Przewał na mech w Krakowie jak „prawie 300 drzew”

„Mechofiltr” za prawie 300 tys. zł w Krakowie. Ekspert od ochrony środowiska: „Daje zarobić” [VIDEO]

11.09.2026 nczas/mechofiltr-za-prawie-300-tys-zl-w-krakowie-ekspert-od-ochrony-srodowiska-daje-zarobic

w sumie wiadomo mechofiltr greenwashing krakow
NCZAS.INFO | Tiktoker „W Sumie Wiadomo”, prof. Mariusz Czop i „Mechofiltr” za prawie 300 tys. zł / fot. TT / w.sumie.wiadomo (kolaż)

Dr hab. inż. Mariusz Czop, profesor AGH, specjalista z zakresu hydrogeologii, gospodarki wodnej i ochrony środowiska i wód oraz inżynierii środowiska na tiktokowym kanale „W Sumie Wiadomo” komentował niby-ekologiczną instalację w Krakowie, która rzekomo miała wchłaniać zanieczyszczenia. Instalacja kosztowała podatników prawie 300 tys. zł.

============================================

– Panie profesorze, co to za skrzyneczka? – zapytał tiktoker „W Sumie Wiadomo”.

– To jest średniej wielkości las – odparł ironicznie prof. Czop, na co wyraźną konsternacją zareagował tiktoker.

Jak podkreślił profesor, w „najbardziej zadłużonym mieście w Polsce” przy ul. Wielickiej, gdzie „z budżetu obywatelskiego postawiono taką instalację, która się nazywa 'mechofiltr’”.

– Czyli taka witrynka wypełniona mchem, który – w opinii autorów – „jak magnes przyciąga zanieczyszczenia i oczyszcza powietrze” – uwaga – tak, jak „prawie 300 drzew”, czyli tej właśnie średniej wielkości las

Tiktoker dopytał specjalistę z zakresu hydrogeologii, gospodarki wodnej i ochrony środowiska i wód oraz inżynierii środowiska, czy to rzeczywiście działa w taki sposób? Ekspert wyraził zdecydowaną wątpliwość.

– To jest całkowicie suche, nie ma żadnych badań potwierdzających, że to w ogóle oczyszcza, jakie ilości to oczyszcza. No i wydaje się, że urzędnicy rozstrzygający zasadność tych projektów z budżetu obywatelskiego nie powinni polegać na ulotkach reklamowych, tylko rzeczywiście to weryfikować, dlatego, że tego typu rozwiązania nie mają nic wspólnego z rzetelną ochroną środowiska

– Są zwykłym greenwashingiem i jakimś „czystym PR-em”

Najlepsze jest to, ile kosztowała „skrzynka filtrująca powietrze”, która „nic nie daje”. Otóż wartość projektu wyniosła 272,1 tys. zł.

– Mówi pan, panie profesorze, że to nic nie daje. Daje – zarobić – podsumował ironicznie tiktoker „W Sumie Wiadomo”.

https://www.tiktok.com/embed/v2/7683541744197192992?lang=pl&referrer=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2026%2F09%2F11%2Fmechofiltr-za-prawie-300-tys-zl-w-krakowie-ekspert-od-ochrony-srodowiska-daje-zarobic-video%2F

Nagranie z TikToka wrzucono na X, gdzie obejrzano je już setki tys. razy. Post z filmem udostępnił m.in. redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.

„Wałek na mech. Czego to ludzie nie wymyślą” – skwitował Sommer.

Klimatyści z Ostatniego Pokolenia do psychiatryka

Klimatyści z Ostatniego Pokolenia skierowani do psychiatryka

15.06.2025 nczas/klimatysci-z-ostatniego-pokolenia-do-psychiatryka

Za fraki i do rynsztoka - jedyna słuszna postawa wobec zielonych wariatów. Foto: PAP
Za fraki i do rynsztoka – jedyna słuszna postawa wobec zielonych wariatów. Foto: PAP

Dwóch aktywistów klimatycznych z ruchu Ostatnie Pokolenie zostało przewiezionych do szpitala psychiatrycznego po proteście na Moście Siekierkowskim w Warszawie. Klimatyści są oczywiście oburzeni, ale policja – całkiem słusznie ! – ich przyklejanie się do ruchliwej ulicy zakwalifikowała jako próbę samobójczą.

Eko-wariaci z Ostatniego Pokolenia co i rusz blokują drogi w Warszawie. Ostatnio przykleili się do asfaltu na Moście Siekierkowskim. Dwóch „klimatystów” użyło mocniejszego kleju, aby nie dało się odkleić ich dłoni w kilkanaście minut.

Cała procedura trwała więc znacznie dłużej. Po odklejeniu protestujących policja nie miała podstaw prawnych do ich zatrzymania. Znaleziono jednak pewne rozwiązanie.

Policjanci zakwalifikowali działanie tych dwóch klimatystów jako próbę samobójczą. Wezwano więc pogotowie ratunkowe i zaczadzeni klimatyczną ideologią mężczyźni trafili prosto do Centrum Zdrowia Psychicznego przy ul. Szaserów.

Spędzili tam kilka godzin. Psychiatrzy ostatecznie uznali, że nie stwierdzono u nich niepokojących symptomów ani problemów ze zdrowiem psychicznym, więc mogą iść do domu.

Jeden z klimatystów poskarżył się, jakoby od policji usłyszał, że funkcjonariusze będą podejmować kolejne próby wysyłania ich do psychiatryka.

I być może to jest sposób na odklejonych aktywistów. Kary, które dotychczas zasądzano, są po prostu śmieszne.