Relacja z Dominikańskiego Tygodnia Duchowości

Relacja z Dominikańskiego Tygodnia Duchowości

Wierni przyjmują pas św. Tomasza – tradycyjny symbol i sakramentalium związane z cnotą czystości

Tegoroczny Dominikański Tydzień Duchowości został zainaugurowany Mszą św. odprawioną późnym popołudniem w niedzielę 26 lipca. Choć bardzo nam zależało, żeby być na tych rekolekcjach od samego początku, ja i moja rodzina – z przyczyn całkowicie od nas niezależnych – dotarliśmy na miejsce z opóźnieniem i dołączyliśmy do uczestników dopiero następnego dnia. Był to dla nas wyjazd wyjątkowy, ponieważ przyjechaliśmy tutaj po raz drugi, żeby ponownie zanurzyć się w tej niezwykłej atmosferze skupienia i modlitwy. Rekolekcje, zorganizowane w urokliwym ośrodku „Marysieńka” w Lewinie Kłodzkim w ramach apostolatu Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, zgromadziły wielu wiernych, w tym rodziny z dziećmi. Tym razem tematyka konferencji dotyczyła samych fundamentów naszego codziennego życia. Przez kilka dni mieliśmy okazję zapoznać się z pogłębioną analizą przyczyn ludzkiego działania.

Zgodnie z zapowiedzią, codzienny program obejmował dwie konferencje i wieczorne spotkanie przeznaczone na wymianę spostrzeżeń i zadawanie pytań. Naszymi przewodnikami byli w tym roku o. Tomasz de la Blanchardière, znany w Polsce kapłan ze wspólnoty Matki Bożej Różańcowej we Francji, i o. Wojciech Gołaski. Z niezwykłą precyzją wykładali nam naukę Doktora Powszechnego – św. Tomasza z Akwinu. Zamiast powierzchownego omawiania szczegółowych nakazów i zakazów moralnych, prelegenci skupili się na źródłach ludzkiego działania na poziomie przyrodzonym i nadprzyrodzonym. Kluczowym pojęciem, które przewijało się w trakcie wszystkich konferencji i głęboko zapadało w pamięć, był „cel ostateczny” oraz czyny jako środki, które do niego przybliżają lub od niego oddalają.

Porządek dnia, precyzyjnie odmierzany modlitwą, wspólnymi posiłkami i czasem na spacery i rozmowy, pozwalał w praktyce realizować hasło „treningu trzeźwego myślenia”. W czasie, gdy dzieci spędzały czas na zabawie i nauce, dorośli mogli w pełni skupić się na programie. Msza św. (w tradycyjnym rycie rzymskim lub dominikańskim) o godzinie 12:15 stanowiła punkt kulminacyjny każdego dnia, rzucając światło łaski na trudne zagadnienia poruszane podczas wykładów. Istotnym, choć wymagającym elementem rekolekcji, było wyciszenie i praktykowanie milczenia, które pomogło mi uciec od zgiełku współczesnego świata i spokojnie przetrawić usłyszane nauki. Rekolekcje zakończyły się w niedzielę 2 sierpnia poranną Mszą św. i pożegnalnym śniadaniem.

Cel ostateczny i ludzkie działanie w świetle nauk św. Tomasza

Dla mnie, jako dla osoby codziennie zmagającej się z moralnymi dylematami w pracy i życiu rodzinnym, tegoroczny Dominikański Tydzień Duchowości okazał się intelektualnym i duchowym przełomem. Oo. Tomasz i Wojciech wykonali tytaniczną pracę, w prosty, ale trafiający do wyobraźni sposób tłumacząc nam myśli św. Tomasza z Akwinu.

Duchowym fundamentem i drogowskazem całego tygodnia stało się motto rekolekcji: Omnes vires humanae natae sunt obedire rationi, co w tłumaczeniu na język polski znaczy „Wszystkie ludzkie siły są zrodzone do tego, żeby słuchać rozumu”. Ta głęboka myśl św. Tomasza z Akwinu idealnie streszczała każdą wygłoszoną konferencję. Ojcowie szczegółowo omówili jej znaczenie, rozbijając ją na czynniki pierwsze – choć sama w sobie jest ona intuicyjnie zrozumiała. Współczesny świat uczy nas czegoś zupełnie przeciwnego – każe nam iść za głosem emocji, instynktów i chwilowych zachcianek, czyniąc z rozumu jedynie niewolnika, który ma te zachcianki usprawiedliwić. Akwinata przypomina nam o właściwej, Bożej hierarchii władz duchowych człowieka. Nasze niższe władze – emocje, popędy i zmysły (czyli owe „siły ludzkie”) – nie są złe same w sobie, ale potrzebują kierownictwa. Zostały stworzone tak, aby podlegać osądowi rozumu oświeconego wiarą.

Niezwykle otrzeźwiające były wykłady o fundamentalnych zasadach oceny moralnej czynów ludzkich. Ojcowie precyzyjnie wyłożyli cztery tomistyczne kryteria, na podstawie których bada się każdy akt. Słuchając tych analiz, nasunęło mi się pytanie: któż z nas w dzisiejszym świecie zadaje sobie trud, aby w oparciu o te surowe, obiektywne prawidła dokonać oceny swoich codziennych czynów? Żyjemy w czasach płynnego relatywizmu, gdzie moralność redukuje się do sformułowań typu: „czuję, że to dobre” albo „nie miałem złych intencji”. Konferencje uzmysłowiły mi, jak rzadko w pędzie codzienności zastanawiamy się nad najgłębszymi motywami swoich wyborów. Zrozumiałem, że kiedy pozwalam, aby emocje i chaos rządziły rozumem, rezygnuję z prawdziwej wolności, którą dał mi Bóg. Moralność katolicka to nie zestaw oderwanych od rzeczywistości, sztywnych zakazów i nakazów, ale logiczna i pełna mądrości konstrukcja. Wyjechałem z Lewina ze znacznie większym poczuciem odpowiedzialności za swoje codzienne, nawet najmniej istotne decyzje.

Cnoty nabyte i wlane – osobiste owoce rekolekcji

Będąc w Lewinie Kłodzkim po raz drugi, wiedziałem już, że tutejsze wykłady wymagają ogromnego skupienia. Rzeczywiście, tematyka dotycząca zagadnienia władz duchowych – rozumu i woli – była wyzwaniem intelektualnym, które w drugiej części tygodnia ewoluowało w fascynujący traktat o łasce, cnotach, darach Ducha Świętego, ich owocach i błogosławieństwach.

Niezwykle poruszyło mnie ukazanie roli cnót kardynalnych. Ojcowie uświadomili mi, że nie są to odizolowane sprawności, ale fundamenty realnie obecne i przenikające absolutnie wszystkie pozostałe cnoty szczegółowe. Kluczem do zrozumienia dynamiki chrześcijańskiego życia okazał się jednak podział na cnoty nabyte oraz wlane i ich wzajemne relacje. Dowiedziałem się, że o ile cnoty nabyte wypracowujemy własnym, żmudnym wysiłkiem i powtarzaniem dobrych uczynków, o tyle cnoty wlane są darem Boga, który bezpośrednio uzdalnia nas do działań nakierowanych na nasz nadprzyrodzony cel ostateczny.

Prelegenci genialnie wyłożyli tomistyczną „zasadę środka” (virtus stat in medio), która definiuje cnotę jako właściwy środek między dwoma skrajnymi błędami – nadmiarem i niedomiarem. To właśnie ta zasada całkowicie otworzyła mi oczy na fundamentalną i niezastąpioną rolę życia sakramentalnego. O ile bowiem w cnotach nabytych ten „środek” wyznaczamy miarą ludzkiego rozumu, o tyle w cnotach wlanych – takich jak wiara, nadzieja czy miłość Boga – miarą staje się sam Bóg. Bez regularnego przystępowania do sakramentów, bez spowiedzi i bez karmienia się Chrystusem we Mszy św., ludzka natura szybko wypacza ten właściwy porządek, popadając w skrajności.

W świecie, który bezustannie nam wmawia, że jesteśmy tylko niewolnikami swoich popędów, nawyków i emocji, tak jasny wywód zaowocował we mnie poczuciem wielkiej wolności wewnętrznej. Podczas popołudniowych spacerów i w cennych chwilach zalecanego milczenia mogłem wreszcie spokojnie przeanalizować, jak moje działanie musi współpracować z Bożą łaską. Te rekolekcje położyły solidny, racjonalny i głęboki fundament pod dalszy rozwój duchowy całej mojej rodziny.

Wierni przyjmują pas św. Tomasza – tradycyjny symbol i sakramentalium związane z cnotą czystości