Mówiono, że Sobór należy odczytywać „w świetle Tradycji”. Teraz porzucono wszelką ostrożność: „to Tradycję należy odczytywać w świetle Vaticanum II”.

Arcybiskup Carlo Maria Viganò

Przez sześćdziesiąt lat mówiono nam, że Sobór należy odczytywać „w świetle Tradycji”. Mówiono to wbrew rozumowi i wbrew oczywistej wymowie samych tekstów oraz owoców Vaticanum II, w nadziei, że ta formuła wystarczy, by ukryć zerwanie. Dziś, gdy porzucono już wszelką ostrożność, mówi się nam, że to Tradycję należy odczytywać w świetle Vaticanum II.

To, co było miarą, staje się tym, co mierzone, a to, co było tekstem wymagającym interpretacji, staje się kryterium interpretacji. To, co należało uzasadnić ciągłością, teraz narzuca się przez zastąpienie.

Nasz Pan obiecał, że Paraklet przypomni wszystko, czego On nauczał („suggeret vobis omnia quæcumque dixero vobis”, J 14, 26). Nigdy nie obiecał Ducha, który dziś nauczałby tego, co wczoraj potępiał. Depositum fidei nie jest archiwum, które odczytuje się na nowo przez okulary ostatniego sezonu. Jest skarbem, który należy przekazać nienaruszony, „quod ubique, quod semper, quod ab omnibus”.

Sprzeczność między tymi dwiema formułami jest najwyraźniejszym przyznaniem się do winy. Albo rację miała pierwsza, a wtedy druga jest herezją, albo rację ma druga, a wtedy pierwsza była kłamstwem. W obu przypadkach twór synodalny nie ma nic wspólnego z Kościołem Rzymskokatolickim. Tertium non datur.