
„Jeszcze nie ma wielkich klęsk, jeszcze wiele jest przed nami”. Wybuch II wojny światowej
1 września 2026 Eugeniusz Wiśniewski
1 września 1939 roku około godziny 4:45 – według dziennika pokładowego o 4:48 – niemiecki pancernik szkolny Kriegsmarine „Schleswig-Holstein” otworzył ogień w stronę Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte.
Ten symboliczny moment uznaje się za początek największego konfliktu zbrojnego w dziejach – II wojny światowej.
Wojskowa Składnica Tranzytowa na Westerplatte była polską placówką wojskową na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Teren półwyspu został przekazany Polsce do użytkowania na podstawie decyzji Ligi Narodów.
Około 200 polskich żołnierzy pod dowództwem komendanta składnicy mjr. Henryka Sucharskiego, którego zastępcą był kpt. Franciszek Dąbrowski, przez siedem dni bohatersko odpierało ataki znacznie liczniejszych sił niemieckich, zyskując miejsce w historii jako symbol niezłomnego oporu.
Równocześnie niemiecka Luftwaffe dokonała nalotów na szereg polskich miast. Jednym z pierwszych i najtragiczniejszych celów był Wieluń. W wyniku bombardowań zginęło co najmniej 127 osób, choć rzeczywista liczba ofiar mogła wynosić kilkaset. Dawniej często podawano około 1200 zabitych, jednak liczby tej nie potwierdziło śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej.
Były także miejsca, w których III Rzesza rozpoczęła działania zbrojne przed ostrzałem Westerplatte. Około godziny 4:00 niemieckie oddziały zaczęły przekraczać granicę m.in. na odcinku Janowo–Chorzele, a artyleria ostrzelała Chorzele. Około 4:30 rozpoczęło się natarcie na główną polską pozycję pod Mławą. W Tczewie niemieckie samoloty zaatakowały już o godzinie 4:34.
Tego samego dnia prezydent Ignacy Mościcki wprowadził stan wojenny na terenie całego kraju i w odezwie do narodu wezwał do walki w obronie wolności i honoru. Polacy odpowiadali heroizmem – broniła się Poczta Polska w Gdańsku, której obroną początkowo dowodził ppor. Konrad Guderski, a po jego śmierci Alfons Flisykowski. Wołyńska Brygada Kawalerii stoczyła zwycięską bitwę pod Mokrą, a ułani z 18. Pułku pod Krojantami przeprowadzili skuteczną szarżę na niemiecką piechotę, czasowo dezorganizując działania przeciwnika i ułatwiając odwrót polskich oddziałów.
Jednocześnie rozpoczęła się zbrodnicza operacja „Tannenberg”, wymierzona w polskie elity, oraz systematyczne represje wobec ludności cywilnej.
Polscy piloci, m.in. Stanisław Skalski i Władysław Gnyś, odnieśli pierwsze zwycięstwa powietrzne. Na Wybrzeżu rozpoczęły się walki z nacierającymi Niemcami. Lądową Obroną Wybrzeża dowodził płk Stanisław Dąbek, a całością polskich sił broniących Wybrzeża – kontradm. Józef Unrug.
W nalocie na port wojenny na Oksywiu zatonął artyleryjski okręt szkolny ORP „Mazur”. Jego marynarze prowadzili ogień przeciwlotniczy także po ciężkim trafieniu jednostki.
„Żadnych planów, bałagan śmierdzący”
Świadectwa z pierwszych godzin i dni wojny ukazują grozę i dramat cywilów. Niemal natychmiast ku wschodnim rubieżom Polski ruszyły tłumy uchodźców, próbujących ocalić życie przed niszczycielskim naporem armii niemieckiej.
Rozpoczęły się bombardowania: „O piątej rano zaczęła się wojna. Przy najcudowniejszym poranku spadły na Warszawę pierwsze bomby” – notowała Maria Dąbrowska.
Zofia Nałkowska zapisała z kolei: „Mój pokój zamieniony w schron przeciwgazowy. […] Małe zapasy zalepione w szafeczce ściennej przy drzwiach balkonu. […] Jeszcze nie ma wielkich klęsk, jeszcze wiele jest przed nami”.
Jan Karski, później słynny kurier i dyplomata, a wówczas żołnierz 5. Dywizjonu Artylerii Konnej w Oświęcimiu, zapamiętał to tak: „Jak ja czytam teraz te pamiętniki, tych różnych pułkowników, że «zadaliśmy im ciężkie straty», «walczyliśmy» i tak dalej – ja tego nie widziałem. Żadnych planów, bałagan śmierdzący. Wyobrażałem sobie, że idę do polskiej armii, która obali mit niemieckiej potęgi. I to wszystko się zmieniło w ciągu piętnastu minut 1 września 1939”.
Tak właśnie w Polsce rozpoczął się globalny konflikt, który pochłonął miliony istnień i na zawsze zmienił losy świata.