O rozwoju energetyki – do Konfederacji Grzegorza Brauna

O rozwoju energetyki w Polsce – energetyka geotermalna

Łódź 17.07.2026

Paweł Sarnik, Klub Przyjaciół „Wyspa”, w Łodzi

========================================

Szanowny Pan Włodzimierz Skalik

Wiceprezes Prezydium

Konfederacji Korony Polskiej

Dotyczy: Rozwoju energetyki w Polsce

Jako grupa ludzi skupionych pierwotnie wokół ugrupowania Polska Jest Jedna (PJJ), a aktualnie sympatyków Konfederacji Korony Polskiej (KKP) pragniemy podjąć polemikę w przedmiocie polityki energetycznej zaproponowanej przez Wasze ugrupowanie. Zgodnie z programem Waszej partii czytamy:

stanowczo sprzeciwiamy się polityce „wygaszania” polskiego górnictwa węgla kamiennego i brunatnego będących podstawą tradycyjnego polskiego systemu energetycznego. W tym kontekście uważamy za bezwzględnie konieczną rewizję zobowiązań wynikających z „Paktu klimatycznego”, a w przypadku niemożności osiągnięcia rozwiązań zgodnych z interesem Państwa Polskiego, wypowiedzenie go.

Jako jedyną alternatywę dla obecnego systemu wytwarzania energii elektrycznej widzimy elektrownie jądrowe, do zbudowania których wzywamy rząd polski.

Jednocześnie uważamy doktrynę oparcia krajowego systemu energetycznego w Polsce wyłącznie lub głównie na odnawialnych źródłach energii (OZE) za szkodliwe mrzonki oderwane od realiów ekonomicznych i praw fizyki.”

W programie partii PJJ także sprzeciwialiśmy się „wygaszaniu” polskiego górnictwa węgla kamiennego i brunatnego, które na ten moment, uważamy za podstawę stabilnego systemu energetycznego.

Podobnie jak KKP oceniamy możliwość wykorzystania energetyki słonecznej i wiatrowej jako uzupełniającą a nie podstawową w miksie energetycznym.

Jednakże pragniemy zauważyć, że Polska ma największe w Europie zasoby odnawialnych nośników energii – przewyższające wielokrotnie jej potrzeby w zakresie ciepła do ogrzewania – są to zasoby geotermalne a Polska powinna dążyć jak najszybciej do pełnej samowystarczalności energetycznej , wykorzystując własne zasoby kopalne i odnawialne.

Inwestycje geotermalne charakteryzują się zerowym stopniem emisji tzw. gazów cieplarnianych i nie ingerują w krajobraz.

Wartością samą w sobie jest wytwarzanie energii w sposób ekologiczny. To jest źródło wręcz „doskonałe”, które nie powoduje zanieczyszczenia powietrza oraz które nie powoduje w ogóle emisji CO2, co jest sztandarowym wymogiem „klimatystów/zamordystów” z UE.

Geotermia Poddębice. „Kocioł” o mocy 10MW od wewnątrz

========================

Geotermia Poddębice. Budynek wymiennikowni. Ta szklana kopuła obok to „kocioł” o mocy 10MW

=================================

Taką architekturę można zaakceptować nawet w Gietrzwałdzie

——————————————————–

Geotermia Podhalańska jest w Polsce największą geotermią, wyjątkową, bo działającą z powodzeniem w trudnym, górzystym terenie, powstała przeszło 30 lat temu i ma wyjątkowo korzystne ceny ciepła. Wg stanu na styczeń 2023 r. cena energii wynosiła w Geotermii Podhalańskiej ok. 87 zł/GJ, w Łodzi, w Veolii ok 150 zł /GJ !.

Obecnie w Polsce istnieje 56 udokumentowanych złóż wód termalnych rozpoznanych pracami geofizycznymi (250000 kmb) i wiertniczymi (ponad 7000 otworów), w tym 17 złóż termalnych wód leczniczych. Istnieją i działają zrealizowane inwestycje geotermalne , najbardziej znane to Stargard Szczeciński, Toruń, Koło, Pyrzyce, Poddębice, Sieradz, Konin, Uniejów, Mszczonów i oczywiście Geotermia Podhalańska . W Szaflarach wykonano najgłębszy otwór geotermalny na świecie. Dowiercono się do głębokości ok 6103 m. Uzyskane temperatury 140 -150 C i wydajność złoża pozwolą na budowę pierwszej w Polsce elektrowni geotermalnej.

Geotermia może pokryć pełne zapotrzebowanie kraju na ciepło do ogrzewania, co może dać oszczędność gazu z importu sięgającą minimum 50% dostaw. Zaoszczędzone dewizy można przeznaczyć na rozwój poszukiwań i wydobycia krajowych zasobów ropy, gazu i wód geotermalnych. A zaoszczędzony gaz wykorzystać w nowych, elastycznych blokach gazowych do wytwarzania energii elektrycznej (np. Ostrołęka).

Pomimo to geotermia jest przemilczana, wręcz „ukrywana” przez rząd, polityków, mainstreamowe media. Przyczyna tego jest oczywista. Kosmopolityczne lobby energetyczne nie chce dopuścić do samowystarczalności energetycznej Polski.

Geotermia jest zasobem b. stabilnym – nie posiada podstawowych wad innych preferowanych źródeł OZE jak fotowoltaika czy wiatraki, które są zależne od zmiennych warunków pogodowych (słońce i wiatr) i ich rozwój jest dla „utrapieniem” dla stabilności systemu energetycznego państwa.

Podstawową zaletą geotermii jest także fakt, że jest to energetyka rozproszona i jej rozproszenie to bardzo istotny aspekt strategiczny.

Dlatego prosimy o zapoznanie się ze strategią rozwoju Polski zawartą w publikacji „Polska XXI wieku. Nowa wizja i strategia rozwoju” opracowaną przez 3 wybitnych polskich profesorów: J. Sokołowskiego, J. Zimnego i R. H. Kozłowskiego.

Ci „trzej polscy tenorzy polskiej energetyki” w publikacji charakteryzują zasoby przyrodnicze naszego kraju, ze szczególnym uwzględnieniem odnawialnych źródeł energii, analizują kierunki rozwoju Polski i jej sytuację związaną z wejściem w struktury UE, kreślą program ocalenia bytu narodowego, przeczuwając już wtedy (2001 rok) to, co dziś jest widoczne dla nas gołym okiem: musimy odzyskać niepodległość i niezależność.

U podstaw programu naprawy Rzeczypospolitej pozostaje Rodzina. By mogła trwać rozwijać się i wypełniać swoje posłannictwo winna mieć zapewnione przynajmniej konieczne minimum godnej egzystencji i o to chodzi w przedstawionej strategii.

Publikacja pochodzi z 2005 r. i niektóre z wniosków mogą być dziś postrzegane nieco inaczej, jednak większość jest nadal aktualna

W publikacji autorzy rozprawiają się także z przyjętymi kierunkami rozwoju.

Polska w latach siedemdziesiątych była samowystarczalna energetycznie, wydobycie własne ropy naftowej wzrosło do 0.5 mln ton, wydobycie własne gazu osiągnęło wartość 8 mld m3/rok, wydobycie węgla kamiennego i brunatnego ok. 200 mln ton. W tym czasie metraż wierceń geologiczno-poszukiwawczych osiągnął wartość 450 km/rok

Czytamy: „w wyniku haniebnych decyzji politycznych lat osiemdziesiątych imponujący rozwój polskiej energetyki oparty na wykorzystaniu własnych, naturalnych surowców kopalnych został niekorzystnie zmieniony. Dalszego rozwoju nowoczesnej Polski upatrywano w odkrytych , dużych zasobach węgla brunatnego (Pątnów , Adamów, Konin, rozwoju energetyki jądrowej (Żarnowiec) oraz dostawach taniego gazu z Rosji („kontrakt stulecia” W. Pawlaka)”.

Nastąpiła świadoma utrata samowystarczalności energetycznej państwa, która trwa do dziś. (118% – rok 1960, 113% – rok 1975, 85 % – rok 2000, planowane 60% w roku 2020).

Taka strategia likwidacji energetyki polskiej oraz przemysłu wydobywczego jest nie do zaakceptowania – zważywszy na posiadane ogromne zasoby surowców kopalnych, największe w Europie zasoby odnawialnych/geotermalnych źródeł (przekraczają przeszło 100 krotnie potrzeby kraju), potencjał wydobywczy i ludzki Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazowego (PGNiG, wchłoniętego niestety przez Orlen) oraz znakomite zaplecze naukowe.

W rozdziale „Polska – zielonym Kuwejtem Europy” czytamy m.in.:

Rozpoczęcie realizacji programu (geotermii) od województwa łódzkiego. Władze tego województwa posiadają już: oceny zasobów geotermalnych dla Łodzi, wszystkich gmin i powiatów województwa łódzkiego oraz wstępne projekty wierceń dla 6 osiedli : Retkinia , Ustronna, Teofilów , Traktorowa, Wyścigowa i Politechnika zapewniających możliwość zastąpienia około 100-200 MW mocy uzyskiwanej z węgla energią geotermalną.”

Przy pracy 2 wiertni w ciągu 2-3 lat zrealizować program zapewniający dostawę energii geotermalnej do w/w osiedli w Łodzi. Ponieważ istnieje tu gotowa sieć ciepłownicza to niepotrzebne byłyby dodatkowe nakłady finansowe, co znacznie poprawiłoby efektywność ekonomiczną przedsięwzięcia”.

Niestety sieć ciepłownicza oraz elektrociepłownie zostały przekazane/sprzedane? za czasów rządu M. Belki firmie Dalkia, obecnie korporacja Veolia.

Dlaczego? – stanie się to oczywiste poniżej.

Aby nie dopuścić do przejęcia przez obce podmioty w opracowaniu czytamy: „Zasoby energii geotermalnej , znajdujące się pod obszarem każdej gminy powinny stać się własnością komunalną gminy, gmina powinna też uzyskać prawo do dysponowania dokumentacjami i „zlikwidowanymi” odwiertami Państwowego Instytutu Geologicznego oraz Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa”.

A co realizuje w Łodzi prezydent H. Zdanowska? . Podpisuje list intencyjny z zagraniczną korporacją Innargi sp. z o.o. (o kapitale założycielskim 5 tys. zł) oraz korporacją Veolia, która uwłaszczyła się na łódzkich elektrociepłowniach i niestety także na łódzkiej sieci ciepłowniczej, z zamiarem przekazania praw do dysponowania zasobami geotermalnymi zlokalizowanymi pod miastem Łódź.

A jaka jest opłata za wydobycie ? Zgodnie z obwieszczeniem ministra Klimatu i Środowiska (Pauliny Henning-Kloski) z dn. 24 .11 2024 r. w sprawie stawek opłat za rok 2025 z zakresu przepisów prawa geologicznego i górniczego – cena jest b. konkurencyjna i wynosi … 0 zł/m3. To jest „żyła złota…”.

Dociekliwych zachęcam do sprawdzenia: jakie podatki odprowadza korpo Veolia do budżetu Łodzi. A jakie opłaty będzie wnosić spółka Innnargi? Innargi to spółka córka: A.P. Moller Holding (duńska grupa inwestycyjna, znana głównie z marki Maersk), ATP (największy duński fundusz emerytalny) i NRGi (duńska spółka energetyczna należąca do konsumentów) – mam nadzieję, że nie są zarejestrowane w rajach podatkowych.

Posiadamy w Polsce nadal nasz potencjał naukowy, polskie firmy wiertnicze i wykonawcze, które zbudowały większość polskich zakładów geotermalnych. Polska firma Exalo Dilling (dawniej Nafta Kraków) ustanowiła rekord głębokości odwiertu w Kazachstanie i całej Azji Centralnej docierając do głębokości 7050 m w otworze na polu gazowym Tasym Jugo.

Na konferencji geotermalnej w PIG w Warszawie w 2024 r. pani Dyr. Handlowy z Veolii Łódź stwierdziła, że nie jest w stanie nic powiedzieć o cenach energii cieplnej dla mieszkańców!

Dla porównania, na tej samej konferencji, właściciel prywatnej polskiej Geotermii w Stargardzie Szczecińskim podał cenę w jego firmie dla odbiorców tj. 93 zł/GJ, w Łodzi mieliśmy wtedy ~150 zł/GJ.

Ocalmy od zapomnienia wizję rozwoju polskiej geotermii, przedstawioną przez w/w trzech wybitnych przedstawicieli polskiej nauki, wizji, która od przeszło 25 lat nie może się przebić do realizacji ani nawet do świadomości ludzi.

Realizacja przedstawionego powyżej programu , jak też kontynuacja w latach następnych tendencji do wykorzystania w maksymalnym stopniu tańszych i bezpieczniejszych krajowych zasobów energii odnawialnych stworzyłoby warunki do pełnego zatrudnienia ludzi w dziedzinach produkcji opartych o odnawialne nośniki energii . Uczyniłaby naszą produkcję konkurencyjną w stosunku do innych krajów i stworzyłoby perspektywę rozwoju społeczeństwa , zahamowując również obecną tendencję pomniejszania się liczebności naszego kraju”.

A teraz zajmijmy się energetyką jądrową. Należy tutaj rozprawić się z szeregiem mitów i stereotypów związanych z tą tematyką.

Pierwsza polska elektrownia jądrowa Lubiatowo-Kopalino ma mieć przewidywaną moc 3.75 GW. Elektrownia ma składać się z trzech bloków typu AP1000 o mocy 1.25 GW każdy (od korporacji Westinghouse). Planowany koszt to jak wspomniano wyżej 200 mld zł.

Docelowo planowana jest budowa sześciu bloków o łącznej mocy od ok. 6 do 9 GW.

1. Choć energetyka jądrowa jest przez wielu postrzegana jako synonim nowoczesności i prestiżu to od „paru dziesięcioleci nie ma istotnych postępów w technologiach zamiany energii rozszczepienia na energie użyteczne (elektryczna, cieplna, czy mechaniczna). Od trzech dziesięcioleci ilość reaktorów energetycznych waha się od około 430 do 400 z tendencją raczej malejącą. Ich udział w globalnej produkcji energii zmalał.” (4).

Liczba reaktorów jądrowych oddawanych do użytku na świecie miała swoje max około 1987 r., cechuje się wyraźnym spadkiem w latach 90 i po 2010 r., choć przy wyraźnym wzroście w Chinach i częściowo w Azji.

Dostępnych jest niewiele lub wcale informacji na temat doświadczeń eksploatacyjnych w budowie reaktorów w Chinach i brakuje wiarygodnych informacji na temat ich wydajności. (12).

Wg danych z tabeli poniżej w wszystkich krajach Europy, w USA i Japonii energetyka jądrowa jest w odwrocie. Wszystkie te kraje w ostatnich latach praktycznie nie budowały nowych reaktorów.

W ostatnich 5-latkach w ilości oddanych do użytku komercyjnego reaktorów są śladowe : w USA – 1, Francja -1, Niemcy -0, Japonia -0 .

Litwa rozpoczęła kolejny kluczowy etap likwidacji Elektrowni Jądrowej Ignalina. Spółka Altra, odpowiedzialna za realizację programu wycofania elektrowni z eksploatacji, ogłosiła międzynarodowy przetarg na zaprojektowanie i wykonanie demontażu rdzeni obu reaktorów RBMK-1500.

2. Miejsca pracy. Wg sekretarz USA ds. energii Jennifer Granholm budowa elektrowni atomowej w Polsce da 100 tys. miejsc pracy ale… dla amerykańskich pracowników (5), co pozwoli być może przetrwać korporacji Westinghouse.

W Polsce szacuje się, że w szczytowym okresie budowy elektrowni może być to ok. 10 -30 tys. miejsc pracy.

3. W Polsce nie posiadamy złóż uranu czy innego paliwa jądrowego. Ceny na rynkach światowych są zależne od światowych korporacji. Największe zasoby znajdują się na terenie Australii (28% zasobów światowych), Kazachstanu (15%), Kanady (9%), Rosji (8%) i Namibii (7%).

Najwięksi wydobywcy uranu (przedsiębiorstwa) w 2022 roku: kazachski Kazatomprom (11 373 ton; 23% produkcji światowej), kanadyjska Cameco (5675 ton; 12% produkcji światowej).

A jaka jest dostępność paliwa jądrowego na świecie?. W 2023 roku, w obliczu niepewności i paniki związanej z przyszłymi łańcuchami dostaw, Stany Zjednoczone zakupiły od Rosji rekordową ilość wzbogaconego uranu – najwyższą od 2013 roku – przekraczającą 701 ton i opiewającą na łączną kwotę 1,2 miliarda dolarów. Było to w czasach , gdy obowiązywało embargo na zakup paliw w Rosji…

Jak to się ma do dywersyfikacji źródeł energii przez Polskę?.

Jak zapewnić bezpieczeństwo i opłacalność dostaw w aktualnej sytuacji ekonomicznej i międzynarodowej, gdy źródła nośników energii nie są w naszych rękach i nie mamy wpływu na ich ceny, a coraz bardziej widoczny jest zbrojny rabunek światowych zasobów energetycznych?.

4. Energetyka jądrowa nie jest bezpieczna. Zasadniczy problem występowania zagrożeń sprowadza się do dwóch kwestii:

– braku możliwości zadowalającego rozwiązania odprowadzenia ciepła z prętów paliwowych, przy równoczesnej olbrzymiej koncentracji mocy jednostkowej w reaktorze, to ~99% wszystkich problemów,

– niemożność pracy elektrowni jądrowej bez zewnętrznego zasilania z tzw. sieci systemowej, bez którego nie ma szans wyjścia z prostego stanu awaryjnego, jakim jest nagłe wyłączenie jej generatora elektrycznego będącego pod obciążeniem. Na takich próbach „poległ” reaktor w Czarnobylu. Oczywiste jest, że każda EJ. musi być wyposażona w układy zasilania awaryjnego. W przypadku reaktorów III generacji (Westinghouse AP1000 i GE/Hitachi ESBWR) zaopatrzonych w układy bezpieczeństwa pasywnego blok jądrowy osiąga bezpiecznie stan wyłączenia także przy braku zasilania z zewnątrz, ale na ten moment nie ma zbyt wielu doświadczeń z nimi. (3 )

Nie do pominięcia jest jednak czynnik ludzki. Japończycy, w kraju o dużej aktywności sejsmicznej, nie przewidzieli, że trzęsienie ziemi o magnitudzie 9.0 w skali Richtera spowoduje falę tsunami o wysokości 14-15 m, oszacowano projektową wysokość fali tsunami na 5.7 m…

Groźne katastrofy ze stopieniem rdzenia -Three Mile Island, Windscale, Czarnobyl, Fukushima przekroczyły wiele tysięcy razy obliczone prawdopodobieństwo takich katastrof.

Po Czarnobylu realna ilość ofiar śmiertelnych przekroczyła tysiące razy dane oficjalne, ilość przypadków uszczerbku na zdrowiu ludzi jest niepoliczalna!

Koszt neutralizacji stopienia trzech czy czterech rdzeni w Fukushimie przekracza dziesiątki miliardów dolarów, a czas zakończenia tych prac oddala się na nieznaną ilość lat (4). Jak policzyć straty w faunie i florze w wyniku przedostania się do środowiska skażeń radioaktywnych? Niewykonalne.

5. Energetyka jądrowa nie jest tania w budowie i eksploatacji.

Najnowszą elektrownią jądrową w Europie jest trzeci blok elektrowni Olkiluoto w Finlandii, który rozpoczął regularną pracę w kwietniu 2023 roku. Jest to największy reaktor jądrowy w Europie o mocy 1600 megawatów (MW), typu European Pressurized Reactor (EPR) ale zaprojektowany przeszło 25 lat temu. Jego budowa trwała 14 lat, z dużymi opóźnieniami i 4 krotnym wzrostem kosztów, a budowa rozpoczęła się w 2005 roku…

Będąc stroną konfliktu Rosja-Ukraina USA zakupiły uran od Rosji. Nie posiadając własnych złóż uranu, trudno byłoby nam kupić od Rosji uran w sytuacji embarga narzuconego całej Europie przez USA.

Lansowane ostatnio małe reaktory energetyczne nie są jeszcze sprawdzone, Polska nie powinna być ich poligonem doświadczalnym. Ceny energii elektrycznej z nich muszą być jednak wyższe niż z normalnych reaktorów energetycznych [efekt skali].

6. Energetyka jądrowa cechuje się koniecznością stałego utrzymywania mocy (jest mało elastyczna), OZE zaś odwrotnie – mają kapryśne, mało przewidywalne, zależne od pogody, zasilanie. Więc tak dla energii jądrowej, jak dla OZE [wiatr, fotowoltaika] konieczny jest priorytet rozwoju magazynowania energii, magazynów tak wielkich jak i lokalnych. Technologie są znane i wypróbowane: Elektrownie szczytowo-pompowe, magazynowanie przez wodór, przemiany fazowe, przemiany chemiczne [na przykład magnetyt plus wodór].

7. Nierozwiązanym do dziś problemem jest także utylizacja paliwa jądrowego. W elektrowni jądrowej o mocy 1GW zużycie paliwa to ok. 80 kg dziennie czyli około 30 ton rocznie i tyle jest też radioaktywnych odpadów. Do tej pory nikt na świecie nie poradził sobie z tym problemem.

Wypalone paliwo jądrowe z reaktorów rozszczepialnych pozostaje wysoce radioaktywne – i niebezpieczne, okres połowicznego rozpadu dla uranu-238 wynosi 4.5 miliarda lat.

– Finowie zbudowali składowisko, które jest ich zdaniem bezpieczne, w zakresie najbliższych 100 tys. lat. Co najmniej tyle czasu zużyte paliwo musi być bowiem schładzane, a co będzie później? Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na 3,5 miliarda euro!

Dwie wielkie katastrofy na składowiskach odpadów radioaktywnych w Kisztym w ZSRR spowodowane były awarią chłodzenia odpadów a ich skutki radioaktywne dla ludzi i zwierząt są dużo groźniejsze niż z Czarnobyla. `

– W Polsce od ponad 60 lat funkcjonuje tylko jedno Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych w Różanie. Przyjmuje ono jedynie odpady nisko- i średnioaktywne.

Rząd poszukuje lokalizacji pod nowe, naziemne lub przypowierzchniowe składowisko tego samego typu. Obiekt ten jest niezbędny ze względu na planowaną budowę elektrowni jądrowych (gdzie składowisko musi mieć możliwość stałego chłodzenia) oraz bieżącą działalność medyczną i przemysłową. Samorząd, który zgodziłby się przyjąć inwestycję, może liczyć na wielomilionowe wsparcie, w tym budowę infrastruktury towarzyszącej (drogi, sieci) oraz centrum edukacyjno-szkoleniowe. Po apelu do gmin żadna gmina nie wykazała zainteresowania…

– Czy Finowie uwzględnili wszystkie możliwe zagrożenia np. ruchy tektoniczne w tym obszarze? Po trzęsieniu ziemi w Kaliningradzie w 2004 r. bezpieczeństwo sejsmiczne Polski północnej zostało zakwestionowane, magnitudę szacowano na 5.0 stopni w skali Richtera.

Najsilniejsze zarejestrowane trzęsienie ziemi w historii Polski miało miejsce 5 czerwca 1443 roku. Jego epicentrum znajdowało się na Dolnym Śląsku w rejonie Strzelina, a magnituda szacowana na około 5,8 – 6,0 w skali Richtera. Wstrząsy były odczuwalne w całej Europie Środkowej. Trzęsienie ziemi, które spowodowało katastrofę w Fukushimie miało siłę 9.0 w skali Richtera

Największe udokumentowane tsunami na obszarze Polski miało miejsce w 1497 roku i było znane jako „Morski Niedźwiedź”. Ogromna fala o przypuszczalnej wysokości do 20 metrów zniszczyła port w Darłówku, a woda wdarła się na 8 km w głąb lądu. Pierwsza polska elektrownia jądrowa (Lubiatowo-Kopalino) powstaje w odległości około 2 km metrów od linii brzegowej Morza Bałtyckiego. Czy wobec powyższego trudno sobie wyobrazić w Polsce Fukushimę bis?.

– A jak wygląda utylizacja odpadów jądrowych w USA?. W połowie lat sześćdziesiątych XX wieku, u szczytu zimnej wojny, USA zmagazynowało około 32 000 głowic jądrowych, a przy tym góry śmieci radioaktywnych z produkcji plutonu do tej broni. Wyprodukowanie jednego kilograma plutonu wymagało około 907 ton rudy uranowej. Pluton, generowany z uranu bombardowanego neutronami w reaktorze jądrowym, był oddzielany od uranu w piekielnych kąpielach w kwasach i rozpuszczalnikach, które nadal oczekują na utylizację.

Długo odkładane oczyszczanie właśnie trwa w 114 z obiektów jądrowych USA, które obejmują powierzchnię równą stanom Rhode Island i Delaware, razem prawie 10 000 kilometrów kwadratowych. Wiele z mniejszych obszarów, tych łatwych, zostało oczyszczonych, ale wielkie wyzwania pozostają. Co zrobić z 47 174 tonami niebezpiecznego, bo radioaktywnego, zużytego paliwa z komercyjnych i wojskowych reaktorów jądrowych? Jak postąpić z 344,5 mln litrów wysokoaktywnych odpadów, które pozostały z przetwarzania plutonu, dziesiątkami ton plutonu, 450 tys. ton zubożonego uranu, milionami metrów sześciennych zanieczyszczonych narzędzi, skrawków metalu, odzieży, olejów, rozpuszczalników i innych odpadów? Ponadto, co z 240 milionami ton odpadów z przeróbki rudy uranu, mniej niż połową z nich stabilizowaną, zaśmiecającymi krajobraz?

Aby zdać sobie sprawę ze skali: po załadowaniu odpadów do wagonów kolejowych, a następnie wlaniu 344,5 mln litrów odpadów do cystern, powstałby mityczny pociąg, sięgający wokół równika i jeszcze dalej.

Miejscem składowania dla wspomnianych materiałów miała być wybrana przez rząd USA góra Yucca w stanie Nevada, ale lokalizacja ta napotykała od początku na opór. Do tej pory nie wiadomo, czy dojdzie do realizacji projektu, pomimo znacznych, poczynionych już, nakładów finansowych.

Oprócz samego przechowywania odpadów, zanieczyszczone gleby i wody gruntowe muszą zostać przetworzone i ustabilizowane, reaktory jądrowe zamknięte, budynki rozebrane, część z zakopanych odpadów wykopana, posortowana i ponownie złożona w ziemi, ponieważ nie zostały od razu odpowiednio zakopane.

Koszt całej operacji będzie oszałamiający – może nawet sięgnąć 400 miliardów dolarów przez 75 lat. (7)

Nieznany jest sposób uwzględniania kosztów śmierci dziesiątków tysięcy górników rud uranowych i pracowników zakładów wzbogacania uranu i oczyszczania plutonu oraz koszty chorób! W analizie kosztów energetyki jądrowej takiej muszą być jawnie uwzględniane tak koszty inwestycyjne, eksploatacyjne, jak i realne koszty paliwa.

Tylko takie 'uogólnione koszty’ można i należy porównywać z kosztami produkcji energii z różnych źródeł kopalnych, z energii odnawialnych, czy też z kosztami zwiększenia potencjału energetycznego poprzez poszanowanie energii.

– Jedną z metod swoistej „utylizacji” zubożonego uranu jest wykorzystywanie ich w pociskach artyleryjskich i czołgowych. Mało kto jest świadomy, że takie praktyki są stosowane.

Zubożony uran (DU) to odpad z procesu wzbogacania uranu. Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania przekazały Ukrainie amunicję przeciwpancerną wykonaną z tego materiału. Wiosną 2023 r. Brytyjczycy potwierdzili dostawy pocisków zawierających zubożony uran dla przekazanych Ukrainie czołgów Challenger 2. Są to zaawansowane pociski przeciwpancerne. We wrześniu 2023 r. Departament Obrony USA ogłosił pakiet pomocowy, który zawierał 120-milimetrowe naboje ze zubożonym uranem do czołgów M1 Abrams.

Użycie zubożonego uranu (który jest gęstszy od ołowiu) pozwala pociskom przebijać zaawansowane opancerzenie. Podczas uderzenia w cel pocisk rozgrzewa się i ulega samozapłonowi, wywołując pożar wewnątrz trafionego pojazdu. Wykorzystanie w przemyśle zbrojeniowym pozwala mocarstwom nuklearnym na zagospodarowanie setek tysięcy ton zubożonego uranu, który w innym wypadku musiałby być przechowywany jako odpad radioaktywny. Zubożony uran jest mniej radioaktywny niż naturalny uran. Organizacje takie jak IAEA wskazują, że zagrożenie radiologiczne jest niewielkie. Głównym problemem jest toksyczność chemiczna, która w przypadku wdychania pyłu po uderzeniu może uszkodzić nerki.

Według Instytutu Badań nad Rozbrojeniem ONZ (UNIDIR) zubożony uran nie jest klasyfikowany jako broń chemiczna, biologiczna czy nuklearna !, jednak kwestia jego stosowania pozostaje dyskusyjna z uwagi na długoterminowe zanieczyszczenie środowiska.

– Żywotność elektrowni i urządzeń E.J. szacowana jest na przeszło 50- 60 lat. Ale w którymś momencie trzeba będzie te urządzenia zutylizować. Koszt utylizacji reaktora jądrowego i innych urządzeń o mocy 1 GW wynosi wg AI zazwyczaj od 500 mln do 2,7 mld USD (ok. 2 mld – 11 mld zł). Większość państw (w tym Polska) wymaga od operatorów elektrowni odprowadzania części zysków na specjalne fundusze likwidacyjne już od pierwszych dni działania obiektu, co pozwala pokryć koszty unieszkodliwienia odpadów. Przykładowo, w Polsce przepisy Prawa Atomowego nakładają na operatora wymóg odkładania kwoty 17,16 PLN/MWh na poczet przyszłego wygaszania elektrowni. Najistotniejsze jest to, że koszty te będą prawdopodobnie i tak przerzucone na klienta…

No i żeby nie było z tym odkładaniem na fundusze likwidacyjne jak z ZUSem.

8. Wpływ na środowisko. Pierwsza polska EJ nie będzie posiadała chłodni kominowych (wysokość ok 180-200 m), bo w trosce o aspekt środowiskowy i krajobrazowy postanowiono zastosować tzw. system chłodzenia otwartego. Polegać to będzie na tym, że do chłodzenia reaktorów używana ma być woda morska.

Co prawda woda nie będzie przepływać przez rdzeń reaktora bezpośrednio a jedynie przez wymienniki ciepła, skąd jak sama nazwa wskazuje odbierze ciepło, odda też energię w turbinach a pozostałość ciepła zostanie wypuszczona z powrotem do morza cieplejsza o ok 7-10 stopni C.

Jest to ponad 2,5x więcej od elektrowni Kozienice i ponad 4x więcej od elektrowni Połaniec, gdzie pomimo ciągłego napływu chłodnej wody z góry rzeki występują problemy ze zrzutem ciepłej wody, a podniesienie temperatury wód rzeki wpływa negatywnie na florę i faunę. A wg autorów polskiej EJ jest to najmniej wpływające na środowisko rozwiązanie. Ciekawe co na to sinice?

Wybrane miejsce na elektrownię jądrową nad brzegiem Bałtyku nie tylko wpłynie negatywnie na środowisko, ale jest również jedną z najgorszych lokalizacji ze względu na transport energii elektrycznej. Na północy Polski nie ma dużych odbiorców energii, tak że zachodzi konieczność przesyłu znacznych ilości energii elektrycznej na południe kraju, do linii geograficznej: Kraków-Katowice-Wrocław, gdzie znajdują się największe odbiory. Wymaga to budowy kilku linii najwyższych napięć (400kV) o długości 500-600 km

Dotychczasowe działania wskazują, że nawet przy bardzo optymistycznych założeniach pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce może powstać nie wcześniej niż w latach 2040-2045 a jednym z podstawowych problemów do rozwiązania będzie sposób finansowania inwestycji. Do tego czasu, jak sygnalizuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w Polsce zabraknie energii elektrycznej, co może skutkować kryzysem gospodarki i degradacją poziomu życia społeczeństwa.

Dlatego nie zgadzamy się na dalsze niszczenie polskiej energetyki, na gigantyczne rachunki za prąd i ciepło, na wiatraki do mielenia ptaków i fotowoltaikę na każdym polskim dachu – fotowoltaika to także potencjalne zagrożenie pożarem, pożarem, w którym b. łatwo stracić życie i/lub dorobek całego życia a nawet pokoleń. Gaszenie fotowoltaiki jest podobnie trudne jak gaszenie samochodów elektrycznych.

Z poważaniem

Paweł Sarnik

===========================================================

Literatura.

[1] J. Sokołowski, J. Zimny, R.H. Kozłowski – Polska XXI wieku – Nowa wizja ii strategia rozwoju, 2005

[2] J. Zimny, M Struś, P. Lech, S. Bielik – Wytwarzanie energii elektrycznej z zasobów geotermicznych Polski, 2014

[3] M. Zadrożniak – Kompendium wiedzy o elektrowniach wiatrowych, słonecznych, węglowych i atomowych, 2023

[4] Energetyka jądrowa Anno Domini 2023. W sejmie – tylko propaganda – specjalistów na konferencję o EJ nie wpuszczono… Pos. Winnicki tu rządzi !

[5] https://www.dakowski.pl/atom-to-przeszlosc-prof-wladyslaw-mielczarski-rozsadnie-o-energetyce/

[6] https://nczas.com/2022/01/14/nie-ma-przypadkow-zatrzymano-kolejny-reaktor-atomowy-we-francji-to-juz-piaty-od-grudnia

[7] www.dakowski.pl/przerazajaca-prawda-o-odpadach-radioaktywnych-usa-siedzi-na-bombie-niemoznosc-zbudowania-stalego-zbiornika-jeszcze-tylko-25-tysiecy-lat/

[8] https://www.dakowski.pl/geotermia-niechciana-energia-szansa-rozwoju-polski/ Polska może być samowystarczalna energetycznie. Prof. Jacek Zimny,. AGH.

[9] https://www.dakowski.pl/zieloni-propagandysci-nie-maja-zielonego-pojecia-o-energetyce-ale-zielone-banknoty-przytulaja-chetnie/

[10]

O odpadach radioaktywnych z ew. reaktorów w Polsce. To tykająca bomba jądrowa, której zapalnik został starannie schowany.

[11] https://www.ifiz.umk.pl/panel/wp-content/uploads/PGE_Zaufajmy-energetyce-j%C4%85drowej_ksiazka3.pdf Zaufajmy energetyce jądrowej. Prof. A. Strupczewski

[12] https://www.worldnuclearreport.org/IMG/pdf/wnisr2025-v2.pdf

==============================

Geotermia: Mapa temperatur do czterech km w głąb.

PGA PREZENTUJE MAPĘ GEOTERMALNĄ POLSKI Z GŁĘBOKOŚCI 4 KM, KTÓRA DOBITNIE POKAZUJE OBSZARY NA KTÓRYCH Z WÓD GEOTERMALNYCH MOŻNA PRODUKOWAĆ PRĄD ELEKTRYCZNY !!!

 W opracowaniu ujęto tylko te obszary Polski, gdzie wody geotermalne przekraczają temperaturę 75 st.  Obszary kraju na których temperatura wód jest niższa niż 75 st. C nadają się do wykorzystania w ciepłownictwie a jeszcze niższe do budowy np. term czy chowu ryb ciepłolubnych. Najwyższe temperatury na tej głębokości dochodzą w kraju do ponad 160 st. C°. 

Wiercenia geotermalne przy nowych technologiach na takie głębokości trwają tylko kilka tygodni.

Polska posiada największe zasoby geotermalne w Europie. 80% powierzchni naszego kraju ma znakomite warunki geotermalne. Krajowe pokłady energii geotermalnej przekraczają około tysiąc razy nasze roczne zapotrzebowanie na energię. Poza tym energetyka geotermalna to najtańsze i niewyczerpalne źródło energii !!!

Polskie zbadane zasoby geotermalne z głębokości 3 km to 625 000 PJ/rok przy zużyciu rocznym energii w kraju na poziomie 4200 PJ/rok.

Geotermia. Niechciana energia szansą rozwoju Polski

Geotermia. Niechciana energia szansą rozwoju Polski

16 listopada 2022 geotermia-niechciana-energia-szansa-rozwoju

Polska może być samowystarczalna energetycznie. Każda polska gmina, jeśli się tylko postara, może taką samowystarczalność uzyskać! – zapewnia Jacek Zimny, prof. AGH, przewodniczący Zarządu Polskiej Geotermalnej Asocjacji im. prof. Juliana Sokołowskiego, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, w rozmowie z Marcinem Austynem.

Po latach zapomnienia, w dobie kryzysu energetycznego, geotermia ma szansę na swoją „chwilę sławy” w Polsce?

Warto przypomnieć, że w Polsce temat geotermii pojawił się w latach dziewięćdziesiątych. W tym czasie wraz z profesorami Julianem Sokołowskim i Ryszardem Kozłowskim – poprzez poseł Zofię Krasicką-Domkę – zostaliśmy zaproszeni do współpracy z rządem premiera Jerzego Buzka. Przygotowywano wtedy nową strategię energetyczną dla kraju (z uwzględnieniem gazu z Norwegii) i potrzebny był bilans zasobów OZE, takich jak biogaz, wiatr, słońce i geotermia. Wyniki zaskoczyły wszystkich. Okazało się, że na głębokości do trzech kilometrów zasoby geotermalne – technicznie możliwe do pozyskania – mieściły się w granicach sześciuset tysięcy petadżuli (625 000 PJ), przy rocznym zapotrzebowaniu w granicach czterech i pół tysiąca petadżuli.

Z czasem te zasoby się powiększają. Zaczęły bowiem obowiązywać nowe unijne standardy badań, które nakazują, by sporządzać bilanse do głębokości sześciu kilometrów. W ten sposób powyższa liczba powiększyła się trzykrotnie! Na rok 2004 polskie zasoby geotermalne – szacowane na 150 razy więcej niż potrzeby kraju – stanowiły 90 procent zasobów naturalnych Polski. Drugie miejsce zajęły biogaz i biopaliwo (jesteśmy krajem rolniczym i dobrze zalesionym). Dalej zaś uplasowały się zasoby energii słonecznej, wiatrowej i wodnej.

Co się wydarzyło, że tej wielkości liczby nie zrobiły większego wrażenia na rządzących?

Przedstawiliśmy ten bilans w obecności premiera Buzka i akredytowanych dziennikarzy w Sejmie. Nasze badania zainteresowały jeden z wiodących dzienników i informacja o nich miała znaleźć się na pierwszej stronie gazety. Tak się jednak nie stało. Usłyszeliśmy później, że gdybyśmy pisali o gazie norweskim, to co innego. Temat geotermii został „zdjęty” odgórnie.

Czyli geotermia padła ofiarą polityki? Najpierw poszło o gaz norweski, później sprzeciw wywoływała inicjatywa toruńska, w zasadzie z uwagi na niechęć do inicjatyw ojca Tadeusza Rydzyka, kolejną przeszkodę stanowiła wieloletnia umowa gazowa z Rosją. „Dajcie spokój z geotermią, mamy gaz” – można tak ująć panującą atmosferę?

Geotermię przez lata traktowano po macoszemu – z niechęcią. Tak było do czasu podjęcia tematu geotermii dla Torunia. Wówczas temat udało się wprowadzić do debaty medialnej i pojawiła się możliwość realizacji konkretnego projektu. Był rok 2008. Oczywiście nie obyło się bez problemów związanych z przyznaniem koncesji, z dofinansowaniem…

I z nieprzychylną lewicowo-liberalną prasą…

Tak było. Udało się jednak zrealizować projekt i 12 października roku 2022 zapamiętamy jako ważną datę (podłączenie instalacji geotermalnej do toruńskiej sieci ciepłowniczej). Ale kłody rzucane pod nogi tej inicjatywie sprawiły, że jej realizacja trwała przeszło szesnaście lat.

Przez te lata udało się zmienić sposób patrzenia na geotermię?

W roku 2015 na konferencję klimatyczną w Paryżu z Polski wyjechała dobrze przygotowana ekipa pod przewodnictwem premier Beaty Szydło. Wówczas minister środowiska, profesor Jan Szyszko przedstawił koncepcję – uzgodnioną z państwami dysponującymi dużymi zasobami leśnymi – aby włączyć lasy do bilansowania kompensacji dwutlenku węgla.

Równocześnie, jako priorytety dla Polski, profesor Szyszko przedstawił biogaz, biomasę i biopaliwo. Na drugim miejscu znalazła się geotermia. Powrócono też wówczas do starej koncepcji zagospodarowania głównych rzek w Polsce. I kiedy wydawało się, że dla geotermii nastał lepszy czas, zmieniła się strategia i ministrem środowiska został Michał Kurtyka; powróciła koncepcja rozwoju energetyki wiatrowej i po dziś dzień zbieramy owoce tej decyzji. Stawiamy na wiatr, słońce, pompy ciepła…

Równocześnie istotną rolę ponownie przypisano gazowi z północy. Jak wiemy, inwestycja już została zakończona… Zatem mamy norweski gaz + fotowoltaikę i wiatraki… No właśnie, czyje? Niemieckie?

Niemcy postawili na monopolizację branży i w zasadzie przejęli kontrolę kapitałową nad produkcją wiatraków. A na rozwój energetyki wiatrowej mocno naciskała Unia Europejska. I tak oto, obecnie, dzięki dużym środkom finansowym skierowanym na wsparcie tego sektora, powstały liczne farmy wiatrowe, także o dużej mocy, i dysponujemy mocą zainstalowaną około 8 GW. To mniej więcej moc sześciu bloków jądrowych, po 1,5 GW, jakie planuje się wybudować w Polsce. Jeszcze szybciej rozwinęła się fotowoltaika. Wystarczyło około sześć do siedmiu lat, by osiągnąć wartość mocy zainstalowanej na poziomie 10 GW. Zatem około trzydziestu procent zainstalowanej mocy w krajowym bilansie energii pochodzi z tych dwóch odnawialnych zasobów i źródeł.

Co w tym czasie działo się z geotermią? Wiemy o istnieniu jedynie „punktów geotermalnych” na mapie Polski.

Presja ze strony środowisk naukowych i branżowych sprawiła, że idąc małymi krokami wprowadziliśmy geotermię do rządowego programu strategicznego. Zaczęło się to w roku 2015. Nie ukrywam, że powołanie mnie przez prezydenta Andrzeja Dudę do Narodowej Rady Rozwoju miało tu spore znaczenie.

Geotermia trafiła do Planu Odbudowy i Rozwoju, później do Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, a także do Krajowego Planu Odbudowy. Obecnie temat jest na poziomie wszystkich województw. Jeśli więc idzie o legislację, o polityczną zgodę, jesteśmy już na poziomie gmin. Zatem ich włodarze, jeśli widzą w geotermii perspektywę rozwoju, mają możliwość nie tylko działania, ale i uzyskania stuprocentowego dofinansowania (dotacji) środków finansowych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Aktualnie w Polsce wykonuje się kilkanaście odwiertów. Są bowiem gminy, które odważnie weszły w program, wydały środki własne na sporządzenie dokumentacji i są na etapie pierwszych czy drugich wierceń. A to już pierwszy etap przygotowania pod budowę ciepłowni czy elektrociepłowni geotermalnej.

Niestety, na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat nie powstała ani jedna ciepłownia geotermalna – pierwszą instalacją jest toruńska Fundacji Lux Veritatis. Została oparta na technologii absorpcyjnej, bo takie technologie były dostępne w okresie projektowania inwestycji. Dziś mamy już dostępne bardziej wydajne technologie sprężarkowe.

Jak one zmienią obraz geotermii? Pierwszym pytaniem jest to o sięganie po ciepło. Kolejne musi dotyczyć temperatury, od której można wytwarzać prąd?

Jesteśmy przygotowani do wdrożeń ciepłowni geotermalnych na sprężarkowych pompach ciepła dużej mocy i dysponujemy tu polskimi, opatentowanymi rozwiązaniami. Mamy technologie pozwalające wytwarzać nie tylko ciepło, ale i prąd. Dziś opłaca się wytwarzać ciepło już przy temperaturze źródła w granicach 30–40 stopni Celsjusza. Nasze rozwiązania pozwalają uzyskiwać temperatury grzania nawet do 160 stopni Celsjusza – w tym zakresie wyprzedzamy Zachód.

Jeśli zaś idzie o wytwarzanie energii elektrycznej, jest to opłacalne od temperatury źródła 90 stopni Celsjusza. Szukamy też takich źródeł, których wydajność będzie odpowiednio duża (rzędu 300 m3 na godzinę i więcej). Bo i takie źródła geotermalne w Polsce posiadamy; w niecce podhalańskiej i w Toruniu notujemy wydatki rzędu 1000 m3 na godzinę.

Skąd będzie pochodziła energia do zasilania technologii sprężarkowej?

Z założenia jest to projekt samowystarczalny energetycznie. Energia będzie pozyskiwana z innych źródeł odnawialnych. Jest to ważne założenie w naszym patencie. Tworzymy swego rodzaju wyspę energetyczną pod konkretną potrzebną moc. To trzeba mocno podkreślić – w sensie wdrożenia geotermii na dużą skalę – jesteśmy samowystarczalni energetycznie w ciepło, w krótkim czasie.

Ale tam, gdzie panują odpowiednie warunki… Ile jest takich miejsc w Polsce?

Obecnie mamy wytypowanych przeszło trzysta takich miast i tę kolejkę powoli rozładowujemy. Aktualnie realizujemy (Stowarzyszenie i Wydziały AGH wspólnie z Politechniką Wrocławską) projekt w Oławie, wykorzystujący nasze najnowocześniejsze rozwiązania. Chcemy tam zasilać miasto w ciepło (około 60 %) i w pełni w ciepłą wodę. To ważne, bo taki udział odnawialnych źródeł energii w ciepłowni uznaje się już za źródło ekologiczne, a to otwiera drzwi do unijnych funduszy. Chcemy, by docelowo wszystkie niezbędne urządzenia były produkowane w Polsce. To oczywiście wymaga czasu. Niemniej Oława ma być w tej materii pionierem. Zakończenie prac planowane jest za około trzy lata. Będzie to też ośrodek naukowy i dydaktyczny.

Mamy również inny pilotażowy projekt w Buku, koło Poznania. Tam są warunki lepsze niż na Podhalu. Chcemy, by powstała tam elektrociepłownia geotermalna. Także i ten projekt będzie szeroko otwarty dla świata nauki.

Czy po agresji Rosji na Ukrainę zmienił się sposób patrzenia na źródła energii?

Z pewnością doceniono wartość decentralizacji dostaw energii. Przychylniej patrzy się na projekty lokalne. Zatem dla naszej branży przychodzi dobry czas. Spodziewam się, że nastąpi „wysyp dubletów” (dwóch odwiertów, pozwalających zamknąć obieg geotermalny). Mamy też zapotrzebowanie na ciepło, i to „już”. A to jest szansa na rozwój geotermii. Otwarcie toruńskiej ciepłowni tylko temu procesowi pomoże.

Ile czasu mija od pomysłu do realizacji ciepłowni geotermalnej?

Około trzech do czterech lat. Główną przeszkodą w rozwoju geotermii, prócz braku świadomości, że ta woda leży pod 80% powierzchni kraju, jest czasochłonna procedura administracyjna. Potrzeba opracowania zasobów dla danej gminy ze wskazaniem działki. Na tej podstawie określa się przekroje wodonośne do głębokości sześciu kilometrów. Potem powstaje projekt robót geologicznych. Następnie gmina może się ubiegać o dotacje zarówno na odwierty, jak i na instalację geotermalną. Do roku 2030 na rozwój geotermii z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczonych będzie coraz więcej środków, a inwestycja może być w stu procentach dofinansowana. Tyle tylko, że gminy jeszcze nie są odpowiednio przygotowane – brakuje im stosownej dokumentacji.

Trzeba zatem, by gminy zabrały się do pracy. Idą wybory, być może kwestie energetyczne okażą się tu ważnym elementem?

Warto sprawę potraktować poważnie. Z pewnością każdy gospodarz powinien wiedzieć, jaki ma bilans odnawialnych źródeł energii na swoim terenie, szczególnie, że chodzi o uzyskanie możliwej samowystarczalności energetycznej. O to zabiegamy już od czasów premiera Buzka. Mówiliśmy o tym w Sejmie także za rządów premiera Millera. Sugerowano, by nasze badania i propozycje włożyć między bajki, bo rzekomo Polska nigdy nie była i nie będzie samowystarczalna energetycznie… Dziś z pełną odpowiedzialnością powtarzam: każda gmina – choć każda posiada różne zasoby kopalin i odnawialnych źródeł (OZE) – może być samowystarczalna energetycznie!

Tylko potrzebujemy mniej polityków, a więcej gospodarzy?

Zdecydowanie! Wciąż nie wierzymy we własne możliwości. To trzeba zmienić. W sytuacji wojennej problem geotermii wyrasta na „szansę numer jeden” dla rozwoju Polski. Trzeba powrócić do strategii rozwoju kraju opartej na polskim interesie. Rozwój energetyki wiatrowej jest maksymalny, podobnie fotowoltaiki.

Dajmy teraz takie same szanse geotermii. Pomóżmy gminom, skróćmy formalności. I odwagi! Owszem, gmina musi przygotować dokumentację, ale kolejne koszty to dotacje, a mówimy tu o milionach złotych. W sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego świata i Europy, wobec niebezpieczeństwa wojny o energię, w sytuacji coraz surowszych wymogów ekologicznych i bytowych, szansą i rozwiązaniem dla Polski jest geotermia!

Dziękuję za rozmowę.

Marcin Austyn