=========================
MD: U mnie tekst ten jest tu:
=========================
MD: U mnie tekst ten jest tu:
pch24.pl/tajne-glosowanie-i-tajemnica-jak-powstawal-list-kep-i-czego-sie-z-niego-nie-dowiemy

Jak powstał list KEP na 40. rocznicę wizyty Jana Pawła II w synagodze? Kto jest jego autorem i jak był procedowany przez biskupów? Zapytaliśmy o to episkopat, a o ustaleniach, w programie „Ja, katolik”, opowiada Krystian Kratiuk. W materiale ujawniamy także prawdę o intencjach modlitw w synagogach, do których odwiedzenia zapraszają purpuraci.
Ostatni list Konferencji Episkopatu Polski wzbudził niemałe emocje wśród wiernych. Redakcja PCh24.pl postanowiła sprawdzić u źródła to jak powstawał ów dokument, kto jest jego autorem i ilu biskupów było za jego przyjęciem.
– Wysłałem następujące proste pytania. Po pierwsze, kto jest faktycznym autorem tego listu? Czy wyszedł on spod pióra któregoś z biskupów? Jeśli tak, to którego? A może to jest efekt pracy któregoś gremium? I tak dalej. Czy list był dyskutowany podczas 404. posiedzenia KEP? A może księża biskupi nie znali treści tego listu wcześniej i dostali go dopiero na posiedzeniu? A może przeciwnie, dostali go mejlem? Czy którykolwiek biskup na posiedzeniu KEP wypowiedział się przeciwko treści tego listu? W jaki sposób podjęto decyzję o przyjęciu tego listu? Przez aklamację czy przez głosowanie? Jeśli nad przyjęciem listu głosowano, zapytałem to, w jakiej proporcji głosów został on przyjęty, ilu biskupów głosowało za, ilu przeciw itd. – relacjonuje Krystian Kratiuk w programie „Ja, katolik” na kanale YouTube.
W odpowiedzi służby prasowe episkopatu wskazały, że projekt listu został przygotowany przez Komitet KEP ds. dialogu z judaizmem. Był on procedowany zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami listu w Konferencji Episkopatu Polski i przyjęty w głosowaniu tajnym.
– Nie podpisała się żadna osoba, ja więc, powziąwszy te informacje, dopytałem, jak zatem wyglądają owe ogólne przyjęte zasady listu w Konferencji Episkopatu Polski. Wiem już, że głosowanie się odbyło, że było tajne, więc nie było tam aklamacji. Skoro głosowanie było tajne, to tajnym pozostaje rzecz jasna to, który z biskupów w jaki sposób głosował. No ale przecież nie wynik tego głosowania. Wiemy tylko, że większość głosów była za. Ale czy to była większość 51 do 49, czy 60 do 40, czy 99 do 1, czy 100 do 0, nie wiemy. Dopytałem więc i o to. No i raz jeszcze dopytałem, czy list podlegał dyskusji i czy ktokolwiek na forum publicznie wyrażał wątpliwości co do jego treści. Próbowałem się dowiedzieć. Czekałem dobę. Dzwoniłem… – relacjonuje Krystian Kratiuk. Kolejne połączenie… I kolejne zdawkowe zapewnienia, że odpowiedź będzie… Nadeszła. Już po realizacji programu… Równie zdawkowa – że więcej informacji nie będzie, pozostają one wewnętrzną sprawą KEP.
Co zatem wiemy? Że było głosowanie, nie było aklamacji. Wiemy też, że te pewne ogólne zasady procedowania listów zostały wdrożone. Jakie to zasady? – Tutaj mamy konkretną informację, że przygotował to Komitet ds. dialogu z judaizmem. Jego przewodniczącym jest ksiądz kardynał Grzegorz Ryś – przypomina Kratiuk. Nie wiemy jednak czy list był przedstawiony Radzie Stałej KEP, czy pojawił się na forum całego KEP, nie wiemy czy i jak hierarchowie otrzymali ów list…
– To są informacje, które zostały przed nami utajone. Potem, według praktyki przyjmowania listów KEP, wiemy, że odbywa się dyskusja na zebraniu plenarnym. I ona się odbywa właśnie podczas zebrania wszystkich biskupów, a formalnie dokument jest przyjmowany w głosowaniu. Zwykle wymagana jest większość głosów zwyczajna, czasami kwalifikowana. Jak było tym razem? Znowu, nie otrzymałem odpowiedzi od Księdza Rzecznika. Głosowanie czasami bywa tajne (…) Oznacza to, że ktoś o tajność tego głosowania zawnioskował. I mogło to się z różnych przyczyn wydarzyć. Po pierwsze, dlatego, że sam np. kardynał Ryś uznał, że głosowanie w tej sprawie może być kontrowersyjne. I biskupi się będą wstydzili tego, jak podnoszą ręce. Mogło tak być, czy było? Nie wiemy, bo Rzecznik nam nie odpowiedział. Ale sądzę, że było inaczej. Dużo bardziej prawdopodobną wersją jest to, że niektórzy biskupi, sami wiedząc, że są przeciwko temu listowi, zaapelowali o to, żeby głosowanie było tajne. Czy tak się wydarzyło? To jest jakaś niesłychana tajemnica Rzecznika episkopatu – podkreślił.
Jak zauważył Krystian Kratiuk, to dość kuriozalna sytuacja, bo w najnowszych dziejach Kościoła, jak np. Sobór Watykański II, synody papieża Franciszka, zawsze głosowania, jeśli były tajne, to podawano do wiadomości publicznej stosunek głosów za i przeciw. Wiadomo też było zawsze kto przygotowywał dany dokument. – Tutaj mamy tajemnicę, której do tej pory nie rozwikłał rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski. Bardzo nad tym ubolewam – skomentował.
Mury przesiąknięte modlitwą. Ale o co?
W liście episkopatu, w ostatnim akapicie, pada zachęta do odwiedzenia synagogi i wspomnienia mężczyzn i kobiet, których modlitwami „przez wieki nasiąkały mury bożnic”. A jakimi modlitwami przesiąkały synagogi? O tym szczegółowo napisał prof. Gościwit Malinowski na swoim facebooku.
Zacytujmy tylko fragment:
„Dla odstępców niech nie będzie nadziei, jeśli nie powrócą do Twojego Prawa; a Minim niech zaraz wyginą; a wrogowie Twojego ludu niech będą usunięci; a zuchwałą władzę niezwłocznie wykorzeń, zniszcz i uniż za naszych dni; Nocrim i Minim niech zaraz wyginą; niech będą wymazani z Księgi Życia i ze sprawiedliwymi niech nie będą zapisani; a wrogowie Twojego ludu oraz jego prześladowcy niech będą usunięci; i złam jarzmo pogan z naszych karków i spraw, aby nasi wrogowie nie wracali do zdrowia; Błogosławiony jesteś Ty, Panie, który niszczysz występnych i ujarzmiasz zuchwałych”. Cały wpis można przeczytać TUTAJ.
Przemilczany akapit
Gospodarz programu zwrócił też uwagę na przemilczane w liście KEP zapisy watykańskiego dokumentu, na który ów list się powołuje. Chodzi o Refleksje o kwestiach teologicznych odnoszących się do relacji katolicko-żydowskich z okazji 50. rocznicy „Nostra aetate” (artykuł 4), przygotowanego w 2015 r. przez Komisję ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, opublikowaną przez Stolicę Apostolską. Sprawę poruszył na stacja7.pl ks. Przemysław Śliwiński. W liście KEP znalazło się stwierdzenie o specjalnej, tajemniczej drodze zbawienia bez Chrystusa. Przemilczano zaś bardzo ważny element listu – podkreślający, że Jezus Chrystus jest jedyną drogą zbawienia.
Właśnie dlatego sporne zdanie z listu nie może być odczytywane jako stwierdzenie, że istnieją dwie niezależne drogi zbawienia. Autorzy cytowanego tekstu nie negują wyjątkowości Chrystusa. Przeciwnie, bezpośrednio przed punktem 36 „Refleksji” cytowanym w liście KEP, w punkcie 35 tego samego dokumentu, zapisano wyraźnie, że „nie może być różnych dróg do zbawienia”, a teoria dwóch odrębnych dróg, żydowskiej bez Chrystusa i chrześcijańskiej z Chrystusem, „zagraża fundamentom wiary chrześcijańskiej”. Innymi słowy, dokument z 2015 r. najpierw odrzuca koncepcję dwóch równoległych dróg zbawienia, a dopiero potem stwierdza, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia i że sposób, w jaki to się dokonuje bez wyraźnego wyznania Chrystusa, pozostaje tajemnicą Boga – napisał ks. Śliwiński.
– Ten list jest o stosunku katolików do wyznawców judaizmu. I czytamy na koniec tego listu jako frazę, która ma nam najbardziej zapaść w pamięć, że nie ma wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia. Nie ma tutaj tego, o czym napisał ksiądz Przemysław, że w „Dominus Jezus” jest napisane co innego. Więc cieszymy się, że Chrystus nadal jest jedyną drogą zbawienia, potwierdzamy to, tylko żałujemy, że tego w tym liście nie było – skomentował Krystian Kratiuk, podkreślając, że paterze nie mogą pisać listów do wiernych w taki sposób, by ci musieli doczytywać, wyszukiwać zamierzonego znaczenia kierowanych do nich słów.
Jak ocenił, przywołany watykański dokument wskazuje, że Kościół i judaizm nie mogą być przedstawiane jako dwie równoległe drogi do zbawienia, a Kościół musi świadczyć o Chrystusie Odkupicielu wobec wszystkich. – Wiara chrześcijańska wyznaje, że Bóg chce doprowadzić wszystkich ludzi do zbawienia, że Jezus Chrystus jest powszechnym pośrednikiem zbawienia i że nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni. To jest ten sam dokument! Nie ma tych treści w liście biskupów polskich do polskich wiernych. Za to jest wrażenie, że mamy iść do synagogi, gdzie przez lata, przez wieki ściany bożnic nasiąkały radosną modlitwą, a Żydzi są elementem Bożego zbawienia. Jak mają to zrozumieć wierni? W jaki sposób? Bez przypomnienia tego, co w dokumencie na ten sam temat Watykan, wyraźnie mówi. Jak wiele by to uspokoiło, gdyby ten list był skonstruowany na zasadzie „szanujmy naszych współbraci mieszkających w Polsce Żydów, ludzi narodowości żydowskiej, wyznawców innej religii, judaizmu”, gdybyśmy napisali go w ten sposób, a nie tak, jak zostało to napisane – dodał.
Zachęcamy do wysłuchania całego programu „Ja, katolik”

26.03.2026 Ks. Beniamin Sęktas nczas/apel-polskiego-kaplana-do-polakow

25 marca 2026 roku
Uroczystość Zwiastowania Pańskiego
APEL POLSKIEGO KAPŁANA DO POLAKÓW
Bracia i Siostry! Rodacy!
Zwracam się do was z gorącym apelem w związku z zaistniałą 22 marca 2026 roku historyczną hańbą. W licznych świątyniach w Piątą Niedzielę Wielkiego Postu został odczytany List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. Wielu z was, wsłuchując się w jego treść, przeżywało zdziwienie, smutek i gniew.
Już na wstępie zadziwia okoliczność, dla której napisano ten list. Pasterze Kościoła w Polsce wezwali do uczczenia rocznicy, której nigdy wcześniej jako wspólnota wierzących nie obchodziliśmy. Nie było pierwszej ani dziesiątej rocznicy wizyty w synagodze, tym bardziej nie jest to stulecie ani tysiąclecie. Ponadto samo wydarzenie nie odbyło się w Polsce. Być może stosowne byłoby obchodzenie tej rocznicy w Rzymie i to tylko w gmachu nawiedzonej przez papieża synagogi oraz z inicjatywy jej gospodarzy.
Zaskakuje również i zasmuca przedstawienie przez autorów intencji publicznego zabrania głosu, którą jest wskazanie antysemityzmu Polaków jako „śmierci”, z której w ciągu ostatnich 60 lat „wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan”. W domyśle oznacza to, że powinniśmy pokoleniowo za niego pokutować.
W końcu oburza forma ogólnopolskiego listu pasterskiego o wizycie w synagodze do odczytania w kościołach i kaplicach w Polsce, które służą wyłącznej czci naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, i to w niedzielę poprzedzającą Wielki Tydzień.
Łatwo domyśleć się, kim jest pomysłodawca tego listu: kardynał Grzegorz Ryś, znany sympatyk środowisk żydowskich i – jak można wnioskować – wyraziciel ich interesów. Za swoje zaangażowanie w dialog żydowski wielokrotnie był nagradzany. Liczni katolicy gorszą się jego postawą i sposobem sprawowania posługi pasterskiej. W ostatnim czasie spotkał się z transseksualnym aktywistą Markiem Minakowskim, byłym ministrem obrony narodowej w rządzie Donalda Tuska Bogdanem Klichem i rabinem Michaelem Schudrichem. Kardynał często gości w mediach sprzyjających żydowskiemu punktowi widzenia. Za napisanie listu potępiającego sprzeciw Polaków wobec przyjmowania nielegalnych imigrantów został nagrodzony zdjęciem na stronie tytułowej „Gazety Wyborczej”.
Mnożą się skandale z udziałem kardynała Rysia. Zatrważa jednak akceptacja tego przez resztę biskupów polskich, czego wyrazem jest ostatni ich wspólny list. Za ich przyzwoleniem i poparciem doszło do groźnej przecież prowokacji. Usłyszeliśmy z kościelnych ambon, że udziałem wierzących był i bywa antysemityzm. Kiedy zagłębiałem się w pierwsze akapity listu zamieszczonego na stronie KEP-u, przypomniałem sobie, czytany jeszcze w czasach kleryckich, Raport biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka przekazany ambasadorowi USA w Warszawie Arthurowi Bliss Lane’owi.
Był on reakcją biskupa katolickiego na zarzut antysemityzmu stawiany przez komunistów podziemiu niepodległościowemu. Narzucona Polakom komunistyczna władza przypisywała wówczas obrońcom narodu odpowiedzialność za lincze, które dokonały się w Kielcach 4 lipca 1946 roku, a których ofiarą padli żydowscy mieszkańcy miasta. Biskup Czesław Kaczmarek stanął w obronie pomawianych fałszywie Polaków będących jednocześnie powierzonymi jego duszpasterskiej pieczy. Raport Biskupa zawiera w sobie syntetyczny wykład o stanie relacji polsko-żydowskich w okresie powojennym. Rzuca on cenne światło na wspomniane przez autorów Listu KEP dziesięciolecia „wydobywania się z grzechu antysemityzmu”. W mojej ocenie rzutuje on również na współczesne stosunki polsko-żydowskie. Biskup Czesław Kaczmarek pisał wtedy:
„Wszyscy współczuli Żydom, nawet ich najwięksi wrogowie. Wielu Żydów ocalili Polacy, boć przecież bez pomocy polskiej nie ocalałby żaden. Ratowano ich, choć były za to surowe kary, aż do kary śmierci włącznie. Tak było w roku 1944 i na początku roku 1945. Po wejściu wojsk sowieckich, po rozciągnięciu władzy rządu lubelskiego na całą Polskę ten stan rzeczy zmienił się gruntownie. Zaczyna się niechęć do Żydów, szerzy się szybko, ogarniając szerokie masy społeczeństwa polskiego – wszędzie, a więc i w Kielcach, Żydzi są nielubiani, a nawet znienawidzeni na całym obszarze Polski. Jest to zjawisko nieulegające najmniejszej wątpliwości. Nie lubią Żydów nie tylko ci Polacy, którzy nie należą do żadnej partii lub też są w opozycji, ale nawet wielu spośród tych, którzy oficjalnie należą do partii rządowych.
Powody tej niechęci ogólnej są powszechnie znane, w każdym razie nie wynikają one ze względów rasowych. Żydzi w Polsce są głównymi propagatorami ustroju komunistycznego, którego naród polski nie chce, który mu jest narzucany przemocą, wbrew jego woli. Każdy Żyd ma poza tym dobrą posadę lub nieograniczone możliwości i ułatwienia w handlu i przemyśle, Żydów jest pełno w ministerstwach, na placówkach zagranicznych, w fabrykach, urzędach, w wojsku i to wszędzie na stanowiskach głównych, zasadniczych i kierowniczych. Oni kierują prasą rządową, mają w ręku tak surową dziś w Polsce cenzurę, kierują urzędami bezpieczeństwa, dokonują aresztowań. Niezależnie od szerzenia komunizmu, nie odznaczają się oni taktem, zwłaszcza w stosunku do ludzi o przekonaniach niekomunistycznych. Są często aroganccy i brutalni. Wielu z nich nawet nie pochodzi z Polski. Przybywszy z Rosji, słabo mówią po polsku, jeszcze słabiej orientują się w stosunkach polskich. Na podstawie powyższych powodów powiedzieć zatem można, że sami Żydzi ponoszą lwią część odpowiedzialności za nienawiść, jaka ich otacza. Przeciętny Polak sądzi (mniejsza o to, słusznie czy niesłusznie), że prawdziwymi i szczerymi zwolennikami komunizmu w Polsce są tylko Żydzi, bo olbrzymia większość komunistów Polaków – to zdaniem ogółu – ludzie interesu, bezideowi, którzy są komunistami tylko dlatego, że im się to sowicie opłaca”.
W świetle powyższych słów niezłomnego polskiego biskupa Czesława Kaczmarka, który dla obrony dobrego imienia Polski i Polaków wiele przecierpiał, którego pozbawiono dobrego imienia i wtrącono do więzienia, gdzie był torturowany, nie można zaprzeczyć, że zarzut antysemityzmu często stawiają Polakom nasi wrogowie. Na przykład Niemcy używają tego określenia wobec nas, aby zmniejszyć własną odpowiedzialność za zbrodnie podczas drugiej wojny światowej. Dla Sowietów i postkomunistów zarzut antysemityzmu ma na celu odrzucenie wielowiekowej spuścizny gościnności i heroizmu Polaków za pomocą wmówienia poczucia winy jako formy pedagogiki wstydu. Dla współczesnych lobbystów żydowskich tworzenie mitu Polaka-antysemity służy roszczeniom majątkowym ze względu tzw. mienie bezspadkowe.
Wobec tego wszystkiego mamy prawo zapytać naszych biskupów: Komu służy napisany przez nich mętny list z obrazoburczą tezą o antysemityzmie?! Dlaczego antysemityzm jest ujmowany w taki sposób, że trzeba go potępić za pomocą teologicznego wywodu? Uczciwość intelektualna domaga się zdefiniowania, jak autorzy listu pojmują żydowskość. Mamy przecież różnych Żydów. Niektórzy są obywatelami Izraela, a inni zaś to religijni ortodoksi, dla których państwo izraelskie jest przeklętym tworem zsekularyzowanych żydów, syjonistów. Żydowskie korzenie posiadają miliarderzy-filantropi, którzy za pomocą ogromnych nakładów finansują fundacje, instytuty i komitety, aby oddziaływać na globalne procesy polityczne, promując kosmopolityzm i liberalną demokrację.
W Polsce mamy formację ideową żydów o komunistycznym rodowodzie, którzy aktywnie biorą udział w aktualnym dyskursie politycznym. Kształtują oni polską politykę po transformacji ustrojowej, a łączy ich poczucie elitarności z racji wspólnych korzeni. W całej tej różnorodności wspólne jest odrzucanie osoby Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i chrześcijaństwa jako fundamentu polskości. Dla porządku życia zbiorowego oznacza to postawienie narcyzmu wybrania ponad osiem ewangelicznych błogosławieństw.
Należy pamiętać, że antysemityzm jako pojęcie nie przynależy do porządku religijnego. Autorzy listu chcą jednak, by w Polsce antysemityzm nabrał znaczenia teologicznego. Z tego powodu powołują się na Nostra aetate, dokument soborowy o stosunku Kościoła do innych religii. Wylicza on elementy prawdziwe w religiach niechrześcijańskich jako coś, co może wskazywać na Chrystusa, ale Go nie zastępuje.
Zbawcza wartość tych religii jest ostatecznie nikła ze względu na zmieszanie prawdy z fałszem. Mimo że Prawo i prorocy, ale już nie cały Stary Testament, bo judaizm odrzuca księgi deuterokanoniczne, stanowi wspólne materialne dziedzictwo chrześcijan i żydów, to jednak „starsi bracia” na podobieństwo Ezawa wyzbyli się go za miskę talmudycznej soczewicy. Odrzucili Pana Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego, a przylgnęli do komentarzy rabinów, które zaciemniły im prawdę Bożego Objawienia zawartą w pismach. Zaistniała w ten sposób cywilizacyjna odrębność chrześcijan i żydów.
Spotkanie z żydowskością jest zatem spotkaniem nie tylko z religią, ale z całokształtem myślenia i działania. Żydzi, nawet niewierzący w Boga, wierzą w swoje specjalne wybranie i przeznaczenie ponad inne narody. Jest to przyczyną ich zadufania w sobie i korzystania nawet z najniegodziwszych środków dla osiągnięcia swoich rasistowskich celów. W tej optyce dialog międzyreligijny zamienia się w wydawanie stronie chrześcijańskiej poleceń. Taka sytuacja miała miejsce podczas konfliktu w latach 1995-1999 wokół obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu rozgrywającego się o klasztor sióstr karmelitanek i obecność chrześcijańskich symboli.
Spór zakończył się kapitulacją władz kościelnych. Siostry opuściły klasztor, a episkopat odciął się od protestów społeczno-religijnych. Mimo to postawa pasterzy Kościoła nie zadowoliła w pełni środowisk żydowskich. Przykładem tego były słowa rabina Pinchasa Menechema Joskowicza wypowiedziane w polskim sejmie 11 czerwca 1999 roku do papieża Jana Pawła II: „Proszę, aby pan papież dał wezwanie do swoich ludzi, by także ten ostatni krzyż wyprowadzili z tego obozu”.
Doświadczenia polskiego Kościoła z ostatnich dziesięcioleci domagałyby się zatem spojrzenia z większym realizmem na dialog chrześcijańsko-żydowski. Czyż nie grzeszy on naiwnością i słabością strony kościelnej? Takie postrzeganie spraw wzmacnia aktualna sytuacja międzynarodowa, gdzie za sprawą państwa Izrael toczą się liczne wojny zagrażające porządkowi światowemu. Czy zbrodnie na ludności cywilnej w Palestynie, w tym na licznych chrześcijanach, i napastnicze wojny na Bliskim Wschodzie nie powinny raczej skłaniać do odłożenia celebracji rocznicy wizyty w synagodze? Czyż w Polsce brakuje nam naszych świąt i rocznic? Przed nami Wielki Tydzień i Wielkanoc, pamiątka śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa.
W liście episkopatu pojawia się stwierdzenie, że to chrześcijanie są winni śmierci Chrystusa. Jest to teologiczna konkluzja, która domaga się szerszego wywodu, którego próżno szukać w liście poza enigmatycznym powołaniem się na Sobór Trydencki, mimo że w cytowanym punkcie aktualnego Katechizmu jest w tym miejscu odniesienie do Katechizmu Rzymskiego, co osłabia dogmatyczność tezy na rzecz kontekstu pastoralnego. Czymś oczywistym jest, że grzechy wszystkich ludzi przyczyniły się do cierpienia ukrzyżowanego przez żydów rękami pogan Chrystusa. Jasne jest, że cierpienie i śmierć Chrystusa miały charakter odkupieńczy dla wszystkich narodów. Wszyscy żyjący przed Jego przyjściem mogli osiągnąć zbawienie dzięki dziełu Chrystusa.
Przekonanie, że wybraństwo żydów czy innych narodów na zasadzie pochodzenia materialnego, a nie przez wiarę, ich zbawi, nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Chrystus posłał apostołów, by pouczali narody o Królestwie Bożym. Od początku towarzyszył temu opór ze strony tych, którzy odrzucili Pana Jezusa w ramach narodu żydowskiego. Przeciwnicy Dobrej Nowiny nie poprzestawali na zamknięciu się na zbawczą prawdę, ale tworzyli antychrześcijański judaizm rabiniczny i opartą na nim cywilizację. Przykładem tego jest przyjęcie w VIII wieku religii żydowskiej przez Chazarów. Wtedy Kaganat Chazarski stał się wrogi dla swoich sąsiadów jako wyznawców innych religii. Musiało to doprowadzić do reakcji ze strony chrześcijańskich państw Rusi i Cesarstwa Bizantyjskiego. W X wieku Chazarowie zostali wyparci na tereny dzisiejszej Ukrainy.
Mniej więcej w tym samym czasie książę Mieszko I przyjął chrzest. Od 966 roku dzieje Polski na trwałe złączyły się z Kościołem katolickim, który przedłuża i zachowuje dzieło zbawienia. Wraz z tym opatrznościowym początkiem została postawiona tama handlowi słowiańskimi niewolnikami dokonywanemu przez żydowskich kupców na naszych ziemiach. Sam proceder został uwieczniony przez średniowieczną sztukę: drzwi gnieźnieńskiej katedry przedstawiają wśród scen z życia świętego Wojciecha wykup słowiańskich niewolników z rąk żydowskich.
Pod koniec swojego listu z 22 marca biskupi zaproponowali, żeby 13 kwietnia Polacy odwiedzali synagogi. Nie czyńmy tego aktu taniego naśladownictwa, teatralnego lub wręcz komediowego gestu „pójścia w ślady Jana Pawła II”! Dzień 13 kwietnia jest wigilią rocznicy Chrztu Polski i to wydarzenie raczej należy uczcić: pójściem do własnego kościoła parafialnego, aby przed chrzcielnicą podziękować za wiarę katolicką. Zamiast pochodów synagogalnych lepiej udać się na Mszę świętą, albo wybrać się w pielgrzymce do relikwii świętych Patronów Polski, uprzątnąć i udekorować krzyże i kapliczki, wywiesić polską flagę, odwiedzić pomniki i groby bohaterów, w tym miejsca pamięci żołnierzy niezłomnych, których dokładnie 14 kwietnia 1950 roku w zgniłym porozumieniu między komunistycznym państwem a Kościołem nazwano „bandytami”.
Niech 14 kwietnia, dzień Chrztu Polski wpisze się na trwałe w świadomość Polaków, a z głębi serc popłynie dziękczynne Ciebie Boga wysławiamy za Polskę, która jest chrześcijańska!
Ks. Beniamin Sęktas
—————————————–
Konrad Dan
salon24.pl/u/analiza-listu-kep-z-12-badz-21-marca-2026-roku
Piszę tę notkę dla siebie, żeby uporządkować myśli, Upubliczniam bo być może ktoś inny uzna ją za wartościową bądź będzie w stanie wskazać błędy w moim rozumowaniu.
1. Data listu i zarazem bardzo ważna kwestia – kiedy ten list powstał? 12 marca czy 21? Dlaczego nie był dyskutowany podczas 404 Konferencji Episkopatu Polski, tylko od ręki poddany pod głosowanie? Dlaczego nie podano którzy biskupi byli za a którzy przeciw? List nie został przyjęty jednogłośnie a quasi-oficjalne tłumaczenie jest takie, że głosowanie przerwano po upewnieniu się, że ponad 50% biskupów jest za. Jak się upewniono? Wizualnie? Kto liczył? Dlaczego list nie został podpisany przez konkretnych biskupów? Czy w ogóle odczytano go biskupom przed głosowaniem? Dlaczego nie podano którzy biskupi byli za a którzy przeciw?
To jest pierwsza, moim zdaniem bardzo ważna, konkluzja własna. Trzeba wymóc na EP podanie listy obecnych na 404 KEP. Niech się po kolei pochwalą, że głosowali za. No przecież tacy są z siebie dumni. To dlaczego nie chcieli się podpisać? Naprawmy to…
I dlaczego list został „przyjęty/opublikowany ale utajniony do godziny 18.00 21 marca (czyli efektywnie do niedzieli, która w Kościele Katolickim zaczyna się przecież po zachodzie słońca dnia w sobotę? Sobotnia Msza Święta o 18.00 jest już Mszą „niedzielną”).
2. Kolejna kwestia powiązana z poprzednią – dlaczego zdecydowano się opublikować taki właśnie, abstrahując od innych, jeszcze poważniejszych zarzutów, jątrzący i siejący ferment i niezgodę list w czasie Wielkiego Postu? To ważne! I można to wykorzystać praktycznie!
3. Powiązane z 2 ale ważne samo z siebie – Jeśli list naprawdę miał na celu przypomnienie wizyty JPII to przecież ta wizyta miała miejsce 13 kwietnia a nie 22 marca?
4. Abstrahując od tego, że określenie dotyczyło niektórych Izraelitów sprzed wielu tysięcy lat, czyli czasów Starego Testamentu, to jaki naród wybrany? Przecież tak absurdalne sformułowanie występuje wyłącznie w języku polskim. Po łacinie, włosku, angielsku a pewnie i w suahili to LUD wybrany. Jak niby KEP chce to przenieść na cały naród żydowski? O tym, że Żydzi nie potrzebują Jezusa Chrystusa do zbawienia decyduje haplogrupa, linia krwi, obywatelstwo izraelskie czy wyznawanie judaizmu? W jakiej wersji?
Rozumiem, że problem nie dotyczy tylko listu KEP a również tego nic nie znaczącego dokumentu, nic nie znaczącej watykańskiej komisji synodalno-synagogalnej, na którą KEP się powołuje ale to przecież dalej ten sam problem – jak oni definiują lud/naród wybrany?
5. Tak, wiem.
Temat jest bardzo poważny i sam się na poważnie zastanawiam co robić.
Moim zdaniem, najprościej i najrozsądniej chyba, wykorzystać narzędzia dostarczone przez … papieża Franciszka (motu propio Come una madre amorevole i dodatkowo Vos estis lux mundi) i złożyć skargę na „poważne zaniedbanie obowiązków pasterskich” przez kard. abp. Grzegorza Rysia bezpośrednio do Watykanu, żądając jego usunięcia za to i za sianie publicznego zgorszenia. Jeśli podejdziemy do tego poważnie, to naprawdę jest szansa na oczyszczenie bagna i odnowienie Kościoła w Polsce.
Potencjalne uzasadnienie takiej skargi:
„Uzasadnienie:
Poważne zaniedbanie obowiązku strzeżenia i przekazywania integralnej wiary katolickiej (kan. 386 §1 KPK oraz kan. 392 §1-2 KPK)
Kard. Ryś od wielu lat konsekwentnie głosi tezy, które znalazły odzwierciedlenie w Liście pasterskim KEP z 12 marca 2026 r. (przyjętym pod jego wpływem). Fragmenty listu o Żydach jako „uczestnikach Bożego zbawienia bez wyraźnego wyznawania Chrystusa” (jako „niezgłębiona tajemnica Boża”), o „Izraelu pozostającym narodem wybranym” oraz nieodwołalności „Pierwszego Przymierza” powtarzają wcześniejsze publiczne wypowiedzi kard. Rysia (m.in. z 2023 r. i stycznia 2026 r.).
Takie sformułowania wprowadzają dwuznaczność i relatywizację wyłączności zbawienia w Chrystusie (Dz 4,12; KKK 846-848), co stanowi zaniedbanie obowiązku nauczyciela wiary. Potwierdzają to ekspertyzy:
ks. prof. Waldemara Rakoczego CM (eKAI, luty 2026),
analiza „Parasynagogalne herezje listu KEP” (blog Teolog katolicki, marzec 2026).
Sianie poważnego zgorszenia wśród wiernych, zwłaszcza w czasie Wielkiego Postu (kan. 1339 §2 KPK oraz kan. 1399 KPK)
List odczytano w kościołach [w większości – nie odczytano md] w V Niedzielę Wielkiego Postu (22 marca 2026) – w okresie pokuty i kontemplacji Męki Pańskiej. Zamiast umacniać wiarę w Chrystusa Ukrzyżowanego jako jedynego Zbawiciela, dokument wywołał masowe zgorszenie, zamęt i podziały. Wierni czują się zdradzeni w fundamentalnej prawdzie o Nowym Przymierzu. Zgorszenie jest publiczne i udokumentowane w mediach, komentarzach oraz bojkocie odczytania listu przez część księży.
Szkoda dla jedności Kościoła w Polsce (kan. 392 §1 KPK oraz motu proprio Come una madre amorevole z 4 czerwca 2016)
Działalność kard. Rysia (modus operandi – konsekwentne promowanie tej linii teologicznej) oraz publikacja listu pod jego wpływem pogłębiły podziały, osłabiły zaufanie do Episkopatu i communio ecclesiale. Abp Wojda ponosi dodatkową odpowiedzialność za zaakceptowanie i rozpowszechnienie dokumentu.
6. Uzupełnienie – Właściwie kardynał Ryś się bardzo podłożył tym listem. Jeśli to dobrze rozegrać, to można teraz usunąć jego i innych prezentujących tę samą heretycką ale i jawnie absurdalną linię „teologiczną”, ze stołków.
To nasz kościół ! W Radości !
Mirosław Dakowski