Moja samotna walka z syjonizmem. Agnieszka Piwar.

Moja samotna walka z syjonizmem

Agnieszka Piwar 2026-03-10 piwar/moja-samotna-walka-z-syjonizmem

W obliczu niesprowokowanej i bezprawnej napaści USA i Izraela na Iran nie mogłam milczeć. Poznałam Iran bezpośrednio i wiem, że media głównego ścieku na potęgę kłamią na temat tego kraju. Do tej propagandy aktywnie włączają się także internetowi hejterzy – najczęściej anonimowi – którzy ze wzmożoną agresją atakują moją aktywność w mediach społecznościowych.

Ponadto jestem perfidnie atakowana przez dziennikarzy namaszczonych przez mainstream. Przykładowo, funkcjonariusz medialny Łukasz Jankowski, związany z Telewizją Republika i Radiem Wnet, zaapelował na platformie „X”, aby deportowano mnie z Polski.

Wzmożenie ataków nastąpiło po tym, jak opublikowałam artykuł demaskujący irańskich zdrajców, którzy w polskojęzycznych telewizjach opluwają swój kraj. Robią to po to, aby usprawiedliwiać brutalny atak Amerykanów i syjonistów na Iran. Agresję tych zbrodniarzy eufemistycznie nazywają „interwencją” i bezczelnie kłamią, że Irańczycy sami o nią prosili

W związku z tym, że mój artykuł uzyskał całkiem spore zasięgi, na moich profilach w mediach społecznościowych zostałam zbombardowana przez dziwne konta. Najczęściej, ale nie zawsze, były to fejkowe profile, które zostały założone tylko po to, aby torpedować niewygodne dla systemu publikacje. Było też sporo komentarzy zwykłych użytkowników, którzy mają totalnie wyprane mózgi przez propagandę płynącą z telewizora.

Wiele z tych komentarzy wyglądało tak, jakby pochodziły z jednej fabryki, której zadaniem jest kolportowanie i powielanie kłamstw o Iranie. Z tych kont atakowano mnie w następujący sposób.

Zarzucano mi, że bronię Iranu, w którym rzekomo morduje się kobiety za niezałożenie chusty na głowę. To bzdura. Nikt nie morduje kobiet za brak chusty. Ponieważ wielokrotnie przywoływano nazwisko Mahsy Amini, przypominam, że w internecie dostępne jest nagranie z monitoringu posterunku policji w Iranie, na którym wyraźnie widać okoliczności śmierci tej kobiety.

Z nagrania wynika, że nikt jej nie skatował – kobieta czekała obok innych osób w poczekalni na przesłuchanie, gdy nagle zasłabła i upadła. Podjęto natychmiastową reanimację, jednak niestety zmarła w szpitalu trzy dni później, prawdopodobnie z powodu niedotlenienia mózgu albo zawału serca. Była to oczywiście tragedia, która nie powinna się wydarzyć, jednak światowe media wykorzystały śmierć tej kobiety do rozpowszechniania narracji o rzekomym katowaniu irańskich kobiet za brak chusty.

Zarzucano mi, że bronię Iranu, który rzekomo morduje ludzi na ulicach. I tutaj pojawiają się rozbieżności wśród komentujących co do liczby ofiar. Najpierw podawano liczbę 5 tysięcy, potem 30 albo 50 tysięcy, a ostatnio mówi się już o 70 czy nawet 100 tysiącach. Niech więc w końcu oponenci Iranu ustalą jedną wersję – może od razu 6 milionów?

W każdym razie trolle pomijają kluczowy fakt. Otóż nie byłoby ofiar śmiertelnych w wyniku ostatnich zamieszek w Iranie, gdyby agenci CIA i Mossadu nie rozpętali regularnej bitwy na ulicach irańskich miast, doprowadzając do chaosu, potwornych zniszczeń i wielkiej tragedii.

I wreszcie zarzucano mi, że skoro piętnuję wiadomych irańskich imigrantów (czyli podobno jakichś opozycjonistów), którzy wyjechali z Iranu i teraz krytykują swój kraj, to znaczy, że tak samo potępiam działaczy „Solidarności” czy Polaków z opozycji, którzy wyjechali z ojczyzny w czasach PRL.

To porównanie jest wyjątkowo absurdalne. Otóż jako córka działaczy „Solidarności” uważam co najwyżej, że byli oni naiwni. Tak, dokładnie – moi rodzice byli w „Solidarności”, oboje dali się porwać temu zrywowi, a mój ojciec, Jarosław Piwar, był nawet aktywnym dziennikarzem podziemia. Jego nazwisko pojawia się w Encyklopedii Solidarności, co każdy może sprawdzić w internecie.

Wiem dokładnie, o czym mówiło się w moim rodzinnym domu, przez który przewijało się wielu działaczy „Solidarności”, w tym bardzo znane nazwiska. Nie cierpieli oni „komuny”, ale nigdy nie chcieli, aby Zachód „zainterweniował”, bombardując Polskę Ludową w ramach zaprowadzania demokracji.Tymczasem Iran jest dziś „wyzwalany” przez USA i Izrael za pomocą bomb i rakiet, które spadają między innymi na szpitale i szkoły, zabijając niewinnych cywilów – w tym dzieci. Żaden Irańczyk kochający swój kraj nigdy mnie poprałby takiej „interwencji”.

Co do zarzutów, że krytykując irańską „opozycję” za granicą, miałabym w ten sam sposób gardzić polską opozycją z czasów „komuny” – gdyby tak faktycznie było, redakcja słynnej „Bibuły”, działająca na emigracji w USA, nie przedrukowywałaby przez lata moich artykułów i wywiadów.

Istnieje zasadnicza różnica między emigracją czy opozycją a tymi, którzy publicznie popierają agresję USA i Izraela przeciw własnemu krajowi. Zdrajcy Iranu cieszący się publicznie z tej „interwencji” w praktyce popierają zrzucanie bomb na swoich rodaków.

Tymczasem na ulicach irańskich miast odbywają się właśnie manifestacje poparcia dla władz z udziałem milionów obywateli. Skandują oni hasła „śmierć USA” i „śmierć Izraelowi”, co wyraźnie pokazuje, że Irańczycy wcale nie prosili o tę „interwencję”. Jednak już tego w polskojęzycznej telewizji nie pokażą.

Agnieszka Piwar

tutaj można mnie wesprzeć