusza ramionami w obliczu przestępczości z użyciem przemocy, rezygnując z jakichkolwiek poważnych wysiłków zmierzających do rozwiązania tego problemu lub podjęcia jakiegokolwiek ryzyka wobec swoich wyborców lub darczyńców przy opracowywaniu rozwiązań i eksperymentów w ramach tego, co powinno być desperacką próbą ratowania życia.

18. Bezlitosne ujawnianie życia prywatnego osób publicznych odstrasza zbyt wiele utalentowanych osób od pracy w służbie rządowej. Sfera publiczna – oraz płytkie i małostkowe ataki na tych, którzy odważają się robić coś innego niż wzbogacanie się – stała się tak bezlitosna, że republika pozostaje z długą listą nieefektywnych, pustych osób, których ambicje można by wybaczyć, gdyby kryła się za nimi jakakolwiek autentyczna struktura przekonań.

19. Ostrożność w życiu publicznym, do której nieświadomie zachęcamy, ma destrukcyjny wpływ. Ci, którzy nie mówią nic niewłaściwego, często w ogóle nic nie mówią.

20. Należy przeciwstawiać się powszechnej w niektórych kręgach nietolerancji wobec przekonań religijnych. Nietolerancja elit wobec przekonań religijnych jest być może jednym z najbardziej wymownych znaków, że ich projekt polityczny stanowi ruch intelektualny mniej otwarty, niż twierdzi wielu jego członków.

21. Niektóre kultury dokonały istotnych postępów; inne pozostają dysfunkcyjne i regresywne. Wszystkie kultury są teraz równe. Krytyka i osądy wartościujące są zabronione. Jednak ten nowy dogmat pomija fakt, że niektóre kultury, a nawet subkultury… dokonały rzeczy niezwykłych. Inne okazały się przeciętne, a co gorsza, regresywne i szkodliwe.

22. Musimy oprzeć się płytkiej pokusie pustego i pozbawionego treści pluralizmu. My, w Ameryce, a szerzej rzecz biorąc na Zachodzie, przez ostatnie pół wieku unikaliśmy definiowania kultur narodowych w imię inkluzywności. Ale inkluzywności w stosunku do czego?

Fragmenty bestsellera nr 1 według listy „New York Timesa” pt. „The Technological Republic: Hard Power, Soft Belief, and the Future of the West” autorstwa Alexandra C. Karpa i Nicholasa W. Zamiski

https://en.wikipedia.org/wiki/Alex_Karp

https://nicholaszamiska.com/

INFO: https://x.com/PalantirTech

Ponure. MEM-y II.

——————————————————–

——————————————-

——————————–

——————————————————

————————————–

————————————

—————————————–

Konwent satanistów w Krakowie? „True Church of Satan”.

Konwent satanistów w Krakowie?

Półkonspiracyjny sabat,

którego wypiera się miasto

pch24.pl/konwent-satanistow-w-krakowie-polkonspiracyjny-sabat-ktorego-wypiera-sie-miasto

Chociaż władze Krakowa zaprzeczają swoim związkom z tym przedsięwzięciem, to jednak niszowa platforma sprzedażowa rozprowadza bilety na… satanistyczny, międzynarodowy konwent w zarządzanym przez miejską spółkę centrum kongresowym. Do wydarzenia ma dojść tuż przed referendum w sprawie odwołania prezydenta i Rady Miasta Krakowa. Czyżby samorząd stolicy Małopolski postanowił zachęcić do udziału w głosowaniu tych, którzy jeszcze się wahali?

„Satanic Convent 2026 Kraków – Międzynarodowe Spotkanie Satanistów i Wolnomyślicieli” – tak reklamują wydarzenie jego organizatorzy, czyli „True Church of Satan”. Jak zapowiadają, „serce Krakowa stanie się centrum współczesnego satanizmu, filozofii wolności i niezależnej duchowości”. W logo imprezy, obok „tradycyjnej” demonicznej symboliki, prowokacyjnie wpisany został wizerunek wież Bazyliki Mariackiej w stolicy Małopolski.

Platforma rozprowadzająca bilety na konwent, jako adres imprezy zaplanowanej na 21 – 23 maja podaje ulicę Konopnickiej 17. Znajduje się tam Centrum Kongresowe ICE Kraków, zarządzane przez Agencję Rozwoju Miasta Krakowa. Prezentuje ona to miejsce jako „biznesową i kulturalną wizytówkę miasta”. „Zlokalizowana w samym sercu Krakowa, pozwala na organizację różnorodnych wydarzeń: od międzynarodowych kongresów, konferencji, sympozjów oraz spotkań biznesowych, przez wydarzenia kulturalne, takie jak koncerty, spektakle operowe, teatralne i baletowe, aż po spotkania o charakterze społecznym” – podaje miejska jednostka. W oficjalnym harmonogramie wydarzeń ICE nie ma zlotu satanistów.

Skandaliczną sprawą zainteresował się między innymi krakowski polityk Nowej Nadziei Konrad Krajewski. Zwrócił się w mediach społecznościowych (X) do rzecznika magistratu Przemysława Walaszczyka: „Bardzo proszę o przekazanie informacji, z jakim podmiotem występującym pod nazwą handlową True Church of Satan zawarło umowę centrum konferencyjne ICE? Na jaką kwotę opiewa?”.

Szef miejskiego wydziału komunikacji odparł: „Z żadnym. Wydarzenie, o którym mowa, nie będzie odbywać się w Centrum Kongresowym ICE. Jeśli organizatorzy nadal będą posługiwać się nazwą ICE, operator obiektu – ARMK – będzie zmuszony podjąć kroki prawne”.

Była krakowska kurator oświaty Barbara Nowak informację o planach satanistów opatrzyła na Twitterze (X) komentarzem: „Myślicie, że wszystko wiecie o prezydencie Miszalskim? To zobaczcie co proponuje Krakowianom. #Referendum #TaczkiDlaMiszalskiego”.

Satanistyczny konwent otoczony jest dziwną, półkonspiracyjną aurą. Wydarzenie w mediach społecznościowych utworzone zostało latem 2025 roku i cieszyło się bardzo skromnym zainteresowaniem. Z profili organizatora prowadzą linki do nieaktywnych stron związanych z imprezą. Poza promocyjnymi klipami pochodzącymi sprzed około 10 miesięcy, śladem wydarzenia jest jeszcze bodaj tylko działająca zakładka na platformie biletowej tarnowskiej firmy Evently.

Źródła: Twitter (X), evently.pl, icekrakow.pl RoM

Film Caviezela “Sound of Freedom” czyli kto steruje opinią publiczną w USA

Film Caviezela “Sound of Freedom” czyli kto steruje opinią publiczną w USA

Autor: pokutujący łotr , 18 lipca 2023

Jim Caviezel w filmie “Sound of Freedom”, 2023

Solidarny wrzask podniesiony w USA przeciw filmowi fabularnemu Sound of Freedom przez mainstreamowych krytyków z pism i portali w rodzaju New York Timesa, Forbesa, Newsweeka, Rolling Stone  czy Vanity Fair, przywraca znów pytanie: kto rządzi opinią publiczną i światem informacji i rozrywki w USA.

Paul Reubens – amer. aktor filmów dla dzieci, oskarżony o gromadzenie materiałów pedofilskich.

O osobach firmujących te ataki wiele mówi np. taka postać, jak wpływowy krytyk Charles Bramesco, który w 2021 r. bronił Paula Reubensa (prawdziwe nazwisko Reubenfeld) – aktora i producenta filmów dla dzieci, oskarżonego o posiadanie materiałów pornograficznych z ich udziałem – że to jest „po prostu specyficzne upodobanie” – zaś film o transpłciowym „mężczyźnie” próbującym urodzić dziecko uznał w swej recenzji za „poruszające studium”. Ale Sound of Freedom – wstrząsający obraz seks-handlu dziećmi w reżyserii demonstrującego swój katolicyzm Alejandra Monteverde i z udziałem niestrudzonego anty-hollywoodzkiego aktora Jima Caviezela (odtwórcy głównej roli w Pasji Mela Gibsona) oraz  Tima Ballarda, który dostarczył materiału do opartego na faktach scenariusza (Ballard jest od lat aktywistą walczącym z handlem dziećmi w USA i założycielem wspierającej ten cel Fundacji OUR) – jest dla tego typka „paranoiczny”.

A oto skład grupy bogów zarządzających przemysłem filmowo-telewizyjnym w Hollywood, sporządzony według opublikowanego przez nich w marcu 2008 r. na łamach Los Angeles Times listu otwartego do Screen Actors Guild (Związek Zawodowy Aktorów Filmowych i TV). Prezesem News Corporation jest Peter Chernin (Żyd), Paramount Pictures – Brad Grey (Żyd), Walt Disney Co. – Robert Iger (Żyd), Sony Pictures – Michel Lynton (Żyd holenderski), Warner Brothers – Barry Meyer (Żyd), CBS Corp. – Leslie Moonves (Żyd; jego stryjeczny dziadek był pierwszym premierem Izraela), MGM – Harry Sloan (Żyd), NBC Universal – Jeff Zucker (Żyd). Zabrakło jedynie podpisów braci Boba i Harvey’a Weinsteinów – założycieli i prezesów wytwórni Miramax, Dimension Films oraz The Weinstein Company – aby powstał komplet osób zdolnych wesprzeć, albo przeciwnie, utrącić, KAŻDĄ ale to KAŻDĄ produkcję telewizyjną  lub filmową w USA.  Na „pociechę” – wiadomość, że sprawiedliwość dosięgła przynajmniej Weinsteinów, gdy Bob zmuszony był ogłosić  upadek firmy w 2017 r., kiedy jego braciszek Harvey został oskarżony przez grupę aktorek o molestowanie, gwałt i szantaże w przydzielaniu ról w zamian za usługi seksualne i skazany na 23 lata więzienia.

   Dla całości obrazu tego trzęsącego opinią publiczną w USA konglomeratu filmowo-prasowego, należałoby przedstawić drugą listę – redaktorów naczelnych i właścicieli głównych pism i portali informacyjnych, na czele z Arturem Greggiem Sulzebergiem,  prezesem The New York Times Company czy rodziną Meyerów, właścicieli koncernu The Washington Post. Przez posłusznych sobie dziennikarzy, ten sanhedryn medialny w USA podnosi teraz wrzask, oskarżając twórców filmu Sound of Freedom oczywiście  o „teorie spiskowe” i dodając, że są „typowe dla oszołomów z QAnon” (chodzi o nabierający tempa nowy ruch radykalnej prawicy w USA, nazywany „zbrojnym ramieniem Trumpa”) i nie szczędząc innych inwektyw, jak „fundamentalizm chrześcijański” ze słownika lewackiego terroryzmu.

Ich histerię spowodował fakt, że ten „oszołomski” film, ku przerażeniu Hollywoodu zarobił w dniu premiery 4 lipca br. 14 mln dolarów i zwrócił im się jednego dnia cały budżet, podczas gdy tego samego dnia Indiana Jones 5 z Harrisonem Fordem, który kosztował 295 mln dolarów, zarobił  tylko 11 mln USD. Hit z Caviezelem był gotowy dużo wcześniej, bo już w 2018 r. i miał być firmowany przez 20th Century Studios, ale trafił do zamrażarki, gdy wytwórnię przejął Disney. Netflix i Amazon odmówiły dystrybucji, podobnie jak większość innych, z którymi kontaktował się producent Eduardo Verastegui, dopiero Angel Studios tym się zainteresowało.

Pamiętajmy, że handel ludźmi jest w USA i w świecie ogromnym biznesem, wykraczającym daleko poza środowisko filmowe i podludzie tym się trudniący mają środki na przekupywanie odpowiednich osób w mediach, by o tym nie mówiły lub wyśmiewały temat jako „oszołomstwo spiskowe” lub „religijny fundamentalizm”. Ten terror medialny przynosi – przynajmniej w uzależnionym od ekranu TV społeczeństwie amerykańskim  – katastrofalne skutki, ludzie (podobnie już jest i w Polsce) klepią bezmyślnie za celebrytami o „teoriach spiskowych” tkwiąc w przekonaniu, że wyrażają opinie „światłe” i „racjonalne”, podczas gdy w ich zapchanych sieczką mózgach brak już jest miejsca na istotne fakty.

Inwazja zombich: dzisiejsza plaża w Los Angeles

Np. już tylko 22% Amerykanów uważa obecnie, że biznes informacyjno-filmowo-rozrywkowy jest w USA głównie w rękach Żydów, choć w 1960 r. tego zdania było ponad 50% społeczeństwa –  aż co drugi Amerykanin! To ukazuje skalę i skuteczność ogłupiactwa prowadzonego w USA i na świecie. Otuchą napawa fakt, że ku przerażeniu manipulatorów film Sound of Freedom osiąga jednak taki wielki sukces.

*

Problem zorganizowanej pedofilii sygnalizowali już w swej twórczości m.in. Roman Polański (film Rosemary’s Baby – choć powstały niezupełnie ze szlachetnych pobudek) czy Stanley Kubrick w wybitnym, przerażającym filmie o kulisach masonerii pt. Oczy szeroko zamknięte. Polańskiemu na wszelki wypadek – może by zniechęcić go do tematu – wytoczono w USA proces o stosunki z nieletnimi, zaś Kubrick „zmarł” na zawał serca zaraz po premierze swego filmu. Warto w tym miejscu przypomnieć inny mega-skandal pedofilski znany jako „afera Dutroux” w Belgii w 1979 r. – gdy proces seryjnego porywacza i mordercy dziewczynek Marca Dutroux – od którego nitki wiodły do wielu wpływowych osób ze świata politycznego Brukseli –  został wyciszony a świadkowie i oskarżeni dziwnym trafem padali jak muchy (w sumie kilkadziesiąt osób!). Również na zawsze uciszono w USA w 2019 r. Jeffrey’a Epsteina i jego ukochaną Ghislaine Maxwell, którzy sprowadzali do swej posiadłości na wyspie dziesiątki dziewczynek by uprawiały seks z milionerami i osobistościami z pierwszych stron gazet. Zapewne byli agentami (CIA? Mosadu?) i w ten sposób zbierali kwity na osobistości z całego świata, księcia Andrzeja z Pałacu Buckingham nie wyłączając (uniknął skandalu płacąc Maxwell kilka milionów funtów). https://kobieta.onet.pl/ghislaine-maxwell-udzielila-pierwszego-wywiadu-zza-krat-ofiary-beda-wsciekle

To, o czym piszę, jest wierzchołkiem góry lodowej. U końca prezydentury Baracka Obamy uciszono przecież inną „rozwojową” seks-aferę  kryminalną z udziałem dzieci, nazywaną Pizza Gate. Też ogarniała ona szerokie kręgi polityczne w Waszyngtonie (otoczenie Hillary Clinton) odsłaniając przed światem mroczne i krwawe uczynki rzeczywistych potężnych kręgów pedofilskich na najwyższych piętrach władzy w USA i w świecie, trudniących się nie tylko seksem z dziećmi ale i zbrodnią – nie zaś, na wzór polski, rozdmuchiwane z promila przez dziennikarzyny w rodzaju Sekielskiego, i to jedynie w kręgach katolickiego kleru, gdyż świat polityki i mediów jest w Polsce skrzętnie omijany. Zaprawdę, rogaty rządzi światem tzw. elit i trzeba być głupim, głuchym i ślepym żeby tego nie dostrzegać.

W tekście wykorzystano materiały z artykułu:  wykop.pl/sound-of-freedom-film-ktorego-boi-sie-hollywood-i-mainstreamowe-media

Sojusz Polski z satanistami

Sojusz Polski z satanistami

Autor: AlterCabrio, 16 marca 2026

Polacy jednak wciąż jeszcze łykają poliniacką propagandę, i póki co nie przeszkadza im, że pomału są wypierani z własnej ziemi. Wzrost kosztów energii, kosztów życia, bandyterka, straszenie wojną, panoszenie się antypolskiej władzy, bezczelność Ukraińców i Żydów. Żadna rządząca siła polityczna nie chce niczego zmieniać, wszyscy oni szabesgoje, z pocałowaniem tyłka pozwalają satanistom na wszystko w Polsce.

Zdjęcie tytułowe: LINK

Sojusz Polski z satanistami

A więc wojna! Tymi słowy oznajmił Józef Małgorzewski, spiker Polskiego Radia, 1 września 1939 roku napaść Niemiec na Polskę. Tych słów mogli użyć spikerzy radia irańskiego, a także izraelskiego i amerykańskiego w dniu 28 lutego 2026 roku. A więc znów wojna, i wiele wskazuje na to, że światowa. Tej ukraińskiej jeszcze nie zakończyli, a zaczęli irańską, a w kolejce już czeka kubańska.

Cóż to może jednak obchodzić przeciętnego Polaka, nadwiślańskiego konsumenta kebaba, pizzy tudzież diety pudełkowej? Micha jest, rozrywa na ekranie jest, na kwadracie można się nadal zamelinować, na wczasy wciąż wypuszczają, Dubaj przecież można zamienić na Kanary, i wszystko po staremu. Całkiem wielu takich w Polsce, nie myślących zbyt wiele, zaaferowanych produkcją osobistego nawozu. Skoro micha jest, nieważne, kto ją wydaje, a martwić się będą, jak michy nie będzie. Niestety, motłochu ci u nas dostatek.

Czytaj też:

Usrael: czy wielkie królestwo upadnie

Nowa żelazna kurtyna, czyli granica Mordoru

Dla tych jednak, którzy wciąż zachowali elementarne odruchy Homo Sapiens, kieruję tą wiedzę. Nasi wielcy sojusznicy, którzy nas zapewniają, że mają zamiary wyłącznie pokojowe, i że dadzą nam bezpieczeństwo są wojennymi podżegaczami i agresorami, Polaków zaś mają za nic, a Polskę traktują jak kolonię, kraj Trzeciego Świata, strefę zgniotu, poligon. Zróbmy więc krótki przegląd wspaniałych inwestycji obronnych, którymi tak lubią chwalić się politykierzy w Polsce:

  • Baza w Radzikowie, zapewniająca osłonę przeciwrakietową terytorium USA.
  • Tajne więzienie CIA w Starych Kiejkutach, gdzie służby USA przetrzymywały i torturowały ludzi, których uznały za wrogów, z pogwałceniem wszelkich praw i zasad.
  • Nadmiarowe zgony około 250 tys., co zrównuje plandemię z Wołyniem.
  • Nieformalne przystąpienie Polski do wojny z Federacją Rosyjską po stronie Ukrainy, określone w umowach między rządem III RP a Ukrainą z grudnia 2016 r. i z lipca 2024 r. Na ich mocy Ukraina otrzymała nieodpłatny dostęp do wszystkich zasobów państwa polskiego, w tym do terytorium i do uzbrojenia. Od lutego 2022 r. państwo polskie oddaje Ukrainie wszystko za darmo, szkoli armię tego państwa, leczy żołnierzy ukraińskich, udostępnia wielką bazę logistyczną w Rzeszowie-Jasionce, udostępnia terytorium i infrastrukturę dla produkcji ukraińskiego uzbrojenia, m.in. dronów i haubic.
  • Państwo polskie daje Rosji wiele powodów do ataku, a Polacy nie mają świadomości, myśląc, że Polska pomaga napadniętemu narodowi. W zamian Ukraina zaatakowała Polskę rakietą w Przewodowie, zabijając dwóch Polaków, twierdząc, że to Rosja, aby wciągnąć Polskę do wojny.
  • Rozbrojenie polskiej armii ze sprzętu, znanego i zgranego, przekazanego za darmo Ukrainie. W zamian rząd III RP zakupił duże ilości broni zagranicznej, w tym koreańskie samoloty bez uzbrojenia i czołgi z zatartymi silnikami. Silniki do amerykańskich Abramsów trzeba zaś remontować w Stanach.
  • Wpuszczenie na terytorium RP nieznanej ilości nieznanych ludzi z Ukrainy i Niemiec. Dzięki temu bardzo wzrosła przestępczość zwykła i zorganizowana, zagrożenie siatkami szpiegowskimi i dywersyjnymi, zagrożenie konfliktami etnicznymi, pojawiło się dużo pożarów i aktów sabotażu. Służby zawsze łapią Ukraińców, ale media zawsze mówią, że oni pracują dla Rosji.
  • Europejska Unia Obrony, koncept unijno-brytyjski, powstały na mocy rezolucji Parlamentu Europejskiego z 12 marca 2025 r. Wszystkie zasoby militarne państw członkowskich, w tym Polski mają znaleźć się pod jednolitym dowództwem unijnego Sztabu Generalnego. Ów Sztab ma decydować o zakupach zbrojeniowych, dowodzić wojskami, zarządzać przemysłem. Europa ma wygenerować nowe kredyty i podatki i zainwestować to na na Ukrainie, aby rozwijać tamtejszy przemysł. Ludność cywilna i majątki prywatne też mają znaleźć się pod tym zarządem, co oznacza powszechną militaryzację i uwspólnotowienie wszystkiego, w tym ludzi i prywatnych majątków. EUO nie zapewni bezpieczeństwa, ale za to zastosuje taktykę „spalonej ziemi” i wysiedli rdzenną ludność wedle potrzeb, określonych przez względy bezpieczeństwa Unii Europejskiej, narzucone przez Sztab Generalny.
  • Koalicja Chętnych, czyli nieformalny sojusz wojskowo-polityczny, zawiązany przez Francję, Wielką Brytanię i Niemcy w celu wspierania Ukrainy. Rząd Tuska dołączył do niego Polskę, niezgodnie z prawem.
  • Przygotowania do ewakuacji ludności z Polski, prowadzone przez rząd w Warszawie, połączone z przygotowaniami do powszechnej mobilizacji mężczyzn do armii. Coś takiego już było: bieżeństwo w 1915 r., czyli wielka ewakuacja ludności z zachodnich guberni Imperium Rosyjskiego pod naporem wojsk niemieckich. Przesiedlono między 2 a 3 miliony ludności cywilnej w głąb Rosji, nie przeżyła tego około 1/3 bieżeńców.
  • SAFE / SEJF, czy jak to inaczej nazwą. Są dwie odmiany: unijna polega na zaciągnięciu wielkiego długu, za który Polska zapłaci za broń, której głównym producentem będą Niemcy. Już na wstępnie wiadomo, że część od razu pójdzie na Ukrainę, a znając dotychczasową praktykę, będzie to większość. Póki co, prezydent Nawrocki szczęśliwie zawetował. Wersja amerykańska to zakupy broni w Ameryce, finansowane oficjalnie z zysków NBP. Te zyski to kreatywna księgowość, polegająca na zmianie zapisów i przeksięgowaniu wartości złota, będącego rezerwą NBP. Faktycznie złoto polskie znajduje się poza Polską, więc możemy się domyślać, że zostanie ono już tam, gdzie obecnie jest, i nigdy do Polski nie trafi. My natomiast dostaniemy być może kiedyś to, co USA będą nam mogły przekazać. Nie będzie tego wiele, bo teraz priorytetem jest wojna irańska i uzupełnienie zapasów. Jeśli więc Polska coś dostanie, to być może będą to utylizowane zapasy Gwardii Narodowej. Oba pomysły nie są strategią wzmocnienia Polski, ale grabieży Polski, a ewentualne uzbrojenie kompletowane jest bez ładu, składu i sensu.
  • Francuski parasol atomowy nad Polską, tzw. „nuclear sharing”. Francja, która ma broń atomową i środki przenoszenia, przeniosłaby na terytorium Polski pewną ilość wyrzutni i głowić. Polska wybudowałaby infrastrukturę i poniosłaby koszty. Dowodzenie i decyzyjność użycia tej broni nadal znajdowałaby się poza Polską, jeśli więc Koalicja Chętnych czy europejski Sztab Generalny zechciałyby wystrzelić atomówki na Rosję, to mogliby zrobić to z terytorium Polski i spokojnie czekać na odwet, który spadłby na nasze głowy.
  • Plany NATO ataku na Rosję, wedle których zniszczeniu ma ulec Królewiec, a w którym armia i terytorium Polski odgrywa zasadniczą rolę.
  • Wycofanie się USA z dostarczania bezpieczeństwa w Europie w zakresie broni konwencjonalnej do 2027 r., opisane w strategiach Białego Domu i Pentagonu z listopada i lutego 2026 r.
  • Unia Europejska wciąż formuje wszystkie cele klimatyczne oraz umowę MERCOSUR.
  • Polska wciąż zamknięta jest na tanie węglowodory z Rosji.
  • Niemcy i Ukraińcy mają do Polski roszczenia terytorialne, ich zbliżenie może spowodować kolejny rozbiór ziem polskich.
  • Głównym łącznikiem tożsamościowym Ukraińców jest banderyzm.

To w skrócie przegląd najważniejszych inwestycji obronnych Polski i naszych sojuszników w nasze bezpieczeństwo. Nie ma co, wspaniałe sojusze, jak bardzo w ciągu dekady zwiększyliśmy nasze bezpieczeństwo, jak teraz jesteśmy spokojni o naszą przyszłość, o pokój, o dobrobyt, o los naszych dzieci. Rządowy Poradnik Bezpieczeństwa na pewno wszystkich ukoił. Te przedziwne decyzje, jakie podejmuje rząd w Warszawie wynikają jednak z pewnych fundamentalnych założeń geopolitycznych, które mają charakter dogmatów, to znaczy nie wolno o nich dyskutować, a kto próbuje, ten jest zły i agent Putina. Są one bardzo proste:

  • Rosja chce napaść na Polskę i na pewno to zrobi, jeśli nie zostanie odstraszona.
  • Sojusze Zachodu chcą i potrafią odstraszyć Rosję od ataku na Polskę.

I na tych dwóch założeniach dogmatycznych wisi cała polityka III RP. Nie są one w ogóle dyskutowane, gdyż prawie wszyscy w Polsce przyjęli to za dogmatyczny pewnik: politykierzy, pseudospecjaliści i dziennikarzełki. Za nimi łyknęła to opinia publiczna. Skoro wszyscy się na to godzą i nikt nie dyskutuje, to można na tym budować wszystko, co się chce, a raczej czego chcą nasi sojusznicy. Tyle, że to kompletnie bzdury: ani Rosja nie chce napaść na Polskę, ani Zachód nie chce i nie nie potrafi Polski obronić.

Cała ta hucpa służy tylko temu, aby Polacy robili sami ze sobą rzeczy szalone, i aby pozwolili sojusznikom na własną likwidację. Bo nasi sojusznicy chcą naszej ziemi i zasobów, ale nie nas. Szczególnie Żydzi czują wielki sentyment do tego miejsca i chcą mieć tu Polin, bo jest to miejsce strategicznie położone, z dużymi zasobami naturalnymi i przyjemnym klimatem. Dla Żydów jak znalazł, ich nowe Kanaan. Wszystkim decydentom na Zachodzie przeszkadzają więc Polacy, i chętnie zrobiliby coś takiego, aby tu nas nie było. Już zresztą zaczęli, przesiedlając na nasze terytorium ludność ukraińską za polskie pieniądze. Dalej będą chcieli skierować do nas strumień ludności afrykańskiej. Problemem jednak wciąż są Polacy.

Naturalne wymieranie demograficzne idzie zbyt wolno, wyszczepiło się zbyt mało, plecak ucieczkowy nie chwycił, prowokacje dronowe nie nabrały. Być może szykują coś grubszego po fałszywą flagą, aby sprowokować jakieś uderzenie odwetowe Rosji, lub aby chociaż ogłosić stan wojenny. Wówczas nasi sojusznicy mogliby ogłosić upragnioną dla nas ewakuację. Ileż to daje możliwości: mężczyzn można oddzielić od rodzin i gdzieś wysłać, zagarnąć kobiety dla muzułmanów, dzieci przejąć na janczarów. Opuszczona własność jako mienie bezspadkowe w całości mogłaby zostać zagospodarowana przez Sztab Generalny i udostępniona nowym osadnikom, oczywiście po rozliczeniu roszczeń z tytułu 447. W krótkim czasie wszystkie stare marzenia o Polin, Ukropolin, Judeopolonii, General Plan Ost, masońskim Wielkim Resecie, kabalistycznym Tikkun ha-Olam, przebudowie świata mogłyby się dokonać za jednym posunięciem. Trzeba by tylko zawczasu spacyfikować tych, co za dużo myślą, za dużo mówią, za dużo robią. Nasi wspaniali sojusznicy czuwają, patrzą i badają, na ile mogą sobie pozwolić.

Mamy obecnie dwie główne grupy sojusznicze: europejską i amerykańską. Grupa europejska, czyli euro-sataniści to Unia Europejska i Wielka Brytania. Reprezentują oni tożsamość masońską o przeważającej obediencji Wielkiego Wschodu, czyli rewolucyjnej. Grupa amerykańska, czyli amero-sataniści to USA wraz z ich administracją i Deep State. Dzięki Iranowi okazało się jawnym, że USA dowodzone są przez Żydów i realizują ich plany mesjańskie, co jest zgodne z wiarą tzw. „chrześcijańskiego syjonizmu”. Jest to herezja purytańska, zgodnie z którą współczesny Izrael jest tym starożytnym, biblijnym Izraelem, więc pobożny wyznawca musi wspierać to państwo i jego wojny, bo inaczej Bóg nie będzie błogosławił. Wyznawcy czekają na Paruzję, czyli ponowne nadejście Chrystusa. Wpierw jednak nastanie Armagedon, czyli wielka wojna sił dobra, prowadzonych przez Boga i jego ludzi z siłami zła, prowadzonymi przez szatana i jego ludzi.

Trump i jego sojusznicy są dobrzy i stanowią armię Boga, ich przeciwnicy są źli i należą do szatana. Im szybciej więc nastąpi Armagedon, tym szybciej przyjdzie Zbawiciel. W otoczeniu prezydenta Trumpa pełno jest charyzmatycznych pastorów, wyznających tą herezję, łatwo wpadających w religijny amok i wpływających na prezydenta. Dodatkowo cały establishment USA głęboko jest umoczony w ohydne praktyki Wyspy Epsteina, łącznie z gwałtami, mordami, szatańskimi rytuałami ofiarnymi, kanibalizmem. Najpierw ludzie ci uwierzyli, że są bogami i wolno im wszystko, dlatego mogą się zabawiać tak, jak im to podsunęły służby małego państwa. Po tych zbrodniach pozostały nagrania w małym państwie, i szantaże. Następnie decydenci tego państwa uwierzyli, że mają boskie posłannictwo, więc wszystko, co robią, jest święte i od Boga pochodzi.

To się spotkało z potrzebą, jaką odczuwają Żydzi w związku z mesjaszem. Po tym, jak odrzucili mesjasza prawdziwego, Jezusa Chrystusa, sami siebie mianowali mesjaszem zbiorowym, i od niemal 2000 lat dążą do jego przyjścia, które ma polegać na tym, że oni zdobędą władzę nad światem. Mesjańscy syjoniści oczekują więc takiej wojny, która da im takie panowanie, i konsekwentnie do tego dążą, destabilizując cały Bliski Wschód, odkąd powstało ich państwo. Dążą przy tym do odbudowy III Świątyni w Jerozolimie, a do tego muszą zburzyć dwa święte meczety na Wzgórzu Świątynnym.

Poza tym potrzebują Iranu dla jego złóż i położenia geograficznego. Zmusili więc Amerykanów, aby rozpoczęli wojnę – Armagedon, która dla Żydów jest wojną mesjańską. Widzimy tam ludzi, którzy nie tylko są szaleni tym, co robili na Wyspie Epsteina i w Gazie, ale również obłąkani religijnie, czy raczej opętani przez demony. Tak więc cały wysiłek USA to realizacja celów żydowskich panowania nad światem, zaś Unia Europejska to wartości Talmudu, jak trzy lata temu powiedziała pani von der Leyen na Uniwersytecie Ben Guriona w Negev. Okazuje się oto, że nasi sojusznicy są w amoku, zrobią wszystko dla Żydów, i układają nam przyszłość, w której nie ma Słowian, jak to opisał rabin Menachem Schneerson.

A Polacy zajmują się wciąż głupotkami i żyją dogmatami zachodnich satanistów, że całym złem świata jest Rosja, a oni są samym dobrem i uratują nas przed Rosją. Wedle dogmatów zachodnich satanistów dążenie Rosji do podboju zachodniego świata jest głównym napędem dziejów. Jednak rzeczywistość jest bardziej złożona, imperialne dążenia Rosji są tylko jednym z wielu procesów, tak samo, jak germański Drang nach Osten, o którym się dziś nie pamięta, a który wcale nie wygasł, a bardzo jest krwiożerczy.

Wszystkie opisy historii i współczesności cierpią na podstawową przypadłość: nie dostrzegają tego, co jest rzeczywistym napędem dziejów od niemal 2000 lat, a jest to Tikkun ha-Olam, czyli żydowska przebudowa świata. Według nich Bóg stworzył świat, ale mu nie wyszło, więc Żydzi będą go naprawiać. W tym celu muszą stać się „światłością świata” i „przewodnikami ludzkości”, aby dokonać zbawienia, a zbawienie to nastąpi, gdy przyjdzie ich mesjasz, a on przyjdzie, gdy oni będą panować nad światem.

Ten cel religijny został jednak ubrany w konkretną wiedzę geopolityczną, która współcześnie jawi się jako Teoria Heartlandu Halforda Mackindera. Dostrzega się tam, że Afryka, Europa i Azja stanowią największy na planecie obszar lądów, kto więc nim zawładnie, ten będzie rządził światem. Aby zawładnąć Heartlandem, obszarem rdzeniowym, należy władać jego centrum, które znajduje się w okolicach Morza Kaspijskiego. To umożliwi panowanie nad główną magistralą handlową świata, łączącą Wschód z Zachodem, zwaną od starożytności Jedwabnym Szlakiem. Współcześnie stracił on na znaczeniu dzięki temu, że od XVII w. większość handlu światowego przeniesiono na morza, co umożliwiło mocarstwom morskim: najpierw Holandii, potem Wielkiej Brytanii, w końcu USA zdobyć status hegemona globalnego. Procesowi temu towarzyszy wzrost roli pieniądza fiducjarnego, czyli pustego, dzięki czemu lichwiarze rządzą mocarstwem amerykańskim, a poprzez nie – światem. Wciąż jednak szlak ten może odżyć, i dać jego dysponentom wielką władzę kontroli nad przepływami wszystkiego.

Odkąd stracili wybraństwo i Świątynię, mają Żydzi dwa główne dążenia: przejąć władzę nad pieniądzem, i zdobyć władzę nad Wyspą Światową. Ich zabiegi wokół pieniądza i władza nad dolarem są już dość dobrze znane, natomiast pęd do władzy terytorialnej umyka uwadze. Dążeniem do opanowania Heartlandu niewątpliwie było nawrócenie na judaizm elit Chazarii pod koniec IX wieku, a po jej upadku – skierowanie strumienia osadnictwa na tereny obecnej Ukrainy i Polski. Tak należy rozumieć stałe dążenia Żydów do skolonizowania ziem polskich, uzyskania autonomii, a docelowo pełnej kontroli. Współczesne państwo ukraińskie również pasuje do tego wzorca, jako Nowa Chazaria, narzędzie w ręku władzy USA, które są pod władzą Żydów.

Te cele strategiczne Żydów jak ulał pasują do wszystkich inwestycji w bezpieczeństwo Polski i Polaków, które wymieniłem powyżej. Oznacza to, że zarówno nasi zachodni sojusznicy, jak i zarządcy III RP, jak i szeroka opinia publiczna w Polsce realizuje długofalowy plan żydowski. Powinno to powodować jakąś reakcję wśród miejscowych, zwłaszcza gdy zważy się, że istotną częścią tego planu jest usunięcie Słowian, w tym Polaków z odwiecznych siedzib, no ale czego tu wymagać, jeśli naszymi sojusznikami są sataniści. Nam też coś udzieliło się z ich opętania i teraz jako dobrowolni samobójcy pędzimy wprost w szeroko otwarte ramiona Żydów, którymi chcą nas objąć serdecznie w miłosnym uścisku Talmudu. Tym bardziej, że wojna irańska nie idzie po myśli amero-satanistów. Do powyższych inwestycji w bezpieczeństwo Polski należy więc doliczyć hipotetyczną operację Most-2, czyli przerzut Żydów z Izraela do Polski.

Mamy więc sytuację zarazem bardzo niewesołą i bardzo szczęśliwą. Niewesołość opisałem powyżej, co można streścić w zdaniu, że największym zagrożeniem dla Polski są nasi sojusznicy-okupanci, władze w Warszawie, które są im wierne, oraz zbiorowa samobójcza nieświadomość i gnuśność Polaków. Natomiast szczęśliwość tej sytuacji polega na tym, że nie jest ona raz na zawsze, a nasi sojusznicy-okupanci-sataniści wyraźnie tracą siłę i rezon. Atak Usraela na Iran pokazuje, że cele religijne przeważyły tam nad realistycznymi, tracą więc kontrolę nad sytuacją. Dotąd podstawą Pax Americana było przeświadczenie sojuszników USA, że są one tak potężne, iż mogą zapewnić bezpieczeństwo każdemu sojusznikowi na świecie, a kto się nie zgodzi na protekcję, tego zniszczą. Jak dotąd Usrael robił tak wielokrotnie, maskując to haggadą o wyższych celach, wartościach, demokracji, prawach człowieka. Zwykle wywoływał wojny i rewolucje, prowadząc do rzezi i nędzy, ale większość świata chciała znaleźć się pod okupacją Usraela, bo tam była stabilność i konsumpcjonizm.

Czytaj też:

Magia Brauna i strach szabesgojów

Kiedy Polacy się obudzą?

To na naszych oczach spalili fanatycy Trumpa w atakach na Iran, a właściwie spaliło się w skutecznym oporze napadniętego państwa. Nie udało się obalić reżimu, tylko wymieniono przywódcę na młodszego i bardziej radykalnego. Scalono wewnętrznie Iran wokół władzy i islam wokół Iranu. Ataki odwetowe Iranu na bazy USA w krajach Bliskiego Wschodu pokazały, że USA nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa. Blokada Cieśniny Ormuz, zagrożenie dla Morza Czerwonego, wydobycia, przetwórstwa i transportu ropy uderzyło nie w Iran, ale w cały porządek Zachodu, wiszący na ropie i petrodolarze. Dopóki było bezpiecznie i bogato, cały świat uznawał władzę Usraela. Gdy jednak Usrael sam to podpalił i nie potrafi ugasić, stopniowo będzie tracił sojuszników. Wygrywają na tym Rosja i Chiny, którym wystarczy tylko czekać, Iran zaś może sobie spokojnie wystrzeliwać tanie drony i rakiety, na które Usrael wystrzeliwuje najdroższą technikę, której nie potrafi uzupełnić. Oto cała potęga Usraela zredukowała się do kwestii, kiedy im zabraknie rakiet, i na jakie ustępstwa będą zmuszeni iść. Chyba, że użyją atomu, co byłoby jednak ich łabędzim krzykiem. Po czymś takim, jeśli ludzkość wciąż będzie istnieć, nie bardzo wyobrażam sobie, kto będzie chciał mieć z nimi coś wspólnego.

Polacy jednak wciąż jeszcze łykają poliniacką propagandę, i póki co nie przeszkadza im, że pomału są wypierani z własnej ziemi. Wzrost kosztów energii, kosztów życia, bandyterka, straszenie wojną, panoszenie się antypolskiej władzy, bezczelność Ukraińców i Żydów. Żadna rządząca siła polityczna nie chce niczego zmieniać, wszyscy oni szabesgoje, z pocałowaniem tyłka pozwalają satanistom na wszystko w Polsce. Jest jednak na szczęście jedna siła społeczno-polityczna w Polsce, która chce uratować Polaków przed zgubą, a siłą tą jest Konfederacja Korony Polskiej i Szeroki Front Gaśnicowy. Póki co, sami Polacy w większości nie chcą ratunku dla siebie samych, są bowiem w prozachodnim amoku, który prowadzi Polskę i Polaków do likwidacji. Otóż rozwiązanie polskich problemów, choć wielowątkowe i złożone, zaczyna się od rzeczy prostej: od normalizacji stosunków Polski z Białorusią i Rosją, dalej z Chinami i innymi państwami BRICS, dalej zakończenie wspierania państwa ukraińskiego i rozpoczęcie rozliczeń wszystkiego, co Ukraina winna jest Polsce. To początek długiej, acz wspaniałej drogi Polaków. Jeśli na nią wstąpimy, przed nami droga pełna możliwości, pokoju, dobrobytu i potęgi. Jeśli pozostaniemy bierni i nie wejdziemy na drogę współpracy ze Wschodem, zastąpią nas Żydzi, a oni będą już współpracować z kim będą chcieli bez żadnych uprzedzeń.

A więcej o tych rzeczach znajdą Czytelnicy w Poradniku świadomego narodu.

Księga I: Historia debilizacji: LINK

Księga II: Rewolucja bachantek: LINK

________________

Sojusz polski z satanistami, Bartosz Kopczyński, 16 marca 2026

Więcej: Bartosz Kopczyński

Istotą postu nie jest przestrzeganie formalności, ale prawdziwe nawrócenie.

Logo Fundacji Pro-Prawo do Życia
 Już trzy tysiące lat temu prorocy napominali Izraelitów, że istotą postu nie jest przestrzeganie formalności, ale prawdziwe nawrócenie. Izajasz pisał: „Otóż pościcie wśród waśni i sporów i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości.”

Dzisiaj kliki polityczne, które opanowały dziedzictwo chrześcijańskiego Zachodu, nawet nie udają, że poszczą. Przypuszczam, że nawet zapomnieli co to słowo oznacza. W swojej pysze oderwali się od rzeczywistości i wydaje im się, że to oni są twórcami zasad moralnych.

90% francuskiej klasy politycznej opowiedziało się za wpisaniem do konstytucji prawa do zabijania dzieci w łonie matki. Parlament Luksemburga właśnie próbuje zrobić to samo.

A w Polsce? 
W Polsce premier nawołuje do wprowadzenia aborcji na życzenie, poprzedni rząd tolerował aborcje nielegalne i poszerzał furtki aborcyjne. Przez ostatnie 20 lat bezbożnicy zmieniali się u władzy z hipokrytami.

Politycy i media polskojęzyczne od dziesięcioleci zajmują się deprawowaniem Polaków i niszczeniem narodu. Media docierają do milionów, a politycy dysponują policją i prokuraturą aby prześladować tych, którzy ośmielają się mówić prawdę. 
Wydaje się, że Izajasz pisał właśnie o nich: „…krwią splamione są wasze dłonie, a palce wasze – zbrodnią. Wasze wargi wypowiadają kłamstwa, a przewrotności szepce wasz język.”

Możemy pomyśleć, że jesteśmy bezsilni wobec ogromu tych kłamstw i przemocy. To pokusa diabelska. 
Pod koniec XIX wieku państwo polskie nie istniało, a naród był rozdarty między zaborców. Matka Boska w Gietrzwałdzie wezwała Polaków do nawrócenia, a naród usłuchał. Nastąpiło odrodzenie moralne, demograficzne, a w konsekwencji polityczne.

Zaczęło się nie od zdemoralizowanych elit politycznych, ale od zwykłych Polaków. Dzisiaj mamy podobną sytuację. Elity polityczne prześcigają się w serwilizmie wobec potęg, które chcą zniszczenia Polski. Ale my wiemy, że Królową Polski jest Najświętsza Maryja Panna, która wspomoże nas. Polska nie upadnie, jeśli będziemy wierni. Wielki Post jest znakomitą okazją, żeby tę wierność okazać i umocnić.

Zderzając się z arogancją polityków i potęgą medialnych monopoli, niezwykle łatwo ulec wspomnianej pokusie bezsilności. Zdemoralizowane elity dokładnie na to liczą – chcą, aby nasza wiara i opór zamknęły się w czterech ścianach prywatnych domów. Tymczasem odrodzenie, które dokonało się po objawieniach w Gietrzwałdzie, nie działo się w ukryciu – w XIX wieku do Gietrzwałdu pielgrzymowały setki tysięcy ludzi, mimo obostrzeń zaborców.

Prawdziwe nawrócenie narodu wymaga publicznego świadectwa.

Zwolennicy aborcji i deprawacji liczą na to, że brak widocznego oporu zostanie odebrany przez społeczeństwo jako milcząca akceptacja dla ich działań. Ich plan zawodzi, gdy wychodzimy w przestrzeń publiczną. Modlitwa, połączona z pokazywaniem prawdy na ulicach miast, budzi sumienia tysięcy przechodniów i daje odwagę milczącej większości. Widok wolontariuszy na ulicach przełamuje bierność społeczeństwa i mobilizuje kolejne osoby do działania w obronie dzieci.

W ten sposób przekuwamy wielkopostną modlitwę w twardy opór społeczny. Właśnie zaczął się marzec. Zaplanowaliśmy na ten miesiąc akcje modlitewne i informacyjne w blisko 100 miastach i miejscowościach Polski.Zdjęcie z publicznego różańca na ulicyAby jednak ten oddolny ruch mógł skutecznie konfrontować się z medialno-politycznym systemem, sam zapał wolontariuszy nie wystarczy. Nasze akcje wymagają środków, organizacji i zaplecza. Pana wielkopostna jałmużna przekłada się tutaj na konkrety:

– utrzymanie stałej logistyki naszych działań (paliwo, dojazdy, transport),
– zakup nowych, wielkoformatowych bannerów, megafonów, głośników, namiotów,
– druk broszur i ulotek,
– szkolenie wolontariuszy,
– kolejne kilometry jazdy furgonetek.
 
Z otrzymywanych od darczyńców środków utrzymujemy w gotowości również nasze centrum prawne, gdyż każde nasze wyjście w przestrzeń publiczną spotyka się z prześladowaniami. Politycy chętnie wykorzystują podległe sobie służby, by cenzurować nasz przekaz i zastraszać wolontariuszy wezwaniami na komendy i procesami sądowymi. Pomoc darczyńców to osłona prawna dla naszych ludzi na ulicy.

Podejmując decyzję o wsparciu, da Pan naszym wolontariuszom do rąk niezbędne narzędzia i zagwarantuje ochronę prawną. W ten zorganizowany sposób, wspólnymi siłami, przeciwstawimy się destrukcji naszego narodu:
WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 
Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia
KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Wszyscy żyjemy na Wyspie Epsteina. Jak funkcjonuje grupa trzymająca władzę nad światem?

Wszyscy żyjemy na Wyspie Epsteina.

Jak funkcjonuje grupa

trzymająca władzę nad światem?

13.02.2026 Jakub Wozinski nczas/wszyscy-zyjemy-na-wyspie-epsteina-jak-funkcjonuje-grupa-trzymajaca-wladze-nad-swiatem/

epstein
NCZAS.INFO | Wyspa Epsteina. / Fot. Netflix/screen

Ujawnienie trzech milionów stron akt sprawy Epsteina pozwoliło po raz pierwszy w tak wielkim zakresie prześledzić mechanizm funkcjonowania grupy trzymającej władzę nad światem. Tak – nad światem.

Dla większości mediów głównego nurtu 30 stycznia był dniem jak każdy inny. Obok informacji o arktycznych mrozach, zaprzysiężeniu polskich olimpijczyków czy o podpisaniu umowy o dostawie dronów dla polskiej armii, stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe oraz portale informacyjne przekazały także informację o ujawnieniu przez amerykański Departament Sprawiedliwości danych znanych jako „Akta Epsteina”.

Zwykła afera?

I co dalej? Nic szczególnego. Przez kolejne dni pojawiały się także czasem pojedyncze newsy o polskich wątkach sprawy Epsteina, zwyrodniałym księciu Andrzeju czy też związkach zwyrodnialca z Wojciechem Fibakiem. [A o ujawnionych faktach „sprzedaży” dziewic przez tego alfonsa szejkom- już wygumkowano. MD]

W końcu cała afera Epsteina to przecież nic więcej jak tylko kolejna afera pedofilsko-seksualna, prawda?

Gdyby wiodące media nie były podporządkowane środowiskom, do których przynależał Jeffrey Epstein, w głównych stacjach telewizyjnych mielibyśmy od wielu dni permanentne wydania specjalne niczym po atakach z 11 września 2001 r. Na czerwonych paskach umieszczano by kolejne szokujące doniesienia, a korespondenci z całego świata z wypiekami na twarzy przedstawialiby reakcje z całego świata.

Zamiast tego mamy przerażającą apatię medialną, którą można wytłumaczyć tylko tym, że afera Epsteina realizuje schematy, które w bankowości nazywa się too big to fail i too many to fail. Ta afera dotyczy zbyt potężnych i wpływowych środowisk, aby można było domagać się ich ukarania, a jednocześnie środowiska te są zbyt liczne, aby komukolwiek udało się osądzić wszystkich zamieszanych. W ten sam sposób, gdy dochodzi do kryzysu, sektor finansowy wytypowuje zawsze skromną grupę banków czy firm do odstrzału, a całej reszcie wszystko uchodzi na sucho.

Gdyby wiodące media informowały rzetelnie o aferze Epsteina, mielibyśmy do czynienia niemalże z wybuchem potężnej bomby jądrowej w samym środku zachodniego świata. To, do czego uzyskaliśmy dostęp, nie jest bowiem zaledwie kolejnym, niewiele wnoszącym zbiorem informacji, lecz swego rodzaju portalem umożliwiającym nam chwilowe wkroczenie do świata osób, które mają rzeczywiście największy wpływ na losy całego świata.

Afera globalistycznych elit

Choć bagatelizowanie potwornych krzywd, jakie wyrządzano dzieciom, kobietom, a nawet mężczyznom na Wyspie Saint James, może się wydawać nie na miejscu, to nie wątek przestępstw seksualnych jest tu najbardziej szokujący. Handel ludźmi, zmuszanie do prostytucji, sadystyczne gwałty i inne mrożące krew w żyłach akty, których dopuszczała się grupa osób związana z Epsteinem, są oczywiście czynami okropnymi i budzącymi przestrach, ale i one nie stanowią wcale sedna całego problemu.

Tym, co ostatecznie i niezbicie odsłoniły akta Epsteina, jest istnienie nieformalnej grupy trzymającej władzę nad światem, a przynajmniej światem zachodnim. Sam Jeffrey Esptein był zapewne zaledwie wysokim przedstawicielem tego grona, oddelegowanym do werbowania znanych osób i tworzenia kompromatów na ich temat. Niewykluczone, że on sam był od samego początku przez kogoś szantażowany w związku z perwersyjnymi skłonnościami. Jego wypowiedzi świadczyły jednak o tym, że czuł się przedstawicielem społeczności stojącej ponad zwykłymi śmiertelnikami (słowo „goj” pojawia się w korespondencji przynajmniej kilkanaście razy).

Najważniejsze jest zdanie sobie sprawy z tego, że nie powinno się w zasadzie mówić o „aferze Epsteina”, ale o aferze światowych elit. Epstein stanowi wspólny mianownik całego grona widziany z perspektywy organów ścigania, ale bohaterami całej kabały są m.in. Jeff Bezos, Sergey Brin, Elon Musk, Susan Wojcicki, Bill Clinton, Peter Thiel, Larry Summers, Ehud Barak, Bill Gates, Jens Stoltenberg czy też członkowie rodzin królewskich z Norwegii, Danii i Wielkiej Brytanii.

Współuczestnikami orgii nie byli magazynier, nauczyciel WF-u i listonoszka z Pcimia Dolnego, lecz prezesi i właściciele największych spółek świata, wiodący politycy, prawnicy, celebryci i członkowie królewskich rodów.

Świat jako Wyspa Epsteina

Przeglądając wyrywkowo zgromadzone akta, można dojść do mylnego wniosku, że sprawiedliwości stało się zadość, bo prawda wyszła wreszcie na jaw. Niestety uzyskana przez miliony zwykłych Kowalskich wiedza na temat grupy trzymającej władzę nad światem nie zmienia niemal nic. Środowiska, o których wiedzę dostarczyła nam afera Epsteina, są zwyczajnie zbyt potężne i zbyt rozproszone po całym świecie, aby ktokolwiek był je w stanie kiedyś rozliczyć. Nie dojdzie nigdy do żadnych „procesów norymberskich” dla pedofilskich, globalistycznych elit, ponieważ w świecie zachodnim nie istnieje żadna siła zdolna im się realnie przeciwstawić.

Płynie z tego smutny wniosek, że niestety wszyscy żyjemy na wielkiej wyspie Epsteina. Wiemy, że grasują po niej zwyrodnialcy, którzy są bezkarni, ale wiedza ta jest właściwie bezużyteczna. Niektóre ofiary Epsteina od pewnego momentu również wiedziały już, w jakim celu trafiały na wyspę Little Saint James, a nawet dzieliły się tą wiedzą z otoczeniem, lecz organy ścigania zajęły się całą sprawą na poważnie dopiero w 2018 r. W naszym zbiorowym przypadku organy ścigania jednak nie zareagują, ponieważ grupa trzymająca władzę jest zbyt potężna.

Dla zwykłych gojów ujawnienie kolejnej transzy akt Epsteina stanowi wielką sensację, ale warto mieć świadomość, że niektórzy czują się zapewne oburzeni. Dla przykładu rabin Asher Federman, reprezentujący Chabad Lubavitch of the Virgin Islands (położonego w prostej linii ok. 3 km od Little Saint James) jest zapewne skonfundowany tym, że ujawniono zawartość jego prywatnej korespondencji. W swoim mailu do Jeffreya Epsteina z 1 kwietnia 2014 r. określa go „wyjątkowo hojnym” i proponuje swoje odwiedziny na wyspie. Każdy z nas wie, jak to dobrze mieć sąsiada: zawsze można od niego pożyczyć sól albo po prostu sobie z nim uciąć pogawędkę. I myślę, że tak właśnie wyglądały relacje między ludźmi na Wyspach Dziewiczych, zanim zaczęli się nimi zajmować zwolennicy spiskowych teorii dziejów. Spokojne życie, pełne rozmów i czerpania radości z piękna otaczającej przyrody. I komu to przeszkadzało?

Wyspa Epsteina i brama do psychologii zła [tryptyk]

Wyspa Epsteina i brama do psychologii zła [tryptyk]

Brandon Smith

Podał: AlterCabrio, 12 lutego 2026

Od mafii, przez brutalne kartele narkotykowe, sekty religijne, po autorytarne rządy – widzieliśmy psychopatów, którzy zjednoczyli się i współpracowali w najgorszych momentach naszej historii. Robią to dla obopólnych korzyści, ale wierzę, że istnieje plan, który sięga o wiele dalej. To dalekosiężny spisek, który zdaje się potwierdzać niedawne ujawnienie Akt Epsteina.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Wyspa Epsteina i brama do psychologii zła

Teoretycy spiskowi mają prawie zawsze rację. Wielokrotnie się o tym przekonaliśmy i nadal będziemy mieć rację w wielu kwestiach, które korporacyjne media nazywały „marginesowymi”. Tym, którzy są podobni do mnie – ludziom, którzy od 20 lat lub dłużej próbują ostrzegać opinię publiczną przed tymi zagrożeniami – chcę tylko powiedzieć: odnieśliśmy miażdżące zwycięstwo. Ujawniliśmy mroczne sekrety elit i nic nie jest w stanie zatrzymać tego pociągu.

Jednak walka jest daleka od zakończenia i nie oczekujcie żadnych nagród ani nawet uznania. Taka jest natura naszej pracy i, szczerze mówiąc, najlepsze, co może się stać w dłuższej perspektywie, to to, że badacze i analitycy tacy jak my w końcu staną się zbędni. Tymczasem wojna informacyjna o ratowanie cywilizacji trwa.

Jedną z kwestii, którą zainicjowałem w swojej karierze (wraz z garstką innych piszących o wolności), jest zgłębianie psychologii i ideologii globalistów. Uważam ich istnienie za fascynujące. Z pewnością odrażające, ale i fascynujące.

Teoria, którą wyznaję od dwóch dekad, głosi, że globaliści to przede wszystkim okultystyczna sieć zorganizowanych psychopatów. Oznacza to, że poszukują oni osób z cechami psychopatycznymi (ukrytymi lub nie), aby rekrutować i powiększać swoją grupę. W opinii publicznej powszechne jest przekonanie, że psychopaci powinni działać w izolacji; że nie współpracują ze sobą, ponieważ są zbyt skupieni na sobie, by się organizować.

Historia pokazuje nam, że nie jest to prawdą.

Od mafii, przez brutalne kartele narkotykowe, sekty religijne, po autorytarne rządy – widzieliśmy psychopatów, którzy zjednoczyli się i współpracowali w najgorszych momentach naszej historii. Robią to dla obopólnych korzyści, ale wierzę, że istnieje plan, który sięga o wiele dalej. To dalekosiężny spisek, który zdaje się potwierdzać niedawne ujawnienie Akt Epsteina.

Żeby było jasne, uważam, że informacje przedstawione do tej pory w aktach to zaledwie ułamek zła, z którym mamy do czynienia. Uważam również, że ważne jest, aby podkreślić, że „wymienienie” osób w Aktach Epsteina jest bez znaczenia jeśli pozbawione jest kontekstu.

Niektóre osoby publiczne, takie jak Donald Trump czy Elon Musk, są „wymienione” jako osoby, które kontaktowały się z Epsteinem, ale nie ma żadnych dowodów na to, że brały udział w jakichkolwiek nikczemnych działaniach (Epstein kontaktował się z KAŻDYM, kto miał władzę lub wpływy i próbował go zwerbować). Co więcej, anonimowe wskazówki FBI od przypadkowych szajbusów nie stanowią podstawy do wszczęcia postępowania karnego. Inne osoby też są wymienione w aktach, a kontekst sugeruje, że dopuściły się dość obrzydliwych czynów.

Akta stanowią wystarczającą ilość dowodów, by uzasadnić wszczęcie szeroko zakrojonego międzynarodowego śledztwa, ale nie stanowią dowodu popełnienia przestępstw, który wytrzymałby rozprawę sądową (przynajmniej na razie).

Być może nigdy nie zobaczymy aktów oskarżenia wobec stałych bywalców Epstein Island. Jak zauważyłem w opublikowanym w zeszłym roku artykule „Rządowa samoobrona: dlaczego nigdy nie zobaczymy prawdziwej listy Epsteina” [“Governmental Self-Preservation: Why We’ll Never See The Real Epstein List”], uważam, że wiele osób w administracji Trumpa chce, aby sprawa Epsteina doprowadziła do aresztowań. Przewidywałem jednak również, że rewelacje zawarte w aktach mogą doprowadzić do jeszcze mroczniejszych odkryć, które mogą doprowadzić do całkowitego upadku.

Osoby zajmujące się tymi informacjami stoją przed dylematem: dążyć do światła prawdy, wrzucić wszystko do internetu i zaryzykować całkowity chaos społeczny, czy też podawać informacje do publicznej wiadomości po trochu i starać się nie dopuścić do załamania systemu. Zapomnijcie o kosmitach – ujawnienie konkretnych dowodów na to, że lucyferiańska sekta zjadających dzieci bankierów, prezesów, polityków i biurokratów kontroluje planetę, to prawdziwy Czarny Łabędź.

Nie da się prowadzić sensownej dyskusji o naturze władzy we współczesnej cywilizacji (rewolucji postindustrialnej) bez zaakceptowania surowej rzeczywistości, że większość kluczowych wydarzeń w naszej najnowszej historii została zmanipulowana przez ukryte konsorcjum elit. Nie możemy też prowadzić żadnej sensownej debaty o tym, jak rozwiązać ten problem, nie akceptując faktu, że „zło” jest niezaprzeczalną stałą.

To wspólny mianownik, klucz do równania.

Zło to namacalny i autonomiczny byt, który wywiera wpływ na społeczeństwo ludzkie, często wykorzystując osoby z wrodzonymi słabościami duszy jako narzędzia do realizacji swoich intryg. Owszem, brzmi to dość biblijnie, ale śmiem twierdzić, że nasi religijni przodkowie mogli mieć znacznie lepsze pojęcie o naturze zła niż my dzisiaj, biorąc pod uwagę naszą futurystyczną skłonność do zaprzeczania wszystkiemu, czego nie da się od razu wyjaśnić naukowo.

Akta Epsteina wskazują na zło, którego istnienia wielu nawet nie przypuszczało, którzy nigdy nie zetknęli się z badaniami na temat globalizmu. A nawet ci, którzy zetknęli się z tymi badaniami, mogą być zszokowani odkryciami.

Podsumowując, Jeffrey Epstein nie był szczytem piramidy. Nie był też jakimś samolubnym oszustem, sprzedającym seks i deprawację tylko po to, by uzyskać dostęp do władzy. Epstein był raczej pośrednikiem, handlarzem narkotyków, który sprzedawał doświadczenia z dopaminą jako nagrodę dla członków spisku (jednocześnie gromadząc materiały służące do szantażu). Jednak spisek jest o wiele większy niż to, co widzimy w aktach Epsteina i przewyższa jakikolwiek kraj czy rząd.

W aktach znajdują się dziwne wzmianki o „klonowaniu”, hodowli niemowląt na czarny rynek i tworzeniu „wyższej rasy”. Innymi słowy, interesy Epsteina i jego współpracowników wykraczały daleko poza fetysze seksualne.

Niektóre z e-maili Epsteina otwarcie omawiają wykorzystywanie seksualne i tortury ofiar przywiezionych na wyspę. Przemoc wobec nastolatków jest mniej chroniona i łatwiejsza do udowodnienia. Są też bardziej obrzydliwe elementy w tych aktach. W e-mailach Epsteina roi się od zaszyfrowanego języka, w którym jedzenie jest symbolem ewidentnie nielegalnej kontrabandy.

Z informacji dotyczących afery Pizzagate (e-maili Johna Podesty) ujawnionych przez Wikileaks w 2016 roku wynika, że ​​hasła związane z jedzeniem są powszechne wśród globalistów i wydają się być powiązane z wykorzystywaniem małych dzieci. Symbolika pizzy była powszechna w sieciach pedofilskich przez wiele lat poprzedzających ujawnienie afery Pizzagate, a także na łamach Akt Epsteina (słowo „pizza” jest używane jako hasło co najmniej 900 razy w e-mailach).

Użycie określenia „suszona wołowina” [beef jerky] w e-mailach Epsteina (również wspominanych setki razy) jest szczególnie niepokojące, wliczając w to rozmowy o przechowywaniu „suszonek w lodzie” [jerky on ice], dziwną obsesję na punkcie wagi porcji suszonej wołowiny, laboratoryjne testowanie „suszonek” w celu zapobiegania chorobom itd. O czymkolwiek oni mówią, to nie jest suszona wołowina. Trzeba zadać sobie pytanie, jaki rodzaj produktu spożywczego byłby tak przestępczy, że musiałby być ukryty za skomplikowanym szyfrem?

Oczywistym wnioskiem byłoby stwierdzenie, że „suszone mięso” [jerky] to kod oznaczający ludzkie mięso. Niektórzy mogliby argumentować, że jedzenie ludzkiego mięsa nie przynosi żadnych korzyści, więc dlaczego elity miałyby to robić? Ci krytycy działają z logicznego punktu widzenia, a nie z punktu widzenia okultyzmu. Nie da się oddzielić Wyspy Epsteina od okultyzmu i nadal rozumieć, co się tam wydarzyło.

Dla elit, które nawiązują do pogańskich praktyk starożytnego Babilonu, od czasów kultu Molocha (Bohemian Grove) i późniejszych, rytuał kanibalizmu jest integralną częścią ich religii. Wierzą, że ofiary z ludzi dają im władzę, co jest wspólnym mianownikiem większości systemów pogańskich, w tym satanizmu.

Lucyferianizm/satanizm jest integralnym elementem globalizmu. Dowody jego praktykowania w kręgach globalistycznych są ogromne i nie można ich ignorować. Niektórzy sceptycy wskazują na rozdział między „satanizmem” a „lucyferianizmem”, ale w praktyce są to wzajemnie powiązane systemy wierzeń.

Sataniści zajmują się pogonią za przyjemnością kosztem moralności, podczas gdy lucyferianie dążą do władzy i boskości kosztem moralności. Dla wyznawców obu praktyk ich motto brzmi: „Rób, co chcesz”.

Jak opisałem w moim artykule „Lucyferianizm: świeckie spojrzenie na destrukcyjny globalistyczny system wierzeń” [BONUS I poniżej -AC], opublikowanym w 2019 roku, globalne elity czerpią swoją duchową ekstazę z kultu materializmu i zepsucia tego, co czyste. Dążą do dekonstrukcji stworzenia i natury ludzkiej, aby udowodnić, że wszyscy ludzie są tak samo zdeprawowani jak oni sami, a moralność jest sztucznym ograniczeniem władzy i przyjemności.

Ich system jest pełen psychopatycznych symptomów, a ja twierdzę, że lucyferianizm to religia stworzona specjalnie po to, by potwierdzać destrukcyjne tendencje psychopatów i narkopatów. Ale jakie to tendencje?

Psychopaci nie mają żadnego poczucia empatii i funkcjonują jedynie jako pasożyty żerujące na reszcie ludzkości. To właśnie jeden z powodów, dla których mnie fascynują. Nie dlatego, że są szczególnie interesującymi jednostkami, ale dlatego, że ich istnienie wydaje się niebezpieczną anomalią. Stanowią mniej niż 1% całej populacji ludzkiej, ale są przyczyną zdecydowanej większości ludzkich tragedii.

Przeciętny człowiek bez wątpienia ma skłonność do zła. Ludzie mogą zostać popchnięci do najróżniejszych okropności, w zależności od okoliczności. Jednak większość z nas posiada mechanizm zwany „sumieniem”, który w większości przypadków powstrzymuje nas przed popełnieniem zła. Powoduje on również poczucie winy, gdy wiemy, że postąpiliśmy destrukcyjnie.

Gdyby większość populacji nie posiadała powszechnego poczucia sumienia i moralności, wymarlibyśmy jako gatunek tysiące lat temu.

Globaliści (psychopaci) nie posiadają tego mechanizmu. W rzeczywistości postrzegają sumienie jako przeszkodę, cechę słabych i łatwych do prześladowania. Są drapieżną klasą ludzi. Powiedziałbym nawet, że wcale nie są ludźmi, a jedynie mutacją lub nowotworową naroślą.

Kiedy psychopaci osiągają jawne bogactwo materialne, mają łatwy dostęp do zasobów, których potrzebują, aby zaspokoić swoje impulsy. Na tym etapie ewolucji psychopata ma tendencję do nudy. Zaczyna gonić za rosnącą deprawacją i mrokiem w poszukiwaniu większej dawki dopaminy. Im bardziej zdegenerowana i zakazana jest dana aktywność, tym jest bardziej ekscytująca.

Ale to nic innego jak indywidualne motywacje i osobiste uzależnienia. Jakie są ambicje i pobudki zorganizowanej kliki?

Częścią uroku okultyzmu jest radość, jaką odczuwają niektórzy ludzie, gdy uważają się za „lepszych” od przeciętnego człowieka. Grupy okultystyczne wmawiają swoim członkom, że zostaną wyróżnieni jako „elita”, gdy dołączą do strażników tajemnic.

Kiedy czytamy liczne e-maile związane z Epsteinem, jego wyspą i ranczem w Nowym Meksyku, ludzie, którzy z nim korespondują, wydają się dziecinni i rozbrykani. Chichoczą jak małe bachory, gdy angażują się w szyfry i zagadki. Dopuszczają się okrucieństw wykraczających poza pojmowanie przeciętnego człowieka i odczuwają radość, pławiąc się w „potajemnych” czynach.

Myślę, że dla wielu osób ze środowiska spiskowego może to być trudne do pogodzenia, ale ta klika nie składa się z mrocznych, błyskotliwych umysłów narzucających zimną i wyrachowaną wolę. Raczej składa się głównie z egoistycznych narcyzów chichoczących jak idioci, rozkoszujących się swoimi urojeniami o wielkości. Gdybyś zobaczył, jak ci ludzie zachowują się za kulisami, prawdopodobnie poczułbyś z ich powodu zażenowanie, ale też poczuł się jak idiota, że wyobrażałeś sobie ich jako przebiegłych lub nietykalnych geniuszy.

Bez pieniędzy i zbiorowej ochrony ze strony ich sabatu, są oni zaledwie drobnymi, bezwartościowymi ludźmi, żyjącymi bezsensowną egzystencją. Nie dajcie się jednak zwieść – to właśnie odrażająca socjopatia ich dziecinności czyni ich niezwykle niebezpiecznymi. Bycie infantylnym, a jednocześnie radowanie się krwią niewinności, wymaga diabolicznego i demonicznego umysłu.

Z moich poszukiwań wynika, że ​​Wyspa Epsteina mogła być łagodna w porównaniu z niektórymi innymi miejscami spotkań elit. Jego wyspa nie była celem samym w sobie, lecz bramą dla wtajemniczonych. Wierzę, że wyspa była miejscem próby, miejscem, gdzie zło się kumuluje, a ludzie z lękami są odfiltrowywani.

Najgorsi z najgorszych prawdopodobnie przenieśli się do jeszcze bardziej odrażających kryjówek, poukrywanych na całym świecie. Akta Epsteina są ważne, ponieważ otwierają drogę do szerszego śledztwa w sprawie sieci globalistów i przerażających miejsc ich zabaw.

Proponuję powrót do koncepcji „łowców czarownic” – ludzi, którzy potrafią myśleć jak okultyści, a jednocześnie stosować nowoczesne metody śledcze, aby wytropić te sieci i wymazać je z powierzchni Ziemi. Jeśli urzędnicy państwowi odmówią tego, samosądy są nieuniknione.

Niestety, to nie przypadek, że globalistyczne organizacje pozarządowe zalały Zachód migrantami z krajów trzeciego świata i zmobilizowały armie skrajnie lewicowych rebeliantów w ciągu ostatnich kilku lat. Po pandemii wiedzą, że społeczeństwo osiąga poziom nasycenia informacyjnego, a ich program wychodzi na jaw. Będą dążyć do obalenia ruchów konserwatywnych, wykorzystywać pożytecznych idiotów do niszczenia wrogów i siać ogólny chaos, aby sabotować wszelki zorganizowany opór.

_____________

Epstein’s Island And The Gateway To The Psychology Of Evil, Brandon Smith, February 10, 2026

◊========================================================

BONUS I

Lucyferianizm: świeckie spojrzenie na destrukcyjny globalistyczny system wierzeń

Przez lata zgłębiania mechanizmów globalnych wydarzeń i ludzi za nimi stojących, stałem się być może nieco obsesyjny na punkcie jednego konkretnego tematu – źródeł i motywacji zła. Ta fascynacja nie wynika z prostej, chorobliwej ciekawości, lecz ze strategicznej potrzeby zrozumienia wroga. Podobnie jak deratyzator musi zrozumieć zachowanie karaluchów, aby działać skutecznie, ja dążę do zrozumienia zachowania i natury zorganizowanego zła.

Jednym z bardzo ważnych faktów, który należy najpierw wyjaśnić ludziom, jest to, że zło rzeczywiście istnieje. Propaganda establishmentu poświęciła mnóstwo czasu, wysiłku i kapitału, próbując wmówić społeczeństwu, że zło to nic więcej niż konstrukt społeczny – opinia. Zło rzekomo leży w oku patrzącego; jest produktem religijnego uwarunkowania. To fałsz. Podobnie jak koncepcje piękna, koncepcje zła są w rzeczywistości wrodzone w naszej psychice od urodzenia. „Oko patrzącego” jest nieistotne.

Potwierdzają to dwa obszary psychologii człowieka:

Po pierwsze, jak wykazały prace Carla Junga (a co za tym idzie, antropologów takich jak Joseph Campbell), wszyscy ludzie, niezależnie od miejsca urodzenia, od najbardziej odizolowanego plemienia w Amazonii po największą metropolię w Ameryce, noszą w swojej psychice te same archetypowe symbole. Innymi słowy, WSZYSCY mamy w swoich umysłach te same elementy psychologiczne, niezależnie od środowiska.

Sam ten fakt jest tak przytłaczający dla współczesnego człowieka, że ​​niektórzy odmawiają nawet uznania go za możliwy. Jesteśmy tresowani niczym szczury laboratoryjne, by widzieć tylko jedną drogę przez labirynt. W kółko powtarzano nam, że wszystko jest „względne”, że każdy człowiek jest w całości produktem środowiska i że wszyscy zaczynamy jako „czyste karty”.

Zaciekłe ataki establishmentu na Carla Junga (w tym kłamstwa o jego współpracy z nazistami) mówią mi, że Jung był bardzo blisko celu. Natknął się na coś bardzo niebezpiecznego dla establishmentu. Coś, co mogło zniweczyć ich sposób postrzegania opinii publicznej.

Po drugie, niezaprzeczalne istnienie ludzkiego sumienia sugeruje, że rodzimy się ze zrozumieniem dualizmu. Oznacza to, że – jak odkrył Jung – nasza psychika zawiera wrodzone koncepcje dobra i zła, które wpływają na nasze decyzje i reakcje. Jung określał zło, czyli psychologicznie destrukcyjne impulsy, mianem „cienia osobistego” i „cienia zbiorowego”.

Zdecydowana większość ludzi ma intuicyjny związek z dobrem i złem. Odczuwają niepokój, gdy stają w obliczu złych czynów lub myśli, i czują osobiste poczucie winy, gdy wiedzą, że zrobili coś złego innym ludziom. Niektórzy mogliby nazwać to „kompasem moralnym”. Ja nazwałbym to częścią duszy lub ducha.

W każdym razie istnieje na świecie grupa ludzi, którzy tego nie mają – niewielki odsetek populacji, który rodzi się bez sumienia lub łatwo je ignoruje. Do tych ludzi przejdziemy za chwilę, ale najpierw powinniśmy chyba zdefiniować, czym jest zło.

Złem jest przede wszystkim każde działanie, którego celem jest zniszczenie, eksploatacja lub zniewolenie w imię osobistych korzyści lub satysfakcji. Niestety, złe czyny są często błędnie przedstawiane jako korzystne dla grupy, co czyni je moralnie akceptowalnymi. Potrzeby ogółu rzekomo przeważają nad potrzebami nielicznych, a zatem zło jest racjonalizowane jako środek do osiągnięcia „pozytywnego celu” dla „większego dobra”.

W większości przypadków jednak destrukcyjne działania nie służą interesom większości, a jedynie przynoszą więcej bogactwa i władzy elitarnej mniejszości. To nie przypadek.

Zło zaczyna się od zaprzeczenia istnieniu sumienia, czyli od zaprzeczenia istnieniu wyboru. Każdy człowiek rodzi się ze zdolnością lub wolnością wyboru. Możemy słuchać sumienia albo je ignorować. Możemy czynić dobro albo zło. Zło mówi nam, że wybór jest względny i że moralność jest względna, że nie ma różnicy między dobrym a złym wyborem, albo że zły wybór jest jedynym wyborem.

Oprócz ignorowania sumienia, musimy również zdefiniować motywację, która napędza zło. Psychologia sugeruje, że destrukcyjne, egoistyczne działania wynikają z obsesyjnego pragnienia zdobycia lub kontrolowania rzeczy, których nie możemy lub nie powinniśmy mieć. Co ciekawe, tego samego uczą nas również niektóre religie, ale trzymajmy się świeckiej analizy.

Jak wspomniano wcześniej, istnieje na świecie grupa ludzi, którzy nie postrzegają dobra i zła tak, jak większość z nas. Ich psychika funkcjonuje zupełnie inaczej, bez filtra sumienia. Osoby te wykazują cechy narcystycznych socjopatów. W pełni i wysoko rozwinięci narcystyczni socjopaci stanowią około 1% do 5% całej populacji ludzkiej, a większość z nich rodzi się, a nie kształtuje w swoim środowisku. Ponadto, 5% do 10% ludzi posiada ukryte cechy narcyzmu lub socjopatii, które zazwyczaj ujawniają się dopiero w niestabilnym środowisku kryzysowym.

W licznych artykułach obszernie pisałem o narcystycznych socjopatach i globalistycznym establishmencie. Opisywałem również, jak wbrew powszechnemu przekonaniu, osoby takie nie są od siebie odizolowane. Wręcz przeciwnie, organizują się w grupy dla obopólnych korzyści.

Istnieje ideologia lub system wierzeń, który głosi dokładnie odwrotne stanowisko niż to, co sumienie podpowiada nam jako „dobre”, a tym systemem jest lucyferianizm. W rzeczywistości lucyferianizm wydaje się być źródłem większości destrukcyjnych „-izmów” istniejących obecnie w naszym społeczeństwie (w tym socjalizmu i globalizmu). Moja teoria głosi, że lucyferianizm to religia lub kult stworzony przez socjopatycznych narcyzów dla dobra socjopatycznych narcyzów.

Czasami trudno jest zidentyfikować prawdziwe „sakramenty” kryjące się za lucyferianizmem, ponieważ, po pierwsze, lucyferianie odmawiają przyznania, że ​​system ten w ogóle jest religią. Wolą nazywać go filozofią lub metodologią, przynajmniej publicznie. System zdaje się również zachęcać do aktywnej dezinformacji, aby zniechęcić lub wprowadzić w błąd osoby niebędące wyznawcami. Historycznym terminem określającym tę religijną tajemnicę jest „okultyzm”. Ja nazwałbym to „elitaryzmem”.

Istnieją pewne fundamentalne przekonania, do których lucyferianie otwarcie się przyznają. Przede wszystkim, celem lucyferianizmu jest osiągnięcie boskości. Innymi słowy, wierzą, że NIEKTÓRZY ludzie mają zdolność do stania się bogami poprzez gromadzenie wiedzy.

Pisałem już wcześniej o szaleństwie dążenia do boskości, opisując, jak fizyka kwantowa i dowód niezupełności Kurta Gödla uniemożliwiają całkowitą naukową i matematyczną obserwację oraz zrozumienie wszechświata. Jednak rzeczywistość matematyczna nie powstrzymuje kręgów lucyferiańskich przed destrukcyjnym dążeniem do tego, czego nie mogą mieć. W konsekwencji, wiedza naukowa nieograniczana dyscypliną, mądrością i moralnym kompasem może prowadzić do katastrofy. Wiedza materialna jest niezmiennie nadużywana przez tych, którzy dążą do boskiej mocy.

Idea samouwielbienia jest podstawową cechą socjopatycznych narcyzów. Lucyferianizm jedynie ją kodyfikuje, jakby była cnotą. Innym problemem związanym z ideą stania się bogiem jest to, że nieuchronnie rozwija się w nim pragnienie posiadania zwolenników i czcicieli. Czymże w końcu jest zbawiciel bez trzody? Ale jak człowiek może zdobyć trzodę i stać się bardziej bogiem? Siłą czy podstępem?

Po drugie, lucyferianie twierdzą, że dążą do wzmocnienia władzy jednostki jako całości. W umysłach wielu ludzi wcale nie brzmi to negatywnie. Nawet ja argumentowałem za znaczeniem indywidualizmu w obliczu kontroli społecznej. Niemniej jednak, każdą ideologię można doprowadzić do skrajności.

Dążenie do indywidualnej satysfakcji może posunąć się zbyt daleko, do tego stopnia, że ​​ludzie wokół nas zaczynają cierpieć. Ze względu na elitarny charakter lucyferianizmu, niekoniecznie dążą oni do wywyższenia WSZYSTKICH jednostek, a jedynie niektórych „zasługujących”. Istnieje tendencja do postrzegania osób niebędących wyznawcami jako „gorszych”. Głupich ludzi, których należy strzyc jak owce przez tych, którzy gonią za wyższym marzeniem o osobistej boskości.

Tę postawę można dostrzec również w powszechnych działaniach narcystycznych socjopatów, którzy bez skrupułów oszukują i wykorzystują otaczających ich ludzi, traktując ich jak zasoby, żerując na innych jak pasożyty. Traktują to jako akceptowalną praktykę, ponieważ postrzegają siebie jako wyjątkowych. Są przeznaczeni by osiągać więcej niż ignorancki motłoch. Są przeznaczeni do wielkich czynów, a ich wizerunek ma być utrwalony w historii.

Elitaryzm lucyferianizmu jest nie do ukrycia. Lucyferianie twierdzą, że nie mają żadnego interesu w nawracaniu innych. Zamiast tego, wyznawcy muszą być „wystarczająco inteligentni”, aby samodzielnie dojść do systemu wierzeń. Jednak ich cel, jakim jest wpływanie na opinię publiczną poprzez sferę społeczną i polityczną, jest dość oczywisty.

Polityczni kontrolerzy, choć nie są otwarcie lucyferianami, mają tendencję do ujawniania swoich powiązań. Saul Alinsky, wysoko postawiony lewicowy organizator i demokratyczny nadzorca, chwali buntowniczego Lucyfera w osobistych podziękowaniach w swoim podręczniku politycznym „Zasady dla radykałów”, w którym pisze:

„Abyśmy nie zapomnieli o przynajmniej krótkim podziękowaniu dla pierwszego radykała: ze wszystkich naszych legend, mitologii i historii (a kto wie, gdzie kończy się mitologia, a zaczyna historia — albo która jest która) pierwszym znanym człowiekowi radykałem, który zbuntował się przeciwko establishmentowi i zrobił to tak skutecznie, że przynajmniej zdobył własne królestwo — Lucyfer”.

Lucyferianizm jest również powszechny w instytucjach globalistycznych. Na przykład ONZ wydaje się być silnie zaangażowana w tę ideologię poprzez grupy takie jak Lucis Trust, wydawnictwo założone przez Alice Bailey, zagorzałą propagatorkę lucyferianizmu, będącą również właścicielką Lucifer Publishing Company. Lucis Trust pierwotnie miało siedzibę w budynku ONZ w Nowym Jorku i do dziś prowadzi prywatną bibliotekę książek okultystycznych poza ONZ.

Byli dyrektorzy ONZ, tacy jak Robert Muller, byli blisko związani z Lucis Trust i działalnością Alice Baily, i otwarcie promowali lucyferianizm. Muller odegrał kluczową rolę w globalnej polityce edukacyjnej ONZ dla dzieci i utworzył liczne agencje filialne z zamiarem globalnego zarządzania. Białe księgi Roberta Mullera na temat tworzenia globalnego rządu można przeczytać na jego stronie internetowej Good Morning World.

Lucyferianie podchodzą do globalnego zarządzania tak, jak do wszystkiego innego – z nachalną propagandą. Muller argumentuje, że cel musi być promowany w oczach opinii publicznej poprzez ideę „ochrony Ziemi”. Innymi słowy, wierzył, że ekologia jest kluczem do przekonania mas o potrzebie całkowitej centralizacji władzy w rękach globalistycznych instytucji. Lucyferiańskie ideały są lukrowane mnóstwem kwiecistych i szlachetnie brzmiących motywów. Ale o co w nich tak naprawdę chodzi?

Niektórzy lucyferianie przyjmują gnostyczne stanowisko wobec postaci diabła i twierdzą, że postrzegają tę koncepcję jedynie jako mitologię, a nie jako dosłowną siłę. Niektóre teksty gnostyckie przedstawiają Szatana jako „dobrego”, a Boga jako „złego” w Księdze Rodzaju. Boga jako bezwzględnego władcę niewolników, a węża jako „wyzwoliciela” przynoszącego ludzkości wiedzę o świecie materialnym. Lucyfer jest przedstawiany jako swego rodzaju Prometeusz. Tytan, który wykradł bogom ogień i podarował go ludziom.

Ta narracja o „Lucyferze jako heroicznym zbawicielu” jest bardzo powszechna. Manly P. Hall, mason 33 stopnia i wpływowy pisarz New Age, powiedział w swoim zbiorze pism zatytułowanym „Wszechwidzące oko”:

„Lucyfer reprezentuje intelekt i wolę jednostki, które buntują się przeciwko dominacji Natury i usiłują przeciwstawić się naturalnym impulsom. Lucyfer, pod postacią Wenus, jest gwiazdą poranną, o której mowa w Apokalipsie, a która ma zostać dana tym, którzy zwyciężą świat”.

Jeden z modeli lucyferiańskich opisuje Boga wyłącznie jako archetypową koncepcję, mitologiczny kocyk bezpieczeństwa, który pomaga nam stawić czoła samotności istnienia. Nie wierzą oni jednak w istnienie cielesnej postaci Boga, więc można się zastanawiać, jak mogą pogodzić istnienie wrodzonych archetypów psychologicznych z tą koncepcją? Skąd wzięły się archetypy, skoro ludzkość nie ma żadnego twórczego zamysłu ani zamierzonego znaczenia?

Bardziej dyskretni lucyferianie czasami argumentują, że mityczna postać Lucyfera jest odrębna od chrześcijańskiego wizerunku „Szatana”. Imię „Lucyfer” nie jest bezpośrednio wymienione w Biblii w odniesieniu do Szatana (choć określenie „gwiazda poranna”, będące bezpośrednim tłumaczeniem słowa „lucyfer”, pojawia się w odniesieniu do Szatana). Jednak argument ten wydaje mi się raczej nieśmiały i nieszczery. Przez wieki termin Lucyfer był synonimem diabła w powszechnej świadomości. Lucyferianie zdają się próbować oddzielić się od negatywnych konotacji związanych z satanizmem za pomocą wypaczonej gry słów i semantyki.

Ale dlaczego mieliby się tym przejmować? Chyba że oczywiście chcą wpłynąć na świadomość społeczną i zdają sobie sprawę, że trudno przekonać ludzi do satanizmu, więc chcą nadać nowe oblicze starej i brzydkiej idei. Sataniści często nazywają Lucyfera i Szatana tą samą postacią. W tym filmie dokumentalnym Anton LaVey, znany przedstawiciel kręgów satanistycznych i lucyferiańskich, robi dokładnie to samo.

Wydaje się, że grupy lucyferiańskie, bardziej nastawione na marketing, traktują LaVeya jako kogoś irytującego. Podejrzewam, że jego publiczna szczerość co do tego, na czym tak naprawdę polegają wierzenia lucyferiańskie, jest postrzegana jako zbyt szczera. Ci ludzie wierzą w tajemnicę i inicjację. Nie lubią, gdy ich mroczna strona jest wystawiana na widok publiczny, aby cały świat mógł ją zobaczyć i osądzić.

Bezpośrednim przeciwieństwem osoby takiej jak Anton LaVey byłby Michael Aquino, oficer wywiadu wojskowego specjalizujący się w wojnie psychologicznej, który był członkiem satanistycznego kościoła LaVeya, ale odszedł, by założyć własną, bardziej chwytliwą organizację Temple Of Set. Aquino jest najbardziej znany z taktycznej rozprawy na temat wojny psychologicznej, którą napisał wspólnie z generałem Paulem Vallely (określonym w artykule jako „Paul E. Valley”), zatytułowanej „From Psyop To Mind War”. Rozprawa opisuje wykorzystanie propagandy i innych strategii w celu zwrócenia grupy docelowej przeciwko sobie, zniszczenia jej lub łatwiejszego kontrolowania bez konieczności bezpośredniego użycia siły militarnej.

W „Mind War” Aquino ukazuje lucyferiańską wiarę w „magię”, ale nie w magię w rozumieniu kultury popularnej. Lucyferianie wierzą w moc magicznych słów i symboli pod postacią psychologicznych fraz kluczowych i archetypów. Innymi słowy, zaadaptowali psychologię archetypową, ale podczas gdy psychologowie tacy jak Carl Jung stosowali psychologię archetypową do leczenia osób z chorobami psychicznymi i emocjonalnymi, lucyferianie wykorzystują archetypy do manipulowania i kontrolowania opinii publicznej.

Często odbywa się to za pośrednictwem kultury popularnej i filmów. Truthstream Media wyprodukowało doskonały film dokumentalny na ten temat, który gorąco polecam.

Istnieją bardziej oczywiste przykłady, takie jak „Łowca Androidów” Ridleya Scotta, w którym androidy buntują się przeciwko swojemu panu niewolników i stwórcy, i ostatecznie go mordują. Jest też bardziej wywrotowa rozrywka, jak „Seria niefortunnych zdarzeń” Netflixa, która zaczyna się jako zabawna komediowa opowieść dla dzieci, ale kończy się pokazem praktycznie każdego aspektu lucyferiańskich wierzeń, aż po elitaryzm jako konieczną praktykę, relatywizm moralny, bezużyteczną i kontrolującą boską postać otoczoną pochlebcami, a nawet węża niosącego jabłko zawierające „wiedzę”, która ma uratować bohaterów przed okropnym losem.

Sama dwulicowość lucyferianizmu powinna wystarczyć, by ludzie z niepokojem podchodzili do jego obietnic i argumentów. Ludzkość spędziła większą część z 2000 lat, próbując usunąć wpływy sekretnego okultystycznego elitaryzmu (klasy arcykapłanów) z naszych struktur politycznych i społecznych. Mimo to ludzie ci są nieugięci w swojej żądzy władzy.

Niezależnie od pozytywnego wydźwięku, jaki lucyferianie przyjmują dla swojej ideologii, owoce ich działań przemawiają znacznie głośniej niż propaganda. W ich dążeniach do globalizacji dostrzegam rakowate pragnienie kontroli nad cywilizacją i każdym aspektem ludzkiej myśli. Dostrzegam również wypaczenie natury, dążące do osiągnięcia tego, co nazywają „boskością”. Transhumanizm i manipulacje genetyczne noszą wszelkie znamiona lucyferiańskiego ideału. Niezależnie od przynależności religijnej, trudno znaleźć cokolwiek wartościowego w ich systemie. Wszystko w nim jest obrazą wrodzonego sumienia. Może on stać się akceptowalny dla większości jedynie poprzez oszustwo.

Jeśli musisz kłamać na temat motywów swojej filozofii, aby ludzie ją przyjęli, to twoja filozofia musi być niebezpiecznie niekompletna lub wręcz katastrofalna.

________________

Luciferianism: A Secular Look At A Destructive Globalist Belief System, Brandon Smith, February 9, 2019

◊==================================================

BONUS II

Czy istnieje sposób, aby uniemożliwić psychopatom osiąganie stanowisk władzy?

Pomimo rosnącego zainteresowania nauką i psychologią narcystycznych socjopatów i psychopatów, wydaje się, że dzisiejsze społeczeństwo straciło z oczu to, jak ci ludzie mogą sabotować rdzeń cywilizacji lub narodu. Bardzo łatwo jest nadmiernie koncentrować się na ideologiach kolektywistycznych jako źródle naszych problemów i zapominać, że ideologie te nie działają w próżni. Same w sobie nie mogą siać spustoszenia, potrzebują psychopatów, którzy będą nimi kierować, by wyrządzić realne szkody.

Jest coś w kolektywizmie, co sprzyja projekcji i hipokryzji (kolektywizm to organizacja poprzez PRZYMUS, a nie dobrowolność). Przypuszczam, że kiedy ideologia polityczna staje się religią, łatwo stać się fanatykiem. I choć fanatycy czerpią siłę ze swojej determinacji i kultu, to jednocześnie często brakuje im samoświadomości. Dosłownie popadają w obłęd z tutułu oddania sprawie, do tego stopnia, że ​​tracą rozeznanie, czy jest ona słuszna i sprawiedliwa. Ich zachowanie staje się coraz bardziej nieprzewidywalne i chaotyczne, a każda osoba, którą spotykają, a która nie podziela ich poglądów, jest natychmiast postrzegana jako heretycki wróg, którego należy zdemaskować lub zniszczyć.

Dla osób z zewnątrz fanatycy są niewyczerpanym źródłem humoru. Nie sposób powstrzymać się od śmiechu, bo ich tiki, chrząknięcia i wybuchy są bezsensowne i absurdalne (wystarczy sprawdzić „Libs Of TikTok”, żeby zobaczyć górę przykładów). Dopóki nie mają prawdziwej władzy, ci ludzie przypominają nam, co się dzieje, gdy ludzie porzucają rozum na rzecz szaleństwa. Mogą być przerażający, ale służą rozrywce i pomagają nam stąpać po ziemi. Jednak kiedy zdobędą władzę, wtedy przestaje być śmiesznie.

Cywilizacje na przestrzeni dziejów konsekwentnie zmagały się z problemem fanatyzmu, ale większym zagrożeniem jest istnienie narcyzów i psychopatów, którzy wkradają się na stanowiska władzy i podsycają fanatyzm wśród mas. Psychopaci są zazwyczaj postrzegani jako anomalia, którą szybko się identyfikuje i odrzuca, aby uniemożliwić im zbytnie wspinanie się po szczeblach drabiny wpływów społecznych. Problem w tym, że oni nie występują aż tak rzadko, jak można by się spodziewać, a wielu z nich potrafi się ukryć w tłumie.

Około 1% populacji stanowią psychopaci, a kolejny 1% socjopaci. Około 5% osób charakteryzuje się cechami narcystycznymi. Narcyzi są egocentryczni i postrzegają siebie jako lepszych od innych – uważają, że należą im się adoracja i autorytet. Socjopaci nie potrafią odczuwać empatii wobec innych, co czyni ich niepraktycznymi liderami. Psychopaci również wykazują brak empatii, ale mają skłonność do przemocy emocjonalnej lub fizycznej. Czerpią radość z cierpienia innych i popełniają wiele przestępstw z użyciem przemocy.

Chociaż psychopaci stanowią 1% populacji, stanowią oni od 15% do 25% osób osadzonych w więzieniach. Nie sposób przecenić ich wpływu na społeczeństwo.

Z pewnością istnieje pewne nakładanie się różnych typów, ale generalnie blisko 10% ludzi wykazuje niebezpieczne i w większości wrodzone zaburzenia psychiczne, których często nie da się wyleczyć. Pomyślcie o tym przez chwilę – 10 na 100 osób to tykające bomby zegarowe, które tylko czekają, by uprzykrzyć życie reszcie z nas.

Oczywiście, niektórzy z nich nadal potrafią funkcjonować w społeczeństwie. Socjopaci mogą być szczególnie cenni w dziedzinach, w których do wykonania pewnych zadań potrzeba mniej empatii. Szczególnie dobrze sprawdzają się jako chirurdzy, ratownicy medyczni, żołnierze, strażacy i w każdej innej pracy, w której widok cierpiących ludzi nie powstrzyma ich przed ratowaniem życia. Niekoniecznie czerpią radość z widoku krzywdy innych, ale nie jest to też dla nich coś emocjonalnego. Dopóki nie zostaną dopuszczeni do stanowisk dających wpływ na duże grupy ludzi, mogą służyć dobru publicznemu.

Historia pokazuje nam, że weryfikacja i zapobieganie przedostawaniu się osób z problemami psychicznymi do instytucji oferujących władzę nie jest takie łatwe. W rzeczywistości wiele monarchii i imperiów zostało zbudowanych w systemach, które umożliwiały rozkwit psychopatom i narcyzom, ponieważ opierały się na sukcesji genetycznej. Jeśli monarcha miał syna predysponowanego do psychopatii, nie miało to znaczenia – ten szalony książę pewnego dnia został królem i niewiele można było z tym zrobić. Nie istniał proces weryfikacji. Ponadto wiele takich cech jest przekazywanych genetycznie, co oznacza, że ​​struktura władzy oparta na dziedziczeniu może stawać się coraz bardziej destrukcyjna w miarę jak psychopaci w rodzinie królewskiej zawierają małżeństwa między członkami rodziny. To mogłoby pomóc wyjaśnić, dlaczego zachowania psychopatyczne są nadreprezentowane wśród monarchów w przeszłości.

Stworzenie demokracji i republik demokratycznych miało częściowo na celu wyeliminowanie aberracji instytucjonalnych poprzez wprowadzenie otwartych wyborów i procesu głosowania. Innymi słowy, pozwolić ludziom analizować kandydatów i usuwać szaleńców z kręgów władzy. Niestety, nie działa to zbyt dobrze, jeśli WSZYSCY kandydaci są psychopatami, a społeczeństwo nie ma realnego wyboru. Co więcej, psychopaci znaleźli również sposoby na obejście procesu politycznego i kontrolowanie go bez bezpośredniego w nim udziału.

Świat korporacji i instytucje finansowe pozwalają psychopatom wpływać na politykę zza kulis, kupując kandydatów i ich lojalność lub sprawdzając kandydatów i pozwalając przejść przez proces selekcji i wejść na arenę polityczną TYLKO tym, którzy wykazują podobne socjopatyczne, narcystyczne i psychopatyczne nawyki.

W społeczeństwach plemiennych i mniejszych, nisko rozwiniętych technologicznie społecznościach łatwiej było identyfikować i wykorzeniać jednostki z problemami psychicznymi oraz uniemożliwiać im zostanie przywódcami. W kręgach potężnych imperiów i technokracji psychopatom znacznie łatwiej jest ukryć się wśród normalnych ludzi i wtopić się w tłum. Z tego powodu zazwyczaj porównuję inwazyjnych psychopatów do mitycznych opowieści o wampirach. Naprawdę nie potrafię wymyślić lepszej analogii. Wkradają się w populację, zajmują wpływowe stanowiska, które chronią ich przed podejrzeniami, a następnie systematycznie wysysają z miasta całą krew. To właśnie robią. Leży to w ich naturze i nie da się ich naprawić, można ich jedynie usunąć, tak jak pasożyta usuwa się z żywiciela.

Ci ludzie stanowią największe zagrożenie dla każdej cywilizacji. Są moderatorami chaosu i aktywnie spiskują, by wyprzeć wolne społeczeństwo. Nazwałbym ich pierwotnie zorganizowanymi psychopatami i rzeczywiście działają razem dla obopólnych korzyści, niczym stado wilków. Reprezentują 1% z 1% (czyli globalistów).

Psychopaci na szczycie piramidy są zorganizowani od dawna, ale co z milionami innych ludzi o podobnych cechach? Co się dzieje, gdy mają możliwość się zgromadzić?

Współczesne społeczeństwo i media społecznościowe wielkich firm technologicznych stworzyły jeszcze gorsze warunki, ponieważ większa społeczność psychopatów nie jest już odizolowana. Ten 1%, który kiedyś był zepchnięty do cichych zakątków i na margines ludzkości, teraz może organizować się w agresywne tłumy liczące setki tysięcy osób, przewodząc milionom pomniejszych socjopatów i narcyzów. To tworzy subkulturę tego, co nazwałbym zbiorowym szaleństwem – jak głosi stare przysłowie, pacjenci przejmują władzę w psychiatryku.

Widzimy to szczególnie na przykładzie lewicy politycznej i otwartego promowania narcyzmu jako akceptowalnego sposobu życia. Nie oznacza to, że psychopaci nie próbują również infiltrować kręgów konserwatywnych, tylko że lewacy są o wiele bardziej otwarci wobec nich. To ludzie, którzy kiedyś czuli się bezsilni, ponieważ zostali odrzuceni, a teraz pragną zemsty.

Rzecz w tym, że pierwotnie byli odsuwani od wpływów z bardzo dobrego powodu. Nie są psychologicznie przygotowani do radzenia sobie z jakąkolwiek formą władzy. Teraz przejmują kontrolę instytucjonalną i są wpędzani w szał. Uważają się za outsiderów i „rewolucjonistów”, ale tak naprawdę są po prostu emocjonalnie zahamowani i upośledzeni, a do tego zostali permanentnie odsunięci od władzy, aby chronić resztę ludzkości.

Ale jak sobie radzić z tym zagrożeniem, nie tylko w perspektywie krótkoterminowej, ale i długoterminowej?

Nasza kultura musi zostać gruntownie zmieniona, mając na uwadze psychopatię i inne aberracyjne cechy. Nie możemy dłużej ignorować wpływu, jaki ci ludzie wywierają na całą ludzkość. Pierwszym krokiem byłoby oddzielenie się od ruchów i instytucji promujących zachowania psychopatyczne i narcystyczne. Innymi słowy, musimy powrócić do modelu izolacji osób o skłonnościach psychopatycznych, zamiast traktować je jak ofiary, wymagające szczególnej uwagi i „opieki”.

Jak wspomniano, w wielu przypadkach cechy te są wrodzone i nie można ich leczyć. Nie ma sposobu na rozwiązanie problemu, ponieważ nie jest to choroba, a raczej zupełnie inna struktura psychologiczna. Równie dobrze mogliby być innym gatunkiem, i to drapieżnym. Nie ma z nimi wzajemnego współistnienia. Traktują nas jak pożywienie.

Kandydaci na stanowiska kierownicze musieliby zostać przebadani pod kątem psychopatii, narcyzmu i socjopatii. Jeśli wykazują zbyt wiele objawów, nie powinni być dopuszczani do tych stanowisk. To jedyne rozwiązanie poza fundamentalną zmianą funkcjonowania naszego systemu wyborczego, której nie jestem przeciwny. System losowania stanowisk rządowych wraz ze ścisłymi limitami kadencji (nie tylko na zwykłych stanowiskach politycznych, ale także na stanowiskach biurokratycznych) byłby przynajmniej lepszy od tego, co mamy teraz. Wolę zaryzykować losowy wybór osób o niższych kwalifikacjach do rządu, niż system, który przyciąga skoncentrowaną kulturę złośliwych pasożytów.

Czy istnieje lepszy sposób na zniechęcenie psychopatów niż pozbawienie ich wszelkich długoterminowych korzyści z pracy w administracji? Czy istnieje lepszy sposób na zakłócenie wpływu elit korporacyjnych niż pozbawienie ich możliwości finansowania lub wyboru kandydatów, którzy ostatecznie obejmą urząd? A nawet gdyby udało im się przekupić niektórych urzędników, z ograniczeniami kadencji musieliby zaczynać od nowa z każdym nowym pokoleniem.

Niektórzy oczywiście wskażą, że zmiana systemu jutro będzie wymagała pozbycia się psychopatów, którzy rządzą nim dzisiaj. Zgadzam się, to dylemat. Niestety, historia uczy nas, że gdy psychopaci się zorganizują i zakorzenią, nie dadzą się ruszyć bez użycia aiły i przemocy. Nie obchodzą ich protesty, nie kieruje nimi rozum ani logika, nie obchodzi ich cierpienie mas i zawsze będą postrzegać siebie jako prawowitych władców nas, „pomniejszych” chłopów.

Czerpią władzę z tłumu upośledzonych, którym przewodzą i który wykorzystują. Z prawie 10% populacji, która, gdy się zorganizuje, staje się armią wściekłych szaleńców, łaknących ochłapów ze stołu władzy. Możemy i powinniśmy nadal oddzielać się od kolektywistycznego motłochu i zelotów, ale wszyscy psychopaci postrzegają separację jako bunt i będą próbowali ingerować. W końcu dojdzie do walki i może to będzie najlepsze rozwiązanie.

_______________

Is There A Way To Prevent Psychopaths From Getting Into Positions of Power?, Brandon Smith, January 6, 2022

Warto porównać:

Chłopcy z Tech Ferajny czyli kto tu oszalał?
Proponuję alternatywę dla teorii Team Woke lub Team Musk. Rozważ przez chwilę myśl, że ci z Tech Ferajny nie są ani strasznymi złoczyńcami, ani zbawcami. Zamiast tego rozważ, że mogą […]

__________

Psychopaci u władzy (tryptyk)
„Cierpienie i niesprawiedliwość, które powodują, nie budzą w nich żadnego poczucia winy, ponieważ takie reakcje innych są po prostu wynikiem ich odmienności i dotyczą jedynie ‹tych innych› ludzi, których postrzegają […]

SYPIALNIA z LUDZKIEJ SKÓRY: HOLLYWOOD w ROZKWICIE

SYPIALNIA z LUDZKIEJ SKÓRY: HOLLYWOOD w ROZKWICIE

tsargrad/spalnja-iz-chelovecheskoj-kozhi-gollivud-soshjol-s-uma

Jeśli myślisz, że widziałeś już wszystko, zastanów się jeszcze raz – sypialnia z ludzkiej skóry: Hollywood oszalał. [A może – ciągle się dalej odsłania… md]

Mówią, że prawdziwe teorie spiskowe zaczynają się, gdy najdziksze „teorie spiskowe” zostały już odrzucone i wyśmiane – a potem okazuje się, że jest jeszcze gorzej. Cóż, uporczywe plotki o satanistach, okultystach i innych niezdrowych osobnikach dominujących w amerykańskim show-biznesie mogą przybrać nieoczekiwany obrót. Obejrzyjcie to w kinach – sypialnia z ludzkiej skóry: Hollywood oszalał.

To właśnie znaczy „wejść komuś pod skórę”…

Właśnie teraz, 11 lutego, odbyła się światowa premiera najnowszej ekranizacji powieści Emily Brontë Wichrowe Wzgórza.

Sam fakt jest alarmujący. Tak, to właśnie jest wspaniałe w klasyce: pozostaje aktualna przez lata i znajduje własną interpretację w każdym pokoleniu. Ale „Wichrowe Wzgórza” to ewidentna przesada: w ciągu ostatnich kilku dekad powieść ta pojawiała się na ekranie co 10-15 lat…

Ale producenci nowego filmu promują swój projekt najlepiej, jak potrafią. Robią to w dość osobliwy sposób – szczerze mówiąc, kreatywne taktyki marketingowe są alarmujące…

Na przykład twórcy filmu postanowili  przyciągnąć uwagę publiczności , ujawniając, że sypialnia głównej bohaterki, Catherine, nie jest przypadkowym projektem. Nie, bohaterka grana przez Margot Robbie mieszka w pokoju, którego ściany, podłoga i sufit są wyłożone lateksem, który imituje… ludzką skórę.

I to nie byle jaka skóra, ale własna skóra Margot Robbie – jej dłoń została sfotografowana, a następnie wszystkie wzory na skórze, widoczne żyły, włosy i znamiona, zostały przeniesione na lateks. Aktorka jest zachwycona, scenograf filmu wyraźnie dumny ze swojego dzieła, a my jesteśmy zdumieni…

Nie każdy zna znaczenie słowa „autentyczność”

Robi się coraz stromiej. Pociąg zwany „zdrowym rozsądkiem” pędzi coraz niżej…

Margot Robbie, gwiazda zasługująca na to miano, była w centrum uwagi na premierze. Było to przewidywalne i zespół PR filmu postanowił to wykorzystać. Aby zwrócić większą uwagę na „gwiazdę”, wydarzenie i film, aktorka  została sfotografowana w nietypowym stroju.

Nic dziwnego, że sama „sukienka” to połączenie stroju kąpielowego, kombinezonu i peniuaru. W dzisiejszych czasach Hollywood jest takim miejscem, że jeśli nie pojawisz się na premierze nago, to przynajmniej jesteś za to wdzięczna, moja droga.

Ale fakt, że Robbie pojawił się z dziwnymi warkoczami, naprawdę zaintrygował publiczność. Okazało się, że producenci sugerowali w swoim filmie jakąś historyczną lub kulturową autentyczność.

Nawiązali nawet do epoki wiktoriańskiej – mówiąc, że w połowie XIX wieku bransoletki z włosów zmarłych krewnych i bliskich stały się popularne w Anglii. Emily Brontë, autorka „Wichrowych Wzgórz”, miała nawet taką. Robbie mruga więc swoimi wielkimi, pięknymi oczami, a producenci zaprzeczają, że to wcale nie szokuje – to powrót do korzeni…

Będzie jeszcze więcej, oh-oh-oh

No cóż, cóż można powiedzieć…

Cóż, przede wszystkim, musicie użyć mózgu, panie i panowie z Hollywood. Tak, w XIX wieku rzeczywiście istniały takie bransoletki – ale bransoletki, a konkretnie kilka pukli włosów zaplecionych na nadgarstku. Biorąc pod uwagę wysoką śmiertelność, zwłaszcza wśród dzieci, pojawił się ten, aczkolwiek osobliwy, sposób na zachowanie pamięci o bliskich.

Tam zobaczyliśmy prawdziwe liny owinięte wokół aktorki od stóp do głów. Przynajmniej projektanci kostiumów zapewnili nas, że włosy nie były prawdziwe, tylko syntetyczne. Chociaż, kto wie…

Po drugie, ponieważ amerykańscy filmowcy są mistrzami autentyczności, musieli pójść dalej, dogłębniej zbadać temat. Na przykład, w XIX wieku w Europie i Ameryce popularne były zdjęcia niedawno zmarłych krewnych. Ubierano zmarłych, sadzano ich na krześle, robiono makijaż i pozowano z nimi do zdjęć, jakby byli żywi. Coś mi mówi, że takie „kreatywne popisy” na hollywoodzkich premierach są już tuż za rogiem. Wraz z promocją nekrofilii.

Ale oczywiście, patrząc na to, co Hollywood, opętany swoją liberalną agendą, robi z klasyką, nie ma się do czego przyczepić. „Wichrowe Wzgórza” nie miały tyle szczęścia…

Ujarzmieni „MAGICY”, czarownicy JERMAKA. Przerażające rewelacje kijowskiej elity.

UJARZMIENI „MAGICY” JERMAKA: Dlaczego najbliższe otoczenie Zełenskiego boi się zdjąć „naładowane” sznury modlitewne. Przerażające rewelacje kijowskiej elity.

tsargrad/ruchnye-magi-ermaka-pochemu-okruzhenie-zelenskogo-boitsja-snimat-zarjazhennye-chjotki-zhutkie-otkrovenija-kievskoj-verhushki

Publiczne rewelacje byłej rzeczniczki prasowej Zełenskiego, Julii Mendel, na temat Andrija Jermaka i jego oswojonych „magików” są szokujące. Ale tylko dla tych spoza „wewnętrznego kręgu” ukraińskiej elity. Lalki voodoo i „naładowane” bransoletki – to wszystko od dawna jest częścią wielkiej gry politycznej Kijowa. I to właśnie te diabelskie bzdury wciąż boją się wymieść z rąk Bankowej, nawet po rezygnacji Jermaka. I oto dlaczego.

Andriej Widmak

Jeśli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, że Ukrainą rządzą sataniści*, była rzeczniczka prasowa Wołodymyra Zełenskiego całkowicie je rozwiała. Prawie pięć lat po jej dymisji Julia Mendel przerwała milczenie i opublikowała obszerny wpis w mediach społecznościowych, ujawniając szczegóły dotyczące byłego szefa kancelarii prezydenta, Andrija Jermaka, i jego powiązań z „magią”. Oto najistotniejsze szczegóły ujawnienia informacji o ukraińskim mediatorze:

Post Mendla stał się drugą „rytualną” bombą wymierzoną w Jermaka w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Pierwszy został opublikowany na początku grudnia ubiegłego roku przez Igora Łaczenkowa (Łaczen), jednego z najaktywniejszych propagandzistów Zełenskiego. Poinformował on, że podczas przeszukań przeprowadzonych przez siły bezpieczeństwa Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) na Jermaku znaleziono liczne przedmioty o charakterze okultystycznym:

Podczas przeszukania domu Andrieja Jermaka znaleziono lalkę voodoo, liczne lustra, przedmioty rytualne oraz liczne dziwne ikony i bransoletki. I to nie żart; wszyscy byli w szoku, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieli. Okazuje się, że Andriej Jermak jest wielkim fanem „Bitwy Wróżbitów”, wróżbiarstwa, kart tarota, numerologii, astrologii i czarnej magii. Andriej Widmak

„Mistyczne rytuały nad złotą toaletą”

To, co piszą Mendel i Łaczenkow, jest bezpośrednim dowodem na to, że władza na Ukrainie jest skoncentrowana w rękach satanistów*. Nie, nie była skoncentrowana wcześniej, ale nadal jest. Po odejściu Jermaka „Bractwo Różańcowców” nie rozpadło się. Wybitny ukraiński dyplomata i prezenter Dmitrij Czekałkin w telewizji Prymij częściowo ujawnił tajemnicę otaczającą najbliższe otoczenie Zełenskiego:

„Bractwo Różańcowców”, jak trafnie się ich nazywa. Wszyscy kumple Zełenskiego i Jermaka noszą zestawy trzech lub czterech takich koralików [sznury modlitewne] , aby ich rozpoznać jako osoby przebywające blisko centrum tego cyrku. Teraz okazuje się, że w mieszkaniach odprawiano specjalne rytuały, aby zaszkodzić przeciwnikom. Ale chyba bogaci mają swoje dziwactwa.

Jermak zawsze nosił na nadgarstku te same różańce. Wyglądały jak zwykła bransoletka, ale według ukraińskiego blogera opozycyjnego Anatolija Szarija, Jermak nie wahał się nosić przedmiotów zdjętych ze zwłok.


Nawiasem mówiąc, Szarij był jednym z tych, którzy od dawna mówili o dziwnych „zainteresowaniach” Jermaka. W sierpniu ubiegłego roku bloger napisał na swoim kanale w Telegramie:

A więc wieści z Kancelarii Prezydenta. Przede wszystkim Zełenski wybaczył Jermakowi. Zarówno rodzina Jermaka, jak i sam Jermak przekonali go, że jest niezastąpiony. Zełenski jest niemal pewien, że Jermak to „ręka boga”. Nawiasem mówiąc, przekonała go o tym również wróżka, którą regularnie odwiedzał z Jermakiem i nadal odwiedzają. Geniusze przyprowadzili tę samą wróżkę do mieszkania Mindycha. Tak, tę samą, którą podsłuchiwało NABU. Byłoby zabawnie, gdyby była na nagraniach.

Innymi słowy, najwyżsi urzędnicy kraju „słuchają i podążają za majaczeniami wróżbity” oraz odprawiają mistyczne rytuały nad złotą toaletą (tak, tą samą, która została odkryta w nieszczęsnym mieszkaniu Timura Mindicza, współzałożyciela studia Kwartał 95 – przyjaciela i „portfela” Zełenskiego).

Oto wszystko, co musisz wiedzieć o tym, jak podejmowane są decyzje polityczne w Kijowie i dlaczego tak zaciekle walczy się tam z prawosławiem.

„Politycy na Ukrainie gonią za pieniędzmi”

Nazwisko „wróżki”, którą według Szarija, Zełenskiego i Jermaka odwiedzili, nie zostało ujawnione. Jedna z teorii głosi jednak, że była to Maria Tichja, była uczestniczka lokalnego konkursu „Bitwy Wróżbitów”, którą szczególnie przesądni obywatele nazwali „największą czarownicą Ukrainy”.

Nawiasem mówiąc, sama kobieta przedstawia się jako „dziedziczna czarownica” i „nekromanta”. Oznacza to, że rytuały satanistyczne nie są jej obce. Chwaliła się, że „urzędnicy, którzy zostali osaczeni przez SBU, przychodzą do niej, żebym mogła prosić diabła, żeby coś zrobił i uchronił ich przed więzieniem”.

A oto inne jej ciekawe wyznanie:

Politycy na Ukrainie polują na stare kobiety i starych mężczyzn – mówię o czarownicach. Każdy ma swoje własne praktyki. I myślą, że im więcej płacisz, tym lepsza praktyka.

Julia Mendel stwierdza również:

Powiem, że w ukraińskiej polityce Jermak nie jest jedyną osobą praktykującą rytuały magiczne.

Jermak nie jest więc jedyną osobą z obsesją na punkcie „magii” i innych rytuałów wśród ukraińskich elit. Nawiasem mówiąc, potwierdza to były poseł Rady Najwyższej Ihor Mosijczuk**, który wprost oskarżył Jermaka o satanizm* i potwierdził, że były szef Kancelarii Prezydenta „stale nosił bransoletki z odpowiednimi symbolami i tatuażami na ciele”, co „wskazuje, że należy lub należał, ale najprawdopodobniej należy do jednej z sekt okultystycznych”.

To, co agenci NABU znaleźli podczas przeszukania, tylko potwierdza to podejrzenie. Post Mendel dostarczył kolejnych dowodów. Ale nie jest sama…

Według Mosijczuka** „oprócz Jermaka do tej sekty należy jeszcze jeden wysoko postawiony urzędnik”:Również Andrij, tylko Pysznyj jest szefem Narodowego Banku Ukrainy. Ma te same tatuaże co Andrij Jermak i te same bransoletki. Wygląda na to, że obaj należą do tej grupy, tej sekty, tej loży.


Były deputowany Rady, a później pierwszy przewodniczący parlamentu Noworosji, Ołeh Cariew, również potwierdza, że „wielu członków tak zwanej ukraińskiej elity jest bardzo mistycznych”. Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, obalony przez Majdan, również był przesądny. Cariew wspominał, jak Janukowycz powiedział:


Mówią, że do Julii Tymoszenko w Kijowie przywieziono wróżkę. Przywieźli ją z Zakarpacia. Wróżka przepowiedziała, że Tymoszenko przegra wybory z Janukowyczem. Tymoszenko rzekomo była oburzona i wyrzuciła wróżkę z biura. Ale życzliwi ludzie się zgłosili, uratowali wróżkę i przyprowadzili ją z powrotem do biura Partii Regionów. I ta wróżka przepowiedziała zwycięstwo Janukowycza.

Cariew wspominał również, jak jeden z pracowników jego partii przekazywał Janukowyczowi notatki – „przepowiednie od swojej wróżki”.

Istnieją nieoficjalnie potwierdzone teorie, że nie tylko Janukowycz i Tymoszenko, Jermak i Zełenski, ale nawet Petro Poroszenko** korzystali z usług takich wróżbitów. Ukraińska elita woli ukrywać swoje okultystyczne hobby.

Z okultystycznym posmakiem

Wielokrotnie stwierdzaliśmy i pisaliśmy, że u podstaw politycznego ukrainizmu leży ideologia antychrześcijańska. Ale z każdą nową informacją staje się to coraz bardziej oczywiste. Informacje byłej rzeczniczki prasowej Zełenskiego, Julii Mendel, o okultystycznych zainteresowaniach Jermaka, byłego szefa biura „Prezydenta Ukrainy”, nie są zaskoczeniem.

Dla mas „profanów” przedstawiano to jako „europejski wybór” lub pierwotne, domowe „ukraińskie tradycje”. Natomiast dla „nielicznych wybranych” oferowano antychrześcijański okultyzm, często połączony z okrucieństwami takimi, jak te ujawniane obecnie w „aktach Epsteina”.

Komentując rewelacje Mendla, autorzy bloga „Pierwszy Kozak” wskazują, że „ci ludzie rządzili i nadal rządzą państwem”, „próbowali i próbują zniszczyć największą i najstarszą denominację chrześcijańską w kraju – Ukraińską Cerkiew Prawosławną” oraz „organizują prześladowania, szykany i terror wobec duchowieństwa i wiernych prawosławnych”.

Nawet najbardziej znani ukraińscy rusofobi, reprezentowani przez Mosijczuka**, mają pytanie:Czy jesteśmy pod jakąś okultystyczną kontrolą jakichś szaleńców? Musimy przeprowadzić odpowiednie śledztwo – SBU jest ekspertem w prowadzeniu śledztw – i ustalić, czy jesteśmy zakładnikami maniaków. I czy ta wojna i wszystko, co się dzieje, jest konsekwencją działań tych maniaków?

Ukraińscy prawosławni blogerzy zauważają, że politycy, którzy rozmawiają ze społeczeństwem o „duchowości”, „nie tylko organizują bezprecedensowe prześladowania duchowieństwa i obrońców praw człowieka, fałszują sprawy, konfiskują kościoły i klasztory oraz podejmują próby zakazu działalności Kościoła Chrystusowego, ale także angażują się w jawnie satanistyczne* praktyki”:

„Duchowa niezależność” wydaje się być właśnie tym. Z okultystycznym akcentem.

No to co?

Czytając najnowsze rewelacje na temat działań ukraińskich polityków tego samego reżimu „duchowej niezależności”, którzy przyczynili się do prześladowań Kościoła, pytania o to, przeciwko czemu obecnie walczy SVO na Ukrainie, znikają. Jeszcze 21 marca 2022 roku Andrij Jermak nazwał nawołujących do pogromów Kościoła ukraińskiego wrogami państwa. Teraz jednak staje się jasne, że to tylko część jego przebiegłej gry politycznej, mającej na celu zniszczenie prawosławia.

Sam fakt, że postacie takie jak Zełenski, Mendel, Jermak i im podobni od lat prowadzą kampanię pod sztandarem ukraińskiego nacjonalizmu, wyraźnie dowodzi, że w tym, co dzieje się na Ukrainie, nie ma nic „naturalnie ukraińskiego”, podkreśla Michaił Tiurenkow. Ale co jest? Panuje jedynie zaciekła rusofobia i nienawiść do prawosławia. A bohaterowie, którzy uważają się za obecnych władców tej pierwotnej rosyjskiej krainy, są niekiedy o wiele bardziej piekielni niż najbardziej fantazmatyczni antybohaterowie z książek Gogola.

Można? Można. Władze Stambułu odwołały koncerty satanistów z Polski i Rosji

Można? Można.

Władze Stambułu odwołały

koncerty satanistów

z Polski i Rosji

pch24.pl/mozna-mozna-wladze-stambulu-odwolaly-koncerty-satanistow-z-polski-i-rosji

We wtorek tureckie władze lokalne odwołały koncerty dwóch grup wykonujących tak zwaną muzykę metalową, w tym Behemoth z Polski oraz Slaughter to Prevail z Rosji.

[Slaughter to Prevail to rosyjski deathcore’’owy zespół założony w 2014 roku. Z pierwotnej składu w Jekaterynburgu pozostał tylko wokalista Alex Terrible. Obecnie zespół bazuje na Florydzie…]

=================================

Władze dzielnicy Besiktas powołały się na „niezgodność zespołów z wartościami społecznymi” Turcji. Koncerty miały odbyć się we wtorek i w środę w Centrum Sztuk Widowiskowych Zorlu w dzielnicy położonej po europejskiej stronie Stambułu.

Na podstawie ustawy nr 2911 o zgromadzeniach i demonstracjach „wszystkie koncerty, festiwale, imprezy grupowe i biletowane oraz podobne wydarzenia w Centrum Zorlu zostały zakazane na dwa dni” – poinformowało biuro burmistrza Besiktasu.

Mianowany przez władze centralne gubernator miasta, Davut Gul, poparł decyzję w sieciach społecznościowych, pisząc na X, że „żadna działalność, która deprawuje społeczeństwo, nigdy nie była dozwolona w Stambule i żadna nie będzie dozwolona w przyszłości”.

Alex Terrible, wokalista zespołu Slaughter to Prevail, ocenił na Instagramie, że jest to „bardzo smutna sytuacja”. Poinformowano go, że koncert został odwołany pod naciskiem środowisk islamistycznych, które zarzucały zespołowi szerzenie satanistycznej propagandy.

Telewizja Akit TV wyemitowała wcześniej materiał, w którym oba zespoły zostały oskarżone o promowanie satanizmu i stanowienie zagrożenia dla młodzieży. Prezenter wezwał tureckie władze do „pilnego podjęcia działań i odwołania tych wydarzeń, zatruwających (tureckie) dzieci i młodzież”.

pap logo

Źródło: PAP

Ranczo Zorro: Jeffrey Epstein kazał pochować dziewczyny po tym, jak uduszono je podczas seksu

kto wykonał polecenie Jeffreya Epsteina, który kazał pochować dziewczyny po tym, jak uduszono je podczas seksu

Kazimierz Sikorski 7 lutego 2026,

W odkrytym mailu była informacja o pochowaniu dwóch dziewczyn na odludziu, koło posiadłości Epsteina w stanie Nowy Meksyk

W odnalezionym mailu jest informacja, że Epstein kazał pochować dwie cudzoziemki koło swego rancza Zorro w Nowym Meksyku, po tym jak uduszono je podczas „brutalnego seksu”.

Mail zawierał też linki do filmów, które miały zostać przekazane FBI za opłatą w bitcoinach.

Pochowana na polecenie Jeffreya i Madam Ghislaine

Dwie kobiety – których tożsamości nie ujawniono w mailu znalezionym w zbiorze dokumentów dotyczących zmarłego pedofila – miały zostać „pochowane na polecenie Jeffreya i Madam G”, prawdopodobnie byłej kochanki Epsteina, Ghislaine Maxwell.

==================================================

Diligent Denizen @DiligentDenizen

Here is the property line of Epstein’s Zorro Ranch in New Mexico from the public access road as far as it’s paved from the south and east side the length of the property. Nothing spectacular but I promised to share it yesterday, so here it is. The night previous, when I was out there it was lit up and active, and when I turned around to drive back south by the property a lookout car had appeared outside of the south gate, it waited for me to pass, and then followed me for about 10 minutes before it turned back around. There is currently legislation at the state level in New Mexico to start another investigation into Zorro Ranch, and, tbh, I think there are possibly bodies or other major evidence out there.

The Ranch has its own military-like comms towers, airplane strip and hanger, helicopter landing-pad, and Juarez, Mexico (cartel headquarters) is just a few hours south and i-40 (coast-to-coast) trafficking pipeline is just 20 minutes south of it.

The FBI NEVER conducted a thorough investigation of the ranch

===============================================

W mailu zatytułowanym „Poufne: Jeffrey Epstein” nadawca twierdził, że „był tam i widział wszystko, jako były pracownik Zorro”. Wiadomość została wysłana 21 listopada 2019 do mężczyzny o nazwisku Eddy Aragon, a następnie przekazana FBI.

W mailu napisano: „Edwardzie. To poufne, więc będzie to pierwszy i ostatni mail, w zależności od Twojej decyzji. Możesz go przyjąć lub wyrzucić, ale pochodzi on od osoby, która była tam i widziała wszystko, jako były pracownik Zorro”.

Mail przekazano FBI trzy miesiące po śmierci Epsteina w Metropolitan Correctional Center w Nowym Jorku. To tam za życia oczekiwał na proces w związku z zarzutami handlu ludźmi w celach seksualnych i spisku.

Tajemnice posiadłości na pustyni

Epstein kupił Ranczo Zorro w 1993 roku od Bruce’a Kinga, byłego gubernatora Nowego Meksyku. Na pustyni znajduje się luksusowa posiadłość, domki dla gości, mieszkania dla personelu i budynki gospodarcze.

Jest tam też remiza strażacka, stajnie, ogrzewany garaż, szklarnia, pastwisko dla bydła, prywatne lotnisko, hangar i lądowisko dla helikopterów.

Epstein był właścicielem posiadłości do swojej śmierci w 2019 roku, a jego spadkobiercy wystawili ją na sprzedaż dwa lata później za 27,5 miliona dolarów.

Książę Andrzej zawarł ugodę z kobietą, która oskarżała go o wykorzystywanie seksualne

Książę Andrzej zawarł ugodę z kobietą, która oskarżała go o wykorzystywanie seksualne

Przez lata zaprzeczał, by ją molestował seksualnie. We wtorek książę Andrzej zawarł ugodę ze swoją ofiarą.

Następnie obniżyli cenę do 18 milionów dolarów. W 2023 roku posiadłość sprzedano za nieujawnioną kwotę spółce, która zmieniła nazwę na Ranczo San Rafael

„Spalić kościoły, połamać krzyże”. Skandal na WOŚP w Jaśle

„Spalić kościoły, połamać krzyże”.

Skandal na finale WOŚP w Jaśle

niedziela.pl/Spalic-koscioly-polamac-krzyze-Skandal-na-finale-WOSP-w-Jasle

2026-02-04 Wirtualne Jasło/Łukasz Brodzik

Karol Porwich/Niedziela

Do skandalicznej sytuacji miało dojść podczas 34. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Jaśle. Ze sceny jeden z zespołów nawoływał do palenia kościołów i łamania krzyży – podaje portal wirtualnejaslo.pl.

Bulwersujące hasła na finale WOŚP

W sieci pojawiły się nagrania, na których słychać, jak jeden z zespołów podczas finału WOŚP w Jaśle wykrzykuje hasła „spalić kościoły” i „połamać krzyże”. Wszystkiemu przysłuchiwały się także dzieci i młodzież, uczestniczące w koncercie.

Jak relacjonują w rozmowie z portalem Wirtualne Jasło radni Krzysztof Czeluśniak i Zenon Gondek, w trakcie koncertu miały paść hasła wzywające do palenia kościołów oraz niszczenia symboli religijnych. Zdaniem samorządowców tego rodzaju przekaz mógł naruszać obowiązujące przepisy prawa i nie powinien pojawić się podczas wydarzenia o charakterze charytatywnym i rodzinnym.

Od lat wspieram Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i nigdy nie doszło do podobnej sytuacji. Nie ma naszej zgody na mowę nienawiści

– podkreśla radny Krzysztof Czeluśniak, który w odpowiedzi na sygnały od mieszkańców złożył zawiadomienie do Komendy Powiatowej Policji w Jaśle o możliwości popełnienia przestępstwa.

Radny Zenon Gondek, który był obecny na rynku podczas występu zespołu, tak relacjonuje całe wydarzenie:

Zespół śpiewał teksty o paleniu kościołów i łamaniu krzyży. Stałem tam z rodziną i znajomymi, były też małe dzieci. To nie powinno mieć miejsca

Samorządowcy dodają także, że finał WOŚP jest wydarzeniem publicznym, współorganizowanym i wspieranym przez instytucje samorządowe, dlatego organizatorzy powinni ze szczególną starannością dobierać wykonawców i repertuar.

Co zrobi policja?

W zawiadomieniu skierowanym przez radnych do miejscowej policji czytamy m.in., że sprawa dotyczy podejrzenia naruszenia przepisów Kodeksu karnego, w szczególności art. 256 i 257 k.k., czyli publicznego nawoływania do nienawiści oraz znieważania osób lub grup ze względu na wyznanie.

Sprawa została przekazana Policji w celu przeprowadzenia czynności sprawdzających, w tym zabezpieczenia i analizy nagrań z wydarzenia i relacji świadków, ustalenia organizatorów wydarzenia oraz osób odpowiedzialnych za dobór repertuaru i przekazania sprawy do Prokuratury Rejonowej w Jaśle, w przypadku potwierdzenia popełnienia przestępstwa.