Gdzie się podziała wolność słowa?

Gdzie się podziała wolność słowa?

27.09.2026 wolnemedia/gdzie-sie-podziala-wolnosc-slowa

To nie chodzi o mowę nienawiści, kiedy ktoś kogoś wściekle atakuje, wyzywając np. od nieokrzesanych, głupich, ciemnych i nieczytatych/niepisatych Wschodnioeuropejczyków. Ach, przepraszam, tych wolno, bo oni się nie liczą, i nigdy się nie liczyliśmy.

Kiedyś się nie liczyliśmy, bo nie byliśmy WASP (White Anglo-Saxon Protestant – biały anglosaski protestant), bo niby byliśmy biali, ale tak nie całkiem, bo katolicy to taki inny odcień białego. Pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który nie był protestantem, był John F. Kennedy. I wiecie, co się z nim stało? A drugim katolickim prezydentem był Joe Biden – i co się z nim stało? Hmm, a ilu katolickich prezydentów było w Polsce, wybranych przez katolickie lobby? I co się z nimi stało? Więc mowa nienawiści nie odnosi się do wszystkich, tylko do wybranych – nie takich jak my. A my się z tym godzimy. Schodzimy do naszych katakumb – jak pierwsi chrześcijanie – i tam się ze sobą bratamy.

Opowiadamy sobie na przykład, jaka to jest okropna (wydumana) książka niejakiego uzurpatora pisarza Jerzego Kosińskiego, „Malowany ptak”. Ale opowiadamy to sobie i dla siebie. Nawet nie dla naszych dzieci. I nie robimy nic. Nie protestujemy, że to obraża, że to książka-kłamstwo o nienawiści do Polaków. Nie protestujemy, że księgarnia Empik ma tę książkę na składzie w kilku językach, nie żądamy jej wycofania, podobnie jak nie żądamy jej wycofania z kanonu lektur w szkołach w Izraelu. Nie żądamy wznowienia nakładu prostującej, dokumentalnej książki Joanny Siedleckiej „Czarny ptasior”, weryfikującej kłamstwa Kosińskiego i jego życiorys – przeżył wojnę dzięki księdzu, który wystawił mu metrykę chrztu, i życzliwości wioski. Mowa nienawiści nie jest zbalansowana. Może dotyczyć tylko niektórych grup.

Podobnie jak wolność słowa.

Kiedy w latach 1980. przyjechałam do Kanady, nie mogłam uwierzyć własnym uszom, jak otwarcie krytykuje się premiera mojego nowego kraju osiedlenia. No cóż, przyjechałam z kraju, w którym prawda była niebezpieczna. Mój ojciec słuchał Radia Wolna Europa nad miską, z ręcznikiem na głowie, na wszelki wypadek, gdyby ktoś niespodziewanie wpadł albo jakiś wścibski sąsiad zajrzał – to oficjalnie robił sobie parówkę na zatoki. To nas wszystkich nauczyło, że o pewnych rzeczach się nie mówi.

A jeżeli już, to tylko do zaufanych i tylko ściszonym głosem. Do dzisiaj pewne słowa, szczególnie to na „ż”, wypowiadam ściszonym głosem – na wszelki wypadek, żeby mnie moja komórka nie nakryła. Teraz to i za to można być pociągniętym do odpowiedzialności prawnej. Najlepiej nic na „ż” nie mówić. Tak czasy się zmieniły, nie tylko elektronicznie.

A tu proszę – w wielkim świecie, na estradzie nowych pokoleń, w czasie trasy Eda Sheerana doszło do wykluczenia rapera Macklemore’a. Za co? Bo w czasie swojego występu zapowiadającego (tzw. opening singer) wypowiedział się za Palestyną. Co dokładnie powiedział? „Free Palestine”. Za to został usunięty z objazdu Sheerana po całej Ameryce. Usunięty został przez „promotorów” objazdu.

Należy tutaj dodać, że Ed Sheeran jest bardzo popularnym Brytyjczykiem, którego utwory muzyczne sprzedały się w liczbie ponad 200 milionów na świecie. Na początku Sheeran stał na stanowisku, że się nie wtrąca w politykę. No cóż, głodzone palestyńskie dzieci w Strefie Gazy widać jego zdaniem są polityczne. No ale zmienił zdanie, kiedy ceny biletów na jego koncert nie tylko się nie wyprzedały, ale były zwracane, i dodatkowo ich koszt poleciał w dół o ponad połowę. Wtedy coś bąknął o Palestynie i przestał być apolityczny.

Widać promotorzy (zgadnijcie, kim oni są?) policzyli kasę i straty, i przymusili apolitycznego artystę do poparcia Palestyńczyków.

A Macklemore? Bardzo podobała mi się jego wypowiedź po tym, jak został skasowany z dalszego objazdu, że są rzeczy ważniejsze i że wcale nie czuje się ofiarą, bo ofiarą są Palestyńczycy. Oczywiście jego odważna postawa zjednała mu wielu fanów. A Palestyńczycy ze Strefy Gazy stworzyli mural dla Macklemore’a. Czy to pomoże wielkim tego świata w decyzji o ludzkim traktowaniu Palestyńczyków w Strefie Gazy? Może?

To tyle o wolności słowa. Więc uważajcie, bo obecnie nie tylko ściany mają uszy, a prawda w liberalnej demokracji jest też liberalna, czyli można ją przegłosować. A co za tym idzie, zmanipulować głosowanie tak, żeby wyszło na swoje. Ale to, że mamy uważać, nie znaczy, że mamy się bać. A na pewno znaczy, że mamy być przygotowani na obronę – nie w katakumbach, tylko dla siebie.

Autorstwo: Alicja Farmus z Kanady
Źródło: Goniec.net