Wojenny woal

Wojenny woal

5.11.2026 wolnemedia.net/wojenny-woal

Kolejny raz jako kraj jesteśmy przedmiotem transakcji, jak w lombardzie. Zamęt wokół Trybunału Konstytucyjnego ma w ostatecznym etapie doprowadzić do przyjęcia zwierzchniej roli instytucji kontynentalnych, dla zmylenia nazwanych europejskimi. Nadrzędność ta nie pozbawi dotychczas zatrudnionych miejsc pracy, ale narzuci im zasady oznaczające kosztowne i niekończące się mitręgi biurokratyczne, zobowiązujące do uznawania racji wyłącznie ludzi dysponujących wielkimi pieniędzmi.

Chcą nas wysłać na wojnę z Rosją?

Podobnie jak skutkiem wprowadzenia stanu wojennego przez Wojciecha Jaruzelskiego było oddanie losów Polaków i naszego – wówczas – kraju w ręce zachodnich bankierów, tak dziś proces ten ulega pogłębieniu. Część instytucji o wątpliwej wiarygodności w zakresie wymierzania sprawiedliwości wspierana jest przez aparat policyjno-prokuratorski, choć z mniejszym zrozumieniem z jego strony. Przewodzi temu jednak pierwszy manipulant RP. Skoro obalił rząd Jana Olszewskiego, teraz, przy wydatnym poparciu unijnych biurokratów, może mu pójść łatwiej. Dobrze, że naród chce wierzyć, iż uda się przeszkodzić klice puczystów.

Trwająca próba sił i psychiczny szantaż przyćmiewają perfidię prowokacji wojskowej, rozgrywającej się poza powszechnym obiegiem informacji. Ze względu na bliskość naszej północno-wschodniej granicy prowokacja ta może stać się pretekstem do zaangażowania Polski w gorącą fazę konfliktu. Dogasająca pożoga wojenna na Ukrainie, w wyniku szaleńczych pomysłów wyczerpanych już dawno z twardej logiki dyplomatycznej amerykańskich wojskowych, zmierza do wepchnięcia nas w cudzy projekt nowego Drang nach Osten – parcia na wschód. Nie jest to projekt niemiecki, co doskonale wiedzą polscy dowódcy, potwierdzający gotowość uczestnictwa nie tylko jednostki specjalnej „GROM”.

Z niejasnych dla obywateli przyczyn komendant główny Policji Marek Boroń 2 listopada br. opowiada o specjalnej operacji na granicy z obwodem kaliningradzkim. Jakże łatwo utajnić wszystko pod kryptonimem operacji specjalnej. Poza tym – co policja ma do granicy, której strzec powinno polskie wojsko albo zbędne oddziały sojusznicze, deklarowane do obrony wschodniej flanki, a stacjonujące w zachodniej części Polski? „Bałagan”, o jakim nieodpowiedzialnie wypowiada się jakiś wojskowy w imieniu GROM-u, ma zostać „posprzątany przez polską jednostkę specjalną”. Dokładnie tak jak w Iraku i Afganistanie, pchają ich do sprzątania cudzego przecież bałaganu – jeśli on w ogóle istnieje. Połączone siły wojskowo-policyjne suną zgodnie z rozkazem Marka Boronia w kierunku obwodu kaliningradzkiego, bo tak chce naczelny dowódca NATO w Europie – generał Alexus Grynkiewicz.

Na podstawie znanego z treści rozkazu Marka Boronia, nakazującego pełną gotowość policji w tygodniu od 2 do 8 listopada 2026 roku, oddziały policyjne angażowane są w wojnę, którą ktoś wypowiedział w naszym imieniu. Rzekomym – bo nieudowodnionym – powodem jest pogłoska o przekroczeniu granicy przez nieuzbrojone grupy. Ileż to już pogłosek okazywało się mieć swoje źródło na zdesperowanej Ukrainie, w ramach usilnych starań o umiędzynarodowienie jej własnej głupoty. Prowokacje o wątpliwej wiarygodności, zebrane w obszerniejszy komunikat, wyzwalają w mundurowych pokłady nadgorliwej gotowości do sojuszniczego lizusostwa.

„Hindustan Times” już dwa dni wcześniej donosił światu: „Polska mobilizuje jednostki specjalne, przygotowując inwazję NATO na Kaliningrad”. Tak wygląda rozszyfrowanie operacji połączonych sił wojskowo-policyjnych i antyterrorystycznych, które rzekomo wspierają Straż Graniczną w odparciu próby przedarcia się „zielonych ludzików” przez granicę Polski z obwodem kaliningradzkim. Operacja obejmuje obszar województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.

Według tego samego źródła „specjalny sztab dowodzenia został utworzony w celu koordynacji zadań. Podjęte kroki uprawdopodobniły doniesienia wywiadu”.

W tym miejscu należy wspomnieć o częstych fałszywych alarmach, którym ulegali politycy USA, angażując państwo w wojny na podstawie nieprawdziwych przesłanek dostarczanych przez głównego zainteresowanego – wywiad izraelski. Później okazywało się, że były one fałszywe, a same wojny – nieopłacalne i przegrane. Zasadnicze jest więc pytanie, czy Polska ma własny wywiad, skoro przez lata powtarzano nam, że jest to zbyt kosztowna instytucja.

Wydając rozkaz mobilizujący siły i środki, Marek Boroń uzasadniał go potrzebą prewencyjnej ochrony ludności cywilnej i infrastruktury, aczkolwiek we wspomnianym rejonie nie odnotowano aktów sabotażu.

Tło

31 października br. Kaliningrad spowiły ciemności, co natychmiast uruchomiło w NATO spekulacje o cyberataku powiązanym z paraliżem funkcjonowania wielu supermarketów w Szwecji i Belgii. Podobne zakłócenia systemów chłodniczych we Francji miały miejsce kilka tygodni wcześniej. Nagły napływ gorącego powietrza o temperaturze przekraczającej 40 stopni Celsjusza doprowadził do zepsucia zawartości zamrażarek. Niemożliwa okazała się zmiana ustawień urządzeń chłodząco-zamrażających. W Estonii i Irlandii zamrażarki wskazywały nawet 50 stopni Celsjusza. Większość urządzeń chłodniczych w Europie pracuje w oparciu o rozwiązania firmy Danfoss. Przyznano, że są one przestarzałe. Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem cybernetycznym zapowiadają, że próby ataków mogą przybrać większą skalę. Domniemane źródło problemów – irański atak hakerski – obarczono odpowiedzialnością za blackout w Hiszpanii i dysfunkcję wodociągów w USA, nie przedstawiając jednak konkretnych dowodów.

Ukraińskie kanały telewizyjne, odwołując się do własnych doświadczeń związanych z rosyjskimi atakami na infrastrukturę, łączą okresowe problemy z telefonią komórkową na Ukrainie z sytuacją w Kaliningradzie, określając ją mianem „zemsty Putina”. Wyłączenie kaliningradzkiej elektrowni zostało wkrótce stopniowo naprawione, a doniesienia nie wspominają o ewentualnym zaangażowaniu NATO.

1 października prezydent Rosji zapowiedział, że naruszenie granicy i stabilności obwodu kaliningradzkiego spowoduje, iż region ten stanie się priorytetowym obszarem działań. W celu zapewnienia jego stabilności uruchomiony zostanie pełen arsenał rosyjskich sił zbrojnych.

Tymczasem systematyczne ataki na ukraińską infrastrukturę nie spotykają się z próbami skutecznego przeciwdziałania z powodu wyczerpania zasobów systemów Patriot. Najbliższa dostawa przewidywana jest dopiero na lata 2029–2030. Jak oświadczył Wołodymyr Zełenski, 30 października Rosja wystrzeliła w ciągu doby 17 pocisków balistycznych, niszcząc elektrownie, sieci przesyłowe energii oraz rafinerie. W związku z tym zadeklarował odpowiednio sprawiedliwą reakcję.

Istota i kontekst problemu

Naczelny dowódca sił NATO w Europie, generał Alexus Grynkiewicz, przebywał w Warszawie w październiku br. Przedstawiając teorię zwycięstwa przez odstraszanie Rosji, wyjaśnił, że polega ona na „blokadzie, stępieniu i załamaniu” zaplecza przeciwnika, również w głębi jego terytorium. Teoria ta, choć przedstawiana jako jasna, spotkała się jednak z krytyką ekspertów wojskowych i politycznych. Wskazywano na liczne wątpliwości dotyczące uruchomienia art. 5, a także na twarde dane dotyczące ilości posiadanego sprzętu, które podważają szeroko zakrojone plany zwycięstwa.

Ocena ta zbiega się z szeroko dyskutowaną w Stanach Zjednoczonych kwestią celowości utrzymywania obecności NATO w Europie, która – zdaniem części komentatorów – wymaga raczej redukcji.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com [1] [2]
Źródło: WolneMedia.net