Rząd [„władza”] chce mieć wgląd w skrzynki mailowe Polaków. Oczywiście „dla naszego dobra”

Jeśli czujecie się zagrożeni przez fakt, że ktoś nie ma dostępu do logów waszych działań w skrzynkach e-mail, to mam dobre wieści: inwigilacja poczty elektronicznej Polaków wkrótce stanie się faktem. No dobrze, ale koniec głupich żartów, bo sprawa jest bardzo poważna.

Inwigilacja poczty elektronicznej Polaków przez rząd

Dobra wiadomość, o ile można o czymś takim mówić w tym przypadku, jest taka, że nikt nie chce wczytywać się w samą treść wiadomości. Chodzi tu jednak o inne metadane, które już mogą pomóc w ustaleniu zawartości i tematyki rozmowy. Dokładniej rzecz biorąc, to dostawcy poczty mają utworzyć specjalne dzienniki, w których będą rejestrowane poszczególne akcje użytkownika poczty. 

Co więcej, informacje o ich wykonywaniu mają być zapisywane co do sekundy. Oprócz tego w dzienniku ma się znaleźć adres IP i port przypisany użytkownikowi podczas danego połączenia. Zebrane w ten sposób informacje dostawca usług pocztowych ma przechowywać przez okres przynajmniej 90 dni i udostępniać je na prośbę organów ścigania. 

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, zapis ten został podpisany przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Michała Wiśniewskiego. Ten argumentuje taki zapis tym, że „przestępcy korzystają z poczty elektronicznej”. Niby racja, ale jeśli dobrze się zastanowimy, to przestępcy korzystają z tego samego, co wszyscy inni ludzie. Inwigilacja poczty elektronicznej w takim wypadku to dopiero początek.

Nie można więc pokładać zbytniej wiary w takiej retoryce. W końcu idąc tym tokiem myślenia, można wymusić kompletną inwigilację obywateli i tłumaczyć to walką z przestępczością. Przestępcy prowadzą rozmowy? Nagrywajmy rozmowy. Przestępcy piszą wiadomości? Zachowujmy wiadomości. Przestępcy wychodzą na miasto i rozmawiają w kawiarni? Zamontujmy podsłuch pod każdym stolikiem w kawiarni. 

I, mimo że przestępcy stanowią znaczną mniejszość, to monitoring obejmie wszystkich, bo w końcu wszyscy mogą okazać się przestępcami. A jeśli komuś to się nie podoba, to zawsze znajdzie się ktoś bardzo krótkowzroczny, kto zacznie krzyczeć coś w stylu: skoro nie masz nic do ukrycia, to czego się boisz? Nie rozumiejąc, że pod płaszczykiem ochrony obywateli dostajemy system monitorowania i ich kontroli. 

Warto także przypomnieć, że Unia Europejska poszła w tym o krok dalej i już teraz chce skanować nasze wszystkie rozmowy przez komunikatory internetowe. Po co? No oczywiście dla dobra dzieci. W końcu to ma je chronić przed atakami ze strony osób, które zechcą je wykorzystać. A jeśli komuś nie spodoba się ten pomysł, to mogą zapytać: ale jak to? Chcesz, żeby wykorzystywano dzieci? 

I nie zrozumcie mnie źle: daleko mi do eurosceptyka, czy tym bardziej anarchisty. Po prostu jeśli ktoś mówi, że chce odebrać nam kawałek wolności i prywatności dla naszego dobra, to niekoniecznie to dobro ma na celu. A nawet jeśli, to po nim może przyjść ktoś, kto chce dla nas jak najgorzej i już ma odpowiednie systemy kontroli i nadzoru.

Jeśli więc ktoś jest przekonany co do tego, że obecny rząd chce tylko i wyłącznie naszego dobra, to niech pamięta, że ci drudzy też mogą wygrać wybory i przejąc wszystkie systemy, o których wyżej mowa. Inwigilacja poczty elektronicznej nie skończy się wraz z kadencją obecnego rządu.

Źródło: DziennikGazetaPrawna