Analfabetyzm na uczelniach
Niedawno Polacy ze zdumieniem dowiedzieli się, że były prezydent Polski był analfabetą, przynajmniej wtórnym, a co więcej, ten stan umożliwił mu obalenie komunizmu, czego wykształceni, utytułowani nie byli w stanie dokonać. Trudno o bardziej przewrotną pochwałę analfabetyzmu. Komuniści szczycili się jego likwidacją, a tu jeden człowiek, który przed alfabetyzacją się uchronił, ich obalił. Społeczeństwo otrzymało lekcję, że bez należytej znajomości czytania (ze zrozumieniem) i pisania (z sensem) można wysoko awansować.
Fakt, że z umiejętnością czytania ze zrozumieniem nie jest u nas dobrze, ale po co się męczyć, skoro nie jest to potrzebne, aby zostać honorowym doktorem czy profesorem, otrzymywać najwyższe akademickie zaszczyty. Tym niemniej w księgarniach akademickich pojawił się jakiś czas temu „Elementarz” Falskiego, aby ci (nawet akademicy), którzy popadli w analfabetyzm (wtórny), mogli się zmierzyć z rozpoznawaniem i składaniem literek.
Z trudnościami w nawiązaniu kontaktu intelektualnego z rektorami borykałem się przed laty, dlatego kierowałem w końcu pisma jednocześnie do senatu uczelni, licząc –jako niepoprawny optymista –że ktoś coś zrozumie. Nic z tego. Okazało się, że nawet członkowie Rady Doskonałości Naukowej mają trudności w pisaniu recenzji, myląc je z hejtem, a przecież to oni decydują, kto może, a kto nie może być profesorem. To wyjaśnia, dlaczego poziom nauki spada u nas na łeb, na szyję. Inni też mają podobne doświadczenia i dokumentują przykłady analfabetyzmu, na przykład „dziekany”, i to prawa, co wyjaśnia tragiczny wręcz poziom naszego sądownictwa. Skoro „dziekana” nie rozumie, co mówi, co pisze, to co mają umieć absolwenci takiej uczelni? Jak taki stan rzeczy uzasadnić ekonomicznie?
Dlaczego obywatel ma finansować niegramotnych fikcjonariuszy nauki? Niemożliwość nawiązania kontaktu intelektualnego z władzą narusza przecież podstawowe prawa obywatelskie. Niestety nie ma monitoringu analfabetyzmu akademickiego ani programu jego zwalczania, więc problem będzie się pogłębiał.
Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska, 21 października 2026 r.