NASA uaktualniła plan lotu na Księżyc

NASA uaktualniła plan lotu na Księżyc.

2028 rok jest nadal możliwy

[a tak kombinują ci Amerykanie… Jak chudy koń pod górę…. md]

———————————————————————

Kamil Pieczonka25 października 2026 antyweb.pl/nasa-uaktualnila-plan-lotu-na-ksiezyc-2028-rok-jest-nadal-mozliwy

NASA uaktualniła plan lotu na Księżyc. 2028 rok jest nadal możliwy

Najnowsze informacje prosto od NASA rzucają zupełnie nowe światło na to, jak będzie wyglądał powrót człowieka na Srebrny Glob.

Podczas ponad 2-godzinnej konferencji prasowej przedstawiciele agencji zaprezentowali szczegółowy plan na najbliższe dwa lata w ramach programu Artemis. Cel pozostaje jasny i niezmienny: ponowne postawienie ludzkiej stopy na powierzchni Księżyca w 2028 roku. Aby maksymalnie zwiększyć szanse na sukces i zabezpieczyć się przed ewentualnymi opóźnieniami technologicznymi, NASA zdecydowała się na równoległe rozwijanie dwóch niezależnych metod transportu. Za pierwszą odpowiada SpaceX pod wodzą Elona Muska, natomiast za drugą – Blue Origin założone przez Jeffa Bezosa. Obie wizje są niezwykle ambitne i stawiają inżynierom ogromne wyzwania, jednak agencja twierdzi, że ich realizacja jest realna. Już latem 2027 roku w ramach misji Artemis III planowane są testy dokowania statku Orion z lądownikami na orbicie okołoziemskiej, co otworzy drogę do właściwego lądowania w ramach misji Artemis IV rok później.

SpaceX i Blue Origin mają różne plany

Plan przygotowany przez SpaceX opiera się oczywiście na statku Starship. Zgodnie z zaktualizowaną architekturą, lądownik zostanie najpierw wyniesiony i zatankowany na niskiej orbicie okołoziemskiej, a następnie uda się na wysoką orbitę okołoziemską, gdzie połączy się ze statkiem Orion transportującym załogę. Po dokowaniu to Starship skieruje się w stronę Srebrnego Globu, a na jego orbicie dwójka z czterech astronautów przejdzie do lądownika, który zabierze ich na powierzchnię. Największym znakiem zapytania pozostaje liczba lotów potrzebnych do napełnienia zbiorników kosmicznego kolosa. NASA szacuje, że zatankowanie pojazdu przed lotem na Księżyc może wymagać nawet około 22 startów statków-tankowców, podczas gdy Elon Musk mówi o zaledwie 6 do 8 lotach. Dyrektor NASA Jared Isaacman zauważył, że szacunki Muska jak zwykle są nader optymistyczne. Największymi wyzwaniami dla SpaceX jest obecnie wyeliminowanie odparowywania kriogenicznego metanu i tlenu w przestrzeni kosmicznej, opanowanie transferu paliwa między statkami oraz ukończenie samego lądownika.

Z kolei koncepcja Blue Origin stawia na modułowe rozwiązanie niewymagające tankowania bezpośrednio między statkami. Całość opiera się na czterech startach nowej rakiety New Glenn. Pierwsze trzy loty wyniosą na niską orbitę okołoziemską trzy tzw. stopnie transferowe (zbudowane w oparciu o lądownik Blue Moon Mk1). Czwarty start dostarczy docelowy lądownik Blue Moon Mk2. Po połączeniu zespołów napędowych na orbicie, moduły pchną zestaw w stronę Księżyca. Choć plan Blue Origin wydaje się mniej skomplikowany pod kątem operacji paliwowych na orbicie, to trzeba pamiętać, że firma Bezosa zmaga się z własnymi opóźnieniami. Loty rakiety New Glenn są obecnie wstrzymane ze względu na naprawę stanowiska startowego.

Centaur V zdejmie ciężar z lądowników

Najważniejszą modyfikacją w całym programie Artemis może być jednak decyzja NASA o rozwiązaniu długoletniego problemu ze statkiem Orion. Od dawna słabym punktem statku był jego moduł serwisowy, który dysponował zbyt małym zapasem paliwa, by statek mógł samodzielnie wejść na niską orbitę księżycową i bezpiecznie z niej powrócić na Ziemię. Aby obejść to ograniczenie, NASA planowała wcześniej budowę stacji orbitalnej Lunar Gateway na orbicie eliptycznej. Przenosiło to jednak cały ciężar trudnego manewrowania i zużycia paliwa na komercyjne lądowniki.

Anulowanie projektu stacji i podjęcie współpracy z firmą United Launch Alliance nad stworzeniem wydłużonej wersji górnego stopnia rakiety Centaur V całkowicie zmienia sytuację. Nowy, potężniejszy stopień Centaur V, montowany na rakiecie SLS, dostarczy Orionowi wystarczająco dużo energii, by wprowadzić go bezpośrednio na niską orbitę księżycową, zaledwie kilkaset kilometrów nad powierzchnią Srebrnego Globu. Sprowadzenie załogowego Oriona tak blisko powierzchni Księżyca oznacza drastyczne zmniejszenie ilości paliwa, jaką lądowniki Blue Moon będzie musiał zużyć na zniżanie i późniejszy powrót na orbitę. Zaoszczędzona masa i paliwo ułatwią lądowanie, a astronauci zyskają znacznie szybsze i bezpieczniejsze opcje ewentualnej ewakuacji.

Równoległy rozwój dwóch odmiennych technologicznie systemów transportowych, połączony z usprawnieniem samej rakiety SLS i stopnia Centaur V, pokazuje nowe, realistyczne podejście NASA. Agencja przestała sztywno trzymać się dawnych schematów i aktywnie modyfikuje architekturę misji tak, aby ułatwić zadanie swoim komercyjnym partnerom. Ostateczny sukces lądowania na Księżycu w 2028 roku zależy teraz od tempa prac w SpaceX oraz Blue Origin. Nam pozostaje natomiast trzymać za nich kciuki.