Dziesiątki tysięcy ton miodu z Ukrainy i krajów Mercosur to zwijanie polskiego pszczelarstwa

Dziesiątki ton miodu z zagranicy przy zwijaniu pszczelarstwa? Sałek: „Korelacja zdarzeń jest zastanawiająca”

[ten głupek z Tysola „zmniejsza” napływ miodu ponad dziesięć tysięcy razy… md]

21.04.2026 tysol/tony-miodu-z-zagranicy-przy-zwijaniu-pszczelarstwa

Pszczoły na plastrze miodu
Źródło: Pixabay | Autor: PollyDot | Licencja: Licencja Pixabay | Pszczoły na plastrze miodu

Z jednej strony do Polski trafiają potężne kontyngenty miodu z Ukrainy i krajów Mercosur, a z drugiej Ministerstwo Klimatu i Środowiska razem z tzw. ekologami chcą ograniczać polskie pszczelarstwo. – Korelacja tych zdarzeń jest co najmniej zastanawiająca – ocenia w rozmowie z portalem Tysol.pl poseł PiS Paweł Sałek.

Ministerstwo klimatu i środowiska dobija polskich pszczelarzy, którzy przegrywają z importem miodu z Ukrainy i Mercosuru! Zakazy pasiek w miastach, lasach i na terenach rezerwatów pogłębi ich problemy wynikające z importu miodu kiepskiej jakości z zagranicy – alarmuje na X poseł Paweł Sałek, były sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska.

Tegoroczne kontyngenty importu miodu do UE z Ukrainy to 35 tys. ton, a z Mercosuru na poziomie 45 tys. ton i ma być zwiększany. Premier Donald Tusk nie widzi potrzeby skarżenia tej niekorzystnej umowy do TSUE!

Dziwna koincydencja

Pytany przez portal Tysol.pl, czy to może nie być przypadek, że z jednej strony mamy takie wielkie kontyngenty importu miodu z Ukrainy i z Mercosuru, które jeszcze mają być zwiększane, a z drugiej strony próbuje się ograniczać polskie pszczelarstwo, Paweł Sałek odpowiada:

To jest sytuacja bardzo zastanawiająca, bo z jednej strony mamy ogromny import miodu z Ukrainy, a Polska jest krajem sąsiadującym i należy przypuszczać, że ten miód w pierwszej kolejności tutaj będzie pojawiał się na rynku, także w przypadku dużych przetwórni, które używają miodu na przykład do wypieku ciastek.

Z drugiej strony mamy to, że miód będzie płynął z krajów Mercosuru, bo ta umowa tak czy inaczej praktycznie wchodzi w życie, a rząd nie chce jej zaskarżyć ani nie chce wystąpić o opinię do TSUE, bo tam jest jeszcze jedna ścieżka – wystąpienie o opinię. I ta sprawa daje dużo do myślenia, a jednocześnie w Polsce nagle pojawia się sytuacja, że grono osób zaczyna mówić o tym, że trzeba chronić dzikie zapylacze, ale to jest taka sytuacja, że pszczoła miodna, która jest naturalnym elementem środowiska, jeśli chodzi o owady zapylające, nie może z tego powodu być dyskryminowana.

„Korelacja zdarzeń jest zastanawiająca”

Pszczoła miodna występuje u nas od wieków, w okresie nowożytnym Polski, czy jeśli spojrzymy na czas PRL, czy czasy współczesne, to pszczoła miodna była. I teraz ta pszczoła miodna zaczyna przeszkadzać w różnorodności biologicznej i w ochronie przyrody? To do tej pory nie przeszkadzała? Ta korelacja tych zdarzeń jest co najmniej zastanawiająca

Pasmo „sukcesów” Henning-Kloski

Dopytywany, co należałoby zrobić, aby zatrzymać ten trend, który przyjęła Paulina Henning-Kolska, Paweł Sałek stwierdza:

Zobaczymy, jak potoczy się sprawa z wotum zaufania, ale trzeba zauważyć, mówiąc żartobliwie, że pani minister ma samo pasmo „sukcesów”, zaczynając od „czystego powietrza”, wyłączanie z gospodarki leśnej setek tysięcy obszarów, prowadzenie do upadku Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe, awantury i naruszenia prawa w Banku Ochrony Środowiska. Ostatnio wyszła sprawa magazynów energii, gdzie okazało się, że znaczna część tych inwestycji będzie w jej regionie wyborczym, więc tu jest dużo różnych sytuacji związanych z panią minister. Ja ją po prostu negatywnie oceniam i całą działalność tego resortu.

„Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych”

Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych jest dokumentem, który przygotowywany jest od listopada 2024 roku w MKiŚ, w związku z rozporządzeniem UE Nature Restoration Law (NRL). Według założeń ma na celu odbudowę zdegradowanych ekosystemów. Państwa członkowskie mają obowiązek opracowania rozwiązań i przyjęcia rządowej uchwały do 1 września 2026 roku. W jego ramach resort Henning-Kloski chce „ograniczyć negatywny wpływ pszczoły miodnej na populacje dzikich zapylaczy”.